Przejdź do głównej treści

Wyniki egzaminu

Nowy egzamin

Informacje o egzaminie

  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Rozpoczęcie: 15 października 2026 21:29
  • Zakończenie: 15 października 2026 21:49 

Egzamin zdany!

Wynik: 29/40 punktów (72,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Pewność odpowiedzi

Jako strzał oznaczono 1 odpowiedź - trafionych: 0.

Z odpowiedzi deklarowanych jako pewne poprawnych było 29 z 39. Trafiony strzał to nie jest wiedza - te pytania warto powtórzyć w pierwszej kolejności.

Twój wynik na tle innych

Twój wynik jest lepszy niż 34% podejść do kwalifikacji MED.08.

Porównanie z 20605 zakończonymi podejściami do tej kwalifikacji (dane zbiorcze, bez wyników indywidualnych).

Taki sam wynik jak poprzednio (72,5%).

Zachowaj ten wynik na koncie

Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin trafi na Twoje konto, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.

Analiza przebiegu egzaminu - sprawdź przebieg rozwiązywania pytań Przebieg egzaminu

Analiza przebiegu egzaminu

Odtwarzaj przebieg egzaminu krok po kroku i ucz się na własnych błędach - kolejność rozwiązywania, czas nad każdym pytaniem, momenty zmiany odpowiedzi.

  • Suwak czasu - przeglądaj pytania w kolejności rozwiązywania.
  • Tryb nauki - poprawne odpowiedzi i wyjaśnienia.
  • Analiza czasu - ile czasu nad każdym pytaniem.
  • Monitoring focusu - momenty opuszczenia zakładki.

Pochwal się swoim wynikiem!

Szczegółowe wyniki

Pytanie 1

Do zdjęcia lewobocznego kręgosłupa lędźwiowo-krzyżowego pacjenta należy ułożyć na boku
A. prawym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
B. lewym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
C. prawym, promień centralny pada 4 palce poniżej górnego zarysu talerza biodrowego.
D. lewym, promień centralny pada 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wynika z zasad pozycjonowania pacjenta do projekcji lewobocznej kręgosłupa lędźwiowo‑krzyżowego. Do klasycznego bocznego zdjęcia L‑S pacjenta układamy na lewym boku, tak żeby lewa strona ciała przylegała do detektora. Taka pozycja minimalizuje powiększenie struktur położonych głębiej i zmniejsza zniekształcenia geometryczne, bo kręgosłup lędźwiowy jest wtedy bliżej kasety. W praktyce radiologicznej przyjmuje się, że promień centralny kierujemy na poziom mniej więcej L3–L4, a prostym, „łóżkowym” sposobem wyznaczenia tego poziomu jest właśnie punkt około 4 palce powyżej górnego zarysu talerza biodrowego. Ten talerz biodrowy jest łatwy do wyczucia palpacyjnie, więc technik ma szybki, powtarzalny punkt odniesienia. Moim zdaniem takie proste triki anatomiczne naprawdę ratują w codziennej pracy, zwłaszcza przy dużej liczbie badań. W dobrze wykonanej projekcji lewobocznej L‑S powinny być widoczne trzonów kręgów L1–L5, przestrzenie międzykręgowe, część kości krzyżowej, a wyrostki kolczyste powinny się nakładać w jednej linii (lub prawie jednej), co świadczy o braku rotacji. Często stosuje się też klin pod talię, żeby wyrównać lordozę lędźwiową i uzyskać lepsze odwzorowanie przestrzeni międzykręgowych. W technikach zgodnych z podręcznikami i wytycznymi (różne szkoły trochę się różnią, ale sens jest ten sam) bardzo pilnuje się właśnie: właściwej strony ułożenia (lewy bok), wysokości promienia centralnego (około L3–L4), prostopadłości wiązki do stołu oraz prawidłowego zabezpieczenia pacjenta (podparcie nóg, wałki pod kolana, osłona gonad jeśli możliwe). Warto pamiętać, że przy złym pozycjonowaniu, np. za nisko lub za wysoko, radiolog może nie zobaczyć istotnych zmian w dolnych segmentach lędźwiowych albo w przejściu lędźwiowo‑krzyżowym, co potem przekłada się na gorszą diagnostykę bólu krzyża czy rwy kulszowej. Dlatego to pytanie nie jest tylko „na pamięć”, ale mocno praktyczne, bo odruchowo poprawne ułożenie to podstawa dobrej jakości zdjęcia.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).

Pytanie 2

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na zamieszczonym obrazie rezonansu magnetycznego?
Ilustracja do pytania
A. Guzek mniejszy kości ramiennej.
B. Guzek większy kości ramiennej.
Twoja odpowiedź
C. Trzon kości ramiennej.
D. Głowę kości ramiennej.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałka wskazuje gużek większy kości ramiennej, czyli bocznie położoną wyniosłość nasady bliższej. W klasycznych projekcjach MR barku gużek większy leży bardziej na zewnątrz (lateralnie) i nieco ku górze w stosunku do głowy kości ramiennej. To właśnie na nim przyczepia się większość ścięgien stożka rotatorów: nadgrzebieniowy, podgrzebieniowy i obły mniejszy. Dlatego w praktyce radiologicznej i ortopedycznej jest to punkt orientacyjny numer jeden przy ocenie urazów barku, konfliktu podbarkowego czy uszkodzeń stożka rotatorów. Moim zdaniem, jak ktoś dobrze „ogarnie” lokalizację guzka większego na MR, to połowa opisu badania barku staje się prostsza. W sekwencjach T1 i PD gużek większy ma typowy sygnał dla kości zbitej z cienką warstwą jasnej szpiki w środku, otoczony jest strukturami mięśniowo-ścięgnistymi. W przeciwieństwie do głowy kości ramiennej, która ma kształt bardziej kulisty i jest pokryta chrząstką, guzek większy jest nieregularną wyniosłością boczną. W dobrych praktykach opisu MR barku zawsze ocenia się: zarysy guzka większego, obecność nadżerek, osteofitów, obrzęku szpiku oraz relację do kaletki podbarkowej. To pozwala wcześnie wychwycić zmiany przeciążeniowe u pracowników fizycznych, sportowców czy nawet u osób pracujących długo przy komputerze z ręką w wymuszonej pozycji. W technice obrazowania ważne jest też prawidłowe ułożenie pacjenta – niewielka rotacja zewnętrzna ramienia lepiej odsłania guzek większy i przyczepy stożka rotatorów, co jest standardem w wielu pracowniach.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).

Pytanie 3

Na elektrokardiogramie strzałki wskazują załamki
Ilustracja do pytania
A. Q i T
B. S i T
C. Q i P
D. R i P
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na strzałkach na tym zapisie EKG widoczny jest wyraźny, wysoki i stosunkowo wąski załamek dodatni – to typowy obraz załamka R – oraz niewielki, zaokrąglony załamek przed zespołem QRS, czyli załamek P. W klasycznej nomenklaturze EKG załamek P odpowiada depolaryzacji przedsionków, natomiast załamek R jest główną, dodatnią składową zespołu QRS, który odzwierciedla depolaryzację komór. Na siatce papieru milimetrowego łatwo to rozpoznać: P jest mały, zaokrąglony i poprzedza QRS, a R jest najwyższym wierzchołkiem całego zespołu. Moim zdaniem warto od razu wyrobić sobie nawyk „czytania” EKG w ustalonej kolejności: P – odstęp PQ – zespół QRS – odcinek ST – załamek T. W praktyce technika EKG i w diagnostyce kardiologicznej poprawne rozpoznawanie załamków R i P ma duże znaczenie przy analizie rytmu zatokowego, częstości akcji serca oraz ocenie przewodzenia przedsionkowo‑komorowego (odstęp PQ/PR). Jeśli potrafisz szybko wypatrzeć załamki P i R, dużo łatwiej wychwycisz np. migotanie przedsionków (brak prawidłowych P), bloki przedsionkowo‑komorowe (zmiany odstępu PR) czy częstoskurcze nadkomorowe. W standardach interpretacji EKG (np. według wytycznych ESC) pierwszy krok to zawsze identyfikacja załamka P i ocena relacji P–QRS. Dlatego to, że poprawnie wskazałeś kombinację R i P, jest dokładnie tym, czego oczekuje się od osoby wykonującej i wstępnie opisującej badanie EKG w warunkach pracowni diagnostyki elektromedycznej.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 4

Promieniowanie jonizujące pośrednio to
A. promieniowanie γ
Poprawna odpowiedź
B. promieniowanie β⁺
C. promieniowanie β⁻
D. promieniowanie α
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. Klucz do tego pytania leży w rozróżnieniu między promieniowaniem bezpośrednio i pośrednio jonizującym. Typowy błąd polega na tym, że skoro wszystkie wymienione rodzaje promieniowania mogą powodować uszkodzenia w tkankach, to wydaje się, że wszystkie działają podobnie. A tak nie jest. Promieniowanie α oraz β⁺ i β⁻ to strumienie cząstek naładowanych (jądra helu albo elektrony/pozytony). Cząstki te niosą ładunek elektryczny, więc wchodząc w materię oddziałują z elektronami atomów praktycznie na każdym kroku swojej drogi. Każde takie oddziaływanie może bezpośrednio oderwać elektron z atomu, czyli wywołać jonizację. Dlatego mówi się o nich, że są promieniowaniem bezpośrednio jonizującym: ich podstawowy mechanizm działania to przekazywanie energii i ładunku bez żadnego „pośrednika”. Natomiast promieniowanie pośrednio jonizujące to takie, które samo nie ma ładunku elektrycznego. Foton γ albo X nie jest cząstką naładowaną, tylko kwantem energii pola elektromagnetycznego. On najpierw musi wejść w zjawisko fotoelektryczne, Comptona czy tworzenia par, żeby powstały wtórne elektrony lub pozytony. Dopiero te wtórne cząstki jonizują bezpośrednio ośrodek. Jeśli ktoś wybiera α lub β jako promieniowanie pośrednio jonizujące, to zwykle myli pojęcie „duża zdolność jonizacyjna” z „pośrednim mechanizmem jonizacji”. Faktycznie, cząstki α mają ogromną zdolność jonizacyjną, ale właśnie dlatego, że są bardzo silnie i bezpośrednio jonizujące na swojej krótkiej drodze. Podobnie elektrony β⁻ czy pozytony β⁺ – mają mniejszy zasięg niż fotony γ i zostawiają ślad jonizacji bardzo gęsto wzdłuż toru. W praktyce radioterapii i ochrony radiologicznej rozróżnienie to ma konkretne skutki: inaczej planuje się osłony dla wiązki fotonów γ (grube ściany z betonu, ołów) niż dla cząstek α lub β (często wystarczą cienkie bariery, ale problemem jest narażenie wewnętrzne). Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: wszystko co niesie ładunek (α, β, protony, elektrony) jest promieniowaniem bezpośrednio jonizującym, a wszystko co jest neutralne (γ, X, neutrony) – promieniowaniem pośrednio jonizującym, bo najpierw musi wyprodukować wtórne cząstki naładowane, żeby naprawdę zjonizować tkankę.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).

