Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Pszczelarz
  • Kwalifikacja: ROL.03 - Prowadzenie produkcji pszczelarskiej
  • Data rozpoczęcia: 23 czerwca 2026 11:56
  • Data zakończenia: 23 czerwca 2026 12:12

Egzamin zdany!

Wynik: 25/40 punktów (62,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Które z podanych roślin stanowią dla pszczół pożytek późny?

A. Kruszyna, rdest.
B. Agrest, klon.
C. Nawłoć, wrzos.
D. Jabłoń, rzepak.
Nawłoć i wrzos to klasyczne przykłady roślin, które dla pszczół stanowią tzw. pożytek późny, czyli kwitną w drugiej połowie sezonu, często nawet wtedy, gdy inne rośliny już przekwitły. Moim zdaniem, to właśnie te gatunki ratują czasem pasiekę, szczególnie w rejonach o krótkim lecie albo tam, gdzie inne pożytki kończą się szybko. Dobra praktyka pszczelarska zaleca lokalizowanie pasiek w pobliżu stanowisk nawłoci czy wrzosów, bo dają one pszczołom szansę na zebranie zapasów na zimę. Z mojego doświadczenia wynika, że miód wrzosowy jest jednym z najbardziej cenionych, choć trudny do pozyskania przez specyficzne właściwości fizykochemiczne. Nawłoć natomiast jest coraz powszechniejsza w Polsce i często można ją spotkać na nieużytkach i przydrożach. Odpowiednia identyfikacja roślin późnych jest kluczowa przy planowaniu pracy w pasiece, bo wtedy trzeba się liczyć z mniejszą ilością dostępnych pyłków i nektaru. Dobrze wiedzieć, że wrzosowiska i stanowiska nawłoci są nie tylko cenne dla pszczół, ale też wpisują się w nowoczesne standardy prowadzenia gospodarki pasiecznej nastawionej na wydłużenie okresu zbiorów i zapewnienie pszczołom lepszych warunków przez cały sezon.

Pytanie 2

W jakim stadium rozwoju matki pszczelej nie należy robić żadnych przeglądów w rodzinie wychowującej?

A. Larwy zwiniętej.
B. Poczwarki.
C. Przedpoczwarki.
D. Larwy przędzącej.
W temacie wychowu matek pszczelich często pojawia się zamieszanie co do tego, kiedy można bezpiecznie otwierać ul i wykonywać przeglądy. Część osób zakłada, że jeśli larwy są jeszcze zwinięte lub przędą kokony, to nie ma szczególnego ryzyka, ale to nie do końca tak działa. Larwy zwinięte, czyli te w młodszym stadium, faktycznie są dość wrażliwe, ale najgorszy moment na ingerencję przypada tuż przed przepoczwarczeniem, czyli właśnie w stadium przedpoczwarki. Wtedy jakakolwiek zmiana temperatury lub wilgotności może mieć katastrofalne skutki – mateczniki schną, larwy obumierają, a rodzina wychowująca traci potencjał na wyhodowanie porządnej matki. Przekonanie, że poczwarki albo larwy przędzące można łatwo uszkodzić podczas przeglądu, bierze się chyba z mylenia delikatności struktury matecznika z etapem rozwoju matki. Oczywiście, przeglądy zawsze wiążą się z pewnym ryzykiem dla ciągłości wychowu, ale praktyka pszczelarska i standardy (np. rekomendacje Polskiego Związku Pszczelarskiego czy zagranicznych podręczników) wyraźnie wskazują, że największym zagrożeniem jest ingerencja podczas stadium przedpoczwarki. Dopiero później, w fazie poczwarki, młoda matka jest już zamknięta i względnie odporna na krótkotrwałe zakłócenia. Typowym błędem myślowym jest uogólnianie – 'każda ingerencja jest zła', podczas gdy kluczowe jest zrozumienie, w którym momencie jest najbardziej szkodliwa. Warto zapamiętać, że to właśnie ów moment tuż przed przepoczwarzeniem wymaga największej ostrożności i cierpliwości, bo wtedy kształtuje się przyszła matka pszczela. W codziennej praktyce konsekwentne przestrzeganie tej zasady daje najlepsze rezultaty przy wychowie zdrowych i silnych matek.

Pytanie 3

Zaraźliwą chorobą bakteryjną atakującą starszy czerw pszczeli jest

A. zgnilec złośliwy.
B. posocznica bakteryjna.
C. chroniczny paraliż pszczół.
D. choroba sporowcowa.
Odpowiedź jest prawidłowa, bo zgnilec złośliwy, znany też jako zgnilec amerykański, to właśnie ta najgroźniejsza i najbardziej zaraźliwa bakteryjna choroba czerwiu pszczelego, szczególnie tego starszego. Wywołuje ją bakteria Paenibacillus larvae. Typowe objawy to rozpadnięty, galaretowaty czerw, nieprzyjemny zapach i charakterystyczne zapadnięcie wieczek komórek. W praktyce hodowlanej nawet jedna zakażona komórka może stanowić ryzyko dla całej pasieki, bo bakteria tworzy oporne na warunki środowiskowe przetrwalniki – mogą one przetrwać w ulach, sprzęcie czy miodzie latami. Dlatego właśnie dobre praktyki branżowe nakazują regularne kontrole rodzin, szczególnie w okresie intensywnego rozwoju czerwiu, a także dezynfekcję sprzętu i w razie wykrycia zgnilca – bezwzględną likwidację chorej rodziny oraz sprzętu, zgodnie z wytycznymi PIWet. Z mojego doświadczenia najważniejsze jest szybkie rozpoznanie pierwszych objawów, bo szybka izolacja pozwala ograniczyć straty. Ciekawostką jest, że zgnilec złośliwy występuje w całej Europie i jest chorobą zwalczaną z urzędu. Wiedza o nim to absolutna podstawa dla każdego, kto na serio myśli o prowadzeniu pasieki.

Pytanie 4

Która z wymienionych roślin uprawnych jest najmniej wrażliwa na uprawę po sobie?

A. Żyto ozime.
B. Koniczyna czerwona.
C. Rzepak ozimy.
D. Seradela siewna.
Zagadnienie uprawy roślin po sobie, czyli tzw. monokultury, jest jednym z najważniejszych tematów w praktyce rolniczej, bo ma ogromny wpływ na zdrowotność roślin, plonowanie i ogólną kondycję gleby. Niestety, rzepak ozimy, choć bardzo popularny, jest jedną z roślin najgorzej znoszących uprawę po sobie – wynika to głównie z dużej podatności na choroby odglebowe, takie jak kiła kapusty czy zgnilizna twardzikowa, które kumulują się i mogą uniemożliwić produkcję już po drugim sezonie. Rzepak do poprawnego plonowania wręcz wymaga kilkuletniej przerwy w zmianowaniu, najlepiej 4–5 lat. Podobnie koniczyna czerwona, będąca rośliną motylkową, bardzo źle reaguje na powtarzające się uprawy po sobie przez szybkie wyczerpywanie składników pokarmowych, zwłaszcza azotu, oraz nagromadzenie groźnych patogenów, jak choćby antraknoza czy różnego rodzaju zgorzele. W praktyce najczęściej zaleca się nie uprawiać koniczyny czerwonej po sobie dłużej niż przez jeden sezon – potem trzeba zrobić przerwę minimum 3–4 lata. Seradela siewna z kolei, chociaż bywa postrzegana jako mniej wymagająca, również nie nadaje się do długotrwałej monokultury, bo łatwo rozwijają się tam specyficzne choroby i szkodniki, a przy okazji pogarsza się struktura gleby. Często popełnianym błędem jest myślenie, że wszystkie rośliny motylkowe czy okopowe sprawdzą się lepiej w monokulturze niż zboża – tymczasem tylko żyto ozime naprawdę dobrze sobie z tym radzi, głównie dzięki swojej odporności i mniejszym wymaganiom. W dobrych praktykach agrotechnicznych właśnie żyto zaleca się tam, gdzie nie można zastosować rotacji, choć nawet wtedy, od czasu do czasu, warto jednak wprowadzić inną roślinę dla odnowienia gleby. Branżowe standardy i literatura przedmiotu podkreślają, że prawidłowe zmianowanie to podstawa, ale żyto stanowi wyjątek, jeśli chodzi o wytrzymałość na monokulturę. Warto mieć to w pamięci przy planowaniu płodozmianu, żeby nie popełnić kosztownego błędu.

Pytanie 5

Do jakich pożytków należy przedstawiona na ilustracji roślina?

Ilustracja do pytania
A. Późnoletnich.
B. Wczesnoletnich.
C. Jesiennych.
D. Wiosennych.
Roślina przedstawiona na ilustracji to wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris), który jednoznacznie kojarzony jest z pożytkami jesiennymi. Moim zdaniem, to jeden z najbardziej charakterystycznych przykładów roślin, które dostarczają pszczołom nektaru właśnie wtedy, gdy większość innych pożytków już się kończy. Wrzosowiska, szczególnie na terenach piaszczystych czy ubogich glebach, są wręcz nieocenione dla pszczelarzy w okresie późnego lata i początku jesieni. Kwiaty wrzosu zakwitają zazwyczaj w sierpniu i utrzymują się aż do października, co zapewnia pszczołom cenne źródło pożywienia w czasie, gdy inne rośliny już przekwitły. Z mojego doświadczenia wynika, że wrzosowy miód, uzyskiwany właśnie z takich jesiennych pożytków, charakteryzuje się wyjątkowym aromatem i lekko żelową konsystencją, co jest bardzo cenione przez smakoszy i doceniane przez branżę. W branżowych podręcznikach i materiałach edukacyjnych wrzos zawsze wymieniany jest jako kluczowy jesienny pożytek – to niemal standard wiedzy w technikum pszczelarskim. Płynność dostaw nektaru w okresie jesiennym pozwala rodzinom pszczelim wejść w zimowlę w dobrej kondycji, co ma kluczowe znaczenie dla całorocznego cyklu pasieki. Warto wiedzieć, że to właśnie dzięki takim roślinom jak wrzos można utrzymać produkcję miodu nawet wtedy, gdy reszta przyrody już zwalnia tempo.

