Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 18 października 2026 01:35
Zakończenie: 18 października 2026 01:36 Rozwiązano w aplikacji mobilnej
Egzamin zdany!
Wynik: 8/10 punktów (80,0%)
Wymagane minimum: 5 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Żadna odpowiedź nie została oznaczona jako strzał.
Przy następnym egzaminie zaznaczaj niepewne odpowiedzi - zobaczysz wtedy, ile wyniku bierze się z wiedzy, a ile ze szczęścia.
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin przypiszemy do Twojego konta, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź odnosi się do fizjologicznego procesu rozwoju kośćca dziecka, widocznego na typowych zdjęciach RTG dłoni i nadgarstka. Na takim obrazie, jak w tym zadaniu, widać wyraźnie trzonki kości długich oraz liczne jąderka kostnienia w obrębie nadgarstka i nasad paliczków, oddzielone od trzonów szerokimi, przejaśnionymi strefami chrząstki wzrostowej. Te ciemniejsze pasy to chrząstka nasadowa, w której zachodzi intensywna kostnienie śródchrzęstne. U małych dzieci jądra kostnienia w kościach nadgarstka pojawiają się stopniowo, w określonej kolejności i w ściśle określonym wieku kostnym – i właśnie to wykorzystuje się w praktyce, np. przy ocenie wieku szkieletowego metodą Greulicha i Pyle’a lub Tanner-Whitehouse. W standardach radiologicznych przyjmuje się, że prawidłowy rozwój kośćca oceniamy na zdjęciach dłoni i nadgarstka w projekcji AP, porównując liczbę, wielkość i kształt jąder kostnienia z atlasami referencyjnymi. Moim zdaniem jest to jedno z bardziej praktycznych badań u dzieci, bo pozwala szybko wychwycić opóźnienie wzrastania, zaburzenia endokrynologiczne (np. niedoczynność tarczycy, niedobór hormonu wzrostu) czy przedwczesne dojrzewanie. W przeciwieństwie do zmian patologicznych, tutaj zarysy trzonów są gładkie, warstwa korowa prawidłowej grubości, brak cech złamań, zniekształceń czy ubytków osteolitycznych. To, że kości „wydają się krótsze” i jest dużo przejaśnień, nie oznacza osteopenii – jest to po prostu obraz niedojrzałego, rosnącego szkieletu. W praktyce technik i lekarz radiolog powinni zawsze brać pod uwagę wiek metrykalny dziecka i spodziewany obraz dla danego etapu rozwoju, aby nie nadrozpoznawać patologii tam, gdzie mamy fizjologię.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 2
W lampie rentgenowskiej promieniowanie X powstaje w wyniku hamowania
A. elektronów na katodzie.
B. elektronów na anodzie.
Twoja odpowiedź
C. protonów na katodzie.
D. protonów na anodzie.
Poprawna odpowiedź. Poprawnie – w lampie rentgenowskiej promieniowanie X powstaje głównie w wyniku gwałtownego hamowania szybkich elektronów na anodzie. W typowej lampie mamy katodę (żarnik), która emituje elektrony przez emisję termojonową. Następnie między katodą a anodą przykładane jest wysokie napięcie, zwykle kilkadziesiąt do nawet ponad 100 kV. To napięcie bardzo mocno przyspiesza elektrony w próżni w kierunku anody. Kiedy te rozpędzone elektrony uderzają w materiał anody (najczęściej wolfram, rzadziej molibden lub inne stopy), są gwałtownie hamowane w polu elektrycznym jąder atomowych anody. I właśnie to hamowanie powoduje emisję promieniowania hamowania, tzw. bremsstrahlung, które stanowi podstawową część widma promieniowania rentgenowskiego. Dodatkowo dochodzi jeszcze promieniowanie charakterystyczne, gdy elektron wybija elektron z wewnętrznej powłoki atomu wolframu, ale ono też powstaje w materiale anody, a nie na katodzie. W praktyce technik obrazowania musi rozumieć, że zmiana napięcia na lampie (kV) wpływa na energię elektronów i tym samym na energię i przenikliwość promieniowania X, a zmiana natężenia prądu (mA) wpływa głównie na ilość elektronów, czyli na ilość promieniowania. Z mojego doświadczenia opłaca się to dobrze ogarnąć, bo potem łatwiej rozumie się zależności między ustawieniami aparatu a jakością obrazu i dawką dla pacjenta. W nowoczesnych aparatach RTG cała konstrukcja lampy, chłodzenie anody (np. anoda obrotowa) i dobór materiałów są oparte właśnie na tym zjawisku hamowania elektronów w anodzie, żeby uzyskać dużo stabilnego promieniowania przy jednoczesnym bezpiecznym odprowadzeniu ciepła.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 3
W trakcie obrazowania metodą rezonansu magnetycznego wykorzystywane jest zjawisko wysyłania sygnału emitowanego przez
