Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 14 października 2026 17:42
Zakończenie: 14 października 2026 17:51 Rozwiązano w aplikacji mobilnej
Egzamin zdany!
Wynik: 32/40 punktów (80,0%)
Wymagane minimum: 20 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Jako strzał oznaczono 10 odpowiedzi - trafionych: 7.
Z odpowiedzi deklarowanych jako pewne poprawnych było 25 z 30. Trafiony strzał to nie jest wiedza - te pytania warto powtórzyć w pierwszej kolejności.
Twój wynik na tle innych
Twój wynik jest lepszy niż 42% podejść do kwalifikacji MED.08.
Porównanie z 20702 zakończonymi podejściami do tej kwalifikacji (dane zbiorcze, bez wyników indywidualnych).
Poprzednio 85,0%, teraz 80,0% (-5,0 p.p.).
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin trafi na Twoje konto, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
Co zostało uwidocznione na zamieszczonym radiogramie?
A. Zwichnięcie stawu skokowego.
B. Złamanie kości skokowej.
C. Złamanie kostki bocznej.
D. Ostroga kości piętowej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na radiogramie widoczna jest typowa ostroga kości piętowej, czyli wyrośl kostna zlokalizowana na dolno-przyśrodkowej powierzchni guza piętowego, w okolicy przyczepu rozcięgna podeszwowego. W obrazie RTG wygląda to jak haczykowate lub dziobowate uwypuklenie kości skierowane ku przodowi stopy. Moim zdaniem to jedno z bardziej charakterystycznych znalezisk radiologicznych – jeśli raz się je dobrze obejrzy, trudno je potem pomylić. W praktyce technika i lekarze radiolodzy zwracają szczególną uwagę na tę okolicę u pacjentów zgłaszających ból pięty, zwłaszcza nasilający się przy pierwszych krokach rano. Standardowo wykonuje się projekcje boczne stopy lub stawu skokowo-piętowego, bo w tej projekcji ostroga jest najlepiej uwidoczniona. W dobrych praktykach opisowych podkreśla się lokalizację (przyczep rozcięgna podeszwowego vs przyczep ścięgna Achillesa), wielkość wyrośli kostnej i ewentualne towarzyszące zmiany zwyrodnieniowe stawu skokowo-piętowego. Trzeba też pamiętać, że sama obecność ostrogi na RTG nie zawsze koreluje z nasileniem dolegliwości bólowych – czasem pacjent ma dużą ostrogę i minimalne objawy, a innym razem odwrotnie. W praktyce klinicznej wynik badania obrazowego łączy się z badaniem fizykalnym i wywiadem. Radiogram pełni tu rolę potwierdzającą i różnicującą – pomaga odróżnić ostrogę od złamań zmęczeniowych guza piętowego, zmian pourazowych czy rzadziej zmian guzowatych. W pracy technika elektroradiologii ważne jest prawidłowe ułożenie stopy, brak rotacji oraz dobranie takich parametrów ekspozycji, żeby struktury gąbczaste kości piętowej nie były ani przepalone, ani zbyt niedoświetlone – wtedy krawędzie ostrogi są wyraźne i łatwe do oceny.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 2Strzał
Technika stereotaktyczna polega na napromienianiu nowotworu
A. jednym dużym polem.
B. wieloma wiązkami z jednej strony.
C. wieloma wiązkami wychodzącymi z jednego punktu.
D. wieloma wiązkami zbiegającymi się w jednym punkcie.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Technika stereotaktyczna polega właśnie na tym, co jest w treści poprawnej odpowiedzi: wiele wąskich, precyzyjnie zaplanowanych wiązek promieniowania z różnych kierunków zbiera się w jednym, dokładnie wyznaczonym punkcie w ciele pacjenta. Ten punkt to cel – najczęściej guz lub malformacja naczyniowa. Poza tym punktem dawka w każdej pojedynczej wiązce jest stosunkowo mała, ale w miejscu ich zbiegu sumuje się do bardzo wysokiej dawki terapeutycznej. To jest cała „magia” stereotaksji. W praktyce klinicznej mówimy o radiochirurgii stereotaktycznej (SRS) dla mózgu, stereotaktycznej radioterapii frakcjonowanej (FSRT) albo stereotaktycznej radioterapii ciała (SBRT/SABR) dla zmian pozaczaszkowych, np. w płucu czy wątrobie. Moim zdaniem kluczowe jest tu skojarzenie: stereotaksja = precyzyjne unieruchomienie + dokładne obrazowanie (TK, MR, czasem PET) + planowanie 3D/4D + wiele wiązek zbieżnych w jeden punkt. Dzięki temu można podać bardzo dużą dawkę na małą objętość przy jednoczesnej ochronie tkanek zdrowych, zgodnie z zasadami ALARA i wytycznymi ICRU oraz ESTRO. W dobrych ośrodkach dba się o dokładność pozycjonowania rzędu milimetrów, stosuje się maski termoplastyczne, ramy stereotaktyczne, systemy IGRT (obrazowanie w trakcie napromieniania), żeby ten punkt zbiegu wiązek pokrywał się idealnie z położeniem guza. To jest standard dobrej praktyki w nowoczesnej radioterapii: wysoka precyzja geometryczna, małe marginesy bezpieczeństwa i bardzo strome gradienty dawki wokół celu. Stereotaksja jest szczególnie przydatna przy małych guzach, dobrze widocznych w obrazowaniu, gdzie zależy nam na maksymalnej oszczędności otaczających struktur krytycznych, na przykład nerwu wzrokowego, pnia mózgu czy rdzenia kręgowego.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 3Strzał
Podczas wykonywania zdjęć wewnątrzustnych zębów górnych linia Campera powinna przebiegać w stosunku do płaszczyzny podłogi
A. równolegle.
Twoja odpowiedź
B. prostopadle.
C. pod kątem 30°.
D. pod kątem 50°.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – przy wykonywaniu zdjęć wewnątrzustnych zębów górnych linia Campera powinna przebiegać równolegle do płaszczyzny podłogi. Linia Campera to odcinek łączący skrzydełko nosa z górnym brzegiem małżowiny usznej (tragusem). W stomatologii i technice zdjęć wewnątrzustnych traktuje się ją jako orientacyjną płaszczyznę poziomą twarzy. Ustawienie jej równolegle do podłogi stabilizuje pozycję głowy pacjenta i zapewnia powtarzalne warunki ekspozycji. Z mojego doświadczenia, jeśli głowa jest dobrze ustawiona względem linii Campera, łatwiej uniknąć zniekształceń geometrycznych, skróceń czy wydłużeń zębów na obrazie. W praktyce wygląda to tak, że prosisz pacjenta, żeby usiadł prosto, patrzył mniej więcej na wprost, a potem delikatnie korygujesz pochylenie głowy tak, aby linia od skrzydełka nosa do tragusa była możliwie pozioma. To jest szczególnie istotne przy zdjęciach zębów górnych, gdzie łatwo o nachylenie głowy do tyłu lub do przodu, co od razu psuje projekcję. W dobrych praktykach radiologii stomatologicznej zawsze podkreśla się, że pozycjonowanie pacjenta jest tak samo ważne jak dobór parametrów ekspozycji. Właściwe ustawienie głowy względem linii Campera pomaga też zachować prawidłową relację łuku zębowego do wiązki promieniowania, co poprawia czytelność przestrzeni międzykorzeniowych, wierzchołków korzeni i okolicy przywierzchołkowej. W nowoczesnych pracowniach robi się to często „na oko”, ale mimo wszystko opierając się właśnie na tej prostej zasadzie – linia Campera równoległa do podłogi.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 4
Na jakim etapie procesu karcynogenezy dochodzi do inwazji miejscowej nowotworu i tworzenia przerzutów odległych?
A. Inicjacji.
B. Promocji.
C. Progresji.
Twoja odpowiedź
D. Konwersji.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany etap to progresja i to jest kluczowy moment w całej karcynogenezie. W fazie progresji nowotwór przestaje być tylko miejscową zmianą ograniczoną do nabłonka czy tkanki wyjściowej, a zaczyna wykazywać pełne cechy złośliwości klinicznej. Komórki nowotworowe nabywają zdolność do inwazji miejscowej – przechodzą przez błonę podstawną, niszczą podścielisko, wnikają do naczyń krwionośnych i limfatycznych. To właśnie wtedy dochodzi do tworzenia przerzutów odległych, czyli zajęcia narządów takich jak płuca, wątroba, kości czy mózg. Z punktu widzenia praktyki medycznej ten etap ma ogromne znaczenie rokownicze: nowotwór w fazie progresji zwykle odpowiada zaawansowanym stopniom TNM (np. T3–T4, N+, M1), co wpływa na wybór leczenia – częściej stosuje się leczenie systemowe (chemioterapia, immunoterapia, terapia celowana), a nie tylko zabieg chirurgiczny. W codziennej diagnostyce radiologicznej i onkologicznej właśnie w tej fazie szukamy cech inwazji: naciekania ścian narządów, przekraczania powięzi, zajęcia węzłów chłonnych, obecności zmian meta w narządach odległych. Moim zdaniem warto pamiętać też, że progresja to efekt nagromadzenia wielu mutacji i niestabilności genetycznej – komórki stają się coraz bardziej agresywne, szybciej rosną, są mniej zależne od sygnałów regulacyjnych organizmu. W standardach onkologicznych uznaje się, że dopiero nowotwór zdolny do inwazji i przerzutowania jest pełnoprawnym rakiem złośliwym, a nie tylko zmianą przedinwazyjną czy dysplastyczną. Dlatego skojarzenie: progresja = inwazja + przerzuty jest bardzo praktyczne i przydatne na egzaminach oraz w realnej pracy z pacjentami.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 5
Chirurgiczne operacje cytoredukcyjne stosowane w onkologii mają na celu usunięcie
A. wszystkich węzłów chłonnych.
B. tylko węzła wartowniczego.
C. całego nowotworu.
D. części nowotworu.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. W operacjach onkologicznych pojęcie „cytoredukcja” oznacza celowe, planowe usunięcie tylko części masy guza nowotworowego, a nie całego nowotworu. Chodzi o zmniejszenie obciążenia nowotworowego w organizmie, czyli tzw. tumour burden. Z punktu widzenia praktyki klinicznej takie zabiegi robi się wtedy, gdy całkowite wycięcie guza jest nierealne technicznie, zbyt ryzykowne dla pacjenta albo gdy rozsiew choroby jest tak duży, że radykalność jest po prostu niemożliwa. Moim zdaniem ważne jest, żeby odróżniać operację radykalną (R0), gdzie chirurg dąży do usunięcia całego guza z marginesem zdrowych tkanek, od operacji cytoredukcyjnej, która z definicji jest nieradykalna, ale ma sens onkologiczny. W praktyce cytoredukcję stosuje się np. w zaawansowanym raku jajnika, przy licznych przerzutach w jamie brzusznej – usuwa się jak najwięcej ognisk, ale wiadomo, że mikroskopowe resztki zostaną. Podobnie bywa w niektórych guzach przewodu pokarmowego czy w nowotworach neuroendokrynnych z licznymi przerzutami do wątroby. Standardy postępowania (np. ESMO, NCCN) podkreślają, że dobra cytoredukcja może poprawić skuteczność chemioterapii, immunoterapii czy radioterapii, bo w mniejszej masie guza leki działają po prostu efektywniej. Dodatkowo zmniejszenie masy nowotworu może łagodzić objawy, np. ból, ucisk na narządy, niedrożność przewodu pokarmowego, duszność w przypadku guzów w klatce piersiowej. W niektórych sytuacjach operacja cytoredukcyjna ma charakter paliatywny – nie leczy choroby, ale poprawia jakość życia i czas przeżycia. Z mojego doświadczenia wynika, że kluczowe jest zrozumienie, iż celem cytoredukcji jest optymalizacja dalszego leczenia systemowego, a nie „na siłę” udawanie zabiegu radykalnego. Dlatego poprawna odpowiedź to usunięcie części nowotworu, a nie wszystkich zmian czy całego guza.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 6