Pytanie 6

Słodyszek rzepakowy jest szkodnikiem żerującym

A. w pąkach kwiatowych.
B. na łodydze.
C. na liściach.
D. w nasionach roślin.
Słodyszek rzepakowy to jeden z najważniejszych szkodników rzepaku ozimego i jarego. Dorosłe chrząszcze oraz larwy żerują praktycznie wyłącznie w pąkach kwiatowych, co można łatwo zauważyć podczas lustracji plantacji tuż przed kwitnieniem. Moim zdaniem to ważne, bo właśnie w tym okresie roślina jest najbardziej podatna na ich szkodliwe działanie – uszkodzone pąki po prostu się nie rozwijają i nie tworzą łuszczyn, a przez to spada plon. Z mojego doświadczenia wynika, że monitorowanie plantacji pod kątem obecności słodyszka w fazie pąków jest jednym z kluczowych elementów ochrony rzepaku. Standardy dobrej praktyki rolniczej (IPM) zalecają rozpoczęcie zabiegów chemicznych właśnie w tym momencie, gdy przekroczony zostanie próg szkodliwości (najczęściej to kilka chrząszczy na roślinie). Warto też pamiętać, że stosowanie insektycydów powinno być tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne, żeby nie niszczyć owadów zapylających. Po kwitnieniu słodyszek nie stanowi już zagrożenia, bo nie interesują go ani liście, ani łodygi, ani łuszczyny – jego cykl życiowy jest mocno powiązany z fazą pąkowania. Wiedza na temat tego, gdzie i kiedy żeruje słodyszek, pozwala skutecznie chronić plon, a przy tym nie szkodzić środowisku. Dobrze jest po prostu obserwować pola kilka razy w tygodniu, zwłaszcza przy cieplejszej pogodzie, bo wtedy szkodnik jest najbardziej aktywny.

Pytanie 7

W jakiej proporcji powinno stosować się syrop cukrowy do podkarmiania pobudzającego?

A. 1:2
B. 1:1
C. 3:2
D. 3:1
Syrop cukrowy w proporcji 1:1 (czyli jedna część cukru do jednej części wody) to najbardziej rekomendowana mieszanka do podkarmiania pobudzającego pszczół. Takie rozwiązanie stosuje się przede wszystkim wtedy, gdy zależy nam na pobudzeniu rodzin do wzmożonej pracy, np. przed głównym pożytkiem albo wczesną wiosną, kiedy nie chcemy jeszcze intensywnie dokarmiać, ale chcemy uruchomić matkę do czerwienia. Moim zdaniem to naprawdę sprawdzona metoda, bo taki syrop jest łatwo przyswajalny przez pszczoły i nie obciąża ich zbędnie dodatkowymi czynnościami, jak rozcieńczanie czy odparowywanie nadmiaru wody. Praktycy podkreślają, że właśnie ta proporcja najlepiej symuluje naturalny nektar, przez co matka szybciej zaczyna czerwić, a rodzina staje się bardziej aktywna. W wielu podręcznikach i materiałach branżowych, np. w standardach Polskiego Związku Pszczelarskiego, 1:1 jest wskazywane jako typowy wybór na okresy pobudzania. Warto dodać, że do zimowego dokarmiania stosuje się już gęstsze syropy, więc dobrze te proporcje rozróżniać w praktyce. Z własnego doświadczenia powiem, że przygotowanie takiego syropu nie sprawia większych trudności – wystarczy odmierzyć równą ilość wody i cukru, podgrzać do rozpuszczenia i podać pszczołom, najlepiej lekko ciepły. Czasem, gdy ktoś chce przyspieszyć efekty, daje syrop cieńszy lub gęstszy, ale to właśnie 1:1 daje najlepsze, przewidywalne rezultaty.

Pytanie 8

Którą roślinę uprawną pożytkową przedstawiono na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Gorczycę białą.
B. Ogórecznik lekarski.
C. Koniczynę białą.
D. Seradelę pastewną.
Ogórecznik lekarski to roślina, którą naprawdę warto znać, zwłaszcza jeśli chodzi o uprawę dla pożytku pszczelarskiego albo ekologiczne rozwiązania na polu. Charakterystyczne, niebieskie, pięciokątne kwiaty oraz włochate liście sprawiają, że trudno go pomylić z innymi gatunkami. Z mojego doświadczenia ogórecznik jest często wybierany przez pszczelarzy, bo daje dużo wartościowego nektaru, a pszczoły go wręcz uwielbiają. W praktyce ogórecznik lekarski jest często wysiewany na poplon, szczególnie na glebach lekkich, ponieważ poprawia strukturę gleby i wzbogaca ją w materię organiczną. Jest też stosowany w ogrodnictwie ekologicznym, bo odstrasza niektóre szkodniki i przyciąga pożyteczne owady. W branżowych zaleceniach często podkreśla się, że kwiaty ogórecznika otwierają się codziennie rano, co gwarantuje ciągłość pożytku. Moim zdaniem, to jeden z bardziej niedocenianych surowców zielarskich – kwiaty i liście można wykorzystywać też w kuchni czy domowej apteczce, bo mają działanie przeciwzapalne. W praktyce uprawowej warto pamiętać, że ogórecznik jest dość odporny na suszę, co jest sporym atutem przy obecnych zmianach klimatycznych. Branżowe dobre praktyki zalecają siew ogórecznika w mieszankach z innymi roślinami, dzięki czemu zwiększamy bioróżnorodność pożytków i poprawiamy kondycję gleby. Jeśli ktoś planuje uprawę pożytkową, naprawdę powinien rozważyć dodanie tej rośliny do swojego gospodarstwa.

Pytanie 9

Jaka jest różnica między temperaturą zewnętrzną wynoszącą -30°C a temperaturą panującą w środku kłębu podczas wychowu czerwiu?

A. 64,5°C
B. 50,5°C
C. 34,5°C
D. 60,5°C
Wiele osób myli się, szacując różnicę temperatur między wnętrzem kłębu pszczelego a mroźnym otoczeniem, bo faktycznie trudno uwierzyć, jak duże są możliwości termoregulacyjne pszczół. Często spotykam się z przekonaniem, że różnica wynosi około 34 czy 50 stopni, bo to wydaje się bardziej „ludzkie” i osiągalne. Jednak temperatura centralnej części kłębu podczas wychowu czerwiu wynosi stabilnie 34,5°C, a jeśli na zewnątrz jest –30°C, to różnica sięga aż 64,5°C. Wskazanie mniejszych wartości może wynikać z nieznajomości biologii pszczół lub braku świadomości, jak ekstremalne warunki są w stanie przetrwać te owady, jeśli tylko kolonia jest zdrowa i silna. Praktyka pokazuje, że pszczoły są mistrzami izolacji cieplnej i potrafią utrzymać jądro kłębu w wąskim zakresie temperatur, kluczowym dla rozwoju czerwiu, niezależnie od mrozów. To, że ktoś poda np. 34,5°C czy 50,5°C, świadczy raczej o tym, że skupił się tylko na temperaturze samego czerwiu lub źle odjął wartości, pomijając fakt, że te dwa środowiska są skrajnie różne. Profesjonalni pszczelarze zwracają uwagę, by przy planowaniu konstrukcji uli wykorzystać tę wiedzę, poprawiając izolację i zmniejszając straty ciepła. Błąd myślowy polega często na niedocenianiu biologicznych mechanizmów grzewczych i traktowaniu ula jak zwykłego pojemnika na owady, a nie superwydajnego systemu termicznego. Rzetelne podejście do pszczelarstwa wymaga ścisłego zrozumienia tych zjawisk, bo mają one wpływ nie tylko na przetrwanie kolonii zimą, ale też na siłę i produktywność rodzin w kolejnych sezonach. Dlatego zawsze warto sprawdzać nie tylko intuicyjne odpowiedzi, ale też odwołać się do doświadczeń praktyków i wyników badań terenowych.

Pytanie 10

Wiosną, brak lotów i bezsilne staczanie się pszczół z deski wylotowej oznacza

A. występowanie warrozy.
B. brak matki.
C. głód w rodzinie.
D. występowanie choroby sporowcowej.
Wielu początkujących pszczelarzy myli wiosenne objawy słabości rodziny pszczelej, często przypisując je poważnym chorobom lub problemom strukturalnym w ulu. Przykładowo, przy warrozie – choć pasożyt ten faktycznie powoduje znaczne osłabienie rodziny, typowym objawem są zdeformowane skrzydła pszczół, ich powolność czy widoczne roztocza na ciele, a nie samo bezsilne staczanie się z deski wylotowej. Z kolei brak matki objawia się najczęściej poprzez brak czerwienia oraz niepokój w ulu, czasem też przez wzmożoną agresję pszczół – ale same pszczoły mają wtedy energię i nie staczają się bezradnie na zewnątrz. Choroba sporowcowa (nozemoza) również może powodować osłabienie, biegunki, a nawet masowe wymieranie pszczół, jednak nie prowadzi do typowego obrazu wyczerpania i upadania tuż przy wylotku, jak dzieje się przy głodzie. W praktyce, jeśli pszczoły są tak słabe, że nie mogą wrócić do ula, niemal zawsze przyczyną jest brak energii wynikający z wyczerpania zapasów pokarmowych, szczególnie na przedwiośniu, kiedy nie ma jeszcze pożytków. Z mojego doświadczenia, typowym błędem jest szukanie skomplikowanych przyczyn, kiedy problemem jest podstawowy błąd gospodarczy – niedostateczna kontrola zapasów na zimę. Rzetelne prowadzenie notatek, systematyczna kontrola i szybkie reagowanie na pierwsze sygnały głodu to elementarz pszczelarstwa, który często odróżnia doświadczonych hodowców od tych mniej wprawnych. Warto pamiętać, że nawet najbardziej zaawansowane leczenie chorób czy wymiana matek nie pomoże, jeżeli pszczoły po prostu nie mają sił na życie – a to właśnie głód jest najczęstszym powodem takiej bezradności wiosną.