A. elektrony atomów wodoru.
B. protony atomów wodoru.
Twoja odpowiedź
C. elektrony atomów tlenu.
D. protony atomów tlenu.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazane zostały protony atomów wodoru, czyli dokładnie to, na czym opiera się klasyczna metoda rezonansu magnetycznego wykorzystywana w medycynie. W obrazowaniu MR wykorzystuje się zjawisko jądrowego rezonansu magnetycznego (NMR). W praktyce oznacza to, że w silnym polu magnetycznym jądra wodoru (protony) ustawiają się zgodnie lub przeciwnie do kierunku pola. Następnie aparat wysyła fale radiowe (impuls RF), które wybijają te protony z ich równowagi. Gdy impuls się kończy, protony wracają do stanu wyjściowego i w tym procesie emitują sygnał, który jest rejestrowany przez cewki odbiorcze. To właśnie ten sygnał jest potem przeliczany komputerowo na obraz przekrojowy ciała. W tkankach ludzkiego organizmu jest bardzo dużo wody i tłuszczu, a więc bardzo dużo atomów wodoru – dlatego MR jest tak czuły na różnice w nawodnieniu i składzie tkanek. W praktyce klinicznej wykorzystuje się to np. do oceny zmian w mózgu (udar, stwardnienie rozsiane), stawach, kręgosłupie, narządach jamy brzusznej. Różne sekwencje (T1, T2, PD, FLAIR, DWI itd.) bazują cały czas na tym samym zjawisku: relaksacji protonów wodoru i różnicach w czasach relaksacji T1 i T2 w różnych tkankach. Z mojego doświadczenia, jak raz się zrozumie, że MR „słucha” protonów wodoru w polu magnetycznym, to dużo łatwiej ogarnąć, dlaczego metal w ciele pacjenta jest problemem, czemu ważne jest jednorodne pole magnetyczne i czemu obecność wody w tkankach tak mocno wpływa na kontrast obrazu. To jest absolutna podstawa fizyki rezonansu, którą warto mieć dobrze poukładaną, bo przewija się wszędzie w diagnostyce obrazowej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 4
Do wykonania stomatologicznego zdjęcia rentgenowskiego techniką kąta prostego promień centralny należy ustawić prostopadle do