Pytanie 5

Standardowo do wykonania których zdjęć należy zastosować kratkę przeciwrozproszeniową?
A. Jamy brzusznej i stawu łokciowego.
B. Klatki piersiowej i nadgarstka.
C. Czaszki i stawu skokowego.
D. Czaszki i jamy brzusznej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wskazuje na czaszkę i jamę brzuszną, co bardzo dobrze oddaje standardowe zasady stosowania kratki przeciwrozproszeniowej w klasycznej radiografii. Kratka (grid) jest potrzebna tam, gdzie mamy stosunkowo grubą część ciała i dużo tkanek miękkich, które generują silne promieniowanie rozproszone na skutek zjawiska Comptona. To rozproszenie psuje kontrast obrazu, powoduje „zamglenie” i utratę szczegółów. Moim zdaniem najłatwiej to zapamiętać tak: im grubsza i bardziej „miękka” anatomicznie okolica, tym większa szansa, że trzeba użyć kratki. W badaniach czaszki najczęściej używa się napięć rzędu 70–80 kV, a grubość struktur kostnych i części miękkich głowy jest na tyle duża, że ilość promieniowania rozproszonego jest istotna. Z mojego doświadczenia, bez kratki obraz byłby wyraźnie bardziej „płaski”, szczególnie przy ocenie struktur podstawy czaszki czy zatok. Podobnie w jamie brzusznej: mamy tam głównie tkanki miękkie, narządy miąższowe, gaz w jelitach, a ekspozycje są wykonywane na dość wysokich wartościach kV. To wszystko sprzyja powstawaniu rozproszenia, więc kratka przeciwrozproszeniowa jest tu praktycznie standardem w prawidłowo prowadzonej pracowni RTG. W dobrych praktykach zaleca się stosowanie kratki dla obszarów o grubości powyżej ok. 10–12 cm, co klasycznie dotyczy właśnie czaszki (w wielu projekcjach) i jamy brzusznej. Warto też pamiętać, że użycie kratki wymaga odpowiedniej centracji wiązki, właściwej odległości ognisko–kratka i dostosowania parametrów ekspozycji (zwykle trzeba podnieść mAs), żeby skompensować pochłanianie promieniowania przez kratkę. W nowoczesnych systemach cyfrowych część ośrodków próbuje ograniczać stosowanie kratki przy mniejszych pacjentach, ale w typowych, dorosłych badaniach czaszki i brzucha kratka nadal pozostaje złotym standardem poprawy jakości obrazu.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 6

Obraz stawu kolanowego otrzymano metodą
Ilustracja do pytania
A. rezonansu magnetycznego z kontrastem.
B. rezonansu magnetycznego.
Twoja odpowiedź
C. tomografii komputerowej z kontrastem.
D. tomografii komputerowej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – ten obraz stawu kolanowego pochodzi z rezonansu magnetycznego (MR). Widać typową dla MR wysoką rozdzielczość kontrastową tkanek miękkich: chrząstka stawowa, łąkotki, kość podchrzęstna i tkanka tłuszczowa odróżniają się od siebie dużo wyraźniej niż na typowym TK. Moim zdaniem kluczowe jest tu to, że na takim obrazie bardzo dobrze widać struktury wewnątrzstawowe, a nie tylko zarys kości. W standardach obrazowania narządu ruchu przyjmuje się, że rezonans magnetyczny jest metodą z wyboru do oceny więzadeł, łąkotek, chrząstki, zmian pourazowych i przeciążeniowych w stawie kolanowym. W praktyce klinicznej, gdy ortopeda podejrzewa uszkodzenie łąkotki, więzadła krzyżowego czy wczesne zmiany chrzęstne, najczęściej kieruje właśnie na MR, a nie na TK. Rezonans nie wykorzystuje promieniowania jonizującego, tylko pole magnetyczne i fale radiowe, co jest istotne zwłaszcza u młodych pacjentów i przy kontrolnych badaniach. W dobrych pracowniach stosuje się dedykowane cewki do stawu kolanowego i odpowiednie sekwencje (np. T1, T2, PD z saturacją tłuszczu), żeby jak najlepiej uwidocznić struktury wewnątrz stawu. Kontrast do MR podaje się zwykle tylko przy szczególnych wskazaniach (np. podejrzenie guza, zapalenia, MR-artrografia), natomiast typowe badanie stawu kolanowego wykonuje się bez kontrastu, tak jak właśnie na tym obrazie. Dobrą praktyką jest też porównywanie obrazów w kilku płaszczyznach (czołowa, strzałkowa, poprzeczna), co jeszcze bardziej odróżnia MR od klasycznego TK stosowanego głównie do oceny kości.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).

Pytanie 7

Na rentgenogramie stopy uwidocznione jest złamanie
Ilustracja do pytania
A. paliczka bliższego palca I i II.
B. III i IV kości śródstopia.
Twoja odpowiedź
C. I i V kości śródstopia.
D. paliczka bliższego palca I i V.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo rozpoznałeś, że złamanie dotyczy III i IV kości śródstopia. Na tym zdjęciu RTG w projekcji grzbietowo‑podeszwowej widać ciąg kości śródstopia ustawionych równolegle. W dobrym opisie zawsze „jedziemy” po kolei: od I do V kości, oceniając ciągłość warstwy korowej, zarys jamy szpikowej oraz ewentualne przemieszczenie odłamów. W przypadku III i IV kości śródstopia linia korowa jest ewidentnie przerwana, widoczna jest szczelina złamania przebiegająca poprzecznie, z lekką zmianą osi trzonu. To jest typowy obraz złamania trzonów kości śródstopia, często urazowego, np. po urazie skrętnym lub uderzeniu przodostopia. Moim zdaniem kluczowy na takim zdjęciu jest właśnie spokojny, systematyczny przegląd każdej kości, zamiast „rzucania okiem” na całą stopę. W praktyce klinicznej przy złamaniu III i IV kości śródstopia pacjent będzie zgłaszał ból i tkliwość uciskową w środkowej części przodostopia, a w badaniu fizykalnym pojawi się obrzęk i ograniczenie obciążania kończyny. Standardy opisowe w radiologii zalecają, żeby przy złamaniach śródstopia zawsze podać: które kości są złamane (numer I–V), lokalizację w obrębie kości (podstawa, trzon, głowa), typ złamania (poprzeczne, skośne, wieloodłamowe) oraz stopień przemieszczenia. Tu mamy złamania trzonów III i IV kości, wyraźnie oddzielone od sąsiednich struktur, bez zajęcia stawów śródstopno‑paliczkowych. W praktyce technika zdjęcia też ma znaczenie: prawidłowe ułożenie stopy i odpowiednia ekspozycja pozwalają odróżnić cienkie linie złamania od nakładających się cieni czy naczyń. W codziennej pracy dobrze jest porównywać szerokość i przebieg jamy szpikowej wszystkich kości śródstopia – jeśli dwie z nich nagle „łamią linię”, to zwykle właśnie tam kryje się złamanie.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).

Pytanie 8

Którą patologię uwidoczniono na zamieszczonym rentgenogramie?
Ilustracja do pytania
A. Zwichnięcie kości ramiennej.
Twoja odpowiedź
B. Stłuczenie łopatki.
C. Złamanie obojczyka.
D. Złamanie nasady dalszej kości ramiennej.
Poprawna odpowiedź. Na tym zdjęciu RTG widoczny jest typowy obraz zwichnięcia kości ramiennej w stawie ramiennym, czyli przemieszczenia głowy kości ramiennej względem panewki łopatki. Kluczowe jest to, że zarys kostny głowy kości ramiennej jest ciągły, bez szczeliny złamania, ale głowa nie znajduje się w prawidłowej relacji do panewki. Zamiast „siedzieć” centralnie w panewce, jest przemieszczona – najczęściej do przodu i ku dołowi w stosunku do łopatki. Na prawidłowym RTG barku oś trzonu kości ramiennej, głowa i panewka tworzą harmonijną, anatomiczną linię, a przestrzeń stawowa ma równomierną szerokość. Tutaj ta relacja jest zaburzona, co według standardów opisowych radiologii jednoznacznie sugeruje zwichnięcie, a nie złamanie. W praktyce technik elektroradiologii powinien zawsze ocenić, czy na zdjęciu AP barku głowa kości ramiennej „nakłada się” na panewkę. Jeśli nie – trzeba podejrzewać zwichnięcie i, zgodnie z dobrymi praktykami, wykonać dodatkową projekcję (np. Y-łopatkową lub osiową), oczywiście po uzgodnieniu z lekarzem i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa pacjenta. Takie podejście jest zgodne z zasadami diagnostyki obrazowej narządu ruchu. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk, żeby przy każdym barku najpierw szukać: ciągłości obrysów kostnych (czyli złamania), a dopiero później oceniać położenie głowy względem panewki. W zwichnięciu głowa jest przesunięta, ale jej kontur jest wyraźny, bez cech złamania nasady dalszej czy proksymalnej. To pomaga w odróżnieniu czystego zwichnięcia od złamania z przemieszczeniem. W codziennej pracy w pracowni RTG takie rozróżnienie ma duże znaczenie, bo wpływa na dalsze postępowanie ortopedyczne – inne jest nastawianie zwichnięcia, a inaczej leczy się złamania okołostawowe.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).

Pytanie 9

Na radiogramie strzałką oznaczono
Ilustracja do pytania
A. kość łódkowatą.
Twoja odpowiedź
B. kość sześcienną.
C. staw skokowo-piętowy.
D. głowę kości skokowej.
Poprawna odpowiedź. Na tym zdjęciu RTG stawu skokowego w projekcji bocznej strzałka wskazuje kość łódkowatą stępu. W tej projekcji kość łódkowata leży bezpośrednio przed głową kości skokowej, czyli tak jakby „doklejona” do jej przedniego bieguna. Z tyłu widzisz masywną kość piętową, nad nią kość skokową z wyraźnym bloczkiem w stawie skokowym górnym, a jeszcze bardziej do przodu – właśnie kość łódkowatą, którą pokazano strzałką. Charakterystyczne jest to, że ma ona kształt takiego lekko owalnego, spłaszczonego cienia, tworzącego staw skokowo-łódkowy. W praktyce klinicznej poprawne rozpoznawanie kości łódkowatej na RTG jest ważne przy urazach stawu skokowego i stępu, np. przy podejrzeniu złamań awulsyjnych, jałowej martwicy (choroba Köhlera u dzieci) czy zmian przeciążeniowych. W standardach opisowych radiologii dobrze jest zawsze systematycznie „przelecieć” wzrokiem po wszystkich kościach stępu: piętowej, skokowej, łódkowatej, sześciennej i klinowatych, żeby niczego nie pominąć. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk porównywania położenia kości łódkowatej do głowy kości skokowej – jeśli widzisz przednią, lekko wypukłą część kości skokowej, to od razu z przodu niej szukasz kości łódkowatej. To bardzo ułatwia orientację, zwłaszcza gdy obraz jest słabszej jakości albo pacjent był minimalnie źle ustawiony. Takie podejście jest zgodne z dobrą praktyką w diagnostyce obrazowej, gdzie liczy się powtarzalny, uporządkowany schemat oceny radiogramu.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).

Pytanie 10

Który element żołądka zaznaczono strzałką na zdjęciu rentgenowskim?
Ilustracja do pytania
A. Trzon.
B. Dno.
Twoja odpowiedź
C. Wpust.
D. Odźwiernik.
Poprawna odpowiedź. Na zdjęciu kontrastowym żołądka strzałka wskazuje najwyżej położoną część narządu, wypełnioną kontrastem i powietrzem – to właśnie dno żołądka. Anatomicznie dno leży powyżej linii wpustu (połączenia przełyku z żołądkiem) i tworzy charakterystyczną „kopułę”, która na zdjęciach w pozycji stojącej jest zwykle najbardziej ku górze i lekko po lewej stronie. W badaniach RTG z kontrastem, zgodnie z typowymi opisami radiologicznymi, dno jest miejscem, gdzie gromadzi się pęcherzyk gazowy żołądka, a kontrast układa się poniżej niego, co daje taki wyraźny, zaokrąglony obrys, jak na tym obrazie. W praktyce technika radiologii musi kojarzyć typowy kształt i położenie poszczególnych części żołądka na zdjęciach: dno u góry, trzon bardziej centralnie, odźwiernik niżej i po prawej. To pomaga nie tylko przy samym opisie, ale też przy prawidłowym pozycjonowaniu pacjenta do badań pasażu przewodu pokarmowego czy gastrografii. Moim zdaniem rozpoznawanie dna na RTG to jedna z podstaw, bo zaburzenia jego zarysowania (np. przemieszczenie kopuły gazowej, ubytki wypełnienia, poziomy płyn–gaz) mogą sugerować przepuklinę rozworu przełykowego, zmiany guzowate albo powikłania pooperacyjne. W standardach opisów badań przewodu pokarmowego zawsze zwraca się uwagę na zarys dna, jego wypełnienie kontrastem i obecność gazu. Jeśli na kolejnych zdjęciach widzisz, że najwyższa część żołądka jest gładka, dobrze obrysowana i kontrast rozlewa się szeroko – praktycznie zawsze patrzysz na dno. Takie kojarzenie anatomii z obrazem naprawdę ułatwia potem naukę bardziej skomplikowanych patologii.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).

