Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Pszczelarz
  • Kwalifikacja: ROL.03 - Prowadzenie produkcji pszczelarskiej
  • Data rozpoczęcia: 2 stycznia 2026 11:57
  • Data zakończenia: 2 stycznia 2026 12:06

Egzamin zdany!

Wynik: 34/40 punktów (85,0%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Roślina pożytkowa przedstawiona na rysunku jest

Ilustracja do pytania
A. wierzbownica kosmata.
B. lnica pospolita.
C. lucerna sierpowata.
D. mniszek pospolity.
Mniszek pospolity, zwany potocznie mleczem, jest jedną z najważniejszych roślin pożytkowych w Polsce, szczególnie dla pszczół i innych owadów zapylających. Roślina ta występuje praktycznie wszędzie – od trawników, przez łąki, po nieużytki, dlatego jest bardzo łatwo dostępna. Mniszek kwitnie bardzo obficie wczesną wiosną, kiedy jeszcze brakuje innych pożytków dla pszczół, więc ma dla nich ogromne znaczenie strategiczne. Jego kwiaty są źródłem zarówno nektaru, jak i pyłku, co jest kluczowe dla rodzin pszczelich w okresie rozwoju wiosennego. Miód mniszkowy, choć trudny do uzyskania w czystej postaci, jest bardzo ceniony za swoje właściwości smakowe i zdrowotne. Sama roślina jest stosowana również w ziołolecznictwie – liście, korzenie i kwiaty mają działanie moczopędne, żółciopędne czy przeciwzapalne. Moim zdaniem mniszek pospolity to taki trochę niedoceniany bohater naszych łąk – bardzo uniwersalny, łatwy w rozpoznaniu (charakterystyczne żółte kwiaty i postrzępione liście) oraz praktyczny w różnych gałęziach rolnictwa i zdrowia. W branżowych dobrych praktykach często podkreśla się, żeby nie usuwać mniszków z terenów zielonych, zwłaszcza wiosną, bo jego obecność pozytywnie wpływa na lokalne populacje zapylaczy.

Pytanie 2

Którą rasę kur opisano w załączonej ramce?

charakterystyka rasy kur:

– stara polska rasa.

– nie nadaje się do chowu wielkostadnego.

– przejawia skłonności do kanibalizmu i pterofagii w stadach większych niż 50 szt.

– nadaje się do chowu w małych stadach gospodarskich.

A. Zielononóżka kuropatwiana.
B. Karzełek polski.
C. Dominant white.
D. Plymouth rock.
Zielononóżka kuropatwiana to rzeczywiście stara polska rasa kur, która od lat jest doceniana w gospodarstwach o tradycyjnym charakterze. Jej specyfika to właśnie nieprzystosowanie do chowu wielkostadnego — przy większym zagęszczeniu ptaki te mają spore skłonności do kanibalizmu oraz pterofagii, co jest potwierdzone w literaturze branżowej i obserwacjach praktyków. Takie zachowanie wynika z ich żywiołowego temperamentu i dużej wrażliwości na stres. Zielononóżki są natomiast świetne do chowu ekstensywnego – w małych stadach, na wybiegach, gdzie mogą swobodnie szukać pożywienia i mają dostęp do naturalnego środowiska. W Polsce ta rasa jest uznawana za cenne dziedzictwo genetyczne i często poleca się ją do gospodarstw ekologicznych, gdzie liczy się zarówno odporność na choroby, jak i jakość jaj. Moim zdaniem, wybierając zielononóżkę do małego przydomowego kurnika, można liczyć na zdrowe jaja, a do tego ptaki te są wyjątkowo samodzielne i dobrze radzą sobie na pastwisku. To wpisuje się w dobre praktyki zrównoważonego rolnictwa i zachowania różnorodności genetycznej w sektorze drobiarskim. Warto pamiętać, że nie każda rasa kur sprawdzi się w dużym fermowym chowie – taki wybór zwykle prowadzi do problemów behawioralnych, a zielononóżki są tego najlepszym przykładem.

Pytanie 3

Którego sprzętu należy użyć, aby otrzymać baloty przedstawione na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Owijarki bel.
B. Prasy kostkującej.
C. Agregatu ścierniskowego.
D. Prasy zwijającej.
To właśnie prasa zwijająca jest odpowiedzialna za formowanie takich charakterystycznych, okrągłych balotów słomy czy siana, jak te na zdjęciu. Z mojego doświadczenia wynika, że ten sprzęt to już praktycznie standard w nowoczesnym gospodarstwie, bo pozwala bardzo wydajnie zebrać materiał z pola. Prasa zwijająca działa tak, że zbiera leżący materiał roślinny i zwija go w cylindryczne bele, które potem łatwo transportować i magazynować. Co ważne, baloty uzyskiwane tą metodą są dość mocno sprasowane, dzięki czemu zajmują mniej miejsca i lepiej się przechowują. Prasy zwijające różnią się od pras kostkujących przede wszystkim kształtem uzyskanego balota – kostkująca tworzy prostopadłościenne kostki, a zwijająca właśnie takie cylindry. Coraz częściej na polskich polach można zauważyć, że to właśnie baloty okrągłe, bo są wygodniejsze do owijania folią (gdy robi się sianokiszonkę), a także łatwiejsze do ładowania na przyczepy. No i na końcu – zgodnie z wytycznymi branżowymi oraz praktyką rolniczą, prasę zwijającą wykorzystuje się właśnie do produkcji tego typu balotów, szczególnie przy zbiorach sianokiszonki, słomy czy siana.

Pytanie 4

Którą z wymienionych czynności należy wykonać przed wstawieniem nadstawki?

A. Założyć kratę odgrodową.
B. Umieścić matkę w klateczce.
C. Założyć poławiacze obnóży.
D. Odsklepić zapasy w plastrach.
Założenie kraty odgrodowej przed wstawieniem nadstawki to taki podstawowy ruch, który robi się praktycznie w każdej profesjonalnej pasiece, jeśli zależy nam na produkcji czystego miodu i porządku w ulu. Krata odgrodowa działa trochę jak taki filtr – pozwala robotnicom przechodzić do nadstawki, ale zatrzymuje matkę w korpusie gniazdowym. Dzięki temu matka nie znosi jaj w plastrach, z których później chcemy pozyskać miód. To naprawdę ważne, bo jak w nadstawce pojawi się czerw, to już nie da się uzyskać typowo miodowych plastrów, a przecież na tym nam zależy. Z mojego doświadczenia wynika, że początkujący pszczelarze często pomijają ten krok i potem mają niezłą zagwozdkę przy odbieraniu miodu, bo trzeba oddzielać czerw od zapasów. W dobrych praktykach branżowych, np. według wskazówek Polskiego Związku Pszczelarskiego, zawsze poleca się włożyć kratę odgrodową właśnie przed rozbudową gniazda o nadstawkę. To ogranicza chaos, ułatwia późniejsze prace i podnosi higienę pracy w pasiece. Warto pamiętać, że sama nadstawka daje rodzinie więcej miejsca do magazynowania miodu, ale bez kraty gniazdo i miód mogą się wymieszać. To niby prosta rzecz, a robi ogromną różnicę w jakości i organizacji pracy przy ulu. Moim zdaniem, jeśli ktoś chce mieć porządną pasiekę, to nie ma wyjścia – krata odgrodowa to absolutny must-have przed wstawieniem nadstawki.

Pytanie 5

Kiszonkę z kukurydzy sporządza się

A. w kopach.
B. w silosach.
C. w dołach ziemnych.
D. w zagłębieniach terenu.
Kiszonkę z kukurydzy najczęściej sporządza się właśnie w silosach i to nie jest przypadek. Silosy zapewniają optymalne warunki fermentacji – są szczelne, łatwo kontrolować w nich dostęp powietrza, a także utrzymać właściwą temperaturę i wilgotność. Dzięki temu proces zakiszania przebiega efektywnie, a straty paszy są minimalizowane. W praktyce rolniczej silosy pozwalają na bardziej równomierny i przewidywalny przebieg fermentacji, co przekłada się na wyższą jakość kiszonki i jej lepszą wartość odżywczą. Moim zdaniem, to właśnie dlatego większość gospodarstw, które naprawdę dbają o wydajność produkcji mleka czy mięsa, stawia na nowoczesne silosy – często nawet z systemami mechanicznymi do ugniatania i pobierania paszy. Kiszonka sporządzona w silosie ma lepsze parametry, można ją łatwiej magazynować i transportować. Dodatkowo, zgodnie z aktualnymi wytycznymi branżowymi, stosowanie silosów jest rekomendowane ze względu na bioasekurację i ochronę środowiska, bo ogranicza wyciek soków kiszonkowych do gleby. Z mojego doświadczenia wynika, że gospodarstwa, które inwestują w dobre silosy, rzadziej mają problem z pleśnią i zepsuciem kiszonki – to niby prosta sprawa, ale na dłuższą metę robi ogromną różnicę.

Pytanie 6

Do jakiego rodzaju chorób pszczół zalicza się zgnilec europejski?