A. linii Campera.
B. płaszczyzny zgryzu.
C. filmu rentgenowskiego i osi długiej zęba.
Twoja odpowiedź
D. dwusiecznej kąta zawartego między filmem a osią zęba.
Poprawna odpowiedź. W technice kąta prostego (ang. paralleling technique) kluczowa zasada brzmi: promień centralny musi być ustawiony prostopadle jednocześnie do filmu rentgenowskiego (lub sensora) oraz do osi długiej zęba. To właśnie opisuje odpowiedź z filmem rentgenowskim i osią długą zęba. Dzięki temu uzyskujemy minimalne zniekształcenia geometryczne – obraz nie jest ani wydłużony, ani skrócony, tylko możliwie wiernie odwzorowuje rzeczywistą długość i kształt zęba. Moim zdaniem to jedna z ważniejszych zasad w radiologii stomatologicznej, bo w praktyce klinicznej lekarz bardzo polega na dokładnym odwzorowaniu długości korzeni, np. przy planowaniu leczenia endodontycznego, ocenie zmian okołowierzchołkowych czy kontroli po leczeniu kanałowym. W technice kąta prostego film umieszcza się możliwie równolegle do osi długiej zęba, najczęściej przy pomocy specjalnych uchwytów pozycjonujących. Potem lampa RTG jest ustawiana tak, aby wiązka padała dokładnie pod kątem 90° do tej pary: film–ząb. To jest standard zgodny z nowoczesnymi zaleceniami radiologii stomatologicznej, bo zapewnia powtarzalność projekcji, lepszą jakość diagnostyczną i mniejsze ryzyko błędnej interpretacji. W praktyce, jeśli promień nie jest prostopadły do filmu i osi zęba, pojawiają się typowe błędy: skrócenie korzeni (foreshortening), wydłużenie (elongation) albo nałożenie się struktur. Technik, który dobrze opanuje ustawianie promienia w tej technice, dużo rzadziej musi powtarzać zdjęcia, co przekłada się też na mniejsze narażenie pacjenta na promieniowanie jonizujące. To jest po prostu dobra praktyka i zgodna z zasadą ALARA – jak najmniejsza dawka przy zachowaniu jakości diagnostycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 5
Który załamek w zapisie EKG odpowiada zjawisku depolaryzacji przedsionków mięśnia sercowego?
A. T
Twoja odpowiedź
B. Q
C. R
D. P
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W zapisie EKG bardzo łatwo pomylić poszczególne załamki, zwłaszcza na początku nauki. Typowy błąd polega na kojarzeniu każdego wyraźnego załamka z „jakimś skurczem serca”, bez dokładnego rozróżniania, która część mięśnia sercowego jest pobudzana. Depolaryzacja przedsionków dotyczy wyłącznie załamka P, natomiast pozostałe załamki – T, Q, R – odnoszą się już do zjawisk w obrębie komór. Jeśli ktoś wybiera załamek T, zwykle myli pojęcia depolaryzacji i repolaryzacji. Załamek T odzwierciedla repolaryzację komór, czyli powrót komórek mięśnia komór do stanu spoczynkowego po skurczu. To jest końcowa faza cyklu komorowego, a nie początek pobudzenia. Klinicznie ocena załamka T jest ważna np. w niedokrwieniu, zaburzeniach elektrolitowych czy działaniach niepożądanych leków, ale nie ma związku z depolaryzacją przedsionków. Z kolei załamki Q i R wchodzą w skład zespołu QRS, który jako całość opisuje depolaryzację komór. Załamek Q jest zwykle pierwszym ujemnym wychyleniem przed dodatnim R i odzwierciedla wczesną fazę pobudzenia przegrody międzykomorowej. Załamek R to główny dodatni komponent zespołu QRS, związany z rozprzestrzenianiem się fali depolaryzacji przez masę mięśnia komór. W praktyce diagnostycznej to właśnie kształt i szerokość zespołu QRS, a nie załamek P, wykorzystuje się do oceny bloków odnóg pęczka Hisa czy komorowych zaburzeń rytmu. Błąd myślowy polega często na tym, że skoro załamki Q, R i T są „większe”, to wydają się ważniejsze i automatycznie przypisuje im się rolę w inicjacji pobudzenia. Tymczasem przedsionki mają dużo mniejszą masę mięśniową niż komory, więc ich aktywność elektryczna generuje mniejszy załamek – właśnie P. Standardy opisowe EKG jasno wskazują: P = depolaryzacja przedsionków, QRS = depolaryzacja komór, T = repolaryzacja komór. Jeśli ten schemat się dobrze utrwali, interpretacja EKG staje się dużo prostsza i bardziej logiczna.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 6
