Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
Rozpoczęcie: 15 października 2026 22:14
Zakończenie: 15 października 2026 22:22
Egzamin zdany!
Wynik: 40/40 punktów (100,0%)
Wymagane minimum: 20 punktów (50%)
Pewność odpowiedzi
Żadna odpowiedź nie została oznaczona jako strzał.
Przy następnym egzaminie zaznaczaj niepewne odpowiedzi - zobaczysz wtedy, ile wyniku bierze się z wiedzy, a ile ze szczęścia.
Twój wynik na tle innych
Twój wynik jest lepszy niż 94% podejść do kwalifikacji MED.08.
Porównanie z 20642 zakończonymi podejściami do tej kwalifikacji (dane zbiorcze, bez wyników indywidualnych).
Zachowaj ten wynik na koncie
Załóż darmowe konto albo zaloguj się - ten egzamin trafi na Twoje konto, więc wrócisz do swoich błędów, będziesz śledzić postęp i dostaniesz powtórki dobrane do Twoich odpowiedzi.
W medycznym przyspieszaczu liniowym jest generowana wiązka fotonów o energii w zakresie
A. 0,1 ÷ 0,3 MeV
B. 4 ÷ 25 MeV
Twoja odpowiedź
C. 100 ÷ 150 MeV
D. 1 ÷ 3 MeV
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo: w medycznym przyspieszaczu liniowym (linaku) do radioterapii terapeutyczna wiązka fotonów ma typowo energię w zakresie około 4–25 MeV. To jest standardowy zakres dla nowoczesnych akceleratorów używanych w teleradioterapii. Niższe energie nie dawałyby odpowiedniej penetracji tkanek głębiej położonych, a wyższe byłyby trudniejsze do bezpiecznego zastosowania klinicznego i ochrony radiologicznej. W praktyce klinicznej najczęściej używa się wiązek 6 MV, 10 MV, czasem 15 MV, a w niektórych ośrodkach także 18–20 MV. Ten zapis „MV” w dokumentacji aparatu oznacza właśnie przybliżoną energię fotonów rzędu kilku–kilkunastu MeV. Moim zdaniem warto zapamiętać, że wszystko co jest w okolicach kilku–kilkudziesięciu MeV, to już typowa radioterapia, a nie diagnostyka. Takie energie pozwalają na tzw. efekt oszczędzania skóry – dawka maksymalna przesuwa się na pewną głębokość pod powierzchnią, co jest korzystne przy leczeniu nowotworów położonych głębiej. Dzięki temu można napromieniać guz w miednicy, śródpiersiu czy w obrębie głowy i szyi, jednocześnie w miarę chroniąc skórę i tkanki zdrowe. W planowaniu leczenia w systemach TPS zawsze wybiera się właśnie jedną z dostępnych energii fotonów linaka (np. 6 MV lub 15 MV) w zależności od głębokości guza, budowy pacjenta i techniki (IMRT, VMAT, 3D-CRT). Z mojego doświadczenia z opisów kart technicznych: zakres 4–25 MeV to taki „branżowy standard” dla teleterapii fotonowej, który dobrze równoważy skuteczność kliniczną, możliwości techniczne przyspieszacza i wymagania ochrony radiologicznej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 2
Największa wartość energii promieniowania stosowanego w radioterapii jest generowana przy użyciu
A. przyspieszacza liniowego.
Twoja odpowiedź
B. radioaktywnego cezu-137.
C. aparatu kobaltowego.
D. aparatu rentgenowskiego.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany został przyspieszacz liniowy, bo to właśnie linac jest podstawowym źródłem najwyższych energii promieniowania stosowanych we współczesnej teleradioterapii. Typowy aparat kobaltowy (Co‑60) emituje promieniowanie gamma o stałej energii około 1,17–1,33 MeV, natomiast przyspieszacz liniowy generuje wiązki fotonowe o energiach nominalnych 4, 6, 10, 15, a nawet 18 MV, a także wiązki elektronowe o różnych energiach do leczenia zmian powierzchownych. Dzięki temu można dobrać energię do głębokości guza, uzyskać odpowiedni rozkład dawki i lepiej oszczędzić tkanki zdrowe. W praktyce klinicznej, zgodnie ze standardami nowoczesnej radioterapii, większość planów leczenia nowotworów głęboko położonych (np. rak płuca, rak prostaty, guzy głowy i szyi) wykonuje się właśnie na linacach, często w technikach IMRT, VMAT czy stereotaksji. Moim zdaniem kluczowe jest zrozumienie, że wysoka energia wiązki z przyspieszacza liniowego pozwala na tzw. efekt build‑up – maksymalna dawka pojawia się pod powierzchnią skóry, co zmniejsza jej uszkodzenie. Aparat rentgenowski do klasycznych zdjęć RTG pracuje na znacznie niższych napięciach (rzędu 30–150 kV), więc jego promieniowanie ma dużo mniejszą energię fotonów i nie nadaje się do głębokiego leczenia onkologicznego. Cez‑137 i kobalt‑60 są używane głównie w starszych typach teleterapii lub w brachyterapii, ale także nie osiągają tak szerokiego zakresu energii jak linac. W dobrze wyposażonych ośrodkach onkologicznych przyspieszacz liniowy jest dziś złotym standardem, właśnie ze względu na możliwość generowania najwyższych energii promieniowania terapeutycznego oraz precyzyjną modulację dawki w przestrzeni i czasie.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 3
Wyniosłość międzykłykciowa znajduje się na nasadzie
A. bliższej kości piszczelowej.
Twoja odpowiedź
B. bliższej kości łokciowej.
C. dalszej kości ramiennej.
D. dalszej kości udowej.
Poprawna odpowiedź. Wyniosłość międzykłykciowa leży na nasadzie bliższej kości piszczelowej, dokładnie pomiędzy kłykciem przyśrodkowym i bocznym. To taki charakterystyczny „grzbiecik” kostny widoczny szczególnie dobrze na zdjęciu RTG kolana w projekcji AP. Anatomicznie tworzą ją guzki międzykłykciowe oraz pole międzykłykciowe przednie i tylne. To miejsce przyczepu bardzo ważnych struktur: więzadła krzyżowego przedniego (ACL) i tylnego (PCL), a także części włókien łąkotek. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś dobrze kojarzy tę wyniosłość, dużo łatwiej mu później ogarniać patologie więzadeł na obrazach. W praktyce radiologicznej i ortopedycznej wyniosłość międzykłykciowa jest punktem orientacyjnym przy ocenie ustawienia kości piszczelowej względem kości udowej, szczególnie w urazach kolana. Na TK czy MR kolana często opisuje się przemieszczenia fragmentów tej wyniosłości przy awulsyjnych uszkodzeniach ACL, tzw. złamanie eminencji międzykłykciowej. Dobra znajomość tej struktury jest też kluczowa przy planowaniu rekonstrukcji więzadeł krzyżowych, bo tunele kostne w kości piszczelowej lokalizuje się właśnie w okolicy tej wyniosłości. W standardach opisu badań obrazowych kolana (RTG, MR) zaleca się zwracanie uwagi na ciągłość zarysu wyniosłości międzykłykciowej, jej wysokość, obecność odłamów i ewentualne zwapnienia. Moim zdaniem warto też zapamiętać, że na zdjęciu RTG kolana wyniosłość międzykłykciowa powinna „wpasowywać się” mniej więcej w dół międzykłykciowy kości udowej – zaburzenie tej relacji może sugerować podwichnięcie albo inne nieprawidłowości ustawienia stawu.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 4
Do planowego badania TK klatki piersiowej z użyciem środka cieniującego pacjent powinien zgłosić się
A. po wypróżnieniu.
B. na czczo.
Twoja odpowiedź
C. po spożyciu posiłku.
D. po wypiciu wody.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – do planowego badania TK klatki piersiowej z podaniem środka cieniującego pacjent powinien zgłosić się na czczo. Chodzi głównie o bezpieczeństwo, a dopiero potem o komfort badania. Standardowe zalecenia w większości pracowni mówią o minimum 4–6 godzinach przerwy od posiłku przed dożylnym podaniem kontrastu jodowego. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko nudności i wymiotów podczas badania, co w skrajnym przypadku mogłoby doprowadzić do zachłyśnięcia treścią pokarmową i aspiracyjnego zapalenia płuc. Jest to szczególnie ważne, bo pacjent leży płasko na plecach, czasami badanie wiąże się z uczuciem gorąca, niepokoju, lekkiego spadku ciśnienia – a to sprzyja reakcjom wegetatywnym. Z mojego doświadczenia, w pracowniach przyjmuje się zasadę podobną jak przed sedacją: lepiej, żeby żołądek był pusty. Nie chodzi natomiast o całkowite odwodnienie – zwykle dopuszcza się picie niewielkich ilości wody do około 1–2 godzin przed badaniem, o ile lekarz lub technik nie zaleci inaczej, zwłaszcza u pacjentów z chorobami nerek, gdzie dobre nawodnienie jest wręcz pożądane dla ochrony nefroprotekcyjnej po kontraście jodowym. Przygotowanie „na czczo” nie ma też nic wspólnego z jelitami, bo w TK klatki piersiowej oceniamy głównie płuca, śródpiersie, serce, duże naczynia, a nie przewód pokarmowy. Dobrą praktyką jest też poinformowanie pacjenta o przyjmowanych lekach – większość stałych leków (np. na nadciśnienie) można przyjąć rano popijając odrobiną wody, mimo że pacjent formalnie jest na czczo. Takie przygotowanie jest zgodne z ogólnymi wytycznymi w diagnostyce obrazowej dotyczącej badań z kontrastem i poprawia zarówno jakość, jak i bezpieczeństwo całej procedury.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 5
Zamieszczony elektrokardiogram przedstawia
A. zawał dolnej ściany serca.
B. migotanie komór.
Twoja odpowiedź
C. zawał przedniej ściany serca.
D. blok prawej odnogi pęczka Hisa.
Poprawna odpowiedź. To zapis bardzo typowy dla migotania komór. Na przedstawionym EKG nie widać żadnych wyraźnych, powtarzalnych zespołów QRS, brak też załamków P i załamków T. Zamiast tego jest nieregularna, chaotyczna, falista linia o zmiennej amplitudzie i częstotliwości. W praktyce mówi się, że zapis wygląda jak „robaczkowanie” albo „drżenie” linii izoelektrycznej. To właśnie klasyczny obraz VF (ventricular fibrillation). W tej arytmii poszczególne włókna mięśnia komór kurczą się nieskoordynowanie, serce mechanicznie nie pompuje krwi, a krążenie w zasadzie ustaje. Z punktu widzenia medycyny ratunkowej to rytm do defibrylacji – zgodnie z wytycznymi ERC/AHA po rozpoznaniu VF natychmiast wykonuje się wyładowanie defibrylatora (u dorosłych najczęściej 150–200 J w defibrylacji dwufazowej), równolegle prowadząc wysokiej jakości uciśnięcia klatki piersiowej. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w migotaniu komór nie próbujemy liczyć tętna ani częstości – tu liczy się szybkie rozpoznanie „chaosu” na EKG i natychmiastowa reakcja. W warunkach szpitalnych VF często widzi się na monitorze jako nagłą utratę zespołów QRS i przejście w właśnie taki nieregularny zapis bez linii izoelektrycznej między „falami”. W diagnostyce elektromedycznej dobrą praktyką jest zawsze sprawdzenie, czy nie jest to artefakt (np. luźne elektrody), ale przy braku tętna i nagłej utracie przytomności zakładamy, że to prawdziwe VF i działamy od razu, bez zwłoki na dodatkową analizę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 6
