Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik pszczelarz
  • Kwalifikacja: ROL.09 - Organizacja i nadzorowanie produkcji pszczelarskiej
  • Data rozpoczęcia: 18 grudnia 2025 15:58
  • Data zakończenia: 18 grudnia 2025 19:47

Egzamin niezdany

Wynik: 5/40 punktów (12,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Udostępnij swój wynik
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Jaka będzie konsekwencja utrzymywania rodziny pszczelej wiosną w zbyt ciasnym gnieździe?

A. Przyspieszenie rozwoju.
B. Choroby czerwiu.
C. Opóźnienie rozwoju.
D. Wejście w nastrój rojowy.
To właśnie wiosną, kiedy rodzina pszczela rozwija się bardzo dynamicznie, zbyt ciasne gniazdo prowadzi do poważnych konsekwencji – najważniejszą z nich jest wejście pszczół w nastrój rojowy. Moim zdaniem to jeden z podstawowych tematów, o których trzeba pamiętać przy prowadzeniu pasieki. Przeludnione gniazdo sprawia, że matka ma mniej miejsca na czerwienie, a pszczoły robotnice czują się „ściśnięte”, brakuje im przestrzeni, zaczynają budować mateczniki i przygotowywać się do wyrojenia. W praktyce, jeśli nie powiększy się odpowiednio gniazda przez dostawianie ramek czy nadstawek, można bardzo szybko stracić kontrolę nad rodziną, a ucieczka roju to po prostu strata potencjału produkcyjnego i miodu. Branżowe wytyczne, na przykład z podręczników PZP czy kursów pszczelarskich, od lat uczą o konieczności zapewnienia odpowiedniej przestrzeni na rozwój. Czasami nawet doświadczeni pszczelarze przegapiają ten moment i potem żałują. Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej wcześniej poszerzyć gniazdo, niż później łapać rój na drzewie obok pasieki. Szerokość gniazda powinna nadążać za tempem rozwoju rodziny – to taka podstawowa zasada wiosennego prowadzenia pszczół.

Pytanie 2

Które z wymienionych działań powinien podjąć pszczelarz w celu uchronienia pszczół przed chorobami wynikającymi ze spożywania zanieczyszczonej wody wczesną wiosną?

A. Przenieść rodziny nad potok.
B. Urządzić na pasieczysku poidło.
C. Ustawić na pasieczysku tace z syropem.
D. Regularnie spryskiwać pszczoły czystą wodą.
Urządzenie poidła na pasieczysku to absolutna podstawa, jeśli chodzi o profilaktykę chorób u pszczół spowodowanych spożywaniem zanieczyszczonej wody, zwłaszcza wczesną wiosną, kiedy wody gruntowe czy kałuże mogą być pełne nie tylko chemikaliów z pól, ale też resztek gnijących liści albo nawet odchodów zwierząt. W praktyce dobrze zorganizowane poidło daje rodzinom pszczelim stały dostęp do czystej, świeżej wody, co ogranicza ryzyko przenoszenia patogenów i zatrucia. Większość doświadczonych pszczelarzy, z którymi miałem okazję gadać, korzysta z różnych poideł - czasem wystarczy zwykła miska z pływającymi patyczkami, czasem bardziej zaawansowane konstrukcje z regulacją przepływu. Z moich obserwacji wynika, że pszczoły chętnie korzystają z poidła, jeśli jest w słonecznym, zacisznym miejscu i woda nie jest za zimna. Praktyka pokazuje, że brak poidła prowadzi do tego, że robotnice latają na pobliskie rowy, kałuże albo nawet do poidła dla bydła, co jest poważnym zagrożeniem epidemiologicznym. W literaturze fachowej, np. w poradnikach PZP, jasno się zaznacza, że woda dla pszczół musi być dostępna przez cały okres aktywności rodziny. Warto pamiętać, że wczesną wiosną zapotrzebowanie na wodę bardzo wzrasta, bo pszczoły rozcieńczają nią pokarm i utrzymują odpowiednią temperaturę w ulu. Poidło powinno być łatwe do czyszczenia i napełniania, bo wiadomo jak szybko woda potrafi się zabrudzić - niestety wiele osób lekceważy ten aspekt, a potem dziwi się spadkom kondycji rodzin. Krótko mówiąc, poidło to nie jest tylko wygoda, ale realna ochrona zdrowia pszczół.

Pytanie 3

Pszczelarz zaopatrzył swoją pasiekę w przedmiot przedstawiony na ilustracji. W sezonie pasiecznym będzie mógł pozyskiwać

Ilustracja do pytania
A. jad.
B. pierzgę.
C. propolis.
D. pyłek.
Wybrałeś odpowiedź, która faktycznie jest najbardziej trafna. Przedmiot z ilustracji to tzw. kratka propolisowa, bardzo charakterystyczny element wyposażenia nowoczesnych pasiek. Jej główne zastosowanie to pozyskiwanie propolisu, czyli kitu pszczelego – substancji wytwarzanej przez pszczoły głównie w celu uszczelniania ula oraz ochrony przed patogenami. W praktyce kratkę umieszcza się tuż pod daszkiem ula. Pszczoły, wyczuwając nieszczelności, starają się zakleić otwory właśnie propolisem. Pod koniec sezonu wyjmuje się kratkę i po schłodzeniu łatwo zbiera się z niej zastygnięty propolis. Moim zdaniem to jedna z najprostszych i najczystszych metod zbioru, bo propolis nie miesza się wtedy z innymi zanieczyszczeniami z ula. Takie podejście jest zgodne z dobrą praktyką pszczelarską – minimalizuje ryzyko skażenia produktu. Wielu pszczelarzy docenia tę metodę, bo pozwala na zachowanie wysokiej jakości propolisu, nie zaburzając jednocześnie życia rodziny pszczelej. Ciekawostka: propolis jest bardzo ceniony w przemyśle farmaceutycznym i kosmetycznym ze względu na swoje właściwości antybakteryjne, a jego profesjonalne pozyskiwanie to jeden z trendów w nowoczesnym pszczelarstwie. W praktyce nie ma lepszej metody niż właśnie wykorzystanie kratki propolisowej – to nie tylko wygoda, ale i gwarancja czystości produktu.

Pytanie 4

Którą z wymienionych metod przyspieszających rozwój rodziny pszczelej stosuje się w sierpniu?

A. Oddzielanie plastrów z czerwiem od pozostałych.
B. Odsklepianie zapasów miodu.
C. Podkarmianie pobudzające syropem.
D. Zwężanie uliczek międzyplastrowych.
Podkarmianie pobudzające syropem w sierpniu to jedna z podstawowych metod wspierania rozwoju rodziny pszczelej po głównym pożytku. Właśnie wtedy, po zakończeniu sezonu miodowego, naturalny dopływ pokarmu w przyrodzie drastycznie maleje, a rodziny pszczele muszą przygotować się do zimy. Stosując syrop cukrowy w niewielkich dawkach, regularnie, pszczelarz stymuluje matkę do dalszego czerwienia i utrzymuje aktywność pszczół. To działa jak taki delikatny 'bodziec', że w ulu są jeszcze dostępne pokłady pożytku. Z mojego doświadczenia, jeśli podkarmianie rozpocznie się zbyt późno lub będzie zbyt intensywne, matka może przerwać czerwienie, bo pszczoły skupią się tylko na gromadzeniu zapasów. Właśnie subtelność tego pobudzania jest kluczem! Dobre praktyki mówią o stosowaniu syropu 1:1, nawet codziennie po 200-300 ml przez 1-2 tygodnie, co pozwala rodzinie pszczelej łagodnie wejść w okres przygotowań do zimowli. Wielu pszczelarzy podkreśla, że silne, dobrze rozwinięte rodziny zimują zdecydowanie lepiej, a to wszystko zaczyna się od dobrze przeprowadzonego podkarmiania pobudzającego. Praktycznie to oznacza nie tylko więcej pszczół zimowych, ale też zdrowszą i bardziej odporną rodzinę na start kolejnego sezonu. To takie trochę 'inwestowanie' w przyszłość pasieki. Właściwe wykorzystanie tej metody jest zgodne z wytycznymi najlepszych gospodarstw pasiecznych i podręczników branżowych.

Pytanie 5

Którego kwasu można użyć do odkażenia plastrów rodzin pszczelich chorych na chorobę pełzakową?

A. Azotowego.
B. Solnego.
C. Siarkowego.
D. Octowego.
Kwas octowy to najczęściej wykorzystywany środek do odkażania plastrów pszczelich w przypadku choroby pełzakowej, czyli nosemozy. Wynika to z jego skuteczności w zwalczaniu form przetrwalnikowych Nosema apis, które są bardzo odporne na działanie wielu innych substancji chemicznych. Stężony kwas octowy (80%) pozwala na skuteczne zdezynfekowanie sprzętu i plastrów bez uszkadzania wosku czy ramek, co jest bardzo ważne w praktyce pasiecznej. Proces polega na ułożeniu plastrów w szczelnie zamkniętym pojemniku i umieszczeniu w nim odpowiedniej ilości kwasu octowego – opary przenikają przez strukturę plastra, eliminując patogeny. Co ciekawe, kwas octowy jest polecany także w instrukcjach Państwowego Instytutu Weterynarii oraz przez doświadczonych pszczelarzy, bo nie wpływa negatywnie na późniejsze użytkowanie plastrów. Z mojego punktu widzenia, nie ma obecnie lepszego taniego środka, który jednocześnie byłby dozwolony i szeroko akceptowany w branży do tego celu. Dodatkowo odkażanie kwasem octowym ma tę zaletę, że nie pozostawia trwałych, szkodliwych pozostałości chemicznych, co jest ogromnie ważne dla jakości miodu i bezpieczeństwa pszczół. Jeżeli ktoś myśli o utrzymaniu zdrowego pogłowia, naprawdę warto stosować się do tych zaleceń.