A. Bakteryjnych.
B. Wirusowych.
C. Grzybiczych.
D. Pasożytniczych.
Zgnilec europejski to przykład choroby o podłożu bakteryjnym, która atakuje głównie czerw pszczeli, czyli larwy. Za wywołanie tej choroby odpowiada bakteria Melissococcus plutonius. W praktyce pszczelarstwa rozpoznanie jej jest dosyć istotne, bo zgnilec europejski często bywa mylony ze zgnilcem amerykańskim, choć wywołują je zupełnie inne bakterie. Według standardów branżowych przy podejrzeniu zgnilca europejskiego zaleca się natychmiastowe odizolowanie chorej rodziny i zgłoszenie tego faktu odpowiednim służbom weterynaryjnym. Moim zdaniem, wiedza na temat bakteryjnych chorób pszczół jest nie do przecenienia, bo pozwala szybciej reagować i ograniczyć straty w pasiece. Przykładem z mojego doświadczenia – kiedyś mieliśmy w ulu podejrzane objawy (nierówne wieczka komórek, martwe larwy), ale szybkie rozpoznanie i konsultacja ze specjalistą pozwoliły wdrożyć skuteczne działania. Dobre praktyki mówią też o regularnych przeglądach rodzin pszczelich i utrzymaniu higieny sprzętu. Warto pamiętać, że leczenie zgnilca europejskiego bywa trudne i czasem konieczna jest nawet likwidacja chorej rodziny. Choć bakteria nie zagraża bezpośrednio ludziom, jej rozprzestrzenianie się może mieć poważne skutki ekonomiczne dla pszczelarzy. Dlatego tak ważne jest ciągłe dokształcanie się w zakresie chorób bakteryjnych pszczół oraz prewencja – czysta pasieka, częsta wymiana plastrów i kontrola matek.

Pytanie 7

Którą właściwość miodu można określić za pomocą refraktometru?

A. Przewodność elektryczną.
B. Kwasowość.
C. Ciężar właściwy.
D. Zawartość wody.
Refraktometr to takie sprytne urządzenie, które w branży pszczelarskiej jest wręcz nieodzowne, jeśli chodzi o badanie jakości miodu. Najważniejsza rzecz, do której go używamy, to właśnie określanie zawartości wody w miodzie – i to z naprawdę dużą precyzją. Generalnie chodzi o to, że miód zbyt wilgotny może zacząć fermentować, co jest totalnie niepożądane, bo wtedy psuje się jego smak, aromat i właściwości zdrowotne. W praktyce, według norm, zawartość wody w miodzie nie powinna przekraczać 20%, a najlepiej, żeby była jeszcze niższa, zwłaszcza jeśli zależy nam na długim przechowywaniu. Refraktometr działa w dość prosty sposób: mierzy załamanie światła w próbce miodu, a na tej podstawie można odczytać, ile dokładnie wody się w nim znajduje. To jest takie szybkie narzędzie, które można zabrać nawet do pasieki i sprawdzić miód tuż po odwirowaniu. Moim zdaniem każdy poważny pszczelarz powinien mieć taki sprzęt pod ręką – bo bez kontroli zawartości wody można się po prostu naciąć na fermentację albo problemy z magazynowaniem. Z doświadczenia wiem, że ręczna ocena lepkości czy inne domowe metody są zawodne. Nawet w laboratoriach przy ocenie jakości miodu według Polskich Norm (PN-88/A-77626) korzysta się właśnie z refraktometru. W sumie, jak chcesz mieć pewność, że twój miód jest ekstra, to nie ma innego wyjścia – trzeba sięgnąć po refraktometr.

Pytanie 8

Zgodnie z zasadą zmianowania ziemniaki mogą być uprawiane na tym samym stanowisku co

A. 6-7 lat.
B. 2-3 lata.
C. 4-5 lat.
D. 8-9 lat.
Zasada zmianowania w uprawie ziemniaka opiera się na tym, żeby nie uprawiać tej rośliny zbyt często na tym samym polu. Chodzi tu głównie o ograniczenie ryzyka występowania chorób i szkodników, zwłaszcza zarazy ziemniaczanej czy nicieni, które lubią się kumulować w glebie, jeśli ziemniaki są sadzone za często. Właśnie dlatego minimum 4-5 lat przerwy między kolejnymi uprawami ziemniaka na tym samym stanowisku to coś, co praktykuje się w większości gospodarstw, które stawiają na zdrowotność plantacji i jakość plonu. Takie podejście potwierdzają zarówno książki rolnicze, jak i wytyczne doradców rolniczych czy Instytutu Ochrony Roślin. Moim zdaniem, szczególnie w mniejszych gospodarstwach, łatwo jest pójść na skróty i zasadzić ziemniaki szybciej, ale potem wychodzą problemy z plonowaniem, a szkodniki dosłownie świętują. Utrzymanie 4-5-letniej przerwy pozwala również glebie się zregenerować, co wpływa na lepsze wykorzystanie składników pokarmowych w kolejnych cyklach. Warto dodać, że w profesjonalnych płodozmianach dla ziemniaka często wplata się rośliny motylkowe lub zboża, żeby dodatkowo poprawić strukturę gleby i ograniczyć presję patogenów. Z mojego doświadczenia, ci, którzy trzymają się tego odstępu, mają mniej problemów z chwastami oraz lepszą jakość bulw. To jedna z podstawowych zasad w nowoczesnym i świadomym rolnictwie.

Pytanie 9

Które narzędzie uprawowe, zapewniające intensywne spulchnianie gleby nawet na dużej głębokości, przedstawiono na fotografii?

Ilustracja do pytania
A. Gruber.
B. Kultywator.
C. Włókę.
D. Spulchniacz.
Na pierwszy rzut oka, mylenie gruberów z innymi narzędziami ma prawo się zdarzyć, bo wizualnie część z nich przypomina klasyczne kultywatory albo spulchniacze. W praktyce jednak różnice są znaczące. Włóka to narzędzie typowo do wyrównywania i zasklepiania gleby, czasem do lekkiego spulchniania powierzchni, ale nigdy nie osiąga takiej głębokości jak gruber czy nawet kultywator. Często używana jest po orce, żeby rozbić grudy i ładnie wyrównać pole – ale o intensywnym spulchnianiu nie ma mowy. Kultywator z kolei rzeczywiście służy do spulchniania i mieszania gleby, ale typowy kultywator pracuje płytko, rzędu kilku do kilkunastu centymetrów, i jest raczej narzędziem do prac uprawowych przed siewem. Co ważne, jego konstrukcja nie wytrzymuje pracy na naprawdę dużych głębokościach – nie nada się na zbitą, ciężką glebę. Spulchniacz, owszem, pracuje głęboko, ale jego zadaniem jest głównie rozluźnianie warstw podoranych, często punktowo, bez mieszania resztek roślinnych, z czym gruber radzi sobie zdecydowanie lepiej. Typowy błąd to właśnie utożsamianie każdego narzędzia z zębami jako gruber lub spulchniacz – jednak w praktyce rolnej te niuanse są kluczowe. Moim zdaniem, warto więcej czasu poświęcić na rozróżnianie ich przeznaczenia, bo źle dobrane narzędzie może nie tylko nie spełnić swojej roli, ale wręcz pogorszyć strukturę gleby na polu.

Pytanie 10

Które narzędzie stosuje się do ręcznego zbierania obornika?

A. Łopatę.
B. Grabie.
C. Widły.
D. Motykę.
Widły to absolutna podstawa w pracy w gospodarstwie, szczególnie przy ręcznym zbieraniu obornika. Z mojego doświadczenia wynika, że żadne inne narzędzie nie radzi sobie tak dobrze z podnoszeniem i przekładaniem słomy zmieszanej z nawozem. Chodzi o to, że widły mają kilka odpowiednio rozstawionych zębów, które łatwo wnikają w obornik, a jednocześnie nie pozwalają, żeby całość się przez nie przesypywała. W praktyce, wystarczy wsunąć je pod warstwę obornika i jednym ruchem przenieść całość na taczkę czy przyczepę. To nie tylko wygodne, ale też bezpieczne dla kręgosłupa, bo wymaga mniej schylania i podnoszenia niż np. łopata. W podręcznikach do hodowli zwierząt i materiałach branżowych wyraźnie wskazuje się widły jako standardowe narzędzie do tej pracy. Praktycy zawsze polecają widły z dłuższymi trzonkami, najlepiej cztero- lub pięciozębowe, bo wtedy praca idzie szybciej i efektywniej. Warto też wiedzieć, że odpowiednio dobrane widły chronią podłoże (np. drewnianą podłogę w oborze) i pozwalają na dokładniejsze uprzątnięcie stanowisk zwierząt. Z doświadczenia wielu rolników wynika, że jeśli ktoś spróbuje innych narzędzi, wraca do wideł, bo po prostu są niezastąpione w tej robocie. Taka jest praktyka i taka też teoria – nie ma lepszego wyboru do ręcznego zbierania obornika.

Pytanie 11

W celu ułatwienia odnalezienia wejścia do ula pszczoły oznaczają pobliże ula wydzieliną. W którym gruczole powstaje ta wydzielina?