Odprowadzenie II rejestruje różnicę potencjałów między
A. lewą i prawą ręką.
B. prawą ręką i lewą nogą.
Twoja odpowiedź
C. lewą ręką i lewą nogą.
D. prawą ręką i prawą nogą.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – odprowadzenie II w standardowym 12-odprowadzeniowym EKG rejestruje różnicę potencjałów między prawą ręką (elektroda ujemna) a lewą nogą (elektroda dodatnia). Tak jest zdefiniowane w klasycznej trójkątnej konfiguracji Einthovena i obowiązuje w praktycznie wszystkich aparatach EKG, zgodnie z normami opisanymi w podręcznikach kardiologii i zaleceniach towarzystw naukowych. Moim zdaniem warto to mieć „w palcu”, bo odprowadzenie II jest jednym z najczęściej oglądanych – to właśnie w nim zwykle oceniamy rytm zatokowy, załamki P, odstęp PQ i ogólne przewodzenie przedsionkowo–komorowe. W praktyce technika wygląda tak, że elektrody kończynowe zakładamy najczęściej na przeguby: prawa ręka – elektroda prawa, lewa ręka – elektroda lewa, lewa noga – elektroda referencyjna dodatnia, prawa noga – elektroda uziemiająca (neutralna, nie bierze udziału w tworzeniu odprowadzeń I, II, III). Aparat następnie „matematycznie” zestawia między sobą potencjały z tych punktów i tworzy trzy odprowadzenia kończynowe: I (lewa ręka – prawa ręka), II (lewa noga – prawa ręka) oraz III (lewa noga – lewa ręka). W odprowadzeniu II oś elektryczna serca często wypada najbardziej fizjologicznie, dlatego zapis jest „czytelny”: wysokie dodatnie załamki P i R, łatwo ocenić regularność rytmu i obecność zaburzeń przewodzenia. W wielu systemach monitorowania kardiologicznego (oddziały intensywnej terapii, sale pooperacyjne) jako monitoring ciągły wybiera się właśnie odprowadzenie II, bo najlepiej pokazuje depolaryzację przedsionków i pozwala szybko wychwycić np. migotanie przedsionków czy częstoskurcze nadkomorowe. Z mojego doświadczenia, jeśli ktoś dobrze rozumie, jak jest zbudowany trójkąt Einthovena i które kończyny tworzą dane odprowadzenie, dużo łatwiej mu potem ogarnąć bardziej złożone układy jak odprowadzenia wzmocnione (aVR, aVL, aVF) czy analizę osi elektrycznej serca. To jest taka podstawa, na której buduje się całą dalszą interpretację EKG.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 7
Zadaniem technika elektroradiologa w pracowni naczyniowej jest
A. nadzorowanie sprawnego działania aparatury rentgenowskiej.
Twoja odpowiedź
B. przygotowanie cewników.
C. przygotowanie niezbędnych narzędzi.
D. wprowadzenie cewnika w światło naczyń.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana rola technika elektroradiologa w pracowni naczyniowej to nadzorowanie sprawnego działania aparatury rentgenowskiej. W pracowni angiograficznej technik jest odpowiedzialny przede wszystkim za stronę techniczną badania, a nie za wykonywanie czynności inwazyjnych w obrębie naczyń. To lekarz – najczęściej radiolog interwencyjny, kardiolog lub chirurg naczyniowy – wprowadza cewnik do światła naczynia, prowadzi go, podaje kontrast i wykonuje właściwy zabieg. Technik natomiast musi zadbać o to, żeby cały system obrazowania działał stabilnie, bezpiecznie i dawał obrazy o jak najlepszej jakości przy możliwie najmniejszej dawce promieniowania. W praktyce oznacza to m.in. prawidłowe ustawienie parametrów ekspozycji, kontrolę pracy lampy rentgenowskiej, generatora, stołu angiograficznego, systemu akwizycji obrazu oraz monitorów. Technik sprawdza przed badaniem poprawność działania układów sterowania, kolimatorów, systemów automatycznej kontroli ekspozycji, a także współpracuje z lekarzem przy doborze protokołów obrazowania, np. częstości serii, czasu akwizycji, projekcji, synchronizacji z podaniem kontrastu. Moim zdaniem bardzo ważne jest też to, że technik pilnuje bezpieczeństwa radiologicznego całego zespołu i pacjenta: dobiera osłony, kontroluje dawkę, dba o prawidłowe ustawienie ramienia C, żeby ograniczyć niepotrzebne ekspozycje. W dobrze działającej pracowni naczyniowej technik jest takim „operatorem systemu”, który musi szybko reagować, gdy pojawiają się komunikaty błędów, spadek jakości obrazu, przegrzewanie lampy czy problemy z archiwizacją w systemie PACS. To wszystko bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo zabiegu, komfort pracy lekarza i skuteczność diagnostyki oraz terapii.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 8
W systemie międzynarodowym ząb pierwszy przedtrzonowy po stronie lewej oznacza się symbolem
A. 54
B. 24
Twoja odpowiedź
C. 14
D. 84
Poprawna odpowiedź. Poprawna odpowiedź to 24, bo w tzw. systemie międzynarodowym (światowa numeracja FDI – Fédération Dentaire Internationale) ząb pierwszy przedtrzonowy w szczęce po stronie lewej oznacza się właśnie symbolem 24. Ten system opiera się na dwóch cyfrach: pierwsza cyfra oznacza ćwiartkę łuku zębowego, druga – konkretny ząb w tej ćwiartce, liczony od linii pośrodkowej. Dla zębów stałych: 1 – szczęka prawa, 2 – szczęka lewa, 3 – żuchwa lewa, 4 – żuchwa prawa. Pierwszy przedtrzonowiec w szczęce jest zawsze „4” w numeracji wewnątrz ćwiartki. Czyli po stronie lewej szczęki: 2 (ćwiartka) + 4 (pierwszy przedtrzonowiec) = 24. Moim zdaniem ten system jest dużo wygodniejszy niż stare symbole graficzne, bo łatwo go zapisać w dokumentacji, w systemach PACS, w opisach RTG i w komunikacji między lekarzami. W praktyce, kiedy opisujesz zdjęcie pantomograficzne albo skrzydłowo-zgryzowe, lekarz prowadzący oczekuje, że wskażesz ząb właśnie taką numeracją FDI. Przykład: próchnica na powierzchni stycznej zęba 24, planowane leczenie endodontyczne 24, podejrzenie zmian okołowierzchołkowych przy wierzchołku korzenia 24. W diagnostyce obrazowej i w opisach radiologicznych poprawne użycie symbolu 24 jest standardem – minimalizuje pomyłki, szczególnie gdy badania są archiwizowane w systemach informatycznych i oglądane przez różnych specjalistów. Dobrą praktyką jest też zawsze sprawdzać stronę lewą/prawą na obrazie RTG (znacznik L/R), a dopiero potem przypisywać numer zęba, żeby nie odwrócić łuków zębowych w głowie.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 9
W celu oceny wieku kostnego u dziecka praworęcznego, wykonuje się pojedyncze zdjęcie w projekcji
A. P-A ręki lewej.
Twoja odpowiedź
B. A-P ręki lewej.
C. A-P ręki prawej.
D. P-A ręki prawej
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź to projekcja P-A ręki lewej, czyli zdjęcie wykonywane od strony dłoniowej (palmarnej) do grzbietowej, z oceną głównie nadgarstka, kości śródręcza i paliczków. W ocenie wieku kostnego u dzieci przyjętym na całym świecie standardem jest właśnie zdjęcie radiologiczne lewej ręki i nadgarstka w projekcji postero–anterior. Tak jest w atlasach Greulicha i Pyle’a czy metodzie Tannera–Whitehouse’a, które są podstawą opisu w większości pracowni radiologicznych. Dzięki temu można porównać obraz konkretnego dziecka z ujednoliconymi tablicami i uniknąć chaosu w interpretacji. Lewa ręka jest wybierana niezależnie od tego, czy dziecko jest prawo- czy leworęczne. To jest taki trochę „historyczny” i jednocześnie praktyczny kompromis: wszyscy robią to samo, więc opisy są porównywalne między ośrodkami i krajami. Projekcja P-A daje najbardziej czytelny obraz jąder kostnienia, chrząstek wzrostowych i zarysów trzonów kości. W praktyce technik układa dłoń płasko na detektorze, palce lekko rozstawione, ręka w pełnym wyproście, bez rotacji. Trzeba pilnować, żeby nie było zgięcia w stawach międzypaliczkowych, bo to zniekształca widoczność jąder kostnienia. Moim zdaniem ważne jest też, by pamiętać o minimalizacji dawki – robimy jedno, dobrze wykonane zdjęcie, bez zbędnych powtórek. W opisie radiolog porównuje stopień kostnienia jąder, zlanie nasad z trzonami i kształt kości z odpowiednimi tablicami wiekowymi. W praktyce klinicznej wynik ma znaczenie np. w endokrynologii (niski wzrost, zaburzenia dojrzewania płciowego), ortopedii dziecięcej czy przy kwalifikacji do leczenia hormonem wzrostu. Dobre opanowanie tej standardowej projekcji i świadomość, dlaczego właśnie ona jest stosowana, to podstawa poprawnej diagnostyki obrazowej u dzieci.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 10
Zestaw rentgenogramów przedstawia
A. obraz osteopenii.
B. patologiczny obraz nadgarstków.
C. proces gojenia się złamania.
D. proces rozwoju kośćca dziecka.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź odnosi się do fizjologicznego procesu rozwoju kośćca dziecka, widocznego na typowych zdjęciach RTG dłoni i nadgarstka. Na takim obrazie, jak w tym zadaniu, widać wyraźnie trzonki kości długich oraz liczne jąderka kostnienia w obrębie nadgarstka i nasad paliczków, oddzielone od trzonów szerokimi, przejaśnionymi strefami chrząstki wzrostowej. Te ciemniejsze pasy to chrząstka nasadowa, w której zachodzi intensywna kostnienie śródchrzęstne. U małych dzieci jądra kostnienia w kościach nadgarstka pojawiają się stopniowo, w określonej kolejności i w ściśle określonym wieku kostnym – i właśnie to wykorzystuje się w praktyce, np. przy ocenie wieku szkieletowego metodą Greulicha i Pyle’a lub Tanner-Whitehouse. W standardach radiologicznych przyjmuje się, że prawidłowy rozwój kośćca oceniamy na zdjęciach dłoni i nadgarstka w projekcji AP, porównując liczbę, wielkość i kształt jąder kostnienia z atlasami referencyjnymi. Moim zdaniem jest to jedno z bardziej praktycznych badań u dzieci, bo pozwala szybko wychwycić opóźnienie wzrastania, zaburzenia endokrynologiczne (np. niedoczynność tarczycy, niedobór hormonu wzrostu) czy przedwczesne dojrzewanie. W przeciwieństwie do zmian patologicznych, tutaj zarysy trzonów są gładkie, warstwa korowa prawidłowej grubości, brak cech złamań, zniekształceń czy ubytków osteolitycznych. To, że kości „wydają się krótsze” i jest dużo przejaśnień, nie oznacza osteopenii – jest to po prostu obraz niedojrzałego, rosnącego szkieletu. W praktyce technik i lekarz radiolog powinni zawsze brać pod uwagę wiek metrykalny dziecka i spodziewany obraz dla danego etapu rozwoju, aby nie nadrozpoznawać patologii tam, gdzie mamy fizjologię.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 11