Pytanie 11

Którą czynność, wykonywaną w zakresie okulizacji, przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Wycinanie oczka.
B. Wycinanie zrazu.
C. Nacinanie podkładki.
D. Nacinanie komponentów.
Z punktu widzenia techniki okulizacji, każda z wymienionych czynności odgrywa swoją rolę, ale tylko jedna stanowi centralny etap przedstawiony na ilustracji. Wycinanie zrazu, choć istotne w wielu metodach szczepienia, nie jest bezpośrednio związane z okulizacją – zraz, czyli fragment pędu z kilkoma oczkami, stosuje się głównie przy szczepieniu przez zraz, nie przez oczko. Nacinanie podkładki natomiast polega na przygotowaniu miejsca na oczko, zwykle poprzez wykonanie nacięcia w kształcie litery „T” – to dopiero początek całego procesu, a nie czynność widoczna na rysunku. Z mojego doświadczenia wynika, że często popełnianym błędem jest mylenie tego etapu z faktycznym przygotowaniem oczka – zwłaszcza na początku przygody z okulizacją. Nacinanie komponentów to z kolei dość ogólny termin, który nie precyzuje, o jaki element chodzi i w praktyce raczej nie używa się go w kontekście okulizacji; dotyczy bardziej ogólnych operacji związanych z łączeniem różnych części roślin. Kluczowa w okulizacji jest precyzyjna separacja oczka wraz z fragmentem kory i odrobiną drewna – właśnie to pokazuje obrazek. Mylenie tych pojęć może wynikać z podobieństwa narzędzi i ruchów wykonywanych podczas różnych technik szczepienia, ale warto pamiętać, że okulizacja skupia się na pracy z pojedynczym oczkiem. Zachowanie czystości narzędzi oraz ostrożność przy wycinaniu pąka są kluczowe, bo nawet niewielkie uszkodzenia mogą skutkować nieprzyjęciem się oczka, co w praktyce oznacza straty w materiale szkółkarskim i niepotrzebną stratę czasu. Warto więc dobrze rozumieć istotę każdego z etapów i nie mylić ich między sobą, bo od tego zależy ostateczny sukces całego procesu.

Pytanie 12

Wilgotność optymalna w pomieszczeniach dla bydła wynosi

A. od 60% do 80%
B. od 80% do 90%
C. od 30% do 40%
D. od 40% do 60%
Wiele osób myśli, że im wyższa wilgotność powietrza w oborze, tym lepiej dla bydła, ale to niestety nie działa tak prosto. Wilgotność na poziomie 80–90% to już wartość niebezpieczna – wtedy pojawia się ryzyko rozwoju pleśni, bakterii oraz wzrostu amoniaku w powietrzu. To z kolei prowadzi do chorób układu oddechowego, grzybic wymion czy problemów z racicami. Z drugiej strony, poziomy rzędu 30–40% czy 40–60% wydają się na pierwszy rzut oka całkiem bezpieczne, szczególnie jeśli ktoś sugeruje się warunkami odpowiednimi dla ludzi albo innych zwierząt gospodarskich, np. drobiu czy trzody. Jednak w praktyce takie suche powietrze powoduje wysuszanie błon śluzowych, kaszel, spadek odporności i większą podatność na infekcje. Bydło to duże zwierzęta, które wytwarzają spore ilości pary wodnej – ich fizjologia jest zupełnie inna niż np. u ludzi. Moim zdaniem, często myli się źródła i bierze dane z innych branż, albo skupia na samym komforcie obsługi pomieszczenia, a nie na zdrowiu stada. Standardy takich instytucji jak Instytut Zootechniki lub Polskie Towarzystwo Zootechniczne mówią jasno: 60–80% to zakres bezpieczny i optymalny pod względem mikroklimatu w oborze. Kiedyś słyszałem, że „sucha obora to zdrowa obora”, ale to tylko częściowa prawda, bo zbyt suche powietrze też szkodzi. Warto pamiętać, że parametry mikroklimatu muszą być dopasowane do specyfiki gatunku – dla bydła właśnie ten umiarkowany, lekko wilgotny zakres najbardziej się sprawdza w praktyce produkcyjnej.

Pytanie 13

Którą z wymienionych chorób pszczół opisano?

W komórkach nabłonkowych jelita środkowego pszczoł odbywa się cykl rozwojowy pasożyta. Prowadzi to do zaburzeń w trawieniu i wchłanianiu pokarmu przez pszczoły. Wiosną na wylotku i przed ulem pszczoły pełzają z nabrzmiałymi rozciągniętymi odwłokami. Dochodzi do przepełnienia jelita prostego pszczół i przedwczesnego jego opróżniania. Plastry i ściany ula zabrudzone są kałem.
A. Nosemozę.
B. Askosferiozę.
C. Warrozę.
D. Kiślicę.
Świetnie rozpoznana nosemoza! To właśnie ta choroba, wywołana przez mikrosporydię Nosema apis albo Nosema ceranae, prowadzi do opisanych objawów. Pasożyt namnaża się w komórkach nabłonka jelita środkowego pszczół, co skutkuje poważnym zaburzeniem procesów trawienia i wchłaniania składników odżywczych. Objawy kliniczne, takie jak pełzanie osłabionych pszczół z nabrzmiałymi odwłokami, przedwczesne wypróżnianie się i zanieczyszczenie ula kałem, to klasyka podręcznikowa – na szkoleniach zawsze się o tym mówi. Z mojego doświadczenia wynika, że w praktyce najwięcej strat pojawia się wiosną, bo wtedy zakażone pszczoły są osłabione po zimowli, a środowisko ula sprzyja rozprzestrzenianiu się zarodników. Standardem jest tu regularna higiena, dezynfekcja uli i stosowanie preparatów wspomagających zdrowotność rodzin pszczelich. Fajnie wiedzieć, że monitoring pracy jelita to nie tylko teoria – w praktyce oglądanie plastrów i ścian ula pod kątem zabrudzeń pomaga szybko wyłapać problem. No i pamiętaj, że bez systematycznego obserwowania wylotka i zachowań pszczół można łatwo przeoczyć początki nosemozy, co niesie ryzyko poważnych strat dla całej pasieki. Moim zdaniem to jedna z tych chorób, gdzie profilaktyka i szybkie działanie mają kluczowe znaczenie, zgodnie z dobrą praktyką pszczelarską.

Pytanie 14

Świeżo odebrane obnóża pyłkowe z poławiacza wylotowego można przechowywać w temperaturze pokojowej przez

A. 2-3 tygodnie.
B. jeden tydzień.
C. jedną dobę.
D. jeden miesiąc.
Prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z podstawowej wiedzy o właściwościach obnóży pyłkowych oraz ich podatności na psucie się. Pyłek z poławiacza wylotowego, zaraz po odebraniu od pszczół, zawiera sporo wilgoci, a to niestety sprzyja szybkiemu rozwojowi pleśni i bakterii. Przechowywanie obnóży w temperaturze pokojowej powyżej jednej doby to, szczerze mówiąc, bardzo ryzykowna sprawa. Już po kilkunastu godzinach mogą zachodzić nieodwracalne zmiany – od fermentacji po utratę wartości biologicznej. Dlatego zgodnie z branżowymi standardami, jeśli nie mamy możliwości natychmiastowego suszenia czy zamrożenia, powinniśmy ograniczyć czas przechowywania w tych warunkach do maksimum jednej doby. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet kilkugodzinne opóźnienie w obróbce często kończy się nieprzyjemnym zapachem i zmianą barwy pyłku. Warto pamiętać, że najlepszą praktyką jest szybkie suszenie pyłku w odpowiedniej temperaturze (ok. 40-42°C), co pozwala zachować wartości odżywcze i bezpieczeństwo produktu. Wielu doświadczonych pszczelarzy powtarza to jak mantrę: nie zostawiaj obnóży na dłużej, bo szkoda Twojej pracy i zdrowia konsumentów. Trochę jak z mlekiem – świeże to świeże, a jak postoi w cieple, to wiadomo co się dzieje.

Pytanie 15

W gospodarstwie o powierzchni 15 ha prowadzona jest hodowla bydła o następującej strukturze stada:
- 10 szt. krów,
- 5 szt. cieląt w wieku 0–6 m-cy,
- 5 szt. jałówek i byczków w wieku 6–12 m-cy,
- 5 szt. jałówek i byczków w wieku 12–24 m-cy.
Ile obornika produkuje stado?