A. Rektalnym.
B. Zapachowym.
C. Żuwaczkowym.
D. Kieszonkowym.
W tym pytaniu kluczową rolę odgrywa gruczoł zapachowy, czasem nazywany gruczołem Nassanowa. To właśnie z niego pszczoły wydzielają specjalną substancję, która pomaga innym robotnicom łatwiej znaleźć wejście do ula. W praktyce wygląda to tak, że wracająca pszczoła, gdy warunki są trudne — np. pogorszy się pogoda albo ul został przestawiony — unosi odwłok i wachluje skrzydłami, uwalniając zapachową wydzielinę. Pozostałe pszczoły wyczuwają ją dzięki swoim czułym narządom węchowym i wiedzą, gdzie skierować lot. Ludzie zajmujący się pszczelarstwem często obserwują takie zachowania, szczególnie po przeglądzie ula lub podkarmianiu. Moim zdaniem jest to jeden z lepszych przykładów komunikacji chemicznej w świecie owadów społecznych. Stosowanie tej wiedzy w praktyce pozwala np. lepiej rozumieć, jak nie przeszkadzać pszczołom podczas pracy przy ulach. Branżowe podręczniki podkreślają, że te gruczoły nie uczestniczą w trawieniu czy obronie, a właśnie w orientacji. Warto też wiedzieć, że mylenie funkcji poszczególnych gruczołów to częsty błąd na egzaminach z podstaw pszczelarstwa.

Pytanie 12

Która część żołądka młodych cieląt rozwija się podczas trawienia siana z traw?

A. Żwacz.
B. Księgi.
C. Czepiec.
D. Trawieniec.
Żwacz to zdecydowanie najważniejsza część żołądka w procesie trawienia siana i pasz objętościowych u młodych cieląt, gdy zaczynają one przyjmować pokarmy stałe. W praktyce hodowlanej dużo mówi się o tzw. stymulacji rozwoju żwacza właśnie przez podawanie siana lub dobrej jakości traw, bo to one aktywują mikroflorę bakteryjną w żwaczu. Bakterie te są odpowiedzialne za fermentację celulozy, czego cielęta nie potrafią zrobić same – i to jest kluczowe dla ich późniejszego wzrostu. Warto wiedzieć, że gdy cielęta piją tylko mleko, główną rolę odgrywa trawieniec, ale już przy pierwszych próbach pobierania siana czy nawet starterów, żwacz zaczyna się rozwijać – ścianki stają się grubsze, wzrasta liczba brodawek, a pH się stabilizuje. Z mojego punktu widzenia, to taki naturalny „trening” dla przyszłej krowy mlecznej – im lepiej zadbasz o rozwój żwacza, tym szybciej przejdzie ona na paszę objętościową i będzie lepiej wykorzystywać pasze gospodarskie. Na każdym kursie z chowu bydła powtarza się, że rozwój żwacza jest jednym z głównych celów w odchowie cieląt. Moim zdaniem, bez zrozumienia tej zależności trudno mówić o efektywnym żywieniu cieląt i późniejszej wysokiej wydajności.

Pytanie 13

Która z wymienionych cech pszczół jest ich podstawową cechą użytkową?

A. Miodność.
B. Sklepianie miodu na sucho lub mokro.
C. Zachowanie się na plastrze.
D. Czerwienie matki.
Miodność to absolutna podstawa, jeśli chodzi o użytkowe cechy pszczół. W branży pszczelarskiej najczęściej to właśnie ilość i jakość zebrań miodowych decyduje, czy dana rodzina pszczela jest wartościowa pod względem produkcyjnym. Oczywiście, są inne istotne cechy jak łagodność czy odporność na choroby, ale prawda jest taka, że pszczelarze na całym świecie, planując sezon i wybierając linie do reprodukcji, zawsze najpierw patrzą na wydajność miodową. Praktycznie: rodzina o wysokiej miodności pozwala efektywniej wykorzystać zarówno czas pszczelarza, jak i zasoby pasieki, bo z tej samej liczby uli uzyskuje się więcej produktu finalnego. W dobrych praktykach zaleca się prowadzenie notatek miodowości – ile kg miodu dana rodzina daje w sezonie, plus ocena czy robi to systematycznie, czy zależy od warunków. Moim zdaniem, patrząc na realia rynku i wymagania konsumentów, to właśnie miodność powinna być kluczowym kryterium oceny każdej linii pszczół użytkowych. Często nawet w rozmowach branżowych mówi się, że inne cechy są ważne, ale jeśli rodzina nie przynosi miodu, to reszta trochę traci sens. Dodatkowo, hodowcy selekcyjnie dobierają matki, które przekazują potomstwu właśnie tę cechę – co potwierdza jej branżowe znaczenie.

Pytanie 14

Która z wymienionych osób ma obowiązek zarejestrowania sprzedaży bezpośredniej produktów pszczelich w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii?

A. Pszczelarz wytwarzający produkty pszczele tylko na własne potrzeby.
B. Pszczelarz sprzedający miód w domu i na targu.
C. Pszczelarz sprzedający odkłady.
D. Pszczelarz prowadzący pasiekę hodowlaną.
W tej sytuacji kluczowe jest zrozumienie, na czym polega sprzedaż bezpośrednia produktów pochodzenia pszczelego i komu przysługuje obowiązek rejestracji w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii. Jeśli pszczelarz decyduje się sprzedawać miód w domu lub na targu, czyli bezpośrednio konsumentom, musi zgłosić taką działalność do Inspekcji Weterynaryjnej. Wynika to z przepisów ustawy o produktach pochodzenia zwierzęcego oraz rozporządzeń dotyczących sprzedaży bezpośredniej, np. Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 29 stycznia 2016 r. To rozwiązanie ma sens, bo nadzór weterynaryjny zapewnia bezpieczeństwo żywności i zdrowie klientów. Przykładowo, gdy sprzedajesz miód na lokalnym bazarku, musisz mieć potwierdzenie rejestracji oraz przestrzegać zasad higieny i przechowywania, a kontroler może sprawdzić te warunki. W praktyce, jeśli ktoś sprzedaje miód sąsiadom lub wystawia go na stoisku, formalności są nieuniknione. Moim zdaniem takie rozwiązanie daje większą pewność kupującym co do jakości produktu. Co ciekawe, ta procedura nie dotyczy osób, które produkują i konsumują miód wyłącznie na własny użytek – tutaj rejestracja nie jest wymagana. Natomiast gdy w grę wchodzą klienci z zewnątrz, nadzór państwowy jest standardem i dobrą praktyką branżową.

Pytanie 15

Podeszwa płużna powstaje, gdy orze się

A. pługiem odwracalnym.
B. zawsze na tę samą głębokość.
C. pługiem z pogłębiaczem.
D. na głębokość 20-25 cm.
To bardzo trafna odpowiedź, bo właśnie powtarzające się orki na tę samą głębokość prowadzą do powstawania zjawiska zwanego podeszwą płużną. Jest to zbita, silnie zagęszczona warstwa gleby, która tworzy się na styku warstwy uprawnej i podglebia, dokładnie tam, gdzie kończy się lemiesz pługa. Taka warstwa hamuje rozwój korzeni roślin, pogarsza przesiąkanie wody i utrudnia wymianę gazów, co bezpośrednio przekłada się na niższą wydajność plonów. Dlatego właśnie w nowoczesnych gospodarstwach stosuje się zarówno zmianę głębokości orki w kolejnych latach, jak i zabiegi spulchniające, np. głęboszowanie czy użycie pługów z pogłębiaczami. Często się mówi, że nawet najlepsza gleba straci swoje właściwości, jeśli zignorujemy te szczegóły – moim zdaniem, to prawda, bo widziałem już uprawy, gdzie po kilku latach bez zmiany głębokości uprawiania ziemia zamieniała się w beton pod uprawną warstwą. Realnie w praktyce rolniczej, dla uzyskania optymalnych warunków wodno-powietrznych i łatwiejszego rozwoju korzeni, ważne jest stosowanie się do dobrych praktyk: rotować głębokości orki oraz co kilka lat zastosować orkę głębszą lub spulchnianie. Warto pamiętać, że taka podejście nie tylko poprawia plonowanie, ale i pomaga ograniczyć zjawiska erozyjne czy nadmierne zaskorupianie się gleby. No i, co tu dużo mówić, to jedna z podstaw agrotechniki w Polsce.

Pytanie 16

Ziarno zboża przedstawionego na ilustracji należy do pasz

Ilustracja do pytania
A. objętościowych soczystych.
B. objętościowych suchych.
C. przemysłowych.
D. treściwych.
Ziarno zboża przedstawione na zdjęciu to typowy przykład pasz treściwych, co według mnie jest kluczową informacją w żywieniu zwierząt gospodarskich. Pasze treściwe to taka grupa, która charakteryzuje się wysoką koncentracją składników odżywczych, szczególnie energii i białka, a niską zawartością włókna surowego (zazwyczaj mniej niż 18%). W praktyce stosuje się je przede wszystkim w żywieniu zwierząt o wysokich wymaganiach produkcyjnych, np. krów mlecznych, trzody chlewnej czy drobiu. Ziarna kukurydzy, które są ukazane na ilustracji, stosuje się bardzo szeroko w gospodarstwach, bo łatwo je magazynować i dawkować. Kukurydza jest świetnym źródłem energii ze względu na wysoką zawartość skrobi, a jej przetworzone formy, jak śruta, są jeszcze łatwiej przyswajalne. W standardach żywienia, zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej, przyjmuje się, że pasze treściwe powinny stanowić podstawę dawki pokarmowej dla zwierząt intensywnie użytkowanych. Moim zdaniem, znajomość tej klasyfikacji bardzo ułatwia planowanie racjonalnego żywienia, a jednocześnie pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego zboża takie jak kukurydza, pszenica czy jęczmień mają tak duże znaczenie w produkcji zwierzęcej. Wiele podręczników branżowych podkreśla, żeby nie przesadzać z udziałem pasz treściwych, bo choć są wydajne, to ich nadmiar może prowadzić do zaburzeń metabolicznych u zwierząt.