Ligand stosuje się
A. w radiologii klasycznej jako środek kontrastujący pozytywny.
B. w rezonansie magnetycznym jako środek kontrastujący pozytywny.
C. w medycynie nuklearnej jako nośnik radiofarmaceutyku.
Twoja odpowiedź
D. w radiologii klasycznej jako środek kontrastujący negatywny.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – ligand w tym kontekście to związek chemiczny, który w medycynie nuklearnej służy jako nośnik radiofarmaceutyku. Mówiąc prościej: ligand „prowadzi” znacznik promieniotwórczy dokładnie do tej tkanki, którą chcemy zobrazować albo ocenić czynnościowo. Radioizotop sam z siebie zwykle nie jest wybiórczy, dopiero po połączeniu z odpowiednim ligandem powstaje radiofarmaceutyk o określonym powinowactwie, np. do kości, mięśnia sercowego, receptorów somatostatynowych czy komórek nowotworowych. Przykładem są związki znakowane technetem-99m, gdzie część „Tc-99m” odpowiada za emisję promieniowania gamma, a część ligandowa (np. MDP dla kości, sestamibi dla serca) decyduje o dystrybucji w organizmie. W badaniach PET podobnie: 18F-FDG to glukoza zmodyfikowana tak, by przenosić izotop fluoru – glukozowa część pełni rolę ligandu, który wykorzystuje naturalny metabolizm komórek. W praktyce klinicznej dobór właściwego ligandu ma ogromne znaczenie dla czułości i swoistości badania. Standardy medycyny nuklearnej (np. zalecenia EANM) podkreślają konieczność stosowania radiofarmaceutyków o dobrze zdefiniowanych właściwościach farmakokinetycznych i receptorowych. Moim zdaniem warto zapamiętać prosty schemat: izotop = źródło promieniowania, ligand = adres na który to promieniowanie „wysyłamy”. Bez ligandu badanie scyntygraficzne czy PET byłoby dużo mniej użyteczne, bo nie mielibyśmy tak fajnej selektywności narządowej i receptorowej, którą wykorzystuje się na co dzień choćby w diagnostyce onkologicznej, kardiologii czy w badaniach układu kostnego.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 12
Elementem pomocniczym w radioterapii, zapewniającym powtarzalność ułożenia w pozycji terapeutycznej, a także unieruchomienie pacjenta, jest
A. osłona.
B. bolus.
C. maska termoplastyczna.
Twoja odpowiedź
D. filtr kompensacyjny.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana maska termoplastyczna to w radioterapii klasyczny przykład systemu unieruchomienia i pozycjonowania pacjenta. Jej główna rola nie jest fizyczna modyfikacja wiązki promieniowania, tylko zapewnienie powtarzalnego, stabilnego ułożenia ciała – najczęściej głowy i szyi, czasem także górnej części klatki piersiowej. Maska jest wykonywana indywidualnie: podgrzany materiał termoplastyczny formuje się na twarzy i głowie pacjenta na etapie planowania (TK planistyczna), a po ostygnięciu zachowuje dokładnie ten kształt. Dzięki temu przy każdym kolejnym frakcyjnym napromienianiu pacjent jest układany praktycznie tak samo, w granicach kilku milimetrów, co jest zgodne z wymaganiami dokładności ICRU i standardów ośrodków radioterapii. Z mojego doświadczenia, bez dobrego unieruchomienia nawet najlepszy plan leczenia na akceleratorze traci sens, bo narządy krytyczne mogą dostać wyższą dawkę niż zakładano, a objętość tarczowa będzie napromieniona nierównomiernie. W praktyce klinicznej maski termoplastyczne są obowiązkowym elementem przy nowotworach głowy i szyi, guzach mózgu, czasem przy napromienianiu oczodołu czy podstawy czaszki. Stosuje się je razem z systemami IGRT (obrazowanie przedzabiegowe – np. CBCT), żeby jeszcze dokładniej zweryfikować pozycję. Maska ogranicza też mimowolne ruchy, np. przełykanie czy lekki skręt szyi. Warto zapamiętać, że bolusy, filtry kompensacyjne czy osłony służą głównie do kształtowania rozkładu dawki w objętości, a nie do stabilizacji pacjenta. W dobrych pracowniach zawsze rozróżnia się systemy unieruchomienia (maski, materace próżniowe, podpórki) od elementów modyfikujących wiązkę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2017 (arkusz Z.21-X-17.01).
Pytanie 13
Hiperfrakcjonowanie dawki w teleradioterapii polega na napromienianiu 2 do 3 razy dziennie dawką frakcyjną
A. większą niż 2 Gy bez zmiany całkowitego czasu leczenia.
B. mniejszą niż 2 Gy i wydłużeniu całkowitego czasu leczenia.
C. większą niż 2 Gy i wydłużeniu całkowitego czasu leczenia.
D. mniejszą niż 2 Gy bez zmiany całkowitego czasu leczenia.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Poprawnie – w hiperfrakcjonowaniu w teleradioterapii kluczowe są dwie rzeczy: dawka frakcyjna jest mniejsza niż standardowe 2 Gy oraz całkowity czas leczenia zasadniczo się nie wydłuża. Czyli zamiast np. 1 × 2 Gy dziennie, pacjent dostaje 2–3 frakcje po ok. 1,1–1,2 Gy każda, ale cały plan (np. 6–7 tygodni) trwa podobnie jak w klasycznym schemacie. Z punktu widzenia radiobiologii chodzi o wykorzystanie różnic w zdolności do naprawy uszkodzeń DNA między guzem a zdrowymi tkankami. Mniejsza dawka na frakcję lepiej chroni tkanki późno reagujące (np. rdzeń kręgowy, nerki), a jednocześnie większa liczba frakcji pozwala podnieść całkowitą dawkę biologicznie skuteczną dla guza. Moim zdaniem to jest jeden z fajniejszych przykładów, jak teoria frakcji i model liniowo-kwadratowy (parametry α/β) przekładają się na praktykę. Nowotwory o wysokim współczynniku α/β (np. rak głowy i szyi, część guzów dziecięcych) szczególnie korzystają z takiego schematu, bo są wrażliwe na sumaryczną dawkę, a mniej na wielkość pojedynczej frakcji. W praktyce klinicznej wymaga to dobrej organizacji pracy ośrodka: dokładnego planowania czasów między frakcjami (minimum 6 godzin przerwy), pilnowania harmonogramu i bardzo precyzyjnej kontroli jakości ustawienia pacjenta przy każdym naświetlaniu. W wytycznych wielu towarzystw onkologicznych podkreśla się, że przy hiperfrakcjonowaniu nie chodzi o „wydłużanie leczenia”, tylko o modyfikację podziału dawki przy zachowaniu podobnego czasu całkowitego, tak żeby zwiększyć szansę wyleczenia przy akceptowalnej toksyczności późnej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 14
Droga przewodnictwa powietrznego fali akustycznej przebiega przez
A. ucho wewnętrzne i kości czaszki.
B. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne.
Twoja odpowiedź
C. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i kości czaszki.
D. ucho środkowe, ucho wewnętrzne i kości czaszki.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana droga przewodnictwa powietrznego obejmuje ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne. Tak właśnie fizjologicznie przebiega fala akustyczna, kiedy mówimy o tzw. przewodnictwie powietrznym, które bada się m.in. w klasycznej audiometrii tonalnej. Dźwięk najpierw wchodzi przez małżowinę uszną i przewód słuchowy zewnętrzny, gdzie jest kierowany w stronę błony bębenkowej. To jest rola ucha zewnętrznego – zbieranie i ukierunkowanie fali akustycznej. Następnie drgania przenoszone są na układ kosteczek słuchowych w uchu środkowym (młoteczek, kowadełko, strzemiączko). Ten układ działa jak swoista dźwignia i transformator impedancji – wzmacnia i dopasowuje drgania z powietrza do środowiska płynowego w uchu wewnętrznym. To dopasowanie jest kluczowe, bo bez sprawnego ucha środkowego większość energii dźwięku odbijałaby się na granicy powietrze–płyn. Ostatecznie fala mechaniczna dociera do ślimaka w uchu wewnętrznym, gdzie następuje przetworzenie drgań mechanicznych na impulsy nerwowe w narządzie Cortiego. Z punktu widzenia praktyki medycznej, zwłaszcza w diagnostyce elektromedycznej, rozróżnienie przewodnictwa powietrznego od kostnego jest podstawą interpretacji audiogramu i prób stroikowych (Rinne, Weber). Jeżeli przewodnictwo powietrzne jest gorsze od kostnego, sugeruje to uszkodzenie na poziomie ucha zewnętrznego lub środkowego (tzw. niedosłuch przewodzeniowy). Natomiast gdy upośledzone jest zarówno przewodnictwo powietrzne, jak i kostne, myślimy o uszkodzeniu ucha wewnętrznego lub dalszych odcinków drogi słuchowej (niedosłuch odbiorczy). Moim zdaniem warto kojarzyć to pytanie właśnie z praktyką badania audiometrii: słuchawki na uszach badają przewodnictwo powietrzne, a wibrator kostny za małżowiną – przewodnictwo kostne, które omija ucho zewnętrzne i środkowe.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 15
Do badania mammograficznego w projekcji skośnej przyśrodkowo-bocznej kąt lampy powinien być ustawiony w zakresie
A. 10° ÷ 15°
B. 65° ÷ 70°
C. 20° ÷ 35°
D. 40° ÷ 60°
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowy zakres kąta 40° ÷ 60° dla projekcji skośnej przyśrodkowo‑bocznej (MLO – mediolateral oblique) w mammografii wynika bezpośrednio z anatomii piersi oraz przebiegu mięśnia piersiowego większego i fałdu pachowego. W tej projekcji zależy nam na możliwie pełnym odwzorowaniu tkanki od górnego kwadrantu piersi aż po część zamostkową, razem z jak największą częścią ogona pachowego. Ustawienie lampy pod kątem około 45–60° względem stołu detektora pozwala zgrać przebieg wiązki z osią mięśnia piersiowego, dzięki czemu pierś jest równomiernie spłaszczona, a gruczoł dobrze rozciągnięty. W praktyce technik dobiera kąt indywidualnie: u pacjentek niskich i z krótką klatką piersiową często stosuje się kąt bliżej 40–45°, a u wysokich, szczupłych kobiet – nawet około 55–60°. Moim zdaniem to jest jedna z tych rzeczy, które trzeba trochę „wyczuć” w praktyce, ale zawsze w granicach zalecanego przedziału. Standardy jakości w mammografii (np. programy przesiewowe) podkreślają, że projekcja MLO musi pokazywać ciągły zarys mięśnia piersiowego od brzegu górnego obrazu aż przynajmniej do poziomu brodawki. Osiągnięcie tego praktycznie nie jest możliwe przy zbyt małym lub zbyt dużym kącie. Dobrze ustawiony kąt 40–60° ułatwia też uzyskanie porównywalnych zdjęć w badaniach kontrolnych, co ma znaczenie przy ocenie progresji lub stabilności zmian. W codziennej pracy warto patrzeć na obraz kontrolny i, jeśli mięsień piersiowy jest słabo widoczny lub pierś „ucieka” w dół, skorygować kąt właśnie w ramach tego zakresu.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 16
Którą strukturę anatomiczną oznaczono na obrazie rezonansu magnetycznego?