Wskazaniem do wykonania badania spirometrycznego jest
A. przewlekła choroba obturacyjna płuc.
Twoja odpowiedź
B. krwioplucie niejasnego pochodzenia.
C. odma opłucnowa.
D. zapalenie płuc.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana przewlekła choroba obturacyjna płuc (POChP) to klasyczne i jedno z najważniejszych wskazań do wykonania spirometrii. Spirometria jest podstawowym badaniem czynnościowym układu oddechowego, które pozwala ocenić pojemności i objętości płuc oraz przepływy powietrza w drogach oddechowych. W praktyce klinicznej właśnie dzięki temu badaniu rozpoznaje się obturację, czyli zwężenie dróg oddechowych, typowe dla POChP i astmy. Standardy GOLD oraz wytyczne towarzystw pneumonologicznych bardzo jasno mówią, że rozpoznanie POChP nie powinno być stawiane tylko „na oko”, na podstawie objawów, ale musi być potwierdzone spirometrycznie – typowo przez obniżony wskaźnik FEV1/FVC poniżej wartości granicznej. Z mojego doświadczenia to badanie jest takim „EKG dla płuc” – proste, powtarzalne, a daje masę informacji. U pacjentów z przewlekłym kaszlem, dusznością wysiłkową, nawracającymi infekcjami oskrzelowymi, szczególnie palaczy, spirometria jest absolutnym standardem postępowania. Dzięki niej można nie tylko postawić diagnozę, ale też oceniać stopień zaawansowania choroby, monitorować skuteczność leczenia (np. lekami rozszerzającymi oskrzela) i kontrolować postęp choroby w czasie. W POChP wynik spirometrii ma też znaczenie rokownicze i pomaga ustalić, czy pacjent kwalifikuje się np. do tlenoterapii domowej albo rehabilitacji oddechowej. W dobrej praktyce technik i personel wykonujący spirometrię dba o prawidłowe przygotowanie pacjenta, poprawną technikę dmuchania, powtarzalność prób i interpretację zgodną z normami odniesienia, bo od jakości tego badania zależy cała dalsza diagnostyka i leczenie pacjenta z przewlekłą obturacją.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 7
Jaki czas należy ustawić do wykonania zdjęcia rentgenowskiego dwójki górnej lewej?
Tabela ekspozycji
wartości
czasu (s)
napięcia (kV)
natężenia (mA)
zęby przedtrzonowe i kły
0,160
60
8
siekacze
0,120
60
8
zęby trzonowe
0,200
60
8
ekspozycja zgryzowo-skrzydełkowa
0,180
66
6
A. 0,180 s
B. 0,120 s
Twoja odpowiedź
C. 0,200 s
D. 0,160 s
Poprawna odpowiedź. Poprawnie wybrałeś czas 0,120 s, bo dwójka górna lewa (siekacz boczny szczęki) należy do grupy zębów „siekacze” i dokładnie ta grupa ma w tabeli ekspozycji przypisany czas 0,120 s przy napięciu 60 kV i natężeniu 8 mA. Czyli klucz do zadania to nie tyle numer zęba, co umiejętność prawidłowego przyporządkowania go do odpowiedniej grupy anatomiczno-funkcjonalnej w tabeli: siekacze, kły i przedtrzonowce, trzonowce, ekspozycje zgryzowo‑skrzydełkowe. Dwójka górna jest siekaczem, więc korzystamy z wiersza „siekacze”. Moim zdaniem w praktyce bardzo ważne jest, żebyś nie ustawiać czasu „na oko”, tylko zawsze odnosił się do tabeli ekspozycji producenta aparatu lub do procedur wewnętrznych pracowni. Dzięki temu dawka promieniowania jest możliwie mała, a obraz ma wystarczającą gęstość optyczną i kontrast, żeby lekarz mógł coś sensownego ocenić. Zbyt długi czas ekspozycji to prześwietlenie zdjęcia, utrata detali, a przy okazji niepotrzebne zwiększenie dawki pacjenta. Zbyt krótki – niedoświetlenie, szum, brak czytelności struktur okołowierzchołkowych, co w stomatologii jest bardzo krytyczne. W dobrych praktykach stomatologicznych przyjęte jest, że dla siekaczy ustawia się zwykle krótszy czas niż dla zębów trzonowych, bo tkanki w tym rejonie są cieńsze, a masa kostna mniejsza. To dokładnie widać w tabeli: 0,120 s dla siekaczy vs 0,200 s dla trzonowców. W pracy z aparatem RTG warto też pamiętać, że tabelę traktujemy jako punkt wyjścia – u osób o bardzo masywnej budowie, przy dużej ilości tkanek miękkich, czas można minimalnie korygować, ale zawsze świadomie i w granicach protokołu. Z mojego doświadczenia, im lepiej ktoś rozumie powiązanie: rodzaj zęba → grubość tkanek → parametry ekspozycji, tym szybciej i pewniej pracuje przy aparacie RTG i rzadziej musi powtarzać zdjęcia, co jest kluczowe z punktu widzenia ochrony radiologicznej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 8Strzał
Proces chemicznego wywoływania radiogramów polega na
A. redukcji bromku potasowego na brom.
B. usunięciu z filmu bromku potasowego.
C. usunięciu z filmu naświetlonych halogenków srebra.
Twoja odpowiedź
D. redukcji naświetlonych halogenków srebra na srebro metaliczne.
Poprawna odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo pojawiają się podobnie brzmiące pojęcia: bromek, halogenki, usuwanie z filmu, redukcja. W klasycznym filmie radiologicznym kluczowe są halogenki srebra, głównie bromek srebra, a nie bromek potasu. Bromek potasu to raczej składnik niektórych roztworów chemicznych, środek przeciwzamgleniowy, ale nie substancja, którą redukujemy w samej emulsji światłoczułej. Dlatego koncepcja, że proces wywoływania polega na redukcji bromku potasowego do bromu, jest po prostu chemicznie nietrafiona – my w wywoływaniu „atakujemy” jony srebra w kryształkach AgBr, a nie kationy potasu w roztworze. Podobny błąd logiczny pojawia się przy odpowiedziach mówiących o „usunięciu z filmu” jakiejś substancji. Usuwanie halogenków srebra (a dokładniej tych nienaświetlonych) to zadanie utrwalacza, nie wywoływacza. W procesie wywoływania niczego z filmu jeszcze nie wypłukujemy, tylko chemicznie przekształcamy naświetlone ziarna. Typowe pomieszanie pojęć wygląda tak: ktoś kojarzy, że po obróbce chemicznej na filmie zostaje tylko obraz ze srebrem, więc myśli, że wywoływanie to etap usuwania halogenków. Tymczasem standardowa sekwencja to: wywoływanie – przerywanie – utrwalanie – płukanie – suszenie. Dopiero utrwalanie na bazie tiosiarczanów powoduje rozpuszczenie i usunięcie nienaświetlonych halogenków srebra z emulsji. Jeśli pomylimy te etapy, łatwo dojść do wniosku, że wywoływanie coś „usuwa”, chociaż ono tak naprawdę coś „dodaje” – dodaje widoczny obraz poprzez redukcję jonów srebra do srebra metalicznego. Z mojego doświadczenia takie błędne skojarzenia wynikają z uczenia się na pamięć nazw odczynników bez zrozumienia, co dzieje się w ziarnie kryształu. Warto więc zapamiętać: wywoływacz redukuje naświetlone halogenki srebra, utrwalacz usuwa resztę, a bromek potasu pełni co najwyżej pomocniczą rolę w roztworze, a nie jest głównym „bohaterem” reakcji.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 9
Jaka jest odległość pomiędzy źródłem promieniowania a powierzchnią ciała pacjenta w technice izocentrycznej radioterapii?
A. Stała i wynosi 100 cm.
B. Stała i wynosi 110 cm.
C. Zmienna, zależna od grubości pacjenta i rodzaju akceleratora.
D. Zmienna, zależna od lokalizacji punktu izocentrycznego w ciele pacjenta.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z samej idei techniki izocentrycznej. W radioterapii izocentrycznej kluczowe jest położenie izocentrum, czyli punktu w przestrzeni, w którym przecinają się osie wszystkich wiązek promieniowania i oś obrotu gantry, stołu oraz kolimatora. Ten punkt umieszcza się wewnątrz ciała pacjenta – w obszarze planowanej objętości napromienianej (PTV), a nie na powierzchni skóry. Skoro izocentrum jest „w środku”, to odległość od źródła promieniowania do powierzchni ciała musi się zmieniać w zależności od tego, jak głęboko i w jakim miejscu anatomicznym to izocentrum zostało zaplanowane.
W praktyce planowania leczenia (TPS – treatment planning system) ustala się stałą odległość źródło–izocentrum (najczęściej ok. 100 cm dla typowego akceleratora liniowego), natomiast odległość źródło–skóra (SSD) wychodzi zmienna. Jeżeli punkt izocentryczny leży płytko, blisko skóry, SSD będzie stosunkowo duża. Jeśli guz jest głęboko w miednicy lub w śródpiersiu, powierzchnia skóry znajdzie się bliżej głowicy, czyli SSD się zmniejsza. Widać to bardzo dobrze przy rotacyjnych technikach jak VMAT czy klasyczna terapia łukowa: gantry obraca się wokół pacjenta, izocentrum pozostaje nieruchome w ciele, a geometria odległości do skóry zmienia się wraz z kształtem i grubością pacjenta w różnych projekcjach.