Pytanie 17

Z której rośliny w okresie wczesno letnim uzyskuje się miód towarowy?

A. Z koniczyny czerwonej.
B. Z robinii akacjowej.
C. Z rzepaku ozimego.
D. Z przegorzanu pospolitego.
Robinie akacjową, potocznie zwaną akacją, uważa się za jedną z najbardziej wartościowych roślin miododajnych w okresie wczesnoletnim. W praktyce pszczelarskiej miód akacjowy pojawia się na rynku zwykle jako pierwszy pełnowartościowy miód towarowy w sezonie. Kwitnienie robinii przypada zwykle na przełom maja i czerwca, zależnie od regionu Polski. Co ciekawe, kwiaty tej rośliny wytwarzają bardzo duże ilości nektaru, a warunki pogodowe (ciepło, umiarkowana wilgotność) sprzyjają efektywnemu oblatywaniu przez pszczoły. Moim zdaniem, warto podkreślić, że miód akacjowy wyróżnia się bardzo jasną barwą, delikatnym smakiem i bardzo powolnym krystalizowaniem – przez co cieszy się ogromną popularnością wśród konsumentów. Z mojego doświadczenia pszczelarze często planują przestawianie uli w okolice dużych nasadzeń robinii, bo to gwarancja atrakcyjnego produktu końcowego. Według dobrych praktyk branżowych i zaleceń Polskiego Związku Pszczelarskiego, monitoring kwitnienia robinii jest jednym z kluczowych elementów zarządzania gospodarką pasieczną w pierwszej połowie sezonu. Warto też wiedzieć, że miód robiniowy często uznaje się za wskaźnik rozpoczęcia intensywnego okresu zbiorów, bo po nim następują inne pożytki letnie, jak lipa czy facelia. Jeśli ktoś planuje prowadzić pasiekę komercyjną, polecam szczególnie zwracać uwagę na lokalizacje bogate w robinię akacjową – to się po prostu opłaca.

Pytanie 18

Przedstawiona na ilustracji maszyna uprawowa służy do

Ilustracja do pytania
A. przygotowania gleby do wykonywania orki.
B. kruszenia gleby.
C. wałowania wgłębnego gleby.
D. zagęszczania wierzchniej warstwy gleby.
W rolnictwie łatwo pomylić funkcje różnych maszyn, bo często ich budowa wydaje się podobna na pierwszy rzut oka. Jednak wał pierścieniowy – taki jak na zdjęciu – nie służy ani do kruszenia gleby, ani do klasycznego zagęszczania powierzchniowego, ani do przygotowywania pola do orki. Kruszenie gleby to domena agregatów uprawowych, bron talerzowych czy kultywatorów, które mają zupełnie inną konstrukcję i działają raczej na rozluźnianie i rozdrabnianie gleby niż jej dociśnięcie. Zagęszczanie wierzchniej warstwy gleby wykonuje się wałami gładkimi, które nie wnikają głęboko, a mają za zadanie jedynie lekko docisnąć ziemię, by ograniczyć parowanie wody czy wyrównać powierzchnię. Z kolei przygotowanie gleby do orki polega raczej na jej oczyszczeniu z resztek pożniwnych lub jej wstępnym spulchnieniu, a nie na wałowaniu. Tutaj typowym zabiegiem byłoby bronowanie lub uprawa ścierniskowa. Najczęstszym błędem jest mylenie funkcji wałów pierścieniowych z wałami gładkimi – oba wyglądają podobnie, ale ich działanie jest inne. Wałowanie wgłębne, jak robi to maszyna ze zdjęcia, poprawia strukturę gleby na głębokości, wyrównuje pole i zapewnia lepszy kontakt nasion z glebą po siewie. To jest jedna z ważniejszych praktyk, o której mówią dobre praktyki agrotechniczne i której nie da się zastąpić innymi narzędziami. Jeśli ktoś myśli, że wał pierścieniowy przygotowuje pole do orki, to chyba nie miał okazji przeprowadzić takiego zabiegu w praktyce – efekt jest zupełnie inny. Takie rozróżnienie narzędzi jest kluczowe w nowoczesnej uprawie roli.

Pytanie 19

Jaka w przybliżeniu temperatura panuje w centrum kłębu w czasie zimowli, gdy w rodzinie nie ma czerwiu?

A. 30 °C
B. 25 °C
C. 35 °C
D. 15 °C
Dobrze wyłapałeś, że temperatura w centrum kłębu pszczelego, kiedy nie ma czerwiu, wynosi mniej więcej 25°C. To taka dość typowa wartość dla zimowli, bo pszczoły wtedy nie muszą aż tak bardzo grzać środka gniazda. Cała rodzina skupia się w ciasny kłąb, żeby minimalizować straty ciepła, ale jednocześnie nie zużywa niepotrzebnie energii – bo przecież nie muszą ogrzewać czerwiu, który jest wymagający pod względem temperatury. Moim zdaniem dobrze tu widać, jak pszczoły potrafią oszczędzać energię: cały czas regulują temperaturę tak, żeby nie wychodzić poza potrzebne minimum. W praktyce, jeśli ktoś zimuje pszczoły i przypadkiem zauważy wyższą temperaturę (np. 30-35°C w centrum kłębu zimą), to powinien się zaniepokoić – bo to często sygnał, że rodzina zaczęła już wychowywać czerw, co zimą jest raczej niepożądane. Ja zawsze powtarzam, że to właściwe gospodarowanie rodziną pszczelą i kontrola warunków zimowli dają najlepsze efekty, a znajomość tych zakresów temperatur bardzo pomaga w ocenie kondycji rodziny pszczelej. Według różnych podręczników branżowych, 25°C to taki złoty środek, żeby pszczoły mogły spokojnie przezimować bez niepotrzebnych strat energetycznych. Warto o tym pamiętać przy planowaniu przeglądów i ocenie stanu uli zimą.

Pytanie 20

Której metody tworzenia rodzin pszczelich dotyczy opis?

Z kilku rodzin pszczelich należy odebrać po 1-2 plastry z czerwiem na wygryzieniu, a także plastry z miodem i pierzgą oraz odsiadującymi je pszczołami. Po przewiezieniu ula na nowe pasieczysko należy podać matecznik na wygryzieniu lub nieunasiennioną matkę pszczelą.
A. Dzielenia na pół lotu.
B. Zsypańców.
C. Składańców.
D. Z dwóch trzecia.
Opis dotyczy metody tworzenia rodzin pszczelich zwanej składańcami. W praktyce pasiecznej jest to dosyć często wybierana technika wtedy, gdy pojawia się potrzeba szybkiego utworzenia nowej, silnej rodziny albo wzmocnienia istniejącej. Kluczowe tutaj jest pobranie plastrów z czerwiem, miodem, pierzgą i dorosłymi pszczołami z kilku różnych, zdrowych rodzin, a następnie zestawienie ich w jednym ulu. To znacznie zmniejsza ryzyko osłabienia pojedynczej rodziny i pozwala stworzyć nowy ul z różnorodnym materiałem genetycznym. Po przewiezieniu ula na nowe pasieczysko podanie matecznika na wygryzieniu lub nieunasiennionej matki to już standard, bo młode pszczoły szybciej akceptują nową królową. Moim zdaniem, dużym plusem tej metody jest szybka adaptacja nowej rodziny do pracy i mniejsza skłonność do nastroju rojowego (przynajmniej przez jakiś czas). Praktyka pokazuje, że składańce świetnie sprawdzają się podczas prowadzenia selekcji lub budowania zapasowych rodzin w pasiece. W branżowych opracowaniach, takich jak instrukcje PZP czy podręczniki do technologii pasiecznej, metoda składańców jest zawsze wymieniana jako efektywna i zgodna z zasadami bioasekuracji, pod warunkiem, że pszczoły są zdrowe i pochodzą ze sprawdzonych rodzin. To naprawdę dobry sposób na optymalizację populacji pszczół i utrzymanie pasieki w dobrej kondycji.

Pytanie 21

Który z rysunków przedstawia matkę pszczelą?

Ilustracja do pytania
A. A.
B. B.
C. D.
D. C.
Odpowiedź A jest prawidłowa, ponieważ rysunek oznaczony literą A przedstawia matkę pszczelą (królową). Charakterystyczną cechą matki pszczelej jest zdecydowanie większy rozmiar ciała w porównaniu do robotnicy czy trutnia, szczególnie wydłużony i silnie rozwinięty odwłok, który często wystaje poza skrzydła. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby początkujące często mają problem z odróżnieniem matki od innych osobników, bo patrzą tylko na wielkość, a nie na proporcje ciała. Praktyka branżowa pokazuje, że umiejętność szybkiego rozpoznania matki w ulu to klucz do wydajnego prowadzenia pasieki, zwłaszcza podczas przeglądów rodzin pszczelich czy wykonywania odkładów. Profesjonalni pszczelarze zwracają uwagę na to, że matka jest też mniej owłosiona, a jej tułów jest smuklejszy niż u trutni. Warto pamiętać, że matka odpowiada za składanie jaj i zapewnienie ciągłości rodziny, więc jej identyfikacja to fundament pracy w tej branży. Dobre praktyki zalecają regularne sprawdzanie obecności i kondycji matki, ponieważ jej brak natychmiast odbija się na funkcjonowaniu całego roju. Często spotykałem się z sytuacją, gdy pszczelarze popełniają błędy przy rozpoznawaniu matki, patrząc tylko na kolor, co jest mylące, bo wygląd matki może nieco się różnić w zależności od rasy. Kluczowe są proporcje i charakterystyczny, wydłużony odwłok – i to właśnie idealnie widać na rysunku A.