A. Guzek mniejszy kości ramiennej.
B. Trzon kości ramiennej.
C. Głowę kości ramiennej.
D. Guzek większy kości ramiennej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałka wskazuje guzek większy kości ramiennej, czyli bocznie położone wyniosłe zakończenie bliższego odcinka kości. W obrazowaniu MR barku guzki kości ramiennej są kluczowymi punktami orientacyjnymi: guzka większego szukamy bardziej bocznie i nieco ku tyłowi względem głowy kości ramiennej, a jego zarys jest wyraźnie odgraniczony od przylegającej głowy. Na typowych sekwencjach T1 o dobrej rozdzielczości przestrzennej widzimy kształtną, korową warstwę kostną o niskim sygnale, a w jej obrębie beleczkowaną strukturę istoty gąbczastej. Guzek większy jest miejscem przyczepu ścięgien stożka rotatorów (m.in. mięśnia nadgrzebieniowego i podgrzebieniowego), dlatego w praktyce klinicznej radiolog i technik powinni umieć go bardzo pewnie identyfikować – to tu najczęściej oceniamy entezopatie, zwapnienia, uszkodzenia ścięgien czy cechy konfliktu podbarkowego. Moim zdaniem w codziennej pracy z barkiem dobrze jest „czytać” MR właśnie od zlokalizowania guzka większego: pomaga to prawidłowo prześledzić przebieg ścięgien, ustawić rekonstrukcje w płaszczyznach skośnych i uniknąć pomyłek przy opisie. W standardach dobrej praktyki diagnostyki obrazowej barku (np. wytyczne ESSR, zalecenia radiologiczne) podkreśla się, że ocena stożka rotatorów zawsze musi być powiązana z dokładnym oglądem przyczepów na guzku większym. Im lepiej kojarzysz jego położenie na różnych sekwencjach i płaszczyznach (T1, T2, PD FS, w projekcjach czołowych, osiowych, strzałkowych), tym szybciej wychwycisz subtelne patologie i tym sprawniej będziesz planować kolejne badania czy kontrolne MR u pacjentów po urazach i zabiegach operacyjnych barku.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 17
Które środki kontrastujące wykorzystywane są w diagnostyce rezonansem magnetycznym?
A. Jodowe, nierozpuszczalne w wodzie.
B. Środki na bazie gadolinu.
Twoja odpowiedź
C. Jodowe, rozpuszczalne w wodzie.
D. Środki na bazie siarczanu baru.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w diagnostyce rezonansem magnetycznym standardowo stosuje się paramagnetyczne środki kontrastujące na bazie gadolinu. Gadolinium samo w sobie jest silnie toksycznym metalem ciężkim, ale w kontrastach MR występuje w postaci chelatów, czyli związków kompleksowych, które wiążą jon gadolinu i dzięki temu znacznie zmniejszają jego toksyczność i poprawiają bezpieczeństwo kliniczne. Mechanizm działania takiego kontrastu jest inny niż w klasycznej radiologii: gadolin nie pochłania promieniowania rentgenowskiego, tylko skraca czasy relaksacji T1 (głównie) i T2 protonów wody w tkankach. W praktyce oznacza to, że struktury, które gromadzą gadolin, stają się jaśniejsze (hiperintensywne) na obrazach T1-zależnych. W codziennej pracy używa się go np. w diagnostyce guzów mózgu, zmian demielinizacyjnych w SM, ocenie zapalenia opon, w badaniach serca (blizna pozawałowa, kardiomiopatie) czy przy ocenie unaczynienia guzów wątroby i nerek. Moim zdaniem warto zapamiętać, że kontrast MR to przede wszystkim gadolin, a nie jod czy bar. Dobre praktyki mówią o konieczności oceny czynności nerek (eGFR) przed podaniem gadolinu, szczególnie u pacjentów z niewydolnością nerek, ze względu na ryzyko nefrogennego układowego zwłóknienia (NSF) przy starszych preparatach. Obecnie preferuje się tzw. środki makrocykliczne, które są bardziej stabilne chemicznie i uznawane za bezpieczniejsze. W MR stosuje się też specjalne protokoły dynamiczne po kontraście (np. badania wątroby, piersi), gdzie obserwuje się fazy wzmocnienia w czasie, co pomaga różnicować zmiany łagodne i złośliwe. W praktyce technika i lekarz opisujący zawsze powinni dobrać odpowiednią dawkę, sekwencje T1-zależne i czas podania, żeby wzmocnienie kontrastowe było maksymalnie diagnostyczne.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 18
Rumień skóry pojawiający się podczas radioterapii jest objawem
A. ostrego odczynu miejscowego.
Twoja odpowiedź
B. ostrego odczynu ogólnoustrojowego.
C. późnego odczynu miejscowego.
D. późnego odczynu ogólnoustrojowego.
Poprawna odpowiedź. Rumień skóry pojawiający się w trakcie radioterapii jest klasycznym przykładem ostrego odczynu miejscowego, czyli takiej reakcji tkanek, która rozwija się w czasie napromieniania lub w ciągu kilku tygodni po jego zakończeniu i jest ograniczona dokładnie do pola napromienianego. Skóra reaguje na promieniowanie podobnie jak na oparzenie słoneczne: pojawia się zaczerwienienie, lekki obrzęk, czasem świąd czy uczucie pieczenia. W praktyce klinicznej określa się to jako wczesny odczyn skórny i klasyfikuje według skal, np. RTOG/EORTC lub CTCAE, co jest standardem w radioterapii. Moim zdaniem warto zapamiętać, że wszystko, co dotyczy rumienia, suchości skóry, łuszczenia, a nawet wilgotnego złuszczania w obrębie pola napromienianego, zaliczamy właśnie do ostrych odczynów miejscowych. Pojawiają się one zwykle po dawkach rzędu kilkunastu–kilkudziesięciu Gy i są ściśle zależne od frakcjonowania, techniki planowania (IMRT, 3D-CRT) oraz pielęgnacji skóry w trakcie leczenia. W dobrych praktykach radioterapii bardzo pilnuje się obserwacji skóry pacjenta w każdym tygodniu napromieniania, edukuje się chorego, żeby nie drażnił skóry (brak gorących kąpieli, unikanie tarcia, odpowiednie kremy), bo to pozwala ograniczyć nasilenie odczynu. Rumień nie jest odczynem ogólnoustrojowym – nie wiąże się z gorączką czy zaburzeniami krążeniowymi, tylko z miejscowym uszkodzeniem komórek naskórka i drobnych naczyń w skórze. Nie jest też odczynem późnym, bo nie ma tu włóknienia, teleangiektazji, zaniku skóry czy martwicy, które mogą się pojawić miesiące lub lata po zakończeniu radioterapii. W praktyce technika radioterapii i prawidłowe rozłożenie dawki w planie leczenia mają ogromne znaczenie, żeby rumień był jak najłagodniejszy i szybko się cofał po terapii.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 19
Który parametr ekspozycji ma decydujący wpływ na kontrast obrazu rentgenowskiego?
A. Iloczyn natężenia promieniowania i czasu [mAs].
B. Odległość źródła promieniowania od detektora [cm].
C. Napięcie na lampie [kV].
Twoja odpowiedź
D. Filtracja [mm Al].
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazany parametr to napięcie na lampie [kV], bo to ono w praktyce najbardziej „rządzi” kontrastem obrazu rentgenowskiego. Z fizycznego punktu widzenia kV decyduje o energii fotonów promieniowania X. Im wyższe napięcie, tym bardziej przenikliwe promieniowanie, tym mniejsza różnica w pochłanianiu między tkankami o różnej gęstości i liczbie atomowej. Efekt jest taki, że kontrast maleje – obraz staje się bardziej „szary”, z mniejszym odróżnieniem struktur. Przy niższym kV fotony mają mniejszą energię, silniej ujawniają się różnice pochłaniania między np. kością a tkanką miękką, więc kontrast rośnie. W praktyce, w dobrych pracowniach RTG, dobór kV jest kluczowym elementem protokołu badania: do zdjęć klatki piersiowej u dorosłych stosuje się zwykle wyższe kV (np. 100–130 kV), żeby uzyskać niski kontrast, ale dobrą wizualizację całej objętości klatki i zmniejszyć dawkę. Natomiast do zdjęć kości, np. ręki czy stopy, używa się niższych napięć (55–65 kV), żeby podkreślić różnice między korą kostną, jamą szpikową i otaczającymi tkankami miękkimi. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: kV to przede wszystkim kontrast, a mAs to głównie jasność/zaszumienie (czyli ekspozycja). Oczywiście w praktyce wszystko się trochę przenika, ale w standardach radiologicznych i w podręcznikach fizyki medycznej właśnie tak to się uczy. Dobrą praktyką jest też to, że technik nie zmienia kV „na oko”, tylko trzyma się ustalonych protokołów dla danej projekcji i typu pacjenta, modyfikując kV świadomie, np. przy pacjencie otyłym albo u dziecka, pamiętając o wpływie na kontrast i dawkę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 20
Kryterium rozpoznawczym dla fali δ (delta) w badaniu EKG jest
A. uniesienie odcinka ST.
B. zażębienie na ramieniu wstępującym załamka R.
Twoja odpowiedź
C. obniżenie odcinka ST.
D. zażębienie na ramieniu zstępującym załamka R.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – fala δ (delta) w EKG to właśnie takie charakterystyczne „zażębienie” na ramieniu wstępującym załamka R. Jest to typowy obraz w preekscytacji komór, szczególnie w zespole Wolffa-Parkinsona-White’a (WPW). Od strony technicznej wygląda to tak, że pobudzenie komór nie idzie wyłącznie przez fizjologiczny układ bodźcoprzewodzący (węzeł AV, pęczek Hisa, włókna Purkinjego), tylko częściowo przez dodatkową drogę przewodzenia (np. pęczek Kenta). To powoduje wcześniejsze, wolniejsze i „rozmyte” pobudzenie fragmentu mięśnia komór. Na zapisie EKG przekłada się to na poszerzenie zespołu QRS i właśnie na to łagodne, ale wyraźne zaokrąglone zażębienie na początku załamka R – czyli na jego ramieniu wstępującym. W praktyce, kiedy interpretujesz EKG i widzisz krótkie PQ (poniżej 120 ms), poszerzone QRS oraz falę delta, od razu trzeba myśleć o zespole WPW. To ma znaczenie nie tylko „na papierze”, ale też klinicznie: pacjenci z preekscytacją są bardziej narażeni na częstoskurcze nadkomorowe, a nawet na migotanie przedsionków przewodzone bardzo szybko na komory. Z mojego doświadczenia warto się nauczyć patrzeć specjalnie na początek zespołu QRS w odprowadzeniach V3–V6, bo tam fala delta często jest najlepiej widoczna. W dobrych praktykach diagnostyki EKG zawsze opisuje się obecność lub brak fali delta, bo wpływa to na dalsze decyzje: np. czy pacjent może bezpiecznie dostać niektóre leki antyarytmiczne albo czy kwalifikuje się do ablacji drogi dodatkowej. Takie szczegóły na pierwszy rzut oka wyglądają jak „mała kreska”, a w rzeczywistości decydują o rozpoznaniu groźnego, choć często dobrze leczącego się zaburzenia przewodzenia.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 21
W scyntygrafii serca metoda bramkowanej akwizycji SPECT umożliwia między innymi ocenę frakcji wyrzutowej