Pytanie 11

W badaniu PET CT wykorzystuje się radioizotopy emitujące promieniowanie
A. gamma.
Twoja odpowiedź
B. alfa.
C. beta plus.
Poprawna odpowiedź
D. beta minus.
Niepoprawna odpowiedź. W PET/CT bardzo łatwo pomylić się, bo na pierwszy rzut oka wydaje się, że skoro urządzenie rejestruje promieniowanie gamma, to używa się izotopów gamma. I tu jest ten typowy błąd myślowy: mylimy to, co emituje radioizotop, z tym, co w końcu rejestruje detektor. W PET kluczowy jest emiter beta plus, czyli taki radionuklid, który w swoim rozpadzie wytwarza pozyton. Pozyton to antycząstka elektronu, naładowana dodatnio. Po krótkim torze w tkance pozyton zderza się z elektronem i dopiero wtedy dochodzi do anihilacji i powstają dwa fotony gamma o energii 511 keV. Detektory PET nie rejestrują więc bezpośrednio rozpadu beta, tylko produkty anihilacji. Promieniowanie alfa nie ma tu w ogóle zastosowania – cząstki alfa mają bardzo mały zasięg w tkankach i są silnie jonizujące, przez co kompletnie nie nadają się do obrazowania tomograficznego całego ciała. Stosuje się je czasem w terapii izotopowej, ale nie w PET. Emiter beta minus też nie pasuje, bo w tym rozpadzie powstaje elektron, a nie pozyton. Elektron nie anihiluje z elektronem, tylko traci energię w ośrodku przez jonizację i hamowanie, więc nie generuje tych charakterystycznych dwóch fotonów 511 keV pod kątem 180°. Tego rodzaju izotopy wykorzystuje się głównie w terapii (np. 90Y, 131I), ewentualnie w innych typach badań, ale nie w klasycznym PET. Często zdarza się też, że ktoś odpowiada „gamma”, bo kojarzy, że w medycynie nuklearnej jest gammakamera i scyntygrafia. Tam faktycznie używa się emiterów gamma, ale to jest SPECT, a nie PET. PET opiera się właśnie na fizyce anihilacji pozyton–elektron. Moim zdaniem warto sobie to poukładać tak: do ciała zawsze podajemy emiter beta plus, a urządzenie rejestruje pary fotonów gamma po anihilacji. Jak zapamiętasz ten ciąg zdarzeń, to podobne pytania przestają być problemem.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 12

Na schemacie oznaczono
Ilustracja do pytania
A. 1 – załamek T; 2 – załamek P
B. 1 – załamek P; 2 – załamek T
Twoja odpowiedź
C. 1 – załamek U; 2 – załamek T
D. 1 – załamek U; 2 – załamek P
Poprawna odpowiedź. Na schemacie prawidłowo rozpoznałeś: 1 – załamek P, 2 – załamek T. To jest klasyczny zapis pojedynczego cyklu pracy serca w EKG. Załamek P odpowiada depolaryzacji przedsionków, czyli ich pobudzeniu elektrycznemu poprzedzającemu skurcz. W zapisie zawsze występuje przed zespołem QRS, ma zwykle niewielką amplitudę i zaokrąglony kształt. Załamek T natomiast odzwierciedla repolaryzację komór, czyli „powrót” komórek mięśnia komór do stanu wyjściowego po skurczu. Pojawia się po zespole QRS i odcinku ST, jest zwykle szerszy i łagodniej zaokrąglony niż P. Z mojego doświadczenia, w praktyce technika EKG kluczowe jest szybkie rozpoznanie tych elementów, bo od nich zaczyna się każda analiza zapisu: liczenie częstości, ocena rytmu zatokowego (czy każdy QRS ma przed sobą załamek P), ocena przewodzenia przedsionkowo‑komorowego (odstęp PQ) czy wstępna ocena niedokrwienia i zaburzeń elektrolitowych (kształt i biegunowość załamka T, odcinek ST). Standardy interpretacji EKG (np. zalecenia Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego) kładą duży nacisk na systematyczną analizę: najpierw rytm i załamek P, potem QRS, na końcu repolaryzacja, czyli ST i T. W codziennej pracy w pracowni diagnostyki elektromedycznej prawidłowe rozpoznawanie P i T pomaga uniknąć pomylenia artefaktów z patologią, np. drżenia mięśniowego z migotaniem przedsionków, czy płaskiego T z błędem ułożenia elektrod. Moim zdaniem warto sobie utrwalić prostą zasadę: mały, pierwszy – P (przedsionki), wysoki, ostry – QRS (komory kurczą się), ostatni, szerszy – T (komory się „resetują”).

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).

Pytanie 13

Którą metodą i w której płaszczyźnie zostało wykonane badanie stawu kolanowego zobrazowane na zdjęciach?
Ilustracja do pytania
A. MR, w płaszczyźnie czołowej.
Poprawna odpowiedź
B. TK, w płaszczyźnie strzałkowej.
C. TK, w płaszczyźnie czołowej.
Twoja odpowiedź
D. MR, w płaszczyźnie strzałkowej.
Niepoprawna odpowiedź. W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo na pierwszy rzut oka każde przekrojowe badanie stawu kolanowego może wyglądać podobnie, ale kluczowe jest rozróżnienie zarówno metody obrazowania, jak i płaszczyzny skanowania. Zacznijmy od odróżnienia MR od TK. W tomografii komputerowej podstawą jest promieniowanie jonizujące i obraz tworzony jest w skalach gęstości (HU). Kość korowa jest bardzo jasna, ostry kontur, tkanki miękkie zwykle mają niższy kontrast, a łąkotki i więzadła nie odcinają się tak wyraźnie. W rezonansie magnetycznym obraz budowany jest na podstawie właściwości magnetycznych protonów, dzięki czemu otrzymujemy wysokokontrastowe odwzorowanie tkanek miękkich: łąkotki, chrząstka, więzadła, obrzęk szpiku kostnego – wszystko to jest dobrze widoczne. Na prezentowanych obrazach właśnie ta doskonała wizualizacja struktur wewnątrzstawowych jednoznacznie wskazuje na MR, a nie TK, więc odpowiedzi z tomografią (niezależnie od płaszczyzny) są merytorycznie błędne. Drugi element to płaszczyzna. W płaszczyźnie czołowej (frontalnej) widzimy obie kłykcie kości udowej i piszczeli obok siebie, jakbyśmy patrzyli na kolano „od przodu” lub „od tyłu”. W płaszczyźnie strzałkowej oglądamy przekrój „z boku” – zwykle jeden kłykieć, wyraźnie podłużny przebieg więzadła krzyżowego przedniego i tylnego, profil rzepki. Na załączonych obrazach wyraźnie widać symetryczne kłykcie i szparę stawową na całej szerokości, co jest typowe dla projekcji czołowej. Częsty błąd polega na tym, że zdający automatycznie kojarzy przekrój z tomografią, bo „jest w przekroju”, albo myli płaszczyzny, sugerując się tylko jednym elementem anatomicznym. Z mojego doświadczenia pomaga świadome „ustawianie” w głowie, skąd patrzymy na staw: z przodu/tyłu – płaszczyzna czołowa, z boku – strzałkowa, od góry – poprzeczna. W praktyce technika radiologii poprawne rozpoznanie płaszczyzn i modalności to podstawa, bo od tego zależy właściwe planowanie badania, dobór sekwencji i późniejsze zrozumienie, co widzi na monitorze radiolog.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 14

Radiogram jamy brzusznej uwidacznia
Ilustracja do pytania
A. złogi w pęcherzyku żółciowym.
B. połknięte ciało obce.
C. perforację przewodu pokarmowego.
Twoja odpowiedź
D. złogi w nerkach.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana perforacja przewodu pokarmowego odnosi się do jednej z najważniejszych, wręcz klasycznych wskazań do wykonania przeglądowego radiogramu jamy brzusznej w projekcji stojącej. Na takim zdjęciu szukamy przede wszystkim wolnego powietrza w jamie otrzewnej – tzw. odmy otrzewnowej. Typowy obraz to pas powietrza pod kopułami przepony, oddzielony wyraźną linią od cienia wątroby lub śledziony. W standardach opisowych przyjmuje się, że nawet niewielka ilość gazu, jeżeli jest dobrze uwidoczniona pod przeponą, jest bardzo silnym argumentem za perforacją żołądka, dwunastnicy albo jelit. W praktyce ostrych dyżurów chirurgicznych takie RTG w projekcji stojącej albo bocznej leżącej jest szybkim, tanim i ciągle stosowanym badaniem przesiewowym, zanim pacjent trafi na TK. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w sytuacji ostrego brzucha, nagłego bólu, twardego „deskowatego” brzucha – zlecenie RTG jamy brzusznej i klatki piersiowej w pozycji stojącej to standardowa dobra praktyka. Radiolog opisując obraz zwraca uwagę na obecność wolnego powietrza, poziomy płyn–powietrze, rozdęcie pętli jelitowych, ale to właśnie odma podprzeponowa jest najbardziej charakterystycznym i jednoznacznym wskaźnikiem perforacji. W przeciwieństwie do złogów czy ciał obcych, które mogą być widoczne albo nie (zależnie od ich wysycenia), wolne powietrze ma bardzo typową, kontrastową prezentację. Współczesne wytyczne sugerują, że TK jamy brzusznej jest dokładniejsza, ale zwykłe RTG nadal pozostaje ważnym, szybkim narzędziem wstępnej diagnostyki i triage’u pacjentów z podejrzeniem pęknięcia przewodu pokarmowego.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 15

Które badanie, zgodnie z zakresem kompetencji, może samodzielnie wykonać technik elektroradiolog?
A. Rentgenowskie jednokontrastowe żołądka.
B. Bronchoskopię.
C. Pielografię.
D. Rentgenowskie klatki piersiowej z kontrastem.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z zakresu kompetencji technika elektroradiologii określonego w programach kształcenia i w praktyce szpitalnej. Technik może samodzielnie wykonywać klasyczne badania rentgenowskie, w tym projekcje klatki piersiowej, również z użyciem środka kontrastowego, o ile procedura nie wymaga ingerencji typowo lekarskiej, jak np. endoskopia czy zabieg chirurgiczny. RTG klatki piersiowej z kontrastem mieści się w standardowej diagnostyce obrazowej, gdzie technik odpowiada za prawidłowe pozycjonowanie pacjenta, dobór parametrów ekspozycji (kV, mAs, ognisko, filtracja), zastosowanie osłon ochronnych oraz za komunikację z pacjentem i obserwację jego stanu w trakcie badania. W praktyce może to być np. badanie przełyku z kontrastem, gdzie kluczowe jest dobranie odpowiednich projekcji, tempo wykonywania zdjęć i współpraca z pacjentem, który połyka środek cieniujący.
Moim zdaniem ważne jest, żebyś kojarzył, że technik nie decyduje o wskazaniach klinicznych ani nie stawia rozpoznania – to rola lekarza radiologa – ale odpowiada za jakość techniczną obrazów i bezpieczeństwo radiologiczne. Dobre praktyki mówią jasno: technik musi znać zasady stosowania kontrastów jodowych i barytowych, rozumieć ryzyko reakcji niepożądanych, znać procedury postępowania w razie nagłego pogorszenia stanu pacjenta. W RTG klatki piersiowej z kontrastem technik zwykle współpracuje z lekarzem przy podaniu kontrastu, ale samo wykonanie ekspozycji, ustawienie aparatu, dobór projekcji (PA, boczna, skośne) oraz kontrola artefaktów leży już w jego kompetencjach. To jest takie typowe, codzienne badanie z obszaru klasycznej radiologii, idealnie wpasowane w profil zawodowy technika elektroradiologii.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 16

Na radiogramie stopy strzałką wskazano kość
Ilustracja do pytania
A. skokową.
B. łódkowatą.
C. sześcienną.
Twoja odpowiedź
D. piętową.
Poprawna odpowiedź. Strzałka na radiogramie wskazuje kość sześcienną – jedną z kości stępu, położoną po stronie bocznej stopy, pomiędzy kością piętową a podstawami kości śródstopia IV i V. Na projekcji AP/DP stopy, tak jak na tym zdjęciu, kość sześcienna leży mniej więcej na poziomie stawu Lisfranca, bocznie w stosunku do kości łódkowatej i klinowatych. Ma dość charakterystyczny, nieco kostkowaty kształt i tworzy wyraźne stawy z kością piętową (staw piętowo‑sześcienny) oraz z kośćmi śródstopia. Moim zdaniem, jak się raz „oswoi” jej położenie względem kości piętowej i IV–V śródstopia, to później rozpoznanie jej na RTG jest już dość intuicyjne. W praktyce radiologicznej poprawna identyfikacja kości sześciennej jest ważna np. przy urazach bocznego filaru stopy, w ocenie zwichnięć w obrębie stawu Choparta i Lisfranca, a także przy zmianach przeciążeniowych u biegaczy. Standardem jest ocena stopy w co najmniej dwóch prostopadłych projekcjach (AP/DP i boczna), ale w projekcji AP to właśnie takie orientowanie się w anatomii warstwowej stępu pozwala szybko wychwycić złamania, podwichnięcia czy deformacje. W dobrych praktykach opisowych radiolog zwykle opisuje osobno kości skokową, piętową, łódkowatą, sześcienną i klinowate, więc warto mieć je w głowie jako stały „zestaw kontrolny”. Dobrze też pamiętać, że na zdjęciach pourazowych okolicy bocznej stopy zawsze dokładnie oglądamy kość sześcienną pod kątem złamań kompresyjnych, które czasem są bardzo subtelne i łatwo je przeoczyć, jeśli ktoś myli ją np. z podstawami śródstopia.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).

