Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik żeglugi śródlądowej
  • Kwalifikacja: TWO.08 - Planowanie i prowadzenie żeglugi po śródlądowych drogach wodnych i morskich wodach wewnętrznych
  • Data rozpoczęcia: 15 kwietnia 2026 17:58
  • Data zakończenia: 15 kwietnia 2026 18:09

Egzamin zdany!

Wynik: 34/40 punktów (85,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Prędkość przepływu wody w rzece mierzy się za pomocą

A. aerometrów ręcznych.
B. młynków hydrometrycznych.
C. limnigrafów przybrzeżnych.
D. higrometrów włosowych.
Młynki hydrometryczne to najbardziej klasyczne i jednocześnie sprawdzone urządzenia do pomiaru prędkości przepływu wody w rzekach czy kanałach. Działa to trochę jak miniaturowy wiatraczek umieszczony na specjalnym statywie lub opuszczany na linie – im szybciej woda płynie, tym szybciej obraca się śmigło młynka. Liczba obrotów rejestrowana w określonym czasie pozwala bardzo precyzyjnie wyznaczyć prędkość przepływu w danym punkcie. W praktyce hydrotechnicznej oraz w pracy służb monitorujących stan wód to narzędzie absolutnie podstawowe, bo jest niezawodne, proste w obsłudze i daje wyniki zgodne ze standardami międzynarodowymi (np. wg wytycznych WMO). Często młynki stosuje się podczas przekrojów poprzecznych rzeki, aby wyznaczyć całkowity przepływ, co jest kluczowe przy prognozowaniu powodzi czy planowaniu gospodarki wodnej. Spotkać się można też z elektronicznymi odpowiednikami, ale klasyczny młynek, moim zdaniem, jest wciąż niezastąpiony na wielu stanowiskach terenowych. Warto wiedzieć, że pomiary te wymagają cierpliwości i dokładności, a wyniki są podstawą do np. projektowania mostów czy regulacji rzek – bez porządnego pomiaru prędkości nie da się dobrze oszacować przepływu!

Pytanie 2

Statek przedstawiony na rysunku wyposażony jest w napęd

Ilustracja do pytania
A. śrubowy.
B. bocznokołowy.
C. łopatkowy.
D. strugowodny.
To jest właśnie napęd strugowodny, czyli tzw. water jet albo napęd wodnoodrzutowy. Moim zdaniem to jedno z najciekawszych rozwiązań jeśli chodzi o napęd jednostek pływających, zwłaszcza lekkich i szybkich łodzi. W skrócie, całość polega na tym, że woda jest zasysana przez kanał dolotowy, a następnie z dużą siłą wypychana przez dyszę na rufie – dokładnie jak na rysunku. Dzięki temu łódź nie ma wystających śrub czy płetw – to ogromna zaleta przy pływaniu po płytkich lub zarośniętych akwenach. Takie rozwiązanie mają np. skutery wodne, niektóre szybkie łodzie ratownicze, a nawet promy pasażerskie w norweskich fiordach. Strugowodny napęd jest też mniej podatny na uszkodzenia mechaniczne, bo żadne ruchome elementy nie wystają pod kadłubem. Z mojego doświadczenia to też super sprawa przy manewrowaniu w ciasnych portach – odwracając ciąg przez specjalną klapę można praktycznie stać w miejscu. W branży coraz częściej stawia się na strugowodne napędy tam, gdzie liczy się bezpieczeństwo i zwrotność. Warto pamiętać, że ten typ napędu coraz śmielej wkracza nawet do łodzi rekreacyjnych, bo jest po prostu wygodny i stosunkowo bezobsługowy.

Pytanie 3

Żółte znaki umieszczone na przęśle mostu przedstawionego na rysunku informują o

Ilustracja do pytania
A. całkowitym zakazie żeglugi pod przęsłem.
B. możliwości żeglugi tylko z kierunku przeciwnego.
C. możliwości żeglugi w obu kierunkach.
D. zakazie żeglugi z kierunku przeciwnego.
Żółte znaki w kształcie rombów, które widzisz na przęśle mostu, są bardzo charakterystyczne i mają konkretne znaczenie w żegludze śródlądowej. Zgodnie z przepisami żeglugowymi oraz instrukcjami oznakowania szlaków wodnych, taki układ (dwa żółte romby ułożone pionowo) informuje sternika o zakazie żeglugi pod tym przęsłem z kierunku, z którego te znaki są widoczne. To typowe ostrzeżenie stosowane na rzekach, gdzie nie każde przęsło mostu jest dostępne dla ruchu wodnego w obu kierunkach. Co więcej, oznakowanie to ma na celu eliminowanie ryzyka kolizji i zwiększenie bezpieczeństwa na wodzie, zwłaszcza przy ograniczonej widoczności lub trudnych warunkach przeprawowych. Moim zdaniem, to rozwiązanie bardzo dobrze się sprawdza praktycznie, bo od razu wiadomo, gdzie nie wolno płynąć – nie musisz się nawet zatrzymywać, żeby doczytać instrukcje czy znaki tekstowe. Warto dodać, że podobne oznaczenia znajdziesz też na innych przeszkodach wodnych, nie tylko na mostach. Branżowe dobre praktyki mówią jasno: zawsze zwracaj uwagę na takie znaki, bo ich zignorowanie może prowadzić nie tylko do mandatu, ale przede wszystkim do niebezpiecznych sytuacji na wodzie. Często widuję, że początkujący sternicy lekceważą te podstawowe reguły, a to niestety może skończyć się źle. Dlatego właśnie znajomość i rozumienie znaczenia tych żółtych rombów jest absolutnie kluczowa dla każdego, kto porusza się po śródlądowych drogach wodnych.

Pytanie 4

W radarze nawigacyjnym, którego wskaźnik przedstawiono na rysunku, do pomiaru odległości wykorzystuje się znaczniki oznaczane akronimem

Ilustracja do pytania
A. EBL
B. VRM
C. STD
D. VHF
VRM, czyli Variable Range Marker, to rzeczywiście narzędzie, które wykorzystuje się na radarach nawigacyjnych do precyzyjnego pomiaru odległości od własnej pozycji do wybranego obiektu na ekranie. Działa to tak, że na ekranie pojawia się okrąg (lub kilka okręgów), które można „przesuwać” na żądaną odległość, a radar sam podaje, ile to jest dokładnie metrów czy mil morskich od środka ekranu – czyli od pozycji statku. W praktyce, szczególnie przy podejściach portowych albo nawigacji w ciasnych przejściach, VRM pozwala ocenić, czy mamy wystarczający zapas odległości od przeszkód czy innych jednostek. Moim zdaniem, umiejętność szybkiego korzystania z VRM to podstawa, bo ogranicza ryzyko błędu w ocenie odległości „na oko”. Zresztą, zgodnie z wytycznymi IMO i praktykami z codziennej eksploatacji statków, wszyscy na mostku powinni rozumieć różnicę między VRM a innymi wskaźnikami radarowymi. No i warto pamiętać – VRM to stricte narzędzie do dystansu, a nie do kierunku, co czasem bywa mylące dla początkujących.

Pytanie 5

W oznakowaniu pływającym, lewą stronę szlaku żeglownego oznacza pława

A. zielona walcowa.
B. czerwona walcowa.
C. zielona stożkowa.
D. czerwona stożkowa.
W żeglarstwie i nawigacji śródlądowej oraz morskiej oznakowanie szlaku żeglownego zgodnie z systemem IALA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Sygnałów Nawigacyjnych) oraz polskimi przepisami opiera się na wyraźnym rozróżnieniu stron szlaku. Lewą stronę szlaku żeglownego, patrząc w kierunku źródła rzeki (czyli płynąc pod prąd), oznacza się pławą zieloną w kształcie stożka – potocznie mówi się o „stożku zielonym”. To bardzo praktyczne rozwiązanie, bo nawet ze sporej odległości kształt i kolor pławy są czytelne, niezależnie od warunków pogodowych. System ten znacznie ułatwia poruszanie się po wodzie, szczególnie na rozgałęzieniach czy w warunkach ograniczonej widoczności. Moim zdaniem wiele osób nie docenia, jak ważne jest prawidłowe rozpoznanie tych znaków – potrafi to uratować przed wejściem na mieliznę albo zderzeniem z inną jednostką. Warto dodać, że oznakowanie boczne jest jednym z podstawowych elementów bezpieczeństwa żeglugi i jest identyczne, niezależnie czy pływamy po dużej rzece, jeziorze czy w pobliżu portu morskiego. Dla osób zdających patent sternika czy motorowodnego znajomość symboliki pław to po prostu podstawa. Wszystko to poukładali już dawno i stosuje się w całej Europie, bo ułatwia to życie i zmniejsza ryzyko błędów. Przypominam też, że prawa strona szlaku będzie oznaczona pławą czerwoną w kształcie walca, więc warto sobie zapamiętać ten układ – zielony stożek – lewa, czerwony walec – prawa.