A. lewego przedsionka.
B. lewej komory.
Twoja odpowiedź
C. prawego przedsionka.
D. prawej komory.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została lewa komora serca. W bramkowanej akwizycji SPECT (tzw. gated SPECT) standardem klinicznym jest właśnie ocena czynności skurczowej lewej komory, w tym pomiar frakcji wyrzutowej (LVEF), objętości końcoworozkurczowej i końcowoskurczowej oraz analizy kurczliwości segmentarnej. Gating polega na zsynchronizowaniu rejestracji obrazów z cyklem pracy serca, zwykle na podstawie zapisu EKG. Cykl serca dzielony jest na określoną liczbę faz, np. 8 lub 16, i dla każdej z nich rekonstruuje się obraz 3D. Dzięki temu oprogramowanie może automatycznie obrysować kontur lewej komory i wyliczyć zmianę objętości w czasie, a z tego bezpośrednio obliczyć frakcję wyrzutową. W praktyce klinicznej gated SPECT stosuje się szeroko w ocenie chorych z chorobą wieńcową, po zawale serca, przed wszczepieniem kardiowertera-defibrylatora lub CRT, a także do monitorowania kardiotoksyczności chemioterapii. Moim zdaniem ważne jest zapamiętanie, że to badanie jest przede wszystkim narzędziem do funkcjonalnej oceny lewej komory, a nie przedsionków. W wytycznych medycyny nuklearnej i kardiologii nuklearnej (np. EANM, ASNC) właśnie LVEF z gated SPECT jest traktowana jako istotny, dobrze zwalidowany parametr rokowniczy. W codziennej pracy technika medycyny nuklearnej kluczowe jest poprawne podłączenie EKG, stabilny rytm zatokowy i unikanie artefaktów ruchowych, bo to bezpośrednio wpływa na wiarygodność wyliczonej frakcji wyrzutowej lewej komory.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 22
Nieostrość geometryczna obrazu rentgenowskiego zależy od
A. wielkości ogniska optycznego.
Twoja odpowiedź
B. wielkości ziarna luminoforu folii wzmacniającej.
C. ilości promieniowania rozproszonego.
D. grubości emulsji błony rentgenowskiej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została wielkość ogniska optycznego, czyli w praktyce rozmiar ogniska lampy rentgenowskiej. To właśnie od niego w dużym stopniu zależy nieostrość geometryczna, nazywana też nieostrością ogniskową. Im większe ognisko, tym bardziej krawędzie struktur na obrazie stają się rozmyte, bo promienie wychodzą z większego obszaru, a nie z jednego „punktu”. Z mojego doświadczenia dobrze to widać np. w radiogramach kości dłoni: przy dużym ognisku beleczki kostne i zarysy drobnych stawów są mniej wyraźne, przy małym ognisku – ostre jak żyleta. Dlatego w standardach pracowni RTG zaleca się używanie małego ogniska do badań wymagających wysokiej rozdzielczości przestrzennej: zdjęcia kostne, mammografia, drobne struktury stomatologiczne. Przy badaniach dużych części ciała, np. klatki piersiowej u dorosłego, częściej stosuje się większe ognisko, bo trzeba wytrzymać większe obciążenie cieplne lampy. W praktyce technik zawsze musi znaleźć kompromis między ostrością a możliwościami technicznymi aparatu i dawką dla pacjenta. Warto też pamiętać, że na nieostrość geometryczną wpływa dodatkowo odległość ognisko–błona oraz odległość obiekt–błona, ale „startem” całego problemu jest właśnie fizyczna wielkość ogniska. Gdy opanujesz tę zależność, łatwiej rozumiesz, dlaczego w protokołach badań RTG tak mocno podkreśla się dobór ogniska w zależności od badanej okolicy i masy ciała pacjenta.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 23
Na zamieszczonej ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego
A. śródstopia.
B. stopy.
Twoja odpowiedź
C. kości piętowej.
D. palców stopy.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo rozpoznałeś, że na ilustracji pokazano ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego całej stopy. Stopa jest oparta podeszwą na kasecie, palce są swobodnie wyprostowane, a oś promienia głównego (strzałka) jest skierowana mniej więcej na środkową część podeszwy, w okolice łuku podłużnego. To jest typowe ułożenie do projekcji AP (dorso–plantarnej) stopy, stosowanej rutynowo w radiologii. W standardach opisujących technikę badania RTG stopy przyjmuje się, że promień centralny przechodzi przez środek stopy, tak aby na jednym obrazie ocenić paliczki, kości śródstopia, stawy śródstopno‑paliczkowe, kość skokową, piętową oraz część stawów stępu. Chodzi o kompleksową ocenę całej stopy, a nie tylko jednego jej fragmentu. W praktyce klinicznej taka projekcja jest wykorzystywana m.in. przy urazach (podejrzenie złamań śródstopia, paliczków, urazów stawu Lisfranca), przy deformacjach (płaskostopie, hallux valgus), w kontroli pooperacyjnej po zespoleniach kostnych czy przy ocenie zmian zwyrodnieniowych i reumatycznych. Moim zdaniem kluczowe jest tu rozumienie, że przy projekcji stopy pacjent leży lub siedzi, a stopa spoczywa podeszwą na kasecie, dzięki czemu uzyskujemy obraz zbliżony do warunków obciążenia fizjologicznego. W odróżnieniu od zdjęć celowanych na kość piętową lub palce, tutaj nie rotujemy istotnie stopy ani nie ustawiamy jej w skrajnych zgięciach. Dobra praktyka techniczna wymaga też prawidłowego kolimowania – obejmujemy całą stopę, ale ograniczamy pole, aby zminimalizować dawkę promieniowania. Dodatkowo należy pamiętać o oznaczeniu strony (L/P) oraz stabilnym ułożeniu, żeby uniknąć poruszenia i rozmycia obrazu. Takie nawyki bardzo ułatwiają późniejszą interpretację zdjęcia przez lekarza radiologa lub ortopedę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 24
Podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje
A. spontaniczną hiperwentylację.
B. reakcję paradoksalną.
C. zaniknięcie rytmu alfa.
Twoja odpowiedź
D. zjawisko habituacji.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – podczas badania EEG otwarcie oczu powoduje zanik, czyli blokowanie rytmu alfa w okolicach potylicznych. U zdrowej, zrelaksowanej osoby, leżącej spokojnie z zamkniętymi oczami, dominuje właśnie rytm alfa: fale o częstotliwości około 8–13 Hz, najlepiej widoczne w odprowadzeniach potylicznych (O1, O2). Jest to taki „fizjologiczny podpis” stanu czuwania w spoczynku z zamkniętymi oczami. W momencie, kiedy badany otwiera oczy, do kory wzrokowej dociera strumień bodźców wzrokowych i aktywność bioelektryczna ulega desynchronizacji – zamiast ładnego, regularnego rytmu alfa pojawia się bardziej niskonapięciowa, szybka czynność beta lub mieszanina różnych częstotliwości. Ten efekt nazywa się blokowaniem albo wygaszeniem rytmu alfa (ang. alpha blocking). Dla technika EEG to jest bardzo praktyczna sprawa: reakcja na otwarcie oczu jest jednym z podstawowych testów jakości zapisu i stanu pacjenta. Jeśli rytm alfa się nie pojawia przy zamkniętych oczach albo nie znika po ich otwarciu, to od razu zapala się lampka ostrzegawcza – można podejrzewać np. uszkodzenie kory potylicznej, głębokie zaburzenia świadomości, działanie leków, czasem artefakty. W standardach wykonywania EEG (np. zalecenia IFCN, krajowe wytyczne pracowni EEG) zawsze podkreśla się konieczność rejestrowania fragmentów z oczami zamkniętymi i otwartymi oraz dokładnego opisywania reaktywności rytmu alfa. W praktyce klinicznej ocena tego zjawiska pomaga różnicować stany śpiączki, encefalopatie metaboliczne czy efekty działania leków sedacyjnych. Z mojego doświadczenia warto sobie to dobrze zapamiętać: oczy zamknięte – alfa się pojawia, oczy otwarte – alfa znika. To jest jeden z najbardziej klasycznych i powtarzalnych elementów zapisu EEG, który bardzo często pojawia się też na egzaminach i w zadaniach testowych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 25
Wysoką rozdzielczość przestrzenną obrazowania MR uzyskuje się przez
A. zmniejszenie wielkości FoV i zwiększenie matrycy obrazującej.
Twoja odpowiedź
B. zwiększenie wielkości FoV i zwiększenie matrycy obrazującej.
C. zmniejszenie wielkości FoV i zmniejszenie matrycy obrazującej.
D. zwiększenie wielkości FoV i zmniejszenie matrycy obrazującej.
Poprawna odpowiedź. Wysoka rozdzielczość przestrzenna w obrazowaniu MR zależy tak naprawdę od dwóch kluczowych parametrów: wielkości pola widzenia (FoV, field of view) oraz rozmiaru matrycy, czyli liczby pikseli w kierunku fazowym i częstotliwościowym. Prawidłowa odpowiedź – zmniejszenie FoV i jednoczesne zwiększenie matrycy – oznacza, że pojedynczy piksel reprezentuje mniejszy fragment tkanki. Innymi słowy, voxel ma mniejsze wymiary w płaszczyźnie obrazowania, więc lepiej widzimy drobne szczegóły anatomiczne, np. nerwy, drobne ogniska demielinizacji czy małe zmiany guzowate. Technicznie patrząc, rozdzielczość przestrzenną w MR opisuje się jako FoV / liczba elementów matrycy. Im mniejszy ten iloraz, tym wyższa rozdzielczość. Standardem w dobrych pracowniach jest świadome dobieranie FoV do badanego obszaru: np. dla badania przysadki czy oczodołów stosuje się małe FoV i wysoką matrycę (np. 256×256 lub 320×320), żeby dokładnie ocenić drobne struktury. Dla kręgosłupa lędźwiowego czy jamy brzusznej FoV jest większe, ale jeśli zależy nam na szczegółach (np. w onkologii), także podnosi się matrycę, akceptując dłuższy czas skanowania lub niższy SNR. Z mojego doświadczenia technicznego wynika, że w praktyce często trzeba szukać kompromisu między rozdzielczością, czasem badania a stosunkiem sygnału do szumu (SNR). Zmniejszenie FoV i zwiększenie matrycy poprawia rozdzielczość, ale może pogarszać SNR i wydłużać czas. Dlatego w dobrych praktykach pracowni MR zawsze dopasowuje się te parametry do konkretnego wskazania klinicznego, zamiast używać jednego „uniwersalnego” protokołu. Mimo tego kompromisu, zasada fizyczna pozostaje jasna: małe FoV + duża matryca = wysoka rozdzielczość przestrzenna.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 26
Jak zgodnie ze standardem należy ustawić pacjenta do badania rentgenowskiego w skosie tylnym prawym?
