W tym zadaniu większość problemów wynika z nieprawidłowego odczytywania skali mikrometru, czyli pomieszania tego, co pokazuje tuleja, z tym, co pokazuje bębenek. Niektóre odpowiedzi są za małe, inne za duże, ale wszystkie wynikają z typowych nawyków: ktoś widzi liczbę 20 i traktuje ją jako jedyny pewny odczyt, ignorując dodatkową kreskę milimetrową, albo odwrotnie – zbyt mocno sugeruje się cyframi na bębenku, próbując z nich „zrobić” część całkowitą wyniku. W mikrometrze tuleja zawsze podaje pełne milimetry (czasem też połówki milimetra, jeśli jest podziałka 0,5 mm), a bębenek tylko ułamki milimetra, najczęściej setne. Jeżeli więc ktoś odczyta 20,34 mm, to z reguły wziął 20 mm z tulei i 0,34 mm z bębenka, ale pominął fakt, że wysunięty jest jeszcze jeden pełny milimetr – na rysunku widać przecież 21 mm, nie 20. Z kolei wyniki typu 21,14 mm powstają zwykle wtedy, gdy ktoś dobrze policzy milimetry na tulei, ale pomyli kreskę odniesienia na bębenku i zamiast 64 działek przyjmie np. 14, bo akurat tam bardziej „wpada w oko” zarys linii. Takie przeoczenia w realnym warsztacie prowadzą do złego dobrania panewek, pierścieni tłokowych albo łożysk, bo różnica kilku dziesiątych milimetra przy pasowaniach jest już krytyczna. Zdarza się też, że uczeń dodaje do 20 mm odczyt z bębenka w okolicach 1,14 mm, co daje wynik rzędu 21,14 lub 22,14 mm, ale to jest mylenie rzędu wielkości – bębenek nie mierzy milimetrów, tylko części milimetra. Dobra praktyka jest taka: najpierw spokojnie ustalasz, do której kreski milimetrowej na tulei doszedł brzeg bębenka i zapisujesz tę wartość, dopiero potem patrzysz, która kreska na bębenku dokładnie pokrywa się z kreską odniesienia. I dopiero suma tych dwóch wartości daje prawidłowy wymiar. W diagnostyce i naprawie pojazdów, szczególnie przy silnikach i układzie napędowym, takie drobne pomyłki odczytu mogą skończyć się głośną pracą, zatarciem lub po prostu reklamacją naprawy, więc warto wyrobić w sobie nawyk bardzo świadomego czytania skali mikrometru.