Grupa zwierzątobornikgnojowica
masa
ton
azot
kg
fosfor
kg
potas
kg
masa
ton
azot
kg
fosfor
kg
potas
kg
Cielęta 0 – 6 m-cy2,620,85,215,6----
Jałówki, byczki 6 – 12 m-cy2,915,48,119,17,023,17,729,4
Jałówki, byczki 12 – 24 m-cy4,825,015,43,212,142,315,758,1
Krowy12,066,038,364,823,297,439,4107,0
A. 173,97 t
B. 171,50 t
C. 211,50 t
D. 327,50 t
Wybierając inną wartość niż 171,50 t, najprawdopodobniej pominięto dokładne przemnożenie liczby sztuk poszczególnych grup bydła przez roczne wskaźniki produkcji obornika z tabeli. Często przy takich zadaniach myli się np. przez zsumowanie błędnych grup lub wzięcie pod uwagę parametrów z gnojowicy zamiast obornika, co prowadzi do znacznego zawyżenia lub zaniżenia wyniku. Przykładowo, wskazanie wartości powyżej 200 t (np. 211,50 t czy 327,50 t) świadczy zwykle o sumowaniu wszystkich pozycji z tabeli, być może także tych, które dotyczą gnojowicy albo niepotrzebnym dodaniu wartości, których nie należy uwzględniać w danej kalkulacji. Z kolei bardzo precyzyjne, ale jednak nieprawidłowe liczby (np. 173,97 t) świadczą o drobnym błędzie w podstawieniu danych – może po prostu ktoś użył wskaźnika dla innej grupy wiekowej lub nie uwzględnił tego, że cielęta mają inne wskaźniki niż jałówki i byczki. Najczęstszy błąd w praktyce to pomylenie jednostek (masa dla gnojowicy zamiast obornika) albo zaokrąglanie wyników, co potem przekłada się na pomyłki rzędu kilku ton. Warto pamiętać, że takie obliczenia są podstawą przy planowaniu nawożenia, zgłoszeniach do ARiMR, a także przy kontrolach związanych z ochroną środowiska. Z mojego doświadczenia, drobny błąd rachunkowy może potem skutkować problemami przy rozliczeniach lub nawet karami za przekroczenie norm. W branży hodowlanej przyjmuje się zasadę, by dokładnie trzymać się wytycznych i korzystać z aktualnych tabel, bo tylko wtedy można być spokojnym o prawidłowość ewidencji i dalsze decyzje produkcyjne. Moim zdaniem, warto zawsze jeszcze raz sprawdzić wyliczenia, szczególnie jeśli wynik znacznie odbiega od średniej produkcji obornika dla podobnych stad.

Pytanie 16

Który z opisanych stanów biologicznych rodziny pszczelej jest anormalnym?

A. Czerw zwarty na plastrze.
B. Stara matka w rodzinie.
C. Agresywność pszczół.
D. Obecność trutni jesienią.
Obecność trutni jesienią w rodzinie pszczelej jest uznawana za stan anormalny i to całkiem poważny sygnał, że coś nie gra w funkcjonowaniu ula. Trutnie, czyli samce pszczół, pojawiają się naturalnie wiosną i latem – ich główną życiową misją jest unasiennienie młodych matek w trakcie lotów godowych. Gdy sezon pożytkowy się kończy, robotnice przestają tolerować trutnie w ulu. To dlatego, że trutnie nie pobierają nektaru, nie budują plastrów ani nie bronią rodziny, a tylko zużywają zapasy miodu. Jesienią robotnice usuwają trutnie z ula, by oszczędzić zapasy na zimę i zapewnić rodzinie lepsze warunki przetrwania. Jeśli więc jesienią wciąż widzisz trutnie, może to oznaczać brak matki, matkę trutową albo jakieś zaburzenia w rozwoju rodziny, np. czerwiącą matkę trutową po śmierci właściwej matki. W praktyce, doświadczony pszczelarz od razu zwróci uwagę na taki objaw podczas przeglądu rodzin przed zimowlą. W branżowych normach i podręcznikach ten problem jest zawsze podkreślany jako kwestia wymagająca szybkiej interwencji – to typowy sygnał alarmowy. Warto też pamiętać, że regularna obserwacja biologii rodziny pszczelej to podstawa skutecznej gospodarki pasiecznej. Moim zdaniem, jeśli ktoś chce uniknąć strat zimowych, nie wolno bagatelizować obecności trutni jesienią.

Pytanie 17

Które z wymienionych osobników pszczelich są w normalnych warunkach karmione tylko czystym mleczkiem pszczelim?

A. Robotnice przez całe życie.
B. Larwy robotnic i trutni do 16 dnia życia.
C. Larwy robotnic i trutni do 3 dnia życia.
D. Trutnie przez całe życie.
To właśnie larwy robotnic i trutni są przez pierwsze trzy dni swego życia intensywnie karmione czystym mleczkiem pszczelim. Takie postępowanie wynika z biologii rozwoju pszczół: mleczko ma niesamowicie bogaty skład, pełen białka, witamin, hormonów i innych substancji odżywczych, co przyspiesza wzrost zarodków i umożliwia prawidłowe kształtowanie się przyszłych osobników. Później ich dieta się zmienia – dostają mieszankę pyłku, miodu i nieco mniej wartościowego mleczka. Co ciekawe, tylko larwy potencjalnych matek (królowych) są karmione wyłącznie czystym mleczkiem od początku do końca rozwoju, stąd ich unikalne właściwości i odmienna fizjologia. Hodowcy pszczół wykorzystują tę wiedzę m.in. przy produkcji mateczników czy pobieraniu mleczka pszczelego do celów handlowych. Z mojego doświadczenia w pasiece wynika, że precyzyjne rozróżnienie okresów karmienia jest kluczowe dla skutecznej gospodarki pasiecznej – gdy pszczelarz nie pilnuje tych etapów, może mieć problem np. z wychowem matek czy zdrowotnością rodziny pszczelej. Warto o tym pamiętać praktykując, bo to podstawa dobrych praktyk w branży pszczelarskiej, potwierdzona w każdym podręczniku czy nowoczesnych wytycznych.

Pytanie 18

Najbardziej energetyczny składnik paszy to

A. węglowodany.
B. białka.
C. tłuszcze.
D. skrobia.
Często można się pomylić, widząc w tabelach wartości energetycznych, że tłuszcze mają z natury dwa razy więcej energii metabolicznej niż węglowodany czy białka. Jednak w praktyce żywienia zwierząt to nie tłuszcze, a właśnie węglowodany są najważniejszym i najbardziej energetycznym składnikiem paszy, bo są podawane w największych ilościach. Tłuszcze, choć wydajne energetycznie, mogą ograniczać pobranie paszy i zaburzać trawienie, szczególnie u przeżuwaczy – dlatego stosuje się je w bardzo ograniczonych ilościach, zwykle jako dodatek, a nie podstawę. Skrobia jest co prawda bardzo ważnym źródłem energii, ale jest tylko jedną z form węglowodanów, więc wybieranie jej jako osobnej odpowiedzi nie oddaje całego obrazu – przecież do węglowodanów zaliczamy też celulozę, hemicelulozy czy cukry proste, które razem są kluczowe dla energetyki paszy. Białka natomiast pełnią przede wszystkim funkcję budulcową, a nie energetyczną; ich spalanie do celów energetycznych jest nieekonomiczne i obciąża metabolizm zwierzęcia, stąd w żywieniu zawsze dąży się, żeby białko było wykorzystane głównie do budowy tkanek. Typowy błąd polega na myleniu wartości energetycznej tłuszczów z ich praktycznym znaczeniem ilościowym w dawce – w rzeczywistości to nie tłuszcze, a węglowodany pokrywają większość zapotrzebowania energetycznego zwierząt. Warto o tym pamiętać, projektując dawki pokarmowe i dobierając surowce paszowe – to fundamentalna zasada zarówno w teorii, jak i praktyce hodowlanej.

Pytanie 19

Która choroba pszczół powoduje u nich biegunkę, niechęć do wychodzenia z ula przy niższych temperaturach, słabe odbudowywanie plastrów oraz małą ilość miodu w ulu?

A. Pełzakowa.
B. Roztoczowa.
C. Woreczkowa.
D. Sporowcowa.
Często myli się objawy chorób pszczół, bo niektóre symptomy pozornie się pokrywają. Pełzakowa, czyli ameboza, faktycznie może powodować pewne problemy trawienne, ale w praktyce nie jest aż tak powszechna w naszej szerokości geograficznej, a jej klasyczne objawy dotyczą raczej indywidualnych pszczół niż całych rodzin. Roztoczowa, znana bardziej jako warroza, to zupełnie inny mechanizm – odpowiada za nią pasożyt Varroa destructor. Ta choroba raczej osłabia całą rodzinę, powoduje deformacje skrzydeł, osłabienie czerwiu, zwiększoną podatność na inne infekcje, ale biegunka czy niechęć do wychodzenia z ula nie są dla niej typowe. Woreczkowa z kolei dotyczy głównie czerwiu, a jej głównym objawem są charakterystyczne woreczkowate larwy – nie dotyka bezpośrednio dorosłych pszczół w opisany sposób. W praktyce można łatwo się pomylić, jeśli nie obserwuje się rodzin systematycznie i nie zna się kalendarza chorób pasiecznych. Typowym błędem jest kojarzenie ogólnego osłabienia rodziny wyłącznie z roztoczową, bo ta jest mocno nagłośniona w literaturze, ale akurat biegunka i problem z odbudową plastrów to domena chorób jelitowych, głównie sporowcowej. Zdarza się też, że pszczelarze wiążą niechęć do opuszczania ula z problemami neurologicznymi, podczas gdy najczęściej jest to efekt osłabionych organizmów przez pasożyty pokarmowe. Dobrą praktyką w branży jest zawsze potwierdzać rozpoznanie laboratoryjnie, bo leczenie na oślep bywa nieskuteczne i może pogorszyć sytuację. Moim zdaniem warto pamiętać, że objawy należy analizować całościowo i zawsze szukać przyczyn w kontekście sezonowości i kondycji rodziny, bo tylko wtedy diagnoza jest trafna.

Pytanie 20

Ilustracja przedstawia siedlisko/domek dla jednego z gatunków pszczoły samotnicy. Jaki to gatunek?