A. Przodem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety.
B. Tyłem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety.
Twoja odpowiedź
C. Przodem do kasety, lewa strona przylega do kasety, prawa strona odwiedziona od kasety.
D. Tyłem do kasety, lewa strona przylega do kasety, prawa strona odwiedziona od kasety.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowa odpowiedź wynika bezpośrednio z zasad nazewnictwa projekcji w radiologii. Określenie „skos tylny prawy” (RPO – right posterior oblique) oznacza, że do kasety przylega prawa część tylnej powierzchni ciała pacjenta. Innymi słowy: pacjent stoi tyłem do kasety, jest lekko obrócony, tak żeby prawa strona pleców i tułowia dotykała kasety, a lewa strona była odsunięta – czyli odwiedziona od kasety. Takie ustawienie odpowiada właśnie odpowiedzi: „Tyłem do kasety, prawa strona przylega do kasety, lewa strona odwiedziona od kasety”. W standardach radiologicznych przyjęło się, że w projekcjach skośnych pierwsze słowo („tylny” albo „przedni”) mówi, czy do detektora bliżej jest powierzchnia tylna (PA/tył do kasety) czy przednia (AP/przodem do kasety), a określenie „prawy/lewy” wskazuje, która strona ciała przylega do kasety. To jest bardzo praktyczne, bo od razu wiadomo, jak ustawić pacjenta, niezależnie czy robisz RTG kręgosłupa lędźwiowego, klatki piersiowej, czy stawu krzyżowo-biodrowego w skośnych projekcjach. Moim zdaniem warto sobie to utrwalić na schemacie: w projekcjach tylnych skośnych (RPO, LPO) pacjent stoi tyłem do kasety, a w przednich skośnych (RAO, LAO) – przodem. Potem tylko pamiętasz, że „prawy” albo „lewy” to strona bliższa kasety. W praktyce technik radiologii podczas ustawiania pacjenta kontroluje, czy bark, biodro i odpowiednia strona klatki lub tułowia rzeczywiście dotykają kasety, a przeciwna strona jest lekko odsunięta, co zapewnia właściwy kąt skośny, redukcję nakładania się struktur i zgodność ze standardami obrazowania. Takie prawidłowe pozycjonowanie poprawia jakość diagnostyczną zdjęcia i zmniejsza ryzyko konieczności powtarzania ekspozycji, co od razu przekłada się na mniejsze narażenie pacjenta na promieniowanie.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2019 (arkusz Z.21-X-19.06).
Pytanie 27
Jaki jest cel stosowania bolusa w radioterapii?
A. "Wyciągnąć" dawkę dalej od skóry.
B. Ochronić skórę przed poparzeniem.
C. "Wyciągnąć" dawkę bliżej skóry.
Twoja odpowiedź
D. Ochronić narządy krytyczne.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – bolus w radioterapii stosuje się po to, żeby „wyciągnąć” dawkę bliżej skóry, czyli podnieść dawkę w warstwach powierzchownych. Promieniowanie fotonowe ma tzw. zjawisko build‑up: maksymalna dawka nie pojawia się na samej powierzchni, tylko kilka–kilkanaście milimetrów pod skórą. To jest fajne przy klasycznych napromienianiach głębiej położonych guzów, bo naturalnie trochę oszczędza się naskórek. Ale jeśli celem leczenia jest zmiana bardzo powierzchowna, np. rak skóry, blizna pooperacyjna, zajęta skóra klatki piersiowej po mastektomii, to ta „dziura dawki” przy skórze staje się problemem. Wtedy właśnie zakłada się bolus – materiał o gęstości zbliżonej do tkanek miękkich (najczęściej 0,5–1 cm, czasem więcej), który symuluje dodatkową warstwę tkanki. Dla wiązki fotonów linak widzi bolus jak ciało pacjenta: maksimum dawki przesuwa się w głąb bolusa, a nie w głąb faktycznej skóry. Efekt praktyczny jest taki, że na powierzchni skóry pacjenta dawka rośnie, bo dla wiązki to już nie jest „początek”, tylko strefa bliżej dawki maksymalnej. Moim zdaniem kluczowe jest, żeby kojarzyć bolus nie z ochroną skóry, ale właśnie z jej dodatkowym „dobiciem” dawką. W planowaniu leczenia w TPS zawsze zaznacza się obecność bolusa (z odpowiednią grubością i materiałem), bo wpływa to na rozkład izodoz i na wyliczenie dawki w punktach kontrolnych. W dobrych praktykach klinicznych pilnuje się też, żeby bolus dobrze przylegał do skóry (bez pęcherzyków powietrza), bo każda szczelina może powodować nierównomierny rozkład dawki na powierzchni, co widać potem w rozkładach i, niestety, na odczynach skórnych.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2015 (arkusz Z.21-X-15.05).
Pytanie 28
Na radiogramie uwidoczniono złamanie nasady
A. bliższej kości łokciowej.
B. dalszej kości promieniowej.
Twoja odpowiedź
C. bliższej kości promieniowej.
D. dalszej kości łokciowej.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo wskazana została nasada dalsza kości promieniowej. Na zdjęciu AP nadgarstka wyraźnie widać, że linia złamania przebiega w obrębie przynasady/nasady dystalnej kości promieniowej, tuż powyżej powierzchni stawowej promieniowo-nadgarstkowej. To typowa lokalizacja urazu w okolicy nadgarstka – w praktyce często nazywana złamaniem dalszej nasady kości promieniowej (np. złamanie Collesa lub Smitha, zależnie od przemieszczenia). Kość promieniowa leży po stronie kciuka, ma szerszą, rozbudowaną nasadę dalszą, która tworzy główną część panewki dla kości nadgarstka. Na standardowych projekcjach RTG (AP i bocznej) ocenia się ciągłość warstwy korowej, zarys beleczkowania, kąt nachylenia powierzchni stawowej oraz ewentualne przemieszczenia odłamów. Z mojego doświadczenia, w diagnostyce takich złamań ważne jest zwrócenie uwagi na linię stawu promieniowo-łokciowego dalszego oraz wysokość kości promieniowej względem łokciowej (tzw. ulnar variance). W codziennej pracy technika i lekarza radiologa trzymamy się zasady: zawsze najpierw identyfikujemy orientację zdjęcia (strona promieniowa/łokciowa), potem porównujemy szeroką, bloczkowatą nasadę dalszą promieniowej z dużo mniejszą nasadą dalszą łokciowej. Dzięki temu łatwiej uniknąć pomyłek. W dobrych praktykach przy podejrzeniu złamania dalszej nasady kości promieniowej wykonuje się co najmniej dwie prostopadłe projekcje, a przy wątpliwościach dokładniejsze badanie (np. TK) – zwłaszcza jeśli złamanie wchodzi do powierzchni stawowej. Warto też pamiętać, że takie złamania są bardzo częste po upadku na wyprostowaną rękę, szczególnie u osób starszych z osteoporozą, więc umiejętność ich szybkiej i pewnej identyfikacji na RTG jest kluczowa w praktyce.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2015 (arkusz Z.21-X-15.01).
Pytanie 29
W radiografii mianem SID określa się
A. odległość między źródłem promieniowania a detektorem obrazu.
Twoja odpowiedź
B. system automatycznej regulacji jasności.
C. system automatycznej kontroli ekspozycji.
D. odległość między obiektem badanym a detektorem obrazu.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo, w radiografii SID (Source to Image Distance) oznacza odległość między źródłem promieniowania rentgenowskiego a detektorem obrazu, czyli kasetą, przetwornikiem cyfrowym, płytą DR itp. To jest podstawowy parametr geometryczny badania RTG. Moim zdaniem warto go traktować tak samo poważnie, jak kV czy mAs, bo wpływa bezpośrednio na jakość obrazu i dawkę. Im większy SID, tym promieniowanie jest bardziej równoległe, co zmniejsza powiększenie i zniekształcenia obrazu, a poprawia odwzorowanie wymiarów anatomicznych. Standardowo przy zdjęciach klatki piersiowej stosuje się duży SID (np. ok. 180 cm), żeby ograniczyć powiększenie sylwetki serca i uzyskać lepszą ocenę pól płucnych. Przy zdjęciach kończyn często używa się krótszych odległości, np. 100–115 cm, bo łatwiej wtedy uzyskać odpowiednią ekspozycję przy mniejszej dawce. Z mojego doświadczenia w pracowni radiologicznej jednym z typowych błędów jest przypadkowa zmiana SID, np. przy przesuwaniu statywu, bez korekty parametrów ekspozycji. Prowadzi to do prześwietlonych lub niedoświetlonych zdjęć, a czasem do konieczności powtórzenia badania, czyli niepotrzebnego zwiększenia dawki dla pacjenta. Dobre praktyki mówią jasno: dla danej projekcji należy stosować stały, powtarzalny SID, zgodny z protokołem pracowni, a każda zmiana odległości wymaga przeliczenia ekspozycji zgodnie z prawem odwrotności kwadratu odległości. W nowoczesnych aparatach RTG SID jest zwykle wyświetlany na konsoli i warto na to zerkać rutynowo, bo to naprawdę ułatwia utrzymanie stałej jakości badań.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 30
Na zamieszczonym obrazie RM nadgarstka lewego strzałką wskazano kość
A. główkowatą.
B. księżycowatą.
Twoja odpowiedź
C. haczykowatą.
D. łódeczkowatą.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie MR w projekcji czołowej strzałka wskazuje typową lokalizację kości księżycowatej (os lunatum) w szeregu bliższym nadgarstka. Kość księżycowata leży pośrodku między kością łódeczkowatą od strony promieniowej a kością trójgraniastą od strony łokciowej, bezpośrednio przylega do powierzchni stawowej dalszej nasady kości promieniowej. Na obrazach MR ma charakterystyczny, mniej więcej półksiężycowaty kształt, z wyraźnie widoczną warstwą podchrzęstną i gąbczastą strukturą w środku. W prawidłowym badaniu, takim jak na tym zdjęciu, widzimy równomierny sygnał ze szpiku kostnego i gładkie obrysy powierzchni stawowych. Z mojego doświadczenia w praktyce technika obrazowania nadgarstka bardzo ważne jest prawidłowe pozycjonowanie ręki i zastosowanie cienkich warstw w sekwencjach T1 i T2 z saturacją tłuszczu, bo dopiero wtedy szczegóły anatomii szeregu bliższego są naprawdę czytelne. Kość księżycowata ma duże znaczenie kliniczne: to właśnie ona jest najczęściej zajęta w chorobie Kienböcka (martwica jałowa), gdzie na MR obserwuje się obniżenie sygnału w T1 i obrzęk szpiku w sekwencjach T2-zależnych. Radiolog, opisując MR nadgarstka zgodnie z dobrymi praktykami, zawsze ocenia położenie i kształt lunatum pod kątem ewentualnej niestabilności nadgarstka, podwichnięcia czy konfliktu z kością promieniową. W standardach opisowych zwraca się też uwagę na szerokość szpar stawowych między łódeczkowatą, księżycowatą i główkowatą, bo ich zaburzenie może świadczyć o uszkodzeniu więzadeł międzykostnych. Umiejętność pewnego rozpoznawania kości księżycowatej na MR bardzo ułatwia dalszą orientację w złożonej anatomii nadgarstka, a później dokładne lokalizowanie zmian pourazowych i zwyrodnieniowych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2022 (arkusz Z.21-SG-22.01).