Pytanie 22

Przedstawionym na rysunku szkodnikiem pyłku jest

Ilustracja do pytania
A. trojszyk ulec.
B. kolczatka.
C. rozkruszek drobny.
D. zakamarnik.
Wybór innych odpowiedzi niż trojszyk ulec wprowadza pewne nieporozumienia, które często spotykam w praktyce. Rozkruszek drobny to rzeczywiście bardzo groźny szkodnik, ale zupełnie z innej grupy – należy do roztoczy, a nie chrząszczy. Jest niewidoczny gołym okiem i żeruje głównie w produktach mlecznych, suszonych owocach czy nawet przyprawach, a nie w pyłku zbożowym. Ktoś, kto wybierze tę odpowiedź, pewnie myli drobne rozmiary i ogólne zagrożenie dla magazynów, jednak rozkruszek nie ma charakterystycznej twardej powłoki ani podłużnych pokryw skrzydeł, które widzimy na ilustracji. Zakamarnik, z kolei, to również chrząszcz, ale bardziej kojarzony ze szkodami w drewnie niż w produktach spożywczych. Często jego obecność łączy się z degradacją konstrukcji magazynów czy mebli niż z zagrożeniem dla pyłku. Kolczatka natomiast bywa mylona z innymi szkodnikami magazynowymi, jednak jej obecność bardziej odczuwalna jest w orzechach, suszonych owocach i nasionach oleistych niż w pyłku zbożowym. W każdym przypadku błędne rozpoznanie szkodnika utrudnia skuteczną walkę i może prowadzić do niepotrzebnych kosztów związanych z niewłaściwą dezynfekcją czy dezynsekcją. Moim zdaniem, często spotykanym błędem jest poleganie wyłącznie na domysłach, bez dokładnego sprawdzenia cech morfologicznych szkodnika – a to podstawowa dobra praktyka w branży magazynowej. Warto pamiętać, że prawidłowe rozpoznanie i znajomość specyfiki każdego szkodnika pozwala dobrać skuteczne metody ochrony i minimalizować straty w przechowywanych towarach.

Pytanie 23

Ile wynosi przeciętna ilość wysiewu koniczyny czerwonej w kg na 1 ha?

A. 20-24 kg
B. 26-30 kg
C. 32-34 kg
D. 12-18 kg
Jednym z najczęstszych błędów przy ustalaniu ilości wysiewu koniczyny czerwonej jest kierowanie się zasadą „im więcej, tym lepiej”, albo – wręcz przeciwnie – niepotrzebne obniżanie normy wysiewu w obawie o zbyt gęsty łan. Przeciętna ilość wysiewu powyżej 20 kg, a już szczególnie zakresy 26-30 kg czy nawet 32-34 kg, są zdecydowanie za wysokie w praktyce polskiej agrotechniki. Takie ilości mogą wydawać się logiczne, jeśli ktoś porównuje je np. do norm traw lub innych roślin pastewnych, ale niestety – prowadzą one do niepotrzebnego zagęszczenia siewu. Efekt? Rośliny zaczną silnie ze sobą konkurować, ich wzrost się wydłuży, będą bardziej podatne na wyleganie i choroby, a w dodatku część nasion i tak się zmarnuje, bo nie zdążą się prawidłowo ukorzenić. Co ciekawe, za duża ilość wysiewu niekoniecznie przekłada się na większy plon zielonki czy nasion – wręcz przeciwnie, często prowadzi do osłabienia całego stanowiska i spadku trwałości plantacji. Z kolei zbyt niska norma, jak poniżej 12 kg, to już niemal pewność, że roślin będzie zbyt mało, a łan nie będzie wystarczająco zwarty. Moim zdaniem, sporo osób myli tu normy siewu koniczyny z zasiewami mieszanek wielogatunkowych, gdzie przeliczniki są inne. Trzeba pamiętać, że według polskich zaleceń agrotechnicznych oraz doświadczeń praktyków, dawka 12-18 kg na hektar daje najlepsze wyniki pod względem plonu i trwałości użytków. Warto więc trzymać się tych wartości i nie eksperymentować z podwajaniem ilości nasion, bo w przypadku koniczyny to po prostu się nie opłaca, ani rolniczo, ani finansowo.

Pytanie 24

Po ilu dniach nakrop zostaje zasklepiony i jest już dojrzałym miodem?

A. 2-4
B. 8-10
C. 5-7
D. 11-13
Odpowiedź 5-7 dni jest jak najbardziej poprawna, bo właśnie w tym przedziale czasowym nakrop, czyli świeżo przyniesiony przez pszczoły nektar, zostaje przez nie odparowany i zagęszczony do odpowiedniego poziomu wilgotności (zwykle poniżej 18%), a potem zasklepiony cienką warstwą wosku. To właśnie zasklepienie jest jasnym sygnałem dla pszczelarza, że miód jest już dojrzały i nadaje się do wirowania. Moim zdaniem każdy, kto zajmuje się pasieką, powinien dobrze znać ten przedział czasowy, bo zbyt wczesne odebranie miodu (czyli przed zasklepieniem) może prowadzić do fermentacji przez zbyt wysoką zawartość wody, a tego nikt nie chce. W praktyce, jeśli zerkniesz rano do ula i widzisz, że miód jest zasklepiony, możesz być praktycznie pewny, że nadaje się do odbioru. Oczywiście na to, czy będzie to bliżej 5 czy 7 dni, wpływa pogoda, wilgotność powietrza i siła rodziny pszczelej. W dobrych warunkach już po 5 dniach większość komórek może być zasklepiona, ale czasem wszystko się rozciąga do tygodnia. Według dobrych praktyk branżowych najlepiej wybierać miód właśnie po pełnym zasklepieniu, bo wtedy mamy pewność co do jego jakości i trwałości. Niektórzy pszczelarze używają nawet refraktometru do sprawdzenia zawartości wody, ale moim zdaniem obserwacja stopnia zasklepienia to już sprawdzona, stara szkoła. Takie podejście daje najlepsze efekty i minimalizuje ryzyko problemów podczas przechowywania miodu.

Pytanie 25

Jaką maksymalną temperaturę należy zapewnić podczas suszenia ziarna, aby nie utraciło ono zdolności kiełkowania?

A. 35 °C
B. 45 °C
C. 20 °C
D. 50 °C
Podczas suszenia ziarna, szczególnie przeznaczonego do siewu, bardzo ważne jest, by nie przekroczyć temperatury 35 °C. Dlaczego akurat tyle? Bo to granica, powyżej której w ziarnie zaczynają zachodzić nieodwracalne zmiany białek oraz enzymów odpowiedzialnych za kiełkowanie. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet jednorazowe przekroczenie tej temperatury, choćby na krótko, potrafi znacząco obniżyć zdolność kiełkowania całej partii. Praktycznie rzecz biorąc, wiele suszarni zbożowych jest wyposażonych w systemy sterowania, które automatycznie pilnują tej wartości – czasem nawet z kilku stopni zapasem bezpieczeństwa. Branżowe wytyczne, jak np. normy PN lub zalecenia COBORU, wyraźnie mówią, że właśnie 35 °C to maksimum, jeśli chcemy zachować energię i zdolność kiełkowania. Dla ziarna konsumpcyjnego czy paszowego oczywiście można stosować wyższe temperatury, ale w siewnym to już za duże ryzyko. W praktyce czasem lepiej nawet suszyć nieco wolniej, ale za to bezpiecznie. Warto pamiętać, że odpowiednie suszenie to podstawa udanego siewu – nie tylko chodzi o to, żeby ziarno nie spleśniało, ale właśnie o zachowanie jego żywotności na następny sezon. Jeśli ktoś kiedyś zdziwił się, że ziarno po "gorącym" suszeniu nie wschodzi, to właśnie dlatego!

Pytanie 26

Który sprzęt przedstawiony jest na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Owijarka bel.
B. Prasa zwijająca.
C. Gniotownik walcowy.
D. Prasa belująca.
Odpowiedź owijarka bel jest prawidłowa, bo na zdjęciu widać typowy sprzęt wykorzystywany do owijania bel folią. Maszyny tego typu są niezbędne szczególnie w gospodarstwach nastawionych na produkcję sianokiszonki i kiszonki z traw, gdzie liczy się szybkie i szczelne zabezpieczenie materiału przed dostępem powietrza. W praktyce taka owijarka pozwala na znaczne przedłużenie trwałości paszy, ogranicza straty wartości odżywczych oraz minimalizuje rozwój niepożądanych mikroorganizmów. Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze dobrana i regularnie serwisowana owijarka bel to inwestycja, która naprawdę się zwraca – nie tylko przez poprawę jakości kiszonki, ale też przez oszczędność czasu podczas pracy w polu. Warto zwrócić uwagę na detale konstrukcyjne, na przykład sposób napinania folii czy stabilność obracania beli – to potem wyraźnie wpływa na równomierność owinięcia. Standardem branżowym jest stosowanie folii o odpowiedniej grubości i rozciągliwości, zgodnie z zaleceniami producenta sprzętu. No i na koniec, moim zdaniem – umiejętność rozpoznania owijarki to jedna z podstawowych kompetencji w każdym nowoczesnym gospodarstwie hodowlanym.