Pytanie 6

Charakterystyki oznakowania brzegowego akwenów morskich zawarte są w

A. Spisie Świateł i Sygnałów Nawigacyjnych.
B. Wiadomościach Morskich.
C. Spisie Radiostacji Nautycznych.
D. Tablicach nawigacyjnych TN89.
Charakterystyki oznakowania brzegowego akwenów morskich rzeczywiście znajdziesz w Spisie Świateł i Sygnałów Nawigacyjnych. To jest podstawa, jeśli chodzi o praktyczną żeglugę morską – tak naprawdę bez tej publikacji na poważnie trudno mówić o bezpiecznym prowadzeniu statku w pobliżu wybrzeża. Spis Świateł to nie tylko zwykła lista – zawiera szczegółowe dane o wszystkich oficjalnych światłach nawigacyjnych, pławach świetlnych, latarniach morskich, stawach, a często także o sygnałach dźwiękowych, sektorach świecenia i charakterystykach błysków. Praktyka pokazuje, że nawet doświadczeni kapitanowie regularnie sięgają do tej publikacji, bo parametry świateł, ich oznaczenia czy nawet czasami lokalizacje potrafią się zmieniać. Warto też pamiętać, że Spis Świateł jest aktualizowany i wydawany przez administracje morskie – w Polsce za to odpowiada Urząd Morski. Moim zdaniem, znajomość tej publikacji to podstawa dla każdego, kto myśli poważnie o nawigacji czy planowaniu rejsu po morzu. Dzięki tym informacjom można z dużym wyprzedzeniem zidentyfikować światła, określić swoją pozycję podczas nocnej żeglugi, a nawet ocenić jakie typy oznakowania będą spotykane na trasie. Warto podkreślić, że Spis Świateł to pozycja obowiązkowa na wyposażeniu statków żeglugi morskiej, co jasno wynika z międzynarodowych przepisów SOLAS. To coś znacznie więcej niż tylko książka – to realne narzędzie pracy marynarza.

Pytanie 7

Podczas manewrów kotwicznych wykonuje się komendę

A. dziób na wodę.
B. odbijacz z prawej.
C. bumsztak dość.
D. luzuj bober.
Komenda „luzuj bober” to taki klasyk przy manewrach kotwicznych, szczególnie kiedy trzeba opuścić kotwicę do wody. W żeglarstwie i na statkach bober to po prostu lina kotwiczna lub łańcuch, a 'luzować' znaczy – dawać luz, czyli umożliwić jej swobodne wysuwanie się, najlepiej z kontrolą. Wykonując tę komendę załoga przygotowuje się do opuszczenia kotwicy, zapewniając, że nic się nie splącze ani nie zakleszczy. Moim zdaniem bardzo ważne jest nie tylko znać tę komendę, ale też rozumieć dlaczego jest taka istotna – jeśli lina zablokuje się podczas rzucania kotwicy, może dojść do poważnych problemów technicznych lub nawet uszkodzenia sprzętu. W praktyce często najpierw ktoś sprawdza, czy bober nie jest poplątany, a potem na sygnał oficera albo sternika luzuje linę, żeby kotwica schodziła płynnie. Tak jest nie tylko na większych jachtach, ale też na mniejszych łódkach, więc ta wiedza się przydaje. Z mojego doświadczenia – na niektórych kursach żeglarskich przywiązują do tej komendy dużą wagę, bo pozwala szybko i sprawnie rozpocząć kotwiczenie, co bywa kluczowe na zatłoczonych akwenach. I warto jeszcze pamiętać, że prawidłowe stosowanie komend związanych z kotwiczeniem wpływa na bezpieczeństwo zarówno sprzętu, jak i całej załogi. To taki absolutny fundament dobrych praktyk marynarskich.

Pytanie 8

Na statku, który potrzebuje pomocy nadawany jest sygnał dźwiękowy "wzywam pomocy" o brzmieniu

A. seria bardzo krótkich dźwięków.
B. cztery krótkie dźwięki.
C. powtarzane długie dźwięki.
D. trzy krótkie dźwięki.
Sygnał dźwiękowy "wzywam pomocy" w żegludze jest nadawany poprzez powtarzane długie dźwięki. To nie jest przypadkowe – taka forma sygnalizacji wynika z międzynarodowych przepisów, dokładnie z Międzynarodowych Przepisów o Zapobieganiu Zderzeniom na Morzu (COLREGs), a konkretniej z Załącznika IV. Długie dźwięki są wyraźnie słyszalne nawet w trudnych warunkach pogodowych i łatwiej je odróżnić od innych sygnałów, które mogą być krótkie lub mieć inny rytm. Praktycznie – na statkach stosuje się syrenę lub gwizdek statkowy, który emituje te długie tony w odstępach, aż do nawiązania kontaktu lub przybycia pomocy. W sytuacji zagrożenia życie załogi zależy od skutecznej sygnalizacji – dlatego właśnie takie rozwiązanie jest standardem. Moim zdaniem to bardzo przemyślany układ, bo powtarzane długie dźwięki trudno pomylić z czymkolwiek innym, nawet gdy na morzu panuje chaos. Warto też wiedzieć, że w radiokomunikacji morska procedura „Mayday” pełni podobną rolę – chodzi o jasny, niepodważalny przekaz o zagrożeniu. Dobrze jest mieć w głowie schemat tych dźwięków nawet jeśli nie planujemy kariery marynarza – nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza się przyda, a w awaryjnych sytuacjach liczy się każda sekunda i klarowność sygnału.

Pytanie 9

Który dokument zawiera informacje o zasadach transportu materiałów niebezpiecznych drogami żeglugi śródlądowej?

A. Międzynarodowa konwencja MARPOL.
B. Umowa europejska ADN.
C. Międzynarodowa konwencja COTIF.
D. Unijna ramowa dyrektywa wodna.
Umowa europejska ADN to taki trochę filar, jeśli chodzi o przewóz materiałów niebezpiecznych drogami śródlądowymi. Jest to dokument bardzo szczegółowy, w którym znajdziesz zasady transportu, wymagania techniczne dotyczące statków, opakowań, oznakowania, załadunku i rozładunku, a nawet przeszkolenia załóg. Moim zdaniem, w praktyce ADN to codzienność dla firm logistycznych działających na Odrze czy Wiśle, bo bez jej znajomości nie da się legalnie i bezpiecznie przewozić np. paliw czy chemikaliów barkami. ADN jest regularnie aktualizowana, żeby uwzględniać nowe typy zagrożeń i innowacje techniczne. Przestrzeganie tej umowy to nie tylko formalność – to realna gwarancja bezpieczeństwa ludzi, środowiska i towarów. Co ciekawe, ADN bardzo mocno powiązana jest z innymi międzynarodowymi konwencjami, np. ADR czy RID, ale to właśnie ona skupia się wyłącznie na żegludze śródlądowej. W skrócie – ADN jest po prostu niezbędna dla każdego, kto myśli poważnie o transporcie materiałów niebezpiecznych po naszych rzekach.

Pytanie 10

Do ciągłego pomiaru głębokości w korycie rzeki stosuje się

A. echosondę z wyświetlaczem cyfrowym.
B. sondę tyczkową.
C. log.
D. sonar z wyświetlaczem cyfrowym.
Prawidłowa odpowiedź to echosonda z wyświetlaczem cyfrowym, bo właśnie to urządzenie w praktyce najlepiej sprawdza się do ciągłego pomiaru głębokości w korycie rzeki. Echosonda działa na zasadzie wysyłania impulsów dźwiękowych w kierunku dna i pomiaru czasu powrotu sygnału odbitego. Pozwala to na bardzo szybkie, precyzyjne i co najważniejsze – ciągłe określanie głębokości pod kadłubem łodzi lub z punktu stałego. Wyświetlacz cyfrowy ułatwia natychmiastowy odczyt wyników i często pozwala też rejestrować przebieg dna w czasie rzeczywistym. Takie pomiary są podstawą nowoczesnych badań hydrologicznych, inżynierskich czy podczas prac geodezyjnych na rzekach i zbiornikach wodnych. Moim zdaniem echosonda jest już dziś absolutnym standardem, jeśli chodzi o pomiary batymetryczne na wodach śródlądowych – nie tylko w profesjonalnych zastosowaniach, ale nawet w amatorskim wędkarstwie czy nauce. Warto dodać, że echosondy mogą być zintegrowane z systemami GPS, co pozwala na mapowanie terenu podwodnego, a także archiwizację danych do dalszych analiz. W porównaniu do starszych metod, to niesamowita wygoda i dokładność. Tak naprawdę, jeśli ktoś chce robić pomiary „na bieżąco”, to nie ma lepszej opcji niż nowoczesna echosonda.

Pytanie 11

Statek poruszający się w strefie systemu rozgraniczenia ruchu powinien

A. płynąć właściwym torem kierunkowym w kierunku ruchu tego toru.
B. wchodzić na tor kierunkowy pod jak największym kątem.
C. trzymać się blisko linii rozgraniczającej.
D. płynąć daleko od linii rozgraniczającej w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu tego toru.
To właśnie o to chodzi w systemach rozgraniczenia ruchu – kluczowe jest trzymanie się wyznaczonego toru kierunkowego i poruszanie się zgodnie z ruchem przewidzianym dla tego pasa. Systemy te zostały wprowadzone na najbardziej zatłoczonych akwenach świata, żeby ograniczyć ryzyko kolizji i chaosu, a także żeby każdy uczestnik ruchu wodnego wiedział, co ma robić. Przepisy międzynarodowe, konkretnie prawidło 10 Międzynarodowych Przepisów o Zapobieganiu Zderzeniom na Morzu (COLREGS), bardzo jasno mówią, że statek poruszający się w strefie systemu rozgraniczenia ruchu powinien płynąć właściwym torem kierunkowym, w kierunku ruchu tego toru – nie ma tu miejsca na dowolność. Z praktycznego punktu widzenia, jeśli statek nie trzyma się swojego toru, może wjechać na kurs kolizyjny z innymi jednostkami, które mogą się go kompletnie nie spodziewać. Moim zdaniem, z mojego doświadczenia, większość wypadków na wodzie bierze się właśnie z lekceważenia takich zasad. Profesjonalni marynarze wiedzą, że systemy te działają jak autostrady na morzu – każdy pas ma swoje zasady i kierunek. Dodatkowo, warto pamiętać, że nieprzestrzeganie tych zasad może skutkować nie tylko zagrożeniem bezpieczeństwa, ale też poważnymi konsekwencjami prawnymi. Szczerze mówiąc, nawet na mniejszych akwenach warto się tego trzymać, bo takie nawyki bardzo ułatwiają życie na morzu. Warto utrwalać tę zasadę, bo to podstawa bezpiecznej żeglugi, zwłaszcza w rejonach o dużym natężeniu ruchu.