Pytanie 6

Którym z wymienionych pokarmów należy dokarmiać pszczoły na zimę w pasiece ekologicznej?

A. Syropem glukozowo-fruktozowym.
B. Izoglukozą.
C. Miodem z własnej pasieki.
D. Cukrem buraczanym.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Miód z własnej pasieki to zdecydowanie najlepszy wybór, jeśli chodzi o dokarmianie pszczół zimą w gospodarstwie ekologicznym. W sumie, to podstawowa zasada, żeby unikać wszelkich sztucznych substytutów – chodzi o to, by nie wprowadzać do ula obcych składników, które mogą zawierać pozostałości chemiczne czy być dla pszczół mniej przyswajalne. Według wytycznych rolnictwa ekologicznego, właśnie taki miód, pochodzący z własnej produkcji i niewątpliwie wolny od zanieczyszczeń, najlepiej zapewni pszczołom zdrową zimowlę. Ja osobiście uważam, że takie podejście przekłada się nie tylko na zdrowotność rodzin pszczelich, ale też jakość produktów, które później trafiają do ludzi. Pszczoły lepiej znoszą zimę, są mniej podatne na choroby, a ostateczna wydajność pasieki rośnie. W praktyce wygląda to tak, że pozostawia się im odpowiednią ilość miodu na plastrach po ostatnim miodobraniu, nie wykradając za dużo – to jest, moim zdaniem, najuczciwsze wobec owadów. Warto też pamiętać, że przepisy unijne dotyczące pszczelarstwa ekologicznego wyraźnie zabraniają stosowania syropów cukrowych czy glukozowo-fruktozowych jako standardowego pokarmu. Moim zdaniem, mimo że wymaga to większej samodyscypliny i czasami rezygnacji z części zbiorów, taka praktyka to podstawa odpowiedzialnego pszczelarstwa.

Pytanie 7

Jakie jest podstawowe przeznaczenie zagiętego końca dłuta pasiecznego?

Ilustracja do pytania
A. Przycinanie węzy.
B. Wycinanie woszczyny z ramek.
C. Zeskrobywanie z ramek kitu.
D. Rozdzielanie elementów ula.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Dłuto pasieczne to jedno z podstawowych narzędzi każdego pszczelarza i naprawdę ciężko sobie wyobrazić sprawną pracę w pasiece bez dobrego dłuta. Zagięty koniec tego narzędzia został zaprojektowany właśnie po to, żeby skutecznie zeskrobywać kit pszczeli z ramek, beleczek czy ścianek ula. Kit, zwany też propolisem, to substancja, którą pszczoły uszczelniają wszelkie szczeliny w ulu i czasami zbiera się go na tyle dużo, że bez zeskrobania nie da się normalnie prowadzić prac. Z mojego doświadczenia wynika, że dłuto o dobrze wyprofilowanym, zagiętym końcu pozwala szybko i precyzyjnie oczyścić elementy ula z twardego kitu. Inne narzędzia, jak nóż czy zwykły śrubokręt, zupełnie się do tego nie nadają – mogą uszkodzić drewno albo wypaczyć ramki. Branżowe standardy i praktyka wskazują, żeby regularnie usuwać kit z ramek, bo obecność tej substancji w nadmiarze utrudnia manipulowanie korpusami i ramkami, a także wpływa na higienę całego ula. Co ciekawe, zagięty koniec dłuta można też wykorzystywać do delikatnego podważania ramek, ale to właśnie zeskrobywanie kitu jest jego głównym przeznaczeniem i w tym sprawdza się najlepiej. Pozostałe części dłuta mają dodatkowe funkcje, ale jeśli chodzi o branżowe zastosowanie – zagięty koniec i kit to połączenie, bez którego praca w ulu była by znacznie trudniejsza.

Pytanie 8

Na ilustracji przedstawiono narzędzie rolnicze stosowane do

Ilustracja do pytania
A. spulchniania warstwy podornej.
B. pielenia międzyrzędzi.
C. obsypywania ziemniaków.
D. wyorywania buraków.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
To narzędzie widoczne na ilustracji to klasyczny przykład głębosza, który służy właśnie do spulchniania warstwy podornej gleby. Głębosze są wykorzystywane szczególnie tam, gdzie występuje zjawisko tzw. podeszwy płużnej, czyli zbyt mocno zagęszczonej warstwy gleby powstałej w wyniku wieloletniego orania na takiej samej głębokości. Spulchnianie podornej warstwy polega na rozluźnieniu gleby na głębokości 30-50 cm bez jej odwracania, co pozwala na poprawę przepuszczalności wody oraz zwiększa dostęp powietrza do korzeni roślin. Moim zdaniem to jedno z najważniejszych działań agrotechnicznych, szczególnie na polach, które mają problem ze stagnacją wody. W praktyce głęboszowanie wykonuje się jesienią, żeby gleba przez zimę mogła dobrze się przewietrzyć i rozluźnić. Branżowe standardy, jak np. zalecenia IUNG, jasno wskazują, że właściwe spulchnienie warstwy podornej przekłada się na wyższe plony i zdrowszy system korzeniowy roślin. Przy okazji warto wiedzieć, że głębosze są stosowane nie tylko w uprawie zbóż, ale też na plantacjach sadowniczych. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze wykonane głęboszowanie potrafi poprawić strukturę gleby na kilka lat, oszczędzając przy tym inne nakłady. To bardzo praktyczne narzędzie, którego nie da się zastąpić zwykłą broną czy pługiem.

Pytanie 9

W czasie głównego przeglądu jesiennego pszczelarz stwierdził w swoich 10 rodzinach średnio po 2 kg miodu.
Z ilu kg cukru musi wykonać syrop 3:2, aby uzupełnić żelazny zapas?

A. Z 40 kg.
B. Z 80 kg.
C. Z 20 kg.
D. Z 10 kg.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Odpowiedź z 40 kg cukru jest prawidłowa, bo wynika bezpośrednio z obliczeń zapotrzebowania rodzin pszczelich na żelazny zapas pokarmu. Standardowo, każda rodzina powinna mieć na zimę około 8–10 kg zapasów pokarmu, najlepiej w postaci miodu, ale często uzupełnia się je syropem cukrowym, zwłaszcza po miodobraniu. W tym przypadku pszczelarz podczas przeglądu stwierdził, że w każdej rodzinie jest tylko po 2 kg miodu, czyli brakuje po 6–8 kg do minimum. Dla 10 rodzin daje to razem od 60 kg do nawet 80 kg potrzebnego pokarmu. Jednak w praktyce, stosując syrop cukrowy w proporcji 3:2 (czyli 3 części cukru na 2 części wody), pszczoły z 40 kg cukru wytworzą mniej więcej 60 kg pokarmu, bo trochę masy syropu odparuje i zostanie zużyte na przetworzenie. Syrop 3:2 dobrze się sprawdza, bo jest dosyć gęsty i pszczoły łatwo mogą go przerobić i zasklepić, a to kluczowe przed zimowlą. Z mojego doświadczenia wynika, że stosowanie właśnie tej proporcji najlepiej odpowiada wymaganiom rodzin pszczelich w naszym klimacie, bo zbyt rzadki syrop to tylko niepotrzebne zawilgocenie ula. Moim zdaniem warto pamiętać, że uzupełnianie zapasu na zimę cukrem to nie tylko liczby – ważne, żeby ten pokarm był podany odpowiednio wcześnie (koniec sierpnia – początek września), żeby pszczoły zdążyły wszystko przerobić. Zawsze lepiej policzyć z lekkim zapasem, ale nie przesadzać, bo przekarmienie powoduje inne problemy, np. nadmierne zaśmiecenie plastrów. Ogólnie rzecz biorąc, 40 kg cukru to najrozsądniejszy wybór w tej sytuacji, zgodnie z praktyką nowoczesnego pszczelarstwa.

Pytanie 10

Które narzędzie, używane przy pozyskiwaniu miodu, przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Sito do przesiewania pyłku.
B. Dekrystalizator.
C. Odsklepiacz.
D. Cedzidło do miodu.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Cedzidło do miodu to jedno z podstawowych narzędzi, które każda pasieka powinna mieć na wyposażeniu. Pozwala ono skutecznie oddzielić cząsteczki wosku, resztki pszczół czy inne zanieczyszczenia mechaniczne od świeżo odwirowanego miodu. Z mojego doświadczenia wynika, że dobre cedzidło potrafi naprawdę ułatwić życie, zwłaszcza przy większych zbiorach. Stosowanie tego narzędzia jest standardem w branży pszczelarskiej – praktycznie nie da się bez niego uzyskać klarownego, wysokiej jakości produktu. Cedzidła najczęściej wykonane są ze stali nierdzewnej i mają różną gęstość siatki, dzięki czemu można dopasować je do rodzaju miodu i stopnia jego zanieczyszczenia. Kluczowe jest, żeby cedzidło było łatwe do mycia i dezynfekcji, bo to wpływa na bezpieczeństwo i jakość miodu. Przez cedzidło miód przelewa się zaraz po odwirowaniu, zanim jeszcze trafi do odstojnika. I to takie proste, ale jakże ważne narzędzie! Warto też pamiętać, że korzystając z cedzidła, zachowujemy zgodność z normami branżowymi dotyczącymi czystości oraz przejrzystości produktu finalnego, co jest doceniane zarówno przez konsumentów, jak i odbiorców hurtowych. W praktyce, im drobniejsze sito, tym lepszy efekt filtracji, ale czasem warto używać podwójnych cedzideł – najpierw o większych oczkach, potem drobniejszych, żeby nie zatykać narzędzia i zaoszczędzić czas.