Moim zdaniem najważniejsze praktyczne skojarzenie jest takie: w technice izocentrycznej „święte” i stałe jest źródło–izocentrum, a nie źródło–skóra. Dlatego radioterapeuci i technicy planując ustawienie pacjenta korzystają z współrzędnych izocentrum (laser, systemy IGRT) i nie próbują na siłę utrzymywać jednej odległości SSD. To podejście ułatwia skomplikowane techniki wielopolowe, IMRT czy stereotaksję, gdzie wiele wiązek musi trafiać w ten sam punkt w przestrzeni bez względu na kształt pacjenta. Z mojego doświadczenia, jeżeli ktoś mechanicznie myśli tylko „100 cm od skóry”, to zwykle ma kłopot ze zrozumieniem geometrii izocentrycznej i potem gorzej ogarnia planowanie bardziej zaawansowanych technik.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 10
W radioterapii konwencjonalnej pacjent jest leczony promieniowaniem pochodzącym
A. z rozpadu izotopu radu.
B. ze źródeł zewnętrznych.
Twoja odpowiedź
C. z rozpadu izotopu uranu.
D. ze źródeł wewnętrznych.
Poprawna odpowiedź. W radioterapii konwencjonalnej chodzi przede wszystkim o teleterapię, czyli napromienianie z tzw. źródeł zewnętrznych. To znaczy, że źródło promieniowania (najczęściej akcelerator liniowy generujący fotony wysokoenergetyczne, np. 6 MV, 10 MV) znajduje się poza ciałem pacjenta, w głowicy aparatu, a wiązka jest precyzyjnie kierowana w obszar guza. To jest standard postępowania w onkologii radioterapeutycznej dla większości nowotworów: raka płuca, piersi, prostaty, guzów głowy i szyi. Z mojego doświadczenia, jak ktoś myśli „radioterapia” w szpitalu, to w 90% chodzi właśnie o tę klasyczną teleterapię. W praktyce planowanie takiego leczenia odbywa się na podstawie tomografii komputerowej planistycznej, czasem z nałożeniem obrazów MR czy PET. Fizycy medyczni i lekarz radioterapeuta wyznaczają objętości PTV, CTV, OAR, a następnie komputer optymalizuje rozkład dawki tak, żeby jak najlepiej napromienić guz i maksymalnie oszczędzić narządy krytyczne. Dawka jest podawana frakcjami, np. 1,8–2 Gy dziennie przez kilka tygodni, co jest zgodne z zaleceniami EORTC czy ESTRO. W odróżnieniu od brachyterapii, tutaj nie wszczepia się żadnych źródeł do ciała – pacjent po zakończeniu seansu nie „promieniuje” i nie stanowi zagrożenia dla otoczenia. Teleterapia wymaga też bardzo ścisłej kontroli jakości: codziennego sprawdzania parametrów wiązki, systemów unieruchomienia pacjenta, weryfikacji pozycjonowania (IGRT – obrazowanie przed napromienianiem). Moim zdaniem warto zapamiętać prostą rzecz: radioterapia konwencjonalna = zewnętrzna wiązka promieniowania jonizującego, generowana przez specjalistyczny aparat, a nie przez izotop wszczepiony do środka ciała.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 11Strzał
Obrazy DDR są tworzone w trakcie
A. napromieniowania na aparacie terapeutycznym.
Twoja odpowiedź
B. wykonywania przekrojów w tomografii komputerowej.
C. planowania radioterapii w komputerowym systemie planowania leczenia.
Poprawna odpowiedź
D. weryfikacji geometrii pól terapeutycznych na symulatorze rentgenowskim.
Niepoprawna odpowiedź. W tym pytaniu łatwo się złapać na skojarzeniach z klasycznym zdjęciem rentgenowskim, bo nazwa DDR brzmi podobnie do terminów używanych w radiologii. Obrazy DDR nie są jednak wykonywane bezpośrednio na aparacie terapeutycznym podczas napromieniania. Na aparacie terapeutycznym wykonuje się obrazy weryfikacyjne, najczęściej za pomocą EPID (Electronic Portal Imaging Device) albo CBCT. Służą one do sprawdzenia ustawienia pacjenta, ale są to rzeczywiste obrazy zarejestrowane detektorem, a nie obrazy rekonstruowane z danych tomograficznych. DDR to coś odwrotnego – to symulacja zdjęcia, wyliczona przez system planowania z objętości TK. Podobne nieporozumienie pojawia się przy kojarzeniu DDR z wykonywaniem przekrojów w tomografii komputerowej. TK dostarcza surowych danych przekrojowych, na podstawie których później system planowania generuje DDR. Sam tomograf nie tworzy DDR, on tylko dostarcza stos warstw, z których zespół fizyków i lekarzy buduje plan leczenia. Mylenie tych etapów to częsty błąd: badanie TK to diagnostyka i przygotowanie danych, a DDR to element planowania radioterapii, już w osobnym oprogramowaniu. Równie zdradliwa jest odpowiedź sugerująca, że DDR powstają podczas weryfikacji geometrii pól na symulatorze rentgenowskim. Klasyczny symulator wykonuje zwykłe zdjęcia RTG lub fluoroskopię w geometrii zbliżonej do aparatu terapeutycznego, ale to dalej są obrazy rentgenowskie, nie cyfrowo rekonstruowane radiogramy. DDR jest przygotowywany wcześniej, w systemie planowania, i dopiero potem może służyć jako wzorzec do porównania z obrazami z symulatora czy z aparatu terapeutycznego. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro DDR służy do weryfikacji ustawienia, to musi być tworzony właśnie przy weryfikacji. W rzeczywistości proces jest dwustopniowy: najpierw planowanie i generacja DDR, potem ich wykorzystanie przy kontroli jakości ustawienia wiązek. Dlatego poprawne osadzenie DDR wyłącznie w kontekście komputerowego systemu planowania leczenia jest kluczowe z punktu widzenia prawidłowego zrozumienia całego procesu radioterapii.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 12Strzał
Fala głosowa rozchodzi się
A. w gazach i próżni.
B. w cieczach i próżni.
C. w gazach i cieczach.
Twoja odpowiedź
D. w gazach, cieczach i próżni.
Poprawna odpowiedź. Poprawnie – fala głosowa, czyli fala akustyczna, w fizyce jest falą mechaniczną. To znaczy, że do swojego rozchodzenia się potrzebuje ośrodka materialnego, w którym cząsteczki mogą drgać i przekazywać energię dalej. Takim ośrodkiem mogą być gazy (np. powietrze), ciecze (np. woda) albo ciała stałe. W próżni nie ma cząsteczek, więc nie ma co drgać i klasyczna fala dźwiękowa po prostu nie może się tam rozchodzić. Dlatego odpowiedź „w gazach i cieczach” jest merytorycznie poprawna, chociaż warto pamiętać, że w rzeczywistości dźwięk rozchodzi się też w ciałach stałych. W praktyce medycznej i okołomedycznej ma to spore znaczenie. W audiometrii, badaniach słuchu czy przy kalibracji sprzętu do pomiaru hałasu zakłada się, że fala dźwiękowa biegnie głównie w powietrzu, czyli w gazie. Z kolei w ultrasonografii medycznej wykorzystujemy rozchodzenie się fal mechanicznych w tkankach, które fizycznie zachowują się jak różne ciecze i ciała stałe – stąd żel USG, żeby poprawić sprzężenie między głowicą a skórą, bo powietrze bardzo słabo przewodzi ultradźwięki. Moim zdaniem to jedno z tych prostych pytań, które później ułatwia zrozumienie, czemu np. badanie USG nie działa w powietrzu i czemu w kosmosie, w próżni, nie „słychać” eksplozji mimo że mogą emitować promieniowanie elektromagnetyczne. W dobrych praktykach technicznych zawsze rozróżniamy fale mechaniczne (wymagające ośrodka, jak dźwięk) od fal elektromagnetycznych (np. promieniowanie RTG, radiowe), które mogą iść w próżni.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 13
Jakie symbole mają odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe w badaniu EKG?
A. aVR, aVL, aVF
B. V1, V2, V3
C. V4, V5, V6
D. I, II, III
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – odprowadzenia kończynowe dwubiegunowe w standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG mają symbole I, II, III. Nazywają się „dwubiegunowe”, bo rejestrują różnicę potencjałów pomiędzy dwiema elektrodami czynnościowymi założonymi na kończyny. W odprowadzeniu I aparat porównuje lewą rękę z prawą ręką (LA–RA), w odprowadzeniu II – lewą nogę z prawą ręką (LL–RA), a w odprowadzeniu III – lewą nogę z lewą ręką (LL–LA. W praktyce klinicznej właśnie te trzy odprowadzenia są podstawą tzw. trójkąta Einthovena, który opisuje elektryczną oś serca w płaszczyźnie czołowej. Z mojego doświadczenia, jeżeli ktoś dobrze ogarnia I, II, III, to dużo łatwiej rozumie potem interpretację osi serca, zmian niedokrwiennych czy przerostów komór. W zapisie monitorującym (np. na OIT czy w ratownictwie) najczęściej używa się właśnie odprowadzenia II, bo zwykle daje ono najwyższe, najbardziej czytelne załamki P i zespoły QRS. To jest taki „roboczy standard” w wielu oddziałach. Warto też pamiętać, że technik zakładający EKG musi poprawnie rozmieścić elektrody kończynowe (czerwony, żółty, zielony, czarny) – nawet jeśli w praktyce klinicznej często daje się je na przedramiona i podudzia, a nie na nadgarstki i kostki. Dla jakości zapisu i poprawnej interpretacji odprowadzeń I, II, III ważne jest jeszcze ograniczenie artefaktów ruchowych, dobra przyczepność elektrod i powtarzalny schemat podłączenia, zgodny z wytycznymi producenta aparatu i standardami pracowni EKG.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 14Strzał
Podczas wykonywania badania EKG czarną elektrodę kończynową należy umieścić na kończynie dolnej
A. lewej i po zewnętrznej stronie podudzia.
B. lewej i po wewnętrznej stronie podudzia.
C. prawej i po zewnętrznej stronie podudzia.
Twoja odpowiedź
D. prawej i po wewnętrznej stronie podudzia.
Poprawna odpowiedź. Właściwe umieszczenie czarnej elektrody kończynowej na prawej kończynie dolnej, po stronie zewnętrznej podudzia, wynika bezpośrednio ze standardu wykonywania 12‑odprowadzeniowego EKG. Ta elektroda jest nazywana elektrodą uziemiającą (masą) i choć nie tworzy bezpośrednio żadnego z odprowadzeń rejestrowanych w zapisie, to stabilizuje układ pomiarowy, zmniejsza zakłócenia i poprawia jakość sygnału. Z mojego doświadczenia to właśnie poprawne podłączenie tej elektrody często decyduje, czy zapis będzie czysty, bez „pływającej” linii izoelektrycznej i zakłóceń sieciowych. Zgodnie z powszechnie przyjętymi zasadami (m.in. wytyczne kardiologiczne i instrukcje producentów aparatów EKG) kończynowe elektrody umieszcza się: czerwona – prawa ręka, żółta – lewa ręka, zielona – lewa noga, czarna – prawa noga. Na kończynach dolnych zaleca się lokalizację na podudziu, po stronie zewnętrznej, na skórze nieowłosionej, odtłuszczonej, bez ran i podrażnień. Dlaczego po zewnętrznej stronie? Bo tam jest zwykle mniej ruchu mięśniowego, łatwiej przykleić elektrodę i pacjentowi jest wygodniej leżeć, nie zahacza o kable. Ma to znaczenie praktyczne zwłaszcza przy dłuższym monitorowaniu, np. w telemetrii. Dodatkowo, zachowanie stałego schematu rozmieszczenia elektrod (w tym masy na prawej nodze) ułatwia porównywanie zapisów EKG w czasie – jeśli każdy technik robi to „po swojemu”, to rośnie ryzyko błędnej interpretacji zmian amplitudy załamków. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk: prawa noga, bok podudzia, skóra dobrze przygotowana – wtedy badanie idzie szybko i bez nerwów, a opisujący lekarz dostaje wiarygodny materiał do oceny.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 15
Do wykonania stomatologicznego zdjęcia rentgenowskiego techniką kąta prostego promień centralny należy ustawić prostopadle do