Pytanie 12

Poprawę stateczności poprzecznej statku można uzyskać poprzez obniżenie

A. środka wyporu.
B. środka ciężkości.
C. wysokości wolnej burty.
D. wysokości metacentrycznej.
Wielu początkujących marynarzy i nawet niektórzy technicy mogą mylnie utożsamiać pojęcia związane z siłami wyporu i położeniem środka ciężkości, jednak w kontekście stateczności poprzecznej kluczową rolę odgrywa wysokość metacentryczna. Często można spotkać przekonanie, że obniżenie środka ciężkości automatycznie poprawi stateczność – i faktycznie, niższy środek ciężkości wpływa korzystnie, ale nie jest to bezpośredni sposób na poprawę stateczności poprzecznej, o którą tu chodzi. Analogicznie, środek wyporu przesuwa się w zależności od kształtu kadłuba i załadunku, ale jego obniżenie nie prowadzi wprost do poprawy stateczności – w rzeczywistości jest praktycznie niemożliwe do kontrolowania podczas eksploatacji statku. Wysokość wolnej burty natomiast dotyczy ochrony przed zalewaniem pokładu, a nie samej stateczności poprzecznej – jej znaczenie wynika bardziej z warunków pogodowych niż z właściwości dynamicznych statku podczas przechyłów. Typowym błędem jest także mylenie standardów bezpieczeństwa związanych z wysokością wolnej burty (np. konwencja Load Line) z kryteriami stateczności. W praktyce tylko przemyślana manipulacja wysokością metacentryczną, np. poprzez rozmieszczenie balastu lub ładunku, pozwala realnie i szybko poprawić poprzeczną stateczność jednostki, zgodnie z wytycznymi norm branżowych i praktyką eksploatacyjną. Warto więc zawsze analizować konkretne parametry statku i korzystać z dostępnych narzędzi do obliczeń, zamiast polegać na uproszczeniach czy potocznym rozumieniu zagadnienia.

Pytanie 13

Jeżeli przęsło mostu oznakowane jest przedstawionym na rysunku znakiem żeglugowym, to ruch statków dozwolony jest

Ilustracja do pytania
A. pod warunkiem nadania sygnału dźwiękowego.
B. w obu kierunkach.
C. w jednym kierunku.
D. po uprzednim zatrzymaniu się.
Ten znak żeglugowy, czyli dwa żółte romby ustawione obok siebie w poziomie, jednoznacznie informuje, że przez dane przęsło mostu ruch statków jest dozwolony wyłącznie w jednym kierunku. To rozwiązanie spotykane jest głównie na wąskich odcinkach rzek, kanałów czy w miejscach o ograniczonej widoczności pod mostem, gdzie mijanie się jednostek byłoby po prostu niebezpieczne albo wręcz fizycznie niemożliwe. Oznakowanie to wynika bezpośrednio z przepisów żeglugowych – zarówno polskich, jak i międzynarodowych, m.in. zgodnie z przepisami śródlądowymi oraz wytycznymi RIS. Moim zdaniem taki system znaków bardzo poprawia bezpieczeństwo żeglugi, bo eliminuje ryzyko spotkania się dwóch statków pod wąskim przęsłem. Wyobraź sobie, że płyniesz dużą barką i nagle zza filaru mostu wyłania się inna jednostka – stres gwarantowany, a manewrować nie ma jak. Praktyka pokazuje, że stosowanie tej reguły jest naprawdę skuteczne, a załogi, które potrafią rozpoznawać takie znaki, dużo rzadziej popełniają kosztowne błędy nawigacyjne. Warto to zapamiętać, bo na egzaminach i w realnym życiu ta wiedza się bardzo przydaje. No i jeszcze jedno: jeśli widzisz ten znak – nigdy nie próbuj przepłynąć pod prąd, bo możesz stworzyć poważne niebezpieczeństwo.

Pytanie 14

Zanurzenie maksymalne statku na drodze wodnej o znaczeniu regionalnym klasy II wynosi

A. 1,8 m
B. 1,6 m
C. 1,4 m
D. 2,0 m
Zanurzenie maksymalne statku na drodze wodnej o znaczeniu regionalnym klasy II wynosi dokładnie 1,6 metra – i to właśnie jest istotna wartość wynikająca z polskich przepisów dotyczących żeglugi śródlądowej, a dokładniej z rozporządzenia w sprawie klasyfikacji dróg wodnych. Ta głębokość nie jest przypadkowa: w praktyce chodzi o zapewnienie bezpiecznego i efektywnego transportu towarów i pasażerów na mniejszych drogach wodnych, gdzie głębokość toru wodnego jest ograniczona przez naturalne i techniczne uwarunkowania. Z mojego doświadczenia wynika, że często spotyka się sytuacje, gdzie ktoś myli zanurzenie z głębokością toru, ale tu mówimy o maksymalnym zanurzeniu statku, czyli jak głęboko może “siąść” w wodzie, by płynąć bezpiecznie, nie zahaczając o dno. Ważne jest, żeby w praktyce uwzględniać także zapas bezpieczeństwa – bo w realnych warunkach głębokość toru wodnego może się zmieniać, choćby przez zmiany poziomu wody. Standardy branżowe, np. PN-EN ISO 748 oraz polskie przepisy, jasno precyzują te wartości, właśnie po to, żeby domknąć ryzyko uszkodzenia kadłuba lub utknięcia na mieliźnie. Wiedza o klasach dróg wodnych i ich parametrach przydaje się nie tylko na egzaminach, ale też później w pracy – choćby przy planowaniu trasy czy szacowaniu ładowności statku. No i zawsze warto pamiętać, że klasa II to nieco większa swoboda niż klasa I, ale wciąż sporo ograniczeń w porównaniu do dróg o znaczeniu międzynarodowym.

Pytanie 15

Oznaczenie światła sektorowego na mapie nawigacyjnej przedstawiono na rysunku

Ilustracja do pytania
A. B.
B. A.
C. D.
D. C.
Na mapach nawigacyjnych światła sektorowe są przedstawiane właśnie w taki sposób, jak pokazano na rysunku C – z wyraźnie zaznaczonymi sektorami kolorystycznymi odpowiadającymi różnym barwom światła widocznym w określonych kierunkach. To jest kluczowy element nawigacji przybrzeżnej, zwłaszcza gdy płyniemy nocą lub w warunkach ograniczonej widoczności. Sektory barwne (najczęściej czerwony, zielony i biały) wskazują kierunki, w których światło jest widoczne w danym kolorze i pomagają określić swoją pozycję względem niebezpieczeństw lub toru wodnego. Takie oznaczenie – z podziałem na kąty i precyzyjne wyrysowanie sektorów – zgodne jest z normami publikacji nawigacyjnych, np. INT 1 czy instrukcjami IALA. Moim zdaniem, znajomość takiego symbolu to absolutna podstawa dla każdego, kto planuje pływanie na morzu lub dużych akwenach śródlądowych. Ułatwia szybkie rozpoznanie, z jakiego kierunku można bezpiecznie wejść do portu lub ominąć przeszkodę. Dobrą praktyką jest zawsze przed rejsem przeanalizować te sektory na mapie w okolicy planowanej trasy, bo dzięki temu można uniknąć wielu nieporozumień i błędów nawigacyjnych. W praktyce, na mapie papierowej czy elektronicznej, taki symbol pozwala niemal natychmiast rozpoznać charakterystykę światła sektorowego, a to w sytuacji stresowej jest bezcenne. Z mojego doświadczenia wynika, że często pomijamy ten drobny detal, a potem na wodzie okazuje się, że brakuje nam tej wiedzy.

Pytanie 16

Wschodni znak kardynalny w oznakowaniu nocnym w systemie IALA charakteryzuje białe światło w sekwencji

A. VQ(6)
B. VQ
C. VQ(3)
D. VQ(9)
Bardzo dobrze! Wschodni znak kardynalny w systemie IALA nocą charakteryzuje się właśnie białym światłem o sekwencji VQ(3), czyli „Very Quick 3”. Oznacza to trzy bardzo szybkie błyski w każdej sekwencji (są to błyski bardzo krótkie, powtarzające się w cyklu 5 sekund). Moim zdaniem zrozumienie takiej sygnalizacji ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa nawigacji, zwłaszcza gdy podchodzisz do boi nocą lub w słabej widoczności. Praktycznie patrząc, zobaczenie na wodzie światła migającego właśnie w takim wzorze od razu daje marynarzowi jasny sygnał, że znajduje się przy znaku kardynalnym „East”, a więc powinien przejść na wschód od przeszkody. Standard IALA (International Association of Marine Aids to Navigation and Lighthouse Authorities) precyzyjnie określa wzory świateł kardynalnych i nie ma tu miejsca na dowolność. To nie jest tylko teoria – na morzu taka wiedza potrafi uratować życie, bo pozwala szybko rozpoznać, z którą stroną znaku masz do czynienia. Często spotyka się takie znaki np. na torach wodnych, przy rafach, płyciznach – czasami, jak dla mnie, lepiej zerknąć dwa razy na sekwencję światła niż polegać wyłącznie na elektronice. Warto wiedzieć, że wszystkie cztery kardynalne znaki mają swoją specyfikę sygnalizacji: North VQ lub Q, East VQ(3) lub Q(3), South VQ(6)+LFl lub Q(6)+LFl, West VQ(9) lub Q(9). Te szczegóły mogą wydawać się nieco skomplikowane, ale po kilku nocnych rejsach naprawdę wchodzą w krew.