Pytanie 11

Na fermach o intensywnym chowie świń prosięta odsadza się w wieku

A. 35-42 dni.
B. 24-28 dni.
C. 49-56 dni.
D. 58-62 dni.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
W chowie intensywnym świń prosięta odsadza się zazwyczaj w wieku 24-28 dni, co jest zgodne z nowoczesnymi standardami produkcji trzody chlewnej. Takie postępowanie pozwala na optymalne wykorzystanie wydajności loch, bo skraca cykl produkcyjny i zwiększa liczbę odchowanych miotów w roku. Przy odsadzeniu w tym wieku prosięta są już na tyle rozwinięte, by samodzielnie pobierać paszę stałą, a jednocześnie jeszcze młode, żeby ich odporność, wynikająca z przeciwciał otrzymanych od matki, nadal je chroniła. W praktyce na fermach przemysłowych, gdzie ważna jest efektywność i powtarzalność, odsadzenie w wieku około 3-4 tygodni jest już niemal standardem – to się sprawdza i pozwala utrzymać odpowiedni poziom zdrowotności oraz szybki przyrost masy. Oczywiście, po wczesnym odsadzeniu trzeba szczególnie zadbać o żywienie prosiąt, żeby nie było spadków przyrostów czy biegunek. Stosuje się specjalne mieszanki prestarterowe, a także prowadzi się całą masę bioasekuracji, bo małe prosię jest jednak bardziej wrażliwe. Warto pamiętać, że im krótszy okres laktacji, tym ważniejsze stają się warunki środowiskowe, higiena i dostępność wysokiej jakości paszy. W sumie – to rozwiązanie daje wymierne korzyści ekonomiczne i technologiczne, ale wymaga dobrej organizacji i opieki nad zwierzętami.

Pytanie 12

Którym narzędziem można zastąpić pług podorywkowy?

A. Wałem Campbella.
B. Broną talerzową.
C. Kultywatorem.
D. Glebogryzarką.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Brona talerzowa to w praktyce najczęściej wybierane narzędzie do wykonywania podorywki zamiast klasycznego pługa podorywkowego – przyznam, że sam nie raz to widziałem w gospodarstwach, gdzie liczy się wydajność i niższe koszty paliwa. Jej konstrukcja, złożona z zestawu talerzy zamocowanych na osi, pozwala skutecznie mieszać resztki pożniwne z glebą i przerwać parowanie wody z powierzchni pola. Co ważne, brona talerzowa działa płycej niż pług, ale za to szybciej – a to ogromny plus przy dużych areałach. Szczególnie sprawdza się na polach po żniwach zbóż, gdzie zależy nam na szybkim przykryciu ścierniska i zahamowaniu rozwoju chwastów. Wielu rolników stosuje brony talerzowe również do wstępnego przygotowania stanowiska pod siew, bo pozwalają uzyskać równą i dobrze napowietrzoną powierzchnię. Branżowe standardy i literatura, np. wskazówki Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa, potwierdzają, że brona talerzowa doskonale zastępuje pług podorywkowy właśnie w tych zadaniach. Osobiście uważam, że nawet jeśli pług daje głębsze odwrócenie gleby, to nowoczesne talerzówki są na tyle wydajne i uniwersalne, że czasem nie ma sensu inwestować w dodatkowy sprzęt. No i warto pamiętać, że przy zachowaniu odpowiednich parametrów pracy (głębokość, prędkość jazdy) można osiągnąć bardzo dobre efekty agrotechniczne.

Pytanie 13

Które rasy pszczół powinien wybrać pszczelarz, zakładający pasiekę ekologiczną, aby uzyskać najlepsze efekty w gospodarce pasiecznej?

A. Kraińską i środkowoeuropejską.
B. Włoską i kaukaską.
C. Włoską i środkowoeuropejską.
D. Kraińską i kaukaską.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Wybrałeś kraińską i środkowoeuropejską, czyli właśnie te dwie rasy pszczół, które najczęściej polecają doświadczeni pszczelarze do prowadzenia pasieki ekologicznej. No i moim zdaniem – słusznie. Rasa kraińska (Apis mellifera carnica) znana jest z łagodności, wysokiej wydajności miodnej oraz dobrej odporności na choroby lokalne. Dodatkowo świetnie radzi sobie w naszym klimacie, więc nie sprawia problemów zimą, a wczesną wiosną szybko się rozwija. Z kolei pszczoła środkowoeuropejska (Apis mellifera mellifera), choć bywa bardziej defensywna, to jest bardzo dobrze przystosowana do warunków środkowej Europy – to nasza rodzima rasa, co oznacza wysoką odporność na lokalne patogeny i lepszą adaptację do zmiennych warunków środowiskowych. W gospodarce ekologicznej nie używa się agresywnych środków chemicznych, więc naturalna odporność i efektywność pracy pszczół to naprawdę duży atut. Co więcej, te rasy mają udokumentowane, pozytywne wyniki w projektach ekologicznych prowadzonych przez Instytut Pszczelnictwa – często podkreśla się, że przy odpowiednim prowadzeniu rodziny są stabilne, nie wykazują silnych tendencji do rabunków i dobrze wykorzystują pożytki. Moim zdaniem, opierając się na dobrych praktykach i realiach polskich pasiek, wybór tych ras jest po prostu rozsądny – zapewniają one wydajność, odporność i bezpieczeństwo pracy przy minimalnej ingerencji chemicznej.

Pytanie 14

Do którego z wymienionych pokarmów powinny mieć dostęp, jak najszybciej, nowonarodzone zwierzęta?

A. Do wody.
B. Do pójła.
C. Do siary.
D. Do mleka.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Siara to absolutny fundament w żywieniu nowonarodzonych zwierząt, zwłaszcza u ssaków gospodarskich, takich jak cielęta, źrebięta czy jagnięta. Bez niej praktycznie nie ma szans na prawidłowy start. Dlaczego? Siara (czyli pierwsze mleko matki po porodzie) zawiera bardzo dużą ilość immunoglobulin, które odpowiadają za odporność bierną – młode zwierzę, tuż po narodzeniu, praktycznie nie ma własnych przeciwciał, więc musi je dostać od matki właśnie przez siarę. Z moich obserwacji wynika, że nawet najlepsze warunki odchowu nie zastąpią tego pierwszego podania siary. W literaturze jasno się podkreśla, że czas jest kluczowy – najlepiej, jeśli młode wypije siarę do 2 godzin po porodzie, bo wtedy jelita są najbardziej przepuszczalne dla dużych cząsteczek białka. Branżowe standardy, np. wytyczne Polskiej Federacji Hodowców Bydła, wręcz nakazują monitorowanie jakości siary i szybką jej aplikację. Praktykowanie tego znacząco zmniejsza upadki, ogranicza występowanie biegunek i infekcji. Kto choć raz widział, jak wygląda cielę, które nie dostało siary – wie, że żadne pójło czy zwykłe mleko nie pomogą tak skutecznie na odporność i siły witalne jak właśnie siara. Warto dodać, że w siarze jest nie tylko wysoki poziom immunoglobulin, ale też bardzo dużo energii, witamin i czynników wzrostu, których nie znajdziemy w takich ilościach w mleku właściwym. Dlatego nie bez powodu mówi się w branży, że „siara to życie”.

Pytanie 15

Jaki jest optymalny zakres temperatur wychowu matek pszczelich?

A. 36-37°C
B. 38-39°C
C. 31-32°C
D. 33-35°C

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Zakres temperatury 33-35°C jest uznawany za optymalny podczas wychowu matek pszczelich i nie jest to przypadek. Matki pszczele wymagają szczególnej troski w trakcie rozwoju, bo od ich jakości zależy produktywność całej rodziny pszczelej. W praktyce pszczelarze pilnują, żeby temperatura w inkubatorze czy w specjalnej komórce wychowującej właśnie oscylowała wokół tych wartości. Jeśli temperatura spadnie poniżej 33°C, larwy mogą rozwijać się wolniej i być mniej odporne, a przy wyższych wartościach, powyżej 35°C, ryzykujemy poważne uszkodzenia ciała czy nawet nieprawidłową morfologię matek. Spotkałem się kiedyś z teorią, że można próbować lekko obniżać temperaturę, żeby wydłużyć czas rozwoju, ale praktyka pokazuje, że najlepiej trzymać się właśnie tych 33-35°C. W różnych podręcznikach, np. w „Hodowli pszczół” pod redakcją prof. Wildego, podkreśla się, że taka temperatura jest najbliższa warunkom naturalnym w gnieździe pszczelim, gdzie pszczoły same pilnują stabilnego mikroklimatu. Dobrą praktyką jest stosowanie precyzyjnych termostatów i regularne monitorowanie temperatury – nawet niewielkie odchylenia mogą mieć wpływ na późniejsze cechy matek, zwłaszcza ich plenność czy odporność na choroby. Moim zdaniem warto o tym pamiętać, planując profesjonalną hodowlę.

