Pytanie 1
Realizację postsynchronów należy zorganizować
Brak odpowiedzi na to pytanie.
Organizowanie postsynchronów dopiero po zdjęciach do filmu to absolutny standard w branży filmowej. Chodzi o to, że dopiero kiedy mamy zamknięty materiał zdjęciowy, możemy w pełni ocenić, które fragmenty dialogów czy dźwięków wymagają ponownego nagrania w studiu. Postsynchrony, zwane też ADR-em (ang. Automatic Dialog Replacement), polegają na dograniu dialogów lub innych dźwięków, które w czasie nagrania na planie były zbyt ciche, niewyraźne albo po prostu zakłócone przez hałas otoczenia. W praktyce reżyser dźwięku i montażysta dźwięku analizują gotowe ujęcia i oznaczają momenty wymagające korekty, przez co aktorzy mogą dokładnie zsynchronizować się do swojego obrazu z planu. Najlepsze efekty uzyskuje się, kiedy obraz się już nie zmieni – wtedy nie ma ryzyka, że dograny głos się "rozjedzie" z ruchem ust aktora. Takie podejście jest nie tylko wygodne, ale też zgodne z logistyką pracy w branży – na etapie postprodukcji łatwiej jest ogarnąć terminy aktorów i studia, a cały dźwięk można zrobić kompleksowo. Moim zdaniem, jeśli ktoś próbowałby robić postsynchrony wcześniej, to naprawdę ryzykowałby bezsensowną robotą i możliwą powtórką. W polskiej i światowej kinematografii to jest już taka rutyna, że nikt nawet nie rozważa innego kolejności. Przy okazji, warto wiedzieć, że profesjonalne studia dźwiękowe są właśnie tak przygotowane, by obsługiwać ekipy już po zakończeniu zdjęć, więc wszyscy są do tego przyzwyczajeni.