Ilustracja do pytania
A. Kornutka.
B. Pszczolinka.
C. Spójnica lucernowa.
D. Murarka ogrodowa.
To, co widzisz na zdjęciu, to klasyczny przykład domku dla murarki ogrodowej – jednej z najczęściej wspieranych pszczół samotnic w Polsce. Murarka ogrodowa (Osmia bicornis) bardzo chętnie zamieszkuje takie wiązki pustych rurek, zwykle z trzciny lub bambusa. Przekrój tych rurek – średnica około 6–10 mm – idealnie odpowiada jej wymaganiom. Co ciekawe, to właśnie murarki są wzorem przy projektowaniu profesjonalnych hoteli dla owadów, bo ich potrzeby są dobrze znane i łatwo je zaspokoić. W branży ekologicznej i pszczelarskiej panuje konsensus, że tego typu konstrukcje powinny być z materiałów naturalnych, bez ostrych krawędzi, odpowiednio zabezpieczone przed deszczem, a same rurki – czyste, bez grzybów i pleśni. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet w małym ogrodzie postawienie takiego domku może mieć ogromny wpływ na lokalną bioróżnorodność i poprawę zapylania roślin. To dobra praktyka, którą promują też leśnicy i organizacje ekologiczne – ich zdaniem wspieranie murarki ogrodowej to prosty sposób na aktywne pomaganie przyrodzie. Przemyślana budowa siedlisk, zgodna ze standardami branżowymi, daje realne efekty i pozwala nawet laikom zaobserwować ciekawe zachowania tych pożytecznych owadów.

Pytanie 21

Jaką ilość cukru należy przygotować do sporządzenia syropu cukrowego dla 10 rodzin zimujących w ulu warszawskim zwykłym z których każda posiada 5 plastrów?

A. 20kg
B. 10kg
C. 50kg
D. 100kg
Wybór mniejszej ilości cukru niż 100 kg oznacza niedoszacowanie faktycznych potrzeb pokarmowych rodzin pszczelich w ulach warszawskich zwykłych. W praktyce każda rodzina pszczela, która zimuje na 5 plastrach, wymaga około 10 kg cukru, by wytworzyć odpowiedni zapas na okres zimowy – to jest taki niepisany standard branżowy, który potwierdzają doświadczeni pszczelarze oraz podręczniki. Przyjęcie, że rodzina zużyje tylko 1 lub 2 kg cukru (jak można by wywnioskować z odpowiedzi 10 kg lub 20 kg na 10 rodzin), jest typowym błędem wynikającym z nieznajomości biologii pszczół oraz procesów metabolicznych podczas zimowli. Pszczoły muszą mieć wystarczająco dużo pokarmu nie tylko na przeżycie, ale także na utrzymanie stałej temperatury w kłębie zimowym i rozpoczęcie wiosennego rozwoju. W niektórych latach, przy dłuższych zimach lub słabszym rozwoju rodzin, nawet 8 kg może się okazać niewystarczające. Liczba 50 kg też może wydawać się sensowna, jeśli ktoś myli masę całkowitą zapasu z ilością samego cukru, ale i tak daje to tylko połowę realnych potrzeb. Takie podejście może prowadzić do głodowania rodzin pod koniec zimowli, osłabienia pszczół i trudności w rozwoju wczesnowiosennym. Z mojego doświadczenia wynika, że niedoszacowanie ilości syropu cukrowego jest jednym z najczęstszych błędów u początkujących pszczelarzy i czasem kończy się stratami całych rodzin. Dlatego planując przygotowanie syropu na zimę, warto trzymać się sprawdzonych wytycznych i nie próbować szukać oszczędności na cukrze – to inwestycja w zdrowotność i siłę pszczół. Warto też pamiętać, że pszczoły nie przeżywają wyłącznie z węglowodanów – muszą mieć też pierzgę, ale bez odpowiedniej ilości cukru nie zdołają utrzymać kłębu i ogrzać matki. Jeśli ktoś poda zbyt mało syropu, niestety może się spodziewać osypu rodzin albo bardzo słabego rozwoju wiosną. To się po prostu nie opłaca.

Pytanie 22

Jaką maksymalną temperaturę należy zapewnić podczas suszenia ziarna, aby nie utraciło ono zdolności kiełkowania?

A. 20 °C
B. 35 °C
C. 45 °C
D. 50 °C
Podczas suszenia ziarna, szczególnie przeznaczonego do siewu, bardzo ważne jest, by nie przekroczyć temperatury 35 °C. Dlaczego akurat tyle? Bo to granica, powyżej której w ziarnie zaczynają zachodzić nieodwracalne zmiany białek oraz enzymów odpowiedzialnych za kiełkowanie. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet jednorazowe przekroczenie tej temperatury, choćby na krótko, potrafi znacząco obniżyć zdolność kiełkowania całej partii. Praktycznie rzecz biorąc, wiele suszarni zbożowych jest wyposażonych w systemy sterowania, które automatycznie pilnują tej wartości – czasem nawet z kilku stopni zapasem bezpieczeństwa. Branżowe wytyczne, jak np. normy PN lub zalecenia COBORU, wyraźnie mówią, że właśnie 35 °C to maksimum, jeśli chcemy zachować energię i zdolność kiełkowania. Dla ziarna konsumpcyjnego czy paszowego oczywiście można stosować wyższe temperatury, ale w siewnym to już za duże ryzyko. W praktyce czasem lepiej nawet suszyć nieco wolniej, ale za to bezpiecznie. Warto pamiętać, że odpowiednie suszenie to podstawa udanego siewu – nie tylko chodzi o to, żeby ziarno nie spleśniało, ale właśnie o zachowanie jego żywotności na następny sezon. Jeśli ktoś kiedyś zdziwił się, że ziarno po "gorącym" suszeniu nie wschodzi, to właśnie dlatego!

Pytanie 23

Która roślina pożytkowa uprawiana jest specjalnie dla pszczół?

A. Seradela.
B. Wyka.
C. Ślazowiec.
D. Trojeść.
Trojeść, szczególnie trojeść amerykańska (Asclepias syriaca), to jedna z najbardziej cenionych roślin pożytkowych uprawianych specjalnie z myślą o pszczołach. Ma bardzo nektarodajne kwiaty, które przyciągają zarówno pszczoły miodne, jak i dzikie zapylacze. Jej okres kwitnienia przypada na czas, gdy inne pożytki bywają już przebrane, czyli często w okresie tzw. „dziury pożytkowej”. To sprawia, że jest nieoceniona szczególnie w intensywnie użytkowanych terenach rolniczych. W Polsce coraz więcej pszczelarzy i rolników decyduje się na zakładanie plantacji trojeści właśnie w celu poprawy bazy pokarmowej dla pszczół. Z mojego doświadczenia wynika, że trojeść świetnie sprawdza się na skrajach pól czy nieużytkach – jest odporna na okresowe susze, nie wymaga skomplikowanej pielęgnacji i bardzo dobrze się rozrasta. Dodatkowo miód z trojeści jest bardzo ceniony za wyjątkowy aromat i jasny kolor. Praktyka sadzenia roślin pożytkowych takich jak trojeść jest zgodna z zaleceniami Polskiego Związku Pszczelarskiego i wpisuje się w trend wspierania bioróżnorodności i ochrony zapylaczy. Takie działania to nie tylko korzyść dla pszczelarzy, ale i całego ekosystemu – bo przecież bez pracy pszczół trudno sobie wyobrazić produkcję zdrowej żywności.

Pytanie 24

Rombowate zaczerwienienia na powierzchni skóry świń to objawy

A. brucelozy.
B. pomoru.
C. ochwatu.
D. różycy.
Rombowate zaczerwienienia na skórze świń to bardzo charakterystyczny objaw różycy, czyli choroby wywoływanej przez bakterię Erysipelothrix rhusiopathiae. To właśnie te specyficzne, wypukłe, czerwonawe plamy w kształcie rombu czy diamentu pojawiają się u zwierząt, głównie na bokach i grzbiecie. Z mojego doświadczenia, kiedy widzi się takie zmiany u świń, praktycznie od razu można podejrzewać różycę – to taki branżowy klasyk. W praktyce hodowlanej szybkie rozpoznanie tych objawów bardzo pomaga w podjęciu natychmiastowego leczenia, bo czas to tu kluczowa sprawa. Standardy weterynaryjne zalecają szybkie wdrożenie antybiotykoterapii oraz izolację chorych sztuk, żeby ograniczyć rozprzestrzenianie patogenu. Warto też podkreślić, że różyca to nie tylko zmiany skórne – może przebiegać w formie ostrej posocznicy czy przewlekłej (np. z zapaleniem stawów czy wsierdzia). No i ciekawostka – różyca jest zoonozą, więc człowiek też może się zarazić, zwłaszcza przez skaleczenia przy pracy w chlewni. Dobre praktyki w zakresie profilaktyki to szczepienia świń i przestrzeganie higieny w gospodarstwie. Właśnie takie objawy, jak opisane w pytaniu, są idealnym przykładem na to, jak ważna jest obserwacja zwierząt i znajomość typowych symptomów poszczególnych chorób, żeby skutecznie zarządzać stadem.

Pytanie 25

Do poprawnego i bezpiecznego przywiązania konia podczas jego czyszczenia są potrzebne

A. kantar i uwiąz.
B. kantar i wodze.
C. ogłowie i uwiąz.
D. ogłowie i wodze.
Do przywiązania konia podczas czyszczenia najlepiej sprawdza się zestaw kantar i uwiąz – to absolutny standard w branży jeździeckiej. Kantar, wykonany najczęściej z nylonu lub skóry, jest skonstruowany tak, by dobrze przylegał do głowy konia, ale nie uciskał jej zbyt mocno. Zapewnia kontrolę nad zwierzęciem, a jednocześnie minimalizuje ryzyko obtarć. Uwiąz natomiast to specjalna lina z odpowiednim karabińczykiem – zazwyczaj wybiera się tzw. szybkozłączki, które można błyskawicznie odpiąć w razie sytuacji awaryjnej (np. koń się przestraszy). To bardzo ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa zarówno konia, jak i człowieka. Z moich obserwacji wynika, że wielu początkujących jeźdźców próbuje używać wodzy lub ogłowia, ale to niepotrzebnie komplikuje sprawę i może prowadzić do urazów pyska konia. Dodatkowo, dobry uwiąz przywiązuje się do stabilnego elementu za pomocą węzła bezpieczeństwa – taki węzeł, jak „węzeł stajenny” można szybko rozwiązać jednym pociągnięciem, nawet jeśli koń się szarpie. Generalnie, kantar i uwiąz to zestaw gwarantujący wygodę, bezpieczeństwo i zgodność z praktykami zalecanymi w każdej profesjonalnej stajni. Dobrze mieć to opanowane, bo to absolutna podstawa pracy z końmi w codziennej obsłudze.