Pytanie 17

W manewrach odchodzenia od nabrzeża lewą burtą statkiem dwuśrubowym, na szpringu dziobowym należy wydać komendę

A. "ster zero, lewa naprzód".
B. "ster zero, obie naprzód".
C. "ster lewo na burtę, prawa naprzód".
D. "ster prawo na burtę, lewa naprzód".
Właściwa komenda „ster lewo na burtę, prawa naprzód” to praktyczne odzwierciedlenie tego, jak działa manewrowanie statkiem dwuśrubowym podczas odchodzenia lewą burtą od nabrzeża na szpringu dziobowym. Dla większości osób zajmujących się manewrowaniem statkami oczywiste jest, że wykorzystanie szpringu dziobowego przy jednoczesnym wprowadzeniu steru w lewo i włączeniu prawej śruby naprzód powoduje wyraźne odchylenie rufy od nabrzeża. Działa to na zasadzie stworzenia punktu obrotu w okolicy dziobu, a siła z prawej śruby dodatkowo wzmacnia wyjście rufy. W praktyce jest to rozwiązanie najbezpieczniejsze i najskuteczniejsze, a przy tym zgodne z zasadami obowiązującymi w żegludze morskiej i śródlądowej. Wielu kapitanów właśnie tak zabezpiecza odchodzenie w ciasnych portach czy miejscach, gdzie nie ma miejsca na inne manewry. Z mojego doświadczenia wynika, że niedoceniane jest odpowiednie ustawienie steru – jeśli zostawisz go w położeniu neutralnym lub zrobisz coś odwrotnego, efekt jest często mizerny albo ryzykowny. Warto wiedzieć, że podobne techniki wykorzystywane są też na większych jednostkach, gdzie precyzyjna kontrola nad śrubami i sterem pozwala efektywnie korzystać z ograniczonej przestrzeni. W skrócie: to jest stara, sprawdzona szkoła manewrowania, dobrze wspierana przez dobre praktyki różnych środowisk żeglarskich.

Pytanie 18

Na zestawie holowanym składającym się z holownika i dwóch barek bez napędu, płynącym w górę rzeki, należy stosować od strony holownika

A. długi hol i krótkie hole między statkami.
B. długi hol i długie hole między statkami.
C. krótki hol i krótkie hole między statkami.
D. krótki hol i długie hole między statkami.
Wybierając długi hol od strony holownika oraz krótkie hole między barkami, stosujesz się do sprawdzonych zasad żeglugi śródlądowej. To rozwiązanie wynika z praktyki i bezpieczeństwa. Kiedy holownik ciągnie zestaw składający się z dwóch barek, długi hol pomiędzy holownikiem a pierwszą barką amortyzuje wszelkie nagłe szarpnięcia i pozwala na lepsze reagowanie na zmiany prądu rzeki czy przeszkody. Holownik dzięki temu ma większą kontrolę nad całością zestawu, a siły działające na elementy holu rozkładają się łagodniej. Z kolei krótkie hole między samymi barkami ograniczają efekt wahadła i zapobiegają niekontrolowanym wychyleniom, szczególnie podczas manewrów na zakolach czy przy mijaniu innych jednostek. Przeciągnięcie holu zbyt dużą długością przez cały zestaw skutkowałoby utratą zwartości i utrudniałoby reakcję na sygnały z holownika. Takie zasady znajdziesz w podręcznikach do prowadzenia zestawów holowanych i są one zgodne z instrukcjami eksploatacyjnymi oraz polskimi przepisami żeglugowymi. Moim zdaniem, obserwując praktykę na dużych rzekach, właśnie taki sposób holowania najlepiej sprawdza się w realnych warunkach, gdzie często liczy się szybka reakcja i precyzyjne sterowanie całością. Warto pamiętać, że dobrze dobrany układ holi to mniejsze ryzyko uszkodzeń, większe bezpieczeństwo i wygoda pracy dla całej załogi.

Pytanie 19

W systemie GMDSS do powiadamiania w niebezpieczeństwie w obszarze A1 służy

A. radiostacja MF
B. INMARSAT
C. RACAL BE
D. urządzenie DSC
Urządzenie DSC rzeczywiście jest kluczowym elementem w systemie GMDSS na obszarze A1, czyli tam, gdzie zasięg VHF jest zapewniony przez brzegowe stacje radiowe. Automatyczne wywołanie alarmowe DSC na kanale 70 VHF pozwala błyskawicznie przekazać informację o niebezpieczeństwie do wszystkich jednostek oraz stacji brzegowych w pobliżu. Tak to jest rozwiązane, bo chodzi o szybkość i pewność zgłoszenia niebezpieczeństwa, bez względu na warunki pogodowe czy sytuację na mostku. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze skonfigurowane i sprawne DSC pozwala uniknąć masy problemów, a w realnych sytuacjach alarmowych nie ma czasu szukać mikrofonu czy manualnie nadawać sygnału. Co ciekawe, zgodnie z przepisami SOLAS, każda jednostka komercyjna na obszarze A1 musi mieć radio VHF z DSC. Warto pamiętać, że DSC umożliwia przesyłanie numeru MMSI i pozycji – automatyzacja tych danych znacznie skraca reakcję służb ratowniczych. Praktycznie patrząc, w obecnych realiach GMDSS to DSC jest podstawą bezpieczeństwa, bo żadne inne urządzenie nie daje takiej uniwersalności w szybkim, zautomatyzowanym powiadamianiu na morzu. Osobiście uważam, że bez DSC w A1 nie ma co wypływać, nawet na rekreacyjnej łódce – technologia naprawdę robi różnicę.

Pytanie 20

Na rysunku przedstawiono sposób mocowania kontenerów przez łączenia prętów i ściągaczy śrubowych na statkach

Ilustracja do pytania
A. nieprzystosowanych do ich przewozu.
B. typu ro-ro.
C. przystosowanych do ich przewozu.
D. typu LNG.
To jest właśnie poprawna odpowiedź, bo przedstawiony sposób mocowania kontenerów – z użyciem ściągaczy śrubowych i prętów – stosuje się wyłącznie na statkach przystosowanych do przewozu kontenerów. Chodzi o tzw. kontenerowce, gdzie pokład i konstrukcja kadłuba zostały zaprojektowane tak, by umożliwić bezpieczne mocowanie ładunku zgodnie z międzynarodowymi normami, na przykład standardami IMO czy wymaganiami ISM Code. Te elementy mocujące nie są montowane na statkach przypadkowych, gdzie o bezpieczeństwo trzeba zadbać w inny sposób, często z brakiem odpowiednich punktów zaczepienia. Na dedykowanych kontenerowcach stosuje się specjalne gniazda, twistlocki, pręty i właśnie ściągacze śrubowe, bo to zapewnia ochronę przed przesunięciem i przechyłami podczas rejsu nawet w trudnych warunkach pogodowych. Z mojego doświadczenia wynika, że właściwy dobór i zastosowanie takich systemów mocujących to podstawa – nawet najlepszy statek nie jest nic wart bez poprawnego zamocowania ładunku. W praktyce, jeśli widzisz takie pręty i ściągacze, to masz pewność, że statek był projektowany z myślą o kontenerach i spełnia odpowiednie normy bezpieczeństwa transportu morskiego. Dobrą praktyką jest też regularna kontrola stanu ściągaczy, bo zużycie lub niewłaściwy montaż prowadzi do poważnych konsekwencji. Tego typu rozwiązania to standard branżowy na kontenerowcach i ich brak na innych typach statków jest jedną z głównych przyczyn poważnych wypadków ładunkowych.

Pytanie 21

Cyfrą 1 na mapie oznaczono rzekę

Ilustracja do pytania
A. Wisłę.
B. Narew.
C. Biebrzę.
D. Bug.
Rzeka oznaczona cyfrą 1 na mapie to Bug. Bug jest jedną z najważniejszych rzek we wschodniej Polsce, stanowiącą naturalną granicę z Białorusią i częściowo z Ukrainą. Co ciekawe, Bug jest trzecią pod względem długości rzeką Polski, a jej dorzecze odgrywa kluczową rolę w gospodarce wodnej kraju. W branży hydrotechnicznej i zarządzaniu kryzysowym często wykorzystuje się wiedzę o przebiegu Bugu do planowania zabezpieczeń przeciwpowodziowych, bo rzeka ta jest podatna na intensywne wezbrania wiosenne. Z mojego doświadczenia planowanie infrastruktury przy granicy wschodniej zawsze uwzględnia specyfikę tej rzeki – nie tylko ze względu na kwestie środowiskowe, ale też logistyczne. Współcześnie, w zgodzie z wytycznymi Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii, znajomość przebiegu rzek takich jak Bug jest standardem podczas sporządzania map hydrograficznych i planów zagospodarowania przestrzennego. W praktyce, dla wielu techników i inżynierów, teoretyczna wiedza o rzece Bug przekłada się na codzienną pracę z dokumentacją, analizą zagrożeń i projektowaniem systemów odprowadzania wód. Bug jest jednocześnie ważnym szlakiem ekologicznym i historycznym, więc rozpoznanie go na mapie należy do podstawowych umiejętności każdego specjalisty z branży geograficznej czy środowiskowej.