Pytanie 17Strzał

Na obrazie scyntygrafii perfuzyjnej serca strzałką wskazano ścianę
Ilustracja do pytania
A. boczną serca.
B. przegrodową serca.
Poprawna odpowiedź
C. dolną serca.
D. przednią serca.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W scyntygrafii perfuzyjnej serca kluczowe jest zrozumienie, jak sztucznie „ustandaryzowano” położenie serca na obrazie. To nie jest klasyczne RTG w projekcji PA, tylko rekonstrukcja tomograficzna, w której lewa komora jest ustawiona według przyjętych osi: krótkiej, długiej pionowej i długiej poziomej. Na załączonym obrazie mamy przekrój w osi krótkiej (short axis), który pokazuje pierścień mięśnia lewej komory. Producent lub pracownia dodaje zwykle po prawej stronie pasek orientacyjny z opisem: „Septal – Lateral” oraz „Anterior – Inferior”. To jest coś w rodzaju legendy mapy. Typowy błąd polega na tym, że ktoś patrzy na obraz jak na zwykłe zdjęcie klatki piersiowej i automatycznie zakłada, że góra to ściana przednia, dół to dolna, lewa strona ekranu to ściana boczna, a prawa to przegroda. W scyntygrafii tak nie wolno zgadywać – trzeba oprzeć się na opisie orientacji. Jeśli spojrzymy na legendę obok obrazu, wyraźnie widać, że po lewej stronie pierścienia oznaczono „Septal”, czyli ścianę przegrodową, a po prawej „Lateral”, czyli boczną. Odpowiedzi wskazujące ścianę przednią lub dolną wynikają najczęściej z mylenia różnych przekrojów: w przekrojach w osi długiej pionowej przednia i dolna są rzeczywiście u góry i u dołu, ale tutaj mamy inną płaszczyznę. Z mojego doświadczenia sporo osób też „odwraca” obraz w pamięci, bo myśli o anatomii w projekcji echo serca, co dodatkowo miesza. Dobre praktyki w medycynie nuklearnej mówią jasno: przed oceną perfuzji należy zawsze potwierdzić kierunek osi, sprawdzić legendę oraz, jeśli jest dostępny, widok 3D lub mapę biegunową. To pozwala uniknąć pomyłek w lokalizacji ubytków perfuzji, a więc błędów w rozpoznawaniu niedokrwienia konkretnych ścian: przedniej, dolnej, bocznej czy właśnie przegrodowej. Dlatego odpowiedzi wskazujące ścianę przednią, boczną lub dolną w tym konkretnym obrazie są po prostu niezgodne z przyjętą orientacją i prowadziłyby do błędnej interpretacji badania.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).

Pytanie 18

Który narząd widoczny jest na wydruku badania ultrasonograficznego?
Ilustracja do pytania
A. Tarczyca.
B. Śledziona.
Twoja odpowiedź
C. Pęcherzyk żółciowy.
D. Nerka.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. Na obrazie ultrasonograficznym, takim jak w tym pytaniu, bardzo łatwo jest pomylić narządy, jeśli patrzy się tylko „na kształt”, bez analizy echostruktury i typowego położenia. Pęcherzyk żółciowy w USG ma zwykle postać bezechowej, czarnej struktury o wydłużonym kształcie, z cienką, echogeniczną ścianą. W jego świetle, w warunkach prawidłowych, nie widać żadnych wewnętrznych ech, chyba że występują złogi czy polipy. Na prezentowanym obrazie nie ma takiej wyraźnej, jednolicie czarnej przestrzeni z cienką ścianą, tylko warstwowy układ tkanek i jasna zatoka, co bardziej pasuje do nerki niż do pęcherzyka. Śledziona natomiast jest narządem o jednorodnej, drobnoziarnistej echostrukturze, zwykle nieco bardziej echogenicznej niż wątroba. W USG wygląda jak lity narząd miąższowy, bez wyraźnie odgraniczonej jasnej „zatoki” w środku. Jej kształt jest bardziej owalny lub półksiężycowaty, ale bez typowej, fasolkowatej wnęki jak w nerce. Kto patrzy tylko na ogólny obrys, może się zasugerować, ale brak jest tu tej jednorodności i typowego tła śledziony w lewym nadbrzuszu. Z kolei tarczyca ma zupełnie inny kontekst anatomiczny i wygląd. W badaniu USG szyi widzimy dwa płaty połączone cieśnią, położone powierzchownie, tuż pod skórą, nad tchawicą. Echostruktura tarczycy jest drobnoziarnista, zazwyczaj jednorodna, a w tle widoczna jest chrząstka tchawicy, naczynia szyjne, mięśnie. Na obrazie z pytania brak jest jakichkolwiek typowych punktów orientacyjnych dla szyi; widać głęboko położony narząd o zróżnicowanej echogeniczności, z wyraźną zatoką nerkową. Typowym błędem myślowym jest skupienie się na jednym parametrze – np. tylko na wielkości lub kształcie – bez oceny echogeniczności i anatomii topograficznej. Dobra praktyka w diagnostyce obrazowej wymaga, żeby zawsze analizować: kształt, echostrukturę, granice narządu, stosunek do sąsiednich struktur oraz charakterystyczne elementy, jak wnęka, zatoka, światło narządu jamistego. Wtedy łatwiej uniknąć pomyłek między nerką a pęcherzykiem żółciowym czy śledzioną, co w praktyce klinicznej ma znaczenie dla dalszego postępowania z pacjentem.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).

Pytanie 19

Przy podejrzeniu ciała obcego w oczodole należy wykonać
A. dwa zdjęcia PA i jedno boczne oczodołów.
Poprawna odpowiedź
B. dwa zdjęcia AP i dwa boczne oczodołów.
C. jedno zdjęcie PA i jedno boczne oczodołów.
D. jedno zdjęcie AP i dwa boczne oczodołów.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W diagnostyce ciała obcego w oczodole logika doboru projekcji RTG jest kluczowa. Typowy błąd polega na tym, że ktoś myśli: „im więcej różnych zdjęć, tym lepiej”, albo wybiera projekcje AP zamiast PA, bo brzmią podobnie i wydają się zamienne. Niestety, w radiologii takie podejście prowadzi do niepotrzebnego zwiększenia dawki promieniowania i wcale nie poprawia jakości informacji, jaką uzyskujemy. Projekcja AP (antero–posterior) oznacza, że promień pada z przodu na tył. Dla oczodołów nie jest to projekcja standardowa przy podejrzeniu ciała obcego, bo gorzej chroni struktury wewnątrzczaszkowe i soczewki, a jednocześnie nie daje istotnej przewagi diagnostycznej nad PA. Z mojego doświadczenia to jest raczej projekcja stosowana w innych sytuacjach i nie powinna zastępować PA tylko dlatego, że ktoś ją lepiej kojarzy z klasycznym „zdjęciem twarzoczaszki od przodu”. Problemem jest też liczba projekcji. Jedno zdjęcie PA i jedno boczne to za mało, bo nie pozwala dobrze prześledzić przesunięcia ciała obcego względem struktur kostnych przy zmianie ustawienia – trudniej wtedy jednoznacznie określić, czy ciało leży w gałce ocznej, w mięśniach, czy bliżej ściany oczodołu. Z kolei schematy typu „jedno AP i dwa boczne” czy „dwa AP i dwa boczne” są nadmiarowe i niezgodne z typowymi zaleceniami. Dwa boczne nie wnoszą dużej nowej informacji, bo w płaszczyźnie strzałkowej nic się istotnie nie zmienia, za to każda dodatkowa projekcja to dodatkowa dawka. Dobre praktyki mówią jasno: obrazowanie musi być celowane, a nie przypadkowe. Przy podejrzeniu ciała obcego w oczodole chodzi o optymalne minimum – tyle projekcji, ile jest potrzebne do pewnej lokalizacji, ale nie więcej. Dlatego standardem są dwie projekcje PA i jedna boczna, a nie dowolne kombinacje AP/boczne według uznania.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).

Pytanie 20

W badaniu MR czas repetycji TR jest parametrem określającym odstęp czasu między
A. dwoma kolejnymi impulsami pobudzającymi RF180°.
B. dwoma kolejnymi impulsami pobudzającymi RF90°.
Twoja odpowiedź
C. impulsem inwersji 180° a czasem powstania sygnału (echa).
D. impulsem inwersji 90° a czasem powstania sygnału (echa).
Poprawna odpowiedź. Czas repetycji TR w badaniu rezonansu magnetycznego definiuje się jako odstęp czasu pomiędzy dwoma kolejnymi impulsami pobudzającymi RF o kącie 90°. To jest taka podstawowa „miarka czasu” całej sekwencji, zwłaszcza w klasycznych sekwencjach spin-echo. W praktyce wygląda to tak: podajesz impuls RF90°, wzbudzasz magnetyzację poprzeczną, rejestrujesz sygnał echa, a potem czekasz do kolejnego impulsu RF90°. Właśnie ten odstęp to TR. Od TR w ogromnym stopniu zależy kontrast obrazów MR – przede wszystkim nasycenie sygnału, a więc wrażliwość na czasy relaksacji T1. Krótkie TR (np. 300–700 ms) dają silne T1-zależne obrazowanie, natomiast długie TR (np. 2000 ms i więcej) zmniejszają wpływ T1 i sprzyjają kontrastowi T2 lub PD, zależnie od TE. Z mojego doświadczenia w pracowni MR, technik bardzo często manipuluje TR i TE jako pierwszymi parametrami, żeby „dokręcić” kontrast pod konkretną strukturę: inne ustawimy do badania mózgu, inne do stawów, a jeszcze inne do kręgosłupa. W opisach protokołów producenci skanerów zawsze podają typową parę TR/TE dla danej sekwencji i wskazują, czy jest to sekwencja T1-zależna, T2-zależna czy PD. Warto też pamiętać, że TR wpływa na całkowity czas skanowania – im krótszy TR, tym szybciej wykonamy badanie, ale kosztem pewnych parametrów jakości. W dobrze prowadzonych protokołach MR świadome dobranie TR jest kluczowe dla uzyskania powtarzalnych, diagnostycznie wartościowych obrazów, zgodnie z zasadą optymalizacji dawki „czasowej” i komfortu pacjenta.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).