Pytanie 16

Który z wymienionych zestawów zawiera podstawowy sprzęt pasieczny, niezbędny do obsługi rodzin pszczelich?

A. Szczotka pasieczna, dłuto pasieczne, miodarka.
B. Dłuto pasieczne, podkurzacz, siatka ochronna.
C. Podkurzacz, szczotka pasieczna, kombinezon.
D. Rojnica transportówka, podkurzacz, siatka ochronna.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Odpowiedź z dłutem pasiecznym, podkurzaczem oraz siatką ochronną zdecydowanie najlepiej oddaje, co jest faktycznie potrzebne pszczelarzowi podczas codziennej pracy z rodziną pszczelą. Dłuto pasieczne to absolutna podstawa – bez niego ciężko sobie wyobrazić otwieranie ula, oddzielanie ramek czy nawet zdejmowanie powałki. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet jeśli ktoś jest bardzo ostrożny, to i tak dłuto zawsze się przydaje, bo propolis i wosk potrafią naprawdę mocno wszystko „skleić”. Podkurzacz – to kolejne narzędzie, bez którego większość pszczelarzy nawet nie podchodzi do ula. Delikatny dymek momentalnie uspokaja pszczoły, daje czas na spokojne manewrowanie ramkami i zmniejsza ryzyko użądlenia. Siatka ochronna lub kapelusz z zasłoną to z kolei kwestia bezpieczeństwa. Nawet doświadczonym osobom zdarza się rozdrażnić pszczoły, a ochrona twarzy to moim zdaniem podstawa – szczególnie przy pracy z silniejszymi rodzinami. Takie minimum sprzętowe jest nie tylko zgodne z dobrą praktyką, ale wręcz wymagane według branżowych standardów, chociażby w zaleceniach Polskiego Związku Pszczelarskiego. Co ciekawe, nawet w nowoczesnych pasiekach z dużą automatyzacją te trzy rzeczy pozostają niezmienne. Warto je dobrze opanować i mieć zawsze pod ręką, bo w praktyce to właśnie one najczęściej decydują o płynności i bezpieczeństwie pracy przy ulu.

Pytanie 17

Który sposób jest najbardziej skuteczny w walce ze szkodnikiem pokazanym na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Przechowywanie plastrów w szczelnych skrzyniach.
B. Przetrzymywanie plastrów w temperaturze 5oC.
C. Brakowanie starych i ciemnych plastrów.
D. Brakowanie jasnych plastrów z pyłkiem.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Przetrzymywanie plastrów w temperaturze około 5°C to jeden z najskuteczniejszych i sprawdzonych sposobów walki ze szkodnikiem przedstawionym na zdjęciu, czyli barciakiem większym (Galleria mellonella). Ten owad, przez wielu pszczelarzy zwany po prostu motylicą, potrafi zniszczyć całe zapasy plastrów w magazynie, jeśli tylko warunki są sprzyjające. Obniżenie temperatury do poziomu zbliżonego do 5°C skutecznie hamuje rozwój larw i uniemożliwia im żerowanie. W praktyce, większość profesjonalnych pasiek, zwłaszcza w dużych gospodarstwach, przechowuje plastry w specjalnych chłodniach właśnie po to, aby zminimalizować ryzyko uszkodzeń wywołanych przez barciaka. Co ciekawe, krótkotrwałe nawet zamrożenie plastrów pozwala unieszkodliwić wszystkie stadia rozwojowe szkodnika, co jest bardzo dobrą praktyką według nowoczesnych standardów pszczelarskich. Sam stosowałem tą metodę i naprawdę jej skuteczność bije na głowę inne sposoby – po prostu po chłodzeniu plastry są wolne od żywych larw i jaj. Warto pamiętać, że niska temperatura nie wpływa negatywnie na jakość wosku, co też jest plusem. W branży uważa się, że to rozwiązanie jest bezpieczne, łatwe do wdrożenia i nie wymaga stosowania chemii, a to duży atut w kontekście produkcji zdrowych produktów pszczelich.

Pytanie 18

W czasie rozwoju wiosennego poszerzanie gniazd rodzin pszczelich przez wstawienie plastrów suszu powinno mieć miejsce

A. podczas pierwszego wglądu wiosennego.
B. gdy zaczerwione jest przynajmniej 50% plastrów w gnieździe.
C. podczas głównego przeglądu wiosennego.
D. gdy zaczerwione są wszystkie plastry z wyjątkiem osłonowych.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
To jest właśnie kluczowy moment w gospodarce pasiecznej – poszerzanie gniazda wtedy, gdy wszystkie plastry w gnieździe są już zaczerwione, oprócz tych osłonowych, to dobra praktyka zgodna z zaleceniami doświadczonych pszczelarzy i literaturą fachową. W ten sposób nie ograniczamy matki w czerwieniu, dając jej kolejne miejsce na składanie jaj, a jednocześnie nie wychładzamy zbytnio gniazda i nie naruszamy mikroklimatu rodziny pszczelej. Zbyt wczesne poszerzanie prowadzi do wychłodzenia czerwiu i osłabienia rodziny, natomiast zbyt późne może skutkować ograniczeniem rozwoju – matka nie ma już gdzie czerwić i cała rodzina wchodzi w stagnację. Praktyka pokazuje, że obserwacja faktycznie zaczerwionych plastrów jest najbardziej rzetelnym wskaźnikiem, bo pogoda, siła rodziny i tempo rozwoju mogą być różne w danym sezonie. Sam nieraz widziałem, że wczesne wstawienie pustych plastrów powodowało niepokój albo nawet zaziębienie czerwiu. Najlepiej więc trzymać się tej zasady – czekamy, aż wszystkie plastry (poza tymi przy ścianach, które są osłonowe) są zaczerwione, i dopiero wtedy dodajemy kolejne plastry suszu. To gwarancja dynamicznego rozwoju i odpowiedniej kondycji rodziny, szczególnie przed pożytkami wiosennymi.

Pytanie 19

Który z wymienionych płodozmianów powinien być zastosowany na glebach kompleksu żytniego słabego?

IIIIIIIV
Ziemniaki
Jęczmień jary
Rzepak ozimy
Pszenica ozima
Ziemniaki
Owies
Łubin żółty
Żyto
Buraki cukrowe
Jęczmień jary
Lucerna
Lucerna
Buraki cukrowe
Pszenica jara
Kukurydza
Pszenica ozima
A. III
B. IV
C. II
D. I

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo rozpoznałeś, że na glebach kompleksu żytniego słabego najlepiej sprawdzi się płodozmian II, czyli taki, gdzie występują ziemniaki, owies, łubin żółty i żyto. Z mojego doświadczenia wynika, że na takich słabych, często przepuszczalnych glebach nie wszystko da się uprawiać z sukcesem. Tu akurat dobrze dobrano rośliny, które są mniej wymagające co do żyzności i zasobności gleby, a do tego łubin żółty świetnie wiąże azot atmosferyczny, poprawia strukturę gleby i zostawia ją w lepszym stanie dla kolejnych upraw. Rolnicy w Polsce od lat stosują takie rozwiązania, bo naprawdę widać później lepsze plony żyta, a owies też sobie daje radę nawet na słabszych stanowiskach. Jeżeli mówimy o dobrych praktykach, to zawsze warto wprowadzać do płodozmianu rośliny motylkowe, zwłaszcza na glebach żytnich, bo one poprawiają bilans materii organicznej i trochę "podciągają" jakość pola. Fachowcy z branży mówią też, że taki płodozmian pomaga ograniczać występowanie chorób i chwastów typowych dla monokultur. Stawianie na zróżnicowanie upraw to podstawa, szczególnie tam, gdzie gleba nie daje zbyt dużych możliwości. Z perspektywy praktyka: jak masz glebę słabą, nie eksperymentuj z wymagającymi roślinami – idź w klasykę, jak tutaj.

Pytanie 20

Który zestaw środków ochrony indywidualnej powinien być stosowany przez pszczelarza podczas przeglądu rodzin pszczelich?

A. Fartuch, buty i rękawice ochronne.
B. Kombinezon, rękawice i buty ochronne, ochronniki słuchu.
C. Fartuch, rękawice, okulary i buty ochronne
D. Kombinezon, obuwie i rękawice ochronne, kapelusz pszczelarski.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Pszczelarz podczas przeglądu rodzin pszczelich powinien używać pełnego kombinezonu ochronnego, obuwia oraz rękawic ochronnych i oczywiście kapelusza pszczelarskiego z siatką. To jest taki zestaw, który wynika wprost z branżowych standardów bezpieczeństwa i wieloletnich praktyk w pasiekach. Kombinezon zabezpiecza właściwie całą powierzchnię ciała przed ukąszeniami pszczół, a jego jasny kolor zmniejsza agresję owadów – ciekawe, ale pszczoły naprawdę nie lubią ciemnych ubrań, bo kojarzą im się z drapieżnikami. Kapelusz z siatką jest wręcz obowiązkowy, bo chroni twarz i oczy – nie tylko przed użądleniami, ale też przypadkowym kontaktem z rojem. Rękawice muszą być na tyle grube, by pszczoły nie przebiły ich żądłem, ale jednocześnie wygodne, bo przecież trzeba mieć dobre czucie w palcach do delikatnych czynności przy ulu. Wiele osób, zwłaszcza początkujących, lekceważy dobre obuwie, a to poważny błąd – pszczoły potrafią wejść pod nogawkę albo za skarpetę, a ukąszenie w stopę to nic przyjemnego. W praktyce widziałem, że stosowanie pełnego zestawu naprawdę minimalizuje ryzyko i pozwala spokojnie pracować przy ulu, nawet jeśli pszczoły są bardziej nerwowe. Dobra odzież ochronna nie tylko zapewnia bezpieczeństwo, ale też daje pewność siebie w pracy z pszczołami. Warto o tym pamiętać, bo komfort pracy przekłada się na lepszą efektywność i mniejsze straty dla pasieki.