A. linii Campera.
Twoja odpowiedź
B. płaszczyzny zgryzu.
C. filmu rentgenowskiego i osi długiej zęba.
Poprawna odpowiedź
D. dwusiecznej kąta zawartego między filmem a osią zęba.
Niepoprawna odpowiedź. W stomatologicznej technice kąta prostego chodzi o bardzo konkretną geometrię: film (lub czujnik) powinien być ułożony równolegle do osi długiej zęba, a promień centralny ma padać prostopadle do obu tych elementów jednocześnie. To pozwala uniknąć zniekształceń obrazu. Częsty błąd polega na mieszaniu tej techniki z techniką izometrii, czyli techniką dwusiecznej. W tej drugiej rzeczywiście promień centralny ustawia się prostopadle do dwusiecznej kąta między filmem a osią zęba. Ta metoda kiedyś była szerzej stosowana, zwłaszcza przy trudnościach z prawidłowym umieszczeniem filmu, ale obecnie jest uznawana za mniej dokładną, generującą większe zniekształcenia długości zęba i bardziej wrażliwą na małe błędy ustawienia. Dlatego w nowoczesnej praktyce stomatologicznej preferuje się technikę kąta prostego. Mylenie tej zasady z orientacją względem linii Campera czy płaszczyzny zgryzu to też typowy skrót myślowy. Linia Campera i płaszczyzna zgryzu są ważne w protetyce, przy ustawianiu protez, rejestracji zwarcia czy projektowaniu uzupełnień protetycznych, ale nie służą do codziennego pozycjonowania wiązki promieniowania przy zdjęciach wewnątrzustnych. Odnoszenie promienia centralnego do tych orientacyjnych linii w praktyce dałoby bardzo zmienne wyniki, zależne od indywidualnej anatomii pacjenta i ustawienia głowy, co jest sprzeczne z zasadą powtarzalności i standaryzacji projekcji RTG. Z mojego doświadczenia problem wynika z tego, że uczniowie próbują zapamiętać pojedyncze hasła, zamiast zrozumieć geometrię: mamy ząb, mamy film, chcemy, żeby obraz był bez zniekształceń, więc ustawiamy film równolegle do osi zęba, a promień prostopadle do tej pary. Każde inne odniesienie – do płaszczyzny zgryzu, linii Campera czy jakiejś umownej linii – jest zbyt pośrednie i nie gwarantuje poprawnego odwzorowania długości zębów. W radiologii stomatologicznej ważna jest właśnie ta prostota: prostopadle do filmu i osi długiej zęba, a nie do zewnętrznych orientacyjnych płaszczyzn czaszki.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 16Strzał
W badaniu MR czas repetycji TR jest parametrem określającym odstęp czasu między
A. dwoma kolejnymi impulsami pobudzającymi RF90ᵒ
Poprawna odpowiedź
B. dwoma kolejnymi impulsami pobudzającymi RF180ᵒ
Twoja odpowiedź
C. impulsem inwersji 90ᵒ a czasem powstania sygnału (echa).
D. impulsem inwersji 180ᵒ a czasem powstania sygnału (echa).
Niepoprawna odpowiedź. W rezonansie magnetycznym łatwo się pomylić między różnymi kątami impulsów RF i różnymi czasami, bo nazwy są podobne, a w praktyce w sekwencji dzieje się dużo naraz. Czas repetycji TR ma jednak bardzo konkretne znaczenie: to odstęp między dwoma kolejnymi impulsami pobudzającymi RF o kącie 90°, czyli między początkiem jednego cyklu pomiarowego a początkiem następnego. Impulsy 180° pojawiają się głównie jako impulsy refokusujące w sekwencjach spin-echo, ale nie one definiują TR. Ich zadaniem jest odwrócenie dekoherencji spowodowanej niejednorodnościami pola i „złożenie” sygnału w echo, które rejestrujemy w czasie TE. Dlatego wiązanie TR z odległością między impulsami 180° to pomylenie roli tych impulsów z parametrem czasowym sekwencji. Podobny błąd pojawia się przy myleniu TR z czasem inwersji TI. TI definiuje się jako odstęp między impulsem inwersyjnym 180° a momentem rejestracji sygnału (echa). To jest typowe np. w sekwencjach STIR czy FLAIR, gdzie odpowiednio tłumimy sygnał tkanki tłuszczowej albo płynu mózgowo-rdzeniowego. Jeśli ktoś próbuje opisać TR jako odstęp między impulsem inwersji 90° czy 180° a echem, to w praktyce miesza pojęcia TR, TE i TI w jedno. Typowy schemat myślowy jest taki: „jest jakiś impuls i po jakimś czasie jest echo, więc to pewnie TR”, ale to właśnie bardziej opisuje TE, czyli time to echo. TR odnosi się do powtarzania całego cyklu pobudzenia, a TE do odstępu między impulsem pobudzającym 90° a rejestrowanym echem. Dobre opanowanie tych definicji jest kluczowe przy ustawianiu protokołów MR, bo od TR i TE zależy, czy sekwencja będzie T1-, T2- czy PD-zależna, a od TI – czy uda się skutecznie wyciszyć wybraną tkankę. Z mojego doświadczenia, jak się raz porządnie rozrysuje schemat sekwencji spin-echo, to te pomyłki znikają, bo widać wyraźnie: TR liczymy między impulsami 90°, TE od 90° do echa, a TI od impulsu inwersyjnego 180° do echa.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 17
Zgodnie z procedurą wzorcową w badaniu MR należy ułożyć pacjenta na brzuchu do diagnostyki
A. jamy brzusznej.
B. stawu barkowego.
C. kręgosłupa szyjnego.
D. gruczołu piersiowego.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w standardowych procedurach obrazowania MR gruczołu piersiowego pacjentkę układa się na brzuchu, czyli w pozycji pronacyjnej. To jest tzw. pozycja na brzuchu z piersiami swobodnie zwisającymi w specjalnych otworach cewki piersiowej. Dzięki temu gruczoł piersiowy nie jest spłaszczony przez ciężar własnego ciała, lepiej się układa i można uzyskać jednorodne wypełnienie kontrastem oraz równomierne pole magnetyczne. Dodatkowo taka pozycja poprawia separację tkanek i zmniejsza artefakty ruchowe związane z oddychaniem. W praktyce technik MR stosuje dedykowaną cewkę piersiową (breast coil), w której piersi są „zawieszone” w polu widzenia, a klatka piersiowa i klatka kostna są podparte. Moim zdaniem to jedno z badań, gdzie pozycjonowanie ma kluczowe znaczenie dla jakości diagnostycznej – źle ułożona pacjentka to potem problem z oceną zmian ogniskowych, naciekania ściany klatki piersiowej czy węzłów chłonnych. W wytycznych dotyczących badań MR piersi (np. EUSOBI, ACR) wyraźnie podkreśla się konieczność stosowania pozycji na brzuchu i wysokopolowego skanera z odpowiednią sekwencją dynamiczną po kontraście. W badaniach kontrolnych po leczeniu oszczędzającym pierś, w ocenie wieloogniskowości raka, a także u pacjentek z implantami silikonowymi, ta pozycja pozwala na lepsze odróżnienie zmienionego nowotworowo miąższu od blizn, zmian zapalnych czy pofałdowanych implantów. Warto też pamiętać, że ułożenie na brzuchu poprawia komfort psychiczny wielu pacjentek, daje poczucie większej intymności i zmniejsza lęk, co przekłada się na mniejszą liczbę ruchów i lepszą jakość obrazów. W diagnostyce jamy brzusznej, barku czy odcinka szyjnego kręgosłupa pozycja standardowa jest inna, dlatego właśnie odpowiedź dotycząca gruczołu piersiowego najlepiej odzwierciedla procedurę wzorcową.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 18
Podczas badania gammakamerą źródłem promieniowania jest
A. pacjent.
Poprawna odpowiedź
B. detektor.
C. kolimator.
Twoja odpowiedź
D. fotopowielacz.
Niepoprawna odpowiedź. W gammakamerze łatwo pomylić elementy układu i uznać, że to urządzenie samo jest źródłem promieniowania, trochę na zasadzie skojarzenia z aparatem RTG. Tymczasem w medycynie nuklearnej logika jest odwrócona: promieniowanie pochodzi z radioizotopu podanego pacjentowi, a cała reszta aparatury służy wyłącznie do jego selektywnego wychwytywania, przetwarzania i zapisu. Detektor w gammakamerze, zwykle kryształ scyntylacyjny (np. NaI(Tl)), jest tylko przetwornikiem energii – zamienia fotony promieniowania gamma docierające z pacjenta na błyski światła. Sam z siebie nie generuje promieniowania jonizującego, on je jedynie rejestruje. Podobnie kolimator, ta masywna ołowiana „plaster miodu” przytwierdzona do głowicy, pełni funkcję filtra geometrycznego. Ogranicza kierunki, z których fotony mogą dotrzeć do kryształu. Nie jest to źródło, tylko bierny element ochronno-selekcyjny, który wręcz dużą część promieniowania pochłania. Mylenie kolimatora ze źródłem wynika często z tego, że jest ciężki, ołowiany i kojarzy się z „promieniowaniem”. Fotopowielacz z kolei to element elektroniki detekcyjnej. Jego zadaniem jest wzmocnienie bardzo słabego sygnału świetlnego ze scyntylatora do poziomu impulsu elektrycznego możliwego do zliczenia i analizy. W środku zachodzą procesy emisji fotoelektronów i ich multiplikacji, ale to nie jest promieniowanie jonizujące używane do obrazowania pacjenta, tylko zjawiska wewnątrz układu elektronicznego. Typowy błąd myślowy polega na przenoszeniu schematu z klasycznej radiologii: tam lampa jest źródłem i znajduje się po stronie aparatu, więc odruchowo szukamy „źródła” w gammakamerze. W rzeczywistości w scyntygrafii źródło jest ruchome, biologiczne i znajduje się w ciele pacjenta, a cały system detekcyjny jest bierny. Zrozumienie tej różnicy jest kluczowe nie tylko dla teorii, ale też dla ochrony radiologicznej – to pacjent po podaniu radiofarmaceutyku staje się obiektem, od którego trzeba się czasem osłaniać, a nie głowica gammakamery.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 19
Zdjęcie zatok przynosowych wykonuje się w pozycji
A. leżącej przy otwartych ustach.
B. siedzącej przy otwartych ustach.
Poprawna odpowiedź
C. leżącej przy zamkniętych ustach.
Twoja odpowiedź
D. siedzącej przy zamkniętych ustach.
Niepoprawna odpowiedź. W diagnostyce radiologicznej zatok przynosowych kluczowe są dwie rzeczy: prawidłowe pozycjonowanie pacjenta oraz takie ustawienie głowy, żeby cienie kości jak najmniej zasłaniały zatoki. Dlatego w standardach opisujących klasyczną projekcję zatok, szczególnie zatok szczękowych, kładzie się nacisk na pozycję siedzącą oraz konieczność otwarcia ust. Leżenie, zarówno przy otwartych, jak i zamkniętych ustach, powoduje kilka problemów. Po pierwsze, w pozycji leżącej trudniej wykorzystać grawitację do oceny poziomów płynu w zatokach, co jest ważne przy zapaleniu zatok i wysiękach. Po drugie, pacjent leżący ma większą tendencję do poruszania się, a ustawienie głowy względem detektora jest mniej stabilne. W praktyce technik ma wtedy sporo kłopotu, żeby utrzymać powtarzalną, podręcznikową projekcję. To wszystko wpływa na jakość obrazu i może wymuszać powtarzanie ekspozycji, a więc zwiększa dawkę promieniowania. Drugi istotny błąd polega na przekonaniu, że pozycja z zamkniętymi ustami jest równoważna. Przy zamkniętych ustach żuchwa pozostaje wysoko i jej cień nakłada się na obraz zatok szczękowych oraz częściowo na inne struktury twarzoczaszki. W rezultacie ocena przejaśnień powietrznych, pogrubień śluzówki lub obecności płynu jest utrudniona albo wręcz niemożliwa. Moim zdaniem to taki typowy błąd „zdroworozsądkowy”: ktoś myśli, że skoro badanie dotyczy zatok, a nie jamy ustnej, to usta mogą być zamknięte. Tymczasem w radiologii bardzo często specjalnie ustawia się głowę i żuchwę tak, żeby usunąć ich cień z interesującego obszaru. Dlatego odpowiedzi sugerujące pozycję leżącą albo zamknięte usta nie są zgodne z dobrą praktyką pozycjonowania pacjenta do RTG zatok i nie spełniają kryteriów optymalnej jakości obrazu, jakie opisuje się w podręcznikach i procedurach pracownianych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 20