Pytanie 21

Chirurgiczne operacje cytoredukcyjne stosowane w onkologii mają na celu usunięcie
A. wszystkich węzłów chłonnych.
Twoja odpowiedź
B. tylko węzła wartowniczego.
C. całego nowotworu.
D. części nowotworu.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. Operacje cytoredukcyjne w onkologii są dość często mylone z innymi typami zabiegów chirurgicznych, co prowadzi do różnych nieporozumień. Podstawowy błąd myślowy polega na założeniu, że każda operacja onkologiczna ma na celu całkowite usunięcie nowotworu albo wszystkich węzłów chłonnych w zasięgu pola operacyjnego. Tymczasem zabieg cytoredukcyjny z definicji nie jest zabiegiem radykalnym, tylko ma na celu zmniejszenie masy guza, gdy choroba jest już zaawansowana, rozsiana lub technicznie nieoperacyjna w całości. Usunięcie wszystkich węzłów chłonnych kojarzy się raczej z limfadenektomią regionalną, która bywa elementem operacji radykalnych, np. w raku piersi, raku żołądka czy raku jelita grubego. Jest to działanie mające na celu kontrolę choroby w układzie chłonnym, ocenę zaawansowania (staging) i poprawę rokowania, ale nie ma nic wspólnego z typową definicją cytoredukcji. W cytoredukcji nie chodzi o „wyczyszczenie” całego obszaru z węzłów, tylko o zmniejszenie całkowitej masy nowotworowej – najczęściej guzów pierwotnych oraz przerzutów. Podobnie skupienie się wyłącznie na węźle wartowniczym jest charakterystyczne dla procedur diagnostyczno‑terapeutycznych w wybranych nowotworach (np. rak piersi, czerniak), gdzie chodzi o ocenę, czy doszło do zajęcia układu chłonnego. To nie jest operacja cytoredukcyjna, tylko element oceny stopnia zaawansowania i ewentualnego ograniczonego leczenia węzłów. Z kolei przekonanie, że cytoredukcja ma na celu usunięcie całego nowotworu, to pomieszanie z pojęciem operacji radykalnej. Radykalne wycięcie nowotworu (R0) jest ideałem w leczeniu operacyjnym, ale w wielu zaawansowanych przypadkach po prostu nie jest możliwe – wtedy właśnie wchodzą w grę zabiegi cytoredukcyjne lub paliatywne. Dobra praktyka kliniczna i zalecenia towarzystw onkologicznych mówią jasno: cytoredukcja ma zmniejszyć masę nowotworu tak, aby poprawić skuteczność dalszej chemioterapii, radioterapii lub innych metod systemowych, a także złagodzić objawy. Typowym błędem jest też myślenie „wszystko albo nic”: albo całkowicie usuwamy guz, albo nie ma sensu operować. Właśnie cytoredukcja jest przykładem, że częściowe usunięcie nowotworu, wykonane świadomie i planowo, może realnie poprawić rokowanie i jakość życia, mimo że choroba nadal pozostaje w organizmie.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 22

Do środków kontrastujących negatywnych należą
A. związki jodu i siarczan baru.
B. powietrze i podtlenek azotu.
Twoja odpowiedź
C. siarczan baru i dwutlenek węgla.
D. podtlenek azotu i siarczan baru.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazane zostały środki kontrastujące negatywne: powietrze i podtlenek azotu. W radiologii przyjęło się dzielić kontrasty na pozytywne i negatywne. Pozytywne to takie, które mają większą gęstość i większą liczbę atomową niż otaczające tkanki, więc na obrazie RTG, TK wychodzą jako jaśniejsze (radiopakowe) – typowy przykład to związki jodu czy siarczan baru. Natomiast środki kontrastujące negatywne mają mniejszą gęstość niż tkanki i zawierają pierwiastki o niskiej liczbie atomowej, głównie gazy, przez co pochłaniają mało promieniowania i na obrazie są ciemniejsze (radiolucentne). Do klasycznych negatywnych kontrastów zalicza się właśnie powietrze, dwutlenek węgla, czasem tlen, a w starszych technikach także podtlenek azotu. W praktyce klinicznej powietrze jako kontrast negatywny stosowano np. w podwójnym kontrastowaniu przewodu pokarmowego (baryt + powietrze) przy badaniu żołądka czy jelita grubego, żeby lepiej uwidocznić fałdy śluzówki, drobne nadżerki, polipy. Podtlenek azotu historycznie używano podobnie jak inne gazy, choć obecnie częściej korzysta się z powietrza lub CO2, bo są łatwiej dostępne i bezpieczniejsze przy odpowiednich procedurach. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: jeśli kontrast to gaz, zwykle mówimy o kontraście negatywnym; jeśli sól baru lub związek jodu – to kontrast pozytywny. W wytycznych i dobrych praktykach radiologicznych podkreśla się, że dobór typu kontrastu (pozytywny/negatywny lub kombinacja) zależy od tego, jaką strukturę chcemy uwidocznić i jakiej techniki obrazowania używamy. Kombinacja barytu z powietrzem w tzw. badaniu z podwójnym kontrastem do dziś jest wzorcowym przykładem wykorzystania kontrastu negatywnego do zwiększenia szczegółowości obrazu.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).

Pytanie 23

Wysoką rozdzielczość przestrzenną obrazowania MR uzyskuje się przez
A. zmniejszenie wielkości FoV i zwiększenie matrycy obrazującej.
Twoja odpowiedź
B. zwiększenie wielkości FoV i zmniejszenie matrycy obrazującej.
C. zmniejszenie wielkości FoV i zmniejszenie matrycy obrazującej.
D. zwiększenie wielkości FoV i zwiększenie matrycy obrazującej.
Poprawna odpowiedź. Wysoka rozdzielczość przestrzenna w obrazowaniu MR zależy tak naprawdę od dwóch kluczowych parametrów: wielkości pola widzenia (FoV, field of view) oraz rozmiaru matrycy, czyli liczby pikseli w kierunku fazowym i częstotliwościowym. Prawidłowa odpowiedź – zmniejszenie FoV i jednoczesne zwiększenie matrycy – oznacza, że pojedynczy piksel reprezentuje mniejszy fragment tkanki. Innymi słowy, voxel ma mniejsze wymiary w płaszczyźnie obrazowania, więc lepiej widzimy drobne szczegóły anatomiczne, np. nerwy, drobne ogniska demielinizacji czy małe zmiany guzowate. Technicznie patrząc, rozdzielczość przestrzenną w MR opisuje się jako FoV / liczba elementów matrycy. Im mniejszy ten iloraz, tym wyższa rozdzielczość. Standardem w dobrych pracowniach jest świadome dobieranie FoV do badanego obszaru: np. dla badania przysadki czy oczodołów stosuje się małe FoV i wysoką matrycę (np. 256×256 lub 320×320), żeby dokładnie ocenić drobne struktury. Dla kręgosłupa lędźwiowego czy jamy brzusznej FoV jest większe, ale jeśli zależy nam na szczegółach (np. w onkologii), także podnosi się matrycę, akceptując dłuższy czas skanowania lub niższy SNR. Z mojego doświadczenia technicznego wynika, że w praktyce często trzeba szukać kompromisu między rozdzielczością, czasem badania a stosunkiem sygnału do szumu (SNR). Zmniejszenie FoV i zwiększenie matrycy poprawia rozdzielczość, ale może pogarszać SNR i wydłużać czas. Dlatego w dobrych praktykach pracowni MR zawsze dopasowuje się te parametry do konkretnego wskazania klinicznego, zamiast używać jednego „uniwersalnego” protokołu. Mimo tego kompromisu, zasada fizyczna pozostaje jasna: małe FoV + duża matryca = wysoka rozdzielczość przestrzenna.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).

Pytanie 24

Podczas wykonywania zdjęcia rentgenowskiego klatki piersiowej w celu ochrony radiologicznej pacjenta należy zastosować
A. fartuch ołowiowy założony z przodu pacjenta.
B. półfartuch ołowiowy założony z tyłu pacjenta.
Twoja odpowiedź
C. półfartuch ołowiowy założony z przodu pacjenta.
D. fartuch ołowiowy założony z tyłu pacjenta.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany został półfartuch ołowiowy założony z tyłu pacjenta. W projekcji PA klatki piersiowej pacjent stoi przodem do detektora, a lampa rentgenowska znajduje się z tyłu. To oznacza, że pierwotna wiązka promieniowania wchodzi od strony pleców, przechodzi przez klatkę piersiową i pada na detektor przed pacjentem. Z punktu widzenia ochrony radiologicznej właśnie od strony źródła promieniowania trzeba zabezpieczyć te okolice, które nie są przedmiotem badania, np. narządy rozrodcze, część jamy brzusznej czy tarczycę w pewnych ustawieniach. Półfartuch ołowiowy zakładany z tyłu osłania obszary znajdujące się bezpośrednio „po drodze” wiązki pierwotnej, a jednocześnie nie przysłania pola obrazowania klatki piersiowej, więc nie psuje zdjęcia. W praktyce klinicznej zgodnie z zasadą ALARA i wytycznymi ochrony radiologicznej unika się osłaniania tych części ciała, które mają być dokładnie zobrazowane, bo ołów powoduje artefakty i może zasłonić istotne struktury, np. fragment płuca czy śródpiersia. Dlatego fartuch z przodu w projekcji PA nie ma sensu – promieniowanie już przeszło przez pacjenta, a dodatkowo istnieje ryzyko, że krawędź fartucha wejdzie w pole obrazowania. Moim zdaniem dobrze jest zapamiętać prostą zasadę praktyczną: w standardowym RTG klatki piersiowej PA – osłona od strony lampy, czyli z tyłu; w innych projekcjach zawsze myślimy, skąd idzie wiązka i co chcemy chronić, żeby z jednej strony nie zwiększać niepotrzebnie dawki, a z drugiej nie utrudniać diagnostyki.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).

Pytanie 25

W medycynie nuklearnej wykorzystuje się:
A. emisyjną tomografię, EEG, scyntygraf.
B. gammakamerę, PET, USG i scyntygraf.
C. scyntygraf, gammakamerę, emisyjną tomografię i PET.
Twoja odpowiedź
D. ultrasonograf, scyntygraf i EMG.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazałeś zestaw aparatury typowej dla medycyny nuklearnej: scyntygraf, gammakamera, emisyjna tomografia i PET. Wszystkie te urządzenia mają jedną wspólną cechę – rejestrują promieniowanie emitowane z wnętrza ciała pacjenta po podaniu radiofarmaceutyku. To właśnie odróżnia medycynę nuklearną od klasycznej radiologii, gdzie źródło promieniowania jest na zewnątrz (np. lampa rentgenowska). Scyntygraf i gammakamera to w praktyce nazwy bliskoznaczne – gammakamera jest współczesnym urządzeniem rejestrującym promieniowanie gamma i tworzącym obrazy scyntygraficzne. Wykorzystuje się ją np. w scyntygrafii kości, tarczycy, perfuzji mięśnia sercowego. Emisyjna tomografia (SPECT – tomografia emisyjna pojedynczych fotonów) pozwala uzyskać obrazy przekrojowe, podobnie jak tomografia komputerowa, ale pokazuje głównie funkcję narządu, a nie tylko jego budowę. Dzięki temu można ocenić perfuzję mózgu, żywotność mięśnia sercowego czy czynność nerek. PET, czyli pozytonowa tomografia emisyjna, wykorzystuje radioizotopy emitujące pozytony i zjawisko anihilacji. Standardowo stosuje się np. 18F-FDG do oceny metabolizmu glukozy w onkologii, kardiologii czy neurologii. W nowoczesnych pracowniach łączy się PET z CT lub MR (PET/CT, PET/MR), co pozwala na bardzo dokładne połączenie informacji funkcjonalnej z anatomiczną. Z mojego doświadczenia to właśnie zrozumienie, że medycyna nuklearna bada przede wszystkim funkcję i metabolizm, a nie samą anatomię, bardzo pomaga w zapamiętaniu, jakie urządzenia do niej należą. W dobrych praktykach ważne jest też prawidłowe przygotowanie radiofarmaceutyku, kontrola jakości aparatury oraz ścisłe przestrzeganie zasad ochrony radiologicznej, bo pracujemy z promieniowaniem jonizującym podanym do organizmu pacjenta.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).