Pytanie 21

W jakim czasie od wywiezienia i rozrzucenia obornika na polu należy go przyorać?

A. Po czterech dniach.
B. Po trzech dniach.
C. Po dwóch dniach.
D. Jak najszybciej.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowa odpowiedź wynika z troski o zachowanie maksymalnej ilości składników odżywczych w oborniku, zwłaszcza azotu, który bardzo łatwo ulatnia się do atmosfery. Jeśli obornik nie zostanie szybko przyorany, to już w ciągu kilku godzin od rozrzucenia może dojść do dużych strat azotu w postaci amoniaku. Straty te mogą sięgać nawet kilkudziesięciu procent całkowitej zawartości azotu w nawozie! W praktyce wygląda to tak, że najlepiej jest zaplanować rozrzucanie i orkę na jeden dzień, żeby nie zostawiać obornika na polu na później. Branżowe zalecenia, np. Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa czy podręczników rolniczych, mówią wyraźnie: obornik powinno się przyorać jak najszybciej – najlepiej w ciągu kilku godzin, maksymalnie do doby. Pozwala to ograniczyć parowanie wody i ulatnianie się cennych składników, a także chroni przed rozsiewaniem chwastów i rozwojem szkodników. Spotkałem się też z opiniami rolników, że zostawianie obornika na dłużej prowadzi nie tylko do strat nawozowych, ale też do przykrego zapachu, który może być uciążliwy dla okolicznych mieszkańców. Generalnie: im szybciej, tym lepiej dla gleby i środowiska, i tego warto się trzymać w codziennej praktyce.

Pytanie 22

Okres, jaki musi upłynąć od czasu wykonania oprysku pestycydami na plantacji do momentu bezpiecznego oblotu tej plantacji przez pszczoły, to okres

A. prewencji.
B. rozpadu substancji czynnej.
C. gwarancji.
D. karencji.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Okres prewencji to pojęcie ściśle związane z ochroną pszczół w trakcie stosowania środków ochrony roślin, szczególnie pestycydów. Oznacza on minimalny czas, jaki powinien upłynąć od momentu wykonania oprysku do momentu, kiedy rośliny mogą być już bezpiecznie odwiedzane przez pszczoły lub inne owady zapylające. Moim zdaniem to jeden z najważniejszych aspektów do pilnowania, bo niewłaściwe przestrzeganie okresu prewencji może prowadzić do masowego ginięcia owadów zapylających, a to już nie tylko problem rolników, ale całego środowiska. W praktyce, okres prewencji znajdziesz zawsze na etykiecie produktu – i to jest świętość, nie można go skracać według własnego uznania. Zwróć uwagę, że ten okres wcale nie musi być równy okresowi karencji (czyli temu, ile trzeba czekać do zbioru plonów) czy rozpadowi substancji aktywnej. Bardzo ważne jest, żeby stosować się do zaleceń, bo niektóre pestycydy choć szybko tracą toksyczność dla ludzi, wciąż mogą być groźne dla pszczół. Osobiście znam przypadki, gdzie nieodpowiedzialne opryski w ciągu dnia zniszczyły całą populację pszczół w okolicy – i to tylko dlatego, że ktoś zignorował okres prewencji. Dlatego też, zawsze wykonuj zabiegi wieczorem lub w nocy, jeżeli jest taka możliwość, i nigdy nie wpuszczaj pszczół czy innych zapylaczy na pole przed upływem wskazanego czasu prewencji. Takie podejście to podstawa nowoczesnej, zrównoważonej produkcji rolnej.

Pytanie 23

Po jakim czasie od wywiezienia i rozrzucenia obornika na polu należy go przyorać?

A. Po czterech dniach.
B. Po dwóch dniach.
C. Po pierwszym dniu.
D. Po trzech dniach.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Przyoranie obornika już po pierwszym dniu od wywiezienia i rozrzucenia na polu to zasada, do której naprawdę warto się stosować. Z jednej strony, chodzi o minimalizowanie strat azotu – gdy obornik leży na powierzchni, amoniak ulatnia się do atmosfery błyskawicznie, nawet w chłodniejsze dni. Z praktycznego punktu widzenia, w naszej szerokości geograficznej często też pogoda potrafi zaskoczyć. Opady deszczu mogą wypłukać cenne składniki pokarmowe, nie wspominając już o tym, że wyschnięty obornik dużo trudniej równomiernie wymieszać z glebą. Z moich obserwacji na polach wynika, że szybkie przyoranie – najlepiej tego samego lub następnego dnia – po prostu się opłaca, bo składniki odżywcze zostają tam, gdzie powinny. Tak też zalecają różne poradniki rolnicze i branżowe normy, np. wytyczne Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa. To wszystko przekłada się później na lepszą strukturę gleby i wyższe plony. Warto pamiętać, że im krócej obornik leży na powierzchni, tym mniej strat i lepsze efekty nawożenia. No i trochę mniej przykrego zapachu wokół gospodarstwa, co też nie jest bez znaczenia.

Pytanie 24

W którym miodzie zachodzi specyficzna krystalizacja, powodująca galaretowatą konsystencję?

A. W lipowym.
B. W rzepakowym.
C. We wrzosowym.
D. W akacjowym.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Miód wrzosowy to taki trochę wyjątkowy przypadek, jeśli chodzi o krystalizację. Przede wszystkim ma on bardzo specyficzną strukturę – nie krystalizuje typowo, jak większość miodów, tylko właśnie tworzy galaretowatą konsystencję. Powodem jest duża zawartość koloidów i białek oraz nietypowy stosunek fruktozy do glukozy. Ta galareta to nie przypadek – wynika z obecności drobniutkich ziarenek pyłku i naturalnych substancji żelujących, które są charakterystyczne dla wrzosu. Klientom często się wydaje, że taki miód jest “zepsuty” albo coś z nim nie tak, a w praktyce to świadczy o wysokiej jakości i braku fałszerstw. Z mojego doświadczenia w branży pszczelarskiej wynika, że wrzosowy jest jednym z trudniejszych do pozyskania i rozlania do słoików właśnie przez tę konsystencję. W praktyce, jeśli ktoś chce użyć miodu wrzosowego do pieczywa albo jako dodatek do herbaty, to ta galaretowatość działa na plus – nie spływa tak łatwo, daje ciekawe odczucia smakowe. W standardach pszczelarskich często podkreśla się, że taka struktura to cecha typowa i pożądana, wręcz po niej można poznać autentyczność miodu wrzosowego. Dla osób w branży to wręcz wyznacznik jakości, nie wada. Warto zapamiętać sobie ten detal – miód wrzosowy zawsze powinien być trochę „galaretowaty” po skrystalizowaniu i nie należy się tego bać, tylko docenić naturalność produktu.

Pytanie 25

Układanie dawki pokarmowej dla krowy należy zacząć od zaplanowania

A. dodatków paszowych.
B. pasz objętościowych soczystych.
C. pasz objętościowych suchych.
D. mieszanek paszowych.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
W układaniu dawki pokarmowej dla krowy najważniejsze jest, by zacząć od pasz objętościowych soczystych, czyli wszelkiego rodzaju kiszonek, sianokiszonek, zielonek, wysłodków czy buraków. Dlaczego? To właśnie te pasze stanowią podstawę żywienia każdej krowy, niezależnie czy to krowa mleczna czy opasowa. W praktyce najpierw sprawdzamy, ile takich pasz mamy do dyspozycji i jaka jest ich jakość – bo od tego zależy, jak reszta dawki będzie wyglądać. Krowy potrzebują dużych ilości suchej masy, a pasze soczyste, mimo że mają sporo wody, dostarczają też dużo energii, białka i witamin. Przykładowo: kiszonka z kukurydzy czy sianokiszonka z traw to źródła dobrze przyswajalnych składników odżywczych i błonnika, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania żwacza. Wszelkie normy żywieniowe – czy to INRA, czy polskie zalecenia IZ PIB – jasno wskazują, że najpierw trzeba „wpisać” w dawkę możliwie maksymalną ilość pasz soczystych, a dopiero później uzupełniać braki koncentratami, mieszankami czy dodatkami. Moim zdaniem to po prostu logiczne – bez solidnej bazy objętościowej nie zbudujesz zdrowej, zbilansowanej diety dla krowy. Tak robią praktycy, bo to się sprawdza, a zwierzęta są wtedy zdrowsze i lepiej produkują mleko.