Pytanie 26

Która roślina nadaje się do poprawy pożytków późnych?

A. Nawłoć kanadyjska.
B. Facelia błękitna.
C. Koniczyna biała.
D. Chaber nadreński.
Nawłoć kanadyjska to świetny przykład rośliny poprawiającej pożytki późne, czyli dostarczającej wartościowego nektaru i pyłku w okresie, gdy inne rośliny już przekwitły. To właśnie z tego powodu pszczelarze i rolnicy doceniają ją szczególnie pod koniec lata i na początku jesieni. Nawłoć kwitnie naprawdę długo – czasami do pierwszych przymrozków, co sprawia, że pszczoły mają co zbierać, kiedy większość pól już jest pusta. Często widuje się ule ustawione przy większych skupiskach nawłoci, bo miód z niej jest wyjątkowo gęsty, aromatyczny i dość charakterystyczny w smaku. Z mojego doświadczenia wynika, że w dobrze prowadzonych gospodarstwach pasiecznych celowo pielęgnuje się nawłoć na obrzeżach pól czy przy nieużytkach. Co ciekawe, w niektórych standardach europejskich, jak choćby niemieckie zalecenia dla pszczelarzy, promuje się obsiewanie nawłocią terenów mniej użytkowanych właśnie w celu wydłużenia sezonu zbiorów. Oczywiście trzeba uważać, żeby się nie rozprzestrzeniła za bardzo, bo potrafi być ekspansywna – to trochę taki miecz obosieczny. Ale mimo wszystko, jeśli chodzi o późne pożytki, to moim zdaniem nawłoć nie ma sobie równych pod względem wydajności i przydatności dla pszczół.

Pytanie 27

Podeszwa płużna powstaje, gdy orze się

A. pługiem z pogłębiaczem.
B. zawsze na tę samą głębokość.
C. na głębokość 20-25 cm.
D. pługiem odwracalnym.
Często pojawia się przekonanie, że zastosowanie pługów z pogłębiaczem, orka na typowej głębokości 20-25 cm albo nawet wybór pługa odwracalnego mogą być przyczyną powstania podeszwy płużnej, ale to nie do końca tak działa. Pług z pogłębiaczem jest wręcz stosowany właśnie po to, żeby rozbijać warstwę zbitą, która powstała w wyniku powtarzania orki na jednakowej głębokości. Pogłębiacze w praktyce mają za zadanie poluzować glebę pod warstwą orną, poprawiając przepuszczalność i warunki dla systemu korzeniowego roślin. Jeśli chodzi o orkę na głębokość 20-25 cm, to jest to standardowa głębokość orki, ale sama wartość głębokości nie powoduje problemu – problemem jest brak rotacji tej głębokości. Jeżeli co roku orzemy na dokładnie tę samą głębokość, wówczas tworzymy barierę mechaniczną, która blokuje korzenie i wodę, niezależnie czy to jest 15 cm czy 30 cm. Wybór pługa odwracalnego też nie ma tu decydującego znaczenia, bo ten typ pługa różni się od tradycyjnego głównie tym, że umożliwia wykonywanie orki bez bruzd i grzbietów, przez co pole jest bardziej wyrównane, ale nie wpływa na proces powstawania warstwy zwięzłej. Z mojego doświadczenia wiele osób myli narzędzie z techniką – to nie rodzaj pługa czy sama głębokość, tylko brak zmiany tych parametrów prowadzi do zwięzłej warstwy. Właściwe podejście polega na regularnej zmianie głębokości orki, stosowaniu głęboszowania i planowaniu zabiegów agrotechnicznych. To zasady, które znajdziemy niemal w każdym branżowym podręczniku i które praktycy utożsamiają z dobrą kulturą rolną. Warto na to zwracać uwagę, bo nawet najlepszy sprzęt nie zastąpi mądrej techniki uprawy.

Pytanie 28

Do poprawy pożytków głównych nadaje się

A. niecierpek Roylego.
B. facelia błękitna.
C. robinia akacjowa.
D. ewodia aksamitna.
Facelia błękitna to naprawdę jeden z najlepszych sposobów na poprawę pożytków głównych w pasiece. Przede wszystkim facelia jest zaliczana do tzw. roślin miododajnych krótkookresowych, a jej wyjątkowo krótki okres wegetacji (około 70 dni od siewu do kwitnienia) pozwala elastycznie planować zasiewy nawet w dość późnym terminie. Co ciekawe, facelia daje bardzo obfite pożytki – w odpowiednich warunkach można uzyskać kilka centnarów miodu z jednego hektara. Kwiaty facelii są bardzo atrakcyjne dla pszczół, nie tylko ze względu na ilość nektaru, ale też na dostępność przez długi okres dnia. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet w słabszych sezonach facelia ratuje sytuację, bo kwitnie wtedy, kiedy inne rośliny już nie dają zbyt wielu możliwości. Co ważne, facelia nie jest wymagająca, rośnie nawet na słabszych glebach, a przy tym poprawia strukturę gleby jako roślina fitosanitarna. W rolnictwie ekologicznym to wręcz złoty standard, bo nie wymaga stosowania pestycydów i bardzo dobrze sprawdza się w płodozmianie. Jeśli chodzi o praktyczne aspekty, to warto siać ją pasowo przy polach uprawnych, przy sadach, czy nawet jako poplon. Kto raz spróbował, ten wie, że facelia potrafi uratować sezon pszczelarski, a przy okazji użyźnić glebę. Branżowe podręczniki i wytyczne dla pszczelarzy bardzo często wskazują właśnie na facelię jako wzorcowy przykład rośliny na poprawę pożytków głównych.

Pytanie 29

Przedstawiona na ilustracji owca rasy czarnogłówka nadaje się najbardziej do produkcji

Ilustracja do pytania
A. wełny.
B. mleka.
C. kożuchów.
D. mięsa.
Często można spotkać się z przekonaniem, że owce każdej rasy nadają się w równym stopniu do produkcji wełny, mięsa czy mleka, jednak jest to dość mylące uproszczenie. W przypadku rasy czarnogłówka, największym błędem jest traktowanie jej jako typowej owcy wełnistej – wełna tych owiec jest raczej gruba i przeciętna pod względem jakości, przez co nie znajduje specjalnego uznania w przemyśle tekstylnym ani nie spełnia norm wysokiej klasy surowca wełnianego. Równie często pojawia się przeświadczenie, że czarnogłówki są dobre do produkcji mleka, jednak w praktyce ich laktacja oraz skład mleka znacząco odstają od tego, co oferują wyselekcjonowane rasy owiec mlecznych, takie jak np. owca fryzyjska czy mleczna łacaune. Czarnogłówka nie sprawdza się także w produkcji kożuchów, gdyż ani runo, ani jakość skóry nie spełniają wymagań technologicznych i rynkowych tego sektora. W rzeczywistości, praktyka branżowa i standardy hodowlane jasno wskazują, że czarnogłówka swoją wartość użytkową skupia głównie na produkcji mięsa – efektywnie wykorzystuje paszę na przyrost masy, a jej tusza spełnia wymagania nowoczesnego rynku spożywczego. Takie błędne skojarzenia wynikają często z niewiedzy na temat specjalizacji ras owiec i braku rozróżnienia między kierunkami użytkowania. Dlatego warto zwracać uwagę na charakterystykę danej rasy i patrzeć na nią przez pryzmat aktualnych potrzeb rynku oraz praktycznych możliwości gospodarstwa. Wybierając czarnogłówkę do produkcji czegoś innego niż mięso, można po prostu nie wykorzystać w pełni jej potencjału, co przekłada się na niższą opłacalność i efektywność hodowli.

Pytanie 30

Do zadrzewień pszczelarskich robinie akacjową najlepiej rozmnażać

A. z sadzonek zielnych.
B. przez szczepienie.
C. przez siew.
D. z odrostów korzeniowych.
Robinia akacjowa, zwana potocznie akacją, najlepiej rozmnaża się przez odrosty korzeniowe, bo to jest najbardziej efektywna i praktyczna metoda w naszych warunkach. Odrosty te pojawiają się naturalnie wokół starszych egzemplarzy, co ułatwia pozyskiwanie młodych sadzonek o cechach matecznych. W przeciwieństwie do siewu, gdzie sadzonki często nie powtarzają wszystkich cech rośliny matecznej, odrosty korzeniowe gwarantują identyczność genetyczną. Z mojego doświadczenia ta metoda zapewnia szybkość wzrostu i wysoką przeżywalność roślin na nowym stanowisku, co jest bardzo ważne, jeśli chodzi o zadrzewienia pszczelarskie – chodzi przecież o szybkie uzyskanie kwitnących, nektarodajnych drzew. Branżowe poradniki i praktycy leśnictwa też sugerują tę metodę jako najlepszą – zwłaszcza tam, gdzie zależy nam na zachowaniu specyficznych cech odmianowych. Łatwość pobierania odrostów, minimalizacja zabiegów pielęgnacyjnych i szybkie ukorzenianie sprawiają, że ta metoda jest najczęściej spotykana w szkółkach leśnych i gospodarstwach pszczelarskich. W praktyce odrosty pobiera się wczesną wiosną lub jesienią, kiedy roślina jest w spoczynku, a ich przesadzanie rzadko kiedy sprawia większe problemy, jeśli tylko zachowa się odpowiednią ilość korzeni.