Pytanie 26

Cholangiografia to badanie radiologiczne
A. pęcherzyka żółciowego.
B. dróg moczowych.
C. dróg żółciowych.
Twoja odpowiedź
D. pęcherza moczowego.
Poprawna odpowiedź. Cholangiografia to klasyczne badanie radiologiczne układu żółciowego, w którym uwidacznia się przede wszystkim drogi żółciowe – wewnątrzwątrobowe i zewnątrzwątrobowe. Sama nazwa już podpowiada zakres: „chole” odnosi się do żółci, a „-graphia” do obrazowania. W praktyce klinicznej cholangiografia polega na podaniu środka cieniującego (kontrastu jodowego) do dróg żółciowych i wykonaniu serii zdjęć RTG lub obrazów fluoroskopowych. Dzięki temu radiolog może ocenić przebieg przewodów, ich szerokość, obecność zwężeń, zastoju żółci, złogów czy przecieków pooperacyjnych. W codziennej pracy szpitalnej spotyka się różne techniki cholangiografii: śródoperacyjną podczas cholecystektomii laparoskopowej, przezskórną przez wątrobę (PTC), a także cholangiopankreatografię wsteczną (ERCP), która łączy endoskopię z kontrolą radiologiczną. Moim zdaniem warto zapamiętać, że celem tego badania nie jest sam pęcherzyk żółciowy, tylko cały „system rur” od wątroby do dwunastnicy. Standardy dobrej praktyki wymagają m.in. prawidłowego przygotowania pacjenta, oceny przeciwwskazań do kontrastu jodowego (alergia, niewydolność nerek), osłony radiologicznej personelu i minimalizacji dawki promieniowania przy zachowaniu odpowiedniej jakości obrazu. W diagnostyce żółtaczki mechanicznej, kamicy przewodowej czy przed zabiegami endoskopowymi dróg żółciowych cholangiografia jest jednym z kluczowych narzędzi – pozwala nie tylko rozpoznać patologię, ale często od razu zaplanować leczenie zabiegowe.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).

Pytanie 27

Które urządzenie zostało przedstawione na fotografii i w jakiej pracowni znajduje zastosowanie?
Ilustracja do pytania
A. Gammakamera w pracowni radioterapii.
B. Rentgenograf w pracowni rentgenowskiej.
C. Densytometr rentgenowski w pracowni medycyny nuklearnej.
D. Kamera scyntygraficzna w pracowni medycyny nuklearnej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na zdjęciu widać klasyczną kamerę scyntygraficzną, często nazywaną też gammakamerą, używaną w pracowni medycyny nuklearnej. Charakterystyczny jest duży pierścień z głowicami detekcyjnymi oraz ruchomy stół pacjenta, który wsuwa się w obszar detekcji. W medycynie nuklearnej nie oświetlamy pacjenta z zewnątrz promieniowaniem, tylko wykorzystujemy promieniowanie gamma emitowane z wnętrza ciała po podaniu radiofarmaceutyku. Detektory kamery scyntygraficznej (zwykle kryształ NaI(Tl) i fotopowielacze) rejestrują to promieniowanie i tworzą obraz rozmieszczenia znacznika w narządach. Dzięki temu można ocenić nie tylko anatomię, ale przede wszystkim funkcję – np. perfuzję mięśnia sercowego, czynność tarczycy, perfuzję nerek, metabolizm kości. W praktyce klinicznej wykonuje się takie badania jak scyntygrafia kości, scyntygrafia perfuzyjna płuc, SPECT serca, SPECT mózgu. Moim zdaniem to właśnie jest główna przewaga medycyny nuklearnej nad klasycznym RTG: widzimy fizjologię, a nie tylko kształt narządu. Dobre praktyki wymagają tu m.in. prawidłowego doboru radiofarmaceutyku, kalibracji kolimatorów, kontroli jakości detektorów oraz właściwego pozycjonowania pacjenta, żeby uniknąć artefaktów ruchowych. W nowoczesnych pracowniach często stosuje się systemy hybrydowe SPECT/CT – z zewnątrz wyglądają podobnie, ale oprócz kamery scyntygraficznej mają zintegrowany tomograf komputerowy, co pozwala łączyć informację czynnościową z anatomiczną i dokładniej lokalizować zmiany patologiczne. Zdjęcie w pytaniu pokazuje właśnie typowy układ głowic scyntygraficznych wokół stołu, a nie klasyczny aparat RTG czy akcelerator do radioterapii.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).

Pytanie 28

Który narząd na obrazie scyntygrafii znakowanej erytrocytami zaznaczono cyfrą 2?
Ilustracja do pytania
A. Nerkę.
B. Śledzionę.
Twoja odpowiedź
C. Serce.
D. Wątrobę.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – na scyntygrafii z użyciem znakowanych erytrocytów struktura oznaczona cyfrą 2 to śledziona. W tego typu badaniu podaje się dożylnie erytrocyty znakowane najczęściej technetem-99m (99mTc). Znacznik pozostaje we krwi, dlatego najbardziej uwidaczniają się narządy silnie ukrwione i uczestniczące w filtracji oraz niszczeniu krwinek: serce, wątroba i właśnie śledziona. Śledziona leży anatomicznie w lewym górnym kwadrancie jamy brzusznej, pod przeponą, bocznie i nieco ku tyłowi w stosunku do żołądka. Na obrazie projekcji przedniej wygląda zwykle jak intensywny, owalny obszar gromadzenia znacznika po lewej stronie, poniżej poziomu serca i nieco bocznie od wątroby. Moim zdaniem ważne jest, żeby w praktyce zawsze łączyć położenie narządu z charakterem radiofarmaceutyku: w badaniu RBC nie zobaczymy typowego wydzielania do dróg moczowych jak w scyntygrafii nerek, tylko rozkład w obrębie układu krążenia i narządów krwiotwórczych. W diagnostyce klinicznej tę technikę wykorzystuje się m.in. do oceny ektopowej śledziony, tzw. „splenosis”, do różnicowania ognisk w obrębie jamy brzusznej oraz do oceny funkcji śledziony po urazach czy w chorobach hematologicznych. Dobrą praktyką jest zawsze porównywanie intensywności wychwytu w śledzionie z wątrobą – śledziona w tym badaniu powinna być co najmniej tak samo, a często nawet bardziej intensywna. W pracowni medycyny nuklearnej przy ocenie takich obrazów technik musi zwracać uwagę na poprawne ułożenie pacjenta, centralizację pola widzenia gammakamery i prawidłowe oznaczenie stron ciała, bo pomylenie lewej z prawą od razu prowadziłoby do błędnej identyfikacji śledziony i innych narządów.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).

Pytanie 29

Radiogram przedstawia
Ilustracja do pytania
A. złamanie w obrębie szyjki kości udowej z przemieszczeniem linii Shentona.
Poprawna odpowiedź
B. ciężki uraz miednicy w mechanizmie stycznym.
C. prawidłową miednicę u osoby starszej w ocenie panewki.
Twoja odpowiedź
D. prawidłową miednicę 10-letniego chłopca w ocenie panewki.
Niepoprawna odpowiedź. To zdjęcie jest klasycznym przykładem, jak ważna jest systematyczna ocena linii i łuków kostnych, a nie tylko ogólne „rzucenie okiem” na miednicę. Częsty błąd polega na tym, że jeśli panewka nie jest ewidentnie zniszczona, a miednica wygląda w miarę symetrycznie, to ktoś uznaje obraz za prawidłowy – zwłaszcza u dziecka albo osoby starszej. Tymczasem w ocenie biodra kluczowa jest ciągłość linii Shentona, czyli tego gładkiego łuku łączącego dolny brzeg gałęzi górnej kości łonowej z przyśrodkowym obrysem szyjki kości udowej. W prawidłowej miednicy, zarówno u 10‑latka, jak i u osoby starszej, ta linia przebiega płynnie, bez żadnych uskoków, schodków czy nagłego załamania. Na pokazanym radiogramie widać wyraźne przerwanie i przemieszczenie – to nie jest wariant rozwojowy ani cecha wieku, tylko objaw pourazowy. Mylenie takiego obrazu z prawidłową miednicą dziecka wynika często z przekonania, że „u dzieci wszystko wygląda inaczej”, co jest tylko częściowo prawdą. Owszem, nasady są chrzęstne, są płytki wzrostowe, ale podstawowe linie biomechaniczne stawu biodrowego pozostają gładkie. Z kolei uznanie tego obrazu za prawidłową miednicę osoby starszej to bagatelizowanie subtelnych złamań osteoporotycznych, które właśnie w tej grupie są najczęstsze. Dobra praktyka radiologiczna mówi jasno: u seniorów każdą asymetrię szyjki, każde przerwanie łuku Shentona traktujemy podejrzanie, a nie jako „zmiany zwyrodnieniowe”. Ostatnia mylna interpretacja to rozpoznanie ciężkiego urazu miednicy w mechanizmie stycznym. W takich urazach zwykle widzimy niestabilność pierścienia miednicy: złamania gałęzi łonowych, talerza biodrowego, przemieszczenia stawów krzyżowo‑biodrowych czy rozejście spojenia łonowego. Tutaj pierścień miednicy jest zachowany, a patologia dotyczy bliższego końca kości udowej, nie struktur miednicy. Moim zdaniem najczęstszy błąd myślowy w takich zadaniach to skupienie się na „ogólnym wrażeniu urazu” zamiast na konkretnych liniach anatomicznych. Dlatego warto wyrobić nawyk: przy każdym biodrze patrzę osobno na panewkę, szyjkę, głowę i obowiązkowo na linię Shentona – to naprawdę ratuje przed pomyłkami.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).

Pytanie 30

Testy podstawowe z zakresu geometrii pola rentgenowskiego, przeznaczone do sprawdzenia zgodności pola wiązki promieniowania rentgenowskiego z symulacją świetlną, są wykonywane raz
A. w kwartale.
B. w tygodniu.
C. w roku.
D. w miesiącu.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź „w miesiącu” wynika z przyjętych w radiologii standardów kontroli jakości dla aparatów rentgenowskich. Testy podstawowe z zakresu geometrii pola rentgenowskiego mają za zadanie sprawdzić, czy pole wiązki promieniowania rzeczywiście pokrywa się z tym, co pokazuje lampa z kolimatorem i symulacja świetlna. Innymi słowy, czy to, co widzisz w polu świetlnym na stole, faktycznie jest naświetlane promieniowaniem X. Moim zdaniem to jest absolutny fundament bezpiecznej pracy w pracowni RTG, bo każdy błąd w geometrii pola od razu odbija się na jakości obrazu i na narażeniu pacjenta. Zgodnie z dobrymi praktykami (różne wytyczne krajowe i europejskie dotyczące kontroli jakości w diagnostyce obrazowej) testy geometrii pola zalicza się do tzw. testów podstawowych, wykonywanych cyklicznie, zwykle właśnie raz w miesiącu. Chodzi o sprawdzenie zgodności wielkości pola, jego centrowania względem kasety/detektora, zbieżności osi wiązki z osią stołu i lampy, oraz zgodności wskaźników odległości ognisko–detektor. W praktyce taki test może polegać na ułożeniu specjalnego fantomu do testów geometrii pola, z naniesionymi znacznikami, i wykonaniu ekspozycji przy różnych ustawieniach pola świetlnego. Potem ocenia się, czy krawędzie obszaru naświetlonego zgadzają się z zaznaczonym obszarem w polu świetlnym, zwykle dopuszczalne odchylenia są rzędu kilku procent wymiaru pola (np. 2% SID). Regularność comiesięcznego testu ma sens, bo geometria pola może się stopniowo rozjeżdżać: poluzowane mechanizmy kolimatora, uszkodzenie lustra, zmiana położenia żarówki, drobne uderzenia lampą o stół – to wszystko w praktyce się zdarza. Miesięczny interwał jest takim rozsądnym kompromisem: na tyle często, żeby szybko wychwycić nieprawidłowości, a jednocześnie nie paraliżować pracy pracowni nadmiarem testów. W wielu pracowniach, z mojego doświadczenia, łączy się ten test z innymi prostymi kontrolami okresowymi, np. sprawdzeniem działania wskaźników odległości, poprawności blokad mechanicznych czy stabilności nastaw ekspozycji. To wszystko wpisuje się w system zapewnienia jakości i ochrony radiologicznej, gdzie jednym z kluczowych celów jest unikanie zbędnych powtórzeń badań i ograniczanie dawek dla pacjenta i personelu.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 31