Pytanie 22

Piktogram przedstawiony na rysunku informuje o lokalizacji

Ilustracja do pytania
A. trapu.
B. drabinki pilotowej.
C. drabiny pożarowej.
D. sztormtrapu.
Ten piktogram faktycznie wskazuje lokalizację drabiny pożarowej. Takie oznaczenie jest jednym z podstawowych elementów systemu znakowania bezpieczeństwa na obiektach przemysłowych i statkach, zgodnie z normą ISO 7010 oraz przepisami międzynarodowymi typu SOLAS. Moim zdaniem każdy, kto pracuje w branży związanej z bezpieczeństwem przeciwpożarowym, powinien od razu kojarzyć ten symbol z możliwością szybkiego dostępu do sprzętu ewakuacyjnego. Drabina pożarowa jest bardzo ważna – w sytuacjach awaryjnych pozwala bezpiecznie opuścić zagrożony obszar lub dostać się do strefy, gdzie potrzebna jest pomoc. Bez odpowiedniego oznaczenia w razie paniki można stracić cenny czas szukając wyjścia lub drogi ewakuacyjnej. Praktyka pokazuje, że właściwa identyfikacja takich oznaczeń to nie tylko wymóg przepisów, ale realne ułatwienie pracy ratownikom i użytkownikom obiektu. Dobrze zaprojektowany system znaków daje poczucie bezpieczeństwa i naprawdę się sprawdza podczas ćwiczeń czy prawdziwych akcji. Warto dodać, że brak lub nieprawidłowe oznaczenie drabiny pożarowej bywa jedną z częstszych uwag podczas kontroli BHP na obiektach budowlanych czy przemysłowych.

Pytanie 23

W celu wyznaczenia szlaku żeglownego na rzekach nieuregulowanych wykonuje się pomiary

A. głębokości wody w nurcie.
B. chyżości prądu w nurcie.
C. prędkości przepływu.
D. struktury dna koryta na jego szerokości.
Dokładnie o to chodzi – żeby wyznaczyć szlak żeglowny na rzece nieuregulowanej, w praktyce zawsze wykonuje się pomiary głębokości wody właśnie w nurcie. To kluczowa sprawa, bo to właśnie głębokość decyduje, czy dany odcinek rzeki jest bezpieczny i dostępny dla żeglugi. W branży wodnej i śródlądowej stosuje się do tego echosondy, łaty wodowskazowe albo inne narzędzia hydrograficzne. Najważniejsze, żeby szlak miał minimum wymaganą głębokość – zgodnie z przepisami (np. Rozporządzenie Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej). Bez dokładnego sprawdzenia głębokości można łatwo „wpuścić” statek na mieliznę albo przeszkodę podwodną, co się niestety czasem zdarza, szczególnie przy dużych wahaniach poziomu wody. Moim zdaniem, nawet jeśli czasem sprawdza się dodatkowo inne parametry rzeki, to bez mapy głębokości naprawdę nie ma co marzyć o bezpiecznym szlaku. Takie pomiary robi się cyklicznie, bo rzeki nieuregulowane często zmieniają swoje koryto i dno, a efektem tych zmian są nowe płycizny lub zagłębienia. W praktyce, wyniki tych pomiarów są podstawą do wyznaczania tras, ustawiania znaków nawigacyjnych czy opracowywania map batymetrycznych.

Pytanie 24

Który element konstrukcyjny kadłuba statku wpływa na jego stateczność kursową?

A. Stępka belkowa.
B. Stewa rufowa.
C. Stewa dziobowa.
D. Wręg ramowy.
Stewa rufowa i stewa dziobowa pełnią bardzo ważne funkcje w szkieletowej konstrukcji kadłuba, ale ich główne zadanie to zapewnienie odpowiednich kształtów końców statku, co wpływa na zachowanie hydrodynamiczne przy napływie i odpływie wody oraz odpowiednią wytrzymałość kadłuba na końcach. Owszem, mają wpływ na manewrowość i wytrzymałość, ale praktycznie nie decydują o stateczności kursowej, bo nie zapewniają tego typu usztywnienia i rozkładu sił na długości statku. Myślę, że wiele osób wybiera je, bo po prostu stewy są najbardziej „widoczne” i kojarzą się z kierunkiem płynięcia, ale to uproszczenie. Wręg ramowy to z kolei element poprzeczny wzmacniający kadłub, odpowiadający przede wszystkim za utrzymanie kształtu przekroju poprzecznego oraz przenoszenie sił od naporu wody, ładunku czy drgań. Nie odgrywa on roli w utrzymaniu statku na kursie – stateczność kursowa to głównie efekt działania podłużnych elementów, jak właśnie stępka. Często spotykam się z błędnym przekonaniem, że każdy „większy” element kadłuba wpływa na wszystkie cechy eksploatacyjne statku, ale to nieprawda – każdy ma swoją specjalizację. Żeby utrzymać stabilność kursowania, konstruktorzy skupiają się głównie na stępce i jej geometrii, bo to ona nadaje kierunek i ogranicza dryf boczny. W praktyce, błędne rozumienie funkcji stew czy wręgów prowadzi do złych decyzji projektowych i naprawczych, co potem wychodzi podczas prób morskich. Dlatego warto znać dokładny podział ról poszczególnych części kadłuba – to się naprawdę przekłada na skuteczne i bezpieczne prowadzenie jednostki na wodzie.

Pytanie 25

Który znak żeglugowy brzegowy wskazuje przebieg szlaku żeglownego bliżej prawego brzegu na śródlądowej drodze wodnej?

Ilustracja do pytania
A. D.
B. B.
C. C.
D. A.
Znak żeglugowy przedstawiony jako czerwony kwadrat z białym środkiem (odpowiedź A) to tzw. znak brzegowy wskazujący przebieg szlaku żeglownego bliżej prawego brzegu na śródlądowych drogach wodnych. Z mojego doświadczenia wynika, że ten znak jest jednym z najważniejszych w praktyce żeglugowej na rzekach i kanałach w Polsce – często pojawia się w miejscach, gdzie z różnych powodów szlak żeglowny przylega do prawego brzegu, np. przez przeszkody, mielizny czy zmiany nurtu. Według przepisów i standardów, np. Rozporządzenia Ministra Infrastruktury dotyczącego oznakowania szlaków żeglownych, właśnie ten znak informuje sterników, że powinni trzymać się bliżej prawego brzegu. W praktyce, kiedy spotykasz taki znak, warto od razu przeanalizować sytuację hydrologiczną, bo często w pobliżu mogą występować sieci rybackie, przeszkody niewidoczne z daleka albo po prostu niebezpieczne uskoki dna. Często spotykałem się z sytuacją, gdzie nieuwaga wobec tego znaku prowadziła do wejścia na mieliznę – a z takich sytuacji naprawdę ciężko się wycofać, szczególnie większą jednostką. Dla bezpieczeństwa ruchu, ścisłe przestrzeganie tego oznakowania jest kluczowe. Co ciekawe, znak ten ma swój odpowiednik na lewym brzegu (zielony romb) i warto zawsze zwracać uwagę, aby nie pomylić ich znaczenia – bo to może mieć poważne konsekwencje nawigacyjne. Moim zdaniem, każda osoba pływająca po wodach śródlądowych powinna rozpoznawać ten znak intuicyjnie, bo często pojawia się w miejscach newralgicznych i jest fundamentem bezpiecznego prowadzenia jednostki.

Pytanie 26

Które z wymienionych obszarów wód są przedstawione na mapie?

Ilustracja do pytania
A. Zatoka Pomorska i Zalew Szczeciński.
B. Zalew Wiślany z Zatoką Pomorską.
C. Zatoka Gdańska i Zalew Wiślany.
D. Zalew Szczeciński oraz Zalew Krynicki.
Wybierając jedną z pozostałych opcji, łatwo dać się zwieść podobnie brzmiącym nazwom lub błędnemu skojarzeniu z innymi regionami Polski. Zalew Wiślany i Zatoka Gdańska to akweny położone dużo dalej na wschód – praktycznie na drugim krańcu polskiego wybrzeża, przy granicy z Rosją i w okolicach Trójmiasta. Takie pomyłki zdarzają się często, bo w nazwach przeważają podobne słowa jak „zatoka” czy „zalew”, ale w praktyce te miejsca pełnią zupełnie inne funkcje – Zalew Wiślany związany jest z deltą Wisły, a Zatoka Gdańska z dużym ruchem portowym. Z kolei Zalew Krynicki w ogóle nie występuje w polskiej geografii, co świadczy o typowym błędzie polegającym na mieszaniu obcych nazw lub niesprawdzonych informacji. Moim zdaniem, podstawowym problemem jest tu brak rzetelnej analizy mapy i nieuwzględnienie takich szczegółów jak układ rzek czy charakterystyczne formy terenu. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w branży logistycznej czy hydrotechnicznej tego typu pomyłki mogą prowadzić do poważnych błędów w planowaniu tras transportowych, inwestycji czy ocenie ryzyka powodziowego. Standardy branżowe wymagają precyzyjnego rozpoznawania akwenów, bo wpływa to zarówno na bezpieczeństwo, jak i na efektywność prowadzonych działań. W praktyce geograficznej zawsze warto weryfikować lokalizację na mapie, korzystając z wiarygodnych źródeł i nawyków pracy z dokumentacją kartograficzną. Właśnie takie podejście minimalizuje typowe błędy myślowe i pozwala podejmować właściwe decyzje – nie tylko w zadaniach szkolnych, ale też w życiu zawodowym.