Pytanie 26

Rasa bydła Jersey reprezentuje typ bydła

A. mlecznego.
B. mięsnego.
C. kombinowanego.
D. wszechstronnego.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Rasa bydła Jersey to klasyczny przykład wysoko wydajnego bydła mlecznego. Typowa krowa tej rasy daje mleko o wyjątkowo wysokiej zawartości tłuszczu, dochodzącej nawet do 5–6%. To właśnie dlatego mleko od Jerseyów jest szczególnie cenione w mleczarstwie, zwłaszcza tam, gdzie liczy się jakość śmietany czy masła. Moim zdaniem, to jedna z najlepszych ras, jeśli chodzi o opłacalność produkcji mleka na małych i średnich gospodarstwach – są oszczędne w utrzymaniu, mają dobrą przemianę materii i nie potrzebują aż tyle paszy co np. duże rasy holsztyńsko-fryzyjskie. Co ciekawe, w praktyce często spotyka się je w fermach ekologicznych, gdzie liczy się zarówno zdrowotność zwierząt, jak i ekonomika produkcji. Warto też wiedzieć, że Jersey są dość odporne na choroby i świetnie radzą sobie w różnych warunkach klimatycznych. Z mojego doświadczenia wynika, że rolnicy, którzy postawili na Jersey, chwalą sobie nie tylko smak mleka, ale też łagodny charakter krów, co ma znaczenie przy codziennej obsłudze stada. Branżowe standardy, np. zalecenia Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, klasyfikują tę rasę jednoznacznie jako typ mleczny – ich potencjał mięsny jest stosunkowo niewielki. Warto zwrócić uwagę na ten praktyczny aspekt, bo wybór rasy powinien być ściśle dopasowany do celów produkcji w gospodarstwie.

Pytanie 27

Jakie jest podstawowe przeznaczenie zagiętego końca dłuta pasiecznego?

Ilustracja do pytania
A. Zeskrobywanie kitu z ramek.
B. Rozdzielanie elementów ula.
C. Wycinanie woszczyny z ramek.
D. Przycinanie węzy.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Podstawowe przeznaczenie zagiętego końca dłuta pasiecznego to zdecydowanie zeskrobywanie kitu pszczelego z ramek oraz innych elementów ula. Kit pszczeli, czyli propolis, jest przez pszczoły wykorzystywany do uszczelniania wszelkich szczelin w ulu i bywa naprawdę trudny do usunięcia bez odpowiedniego narzędzia. W praktyce – bez sprawnego użycia zagiętej końcówki dłuta, praca przy przeglądzie ula może zamienić się w prawdziwą walkę z klejącą, lepką substancją, która utrudnia dostęp do ramek czy innych części konstrukcyjnych. Z mojego doświadczenia wynika, że tylko odpowiednio wyprofilowany, zagięty koniec dłuta pozwala z łatwością oderwać nawet twardy, zaschnięty kit, nie uszkadzając jednocześnie drewna czy wosku. Standardy branżowe, nawet tak proste jak dobre praktyki z podręczników pszczelarskich, jasno pokazują, że dłuto jest narzędziem wielofunkcyjnym, ale właśnie zagięty koniec został stworzony z myślą o skutecznym i ergonomicznym zeskrobywaniu kitu. Nierzadko też, przy mocno zakitowanych ramkach, ta część dłuta ratuje sytuację i pozwala uniknąć uszkodzeń konstrukcji. Moim zdaniem, nie da się dobrze prowadzić pasieki bez porządnego opanowania tej techniki.

Pytanie 28

Którego składnika odżywczego powinno być najwięcej w paszach przeznaczonych do żywienia kur niosek?

A. Soli.
B. Tłuszczów.
C. Białka.
D. Węglowodanów.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Białko to absolutna podstawa w żywieniu kur niosek, co widać w każdym praktycznym podręczniku czy zaleceniach zootechnicznych. Chodzi o to, że to właśnie z białka kury budują swoje jaja – zarówno skorupka, jak i białko jaja powstają przy udziale aminokwasów dostarczanych w paszy. Bez odpowiedniej ilości i jakości białka żadna nioska nie będzie dobrze produkować, a to się niestety potem odbija i na liczbie jaj, i na ich jakości. Z mojego doświadczenia pasze dla niosek muszą mieć 16-18% białka, czasem nawet więcej przy intensywnej produkcji. Stosuje się często dodatki takie jak śruta sojowa, groch, poekstrakcyjna śruta rzepakowa, bo to są surowce bogate w białko i łatwo przyswajalne aminokwasy. Bardzo ważna jest też jakość tego białka – chodzi o to, by dostarczyć tzw. aminokwasy egzogenne, na przykład lizynę czy metioninę, bo kura sama ich nie wyprodukuje. Oczywiście nie można zapominać o energii (węglowodany, tłuszcze), witaminach czy minerałach, ale jak białka będzie za mało, to żadne suplementy nie nadrobią tego braku. W nowoczesnej produkcji drobiarskiej standardem jest bilansowanie dawki właśnie pod kątem białka, a jego niedobór to najczęstszy powód słabych wyników. W praktyce, kto raz zobaczył spadek nieśności z powodu złej paszy, ten już zawsze zwraca uwagę na ten składnik. Tak więc – zdecydowanie, białko to najważniejszy składnik paszy dla kur niosek.

Pytanie 29

Na podstawie danych z tabeli określ optymalną temperaturę w pomieszczeniu dla tuczników.

ParametryGrupa/kategoria świń
Prosięta starszeWarchlakiTuczniki
Temperatura minimalna-optymalna, °C18-2117-1915-18
Wilgotność względna optymalna, %6070
Oświetlenie dzienne, stosunek powierzchni okien do podłogi1:251:30
Natężenie oświetlenia sztucznego, lx40-80
A. 17°C
B. 18°C
C. 15°C
D. 16°C

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Optymalna temperatura dla tuczników, czyli świń przeznaczonych na opas, według tabeli mieści się w przedziale 15–18°C. Odpowiedź 18°C jest najbardziej trafna, bo wskazuje na górną granicę tego zakresu, czyli taką, która zapewnia zwierzętom komfort cieplny, a jednocześnie nie powoduje nadmiernych strat energetycznych na ogrzewanie budynku. W praktyce, właśnie 18°C często jest stosowane w nowoczesnych chlewniach z dobrą wentylacją i izolacją, gdzie zależy nam na utrzymaniu zdrowia świń oraz zapewnieniu im optymalnego przyrostu masy ciała. Zbyt niska temperatura wymusza na zwierzętach wydatkowanie energii na utrzymanie ciepłoty ciała, co prowadzi do spadku efektywności tuczu. Z drugiej strony, przekraczanie 18°C (np. latem) może powodować stres cieplny, zmniejszenie pobrania paszy i ogólny spadek wydajności produkcyjnej. Moim zdaniem, dobierając temperaturę, zawsze trzeba zwracać uwagę na wiek i kondycję tuczników, ale też na system wentylacji, poziom wilgotności i gęstość obsady. Z doświadczenia wiem, że wiele osób bagatelizuje te niuanse, a przecież nawet 1–2°C robi różnicę w wynikach produkcyjnych. Branżowe zalecenia, np. z Instytutu Zootechniki, potwierdzają, że okolice 18°C to taki złoty środek dla tej grupy świń.

Pytanie 30

Na podstawie opisu określ liczbę rodzin pszczelich, jaką można wywieźć na plantację rzepaku ozimego.

Z oceny zasobów rzepaku ozimego wynika, że pszczoły mogłyby zebrać około 3000 kg. Rodzina na własne potrzeby wykorzystuje 20 kg, a pszczelarz zakłada zbiór z tego pożytku: ok. 20 kg z rodziny pszczelej.
A. 75 rodzin.
B. 35 rodzin.
C. 20 rodzin.
D. 50 rodzin.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
W tej sytuacji najważniejsze było prawidłowe przeliczenie potencjału pożytku rzepakowego na liczbę rodzin pszczelich. Skoro z oceny zasobów rzepaku ozimego wynika, że pszczoły mogłyby zebrać około 3000 kg nektaru, a jedna rodzina na własne potrzeby zużywa 20 kg, przy założeniu zbioru przez pszczelarza na poziomie 20 kg miodu z każdej rodziny, trzeba to dobrze policzyć. Suma pożytku do dyspozycji dzielona przez sumę zapotrzebowania (20 kg na rodzinę do zbioru + 20 kg na własne potrzeby) daje 3000 kg / 40 kg = 75 rodzin. To jest typowa metodologia obliczania obsady pasiecznej na plantacjach rzepaku, zgodna z zaleceniami praktyków i podręczników, jak np. „Pszczelarstwo” pod red. Prof. Woyke. W praktyce często się też bierze pod uwagę siłę rodzin i warunki pogodowe, ale w zadaniu założono standardowy zbiór. Warto pamiętać, że zbyt mała liczba rodzin spowoduje niewykorzystanie pożytku, a zbyt duża – głodówkę i osłabienie rodzin. Takie wyliczenia są też często wykorzystywane przy planowaniu wędrówek pasiecznych na większych areałach, np. w gospodarstwach prowadzących zapylanie na zlecenie. Moim zdaniem, opanowanie tej metody pozwala uniknąć typowych błędów przy planowaniu sezonu pszczelarskiego i daje realne korzyści ekonomiczne.

Pytanie 31

W jakiej części układu pokarmowego konia odbywa się trawienie włókna?