Pytanie 31

Jaki jest maksymalny okres przechowywania mleczka pszczelego w temperaturze 0-5 °C?

A. 28 dni.
B. 21 dni.
C. 14 dni.
D. 7 dni.
Odpowiedź 14 dni jest właściwa, bo właśnie tyle wynosi maksymalny okres przechowywania świeżego mleczka pszczelego w temperaturze 0-5 °C, zgodnie z zaleceniami branżowymi i normami przechowywania produktów pszczelich. Taka temperatura jest uznawana za chłodniczą, spowalniającą rozwój mikroorganizmów i procesy utleniania, ale nie zatrzymuje ich całkowicie. Mleczko pszczele jest wyjątkowo wrażliwe na warunki przechowywania, głównie przez dużą zawartość wody i obecność białek, które łatwo ulegają degradacji. Gdy przetrzymujemy je w tej temperaturze, pozostaje świeże i bezpieczne do spożycia właśnie przez 14 dni. W praktyce, moim zdaniem, dobrze jest zaplanować odbiór i wykorzystanie mleczka jak najszybciej po zbiorze, żeby nie ryzykować utraty wartości odżywczych. Część pszczelarzy decyduje się na głębokie mrożenie (poniżej -18°C), co pozwala wydłużyć trwałość nawet do roku, ale to już całkiem inna procedura i inny sposób postępowania. No i jeszcze taka ciekawostka — niektórzy próbują przedłużać świeżość przez mieszanie mleczka z miodem, ale to już nie jest produkt czysty, a raczej mieszanka, więc nie podlega tym samym zasadom. Z mojego doświadczenia wynika, że przestrzeganie tego 14-dniowego okresu przechowywania naprawdę wpływa na jakość i bezpieczeństwo mleczka, więc nie warto eksperymentować z dłuższym czasem w lodówce.

Pytanie 32

Na rysunku przedstawiającym narządy wewnętrzne szyi bydła cyfrą 3 oznaczono

Ilustracja do pytania
A. tchawicę.
B. grasicę.
C. tarczycę.
D. przełyk.
Tchawica, oznaczona tutaj cyfrą 3, to bardzo charakterystyczny element anatomiczny na przekrojach szyi bydła. Jej budowa jest dość specyficzna – składa się z pierścieniowych chrząstek, które łatwo rozpoznać na każdym schemacie, bo mają taki widoczny pierścieniowaty układ i umożliwiają przesuwanie się powietrza do i z płuc. Co ciekawe, w praktyce weterynaryjnej tchawica jest jednym z tych narządów, które łatwo można zidentyfikować nawet podczas badania palpacyjnego szyi – szczególnie u dorosłego bydła, bo jest dosyć twarda i elastyczna zarazem. W technikum czy na studiach często omawia się jej rolę właśnie w kontekście bezpieczeństwa dróg oddechowych zwierząt – np. przy zakładaniu rur intubacyjnych podczas zabiegów. Moim zdaniem znajomość lokalizacji tchawicy to podstawa nie tylko przy zabiegach chirurgicznych, ale i przy ocenie problemów z oddychaniem – bo czasem nawet drobne zmiany w jej obrębie mogą świadczyć o poważnych schorzeniach. Na różnych rysunkach czy zdjęciach z sekcji zawsze widać te poprzeczne paski – chrząstki tchawicze – i to jest taki klasyczny znak rozpoznawczy. Warto pamiętać, że tchawica leży centralnie, przed przełykiem i zaraz pod skórą, więc jej uszkodzenia czy patologie są stosunkowo łatwe do wykrycia. Z mojego doświadczenia to właśnie tchawica najczęściej jest mylona z przełykiem, dlatego dobrze, że tu była taka odpowiedź!

Pytanie 33

Która roślina charakteryzuje się najwyższym poziomem wydajności miodowej?

A. Wyka kosmata.
B. Rezeda wonna.
C. Ślaz kędzierzawy.
D. Przegorzan pospolity.
Wybierając rośliny do obsadzania pożytków pszczelich, kluczowe jest zwrócenie uwagi na takie cechy jak długość kwitnienia, odporność na niekorzystne warunki pogodowe oraz przede wszystkim wydajność miodową, czyli ilość miodu możliwą do uzyskania z jednego hektara uprawy. Rezeda wonna, choć jest rośliną o przyjemnym zapachu i bywa wykorzystywana w ogrodnictwie, w praktyce pszczelarskiej nie stanowi szczególnie cennego pożytku – jej wydajność miodowa jest niska i nie dorównuje innym gatunkom. Wyka kosmata to typowa roślina pastewna, ceniona raczej w rolnictwie niż pszczelarstwie. Jej nektarodajność jest niewielka, a do tego kwitnie dość krótko i nieregularnie, przez co pszczoły nie mogą na niej polegać jako na głównym źródle nektaru. Ślaz kędzierzawy, choć bywa odwiedzany przez pszczoły, nie jest uznawany za wydajną roślinę miododajną – bardziej służy jako uzupełnienie pożytku, niż jego podstawa. Wiele osób myli liczebność kwiatów z ich wydajnością – to częsty błąd, bo nie każda roślina obficie kwitnąca rzeczywiście daje dużo nektaru. W branży przyjęło się, że dla wysokiej wydajności pasieki niezbędne są takie gatunki, które w sprzyjających warunkach osiągają powyżej 500 kg miodu z hektara, a tu przegorzan pospolity jest nie do pobicia. Jego długi okres kwitnienia i odporność na suszę sprawiają, że jest praktycznie niezastąpiony tam, gdzie inne rośliny zawodzą. Często spotykam się z opinią, że wystarczy kilka losowych roślin kwitnących i pasieka będzie miała się dobrze, ale praktyka pokazuje, że bez takich „pewniaków” jak przegorzan trudno osiągnąć naprawdę wysokie zbiory miodu. Warto zawsze analizować nie tylko atrakcyjność wizualną kwiatów, ale głównie ich praktyczne znaczenie dla pszczelarstwa zgodnie ze sprawdzonymi standardami branżowymi.

Pytanie 34

Który z produktów pszczelich może być zaatakowany przez roztoczka suszowego, zwanego także mlekowym
(Carpoglyphus lactis)?

A. Pyłek.
B. Miód.
C. Wosk.
D. Propolis.
Roztoczek suszowy, znany też jako roztoczek mlekowy (Carpoglyphus lactis), to szkodnik, który rzeczywiście potrafi zaatakować miód. Dzieje się tak przez to, że miód jest produktem o odpowiedniej wilgotności oraz zawartości cukrów, co stwarza dla tego roztocza idealne warunki do rozwoju i żerowania. W praktyce pszczelarskiej spotyka się sytuacje, gdy miód przechowywany w nieodpowiednich warunkach, szczególnie przy za wysokiej wilgotności powietrza lub źle zabezpieczonych pojemnikach, staje się łatwym celem dla tego szkodnika. Roztoczek ten odżywia się nie tylko miodem, ale także innymi produktami o wysokiej zawartości cukrów prostych, jednak dla pszczelarza to właśnie miód jest najbardziej narażony. Z mojego doświadczenia wynika, że bardzo ważne jest monitorowanie magazynu i regularna kontrola stanu zapasów, bo infestacja przez Carpoglyphus lactis obniża jakość produktu i może prowadzić do dużych strat finansowych. Zgodnie z dobrymi praktykami branżowymi, miód powinno się przechowywać w szczelnie zamkniętych, czystych pojemnikach i zadbać o odpowiednio niską wilgotność otoczenia – to naprawdę ogranicza ryzyko pojawienia się roztocza. Warto też pamiętać, że raz zanieczyszczony miód traci swoje właściwości i nie nadaje się już do konsumpcji czy sprzedaży, więc prewencja ma tu ogromne znaczenie. W odróżnieniu od innych produktów pszczelich, takich jak propolis czy wosk, to właśnie miód jest najbardziej podatny na takie zagrożenia biologiczne. Dobrze, że temat jest sygnalizowany w szkoleniach, bo w praktyce coraz częściej spotyka się takie problemy w magazynach i pasiekach.

Pytanie 35

W gospodarstwach nastawionych na intensywną produkcję mleka, cielęta, przez początkowy okres odpajania mlekiem lub preparatami mlekozastępczymi, powinny być utrzymywane

A. w kojcach zbiorowych.
B. w indywidualnych kojcach z budkami.
C. w kombiboksach.
D. z matkami.
Utrzymywanie cieląt w kombiboksach albo w kojcach zbiorowych, choć może wydawać się wygodne pod względem organizacji i oszczędności miejsca, niesie ze sobą spore ryzyko rozprzestrzeniania się chorób. W większych grupach łatwo dochodzi do kontaktu między zwierzętami, co w pierwszych tygodniach życia jest szczególnie niebezpieczne, bo młode cielęta nie mają jeszcze w pełni rozwiniętej odporności. Często widuję, że początkujący hodowcy myślą, iż grupowanie cieląt przyspieszy socjalizację, ale w intensywnych systemach mlecznych liczy się przede wszystkim zdrowie i kontrola nad każdym osobnikiem. Ktoś może też uważać, że wychów z matkami jest najbliższy naturalnym warunkom, ale w rzeczywistości w gospodarstwach nastawionych na wydajność ta metoda jest praktycznie nie do zastosowania – trudniej wtedy zapanować nad żywieniem, higieną i profilaktyką. Poza tym młode cielęta mają tendencję do rywalizacji przy ssaniu, co może skutkować niedożywieniem najsłabszych osobników. W przypadku indywidualnych kojców z budkami każda sztuka dostaje swoją dokładną porcję, można szybko wyłapać objawy choroby i zapewnić komfort cieplny. Standardy branżowe i zalecenia weterynaryjne jasno wskazują, że tylko taka metoda minimalizuje straty i poprawia efektywność odchowu. To typowy błąd myślowy, że lepsze wyniki daje wychów grupowy lub z matką – w praktyce prowadzi to do większych problemów zdrowotnych i logistycznych, co potwierdzają zarówno doświadczenia hodowców, jak i badania naukowe.