Na zamieszczonym obrazie TK strzałką zaznaczono zatokę
A. czołową w przekroju czołowym.
B. szczękową w przekroju czołowym.
Twoja odpowiedź
C. czołową w przekroju strzałkowym.
D. szczękową w przekroju strzałkowym.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie TK widzisz klasyczny przekrój czołowy (koronalny) przez okolice zatok przynosowych. Świadczy o tym układ struktur: symetrycznie położone oczodoły po obu stronach, przegroda nosa biegnąca pionowo pośrodku oraz charakterystyczny kształt małżowin nosowych. Strzałka wskazuje dużą, powietrzną jamę położoną bocznie i nieco poniżej jamy nosowej – to właśnie zatoka szczękowa. Zatoki czołowe leżałyby znacznie wyżej, nad oczodołami, w obrębie kości czołowej, a tutaj ich po prostu nie widać. W praktyce technik i lekarz radiolog muszą bardzo dobrze rozpoznawać takie przekroje, bo od poprawnej identyfikacji zależy opis zmian zapalnych, torbieli, polipów czy poziomów płynu. W badaniach TK zatok standardem jest wykonywanie serii przekrojów koronalnych, bo najlepiej pokazują drożność kompleksu ujściowo-przewodowego i relacje między zatoką szczękową a jamą nosową. Moim zdaniem warto się „oswoić” z obrazem tej zatoki: położenie bocznie od jamy nosowej, cienka kostna ściana dolna sąsiadująca z korzeniami zębów trzonowych i przedtrzonowych, przyśrodkowa ściana granicząca z małżowinami nosowymi. W praktyce laryngologicznej i stomatologicznej to ma duże znaczenie – np. przy planowaniu podniesienia dna zatoki, implantów czy ocenie powikłań zapaleń okołowierzchołkowych. Dobre rozpoznanie, że jest to zatoka szczękowa w przekroju czołowym, jest więc zgodne z typowym standardem interpretacji badań TK zatok i pokazuje, że prawidłowo orientujesz się w anatomii w obrazowaniu.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 7
W standardowym badaniu elektrokardiologicznym elektrodę C4 należy umocować
A. w połowie odległości między punktem C2 i C4.
B. w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka.
C. w IV międzyżebrzu przy prawym brzegu mostka.
D. w V międzyżebrzu w linii środkowo-obojczykowej lewej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowe umiejscowienie elektrody C4 w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG to V4, czyli V międzyżebrze w linii środkowo‑obojczykowej lewej. To jest klasyczny, opisany w wytycznych punkt: najpierw lokalizujemy lewe V międzyżebrze, potem wyznaczamy linię środkowo‑obojczykową (mniej więcej przez środek obojczyka) i tam przyklejamy elektrodę przedsercową V4. Ten punkt jest kluczowy, bo odprowadzenie V4 bardzo dobrze „patrzy” na ścianę przednio‑przegrodową i koniuszek lewej komory. W zawale przednim, zwłaszcza w okolicy koniuszka, zmiany w V4 są często jednymi z pierwszych i najbardziej wyraźnych. Moim zdaniem to jedno z najważniejszych odprowadzeń w praktyce ratunkowej i kardiologicznej. W standardzie rozmieszczenia elektrod przedsercowych przyjmuje się kolejność: V1 – IV międzyżebrze przy prawym brzegu mostka, V2 – IV międzyżebrze przy lewym brzegu mostka, V4 – V międzyżebrze linia środkowo‑obojczykowa lewa, dopiero potem V3 pomiędzy V2 i V4, a V5 i V6 bocznie w linii pachowej przedniej i środkowej. Właśnie dlatego w pytaniu mowa o C4 (oznaczenie stosowane często zamiennie z V4 w niektórych aparatach i opisach). Trzymanie się tych lokalizacji nie jest „fanaberią”, tylko elementem standaryzacji. Jeżeli przesuniemy elektrodę nawet o jedno międzyżebrze w górę czy w dół, możemy sztucznie zmienić amplitudę zespołów QRS, wygląd odcinka ST czy załamków T. W praktyce może to prowadzić np. do fałszywego podejrzenia przerostu komór, zawału lub odwrotnie – do przeoczenia zmian niedokrwiennych. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze wyrobiony nawyk liczenia żeber i świadomego szukania V międzyżebrza bardzo ułatwia szybkie, poprawne zakładanie elektrod, nawet u osób z otyłością czy u kobiet z dużymi piersiami (gdzie czasem trzeba minimalnie „obejść” tkankę, ale zachowując poziom V międzyżebrza i linię środkowo‑obojczykową). To wszystko składa się na dobrą praktykę techniczną w diagnostyce elektromedycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 8
Którą strukturę anatomiczną oznaczono strzałką na radiogramie stawu kolanowego?