A. W jelicie cienkim.
B. W jelicie ślepym.
C. W żwaczu.
D. W trawieńcu.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Prawidłowo wskazałeś jelito ślepe jako miejsce, gdzie u konia odbywa się główne trawienie włókna. To bardzo charakterystyczne dla układu pokarmowego koni, bo w przeciwieństwie do przeżuwaczy (np. krów), konie są tzw. zwierzętami jednokomorowymi, ale za to mają bardzo rozbudowane jelito ślepe. Tam właśnie bakterie i mikroorganizmy rozkładają włókna pokarmowe, szczególnie celulozę i hemicelulozy, na prostsze związki – głównie lotne kwasy tłuszczowe. Efektem tego jest energia, którą koń może potem wykorzystać do pracy czy wzrostu. W praktyce na pastwisku czy przy karmieniu sianem, to właśnie sprawne funkcjonowanie jelita ślepego decyduje o zdrowiu, wydolności i kondycji konia. Z mojego doświadczenia, u koni źle żywionych czy z zaburzeniami w pracy tego odcinka często pojawiają się kolki albo inne poważne problemy trawienne. Branżowe zalecenia wyraźnie podkreślają konieczność zapewnienia odpowiedniej ilości włókna w diecie – to nie jest tylko kwestia trawienia, ale ogólnego komfortu i zdrowia konia. Dobrą praktyką jest regularna obserwacja zachowania zwierzęcia oraz kontrola jakości dawki paszowej, bo wszystko zaczyna się właśnie od tego, co się dzieje w tym odcinku układu pokarmowego.

Pytanie 32

Przez ile dni roślina miododajna, przedstawiona na fotografii, będzie dostarczała pożytku pasiece wędrownej?

RoślinaŚrednia długość kwitnienia, dni
gryka21
mniszek pospolity24
malina21
kruszyna pospolita33
koniczyna czerwona30
nawłoć późna33
podbiał pospolity30
Ilustracja do pytania
A. Ok. 30
B. Ok. 33
C. Ok. 21
D. Ok. 24

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Odpowiedź jest jak najbardziej trafiona, bo na ilustracji widoczna jest koniczyna czerwona – jedna z najważniejszych roślin miododajnych w polskim rolnictwie i pszczelarstwie. Jej kwitnienie trwa średnio około 30 dni, co jest potwierdzone zarówno w literaturze branżowej, jak i w tabeli podanej w pytaniu. Dlaczego to tak ważne? Otóż, im dłużej dana roślina kwitnie, tym dłużej pszczoły mogą zbierać z niej nektar i pyłek, co ma ogromne znaczenie zwłaszcza w prowadzeniu pasiek wędrownych. Z mojego doświadczenia wynika, że dobry pszczelarz zawsze planuje sezon, biorąc pod uwagę takie okresy kwitnienia – to wpływa bezpośrednio na ilość i jakość pozyskanego miodu. Warto też wiedzieć, że koniczyna czerwona polecana jest do obsiewu w pasiekach nastawionych na długotrwały pożytek, bo odznacza się regularnym, stabilnym okresem nektarowania. Standardy dobrej praktyki pszczelarskiej zakładają, by tam, gdzie to możliwe, stawiać ule właśnie w pobliżu takich roślin, które kwitną przez minimum kilka tygodni. To nie tylko praktyczne, ale też daje pszczołom czas na optymalne zagospodarowanie zbiorów. W przypadku koniczyny czerwonej ten 30-dniowy okres daje duże pole manewru – i moim zdaniem, naprawdę warto to uwzględnić w planowaniu pracy pasieki.

Pytanie 33

Wstawienie ramki z suszem pomiędzy czerw jest wskazane, gdy

A. zachodzi potrzeba likwidacji nastroju rojowego.
B. należy ograniczyć matkę w czerwieniu.
C. gniazdo jest rozbijane na dwa.
D. następuje wybranie plastrów z miodem.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Wstawienie ramki z suszem pomiędzy czerw to jedna z praktycznych metod stosowanych przez pszczelarzy do likwidacji nastroju rojowego w rodzinie pszczelej. Takie działanie „rozciąga” gniazdo, co utrudnia pszczołom tworzenie tzw. kłębu rojowego i skutecznie rozprasza ich naturalne tendencje do rojenia się. W praktyce polega to na umieszczeniu pomiędzy plastrami z czerwiem ramki z wybudowanym już suszem, czyli z pustym plastrem bez miodu i czerwiu. Dzięki temu matka zaczyna składać jaja także na nowej ramce, co powoduje, że praca robotnic skupia się bardziej na opiece nad czerwiem, a mniej na przygotowaniach do rójki. Z mojego doświadczenia wynika, że w tej metodzie istotne jest nie tylko wstawienie samej ramki, ale też zapewnienie wystarczającej ilości młodych pszczół do opieki nad czerwiem. Typowo pszczelarze łączą tę technikę z innymi zabiegami przeciwrojowymi, jak zwiększenie wentylacji lub poszerzanie gniazda. Co ciekawe, w standardach hodowli pszczół taki zabieg jest zalecany właśnie wtedy, gdy widoczne są pierwsze objawy nastroju rojowego – np. obecność mateczników rojowych na plastrach. To rozwiązanie nie jest skuteczne w innych sytuacjach, jak ograniczanie matki czy dzielenie gniazda, tylko właśnie przy zwalczaniu nastroju rojowego.

Pytanie 34

Który miód opisano w załączonej ramce?

Charakterystyka miodu
Miód posiada gęstą konsystencję, jego barwa może być ciemnobrunatna lub prawie czarna. Zawiera rutynę. Posiada wysoką aktywność antybiotyczną oraz zawiera najwięcej mikroelementów ze wszystkich rodzajów miodu, dlatego też zaleca się go przy uzupełnianiu niedoborów energetycznych. Stosowany jest w leczeniu schorzeń układu krążenia, chorobiach płuc i nerwicach.
A. Spadziowy.
B. Gryczany.
C. Malinowy.
D. Wielokwiatowy.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Miód gryczany to naprawdę wyjątkowy produkt, jeśli chodzi o właściwości prozdrowotne i skład chemiczny. Charakterystyczna ciemna, wręcz prawie czarna barwa i bardzo intensywny, lekko piekący smak, to znaki rozpoznawcze właśnie tego miodu. Wyróżnia się on bardzo wysoką zawartością rutyny, co nie jest przypadkowe – rutyna (z rośliny gryki) odpowiada za wspomaganie naczyń krwionośnych i wzmacnianie układu krążenia. Moim zdaniem osoby pracujące fizycznie albo po intensywnych treningach sportowych – właśnie po miód gryczany powinny sięgnąć w pierwszej kolejności, bo dostarcza on dużo mikroelementów, w tym magnez, żelazo czy mangan. Branżowo mówi się, że jest to miód „do zadań specjalnych”, bo potrafi skutecznie regenerować organizm po wysiłku czy chorobie. Praktycznie poleca się go osobom z miażdżycą czy przy anemii, bo wspiera produkcję czerwonych krwinek. Co ciekawe, w przemyśle spożywczym ceni się go też za walory smakowe – świetnie sprawdza się do polewania naleśników, owsianek czy nawet jako dodatek do ciemnego pieczywa. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli ktoś szuka mocnego wsparcia dla układu sercowo-naczyniowego i odporności, to trudno o lepszy wybór niż właśnie miód gryczany. Warto pamiętać, że jego aktywność antybiotyczna jest naprawdę godna uwagi, co sprawia, że bywa wykorzystywany nie tylko w kuchni, ale również w domowej apteczce.

Pytanie 35

W gospodarstwie o powierzchni 75 ha prowadzona jest hodowla zwierząt wymienionych w zamieszczonej tabeli. Jaką powierzchnię płyty gnojowej należy zaprojektować dla wymienionego stada na okres 6 miesięcy, aby była zgodna z Dyrektywą Azotanową (OSN)?

WyszczególnienieDuże Jednostki Przeliczeniowe (DJP)
– 6 m-cy/szt.
Powierzchnia płyty gnojowej, m² OSN
– 6 m-cy/szt.
Pojemność zbiornika, m³ OSN
– 6 m-cy
Bydło613,52,5
Trzoda chlewna53,52,5
Konie153,50,25
Drób61,61,5
Razem87--
A. 293,10 m2
B. 470,85 m2
C. 182,70 m2
D. 177,75 m2

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Obliczenie powierzchni płyty gnojowej zgodnie z wymaganiami Dyrektywy Azotanowej (OSN) opiera się na przemnożeniu liczby DJP dla każdego gatunku przez odpowiadającą mu powierzchnię płyty na 1 DJP w ciągu 6 miesięcy. W tym przypadku – żeby uzyskać wynik, wystarczyło zrobić takie proste działanie: dla bydła 61 DJP x 3,5 m2, dla trzody 5 x 3,5 m2, dla koni 15 x 3,5 m2, a dla drobiu 6 x 1,6 m2. Sumując: (61 x 3,5) + (5 x 3,5) + (15 x 3,5) + (6 x 1,6) = 213,5 + 17,5 + 52,5 + 9,6 = 293,1 m2. To jest dokładnie to, co wymagane na płycie gnojowej przy tym składzie stada i na okres 6 miesięcy. Takie podejście zapewnia zgodność z przepisami unijnymi i krajowymi dotyczącymi ochrony wód przed zanieczyszczeniami azotanami pochodzenia rolniczego. W praktyce, projektowanie płyty gnojowej o odpowiedniej powierzchni to nie tylko spełnienie norm, ale też komfort pracy na gospodarstwie – łatwiejsze magazynowanie, mniej ryzyka wycieku i problemów środowiskowych. Moim zdaniem warto od razu przewidzieć lekką nadwyżkę metrażu – w końcu liczba zwierząt czasem się zmienia, a i warunki pogodowe potrafią namieszać. Często spotyka się w praktyce przypadki, gdzie zbyt mała płyta prowadzi do problemów z magazynowaniem obornika, a kontrole potrafią być naprawdę szczegółowe. Warto zapamiętać taki sposób liczenia – pojawia się regularnie w zadaniach egzaminacyjnych i w codziennej pracy rolnika nastawionego na zrównoważoną produkcję.