Na ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego
A. kości piętowej.
B. palców stopy.
C. śródstopia.
D. stopy.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na ilustracji widać ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego stopy jako całości, dlatego odpowiedź stopy jest właściwa. Kluczowe jest to, że na detektorze znajduje się cała stopa: palce, śródstopie oraz okolica stępu, a promień centralny jest kierowany w rejon typowy dla badania całej stopy, zwykle w okolice podstawy III kości śródstopia lub środka badanego obszaru, zależnie od projekcji i lokalnego protokołu. W praktyce technik elektroradiologii musi zadbać, żeby objąć cały zakres anatomiczny od paliczków aż po kości stępu, bez ucięcia przodostopia czy pięty. Ważne są też kolimacja, marker strony, prawidłowe przyleganie stopy do detektora i unikanie rotacji. Moim zdaniem to jedno z tych pytań, gdzie trzeba patrzeć nie tylko na punkt wejścia promienia, ale na całe ustawienie kończyny. Dobra praktyka w RTG zakłada, że projekcja stopy powinna pozwalać ocenić paliczki, kości śródstopia, stawy śródstopno-paliczkowe oraz część kości stępu, np. przy urazach, podejrzeniu złamania, zmianach zwyrodnieniowych albo kontroli po leczeniu ortopedycznym.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 21
Które czynności wykonuje technik elektroradiolog w pracowni „gorącej”?
A. Układa pacjenta do badania.
B. Przygotowuje radiofarmaceutyk.
Twoja odpowiedź
C. Sporządza dokumentację medyczną.
D. Przeprowadza badanie gammakamerą.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana czynność „przygotowuje radiofarmaceutyk” jest typowym, wręcz kluczowym zadaniem technika elektroradiologii w tzw. pracowni „gorącej” medycyny nuklearnej. W tej części zakładu nie wykonuje się jeszcze obrazowania gammakamerą, tylko właśnie przygotowuje i porcjuje substancje promieniotwórcze – radiofarmaceutyki – które później są podawane pacjentom. Pracownia „gorąca” to miejsce, gdzie dochodzi do znakowania nośnika (np. związku chemicznego, koloidu, peptydu) odpowiednim radioizotopem, kontroluje się aktywność, czas rozpadu, przygotowuje dawki indywidualne i prowadzi dokumentację radioaktywności. Wszystko odbywa się zgodnie z zasadami GMP, przepisami PAA i wewnętrznymi procedurami BHP oraz ochrony radiologicznej. Technik korzysta tu z osłon ołowianych, dozowników, dygestoriów, kalibratora dawki, a także przestrzega ścisłych procedur dotyczących dekontaminacji i postępowania z odpadami promieniotwórczymi. W praktyce wygląda to tak, że rano przychodzi fiolka z radionuklidem (np. technet-99m), technik w pracowni „gorącej” przygotowuje z niej konkretne radiofarmaceutyki do badań różnych narządów, mierzy aktywność w kalibratorze dawki, rozdziela do strzykawek w osłonach ołowianych i opisuje je. Moim zdaniem to jedno z bardziej odpowiedzialnych zadań, bo od prawidłowego przygotowania radiofarmaceutyku zależy zarówno bezpieczeństwo pacjenta, jak i jakość późniejszego obrazu scyntygraficznego. Dobre praktyki wymagają też ciągłego monitorowania zanieczyszczeń powierzchni, kontroli skażeń osobistych i prowadzenia szczegółowej ewidencji źródeł, co również jest elementem codziennej pracy w „gorącej” pracowni.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 22
W obrazowaniu MR do uwidocznienia naczyń krwionośnych jest stosowana sekwencja
A. EPI
B. TOF
Twoja odpowiedź
C. DWI
D. STIR
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to TOF, czyli technika Time of Flight. Jest to specjalny rodzaj angiografii MR (MRA), który wykorzystuje zjawisko napływu świeżej, niespoczynkowej krwi do warstwy obrazowania. Krew płynąca w naczyniach ma inny stan namagnesowania niż otaczające ją tkanki stacjonarne, dzięki czemu w odpowiednio zaprojektowanej sekwencji gradientowo-echo (GRE) naczynia wychodzą bardzo jasno na tle przytłumionych tkanek. Moim zdaniem to jedna z fajniejszych sztuczek fizycznych w MR, bo pozwala zobaczyć naczynia bez podawania kontrastu. W praktyce klinicznej TOF stosuje się głównie do oceny tętnic wewnątrzczaszkowych, tętnic szyjnych, czasem tętnic kręgowych i koła Willisa. Standardem jest 3D TOF w badaniach neuroangiograficznych – daje wysoką rozdzielczość przestrzenną, możliwość rekonstrukcji MIP (maximum intensity projection) oraz dobre uwidocznienie zwężeń, tętniaków czy malformacji naczyniowych. W badaniach wydolności tętnic szyjnych często łączy się TOF z sekwencjami T1 i T2, żeby jednocześnie ocenić zarówno światło naczynia, jak i blaszkę miażdżycową. Warto też kojarzyć, że TOF jest techniką niekontrastową, w przeciwieństwie do klasycznej angiografii kontrastowej czy MRA z gadolinem – szczególnie ważne u pacjentów z niewydolnością nerek, gdzie unikamy kontrastu. Dobrą praktyką jest odpowiednie ustawienie kierunku przepływu względem płaszczyzny skanowania, bo TOF najlepiej działa, gdy krew napływa prostopadle do warstwy. Jeśli przepływ jest bardzo wolny albo bardzo turbulentny, kontrast naczyń może się pogarszać, więc technik musi świadomie dobrać parametry TR, flip angle i grubość warstw. W diagnostyce radiologicznej TOF jest po prostu podstawowym narzędziem do nieinwazyjnej oceny naczyń w MR bez kontrastu.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 23
Parametrem krwi, który powinien zostać oznaczony u pacjenta przed wykonaniem badania MR z kontrastem jest
A. bilirubina
B. kreatynina.
Twoja odpowiedź
C. fibrynogen.
D. hemoglobina.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana kreatynina to dokładnie ten parametr, który w praktyce klinicznej sprawdza się rutynowo przed podaniem kontrastu do badania MR (a w zasadzie przed większością badań z kontrastem, także TK). Chodzi o ocenę wydolności nerek, bo kontrasty paramagnetyczne na bazie gadolinu są wydalane głównie przez nerki. Jeżeli funkcja nerek jest upośledzona, rośnie ryzyko powikłań, takich jak nefrogenne układowe zwłóknienie (NSF) czy po prostu kumulacja środka kontrastowego w organizmie. Dlatego oznaczenie kreatyniny pozwala obliczyć eGFR (szacunkowy współczynnik przesączania kłębuszkowego) i na tej podstawie zdecydować, czy kontrast można bezpiecznie podać, czy trzeba zmienić dawkę, typ kontrastu, albo nawet zrezygnować z podania. W standardach pracowni diagnostyki obrazowej przyjmuje się, że świeży wynik kreatyniny/eGFR (zwykle nie starszy niż 1–3 miesiące, a przy chorych wysokiego ryzyka jeszcze krótszy) jest wymagany przed badaniem MR z kontrastem, zwłaszcza u pacjentów z cukrzycą, nadciśnieniem, przewlekłą chorobą nerek, w podeszłym wieku czy po dużych zabiegach chirurgicznych. W większości protokołów, gdy eGFR spada poniżej określonego progu (np. <30 ml/min/1,73 m²), rozważa się rezygnację z gadolinu lub zastosowanie środka o najniższym ryzyku, ewentualnie konsultację nefrologiczną. W praktyce technika czy technika elektroradiologii często współuczestniczy w weryfikacji, czy pacjent ma aktualny wynik kreatyniny i czy nie ma przeciwwskazań do kontrastu. Moim zdaniem właśnie takie myślenie „przed” badaniem – sprawdzenie parametrów nerkowych, leków, wywiadu – odróżnia bezpieczną, profesjonalną pracownię od tej, gdzie robi się badania trochę z automatu. Bilirubina, fibrynogen czy hemoglobina mogą być istotne w innych sytuacjach klinicznych, ale nie są podstawowym, rutynowym kryterium kwalifikacji do gadolinowego kontrastu MR – tu króluje kreatynina i wynik eGFR.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 24
Którą strukturę anatomiczną uwidoczniono na zamieszczonym obrazie USG?