Który radioizotop stosuje się do badania scyntygraficznego kości?
A. ²⁰¹Tl
B. ⁹⁹ᵐTc
Poprawna odpowiedź
C. ⁶⁷Ga
D. ¹²³I
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W scyntygrafii kości kluczowe jest dobranie radioizotopu, który dobrze pokazuje metabolizm tkanki kostnej, a jednocześnie ma parametry fizyczne odpowiednie do pracy z gammakamerą. Typowym błędem jest kojarzenie dowolnego popularnego radioizotopu z każdym badaniem scyntygraficznym – bo „skoro to medycyna nuklearna, to pewnie wszystko jedno”. Niestety, tak to nie działa. Każdy izotop ma swoją specyfikę biologiczną i fizyczną, więc jest przypisany do konkretnych badań. Galu-67 używa się głównie do oceny procesów zapalnych i niektórych chłoniaków, dawniej był szerzej stosowany np. w diagnostyce chorób nowotworowych klatki piersiowej. Ma inny mechanizm wychwytu, nie jest znakowany z fosfonianami kości, przez co nie daje tak selektywnego obrazu metabolizmu kostnego jak znaczniki technetowe. Dlatego do rutynowej scyntygrafii kości jest po prostu niepraktyczny i niezalecany w aktualnych standardach. Tali-201 kojarzy się przede wszystkim z perfuzyjną scyntygrafią mięśnia sercowego. Ten izotop zachowuje się biologicznie podobnie do potasu i gromadzi się w żywych kardiomiocytach, pokazując ukrwienie serca. Użycie go do kości nie miałoby sensu, bo nie ma naturalnego mechanizmu selektywnego wychwytu w tkance kostnej. To jest dobry przykład, że sama „popularność” izotopu nie oznacza, że nadaje się do każdego narządu. Jod-123 to z kolei klasyka w badaniach tarczycy (scyntygrafia tarczycy, ocena wola, guzków, funkcji gruczołu), ewentualnie w niektórych badaniach receptorowych w OUN. Wykorzystuje się naturalną fizjologię jodu – jego wychwyt przez komórki pęcherzykowe tarczycy. Kość nie ma takich mechanizmów, więc jod-123 nie dałby obrazu metabolizmu kostnego. Typowy błąd myślowy przy tym pytaniu polega na tym, że zdający koncentruje się na rozpoznaniu znanych symboli (Ga, Tl, I) zamiast skojarzyć: „kości = fosfoniany = technet-99m”. W nowoczesnych pracowniach medycyny nuklearnej to właśnie 99mTc związany z odpowiednim nośnikiem fosfonianowym jest złotym standardem w scyntygrafii kości, zarówno jedno-, jak i trójfazowej. Warto więc łączyć konkretny izotop z typowym narządem lub typem badania, a nie traktować wszystkich radioizotopów jako zamiennych.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).

Pytanie 32

Który środek kontrastujący stosuje się w badaniu metodą rezonansu magnetycznego?
A. Lipiodol ultra fluid.
B. Siarczan baru.
C. Na bazie jodu.
D. Na bazie gadolinu.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany został środek kontrastowy na bazie gadolinu, czyli standard w badaniach metodą rezonansu magnetycznego. W MR nie wykorzystujemy promieniowania jonizującego, tylko zjawiska związane z polem magnetycznym i falami radiowymi, dlatego potrzebny jest inny typ kontrastu niż w klasycznym RTG czy TK. Związki gadolinu (np. gadobutrol, gadoterat, gadopentetat) są paramagnetyczne i wpływają na czasy relaksacji protonów w tkankach, głównie skracają czas T1, przez co struktury, które gromadzą kontrast, świecą jaśniej na obrazach T1-zależnych. W praktyce klinicznej kontrast gadolinowy stosuje się m.in. w obrazowaniu mózgowia (guzy, przerzuty, stwardnienie rozsiane, ropnie), kręgosłupa, w angiografii MR (MRA) do uwidaczniania naczyń, w badaniach wątroby, nerek, piersi, stawów. Pozwala to dokładniej ocenić unaczynienie zmian, barierę krew–mózg, stan zapalny, blizny czy aktywność choroby. W dobrych praktykach pracowni MR zawsze przed podaniem gadolinu ocenia się czynność nerek (eGFR), bo u pacjentów z ciężką niewydolnością nerek istnieje ryzyko nefrogennego układowego zwłóknienia. Obecnie zaleca się stosowanie głównie makrocyklicznych związków gadolinu, które są stabilniejsze chemicznie i bezpieczniejsze. Moim zdaniem warto też zapamiętać, że dawki są niewielkie, ale bardzo precyzyjnie dobierane do masy ciała, a podanie kontrastu wymaga pewnego reżimu: dostęp do żyły, obserwacja pacjenta po iniekcji, gotowość na ewentualną reakcję alergiczną, chociaż te po gadolinie są zdecydowanie rzadsze niż po kontrastach jodowych.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).

Pytanie 33

Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej uwidoczniono
Ilustracja do pytania
A. nerkę.
B. wątrobę.
Twoja odpowiedź
C. trzustkę.
D. śledzionę.
Poprawna odpowiedź. Na tym obrazie USG faktycznie widoczna jest wątroba – i to w dość klasycznym ujęciu. Charakterystyczne jest jednorodne, drobnoziarniste echo miąższu, o echogeniczności nieco wyższej niż kora nerki i podobnej lub lekko wyższej niż śledziona (w praktyce porównuje się to zawsze w jednym badaniu, a nie z pamięci). Widzimy typowy układ: powierzchnia wątroby tworzy gładką, silnie echogeniczną linię pod kopułą przepony, a w miąższu przebiegają bezechowe lub hipoechogeniczne naczynia – żyła wrotna i żyły wątrobowe – często z echogenicznymi ścianami. Moim zdaniem właśnie to rozpoznawanie naczyń jest jednym z najlepszych trików w praktyce. W standardach badań USG jamy brzusznej (np. PTU) podkreśla się konieczność oceny wielkości wątroby, jednorodności miąższu, zarysu brzegów oraz stosunku echogeniczności do nerki prawej. W pozycji leżącej na plecach sonda zwykle leży pod prawym łukiem żebrowym, a obraz obejmuje prawy płat z przeponą u góry. W codziennej pracy technika i lekarz powinni umieć odróżnić prawidłową wątrobę od zmian typu stłuszczenie, marskość czy ogniska ogniskowe. Na przykład w stłuszczeniu wątroba staje się wyraźnie bardziej hiperechogeniczna, a głębsze partie gorzej widoczne. W takich zadaniach testowych warto zawsze „odhaczyć” sobie: jednorodny miąższ + kontakt z przeponą + duże naczynia w środku = najczęściej wątroba w projekcji podżebrowej prawej.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).

Pytanie 34

Technikę bramkowania oddechowego stosuje się w badaniu MR
A. klatki piersiowej.
Poprawna odpowiedź
B. miednicy małej.
C. kręgosłupa L-S.
D. gruczołu piersi.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo rezonans magnetyczny kojarzy się ogólnie z ruchem pacjenta i wielu zdającym wydaje się, że bramkowanie oddechowe można stosować praktycznie wszędzie. Technicznie rzecz biorąc aparatura MR pozwala na różne strategie redukcji artefaktów ruchowych, ale bramkowanie oddechowe w sensie ścisłym ma największe znaczenie tam, gdzie ruch klatki piersiowej i przepony bezpośrednio deformuje obraz badanego narządu. Miednica mała porusza się minimalnie z oddechem. Główne problemy w badaniu MR miednicy to ruchy perystaltyczne jelit, wypełnienie pęcherza, ewentualnie problemy z utrzymaniem bezruchu. Do ich ograniczania stosuje się inne metody: leki spazmolityczne, odpowiednie przygotowanie pacjenta, szybsze sekwencje, a nie klasyczne bramkowanie oddechowe. Z kolei kręgosłup lędźwiowo-krzyżowy praktycznie nie „chodzi” z oddechem w takim stopniu, żeby uzasadniało to rozbudowane systemy synchronizacji z cyklem oddechowym. Tu kluczowe są dobre unieruchomienie, właściwe ułożenie pacjenta i dobór sekwencji minimalizujących wrażliwość na ruch, ale oddech nie jest głównym źródłem artefaktów. Przy badaniu gruczołu piersiowego ruch oddechowy oczywiście istnieje, bo pierś leży na klatce piersiowej, ale w standardowej praktyce MR piersi radzi sobie głównie przez odpowiednie ułożenie, kompresję i szybkie sekwencje, a nie przez typowe respiratory gating, jak w badaniu serca czy śródpiersia. Typowy błąd myślowy polega na utożsamianiu każdego problemu z ruchem z bramkowaniem. Tymczasem w radiologii i w MR mamy cały zestaw narzędzi: wstrzymanie oddechu, sekwencje szybkiego echa, techniki motion correction, a bramkowanie oddechowe rezerwuje się głównie dla okolicy klatki piersiowej i serca, gdzie rytm oddechu rzeczywiście dominuje nad innymi źródłami ruchu i wprost decyduje o jakości diagnostycznej badania.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).

Pytanie 35

Badanie metodą Dopplera umożliwia
A. pomiar stopnia odwapnienia kości.
B. bardzo dokładny pomiar przepływu prędkości krwi.
Twoja odpowiedź
C. nieznaczny pomiar przepływu prędkości krwi.
D. pomiar ilości płynu w jamie opłucnej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – istota badania dopplerowskiego polega właśnie na bardzo dokładnym pomiarze prędkości i kierunku przepływu krwi w naczyniach. Wykorzystuje się tu efekt Dopplera: fala ultradźwiękowa wysłana przez głowicę USG odbija się od poruszających się krwinek, a aparat analizuje zmianę częstotliwości odbitego sygnału. Na tej podstawie wylicza z dużą precyzją prędkość przepływu oraz to, czy krew płynie w stronę głowicy czy od niej. W praktyce klinicznej pozwala to ocenić np. zwężenia tętnic szyjnych, niedrożności tętnic kończyn dolnych, wydolność żył (refluks w niewydolności żylnej), a także przepływy w naczyniach nerkowych czy w tętnicy płucnej. W badaniach położniczych Doppler służy do oceny przepływów w tętnicy pępowinowej, środkowej mózgowej płodu czy tętnicach macicznych, co pomaga ocenić ryzyko niedotlenienia czy hipotrofii płodu. W dobrych praktykach pracowni USG przepływy ocenia się zarówno w trybie dopplera spektralnego (wykres prędkości w czasie), jak i dopplera kolorowego lub power Doppler, który pokazuje rozmieszczenie i charakter przepływu w obrazie przestrzennym. Moim zdaniem warto zapamiętać, że Doppler nie mierzy „trochę” czy „orientacyjnie” – przy prawidłowo ustawionym kącie insonacji, właściwej skali i kalibracji aparatu umożliwia bardzo precyzyjną, ilościową ocenę hemodynamiki, z wyliczeniem wskaźników takich jak PSV, EDV, RI czy PI, co jest standardem w nowoczesnej diagnostyce naczyniowej USG.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).

