Wiele osób myli się przy liczeniu kresek na noniuszu, bo patrzy tylko na liczbę linii, a nie na zasadę działania. Noniusz nie jest ozdobą, tylko sprytnym sposobem na uzyskanie dokładniejszego odczytu niż to, co daje sama skala główna. W typowej suwmiarce warsztatowej skala główna ma podziałkę co 1 mm. Żeby uzyskać dokładność 0,05 mm, trzeba tak dobrać długość noniusza, żeby różnica między jedną działką skali głównej a jedną działką noniusza wynosiła właśnie 0,05 mm. Standardowo robi się to tak, że 20 działek noniusza odpowiada 19 mm skali głównej. Wtedy jedna działka noniusza ma 0,95 mm, jedna działka skali głównej 1 mm, różnica 0,05 mm. I to jest ta nasza dokładność. Jeśli ktoś wybiera odpowiedź z 10 kreskami, to zwykle myśli, że im mniej linii, tym większa przejrzystość i lepsza dokładność. W rzeczywistości 10 działek noniusza używa się raczej przy dokładności 0,1 mm, bo wtedy 10 działek noniusza odpowiada 9 mm skali głównej i różnica wychodzi 0,1 mm. Przy 40 lub 50 kreskach pojawia się inny błąd myślowy: „im więcej kresek, tym dokładniej”. W praktyce mechanik samochodowy z suwmiarką o zbyt gęstym noniuszu miałby większy problem z szybkim i pewnym odczytem, zwłaszcza w brudnym, oleistym środowisku warsztatu. Poza tym dla dokładności 0,05 mm nie ma sensu stosować 40 czy 50 działek, bo wtedy różnice długości działek robią się bardzo małe, trudne do utrzymania w produkcji taniego narzędzia warsztatowego. Z mojego doświadczenia wynika, że większość suwmiarkowych pomyłek bierze się z tego, że ktoś patrzy tylko na liczbę kresek, zamiast skojarzyć ją z konkretną dokładnością. Dobrą praktyką jest zawsze: najpierw sprawdzić, jaka jest dokładność przyrządu (np. 0,1 mm, 0,05 mm, 0,02 mm), a dopiero potem analizować, jak wygląda noniusz i ile ma działek. To bardzo pomaga uniknąć pomyłek przy pomiarze elementów silnika, układu hamulcowego czy zawieszenia, gdzie setki milimetra mają już znaczenie dla pasowania części.