A. Nerkę lewą ze złogami.
B. Pęcherz moczowy z kamieniami.
Twoja odpowiedź
C. Pęcherzyk żółciowy z kamieniami.
Poprawna odpowiedź
D. Ciężarną macicę z czterema płodami.
Niepoprawna odpowiedź. Na tym obrazie łatwo pomylić się, jeśli nie zwróci się uwagi na kilka kluczowych cech ultrasonograficznych. Struktura widoczna na ekranie jest bezechowa, wydłużona i ma cienką, równą ścianę – to bardzo typowy obraz pęcherzyka żółciowego. Złogi wewnątrz dają silny, jasny odblask i wyraźny cień akustyczny za sobą. To właśnie ten cień jest jednym z najważniejszych elementów różnicowania. Nerka lewa ze złogami wygląda inaczej: ma charakterystyczną budowę z korą i piramidami, widoczny jest zarys miedniczki nerkowej, a kamienie zwykle lokalizują się w kielichach lub miedniczce, często z poszerzeniem układu kielichowo‑miedniczkowego. Tutaj nie widać ani zróżnicowania korowo‑rdzeniowego, ani typowego kształtu nerki, więc takie rozpoznanie nie trzyma się kupy. Pęcherz moczowy z kamieniami ma z kolei kształt bardziej kulisty lub owalny, położony jest w miednicy małej, a ściana jest grubsza i zwykle bardziej regularnie napięta. W dodatku duży pęcherz często wypełnia prawie cały przekrój w badaniu nadłonowym, czego na tym obrazie nie ma. Ciężarna macica z płodami prezentuje się jeszcze zupełnie inaczej: widoczne są struktury zarodka lub płodu, pęcherzyk ciążowy, łożysko, a całość ma zupełnie inną lokalizację anatomiczną i echogeniczność. Tutaj brak jakichkolwiek elementów budowy płodu. Typowym błędem jest ocenianie obrazu tylko „na kształt” bez uwzględnienia położenia sondy i okolicy anatomicznej – w jamie brzusznej łatwo pomylić pęcherzyk żółciowy z innymi przestrzeniami płynowymi. Dobrą praktyką jest zawsze myślenie schematem: najpierw lokalizacja i narząd, potem dopiero patologia. Taki sposób analizy znacznie zmniejsza ryzyko błędnej interpretacji i jest zgodny ze standardami opisu badań USG stosowanymi w pracowniach diagnostyki obrazowej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 25
Rytm alfa i beta rejestruje się podczas badania
A. EKG
B. HSG
C. EEG
Twoja odpowiedź
D. USG
Poprawna odpowiedź. Rytm alfa i beta to pojęcia ściśle związane z elektroencefalografią, czyli badaniem EEG. Są to typy fal mózgowych, które rejestruje się za pomocą elektrod umieszczonych na skórze głowy. Rytm alfa zwykle pojawia się w okolicach potylicznych, gdy pacjent jest w stanie relaksu, z zamkniętymi oczami, ale przy zachowanej świadomości. Jego częstotliwość to mniej więcej 8–13 Hz. Rytm beta ma wyższą częstotliwość, około 13–30 Hz, i wiąże się z aktywnością psychiczną, koncentracją, czasem z niepokojem czy pobudzeniem. W praktyce technika EEG to właśnie te rytmy opisuje w opisie badania, razem z innymi (theta, delta), bo na ich podstawie lekarz ocenia czynność bioelektryczną mózgu. W dobrych pracowniach EEG standardem jest rejestracja w układzie 10–20, z zastosowaniem odpowiedniego filtra, kalibracji i opisu poszczególnych rytmów w spoczynku, podczas hiperwentylacji, fotostymulacji i ewentualnie snu. Moim zdaniem warto kojarzyć, że samo słowo „rytmy” w kontekście alfa/beta prawie zawsze oznacza EEG, a nie żadne inne badanie. W diagnostyce wykorzystuje się to np. w rozpoznawaniu padaczki, ocenie śpiączek, zaburzeń świadomości, a także w monitorowaniu głębokości sedacji. Rytm alfa zanikający przy otwarciu oczu czy rytm beta nasilony przy lekach uspokajających to typowe obserwacje. W praktyce technik medyczny, który dobrze rozumie, czym są te rytmy, łatwiej wychwyci artefakty, błędy elektrod czy nietypowy zapis i przekaże lekarzowi wiarygodny materiał do interpretacji.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 26
Na radiogramie czaszki strzałką zaznaczono
A. gałąź żuchwy.
B. zatokę szczękową.
C. zachyłek jarzmowy.
D. część skalistą kości skroniowej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na zdjęciu RTG czaszki w projekcji czołowej strzałka wskazuje na część skalistą kości skroniowej. To jest ten bardzo gęsty, mocno zacieniony fragment kości położony bocznie i nieco ku dołowi od podstawy czaszki. Część skalista (pars petrosa) ma największą gęstość kostną w obrębie czaszki, dlatego na obrazie RTG jest wyraźnie bielsza niż otaczające struktury. W jej obrębie znajduje się m.in. przewód słuchowy wewnętrzny, kosteczki słuchowe i struktury ucha wewnętrznego – to kluczowy rejon w otologii i neurochirurgii. Moim zdaniem warto zapamiętać, że na klasycznych projekcjach czaszki właśnie ta część kości skroniowej „świeci” najmocniej, tworząc charakterystyczne zgrubienie przy podstawie. W praktyce technika obrazowania tego obszaru wymaga dobrego doboru parametrów ekspozycji, bo zbyt niskie kV spowoduje niedoświetlenie struktur głębiej położonych, a za wysokie – utratę kontrastu w zatokach czy oczodołach. W diagnostyce radiologicznej część skalista jest ważnym punktem orientacyjnym przy ocenie złamań podstawy czaszki, zmian nowotworowych w okolicy kąta mostowo-móżdżkowego czy zapaleń wyrostka sutkowatego. W TK wysokiej rozdzielczości ocenia się szczegółowo kanały kostne i pneumatykę wyrostka sutkowatego, ale podstawowa orientacja zaczyna się właśnie od umiejętności rozpoznania tej struktury na zwykłym RTG. Dobra praktyka jest taka, żeby zawsze „przelecieć wzrokiem” po obu kościach skroniowych symetrycznie – różnice w zarysie części skalistej lub jej zacienieniu mogą być pierwszym sygnałem patologii.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 27
Na obrazie rentgenowskim strzałką zaznaczono
A. tętnik aorty brzusznej.
Twoja odpowiedź
B. tętnik aorty piersiowej.
C. rozwarstwienie aorty brzusznej.
D. rozwarstwienie aorty piersiowej.
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionym obrazie kontrastowej angiografii widoczny jest odcinek aorty przebiegający w jamie brzusznej, czyli aorta brzuszna – i to właśnie ją zaznaczono strzałką. Świadczy o tym kilka elementów: położenie struktur mniej więcej na wysokości trzonów kręgów lędźwiowych, przebieg naczynia w linii pośrodkowej ciała oraz obecność rozdętego workowatego poszerzenia typowego dla tętniaka aorty brzusznej poniżej odejścia tętnic trzewnych. W badaniach obrazowych, zwłaszcza przy klasycznej angiografii czy angio-TK, kluczowe jest zawsze odniesienie się do orientacji anatomicznej: od przepony w dół mówimy o aorcie brzusznej, a powyżej – o piersiowej. W praktyce technika radiologiczna powinna zwracać uwagę na prawidłowe wypełnienie światła naczynia kontrastem, odpowiedni czas ekspozycji i projekcję (najczęściej AP), tak aby wyraźnie uwidocznić aortę i ewentualne patologie, jak tętniaki czy zwężenia. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „czytania” obrazu od góry do dołu: najpierw łuk aorty, potem zstępująca piersiowa, przejście przez rozwór aortowy przepony i dalej aorta brzuszna aż do jej rozdwojenia na tętnice biodrowe wspólne. W codziennej pracy technika i lekarza radiologa poprawne rozpoznanie odcinka aorty ma ogromne znaczenie, bo od tego zależy np. kwalifikacja do zabiegu endowaskularnego (EVAR), dobór długości stent-graftu czy planowanie zakresu skanowania w angio-TK. Dobre praktyki mówią też, żeby zawsze oceniać nie tylko sam tętniak, ale cały przebieg aorty brzusznej – od tętnic nerkowych aż do rozwidlenia – bo zmiany często są wielopoziomowe.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 28
Który obraz MR mózgu został wykonany w sekwencji DWI?
Obraz 1
Obraz 2
Twoja odpowiedź
Obraz 3
Obraz 4
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany został Obraz 2, ponieważ ma on typowe cechy sekwencji DWI (Diffusion Weighted Imaging). W DWI tło mózgowia jest stosunkowo jednorodne i dość ciemne, natomiast ogniska z ograniczoną dyfuzją wody (np. świeży udar niedokrwienny, ropień, niektóre guzy o dużej komórkowości) są bardzo jasne, wręcz „świecące”. Charakterystyczny jest też nieco gorszy kontrast anatomiczny niż w klasycznych sekwencjach T1- czy T2-zależnych oraz częste zniekształcenia geometryczne obrazu wynikające z użycia sekwencji echo-planar (EPI). Moim zdaniem, to właśnie to ziarniste tło, wysoki sygnał w patologii i specyficzny wygląd kory i jąder podstawy najbardziej „zdradzają”, że patrzymy na DWI. W praktyce klinicznej DWI jest złotym standardem w diagnostyce ostrego udaru – zgodnie z aktualnymi wytycznymi neurologicznymi i neuroradiologicznymi to ta sekwencja pozwala najwcześniej wychwycić niedokrwienie, często już po kilkunastu minutach od początku objawów, kiedy TK bywa jeszcze prawidłowa. Dodatkowo stosuje się ją do różnicowania zmian naczyniopochodnych z przewlekłymi leukopatiami, do oceny ropni (ograniczona dyfuzja w ropnym materiale) oraz w onkologii, gdzie współczynnik dyfuzji (ADC) pomaga ocenić złośliwość guza i odpowiedź na leczenie. W dobrze wykonanym badaniu MR mózgu w trybie ostrego dyżuru DWI jest zawsze w pakiecie podstawowym, obok sekwencji T2, FLAIR i często angiografii MR. Z mojego doświadczenia technicy, którzy szybko „łapią” charakterystyczny wygląd DWI, znacznie sprawniej wstępnie oceniają badanie jeszcze na konsoli, co w udarze realnie skraca czas do decyzji terapeutycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 29
Który narząd na obrazie scyntygrafii znakowanej erytrocytami zaznaczono cyfrą 2?
A. Serce.
B. Nerkę.
C. Wątrobę.
D. Śledzionę.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – na scyntygrafii z użyciem znakowanych erytrocytów struktura oznaczona cyfrą 2 to śledziona. W tego typu badaniu podaje się dożylnie erytrocyty znakowane najczęściej technetem-99m (99mTc). Znacznik pozostaje we krwi, dlatego najbardziej uwidaczniają się narządy silnie ukrwione i uczestniczące w filtracji oraz niszczeniu krwinek: serce, wątroba i właśnie śledziona. Śledziona leży anatomicznie w lewym górnym kwadrancie jamy brzusznej, pod przeponą, bocznie i nieco ku tyłowi w stosunku do żołądka. Na obrazie projekcji przedniej wygląda zwykle jak intensywny, owalny obszar gromadzenia znacznika po lewej stronie, poniżej poziomu serca i nieco bocznie od wątroby. Moim zdaniem ważne jest, żeby w praktyce zawsze łączyć położenie narządu z charakterem radiofarmaceutyku: w badaniu RBC nie zobaczymy typowego wydzielania do dróg moczowych jak w scyntygrafii nerek, tylko rozkład w obrębie układu krążenia i narządów krwiotwórczych. W diagnostyce klinicznej tę technikę wykorzystuje się m.in. do oceny ektopowej śledziony, tzw. „splenosis”, do różnicowania ognisk w obrębie jamy brzusznej oraz do oceny funkcji śledziony po urazach czy w chorobach hematologicznych. Dobrą praktyką jest zawsze porównywanie intensywności wychwytu w śledzionie z wątrobą – śledziona w tym badaniu powinna być co najmniej tak samo, a często nawet bardziej intensywna. W pracowni medycyny nuklearnej przy ocenie takich obrazów technik musi zwracać uwagę na poprawne ułożenie pacjenta, centralizację pola widzenia gammakamery i prawidłowe oznaczenie stron ciała, bo pomylenie lewej z prawą od razu prowadziłoby do błędnej identyfikacji śledziony i innych narządów.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 30Strzał
Który załamek odzwierciedla szybką repolaryzację komór w zapisie EKG?