Pytanie 27

Podczas doboru środków chemicznych zwalczających owady należy zwrócić szczególną uwagę na

A. rodzaj zastosowanego opryskiwacza.
B. okres karencji i prewencji dla pszczół.
C. odległość plantacji od lasu.
D. fazę rozwoju chronionych roślin.
Odpowiedź dotycząca okresu karencji i prewencji dla pszczół jest całkowicie trafiona. W praktyce rolniczej oraz ogrodniczej niezwykle ważne jest, by przy doborze środków ochrony roślin zwracać szczególną uwagę na wpływ tych preparatów na środowisko, zwłaszcza na owady zapylające, takie jak pszczoły. Okres karencji to czas, jaki musi upłynąć od ostatniego zabiegu do zbioru plonów, żeby nie było zagrożenia dla konsumenta – a okres prewencji odnosi się do czasu, przez jaki po zabiegu środkiem chemicznym nie wolno wpuszczać pszczół ani innych owadów zapylających na plantację. Dobrą praktyką jest zawsze czytać etykiety środków ochrony roślin i stosować się do wytycznych podanych przez producenta oraz przepisów krajowych. Moim zdaniem wielu rolników niestety wciąż bagatelizuje te okresy, co prowadzi do niepotrzebnych zatruć pszczół. Warto wiedzieć, że nieprzestrzeganie okresu prewencji dla pszczół jest nie tylko nieetyczne, ale też grozi poważnymi konsekwencjami prawnymi i ekonomicznymi. Przykładowo, zabieg insektycydem w trakcie kwitnienia rzepaku bez zachowania właściwej prewencji może spowodować masowe ginięcie rodzin pszczelich w okolicy. W branży ochrony roślin standardem jest planowanie zabiegów na godziny wieczorne, gdy pszczoły już nie latają, oraz stosowanie środków selektywnych, mniej szkodliwych dla zapylaczy. Takie podejście jest po prostu rozsądne i bardzo potrzebne, bo bez pszczół nie ma mowy o stabilnych plonach!

Pytanie 28

Jeżeli koniczyna czerwona jest uprawiana bez rośliny ochronnej, to pierwszym zabiegiem pielęgnacyjnym jest

A. rozgarnianie.
B. włókowanie.
C. wałowanie.
D. bronowanie.
Wałowanie zaraz po siewie koniczyny czerwonej bez rośliny ochronnej to absolutna podstawa w praktyce rolniczej, i szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie pominięcia tego zabiegu. Główny cel wałowania to dokładne dociśnięcie nasion do gleby i wyrównanie powierzchni, co wpływa na lepszy kontakt nasion z wilgotną warstwą ziemi. Bez tego dużo nasion zostaje zbyt płytko lub za wysoko i nie mają szansy na równomierne skiełkowanie. Zwykłe bronowanie czy włókowanie na tym etapie mogłoby wręcz uszkodzić młode rośliny albo przesunąć nasiona w nieodpowiednie miejsca. Z mojej perspektywy wałowanie pomaga też w ograniczeniu parowania wody z gleby, co przy kapryśnej polskiej pogodzie potrafi uratować cały wschód. Wielu praktyków powtarza, że dobrze wykonane wałowanie to połowa sukcesu w uprawie koniczyny bez rośliny ochronnej – zwłaszcza na lekkich, łatwo przesychających glebach. Co ciekawe, w podręcznikach i na szkoleniach rolniczych podkreśla się, że wałowanie krótko po siewie minimalizuje też ryzyko powstawania pustych placów w łanie. Moim zdaniem, jeśli ktoś marzy o równomiernych i silnych wschodach koniczyny czerwonej, nie powinien pomijać tego zabiegu. Praktyka pokazuje, że to właśnie wałowanie tworzy solidną podstawę pod dalszy prawidłowy rozwój plantacji.

Pytanie 29

Który z produktów pszczelich może być zaatakowany przez roztoczka suszowego, zwanego także mlekowym
(Carpoglyphus lactis)?

A. Wosk.
B. Propolis.
C. Pyłek.
D. Miód.
W branży pszczelarskiej często pojawia się błędne przekonanie, że roztoczek suszowy (Carpoglyphus lactis) może żerować na każdym produkcie pszczelim, ale to jest spore uproszczenie. Najczęściej myli się go z innymi szkodnikami magazynowymi, które faktycznie mogą atakować pyłek pszczeli czy nawet wosk, ale konkretnie Carpoglyphus lactis wyspecjalizował się w produktach o określonej zawartości cukrów i odpowiedniej wilgotności. Pyłek, choć bogaty w białko i substancje odżywcze, ma inną strukturę i nie jest dla tego roztocza takim atrakcyjnym środowiskiem – częściej zagrażają mu pleśnie czy drobnoustroje, a nie ten typ roztoczy. Propolis natomiast zawiera dużo żywic i substancji antybakteryjnych oraz antygrzybiczych, przez co roztoczek mlekowy praktycznie nie jest w stanie się tam utrzymać – środowisko jest dla niego zbyt nieprzyjazne. Podobnie z woskiem; choć czasem spotyka się w nim inne szkodniki, jak np. barciak większy, to Carpoglyphus lactis nie żeruje na wosku, bo nie znajduje tam odpowiedniej pożywki – wosk jest za mało „smaczny” i za suchy dla tego typu roztocza. Typowym błędem myślowym jest wrzucanie wszystkich szkodników magazynowych do jednego worka, bez analizy ich preferencji pokarmowych. Kluczowe w tym temacie jest zrozumienie specyfiki rozwoju danego szkodnika – roztoczek suszowy atakuje produkty bogate w cukry, a więc przede wszystkim miód, szczególnie jeśli jest przechowywany w zbyt wilgotnych warunkach lub pojemnik nie jest szczelny. Właściwa identyfikacja zagrożenia pozwala wdrożyć skuteczne działania prewencyjne. Moim zdaniem warto zwracać uwagę na szczegóły techniczne przechowywania i nie polegać tylko na ogólnych wyobrażeniach o szkodnikach; to często decyduje o jakości i bezpieczeństwie magazynowanych produktów pszczelich.

Pytanie 30

Który gruczoł pszczoły wydziela mleczko pszczele?

A. Rektalny.
B. Ślinowy.
C. Kieszonkowy.
D. Gardzielowy.
Gruczoł gardzielowy u pszczół robotnic to absolutna podstawa, jeśli chodzi o produkcję mleczka pszczelego. To właśnie ten gruczoł, zlokalizowany w głowie pszczoły, wytwarza substancję odżywczą, którą karmione są larwy oraz matka pszczela. Tak na marginesie, mleczko pszczele jest jednym z najważniejszych składników diety młodych larw i jedynym pokarmem matki przez całe jej życie, co wydatnie wpływa na jej długość życia i płodność. Moim zdaniem, zrozumienie roli gruczołu gardzielowego to podstawa w branży pszczelarskiej, bo bez tej wiedzy ciężko wyprodukować jakościowe mleczko, które później można wykorzystywać nawet w suplementach diety czy kosmetyce. Praktycznie każdy pszczelarz, który chce się zająć pozyskiwaniem mleczka pszczelego, powinien wiedzieć, że tylko młode robotnice (najbardziej wydajne w wieku 5–15 dni) są w stanie wydzielać tę substancję w odpowiednich ilościach. Współczesne podręczniki i wytyczne (np. Zalecenia Polskiego Związku Pszczelarskiego) jasno wskazują, że inne gruczoły, takie jak ślinowe czy rektalne, pełnią zupełnie inne funkcje i nie mają nic wspólnego z produkcją mleczka. Warto też pamiętać, że odpowiednia dieta i warunki w ulu to klucz do wydajnej pracy gruczołów gardzielowych, co przekłada się na jakość całej rodziny pszczelej. To taka ciekawostka, ale prawidłowa odpowiedź na to pytanie to fundament wiedzy dla każdego, kto planuje profesjonalnie działać w tej branży.

Pytanie 31

Roczny koszt produkcji miodu lipowego w pasiece "Pszczółka" wynosi 3 200 zł. Ile miodu musi sprzedać pasieka, aby pokryć koszty jego wytworzenia, przyjmując cenę jednego kilograma miodu równą 16 zł?

A. 200 kg
B. 230 kg
C. 160 kg
D. 320 kg
Prawidłowo – pasieka musi sprzedać 200 kg miodu lipowego, żeby wyjść na zero przy kosztach 3 200 zł i cenie 16 zł za kilogram. To takie proste dzielenie: 3 200 zł / 16 zł/kg = 200 kg. W praktyce taka analiza nazywana jest kalkulacją progu rentowności, czyli break-even point – to bardzo przydatne narzędzie, zwłaszcza gdy planujesz własną produkcję lub startujesz z biznesem w branży rolnej czy przetwórczej. Standardem w gospodarstwach pasiecznych jest regularne obliczanie tego progu, żeby nie dopuścić do sytuacji, w której sprzedaż nie pokryje kosztów wytworzenia. Moim zdaniem to też świetny punkt wyjścia do dalszych analiz, np. wyznaczania ceny minimalnej czy planowania promocji. W praktyce, jeśli pszczelarz sprzeda mniej niż 200 kg, będzie na minusie i będzie musiał dopłacić do interesu. Gdy sprzeda więcej – zaczyna zarabiać. Dobrą praktyką jest też doliczyć do kosztów jakieś rezerwy na nieprzewidziane wydatki, bo jak wiadomo, w gospodarstwie pasiecznym potrafią się one pojawić nagle – choćby przez choroby rodzin pszczelich czy nagłe zmiany pogody. No i jeszcze jeden aspekt: taka kalkulacja przydaje się w rozmowach z kontrahentami, bo dokładnie wiesz, ile możesz zejść z ceny, a poniżej jakiej wartości nie opłaca ci się schodzić. Warto o tym pamiętać, bo to pomaga podejmować naprawdę świadome decyzje biznesowe.