Pytanie 27

Do osuszania zęz maszynowych na statku z mieszaniny olejowo-wodnej służy

A. pompa łopatkowa.
B. pompa wirnikowa.
C. odolejacz.
D. kompresor.
Odolejacz to specjalistyczne urządzenie, które zostało stworzone właśnie do oddzielania mieszaniny oleju i wody w zęzach maszynowych na statku. W praktyce, kiedy na dnie maszynowni zbierze się taka mieszanina, nie wolno jej po prostu wypompować za burtę, bo to nielegalne i bardzo szkodliwe dla środowiska. Odolejacz pozwala skutecznie oddzielić olej od wody – zazwyczaj działa na zasadzie różnicy gęstości albo wykorzystuje filtry koalescencyjne. Woda po takim procesie ma bardzo niską zawartość oleju (standardy MARPOL – poniżej 15 ppm) i dopiero wtedy można ją legalnie usunąć za burtę. Z mojego doświadczenia wynika, że prawidłowa obsługa odolejacza to podstawa pracy na statku – nie tylko z punktu widzenia przepisów, ale też bezpieczeństwa i ekologii. W branży morskiej takie urządzenia są standardem i praktycznie nie spotyka się innych rozwiązań, bo nie spełniają rygorystycznych norm ochrony środowiska. Warto też pamiętać, że regularna konserwacja odolejacza wydłuża jego żywotność i gwarantuje właściwe działanie. To taki niepozorny sprzęt, a jednak bez niego praca na statku mogłaby być poważnie utrudniona.

Pytanie 28

Jeżeli w wyniku wypadku żeglugowego statek utracił zdolności manewrowe lub grozi mu zatonięcie, kierownik tego statku podejmuje przede wszystkim działania zmierzające do

A. usunięcia statku ze szlaku żeglownego na płytkie i bezpieczne miejsce.
B. przypłynięcia do najbliższego portu lub przystani.
C. usunięcia awarii i dokonywania napraw statku w ruchu.
D. ogłoszenia alarmu wodnego.
W sytuacji, gdy statek traci zdolność manewrową albo istnieje ryzyko, że zatonie, najważniejszym, praktycznym krokiem jest jak najszybsze usunięcie go ze szlaku żeglownego na płytkie i bezpieczne miejsce. To nie jest tylko teoria — takie działanie wynika z obowiązujących na śródlądziu i morzu przepisów bezpieczeństwa żeglugi oraz zdrowego rozsądku. Chodzi przecież o to, by nie tamować ruchu innych jednostek i nie powodować dalszego zagrożenia dla ludzi, środowiska czy infrastruktury. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet przy niewielkich awariach, usunięcie statku z głównego toru wodnego minimalizuje ryzyko kolizji i umożliwia podjęcie dalszych działań ratunkowych bez paniki czy presji. Praktyka pokazuje, że „zjeżdżając” na płyciznę, można zyskać czas na podjęcie napraw, ewakuację lub poczekać na pomoc. To też jest jeden z podstawowych zapisów w większości instrukcji eksploatacyjnych jednostek pływających. W branży mówi się nawet czasem, że kapitan, który potrafi szybko i sprawnie wyprowadzić jednostkę z głównego szlaku w sytuacji awaryjnej, to ktoś, kto rzeczywiście myśli nie tylko o sobie, ale i o innych użytkownikach drogi wodnej. Szczególnie na rzekach i kanałach, gdzie żegluga jest intensywna, takie podejście traktuje się jako przejaw odpowiedzialności zawodowej. Zresztą, praktyka ratownictwa wodnego jasno pokazuje – to najskuteczniejsza pierwsza reakcja, zanim podejmie się dalsze kroki, jak naprawy czy alarmowanie odpowiednich służb.

Pytanie 29

Utrzymanie statku w odpowiedniej pozycji podczas operacji śluzowania można uzyskać, mocując niezbędne liny na

A. kabestanie na dolnej głowie śluzy.
B. pachołkach cumowniczych.
C. dalbach i kabestanie.
D. pływających beczkach cumowniczych.
Prawidłowo, bo właśnie pachołki cumownicze są dedykowanymi elementami infrastruktury portowej i śluzowej, które zostały zaprojektowane specjalnie do mocowania lin cumowniczych podczas śluzowania. W praktyce to one zapewniają stabilność statku w czasie, gdy poziom wody dynamicznie się zmienia. Moim zdaniem, często niedoceniany jest fakt, że pachołki są ustawione w odpowiednich odstępach i na różnych wysokościach, co pozwala na bezpieczną obsługę jednostek o zróżnicowanych rozmiarach. To one gwarantują, że statek nie przemieści się niekontrolowanie podczas napełniania lub opróżniania komory śluzy, a nawet niewielki poślizg liny na pachołku jest znacznie mniej groźny niż np. na kabestanie. W codziennej pracy marynarza spotyka się sytuacje, gdzie tylko szybkie i właściwe obłożenie liny na pachołku pozwala zapobiec poważnym uszkodzeniom kadłuba lub infrastruktury śluzy. Stosowanie pachołków cumowniczych to także zgodność z przepisami eksploatacyjnymi konkretnych dróg wodnych, bo to one są przewidziane w dokumentacji technicznej śluz i są regularnie kontrolowane pod względem wytrzymałości. Gdy statek jest utrzymywany na pachołkach, załoga ma większą kontrolę nad manewrem i bezpieczeństwo ludzi również jest wyższe. W wielu podręcznikach nawigacyjnych i standardach branżowych znajdziesz wyraźne zalecenia, żeby zawsze wykorzystywać pachołki zamiast prowizorycznych rozwiązań. Dobre praktyki sugerują też, żeby podczas śluzowania załoga stale obserwowała liny na pachołkach i była gotowa do ich skracania lub luzowania w zależności od ruchu wody, co jeszcze bardziej podkreśla ich rolę w całym procesie.

Pytanie 30

Statek wychodzący z portu i kierujący się na lewo powinien nadawać sygnał obejmujący

A. 1 długi dźwięk i 2 krótkie dźwięki.
B. 4 długie dźwięki i 2 krótkie dźwięki
C. 2 długie dźwięki i 2 krótkie dźwięki.
D. 3 długie dźwięki i 2 krótkie dźwięki.
Prawidłowe rozpoznanie sygnałów dźwiękowych statków jest jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa nawigacyjnego, szczególnie w portach i miejscach o dużym natężeniu ruchu. Odpowiedź z 3 długimi i 2 krótkimi dźwiękami jest zgodna z zasadami sygnalizacji określonymi w Międzynarodowych Przepisach o Zapobieganiu Zderzeniom na Morzu (COLREG). Ten sygnał stosuje się, gdy statek opuszcza port i zamierza skręcić w lewo, czyli na bakburtę (port side). W praktyce, taki sposób oznajmiania manewru pozwala innym jednostkom jasno zidentyfikować intencje i przewidzieć kurs statku, co jest szczególnie istotne w przypadku ograniczonej widoczności albo przy dużej ilości jednostek cumujących w porcie. W rzeczywistości, sygnały dźwiękowe to codzienność dla osób pracujących na statkach i w portowych centrach kontroli ruchu. Moim zdaniem, zrozumienie tej reguły nie tylko ułatwia komunikację, ale naprawdę minimalizuje ryzyko kolizji. Często w praktyce, kapitanowie podkreślają znaczenie jasnych i precyzyjnych sygnałów, zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych. Warto też wiedzieć, że podobne komunikaty są stosowane na rzekach czy kanałach, gdzie przestrzeń manewrowa jest jeszcze bardziej ograniczona. Kluczowe jest opanowanie tej wiedzy, bo potem w sytuacjach stresowych nie ma czasu na zastanawianie się, ile właściwie powinno być tych dźwięków.