A. Q
B. R
C. T
Twoja odpowiedź
D. S
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany załamek T odzwierciedla fazę szybkiej repolaryzacji komór, czyli powrót błony komórkowej kardiomiocytów komorowych do spoczynkowego potencjału po skurczu. W ujęciu elektrofizjologicznym odpowiada to głównie fazie 3 potencjału czynnościowego komórek mięśnia komór – intensywny wypływ jonów potasu na zewnątrz i wygaszanie napływu jonów wapnia. Na standardowym 12‑odprowadzeniowym EKG załamek T pojawia się po zespole QRS i przed odcinkiem TP, jest zwykle dodatni w większości odprowadzeń kończynowych i przedsercowych (z wyjątkiem aVR i czasem V1). W praktyce technika zapisu ma duże znaczenie: prawidłowe ułożenie elektrod, filtracja zakłóceń i poprawna kalibracja (10 mm/mV, 25 mm/s) ułatwiają wiarygodną ocenę morfologii załamka T. To ma znaczenie, bo zmiany kształtu lub kierunku załamka T są jednym z podstawowych kryteriów oceny niedokrwienia, przerostu komór, zaburzeń elektrolitowych (np. hiperkaliemia – wysokie, ostre T) czy toksycznego działania leków. Z mojego doświadczenia w pracowni EKG bardzo często lekarz najpierw „rzuca okiem” właśnie na odcinek ST i załamki T, żeby szybko wychwycić ostrą patologię. W dobrych praktykach diagnostyki elektromedycznej zaleca się systematyczną analizę: rytm, częstość, oś elektryczna, zespół QRS, odcinek ST i właśnie załamek T, z porównaniem do poprzednich zapisów pacjenta. Umiejętność kojarzenia załamka T z repolaryzacją komór to podstawa do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji, np. rozróżniania zmian wtórnych do poszerzonego QRS od pierwotnych zaburzeń repolaryzacji. Moim zdaniem warto też nawykowo sprawdzać zgodność kierunku T z główną składową QRS w danym odprowadzeniu – niezgodność często sugeruje patologię, nawet jeśli pacjent jeszcze nic nie czuje.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2018 (arkusz Z.21-X-18.06).
Pytanie 31
Na przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano
A. rdzeń kręgowy.
B. ząb kręgu obrotowego.
Twoja odpowiedź
C. otwór kręgu szczytowego.
D. guzek tylny kręgu szczytowego.
Poprawna odpowiedź. Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK szyi strzałka wskazuje typową, owalną, kostną strukturę położoną centralnie, nieco ku przodowi w kanale kręgowym – to ząb kręgu obrotowego (dens axis, C2). W tomografii komputerowej w okolicy połączenia czaszkowo‑szyjnego zawsze warto sobie „ułożyć w głowie” układ: z przodu łuk przedni kręgu szczytowego (C1), za nim właśnie ząb kręgu obrotowego, a dopiero dalej ku tyłowi przestrzeń z rdzeniem kręgowym. Ząb ma wysoką gęstość w TK (typowa dla kości zbitej), wyraźne korowe obrysy i jest zrośnięty z trzonem C2. Moim zdaniem, jak się raz dobrze zapamięta ten charakterystyczny obraz „palika” wystającego do góry w obrębie C1, to później rozpoznawanie jest już dużo prostsze. W praktyce klinicznej prawidłowa identyfikacja zęba kręgu obrotowego jest kluczowa przy ocenie urazów odcinka szyjnego, zwłaszcza u pacjentów po wypadkach komunikacyjnych czy upadkach z wysokości. Standardy diagnostyczne (np. zalecenia towarzystw radiologicznych) podkreślają konieczność oceny ciągłości zęba, linii złamania, przemieszczenia względem łuku przedniego C1 oraz szerokości przestrzeni przedzębowej. Właśnie w oparciu o prawidłowe rozpoznanie tej struktury planuje się dalsze postępowanie: od zaopatrzenia ortopedycznego, przez stabilizację operacyjną, aż po ścisłą kontrolę w badaniach kontrolnych TK. Dodatkowo znajomość anatomii dens axis pomaga też przy planowaniu badań czynnościowych (RTG w projekcjach otwartych ust) i przy interpretacji rezonansu magnetycznego, gdzie oceniamy nie tylko samą kość, ale też więzadła stabilizujące ząb oraz ewentualne uciski na rdzeń kręgowy.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 32
Na którym obrazie rentgenowskim sutka uwidoczniono zmianę patologiczną w obrębie węzłów chłonnych?
Obraz 1
Obraz 2
Twoja odpowiedź
Obraz 3
Obraz 4
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazano obraz 2, ponieważ to właśnie na nim widać patologiczną zmianę w obrębie węzłów chłonnych pachowych. W górnej części projekcji bocznej sutka widoczna jest dobrze odgraniczona, silnie zacieniona struktura o charakterze powiększonego węzła chłonnego z cechami patologii. W mammografii węzły chłonne pachowe zwykle mają kształt fasolki, z widocznym przejaśnieniem odpowiadającym wnęce tłuszczowej. W przypadku zajęcia nowotworowego (np. przerzut raka piersi) dochodzi do powiększenia węzła, zatarcia wnęki tłuszczowej, nieregularnych zarysów, a czasem do zwapnień. Na obrazie 2 właśnie taki patologiczny węzeł jest widoczny – poza zasadniczym gruczołem sutkowym, w typowej lokalizacji pachowej. Z mojego doświadczenia to jeden z częstszych elementów, które mniej wprawne oko łatwo ignoruje, bo skupia się tylko na samym gruczole piersiowym, a nie na „obrzeżach” obrazu. Standardem opisu mammografii (zgodnie z BI-RADS) jest jednak systematyczne ocenianie nie tylko tkanki gruczołowej i skóry, ale również dołu pachowego i obecnych tam węzłów. W praktyce technika obrazowania też ma znaczenie: prawidłowo wykonana projekcja MLO (skośna przyśrodkowo‑boczna) powinna obejmować szczyt pachy, tak aby radiolog mógł ocenić węzły chłonne. Dlatego u technika elektroradiologii bardzo ważne jest nawykowe „dopilnowanie” głębokiego ujęcia pachy – dokładnie tak, jak na tym przykładzie. W codziennej pracy przekłada się to bezpośrednio na lepsze wykrywanie zaawansowania choroby nowotworowej i precyzyjniejsze planowanie leczenia chirurgicznego czy onkologicznego.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 33
Parametr SNR w obrazowaniu MR oznacza
A. rozmiar matrycy.
B. wielkość pola widzenia.
C. stosunek sygnału do szumu.
Twoja odpowiedź
D. grubość obrazowanej warstwy.
Poprawna odpowiedź. Parametr SNR w obrazowaniu MR to stosunek sygnału do szumu (Signal to Noise Ratio) i jest jednym z absolutnie kluczowych pojęć przy ocenie jakości obrazów rezonansu. Mówiąc po ludzku: patrzymy, jak silny jest użyteczny sygnał pochodzący z tkanek pacjenta w porównaniu do przypadkowych zakłóceń, czyli szumu. Im wyższy SNR, tym obraz jest bardziej „czysty”, gładszy, z wyraźniejszym zarysem struktur anatomicznych i mniejszym ziarnem. Przy niskim SNR obraz robi się „ziarnisty”, poszarpany, trudniej odróżnić szczegóły, a diagnostyka staje się mniej pewna. W praktyce technik MR ciągle balansuje parametrami, które wpływają na SNR: zwiększenie grubości warstwy, liczby akwizycji (NEX/NSA), pola widzenia (FOV), czy zastosowanie odpowiednich cewek odbiorczych poprawia SNR, ale często kosztem rozdzielczości lub czasu badania. Z kolei zwiększenie rozdzielczości (większa matryca, mniejszy voxel) zwykle SNR obniża. Moim zdaniem ważne jest, żeby nie traktować SNR jako abstrakcyjnej liczby, tylko jako realne narzędzie do oceny, czy dana sekwencja nadaje się do wiarygodnej interpretacji. W wielu ośrodkach przyjmuje się minimalne wartości SNR dla konkretnych protokołów, tak żeby radiolog miał wystarczająco „czysty” obraz do opisu. W zaawansowanych systemach kontroli jakości MR SNR mierzy się regularnie na fantomach, żeby sprawdzać stabilność aparatu i wychwycić spadek jakości zanim zauważy go lekarz. W codziennej pracy, jeśli radiolog mówi, że „za dużo szumu na obrazach”, to w praktyce właśnie ma zastrzeżenia do zbyt niskiego SNR i trzeba tak dobrać parametry, żeby ten stosunek sygnału do szumu poprawić, nie tracąc przy tym istotnych informacji diagnostycznych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 34
Artefakty zarejestrowane na elektrokardiogramie zostały wywołane przez
A. stymulator serca.
B. uszkodzone przewody.
C. silne drżenie mięśniowe.
Twoja odpowiedź
D. nieprawidłowe przyłożenie elektrody.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo powiązałeś przedstawiony zapis z silnym drżeniem mięśniowym. Tego typu artefakt na EKG ma dość charakterystyczny wygląd: podstawowy rytm zatokowy jest zwykle widoczny, załamki P, zespoły QRS i załamki T da się rozpoznać, ale na fragmentach zapisu pojawia się gęsty „szum” o wysokiej częstotliwości, jakby ktoś trząsł kartką z wykresem. Ten drobny, nieregularny zygzak nakłada się na linię izoelektryczną i częściowo na zespoły QRS. W praktyce klinicznej widzimy to np. u pacjentów z silnym niepokojem ruchowym, przy dreszczach gorączkowych, w chorobie Parkinsona, przy dużym napięciu mięśni z zimna albo gdy badany bardzo się spina i nie potrafi się rozluźnić. Moim zdaniem najłatwiej to rozpoznać właśnie po tym, że mimo „szumu” da się odczytać regularny rytm serca pod spodem. Dobre praktyki przy wykonywaniu EKG mówią wyraźnie, żeby przed zapisem zadbać o komfort cieplny pacjenta, wytłumaczyć mu konieczność leżenia nieruchomo i rozluźnienia mięśni, a w razie widocznych dreszczy odczekać, okryć kocem, czasem nawet podać leki przeciwgorączkowe, zanim zaczniemy rejestrację. Technik EKG powinien też umieć odróżnić artefakt mięśniowy od rzeczywistej arytmii – przy drżeniu mięśniowym odstępy RR są w miarę stałe, a morfologia QRS nie zmienia się, tylko jest „oblepiona” drobnymi zębami. W standardach opisowych zaleca się dopisanie w opisie: „zapis z artefaktem mięśniowym, utrudniającym ocenę odcinka ST” – bo to jest bardzo ważne, żeby lekarz nie nadinterpretował zmian, które są po prostu skutkiem napięcia mięśni, a nie patologii mięśnia sercowego.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 35
Którą strukturę anatomiczną oznaczono strzałką na radiogramie stawu kolanowego?