Pytanie 32

W jakim celu wykorzystuje się sprzęt widoczny na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Do inkubacji mateczników.
B. Do klarowania wosku.
C. Do czyszczenia pierzgi.
D. Do suszenia pyłku.
To urządzenie to typowa suszarka do pyłku pszczelego, stosowana w nowoczesnych pasiekach. Prawidłowe suszenie pyłku to kluczowy etap przygotowania produktu do przechowywania i dalszej sprzedaży, bo świeży pyłek bez obróbki bardzo szybko pleśnieje lub jełczeje. Suszarka działa na zasadzie wymuszonego obiegu ciepłego powietrza, które przechodzi przez warstwy pyłku rozłożonego na sita lub tacki. Takie rozwiązanie pozwala równomiernie osuszyć pyłek bez jego przegrzewania – a to istotne, bo zbyt wysoka temperatura może zniszczyć wartości odżywcze i biologiczne produktu (np. enzymy, witaminy, aromaty). Najlepsi pszczelarze pilnują, żeby temperatura suszenia nie przekraczała 40–42°C, bo wtedy pyłek zachowuje najwięcej prozdrowotnych właściwości. Moim zdaniem taka suszarka to absolutny „must have” w każdej pasiece nastawionej na jakość, bo suszenie naturalne jest nie tylko czasochłonne, ale i ryzykowne – pogoda czy wilgotność powietrza potrafią zniweczyć całą pracę. Co ciekawe, nawet w literaturze branżowej zaleca się używanie profesjonalnych suszarek, by zapewnić jednolite parametry pyłku i przedłużyć jego trwałość bez konieczności stosowania chemicznych konserwantów. Z mojego doświadczenia dobrze wysuszony pyłek nie zbryla się, ma intensywny kolor i charakterystyczny zapach, no i nie traci nic na wartości.

Pytanie 33

Po jakim czasie przechowywania kit pszczeli traci swoją aktywność biologiczną?

A. Po 12 miesiącach.
B. Po 2 latach.
C. Po 6 miesiącach.
D. Po 3 latach.
Kit pszczeli, znany też jako propolis, to bardzo ciekawy materiał, jeśli chodzi o jego wykorzystanie w apiterapii czy kosmetyce. Jego aktywność biologiczna – czyli zdolność do hamowania rozwoju bakterii, wirusów i grzybów – jest największa, gdy propolis jest świeży lub przechowywany stosunkowo krótko. Z mojego doświadczenia i na podstawie literatury branżowej wynika, że po mniej więcej dwóch latach przechowywania w temperaturze pokojowej, szczelnie zamknięty, kit zaczyna wyraźnie tracić swoje właściwości. To się wiąże z degradacją i utlenianiem niektórych składników czynnych, takich jak flawonoidy i kwasy fenolowe. Praktycznie w każdej pasiece, jeśli zależy nam na wysokiej jakości produktu – czy to do własnego użytku, czy na sprzedaż – nie powinno się magazynować propolisu dłużej niż te 2 lata. W branży aptekarskiej i kosmetycznej stosuje się zasadę rotacji surowców naturalnych, właśnie żeby nie dopuścić do sytuacji, że na rynek trafia „zwietrzały” propolis, który już nie działa jak powinien. Warto też pamiętać, że warunki przechowywania – zacienione miejsce, szczelne opakowanie – są tu kluczowe. Im lepsza jakość surowca, tym skuteczniejsze jego działanie, co przekłada się na efektywność terapii czy jakość kosmetyków z kittem pszczelim.

Pytanie 34

Maksymalna odległość pasieki od bazy pożytkowej powinna wynosić

A. 8km
B. 4km
C. 2km
D. 6km
Maksymalna odległość pasieki od bazy pożytkowej rzeczywiście powinna wynosić około 2 km i to jest taki niepisany standard w branży pszczelarskiej. Chodzi tu przede wszystkim o efektywność pracy pszczół – im bliżej pożytek, tym bardziej wydajne są loty robotnic i tym mniej energii zużywają na transport nektaru, pyłku czy wody. Przekroczenie tej odległości sprawia, że pszczoły po prostu nie nadążają z donoszeniem odpowiedniej ilości surowca do ula, co w praktyce przekłada się na mniejsze zbiory miodu oraz gorsze zdrowie rodziny pszczelej. Z mojego doświadczenia, kiedy pasieka była oddalona od głównych roślin miododajnych na 3–4 km, wyraźnie spadała wydajność, a pszczoły wracały zmęczone i mniej aktywne. Co ciekawe, nawet literatura pszczelarska oraz wytyczne Polskiego Związku Pszczelarskiego podkreślają, że optymalna odległość to do 2 km – wtedy pszczoły mają szansę na więcej lotów w ciągu dnia i mogą lepiej wykorzystać krótki czas intensywnego kwitnienia niektórych roślin. Oczywiście, nie zawsze się da tak idealnie to ustawić w terenie, ale moim zdaniem warto się tego pilnować, bo to robi różnicę w produkcji i zdrowiu pasieki. Praktyka pokazuje, że już przy większych dystansach pszczelarze muszą stosować specjalne strategie, jak dowożenie rodzin bliżej pożytków. To też istotne przy planowaniu lokalizacji nowych pasiek – lepiej wybrać miejsce z łatwym dostępem do bazy pożytkowej, niż liczyć na to, że pszczoły doleciałyby po kilka kilometrów w jedną stronę.

Pytanie 35

Do pasz objętościowych soczystych zalicza się

A. plewy.
B. okopowe.
C. otręby.
D. słomę.
Pasze objętościowe soczyste, czyli właśnie okopowe, to taki rodzaj pasz, które mają wysoką zawartość wody – często ponad 75%. Zaliczamy tutaj między innymi buraki pastewne, ziemniaki, marchew, brukiew czy nawet kiszonki z kukurydzy i traw. Te pasze są szczególnie ważne w żywieniu bydła, zwłaszcza w intensywnym chowie mlecznym, bo oprócz energii i składników odżywczych, dostarczają też sporo wody, co ułatwia trawienie. Z mojego doświadczenia wynika, że okopowe świetnie sprawdzają się na przykład zimą, kiedy nie ma dostępu do świeżej zielonki. Rolnicy bardzo często włączają je do dawek pokarmowych dla krów – w sumie trudno sobie wyobrazić efektywne gospodarstwo mleczne bez tych pasz. Warto pamiętać, że pasze objętościowe soczyste mają niską koncentrację suchej masy, więc zawsze trzeba dobrze zbilansować pełną dawkę, żeby zapewnić zwierzętom wszystko, czego potrzebują. Co ciekawe, zgodnie z normami żywienia zwierząt gospodarskich, sugeruje się, by znaczna część dziennej racji pochodziła właśnie z takich pasz. To taka podstawa, na której buduje się resztę diety w hodowli bydła i nie tylko. W praktyce, dobrze przygotowane i przechowywane okopowe potrafią znacząco podnieść efektywność produkcji. No i zwierzęta je naprawdę lubią, co też jest istotne.

Pytanie 36

Który zabieg wykonuje się w celu rozgarnięcia kretowisk oraz wyrównania powierzchni łąk i pastwisk?

A. Włókowanie.
B. Wałowanie.
C. Wykaszanie.
D. Bronowanie.
Bronowanie, wykaszanie i wałowanie to zabiegi, które mają całkiem inne zadania niż włókowanie, dlatego łatwo się tutaj pomylić, jeśli nie zna się dokładnie praktycznych zastosowań tych narzędzi na łące. Bronowanie kojarzy się głównie z napowietrzaniem gleby i usuwaniem mchu czy filcu – broną nie da się skutecznie rozgarnąć kretowisk, bo jej zęby po prostu nie radzą sobie z większymi kopcami ziemi. Często spotykam się z przekonaniem, że bronowanie równa teren, ale w praktyce to raczej tylko lekko spulchnia wierzchnią warstwę i poprawia wzrost trawy, a nie rozprowadza ziemi z kretowisk. Wykaszanie to jeszcze inna bajka – to typowo zabieg pielęgnacyjny mający na celu ścinanie trawy i chwastów. Nie ma żadnego wpływu na wyrównanie terenu czy rozgarnianie kopców, a wręcz przeciwnie, czasami kretowiska mogą uszkodzić sprzęt koszący, jeśli wcześniej nie przeprowadzono odpowiedniego wyrównania. Wałowanie natomiast przydaje się po siewie traw albo na wiosnę, żeby docisnąć darń i poprawić kontakt nasion z glebą – wał wtacza się po powierzchni, ale nie rozgarnia kopców, tylko je przygniata, przez co problem kretowisk zostaje, tyle że jest przyklepany. Typowym błędem jest myślenie, że wystarczy przejechać wałem i wszystko się samo wyrówna, ale ziemia z kopców nadal nie jest równomiernie rozprowadzona i na dłuższą metę takie podejście prowadzi do nierówności na łące. Najczęściej spotykam się z przekonaniem, że każde narzędzie do pielęgnacji łąki nadaje się na każdy problem, ale w rzeczywistości każda maszyna ma swoje konkretne zadanie. Dlatego rozgarnianie kretowisk i wyrównywanie powierzchni to właśnie domena włókowania – i tak podają też podręczniki rolnicze i zalecenia branżowe. W praktyce, ignorowanie tego zabiegu skutkuje coraz większymi nierównościami i problemami podczas zbiorów czy wypasu zwierząt.