Pytanie 36

Technik elektroradiolog do badania MR kręgosłupa lędźwiowego powinien ułożyć pacjenta:
A. na plecach, głową do magnesu, ręce za głową.
B. na brzuchu, nogami do magnesu, ręce za głową.
C. na plecach, głową do magnesu, ręce wzdłuż tułowia.
Twoja odpowiedź
D. na brzuchu, nogami do magnesu, ręce wzdłuż tułowia.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowe ułożenie pacjenta do badania MR kręgosłupa lędźwiowego to pozycja na plecach (supinacja), głową do magnesu, z rękami ułożonymi swobodnie wzdłuż tułowia. Taki układ wynika zarówno z zasad pozycjonowania w rezonansie, jak i z anatomii oraz przebiegu cewek nadawczo‑odbiorczych. Przy badaniu odcinka lędźwiowego zazwyczaj używa się cewki kręgosłupowej zintegrowanej ze stołem oraz ewentualnie dodatkowej cewki powierzchownej, która najlepiej przylega właśnie wtedy, gdy pacjent leży na plecach i jest stabilnie ułożony. Pozycja na plecach jest dla większości osób najwygodniejsza, co zmniejsza ryzyko ruchów podczas badania. A ruchy to, jak wiadomo, największy wróg jakości obrazów MR – powodują rozmycie granic struktur, artefakty ruchowe i konieczność powtarzania sekwencji. Ułożenie głową do magnesu jest standardem w większości protokołów dla kręgosłupa, bo pozwala prawidłowo wprowadzić pacjenta w izocentrum, gdzie pole magnetyczne jest najbardziej jednorodne. Dzięki temu sekwencje T1, T2, STIR czy FSE dają optymalny kontrast i rozdzielczość w obrębie trzonów kręgów L, krążków międzykręgowych oraz kanału kręgowego. Ręce wzdłuż tułowia są ważne z kilku powodów. Po pierwsze, minimalizują ryzyko ucisku, drętwienia i dyskomfortu, jaki pojawia się przy dłuższym badaniu, zwłaszcza jeśli ręce są uniesione lub nienaturalnie wygięte. Po drugie, taka pozycja ułatwia równomierne rozłożenie masy ciała i stabilizację kręgosłupa, co pomaga utrzymać prostą oś ciała i prawidłowe ułożenie w płaszczyźnie strzałkowej. Po trzecie, zmniejsza się szansa, że kończyny górne wejdą w obszar skanowania i spowodują niepotrzebne artefakty czy ograniczenie pola widzenia (FOV). W codziennej praktyce technika elektroradiologa dochodzi do tego jeszcze kilka drobiazgów: zastosowanie klinów pod kolana, żeby odciążyć odcinek lędźwiowy, poduszka pod głową, pasy mocujące lub wałki stabilizujące miednicę. Moim zdaniem warto zawsze poświęcić dodatkową minutę na dokładne wypoziomowanie pacjenta i wyrównanie linii kręgosłupa względem osi stołu, bo to potem procentuje lepszą powtarzalnością przekrojów i łatwiejszą oceną zmian na kolejnych badaniach kontrolnych.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).

Pytanie 37

Na obrazie radiologicznym nadgarstka strzałką zaznaczona jest kość
Ilustracja do pytania
A. łódeczkowata.
Twoja odpowiedź
B. haczykowata.
C. grochowata.
D. księżycowata.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W anatomii radiologicznej nadgarstka bardzo łatwo się pomylić, bo kości są małe, a ich cienie na zdjęciu RTG często się nakładają. Dlatego tak ważne jest, żeby nie zgadywać „na oko”, tylko kojarzyć położenie każdej kości z typowymi punktami orientacyjnymi. Kość grochowata jest kością dodatkową, położoną dłoniowo względem kości trójgraniastej. Na klasycznym zdjęciu PA nadgarstka często w ogóle nie jest dobrze widoczna, bo nakłada się na cień kości trójgraniastej. Dlatego zaznaczona na zdjęciu struktura, leżąca centralnie w bliższym rzędzie, nie może być grochowata – ta byłaby przesunięta bardziej przyśrodkowo i dłoniowo, lepiej widoczna w projekcji skośnej lub bocznej. Kość łódeczkowata z kolei leży po stronie promieniowej, najbliżej kciuka. Na zdjęciu PA przyjmuje wydłużony, lekko łukowaty kształt, zorientowany skośnie, i tworzy charakterystyczny zarys wzdłuż promieniowej krawędzi nadgarstka. Częstym błędem jest utożsamianie każdej „większej” kości bliższego rzędu właśnie z łódeczkowatą, bo jest najczęściej opisywana w kontekście złamań. Jednak w pokazanym obrazie cień zaznaczony strzałką nie leży typowo promieniowo, tylko bardziej centralnie, co jednoznacznie przemawia za kością księżycowatą. Kość haczykowata natomiast znajduje się w dalszym rzędzie, po stronie łokciowej, i jej cechą charakterystyczną jest wyrostek haczykowaty skierowany dłoniowo, dobrze oceniany w projekcji skośnej i specjalnych projekcjach nadgarstka. W standardowej projekcji PA sam haczyk jest słabo widoczny, a cień trzonu kości haczykowatej leży bardziej dystalnie, bliżej podstaw IV–V kości śródręcza. Typowym błędem myślowym jest nieodróżnianie bliższego i dalszego rzędu kości oraz ignorowanie relacji do nasad kości promieniowej i łokciowej. Z mojego doświadczenia wynika, że warto zawsze ustalić: najpierw rząd (bliższy czy dalszy), potem stronę (promieniowa czy łokciowa), a na końcu charakterystyczny kształt. Takie systematyczne podejście jest zgodne z dobrymi praktykami w diagnostyce obrazowej i znacząco ogranicza liczbę pomyłek przy identyfikacji struktur anatomicznych na zdjęciach RTG nadgarstka.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).

Pytanie 38

Jaka jest moc dawki pochłoniętej w brachyterapii HDR?
A. Mniej niż 2 Gy/h
B. W zakresie 3-5 Gy/h
C. W zakresie 6-11 Gy/h
D. Więcej niż 12 Gy/h
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – brachyterapia HDR (High Dose Rate) to technika, w której moc dawki pochłoniętej wynosi powyżej 12 Gy/h. W praktyce klinicznej stosuje się jeszcze wyższe wartości, rzędu kilkudziesięciu, a nawet kilkuset Gy/h w miejscu źródła, ale definicyjnie HDR to właśnie zakres >12 Gy/h. Jest to zgodne z klasycznym podziałem brachyterapii na LDR (low dose rate, zwykle ok. 0,4–2 Gy/h), MDR (medium dose rate), PDR (pulsed dose rate) oraz HDR. Moim zdaniem warto to sobie po prostu skojarzyć: HDR = bardzo krótki czas zabiegu, ale bardzo duża moc dawki w trakcie ekspozycji. W brachyterapii HDR stosuje się najczęściej źródło 192Ir, które jest automatycznie wysuwane z afterloadera do aplikatorów umieszczonych w guzie albo w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Dzięki wysokiej mocy dawki można podać zaplanowaną dawkę całkowitą w kilku-kilkunastu frakcjach trwających po kilka minut, zamiast wielu godzin czy dni jak w LDR. Z punktu widzenia organizacji pracy oddziału onkologii to ogromny plus: łatwiej zaplanować harmonogram, skraca się czas zajęcia sali i aparatury, a pacjent często może być leczony ambulatoryjnie. Jednocześnie, przy tak dużej mocy dawki, bardzo ważne jest precyzyjne planowanie leczenia w systemie TPS, dokładne obrazowanie (TK, MR) do wyznaczenia objętości tarczowych i narządów krytycznych oraz rygorystyczne przestrzeganie zasad ochrony radiologicznej. W HDR każdy błąd w pozycjonowaniu aplikatora czy czasie ekspozycji od razu przekłada się na duże odchylenie dawki. Dlatego w dobrych ośrodkach tak duży nacisk kładzie się na procedury QA, weryfikację czasu przebywania źródła w poszczególnych pozycjach (tzw. dwell time) oraz kontrolę geometrii układu. W praktyce technika HDR jest szeroko stosowana np. w nowotworach ginekologicznych, raka prostaty, raka płuca czy przełyku, właśnie dzięki możliwościom konformnego podania wysokiej dawki w krótkim czasie przy stosunkowo szybkim spadku dawki w tkankach otaczających.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).

Pytanie 39

Którą metodą zostało wykonane badanie kręgosłupa zobrazowane na zdjęciu?
Ilustracja do pytania
A. Radiologii klasycznej.
B. Scyntygrafii statycznej.
C. Tomografii komputerowej.
Twoja odpowiedź
D. Rezonansu magnetycznego.
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionym obrazie widzisz typowy przekrój strzałkowy kręgosłupa wykonany w tomografii komputerowej (TK). Świadczy o tym kilka charakterystycznych cech: obraz jest warstwowy, o wysokiej rozdzielczości przestrzennej, z bardzo wyraźnym odwzorowaniem beleczkowej struktury kostnej trzonów kręgów, łuków i wyrostków. W TK kość ma bardzo wysoką gęstość w skali Hounsfielda, dlatego widoczna jest jako intensywnie jasna, a tkanki miękkie i tłuszcz są odróżnialne po odcieniach szarości. Moim zdaniem to taki „podręcznikowy” przykład obrazu z tomografu, gdzie granice między strukturami są ostre, a deformacje, złamania czy zmiany zwyrodnieniowe można ocenić bardzo precyzyjnie.
W praktyce klinicznej TK kręgosłupa wykonuje się m.in. przy urazach (podejrzenie złamań kompresyjnych, uszkodzeń łuków, zwichnięć), w diagnostyce zmian nowotworowych, przy podejrzeniu zwężeń kanału kręgowego czy przed zabiegami neurochirurgicznymi. Standardem jest rekonstrukcja wielopłaszczyznowa (MPR) – właśnie dzięki niej powstaje taki obraz w płaszczyźnie strzałkowej, mimo że dane źródłowo zbierane są w płaszczyźnie poprzecznej. W dobrych pracowniach zwraca się uwagę na optymalizację dawki promieniowania zgodnie z zasadą ALARA, dobór odpowiednich parametrów (kV, mAs, grubość warstwy) oraz właściwe pozycjonowanie pacjenta, żeby uniknąć artefaktów i konieczności powtarzania badania.
Dodatkowo w TK kręgosłupa zwykle nie stosuje się kontrastu dożylnego, chyba że celem jest ocena naciekania nowotworowego, zmian zapalnych czy struktur naczyniowych. W odróżnieniu od rezonansu magnetycznego, w TK lepiej widać szczegóły kostne, natomiast gorzej struktury wewnątrzkanałowe, jak rdzeń kręgowy czy korzenie nerwowe. Dlatego w praktyce często łączy się TK i MR, ale jeśli chodzi o precyzyjną ocenę kości – tomografia komputerowa jest złotym standardem.

Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).

Pytanie 40

Hałas podczas badania tomografii rezonansu magnetycznego jest efektem ubocznym pracy
A. magnesu stałego.
B. przesuwu stołu.
C. cewek gradientowych.
Twoja odpowiedź
D. cewek odbiorczych.
Poprawna odpowiedź. Hałas w czasie badania rezonansu magnetycznego rzeczywiście pochodzi głównie od cewek gradientowych i to jest bardzo charakterystyczna cecha pracy aparatu MR. Cewki gradientowe to elementy, które nakładają na stałe pole magnetyczne dodatkowe, szybko zmieniające się pola o określonym kierunku i natężeniu. Dzięki nim aparat może lokalizować sygnał w przestrzeni, czyli „wie”, z którego miejsca w ciele pochodzi emitowany sygnał rezonansowy. Problem w tym, że te cewki są bardzo szybko włączane i wyłączane z dużą częstotliwością i natężeniem prądu. Zgodnie z prawem Ampere’a i siłami Lorentza, w silnym polu magnetycznym działają na nie duże siły mechaniczne. Cewki wtedy dosłownie drgają i uderzają o swoje mocowania, co my słyszymy jako głośne stukanie, pukanie, czasem wręcz „wiercenie” albo „młot pneumatyczny”. W praktyce im szybsze sekwencje i im większa amplituda gradientów (np. sekwencje echo-planarne w badaniach neurologicznych czy fMRI), tym hałas jest większy. Dlatego zgodnie z dobrą praktyką i normami BHP pacjent powinien zawsze otrzymać ochronę słuchu: zatyczki lub słuchawki, czasem z muzyką, żeby poprawić komfort. W nowocześniejszych skanerach producenci stosują tzw. quiet sequences, lepsze mocowanie cewek i dodatkowe wygłuszenia gantry, ale całkowicie hałasu wyeliminować się nie da, bo wynika on z samej fizyki działania gradientów. Warto też pamiętać, że sam magnes (czy to stały, czy nadprzewodzący) pracuje praktycznie bezgłośnie – gdyby wyłączyć gradienty, w tunelu byłoby prawie cicho. Z mojego doświadczenia dobrze jest zawczasu uprzedzić pacjenta, że hałas jest normalny, nie oznacza awarii aparatu, tylko intensywną pracę cewek gradientowych – to zmniejsza stres i poprawia współpracę podczas badania.

Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).

Sprawdź się w części praktycznej