Pytanie 31
Na zamieszczonym radiogramie strzałką oznaczono kość
A. łódeczkowatą.
B. łódkowatą.
Twoja odpowiedź
C. grochowatą.
D. sześcienną.
Poprawna odpowiedź. Na radiogramie w projekcji bocznej stawu skokowego strzałka wskazuje kość łódkowatą (ossa naviculare pedis). W tej projekcji kość łódkowata leży pomiędzy bloczkiem kości skokowej a trzema kośćmi klinowatymi, trochę jak „łącznik” w przedniej części stępu. Charakterystyczne jest to, że na zdjęciu bocznym widzimy ją jako owalną, dość zwartą strukturę kostną położoną przed głową kości skokowej. W praktyce technika radiologiczna zakłada, że przy ocenie bocznego RTG stawu skokowego zawsze „przesuwamy wzrok” od kości piszczelowej, przez skokową i piętową, aż do właśnie kości łódkowatej i dalszych kości śródstopia. Dobrą praktyką jest świadome identyfikowanie poszczególnych kości stępu, bo urazy w tej okolicy, szczególnie zmęczeniowe, bywają łatwo przeoczone. Moim zdaniem warto zapamiętać, że kość łódkowata stopy na bocznym RTG leży dokładnie przed głową kości skokowej – jakby ją „obejmuje” od przodu. To pomaga w szybkim rozpoznawaniu jej na każdym badaniu. W diagnostyce obrazowej typowe wskazania do oceny kości łódkowatej to urazy sportowe, bóle przodostopia, podejrzenie jałowej martwicy (choroba Köhlera), a także ocena łuku podłużnego stopy przy płaskostopiu. Standardy opisów radiologicznych zalecają systematyczną analizę wszystkich elementów stawu skokowego i stępu, właśnie po to, żeby nie skupić się tylko na kostkach i kości piętowej, a pominąć subtelne zmiany w obrębie kości łódkowatej. Im częściej będziesz na takich zdjęciach świadomie wyszukiwać tę kość, tym szybciej zaczniesz ją rozpoznawać niemal automatycznie.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 32
Na obrazie cyfrowej angiografii subtrakcyjnej strzałką zaznaczono
A. tętnicę szyjną wspólną prawą.
B. żyłę płucną górną prawą.
C. pień ramienno-głowowy.
Twoja odpowiedź
D. pień płucny.
Poprawna odpowiedź. Na obrazie cyfrowej angiografii subtrakcyjnej (DSA) strzałka rzeczywiście wskazuje pień ramienno‑głowowy, czyli pierwszą dużą gałąź łuku aorty wychodzącą po prawej stronie pacjenta. W klasycznej anatomii naczyniowej łuku aorty kolejność odejścia naczyń jest dość stała: najpierw pień ramienno‑głowowy, potem tętnica szyjna wspólna lewa, a następnie tętnica podobojczykowa lewa. Na obrazie DSA w projekcji AP pień ramienno‑głowowy jest widoczny jako stosunkowo krótki, szeroki pień, który następnie dzieli się na tętnicę szyjną wspólną prawą i tętnicę podobojczykową prawą. To rozwidlenie, takie jakby „Y”, jest bardzo charakterystyczne i właśnie w jego okolicy zwykle kieruje się wzrok przy ocenie tego typu badań. Moim zdaniem, w praktyce technika obrazowania ma tu ogromne znaczenie. Przy dobrze wykonanej angiografii z podaniem kontrastu do aorty wstępującej łuk aorty i jego główne odgałęzienia wypełniają się jednocześnie, co pozwala łatwo rozpoznać pień ramienno‑głowowy po jego położeniu najbardziej po prawej stronie oraz po tym, że dalej dzieli się na dwa duże naczynia. Z kolei tętnica szyjna wspólna prawa będzie już gałęzią wtórną, bardziej dogłowowo i przyśrodkowo, o przebiegu prawie pionowym ku górze. W dobrych praktykach radiologicznych podkreśla się, że przy interpretacji DSA nie wystarczy patrzeć na sam fragment wskazany strzałką, tylko trzeba „czytać” cały układ naczyń: skąd naczynie wychodzi, w jakiej kolejności, pod jakim kątem, jakie ma dalsze rozgałęzienia. To bardzo pomaga odróżnić np. pień ramienno‑głowowy od tętnicy szyjnej wspólnej prawej. W codziennej pracy (np. przy planowaniu zabiegów wewnątrznaczyniowych, implantacji stentów w łuku aorty, czy przy kwalifikacji do zabiegów na tętnicach szyjnych) prawidłowa identyfikacja pnia ramienno‑głowowego jest kluczowa, bo od niej zależy wybór odpowiedniego dostępu naczyniowego, rodzaju cewnika oraz bezpieczeństwo całej procedury. Dobrze, że kojarzysz ten obraz z anatomią łuku aorty, bo to jest dokładnie to, czego oczekują od personelu pracowni hemodynamicznej i radiologii zabiegowej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 33
W celu wykonania badania scyntygraficznego układu kostnego radiofarmaceutyk należy podać pacjentowi
A. dożylnie.
Twoja odpowiedź
B. domięśniowo.
C. podskórnie.
D. doustnie.
Poprawna odpowiedź. W scyntygrafii układu kostnego standardem jest podanie radiofarmaceutyku wyłącznie dożylnie. Wynika to z mechanizmu działania tych preparatów: typowo stosuje się fosfoniany znakowane technetem-99m (np. 99mTc-MDP, 99mTc-HDP), które muszą szybko trafić do krwiobiegu, a następnie zostać wychwycone przez tkankę kostną, głównie w miejscach wzmożonego metabolizmu kostnego. Podanie dożylne gwarantuje przewidywalną kinetykę, równomierne rozprowadzenie w organizmie i możliwość prawidłowego zaplanowania czasu obrazowania (zwykle 2–4 godziny po iniekcji). Z mojego doświadczenia, jeśli dawka jest podana do żyły prawidłowo, obraz w gammakamerze jest czytelny, a stosunek sygnału z kości do tła miękkotkankowego jest optymalny. W medycynie nuklearnej trzyma się zasady, że radiofarmaceutyk podajemy w taki sposób, aby szybko i kontrolowanie uzyskać odpowiednie stężenie w narządzie docelowym, przy jak najmniejszej dawce całkowitej dla pacjenta. Dlatego drogi podania, które powodują opóźnione, nieprzewidywalne wchłanianie (jak doustna czy podskórna), są tutaj po prostu nieakceptowalne. Dożylne podanie umożliwia też natychmiastową reakcję, jeśli dojdzie do wynaczynienia – można ocenić miejsce wkłucia, przepłukać dostęp, odpowiednio opisać badanie. W wytycznych pracowni medycyny nuklearnej i w standardach EANM (European Association of Nuclear Medicine) wyraźnie podkreśla się, że scyntygrafia kości jest badaniem wymagającym prawidłowego dostępu żylnego, bo od tego zależy jakość diagnostyczna obrazów, a w konsekwencji trafność rozpoznania zmian przerzutowych, zapalnych czy pourazowych.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2020 (arkusz Z.21-SG-20.01).
Pytanie 34
Po wykonanej radioterapii do dokumentacji pacjenta należy wpisać dawkę promieniowania w jednostce
A. Kiur (Ci)
B. Grej (Gy)
Twoja odpowiedź
C. Bekerel (Bq)
D. Siwert (Sv)
Poprawna odpowiedź. Prawidłową jednostką dawki pochłoniętej w radioterapii jest grej (Gy). W dokumentacji po napromienianiu zawsze wpisujemy dawkę w Gy, ponieważ ta jednostka opisuje ile energii promieniowania zostało pochłonięte przez tkankę: 1 Gy = 1 dżul na kilogram. To jest dokładnie to, co nas interesuje przy planowaniu i ocenie skuteczności leczenia onkologicznego – ile energii oddaliśmy do guza i tkanek zdrowych. W praktyce klinicznej zapis wygląda np. tak: „Dawka całkowita: 50 Gy w 25 frakcjach po 2 Gy”, albo przy brachyterapii: „HDR 7 Gy na frakcję do punktu referencyjnego”. Moim zdaniem warto od początku przyzwyczajać się do czytania i pisania takich zapisów, bo to jest codzienny chleb w radioterapii. Grej jest jednostką układu SI i jest standardem w wytycznych międzynarodowych (ICRU, ICRP), w planach leczenia, w systemach TPS i w kartach informacyjnych. Oczywiście w radiologii i ochronie radiologicznej pojawiają się też inne jednostki, jak siwert (Sv) dla dawki równoważnej i skutecznej czy bekerel (Bq) dla aktywności źródła, ale to są inne wielkości fizyczne. W radioterapii, przy opisie konkretnego napromieniania pacjenta, wpisujemy właśnie dawkę pochłoniętą w Gy. W dokumentacji dodatkowo często zaznacza się rozkład dawki (DVH), dawki na narządy krytyczne też w Gy, np. „maks. dawka do rdzenia kręgowego 45 Gy”. To wszystko musi być spójne, dlatego użycie greja nie jest kwestią mody, tylko po prostu standardem i wymogiem poprawnej dokumentacji medycznej.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2021 (arkusz Z.21-SG-21.01).
Pytanie 35
Obrazowanie w sekwencjach STIR, FLAIR, SE wykonywane jest w badaniu
A. TK
B. MR
Twoja odpowiedź
C. PET
D. USG
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo powiązałeś sekwencje STIR, FLAIR i SE z rezonansem magnetycznym, czyli badaniem MR. To są nazwy konkretnych sekwencji obrazowania stosowanych właśnie w MRI. W uproszczeniu sekwencja to sposób „pobierania” sygnału z tkanek przez aparat, z określonymi czasami TR, TE, sposobem tłumienia sygnału, itp. STIR (Short Tau Inversion Recovery) to sekwencja tłumiąca sygnał tłuszczu. Dzięki temu bardzo dobrze widać obrzęk, naciek zapalny czy zmiany pourazowe, np. w układzie kostno‑stawowym, w kręgosłupie, w badaniach onkologicznych. FLAIR (Fluid Attenuated Inversion Recovery) tłumi sygnał płynu mózgowo‑rdzeniowego, przez co świetnie uwidacznia zmiany w istocie białej mózgu, np. w stwardnieniu rozsianym, niedokrwieniu czy zapaleniach. SE (Spin Echo) to klasyczna, podstawowa sekwencja MR, na której opierają się obrazy T1‑ i T2‑zależne, stosowana praktycznie w każdym badaniu MR, od głowy, przez kręgosłup, po jamę brzuszną. W praktyce klinicznej protokół MR głowy prawie zawsze zawiera kombinację sekwencji SE T1, SE/TSE T2 oraz FLAIR; z kolei w badaniach narządu ruchu bardzo często pojawia się STIR do oceny szpiku kostnego i tkanek miękkich. Moim zdaniem warto zapamiętać to skojarzenie: jeśli słyszysz STIR, FLAIR, SE, T1, T2, DWI – myślisz od razu „MR”, bo to jest standard w opisach badań i w zaleceniach towarzystw radiologicznych. W USG, TK czy PET takich nazw sekwencji po prostu się nie używa, tam operuje się innymi parametrami i protokołami.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2020 (arkusz Z.21-SG-20.06).