A. Kłykieć boczny.
B. Kłykieć przyśrodkowy.
Twoja odpowiedź
C. Guzek międzykłykciowy boczny.
Poprawna odpowiedź
D. Guzek międzykłykciowy przyśrodkowy.
Niepoprawna odpowiedź. Na tym typie radiogramu stawu kolanowego bardzo łatwo pomylić podstawowe struktury anatomiczne, zwłaszcza gdy patrzy się tylko na jasne kontury kości, a nie na ich kształt i wzajemne położenie. Strzałka nie wskazuje na kłykcie kości udowej, lecz na wyniosłość położoną pomiędzy kłykciami kości piszczelowej. Kłykcie boczny i przyśrodkowy kości udowej widzimy wyżej, jako duże, zaokrąglone powierzchnie stawowe, które tworzą „daszek” nad szparą stawową. One są gładkie, półkuliste, a ich kontur jest dość regularny. Guzki międzykłykciowe są natomiast po stronie piszczeli, bardziej centralnie, i mają charakterystyczny, trójkątny, nieco „kolczasty” kształt. Typowym błędem jest utożsamianie każdej wyniosłości w okolicy szpary stawowej z kłykciem, bo słowo „kłykieć” kojarzy się intuicyjnie z czymś wypukłym. W interpretacji RTG trzeba jednak pilnować, z której kości pochodzi dana struktura. Drugi częsty problem to zamiana stron: bocznej z przyśrodkową. Bez analizy całej kości piszczelowej i udowej, szerokości szpary stawowej i ustawienia trzonów łatwo „odwrócić” sobie obraz w głowie. Z mojego doświadczenia pomaga patrzenie na charakterystyczny kształt kłykcia bocznego piszczeli – zwykle jest on trochę mniejszy i bardziej wklęsły niż przyśrodkowy, co pozwala określić, po której stronie leży guzek międzykłykciowy boczny. Guzek międzykłykciowy przyśrodkowy jest położony bardziej do środka ciała, bliżej osi mechanicznej kończyny, i na takim zdjęciu będzie po przeciwnej stronie niż wskazywana strzałką. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby przed nazwaniem struktury zawsze zlokalizować: najpierw kość (udowa czy piszczelowa), potem segment (nasada, przynasada), dopiero na końcu konkretny guzek czy kłykieć. Pominięcie tych kroków prowadzi właśnie do takich mylących skojarzeń, jak nazwanie guzka międzykłykciowego kłykciem lub pomylenie strony bocznej z przyśrodkową.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 9
Które zdjęcia należy wykonać pacjentom z chorobą reumatoidalną stawów kolanowych?