Pytanie 31

Które czynności należy wykonać, aby statkiem z napędem śrubowym wykonać manewr podejścia prawą burtą do nabrzeża, w sytuacji przedstawionej na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Wolno naprzód, ster lewo na burt, maszyna stop, podać szpring dziobowy.
B. Wolno naprzód, ster prawo na burt, podać cumę rufową.
C. Podać szpring dziobowy, ster prawo na burt, wolno naprzód, maszyna stop.
D. Podać szpring rufowy, ster lewo na burt, wolno naprzód.
Wiele osób podczas manewrowania statkiem z napędem śrubowym w podejściu do nabrzeża skupia się głównie na samej prędkości i kierunku steru, zapominając o kluczowej roli lin cumowniczych, a przede wszystkim szpringów. Częstym błędem jest podawanie szpringu rufowego lub cumy rufowej jako pierwszej liny – w rzeczywistości może to doprowadzić do sytuacji, w której dziób statku nie jest ustabilizowany, a rufa niepotrzebnie odchyla się od nabrzeża, szczególnie przy bocznym wietrze czy prądzie. Z mojego doświadczenia wynika, że takie postępowanie utrudnia kontrolowane przyciągnięcie statku do kei, bo szpring rufowy właściwie nie daje nam pełnej kontroli nad dziobem w początkowej fazie manewru. Jeszcze innym błędem jest ustawianie steru na burtę przeciwną niż wynika z geometrii podejścia – jeśli damy ster prawo na burt zamiast lewo, dziób może oddalić się od brzegu i cała operacja podejścia będzie znacznie utrudniona. W praktyce dobrze jest pamiętać, że statek powinien podchodzić do nabrzeża pod małym kątem, mieć minimalną prędkość własną i od razu po zbliżeniu dziobu podać szpring dziobowy, który pozwoli na odpowiednie ustawienie jednostki względem brzegu. To naprawdę podstawa w manewrowaniu, bo zabezpiecza przed niekontrolowanym ruchem wzdłuż kei i minimalizuje ryzyko uszkodzenia kadłuba. Typowe błędy wynikają z nadmiernego pośpiechu, braku analizy warunków hydrometeorologicznych oraz nieuwzględniania możliwości napędu śrubowego, który – w zależności od kierunku obrotu śruby – może wprowadzać specyficzne efekty, takie jak skręcanie rufy. Warto każdy manewr przemyśleć dwa razy i nie sugerować się tylko pojedynczym przypadkiem, bo teoria, a praktyka na wodzie to dwie różne rzeczy.

Pytanie 32

Do pływającego oznakowania nawigacyjnego toru wodnego zalicza się

A. dalby.
B. nabieżniki.
C. pławy.
D. laterny.
Pławy to klasyczne elementy pływającego oznakowania nawigacyjnego toru wodnego, bez których trudno sobie wyobrazić bezpieczną żeglugę, szczególnie na akwenach śródlądowych czy morskich. Co ciekawe, pławy są nie tylko łatwe do zauważenia z daleka przez swoją charakterystyczną konstrukcję i kolorystykę, ale także są ruchome – unoszą się na powierzchni wody, dzięki czemu można je szybko relokować w razie potrzeby, np. gdy zmieni się układ mielizn albo wystąpią nowe niebezpieczeństwa. Standardy IALA (Międzynarodowego Stowarzyszenia ds. Oznakowania Nawigacyjnego) jasno określają, jak pławy mają wyglądać, w jakich kolorach i kształtach występują oraz jakie światła mogą emitować nocą. Z mojego doświadczenia wynika, że w praktyce nawet osoby początkujące na wodzie szybko uczą się rozpoznawać pławy boczne, kardynalne czy specjalne, bo są one dosłownie na pierwszej linii kontaktu – mijamy je praktycznie zawsze podczas wejścia do portów czy poruszając się szlakami żeglownymi. Warto pamiętać, że pławy nie tylko wskazują tor wodny, ale też ostrzegają przed niebezpieczeństwami – np. wrakiem czy płytką wodą. To właśnie ta elastyczność i praktyczność odróżnia je od innych form oznakowania, które są bardziej statyczne i mniej widoczne z poziomu wody. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie sprawnego funkcjonowania ruchu wodnego bez dobrze zaprojektowanych i utrzymanych pław.

Pytanie 33

Statki, które żądają od innych statków ochrony przed falowaniem, pokazują w dzień

A. tablice w poziome pasy czerwone nad białym.
B. dwa czerwono-białe stożki ustawione wierzchołkami do siebie.
C. dwa czerwono-białe stożki ustawione podstawami do siebie.
D. niebieską tablicę.
Ten temat jest dość podchwytliwy, bo łatwo pomylić oznaczenia stosowane na statkach, zwłaszcza gdy nie ma się jeszcze dużego doświadczenia na śródlądziu. W praktyce jednak ani tablice w poziome pasy czerwone nad białym, ani dwa stożki z podstawami do siebie, ani niebieska tablica nie są prawidłowymi sygnałami w przypadku żądania ochrony przed falowaniem. Tablice w pasy czerwone i białe często kojarzą się z oznaczeniami miejsc niebezpiecznych lub zakazów, ale w tym kontekście nie mają żadnego zastosowania – to raczej mylne skojarzenie z oznakowaniem portowym. Dwa stożki ustawione podstawami do siebie to również nieprawidłowy sygnał, bo taki układ nie występuje w żadnych oficjalnych przepisach żeglugowych i prawdopodobnie wynika z zamieszania z innymi rodzajami sygnalizacji, na przykład sygnałami statków o ograniczonej zdolności manewrowej (ale tam używa się kul i stożków w innym układzie). Niebieska tablica natomiast to zupełnie inna para kaloszy – jest używana w żegludze śródlądowej do sygnalizacji zamiaru minięcia się z innym statkiem z nietypowej strony (głównie na dużych rzekach), ale nie ma żadnego związku z falowaniem. W mojej opinii bardzo częsty błąd to właśnie mylenie różnych sygnałów wizualnych – czasami człowiek odruchowo szuka rozwiązań wśród najbardziej rzucających się w oczy znaków, a tymczasem takie rzeczy są regulowane bardzo precyzyjnie przez przepisy. Warto raz jeszcze przejrzeć normy CEVNI i Polskich Przepisów Żeglugowych, bo znajomość tych detali przekłada się później na realne bezpieczeństwo na wodzie i dobrą praktykę żeglarską. Zbyt często spotykałem się z sytuacją, gdzie brak znajomości tych sygnałów prowadził do niepotrzebnych nieporozumień, a nawet zagrożenia nawigacyjnego. W skrócie – każdy sygnał ma swoje miejsce i znaczenie, a ich poprawne rozpoznawanie to podstawa profesjonalizmu na wodzie.

Pytanie 34

Przedstawiony na rysunku znak, określający na rzekach o zmiennym poziomie wody wysokość prześwitu nad zwierciadłem wody odnosi się do rzędnej ustalonej względem poziomu

Ilustracja do pytania
A. niskiej wody spławnej.
B. maksymalnej wody spławnej.
C. wysokiej wody żeglownej.
D. średniej wody żeglownej.
Wiele osób mylnie zakłada, że wysokość prześwitu powinna być odniesiona do średniej wody żeglownej albo – co często się zdarza – do niskiego lub maksymalnego poziomu wody spławnej. Takie podejście wynika z intuicyjnego, lecz błędnego przekonania, że to właśnie te poziomy wody najbardziej ograniczają możliwość żeglugi. Jednak w praktyce, zgodnie z przepisami obowiązującymi na polskich śródlądowych drogach wodnych, oznaczenie wysokości prześwitu, które widzimy na znaku, zawsze odnosi się do poziomu wysokiej wody żeglownej. Ma to swoje uzasadnienie: właśnie wtedy, kiedy poziom wody jest wysoki, jest największe ryzyko zbliżenia się statków do konstrukcji nadwodnych, takich jak mosty. Odniesienie do średniej lub niskiej wody spławnej nie dawałoby pewności bezpieczeństwa, bo na rzekach o zmiennych stanach wody to właśnie stany wysokie generują największe wyzwania dla żeglugi – i wtedy prześwit pod obiektem jest najmniejszy. W praktyce, jeśli ktoś kieruje się poziomem średnim, może przeoczyć sytuacje krytyczne podczas wezbrań. Z kolei odnoszenie się do maksymalnej wody spławnej jest niepraktyczne, ponieważ wtedy żegluga bywa wręcz niemożliwa lub zakazana. Przykład z życia: na Odrze czy Wiśle poziomy wód potrafią się gwałtownie zmieniać i tylko odwołanie do WWŻ pozwala na jednoznaczną interpretację znaku przez każdego kapitana lub operatora jednostki. Moim zdaniem, nieporozumienia wynikają często z mylenia kategorii wód wykorzystanych do spławu drewna z kategoriami stworzonymi specjalnie pod żeglugę śródlądową – a to zupełnie inne zagadnienia. Dobre praktyki żeglugowe, opisywane choćby w wytycznych Dyrekcji Dróg Wodnych czy przepisach żeglugowych, jednoznacznie wskazują: rzetelna ocena bezpieczeństwa przejścia pod obiektem musi bazować na wysokiej wodzie żeglownej, i tego należy się trzymać dla własnego bezpieczeństwa i komfortu pracy na wodzie.

Pytanie 35

Testowanie aparatury DSC na kanale 70

A. jest zabronione.
B. odbywa się jeden raz w ciągu doby.
C. odbywa się raz w miesiącu.
D. może być realizowane tak często, jak to jest niezbędne.
Testowanie aparatury DSC na kanale 70 jest rzeczywiście zabronione i to nie bez powodu. Kanał 70 w systemie GMDSS został wydzielony wyłącznie do sygnalizacji alarmowej i rutynowej korespondencji cyfrowej, służy do przesyłania zgłoszeń distress, urgency oraz safety. Każde nieuzasadnione użycie tego kanału, nawet w celach testowych, może spowodować fałszywy alarm i uruchomić niepotrzebne procedury poszukiwawczo-ratownicze. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu operatorów radiowych nie zdaje sobie sprawy z wagi tej reguły, a później przez takie testy powstają spore zamieszania w stacjach brzegowych. Przepisy międzynarodowe, w tym SOLAS oraz zalecenia ITU, bardzo jasno precyzują, że testy DSC są dozwolone TYLKO na specjalnie do tego przeznaczonych kanałach testowych, a nie na kanale 70. W praktyce, jeśli chcesz sprawdzić poprawność działania DSC, należy użyć funkcji testowej dostępnej w urządzeniu lub zgłosić się do stacji brzegowej na kanale roboczym i zapytać o zgodę na test. Taka świadomość operacyjna jest kluczowa na morzu, bo niektóre błędy mogą słono kosztować. Moim zdaniem warto też podkreślić, że za nieautoryzowane testy na kanale 70 grożą konsekwencje administracyjne. To naprawdę nie jest temat do żartów, a przestrzeganie tych zasad jest podstawą odpowiedzialności każdego operatora GMDSS.