Pytanie 36
Celiakografia jest badaniem kontrastowym
A. układu żylnego.
B. układu tętniczego.
C. pnia płucnego.
D. pnia trzewnego.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Celiakografia to klasyczne badanie angiograficzne, w którym kontrast podaje się do pnia trzewnego (łac. truncus coeliacus). Jest to główne naczynie tętnicze odchodzące z aorty brzusznej, zaopatrujące w krew m.in. wątrobę, śledzionę i żołądek. Dlatego poprawna odpowiedź to pień trzewny. W praktyce badanie wykonuje się najczęściej w pracowni angiografii: przezskórnie nakłuwa się tętnicę (zwykle udową), wprowadza cewnik i pod kontrolą fluoroskopii kieruje go do ujścia pnia trzewnego. Następnie szybko podaje się środek cieniujący i wykonuje serię zdjęć lub zapis cyfrowy (DSA – cyfrowa angiografia subtrakcyjna). Moim zdaniem warto tu zapamiętać, że nazwy badań angiograficznych zwykle biorą się od tętnicy: celiakografia – pień trzewny, mezenterikografia – tętnice krezkowe itd. Celiakografia ma znaczenie w ocenie unaczynienia wątroby, śledziony, trzustki, wykrywaniu tętniaków, zwężeń, malformacji naczyniowych czy guzów bogato unaczynionych. Dawniej była też ważna przed zabiegami chirurgicznymi w obrębie górnego odcinka jamy brzusznej, obecnie często zastępowana jest przez angio-TK lub angio-MR, ale zasada pozostaje ta sama: kontrast podajemy do tętniczego pnia trzewnego i obrazujemy tętnicze unaczynienie narządów górnej części jamy brzusznej. W dobrych praktykach radiologicznych kładzie się nacisk na odpowiednie przygotowanie pacjenta, kontrolę parametrów hemodynamicznych i ścisłe przestrzeganie zasad aseptyki, bo jest to badanie inwazyjne, mimo że wykonywane stosunkowo rutynowo w wyspecjalizowanych ośrodkach.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2018 (arkusz Z.21-X-18.01).
Pytanie 37
Który system informatyczny służy do archiwizacji i transmisji obrazów radiologicznych?
A. RIS
B. IHE
C. PACS
Twoja odpowiedź
D. HL7
Poprawna odpowiedź. PACS (Picture Archiving and Communication System) to właśnie ten system, który w praktyce „spina” całą diagnostykę obrazową od strony informatycznej. Jego główne zadanie to archiwizacja, przeglądanie i transmisja obrazów radiologicznych: RTG, TK, MR, USG, mammografia, a także inne badania, które generują obrazy w standardzie DICOM. W dobrze zorganizowanej pracowni radiologicznej każdy aparat (np. tomograf, aparat RTG, rezonans) wysyła obrazy do serwera PACS, gdzie są one bezpiecznie przechowywane, opisywane i udostępniane lekarzom na oddziałach, w poradniach, a czasem nawet zdalnie (teleradiologia). Moim zdaniem kluczowe w PACS jest to, że pozwala on na pracę w pełni cyfrową: radiolog może powiększać obraz, zmieniać okna (window/level), porównywać badania z wcześniejszych lat, tworzyć rekonstrukcje, a wszystko bez szukania klisz po szafach. To ogromna oszczędność czasu i mniejsze ryzyko zagubienia dokumentacji. Z punktu widzenia dobrych praktyk, nowoczesny PACS jest zintegrowany z RIS oraz systemem szpitalnym HIS, dzięki czemu dane pacjenta, zlecenia badań i opisy są spójne i nie trzeba ich przepisywać kilka razy. Standardowo komunikacja obrazów odbywa się przez DICOM, a dane tekstowe (np. informacje o pacjencie, status badania) często przez HL7. W praktyce technik radiologii powinien wiedzieć, jak sprawdzić, czy badanie poprawnie wysłało się do PACS, jak odszukać wcześniejsze badania danego pacjenta oraz jak zgłosić problemy z transmisją obrazów do działu IT. Bez sprawnego PACS-u pracownia działa, szczerze mówiąc, jak w poprzedniej epoce – na płytach, pendrive’ach i papierowych opisach, a to jest kompletnie nieefektywne i niezgodne z obecnymi standardami pracy w diagnostyce obrazowej.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).
Pytanie 38
Które urządzenia pomocnicze służą do unieruchomienia pacjenta do zabiegu radioterapii?
A. Maski i podpórki.
Twoja odpowiedź
B. Filtry klinowe i bolusy.
C. Maski i filtry klinowe.
D. Kliny mechaniczne i maski.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo – w radioterapii do unieruchomienia pacjenta stosuje się przede wszystkim maski i różnego rodzaju podpórki. Maski (najczęściej z termoplastycznego tworzywa) są formowane indywidualnie do kształtu twarzy i czaszki pacjenta, zwłaszcza przy napromienianiu głowy i szyi. Po podgrzaniu materiał staje się plastyczny, nakłada się go na twarz, dopasowuje, a po ostygnięciu tworzy sztywną „skorupę”, która potem jest wielokrotnie używana w trakcie całej serii frakcji. Dzięki temu przy każdym zabiegu pacjent znajduje się praktycznie w tej samej pozycji, co zmniejsza ryzyko przemieszczenia wiązki i poprawia powtarzalność ustawień. Podpórki to cała grupa akcesoriów: podkładki pod głowę, klinowe podpory pod kolana, podnóżki, materace próżniowe, uchwyty na ręce, a także specjalne stoły z oznaczeniami. One nie modelują tak dokładnie kształtu jak maska, ale stabilizują ciało, odciążają mięśnie i redukują niekontrolowane ruchy, np. wynikające z niewygodnej pozycji. W praktyce klinicznej, zgodnie z zasadami planowania radioterapii, pozycja pacjenta musi być nie tylko wygodna, ale przede wszystkim powtarzalna i możliwa do odtworzenia przy każdym frakcjonowaniu. Moim zdaniem to właśnie temat unieruchomienia jest często trochę niedoceniany, a ma ogromny wpływ na dokładność dostarczanej dawki, ochronę narządów krytycznych i bezpieczeństwo całego leczenia. Dobrze dobrana maska i system podpórek to podstawa nowoczesnej teleterapii, szczególnie w radioterapii konformalnej i IMRT/VMAT, gdzie milimetr robi dużą różnicę.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2016 (arkusz Z.21-X-16.01).
Pytanie 39
Jednym z kryteriów poprawnie wykonanego badania spirometrycznego jest czas trwania natężonego wydechu, który powinien wynosić u osób powyżej 10 roku życia co najmniej
A. 2 sekundy.
B. 6 sekund.
Twoja odpowiedź
C. 4 sekundy.
D. 3 sekundy.
Poprawna odpowiedź. Prawidłowo: jednym z kluczowych kryteriów poprawnie wykonanego badania spirometrycznego u osób powyżej 10. roku życia jest minimalny czas trwania natężonego wydechu (tzw. FVC manewr), który powinien wynosić co najmniej 6 sekund. Ten wymóg wynika z międzynarodowych standardów, m.in. wytycznych ATS/ERS, które określają warunki akceptowalności i powtarzalności spirometrii. Chodzi o to, żeby pacjent zdążył faktycznie „opróżnić” płuca, a krzywa wydechu osiągnęła wyraźny plateau, czyli wypłaszczenie przepływu, świadczące o zakończeniu wydechu. Jeśli wydech trwa zbyt krótko, to objętość wymuszona (FVC) jest zaniżona, a wtedy wskaźniki takie jak FEV1/FVC czy interpretacja obturacji i restrykcji robią się po prostu niewiarygodne. W codziennej praktyce, przy badaniu osób dorosłych i młodzieży, technik powinien pilnować nie tylko samego czasu 6 sekund, ale też kształtu krzywej i zachowania pacjenta. Często trzeba mocno dopingować: „jeszcze, jeszcze, nie przerywać”, bo pacjenci mają tendencję do kończenia wydechu za wcześnie, jak tylko poczują dyskomfort. Moim zdaniem dobra kontrola tego parametru to połowa sukcesu w spirometrii, bo bez pełnego wydechu możemy przeoczyć np. obturację w małych oskrzelach. Warto też pamiętać, że u niektórych osób, np. z ciężką obturacją, wydech spontanicznie trwa nawet dłużej niż 6 sekund i to też jest cenna informacja kliniczna. W pracowni spirometrycznej dobrą praktyką jest dokumentowanie, czy kryterium 6 sekund i plateau zostało spełnione, bo ma to wpływ na to, czy opis badania będzie uznany za wiarygodny przez lekarza pulmonologa.
Pytanie z egzaminu CKE, styczeń 2019 (arkusz Z.21-X-19.01).
Pytanie 40
W standardowym badaniu elektrokardiograficznym elektrodę C4 należy umieścić
A. w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka.
B. w IV międzyżebrzu przy prawym brzegu mostka.
C. w V międzyżebrzu w linii przedniej pachowej.
D. w V międzyżebrzu w linii środkowo-obojczykowej lewej.
Twoja odpowiedź
Poprawna odpowiedź. Prawidłowe umiejscowienie elektrody C4 (czyli przedsercowej elektrody V4) to V międzyżebrze w linii środkowo-obojczykowej lewej. Jest to standardowy, książkowy punkt przyłożenia w 12‑odprowadzeniowym EKG, zgodny z zaleceniami towarzystw kardiologicznych (np. ESC, AHA). V4 leży mniej więcej nad koniuszkiem serca, dlatego jej prawidłowa lokalizacja ma duże znaczenie przy ocenie odprowadzeń przedsercowych, zwłaszcza w diagnostyce zawału ściany przedniej i przednio‑bocznej. W praktyce klinicznej zawsze najpierw lokalizuje się prawidłowo IV międzyżebrze przy prawym brzegu mostka (miejsce dla V1), potem V2, a dopiero na tej podstawie wyznacza się V4 w V międzyżebrzu w linii środkowo‑obojczykowej lewej. Dopiero później dokłada się V3 pomiędzy V2 i V4 oraz V5 i V6 bardziej bocznie. Dzięki temu unika się typowego błędu „na oko”, który potrafi przesunąć elektrodę o całe jedno międzyżebrze. Z mojego doświadczenia, jeśli V4 jest za wysoko (np. w IV międzyżebrzu), zapis może sugerować fałszywe zmiany odcinka ST albo załamanek T, co wprowadza lekarza w błąd diagnostyczny. W ratownictwie medycznym i pracowniach diagnostycznych przyjmuje się zasadę: lepiej poświęcić 20–30 sekund na dokładne znalezienie linii środkowo‑obojczykowej i policzenie żeber, niż później mieć wątpliwy zapis. Warto też pamiętać, że u osób otyłych lub kobiet z dużym biustem lokalizacja bywa trudniejsza – wtedy jeszcze ważniejsze jest trzymanie się anatomicznych punktów orientacyjnych, a nie tylko wizualnego „przyzwyczajenia”. Poprawne ułożenie V4/C4 to fundament wiarygodnego badania EKG.
Pytanie z egzaminu CKE, czerwiec 2021 (arkusz Z.21-SG-21.06).