Pytanie 36

Przy kiszeniu parowanych ziemniaków dla świń, wskazane jest dodawanie

A. plew z seradeli.
B. plew z koniczyny.
C. suszu z młodych zielonek.
D. zielonek z młodych roślin motylkowych.
Dodawanie zielonek z młodych roślin motylkowych do parowanych ziemniaków przy kiszeniu to zdecydowanie jeden z lepszych sposobów na poprawę jakości kiszonki dla świń. Przede wszystkim młode rośliny motylkowe, takie jak lucerna czy koniczyna, są bogate w białko, co jest kluczowe przy żywieniu trzody chlewnej. Kiszonka z dodatkiem takich zielonek nie tylko lepiej się kisi, bo motylkowe mają dużo cukrów prostych wspomagających fermentację mlekową, ale też jest lepiej zbilansowana pod względem składników odżywczych. Moim zdaniem to jest super praktyka, bo dzięki temu świnie dostają paszę lekkostrawną, bogatą w witaminy i minerały, a jednocześnie ogranicza się ryzyko powstawania niepożądanych procesów gnilnych. W wielu podręcznikach rolniczych i praktycznych poradnikach dla hodowców można trafić na takie zalecenia. Z mojego doświadczenia wynika, że kiszonka z ziemniaków i motylkowych jest chętnie zjadana przez świnie, poprawia przyrosty i ma pozytywny wpływ na ich zdrowie. Generalnie, łączenie różnych składników, szczególnie takich o wysokiej zawartości białka i mikroelementów, jest uznawane za dobrą praktykę w produkcji pasz objętościowych.

Pytanie 37

Na podstawie tabeli określ jaka kategoria powinna być nadana jajom o masie 70 g.

Nazwa kategoriiSymbolmasa jaja, g
bardzo dużeXL75 i więcej
dużeL63-73
średnieM53-63
małeS48-53
A. S
B. L
C. M
D. XL
Kategoria L, czyli jajka duże, to według obowiązujących standardów branżowych zakres masy od 63 do 73 gramów. Jajo o masie 70 g mieści się właśnie w tym przedziale, dlatego prawidłowo przypisujemy mu tę kategorię. W praktyce oznacza to, że w sklepach, hurtowniach czy zakładach przetwórczych takie jaja trafiają do opakowań oznaczonych symbolem L. Co ciekawe, bardzo często spotykam się z sytuacjami, że konsumenci kupują jajka „na oko” – jednak w masowej produkcji i handlu wszystko musi być zgodne z normami wagowymi. Z mojego doświadczenia wynika, że przestrzeganie tych zakresów jest istotne nie tylko dla przejrzystości oferty, ale też chociażby dla prawidłowego wyliczania składników w przemyśle spożywczym. Producenci ciast czy makaronów opierają swoje receptury właśnie na gramaturze, nie na sztukach. W branży spożywczej te kategorie są jakby taką podstawą porządku – dzięki nim łatwiej porównywać produkty i zachować powtarzalność. Czasami pojawiają się pytania, czy 70 g to jeszcze L, czy już XL – ale zgodnie z tabelą, XL zaczyna się dopiero od 75 g. Dlatego zawsze warto sprawdzać masę i trzymać się wytycznych.

Pytanie 38

W jakiej minimalnej odległości od głównej arterii komunikacyjnej pszczelarz może usytuować pasiekę?

A. 50 m
B. 30 m
C. 200 m
D. 100 m
W praktyce pszczelarskiej zdarza się, że szacuje się odległość pasieki od głównej drogi na oko i właśnie stąd biorą się błędne odpowiedzi jak 30 czy 100 czy nawet 200 metrów. Niektórzy uważają, że im dalej od arterii, tym lepiej – i choć jest w tym trochę prawdy, to polskie przepisy dość jasno precyzują minimalny wymagany dystans: właśnie 50 metrów. Niepotrzebne zwiększanie tej odległości, na przykład do 100 czy 200 metrów, często wynika z nadinterpretacji zasad bezpieczeństwa lub mylenia ich z zaleceniami dotyczącymi innych obiektów (np. szkół, placów zabaw). Oczywiście, większa odległość może ograniczać kontakt pszczół z ruchem samochodowym, ale zbyt duży dystans od drogi bywa po prostu niepraktyczny – czasem uniemożliwia wykorzystanie bardzo dobrych terenów pod pasiekę. Z drugiej strony, odpowiedź 30 metrów to za mało – tak bliska obecność uli przy ruchliwej arterii komunikacyjnej realnie zwiększa ryzyko niepożądanych interakcji: pszczoły mogą zdezorientowane wpadać pod pojazdy, a kierowcy bywają rozkojarzeni widokiem rojów. Takie rozwiązanie jest niezgodne z obowiązującymi przepisami i z dobrą praktyką branżową. Typowym błędem w myśleniu jest też przekonanie, że skoro pszczoły są niewielkie i mobilne, to nie mają wpływu na bezpieczeństwo ruchu – tymczasem pojedynczy rój potrafi naprawdę przestraszyć niejednego kierowcę! Odpowiednie rozmieszczenie uli, zgodnie ze stanem prawnym i branżowymi standardami, jest kluczowe dla bezpieczeństwa oraz dla harmonijnego współistnienia pszczelarstwa z otoczeniem. Dlatego minimalna odległość 50 metrów nie jest przypadkowa, tylko wynika z doświadczeń kolejnych pokoleń pszczelarzy.

Pytanie 39

Korzystając z danych przedstawionych w tabeli, określ która roślina charakteryzuje się najwyższą wydajnością miodową.

Rośliny zielnekg/ha
Arcydzięgiel litwordo 200
Aster amerykański65
Aster krzaczasty50
Barszcz Sosnowskiegodo 300
Bobik (pastewny)ok. 25
Bodziszek leśny70-90
Bodziszek łąkowyok. 50
Cebula jadalna80-140
Chaber bławatek350
Chaber driakiewnik500
Chaber górski300
Chaber łąkowy200
Chaber nadreńskido 600
Ciemięży białokwiatowy200
A. Barszcz Sosnowskiego.
B. Ciemiężyk białokwiatowy.
C. Chaber nadreński.
D. Bodziszek leśny.
Chaber nadreński to faktycznie rekordzista, jeśli chodzi o wydajność miodową spośród wymienionych w tabeli roślin. Jego potencjał to nawet do 600 kg miodu z jednego hektara! To naprawdę robi wrażenie i nie bez powodu pszczelarze – zwłaszcza ci, którzy prowadzą gospodarkę wędrowną – szukają takich właśnie roślin do obsiewu lub lokalizacji pasiek. W praktyce taka wydajność jest jednak trudna do osiągnięcia, bo zależy od wielu czynników: warunków pogodowych, dostępności pszczół, jakości gleby czy nawet zdrowia samej rośliny. Z mojego doświadczenia wynika, że pszczelarze zwracają uwagę nie tylko na liczby, ale i na stabilność pożytku oraz długość kwitnienia. Chaber nadreński to świetny przykład rośliny, która przyciąga pszczoły jak magnes i pozwala uzyskać wysokie zbiory miodu, jednak nie jest zbyt powszechny w Polsce. Warto też wiedzieć, że dobierając rośliny do pasieki, opłaca się łączyć takie, które kwitną w różnym czasie – to gwarantuje stały dostęp do nektaru. W branży uważa się za dobrą praktykę analizowanie lokalnych pożytków przed zakładaniem nowych pasiek, właśnie pod kątem takich rekordzistów jak chaber nadreński.

Pytanie 40

Jaka w przybliżeniu temperatura panuje w centrum kłębu w czasie zimowli, gdy w rodzinie nie ma czerwiu?

A. 35 °C
B. 25 °C
C. 30 °C
D. 15 °C
Dobrze wyłapałeś, że temperatura w centrum kłębu pszczelego, kiedy nie ma czerwiu, wynosi mniej więcej 25°C. To taka dość typowa wartość dla zimowli, bo pszczoły wtedy nie muszą aż tak bardzo grzać środka gniazda. Cała rodzina skupia się w ciasny kłąb, żeby minimalizować straty ciepła, ale jednocześnie nie zużywa niepotrzebnie energii – bo przecież nie muszą ogrzewać czerwiu, który jest wymagający pod względem temperatury. Moim zdaniem dobrze tu widać, jak pszczoły potrafią oszczędzać energię: cały czas regulują temperaturę tak, żeby nie wychodzić poza potrzebne minimum. W praktyce, jeśli ktoś zimuje pszczoły i przypadkiem zauważy wyższą temperaturę (np. 30-35°C w centrum kłębu zimą), to powinien się zaniepokoić – bo to często sygnał, że rodzina zaczęła już wychowywać czerw, co zimą jest raczej niepożądane. Ja zawsze powtarzam, że to właściwe gospodarowanie rodziną pszczelą i kontrola warunków zimowli dają najlepsze efekty, a znajomość tych zakresów temperatur bardzo pomaga w ocenie kondycji rodziny pszczelej. Według różnych podręczników branżowych, 25°C to taki złoty środek, żeby pszczoły mogły spokojnie przezimować bez niepotrzebnych strat energetycznych. Warto o tym pamiętać przy planowaniu przeglądów i ocenie stanu uli zimą.