A. Kłykieć boczny.
B. Kłykieć przyśrodkowy.
C. Guzek międzykłykciowy boczny.
Twoja odpowiedź
D. Guzek międzykłykciowy przyśrodkowy.
Poprawna odpowiedź. Na radiogramie w projekcji a‑p (przednio‑tylnej) strzałka wskazuje na guzki międzykłykciowe kości piszczelowej, a dokładniej na guzek międzykłykciowy boczny. Widać go jako wyniosłość kostną w obrębie pola międzykłykciowego, po stronie bocznej (czyli bardziej „na zewnątrz” stawu). Kluczowe jest tu rozróżnienie: kłykcie to zaokrąglone powierzchnie stawowe kości udowej i piszczelowej, natomiast guzki międzykłykciowe leżą pomiędzy nimi, w miejscu przyczepu więzadeł krzyżowych i części włókien łąkotek. Na prawidłowo wykonanym RTG kolana w standardzie wg zaleceń ECR czy ESR najpierw określamy, gdzie jest strona boczna i przyśrodkowa – zwykle patrzymy na szerokość szpary stawowej i kształt kłykci piszczeli. Strona boczna ma zwykle nieco bardziej wklęsły zarys i mniejszy kłykieć piszczelowy. Moim zdaniem warto sobie w głowie układać prostą zasadę: od strony bocznej widzimy bardziej strome zbocze guzka międzykłykciowego. W praktyce technika radiologiczna używa identyfikacji guzków międzykłykciowych do oceny ustawienia więzadeł krzyżowych (np. przy podejrzeniu awulsji kostnej) oraz do oceny prawidłowości projekcji – jeśli guzki są przesłonięte przez kłykcie, projekcja może być obrócona. W badaniach porównawczych (np. przy planowaniu osi mechanicznej kończyny dolnej) poprawne rozpoznanie, który guzek jest boczny, a który przyśrodkowy, jest absolutną podstawą. W obrazowaniu TK i MR te same struktury są punktami orientacyjnymi przy opisie uszkodzeń ACL i PCL, dlatego dobrze je „wyłapywać” już na prostym RTG, bo to ułatwia dalszą interpretację bardziej złożonych badań.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 36
W scyntygrafii dynamiczne badanie najczęściej rozpoczyna się
A. w momencie lub tuż po iniekcji radiofarmaceutyku.
Poprawna odpowiedź
B. po godzinie od chwili podania radiofarmaceutyku.
C. po dwóch godzinach od chwili podania radiofarmaceutyku.
D. w momencie uzyskania stałego poziomu aktywności radiofarmaceutyku.
Twoja odpowiedź
Niepoprawna odpowiedź. W scyntygrafii dynamicznej kluczowe jest słowo „dynamiczna”. Chodzi o to, że analizujemy zmiany rozmieszczenia radiofarmaceutyku w czasie, praktycznie od pierwszych sekund po podaniu. Błędne jest myślenie, że można spokojnie odczekać godzinę czy dwie, aż „coś się ustali”, i dopiero wtedy zacząć badanie. Taki sposób myślenia pasuje raczej do scyntygrafii statycznych, gdzie często wykonuje się obrazy po określonym czasie od iniekcji, żeby preparat zdążył się związać z tkanką docelową. W badaniach dynamicznych tracimy w ten sposób najważniejsze informacje: fazę napływu, wczesną dystrybucję, a często też fazę eliminacji. Jeśli rozpoczęlibyśmy akwizycję dopiero po godzinie lub dwóch, rejestrowany obraz przypominałby klasyczną scyntygrafię późną, a nie prawdziwe badanie dynamiczne. Nie dałoby się wtedy rzetelnie policzyć krzywych czas–aktywność, ocenić parametrów funkcjonalnych, takich jak klirens nerkowy czy wskaźniki perfuzji. Mylny jest też pomysł, żeby czekać na „stały poziom aktywności” i dopiero wtedy zaczynać. W praktyce medycyny nuklearnej taki stały poziom często w ogóle nie występuje w sensie ścisłym, bo cały czas zachodzą procesy wychwytu, metabolizmu i wydalania. Co więcej, jeśli czekamy aż radiofarmaceutyk się względnie „ustabilizuje”, to oznacza, że minęła już faza, w której obserwujemy najszybsze i najbardziej diagnostyczne zmiany. Typowy błąd myślowy to przenoszenie logiki z badań z kontrastem w TK czy MR, gdzie często czeka się na fazę późną, na scyntygrafię dynamiczną. W medycynie nuklearnej, szczególnie przy gammakamerze, protokoły są inne: aparat musi rejestrować od razu po iniekcji, a nie „kiedy będzie wygodnie”. Standardy towarzystw naukowych jasno zalecają start akwizycji w chwili podania radiofarmaceutyku, właśnie po to, żeby nie utracić najważniejszych danych funkcjonalnych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 37Strzał
Wiązka elektronów najczęściej stosowana jest do leczenia zmian nowotworowych w obrębie
A. płuc.
B. macicy.
C. prostaty.
D. skóry i płytko pod skórą.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana odpowiedź „skóry i płytko pod skórą” idealnie oddaje główne zastosowanie kliniczne wiązki elektronów w radioterapii. Elektrony mają stosunkowo mały zasięg w tkankach – ich dawka rośnie szybko od powierzchni, osiąga maksimum na kilku–kilkunastu milimetrach głębokości, a potem gwałtownie spada. Moim zdaniem to jest właśnie najważniejszy parametr, który trzeba kojarzyć: krótki zasięg i oszczędzanie głębiej położonych narządów. Dlatego w standardach radioterapii (np. zalecenia ESTRO, krajowe rekomendacje) elektrony stosuje się głównie do leczenia zmian powierzchownych: rak skóry, przerzuty skórne, naciekające blizny pooperacyjne, węzły chłonne leżące płytko, blizna po mastektomii, czasem kikut piersi. W praktyce planowania leczenia fizyk medyczny dobiera energię wiązki elektronów (np. 6 MeV, 9 MeV, 12 MeV) tak, żeby maksymalna dawka pokrywała guz, ale nie „przebijała” zbyt głęboko. To jest właśnie przewaga nad fotonami, które penetrują głęboko i oddają istotną dawkę w narządach położonych za guzem. Wiązka elektronowa pozwala np. napromieniać rozległy rak skóry na czaszce, minimalizując dawkę w mózgu, albo zmiany skórne na klatce piersiowej z ograniczeniem dawki w płucach. Dobrą praktyką jest też stosowanie bolusa (materiału dosłownie położonego na skórze), żeby „przesunąć” maksimum dawki bliżej powierzchni, gdy zmiana jest bardzo płytka. Warto zapamiętać: jak widzisz zmianę nowotworową w skórze lub do ok. 3–4 cm pod skórą, w głowie od razu powinna zapalić się lampka – to potencjalne pole do zastosowania elektronów, oczywiście po weryfikacji onkologicznej i fizycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 38
Zamieszczony elektrokardiogram przedstawia
A. migotanie komór.
Twoja odpowiedź
B. zawał dolnej ściany serca.
C. zawał przedniej ściany serca.
D. blok prawej odnogi pęczka Hisa.
Poprawna odpowiedź. To zapis bardzo typowy dla migotania komór. Na przedstawionym EKG nie widać żadnych wyraźnych, powtarzalnych zespołów QRS, brak też załamków P i załamków T. Zamiast tego jest nieregularna, chaotyczna, falista linia o zmiennej amplitudzie i częstotliwości. W praktyce mówi się, że zapis wygląda jak „robaczkowanie” albo „drżenie” linii izoelektrycznej. To właśnie klasyczny obraz VF (ventricular fibrillation). W tej arytmii poszczególne włókna mięśnia komór kurczą się nieskoordynowanie, serce mechanicznie nie pompuje krwi, a krążenie w zasadzie ustaje. Z punktu widzenia medycyny ratunkowej to rytm do defibrylacji – zgodnie z wytycznymi ERC/AHA po rozpoznaniu VF natychmiast wykonuje się wyładowanie defibrylatora (u dorosłych najczęściej 150–200 J w defibrylacji dwufazowej), równolegle prowadząc wysokiej jakości uciśnięcia klatki piersiowej. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w migotaniu komór nie próbujemy liczyć tętna ani częstości – tu liczy się szybkie rozpoznanie „chaosu” na EKG i natychmiastowa reakcja. W warunkach szpitalnych VF często widzi się na monitorze jako nagłą utratę zespołów QRS i przejście w właśnie taki nieregularny zapis bez linii izoelektrycznej między „falami”. W diagnostyce elektromedycznej dobrą praktyką jest zawsze sprawdzenie, czy nie jest to artefakt (np. luźne elektrody), ale przy braku tętna i nagłej utracie przytomności zakładamy, że to prawdziwe VF i działamy od razu, bez zwłoki na dodatkową analizę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 39
Podczas wykonywania zdjęcia rentgenowskiego lewobocznego czaszki promień centralny powinien przebiegać
A. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
B. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
C. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
D. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wynika z geometrii ułożenia pacjenta i definicji płaszczyzn anatomicznych. W projekcji lewobocznej czaszki badana jest lewa strona głowy, czyli to ona powinna przylegać do detektora (kasety). Żeby uzyskać obraz lewej strony możliwie ostry i bez powiększenia, promień centralny musi przechodzić z prawej do lewej strony czaszki – od strony lampy w kierunku detektora. To jest klasyczna zasada w radiografii: część badana bliżej detektora, lampa po stronie przeciwnej. Dodatkowo promień powinien być prostopadły do płaszczyzny strzałkowej, bo ta płaszczyzna dzieli ciało na część prawą i lewą. W lewym bocznym zdjęciu czaszki płaszczyzna strzałkowa pacjenta jest ustawiona równolegle do detektora, więc prostopadły do niej promień daje prawidłową, „czystą” projekcję boczną, bez skośnego nałożenia struktur. Płaszczyzna czołowa (frontalna) w tym ustawieniu jest z kolei prostopadła do detektora, więc promień padający prostopadle do niej dałby projekcję czołową, a nie boczną. W praktyce technik ustawia pacjenta bokiem do detektora, wyrównuje linie anatomiczne (np. linia między kątem oka a przewodem słuchowym zewnętrznym), sprawdza brak rotacji i pochyleń, a potem centralny promień kieruje z prawej na lewą, pod kątem 90° do płaszczyzny strzałkowej. Tak się uzyskuje standardowe boczne RTG czaszki zgodne z atlasami i wytycznymi radiologicznymi. Moim zdaniem warto sobie to zwizualizować na modelu czaszki, bo wtedy łatwiej zapamiętać, że „boczne = promień prostopadły do płaszczyzny strzałkowej, po stronie przeciwnej do badanej”.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 40Strzał
Który artefakt uwidoczniono na skanie RM głowy?
A. Zawijanie obrazu.
Twoja odpowiedź
B. Efekt uśrednienia.
C. Poruszenie pacjenta.
D. Przesunięcie chemiczne.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo rozpoznano artefakt zawijania obrazu (aliasing). Na tym skanie RM głowy widać struktury anatomiczne „przeniesione” spoza pola widzenia (FOV) do wnętrza obrazu – wyglądają jakby fragment czaszki lub tkanek miękkich nagle pojawiał się w nienaturalnym miejscu, przy brzegu kadru. To właśnie typowy obraz zawijania: sygnał z obszaru poza FOV zostaje „zmapowany” po przeciwnej stronie obrazu w kierunku fazowym. W praktyce klinicznej ten artefakt występuje najczęściej przy zbyt małym polu obrazowania w osi przednio–tylnej lub lewo–prawo, szczególnie w badaniach głowy, kręgosłupa szyjnego i jamy brzusznej. Dobre praktyki według standardów producentów aparatów MR i wytycznych to m.in.: zwiększenie FOV w kierunku fazowym, zastosowanie oversamplingu (phase oversampling, no phase wrap), zmianę kierunku kodowania fazy, a w razie potrzeby użycie cewek powierzchniowych o mniejszym zasięgu. Moim zdaniem bardzo ważne jest, żeby w technikum od razu kojarzyć: obraz „przełożony” przez krawędź kadru = zawijanie, a nie poruszenie czy efekt uśrednienia. W realnej pracy technika zawijanie potrafi całkowicie uniemożliwić ocenę np. tylnej jamy czaszki, jeśli sygnał z nosa lub twarzy wchodzi w pole móżdżku, dlatego rutynowo kontroluje się FOV i parametry fazy jeszcze przed rozpoczęciem sekwencji. Warto też pamiętać, że w sekwencjach szybkich, np. FSE, aliasing może być bardziej widoczny, więc tym bardziej trzeba pilnować ustawień.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).