Pytanie 37

Na podstawie zamieszczonego fragmentu rozporządzenia określ, z jakiego okresu rolnik prowadzący działalność w zakresie produkcji jaj pozyskanych od drobiu i trudniący się ich sprzedażą bezpośrednią, powinien prowadzić dokumentację, zawierającą informacje o ilości sprzedanych jaj.

§ 39. 1. Podmiot prowadzący działalność w zakresie produkcji jaj przeznaczonych do sprzedaży bezpośredniej prowadzi i przechowuje dokumentację, zawierającą informacje o:

1) ilości sprzedanych produktów w danym:

a) tygodniu – w przypadku jaj pozyskanych od drobiu,

b) miesiącu – w przypadku jaj pozyskanych od ptaków bezgrzebieniowych;

2) wynikach czynności sprawdzających, o których mowa w § 18.

2. Dokumentację, o której mowa w ust. 1, przechowuje się przez rok następujący po roku, w którym została sporządzona, i udostępnia się na żądanie właściwego powiatowego lekarza weterynarii.

A. Z roku.
B. Z dwóch lat.
C. Z tygodnia.
D. Z miesiąca.
Dokładnie tak, w przypadku produkcji jaj pozyskiwanych od drobiu, dokumentację należy prowadzić z podziałem na tygodnie. Wynika to wprost z § 39 ust. 1 pkt 1 lit. a rozporządzenia, gdzie jest zapisane, że ewidencjonuje się ilość sprzedanych jaj w danym tygodniu. To rozwiązanie jest bardzo praktyczne i spotykane w branży jajczarskiej – pozwala na bieżąco kontrolować sprzedaż, łatwo wykryć ewentualne nieprawidłowości oraz szybko reagować na zmiany w produkcji czy popycie. Moim zdaniem prowadzenie ewidencji tygodniowej jest też korzystne przy ewentualnych kontrolach weterynaryjnych, bo służby mają jasny i czytelny podgląd historii sprzedaży. Warto zauważyć, że inne rodzaje jaj, np. od ptaków bezgrzebieniowych, dokumentuje się miesięcznie, więc ten podział nie jest przypadkowy. W praktyce, jeśli ktoś produkuje jaja np. od kur, powinien co tydzień spisywać ile sprzedał, a potem tę dokumentację przechowywać przez wymagany okres. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu rolników robi to w zwykłym zeszycie albo w arkuszu kalkulacyjnym, byleby dane były kompletne i możliwe do weryfikacji. Takie podejście ułatwia także planowanie produkcji i analizę zyskowności gospodarstwa.

Pytanie 38

Ile czystego azotu znajduje się w 30 tonach obornika, zawierającego średnio 0,5% azotu?

A. 150 kg
B. 300 kg
C. 50 kg
D. 500 kg
Obliczenie ilości czystego azotu w oborniku to wbrew pozorom bardzo praktyczna umiejętność, szczególnie jeśli zarządzasz nawożeniem w gospodarstwie rolnym. Poprawna odpowiedź, czyli 150 kg, wynika bezpośrednio z prostego działania: 30 ton obornika to 30 000 kg, a przy zawartości 0,5% azotu robimy tak: 30 000 kg × 0,5% = 30 000 × 0,005 = 150 kg. To właśnie tyle czystego azotu trafi na pole z taką dawką obornika. Z mojego doświadczenia gospodarczego wynika, że świadomość rzeczywistej ilości składników w nawozach naturalnych pomaga uniknąć zarówno niedoborów, jak i przenawożenia, co przekłada się na lepsze plonowanie, ale też oszczędności i ekologię. Zwróć uwagę, że normy i dobre praktyki nawożenia, na przykład według zaleceń IUNG, zawsze wskazują na potrzebę precyzyjnego określania dawek azotu. Nawet niewielkie pomyłki w oszacowaniach mogą prowadzić do marnowania pieniędzy lub nadmiernego obciążenia środowiska. Praktyka pokazuje, że czasem rolnicy zawyżają lub zaniżają zawartość azotu w oborniku, nie znając dokładnych proporcji — tu właśnie liczy się umiejętność takich obliczeń. Co ciekawe, w zależności od sposobu przechowywania i rodzaju obornika, zawartość azotu może się nieco różnić, ale warto bazować na uśrednionych wartościach, zwłaszcza w planowaniu nawożenia na większych areałach. Podsumowując, taka wiedza to podstawa nowoczesnego, świadomego rolnictwa.

Pytanie 39

Przez jaką chorobę została zaatakowana roślina, której źdźbło przedstawiono na rysunku?

Ilustracja do pytania
A. Zgorzel.
B. Sporysz.
C. Rdzę wieńcową.
D. Pleśń śniegową.
Zgorzel to choroba, która faktycznie często dotyka źdźbła zbóż i innych roślin uprawnych, szczególnie w warunkach nadmiernej wilgotności oraz przy niskich temperaturach gleby. Objawy zgorzeli, które najłatwiej rozpoznać, to charakterystyczne ciemnobrązowe, suchozgniłe przewężenia u podstawy źdźbła, jak na rysunku – często źdźbło się łamie, roślina przestaje rosnąć, a system korzeniowy ulega osłabieniu. Moim zdaniem, umiejętność rozpoznawania zgorzeli jest w praktyce bardzo ważna, bo pozwala szybko reagować i ograniczyć straty w plonie – stosuje się wtedy np. zaprawianie nasion, zmianowanie, unikanie zbyt gęstych siewów czy racjonalne nawożenie azotem. Zwraca się na to uwagę także w standardach agrotechnicznych, bo zgorzel jest chorobą podstępnie rozprzestrzeniającą się w monokulturach i przy słabej higienie pola. Ważne jest też, żeby pamiętać, iż patogeny zgorzeli, najczęściej różne gatunki grzybów (np. Fusarium, Rhizoctonia), są wyjątkowo odporne na niekorzystne warunki, więc działania profilaktyczne mają tutaj kluczowe znaczenie. Warto obserwować rośliny zwłaszcza w fazie wschodów, wtedy pierwsze symptomy są najlepiej widoczne i można podjąć szybkie działania naprawcze. Praktyka pokazuje, że nawet drobny błąd w uprawie może wywołać poważną epidemię tej choroby, dlatego naprawdę warto znać jej objawy i profilaktykę.

Pytanie 40

Jaka jest obsada zwierząt w opisanym gospodarstwie?

W gospodarstwie o powierzchni 15 ha prowadzona jest hodowla bydła o następującej strukturze stada w dużych jednostkach przeliczeniowych (DJP):
   − 10 DJP krów,
   − 1,0 DJP cieląt w wieku 0 – 6 m-cy,
   − 1,5 DJP jałówek i byczków 6 – 12 m-cy,
   − 4,0 DJP jałówek i byczków w wieku 12 – 24 m-cy.
A. 0,67 DJP/ha
B. 1,10 DJP/ha
C. 1,03 DJP/ha
D. 0,93 DJP/ha
To jest właśnie prawidłowy sposób liczenia obsady zwierząt, czyli tzw. obsady DJP na hektar. Bierze się pod uwagę sumę jednostek przeliczeniowych wszystkich zwierząt w gospodarstwie – w tym przypadku mamy 10 DJP krów, 1 DJP cieląt, 1,5 DJP jałówek i byczków 6–12 m-cy oraz 4 DJP jałówek i byczków 12–24 m-cy. Razem daje to 16,5 DJP. Następnie dzielisz tę liczbę przez powierzchnię gospodarstwa, czyli przez 15 ha. Wynik to 16,5 DJP / 15 ha = 1,10 DJP/ha. Takie obliczanie obsady jest zgodne z wytycznymi Unii Europejskiej oraz krajowymi przepisami dotyczącymi produkcji zwierzęcej i ochrony środowiska. W praktyce taka obsada wskazuje na dość intensywną produkcję, ale nadal mieszczącą się w granicach rozsądku, jeżeli chodzi o gospodarstwa utrzymujące bydło. Warto wiedzieć, że przekroczenie progu 1,5–2 DJP/ha bywa już ryzykowne, bo rośnie presja na pastwiska i środowisko (np. większa emisja azotu). Dlatego właśnie w różnych programach rolno-środowiskowych często ustala się limity obsady na poziomie 1–1,5 DJP/ha. Moim zdaniem, dobrze jest od razu umieć szybko liczyć takie wskaźniki, bo to pomaga nie tylko przy wypełnianiu wniosków, ale i przy planowaniu rozwoju stada czy zakupu pasz. Fajne jest też to, że łatwo tę wiedzę przenieść na inne gatunki zwierząt – po prostu większość obliczeń działa podobnie, tylko jednostki przeliczeniowe się zmieniają.