Pytanie 36

Minimalna wolna burta jest to odległość mierzona

A. w płaszczyźnie owręża od wodnicy maksymalnego dopuszczalnego zanurzenia do górnej krawędzi pokładu głównego.
B. w połowie długości statku miedzy pionami.
C. pionowo na owrężu, między dolną krawędzią pokładu a wodnicą ładunkową.
D. od wodnicy konstrukcyjnej do zrębnicy.
Minimalna wolna burta to pojęcie kluczowe w żegludze morskiej, szczególnie gdy mówimy o bezpieczeństwie statku i ochronie przed zatonięciem. Prawidłowa definicja mówi, że jest to odległość mierzona w płaszczyźnie owręża od wodnicy maksymalnego dopuszczalnego zanurzenia do górnej krawędzi pokładu głównego. Moim zdaniem, bardzo istotne jest zrozumienie, że to właśnie ta wartość decyduje o tym, jak głęboko statek może się zanurzyć przy danym załadunku i warunkach. Obowiązujące przepisy, jak Konwencja o Liniach Ładunkowych (tzw. konwencja LL), jasno określają, jak ustala się minimalną wolną burtę, a jej oznaczenie znajduje się na burcie statku jako tzw. znak Plimsolla. Praktycznie – gdy statek jest załadowany do dozwolonego poziomu, wolna burta zapewnia rezerwę pływalności i chroni przed zalaniem pokładu głównego przez fale. W codziennej pracy marynarzy i inspektorów portowych kontrola minimalnej wolnej burty to nieodłączna rutyna. Co ciekawe, ta wartość może się zmieniać w zależności od rodzaju pływania (np. strefa tropikalna, zimowa) oraz konstrukcji jednostki. Trochę ludzi zapomina, że ten parametr chroni nie tylko ładunek, ale i załogę, bo zwiększa stateczność statku podczas trudnych warunków pogodowych.

Pytanie 37

Dwutlenku węgla nie stosuje się do gaszenia

A. płonącej odzieży na człowieku.
B. urządzeń elektrycznych pod napięciem.
C. urządzeń siłowni statkowych.
D. cieczy i ciał stałych przechodzących w stan ciekły.
Wybrałeś odpowiedź, która jest zgodna z zasadami BHP oraz praktyką gaśniczą. Dwutlenek węgla nie powinien być stosowany do gaszenia płonącej odzieży na człowieku, i to z kilku powodów. Przede wszystkim CO₂ działa poprzez wypieranie tlenu i obniżanie temperatury, ale nie chłodzi odzieży i skóry tak skutecznie, jak środki wodne czy specjalne koce gaśnicze. Dodatkowo, bezpośrednia aplikacja dwutlenku węgla na człowieka może prowadzić do odmrożeń skóry, bo gaz ten ma bardzo niską temperaturę w stanie uwalniania z gaśnicy – nawet poniżej -70°C! Stosowanie CO₂ w tej sytuacji jest nie tylko nieskuteczne, ale i niebezpieczne dla poszkodowanego – można doprowadzić do poważnych uszkodzeń ciała. W praktyce, gdy ubranie się pali, zaleca się użycie koca gaśniczego lub zwykłego, czystego materiału (np. koca, kurtki), aby odciąć dopływ tlenu. Ewentualnie można użyć wody, jeśli nie ma przeciwwskazań. Dwutlenek węgla świetnie sprawdza się w gaszeniu urządzeń elektrycznych czy silników, bo nie przewodzi prądu i nie pozostawia śladów, ale do osoby w płomieniach się go nie używa – to jest zasada nie tylko z książek, ale i z życia. Moim zdaniem każdy, kto wiąże przyszłość z techniką, powinien pamiętać, że bezpieczeństwo ludzi jest absolutnym priorytetem i rozwiązania gaśnicze muszą to uwzględniać.

Pytanie 38

Nadanie sygnału "SECURITE" podaje się w przypadku

A. uzyskania porady meteorologicznej.
B. nadania ostrzeżenia.
C. zatopienia.
D. rozpoczęcia akcji ratunkowej.
Sygnał „SECURITE” stosuje się w łączności morskiej, gdy chcemy przekazać ważne ostrzeżenie nawigacyjne lub meteorologiczne, które nie jest bezpośrednio związane z zagrożeniem życia czy akcją ratunkową. Chodzi tu np. o informacje dotyczące przeszkód na trasie, zamkniętych akwenów, nowych nieoznakowanych sieci rybackich, albo o prognozowane ciężkie warunki pogodowe. Moim zdaniem to jedna z najważniejszych procedur, bo pozwala uniknąć kłopotów zanim jeszcze się pojawią, a wielu młodych żeglarzy nie docenia, jak często się jej używa. Według standardów GMDSS i Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego (ITU), „SECURITE” nadajemy na początku komunikatu, zarówno w formie głosowej, jak i cyfrowej (np. przez Navtex), by zwrócić uwagę na fakt, że zaraz przekażemy ważną, choć nie alarmową informację. Z mojego doświadczenia wynika, że na morzu dobre ostrzeżenie potrafi uratować niejedną sytuację, nawet jeśli nie brzmi tak groźnie jak „MAYDAY” czy „PANPAN”. Warto praktycznie ćwiczyć taką komunikację, bo później w stresującej chwili łatwiej przekazać wszystko poprawnie i spokojnie.

Pytanie 39

Przed rzuceniem kotwicy należy

A. zahamować łańcuchy hamulcem taśmowym i wyluzować je.
B. załączyć sprzęgło i przekładnie.
C. zabezpieczyć stopery.
D. odkręcić hamulec tak, aby luzował się łańcuch.
Przed rzuceniem kotwicy odkręcenie hamulca tak, żeby łańcuch mógł swobodnie się luzować, to absolutna podstawa bezpiecznego i skutecznego zakotwiczenia jednostki. Chodzi głównie o to, żeby cały układ mechanizmów kotwicznych nie był pod zbyt dużym naprężeniem – wtedy kotwica może zejść na dno płynnie, bez szarpnięć. Praktycznie każdy bosman czy oficer wachtowy powie, że jeśli hamulec jest zbyt mocno zaciśnięty, kotwica często potrafi „podskoczyć” na łańcuchu, a to grozi uszkodzeniem zarówno łańcucha, jak i samego urządzenia kotwicznego. Dobre praktyki branżowe – zgodnie chociażby z wymaganiami ISM Code czy wytycznymi IMO – wręcz zalecają, by zawsze przed zwolnieniem kotwicy sprawdzić, czy hamulec jest odpowiednio zluzowany. Moim zdaniem, warto pamiętać o tym nawet na mniejszych jednostkach – raz widziałem, jak na jachcie hamulec był zablokowany, ktoś „szarpnął” sprzęgłem i łańcuch się zerwał. Efekt – kotwica na dnie, a łańcuch do wyciągnięcia. Dlatego zawsze kontrola hamulca i lekkie poluzowanie go przed samym rzutem kotwicy to gwarancja, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i nie narobimy sobie niepotrzebnych problemów technicznych czy nawet zagrożeń dla załogi.

Pytanie 40

W celu zabezpieczenia łańcucha przed skręcaniem, pomiędzy łańcuchem a kotwicą montuje się

A. krętlik.
B. ogniwo rozpórkowe.
C. ucho.
D. szakle.
Krętlik to bardzo ważny element w łańcuchu kotwicznym, a jego rola jest często niedoceniana. Dzięki niemu łańcuch nie skręca się podczas podnoszenia i opuszczania kotwicy, nawet gdy łódź się obraca albo prądy czy wiatr zmuszają jednostkę do zmiany położenia. Moim zdaniem, gdy ktoś na poważnie myśli o eksploatacji sprzętu wodnego, to bez krętlika się po prostu nie obejdzie. Praktyka pokazuje, że brak tego elementu prowadzi do poważnych problemów – łańcuch się plącze, zaciąga na kabestanie, a nawet może dojść do uszkodzeń i zablokowania całego mechanizmu wciągarki. Standardy branżowe, chociażby wg zaleceń producentów kotwic czy systemów kotwicznych, jasno wskazują, że krętlik jest zalecanym rozwiązaniem zapobiegającym skręcaniu się łańcucha. Do tego jeszcze warto wspomnieć o sytuacjach, gdzie łódź buja się przez kilka godzin – krętlik przejmuje na siebie wszystkie naprężenia i ruchy, chroniąc resztę osprzętu. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet mniejsze jednostki bardzo na tym zyskują. W skrócie: jeśli chcesz mieć święty spokój z łańcuchem kotwicznym i uniknąć niespodzianek podczas manewrów, krętlik to podstawa. Trochę niedoceniany gadżet, a jednak potrafi uratować sytuację w najmniej spodziewanym momencie.