Pytanie 36

W ekologicznej uprawie roślin zbożowych podstawowym instrumentem ograniczania zachwaszczania upraw jest

A. stosowanie płodozmianu.
B. ściółkowanie gleby.
C. używanie oprysków.
D. nawożenie ziemi.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Stosowanie płodozmianu to absolutna podstawa w ekologicznej uprawie roślin zbożowych, jeśli chodzi o walkę z chwastami. Szczerze mówiąc, nie ma chyba lepszej, bardziej naturalnej metody, która jednocześnie wspiera żyzność gleby i ogranicza rozwój patogenów. Przez wprowadzanie różnorodnych roślin w kolejnych latach, nie dajemy chwastom szans na zadomowienie się i namnażanie. Przykładowo: po zbożach wysiewa się rośliny strączkowe, które wzbogacają glebę w azot, potem np. okopowe, które dobrze 'przerywają' strukturę gleby. Moim zdaniem, to takie trochę ekologiczne sprytne podejście – zamiast ciągle walczyć z problemem, likwidujemy przyczynę. W płodozmianie chodzi o to, by wykorzystać różnice w wymaganiach pokarmowych i biologii poszczególnych upraw, przez co zmniejszamy presję zarówno ze strony chwastów, jak i szkodników oraz chorób. Z tego, co widziałem na praktykach, nawet przy mniejszych gospodarstwach da się skutecznie ograniczać zachwaszczenie, właśnie dzięki dobrze zaplanowanemu płodozmianowi. Większość standardów rolnictwa ekologicznego podkreśla, że płodozmian to kluczowy instrument agroekologiczny. To taka trochę niewidzialna broń – nie widać jej efektów od razu, ale w dłuższej perspektywie daje bardzo dobre rezultaty.

Pytanie 37

Jaki rodzaj pługa należy zastosować, aby wyeliminować nadmierne jałowe przejazdy na uwrociach podczas orki?

A. Zagonowy wieloskibowy.
B. Zagonowy podorywkowy.
C. Zagonowy dwuskibowy.
D. Bezzagonowy obracalny.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Bezzagonowy pług obracalny to naprawdę niezastąpione narzędzie, jeśli chodzi o eliminowanie jałowych przejazdów na uwrociach podczas orki. W praktyce, taki pług pozwala na oranie bez konieczności pozostawiania niezaoranych pasów czy wykonywania dodatkowych manewrów na końcu pola. Zasada działania jest prosta – po każdym przejeździe możesz obrócić korpusy pługa i zacząć orkę w przeciwną stronę, dzięki czemu redlice zawsze odkładają skibę w jednym kierunku względem pola. To z kolei powoduje, że każda kolejna bruzda idealnie pasuje do poprzedniej, niezależnie od tego, z której strony zaczynasz. W nowoczesnych gospodarstwach, gdzie liczy się wydajność pracy i minimalizacja strat czasu oraz paliwa, stosowanie pługów obracalnych jest już praktycznie standardem. Moim zdaniem to rozwiązanie znacznie upraszcza całą logistykę orki, bo odpada konieczność czasochłonnych zawrotów na uwrociach. Dodatkowo, takie pługi pozwalają lepiej zagospodarować pole i równomiernie rozłożyć resztki pożniwne, co korzystnie wpływa na strukturę gleby. Warto dodać, że bezzagonowa orka zapobiega też powstawaniu zagłębień i wyniesień, dzięki czemu powierzchnia pola zostaje wyrównana – to też doceni każdy, kto potem sieje czy nawozi mechanicznie. No i z mojego doświadczenia – praca z takim pługiem to po prostu mniej stresu i więcej frajdy, bo wszystko idzie sprawniej.

Pytanie 38

Pszczelarz pozyskał jad pszczeli od rodziny pszczelej 1 sierpnia. Kiedy najwcześniej może pozyskać jad od tej samej rodziny?

A. 8 sierpnia.
B. 3 sierpnia.
C. 15 sierpnia.
D. 30 sierpnia.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Bardzo dobrze, że wskazałeś odpowiedź 15 sierpnia. W praktyce pszczelarskiej przyjęło się, że między kolejnymi poborami jadu pszczelego od tej samej rodziny trzeba zachować co najmniej dwa tygodnie przerwy. Wynika to z troski zarówno o zdrowie i kondycję pszczół, jak i o jakość pozyskiwanego produktu. Po zabiegu poboru jadu pszczoły muszą się zregenerować – chodzi tu głównie o odnowienie zapasów jadu w gruczołach oraz przywrócenie równowagi w rodzinie pszczelej. Praktycznie rzecz biorąc, jeśli zbierzesz jad zbyt szybko po poprzednim poborze, nie tylko osłabisz rodzinę, ale i jakość oraz ilość jadu będzie po prostu niższa. W branży często się mówi, że pszczoła potrzebuje 10-14 dni, by odbudować zapasy jadu – to potwierdzają też różne źródła literaturowe oraz zalecenia doświadczonych pszczelarzy (np. Bartnik Polski czy standardy nowoczesnej farmakopei). Warto też pamiętać, że zbyt częste pobieranie jadu może prowadzić do nieodwracalnego osłabienia rodziny, zwiększa podatność na choroby i wpływa negatywnie na produkcję miodu. Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej odczekać nawet parę dni dłużej niż minimalne dwa tygodnie, jeśli rodzina jest słabsza lub warunki pogodowe są niesprzyjające. Takie podejście pozwala gospodarować pasieką odpowiedzialnie i długofalowo, a także minimalizuje ryzyko strat. W skrócie: cierpliwość i szacunek do cyklu biologicznego pszczół zawsze się opłacają.

Pytanie 39

Który z wymienionych kosztów produkcji pszczelarskiej w pasiece zalicza się do kosztów stałych?

A. Karma dla pszczół.
B. Podatek od nieruchomości.
C. Wynagrodzenie pracowników sezonowych.
D. Paliwo na dojazd do pasieki.

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Podatek od nieruchomości faktycznie zalicza się do kosztów stałych w pasiece. To takie koszty, które ponosisz niezależnie od liczby produkowanych rodzin pszczelich czy ilości wytworzonego miodu. Jest, jakby nie patrzeć, taki wydatek, który zawsze pojawi się w budżecie, nawet gdyby w pasiece nic się nie działo. Do kosztów stałych w pszczelarstwie zaliczamy właśnie takie rzeczy jak podatki, amortyzację budynków, ubezpieczenia, a często też np. koszty dzierżawy ziemi. Cechą wyróżniającą te koszty jest ich względna niezmienność bez względu na rozmiar produkcji. W szczegółowych analizach branżowych bardzo podkreśla się wagę prawidłowego rozróżnienia kosztów stałych i zmiennych, bo to pozwala dokładniej planować biznes i przewidywać opłacalność pasieki. Moim zdaniem wiedza o kosztach stałych przydaje się nie tylko w dużych gospodarstwach – nawet w hobbystycznej pasiece trzeba pamiętać, że pewne wydatki poniesiemy zawsze, choćby sezon był słaby czy produkcja minimalna. Z praktyki: podatek od nieruchomości płacisz niezależnie od tego, czy masz 10 czy 100 uli, co czasem może zaskakiwać początkujących. Z tego co czytałem, w dobrych praktykach rachunkowych zawsze rozdziela się te wydatki od kosztów zmiennych, żeby wiedzieć, ile naprawdę trzeba wypracować, żeby wyjść na zero – to kluczowe w prowadzeniu każdej działalności rolnej.

Pytanie 40

Ile wody w swoim składzie może zawierać siano, aby nie uległo zagrzaniu i spleśnieniu?

A. Poniżej 15%
B. 21-25%
C. 16-20%
D. Powyżej 26%

Brak odpowiedzi na to pytanie.

Wyjaśnienie poprawnej odpowiedzi:
Odpowiedź poniżej 15% jest zdecydowanie najwłaściwsza, jeśli chodzi o wilgotność siana nadającego się do bezpiecznego przechowywania. Każdy, kto miał do czynienia z gospodarką rolną, wie, że siano o wilgotności powyżej tego progu jest narażone na procesy fermentacyjne i rozwój pleśni – to zresztą klasyka wśród błędów początkujących rolników. Wilgotność poniżej 15% hamuje aktywność mikroorganizmów i procesy biochemiczne, które prowadzą do zagrzewania się masy siana. W praktyce, dobrze wysuszone siano jest sypkie, nie klei się i wydaje charakterystyczny, przyjemny zapach. Nawet niewielkie przekroczenie tego poziomu, np. 16–17%, może sprawić, że w dużych belach czy stertach temperatura wzrośnie i pojawi się niebezpieczeństwo samozapłonu – niestety w Polsce regularnie zdarzają się pożary spowodowane zbyt wilgotnym sianem. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsi gospodarze nie tylko mierzą wilgotność siana przed magazynowaniem, ale też dbają o właściwe przewietrzanie stogu. Stosowanie wilgotnościomierzy elektronicznych staje się już standardem, szczególnie przy produkcji siana w dużych ilościach. Warto pamiętać, że siano o wilgotności poniżej 15% zachowuje też pełnię wartości pokarmowych i jest bezpieczne dla zwierząt – nie powoduje problemów zdrowotnych, takich jak schorzenia układu oddechowego czy zatrucia.