A. AP obu stawów kolanowych i osiowe rzepek.
B. AP i boczne stawu kolanowego prawego.
C. AP i boczne stawu kolanowego lewego.
D. AP i boczne obu stawów kolanowych.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazano, że u pacjentów z reumatoidalnym zapaleniem stawów kolanowych wykonuje się projekcje AP i boczne obu stawów kolanowych. W RZS zmiany są zwykle wielostawowe, symetryczne i postępujące, dlatego standardem jest obrazowanie obu kolan, a nie tylko jednego, nawet jeśli pacjent zgłasza ból głównie po jednej stronie. W projekcji AP oceniamy przestrzeń stawową, ustawienie osi kończyny, ewentualne podwichnięcia, nadżerki kostne w obrębie kłykci, obecność osteoporozy przystawowej. Projekcja boczna pozwala lepiej zobaczyć zarys rzepki, powierzchnie stawowe, wysięk w jamie stawu (tzw. objaw zatarcia zarysu fałdów tłuszczowych), a także deformacje zgięciowe. Moim zdaniem ważne jest też to, że wykonując badanie obu kolan, mamy punkt odniesienia – czasem jedno kolano jest zajęte mocniej, drugie słabiej, ale porównanie symetrii zmian bardzo pomaga w ocenie zaawansowania RZS. W wielu ośrodkach przy podejrzeniu chorób zapalnych stawów stosuje się tzw. „serię reumatologiczną” RTG – zawsze z uwzględnieniem obu stron ciała (np. obu rąk, obu stóp, obu kolan). To po prostu dobra praktyka, bo RZS jest chorobą układową, a nie problemem jednego, przypadkowego stawu. W praktyce technik radiologii powinien pamiętać, że zlecenie „stawy kolanowe w RZS” domyślnie oznacza projekcje AP i boczne obu kolan, z prawidłowym ułożeniem, centrowaniem i ochroną gonad, a nie ograniczanie się tylko do strony bardziej bolesnej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 10
Teleterapia polega na napromienowaniu
A. promieniowaniem ze źródła umieszczonego pod skórą pacjenta.
B. wyłącznie promieniowaniem fotonowym ze źródeł zewnętrznych.
C. promieniowaniem fotonowym lub cząsteczkowym ze źródeł zewnętrznych.
Twoja odpowiedź
D. promieniowaniem ze źródła umieszczonego w obrębie guza nowotworowego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo, w teleterapii zawsze mówimy o napromienianiu promieniowaniem fotonowym lub cząsteczkowym, ale pochodzącym ze źródeł zewnętrznych, czyli znajdujących się poza ciałem pacjenta. To jest kluczowa cecha odróżniająca teleterapię od brachyterapii. W praktyce klinicznej stosuje się głównie wysokoenergetyczne promieniowanie fotonowe (np. z akceleratora liniowego – linac), ale też wiązki elektronów, a w wyspecjalizowanych ośrodkach wiązki protonów czy jonów ciężkich. Wszystkie te wiązki są formą promieniowania wykorzystywanego w teleterapii, pod warunkiem że są generowane przez aparat stojący w pewnej odległości od pacjenta. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: w teleterapii źródło promieniowania jest na zewnątrz, a wiązka musi „przejść” przez zdrowe tkanki, żeby dotrzeć do guza. Stąd tak duży nacisk na planowanie 3D, IMRT, VMAT, IGRT i ogólnie na precyzyjne kształtowanie wiązki oraz kontrolę dawki. Standardy radioterapii (np. zalecenia ESTRO czy krajowe wytyczne onkologiczne) podkreślają, że w teleterapii dobiera się rodzaj promieniowania (fotonowe vs cząsteczkowe), energię, kierunki wiązek i marginesy bezpieczeństwa tak, aby uzyskać maksymalną dawkę w objętości tarczowej (PTV), a jednocześnie jak najbardziej oszczędzić narządy krytyczne (OAR). W codziennej pracy technik radioterapii ma do czynienia właśnie z teleterapią: ustawianie pacjenta na stole akceleratora, weryfikacja ułożenia obrazowaniem portalowym lub CBCT, kontrola parametrów wiązki, sprawdzanie zgodności z planem leczenia. Teleterapia jest podstawą leczenia wielu nowotworów, np. raka piersi, płuca, prostaty, jamy ustnej, a także stosowana paliatywnie do zmniejszenia bólu przy przerzutach do kości. Dobrze, że kojarzysz ją z promieniowaniem fotonowym i cząsteczkowym ze źródeł zewnętrznych, bo to fundament dalszej nauki radioterapii.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).