Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 7 sierpnia 2026 16:17
  • Data zakończenia: 7 sierpnia 2026 16:39

Egzamin zdany!

Wynik: 25/40 punktów (62,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Na rentgenogramie przedstawione jest złamanie Saltera-Harrisa typu

Ilustracja do pytania
A. III nasady dalszej kości piszczelowej.
B. I ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej lewej.
C. V czwartej kości śródręcza.
D. II odcinka bliższego kości piszczelowej.
Na zdjęciu RTG widoczny jest typowy obraz ześlizgnięcia bliższej nasady kości udowej – klasyczne złamanie Saltera-Harrisa typu I w obrębie głowy i szyjki kości udowej. W tym typie uszkodzenia linia złamania przebiega wyłącznie przez chrząstkę wzrostową (fizę), bez zajęcia przynasady ani nasady. Na obrazie nie zobaczysz typowego „pęknięcia” w kości, tylko przemieszczenie nasady względem przynasady. W praktyce klinicznej u dzieci i młodzieży takie uszkodzenie w okolicy bliższej kości udowej określa się właśnie jako ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej (SCFE – slipped capital femoral epiphysis). Na RTG, szczególnie w projekcji AP i bocznej, ocenia się linię Klein’a, kształt szyjki i położenie głowy kości udowej. W prawidłowych warunkach głowa powinna „zawieszać się” nad linią Klein’a; w ześlizgnięciu jest wyraźnie przesunięta. Z mojego doświadczenia, kluczowe jest też zwrócenie uwagi na rozmycie zarysu przynasady i lekkie poszerzenie szpary fizy – to często pierwszy subtelny sygnał na wczesnym etapie. Dobre praktyki w diagnostyce mówią, żeby zawsze wykonywać RTG obu bioder do porównania, bo asymetria bardzo pomaga w rozpoznaniu. Ważna jest też szybka kwalifikacja do leczenia – zwykle stabilizacja śrubą kaniulowaną przez płytkę wzrostową, tak aby zapobiec dalszemu ześlizgnięciu i powikłaniom, jak martwica głowy kości udowej czy deformacja typu cam w konflikcie udowo-panewkowym. Rozpoznanie Salter-Harris I w tym miejscu wymaga więc połączenia znajomości klasyfikacji, anatomii radiologicznej stawu biodrowego i typowego obrazu klinicznego: ból biodra lub kolana, utykanie, ograniczenie rotacji wewnętrznej. W praktyce technika wykonania badania RTG (prawidłowe ułożenie pacjenta, odpowiednie projekcje – AP miednicy, oś osiowa szyjki) ma ogromne znaczenie, bo złe ustawienie może zamaskować ześlizgnięcie i zmylić nawet doświadczonego opisywacza.

Pytanie 2

Na prawidłowo przedstawionym radiogramie badania kontrastowego strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. moczowód prawy.
B. mięsień lędźwiowy lewy.
C. mięsień lędźwiowy prawy.
D. moczowód lewy.
Na zdjęciu widzisz klasyczne badanie urograficzne – kontrast wypełnia układy kielichowo‑miedniczkowe nerek oraz moczowody. Strzałka wskazuje smukły, wyraźnie cieniujący słupek kontrastu biegnący z górnej części obrazu w kierunku pęcherza po stronie lewej pacjenta. W projekcji AP (przednio‑tylnej) zawsze pamiętamy, że lewa strona obrazu odpowiada lewej stronie pacjenta, bo promień pada z przodu na tył, a obraz nie jest odwracany lustrzanie. Dlatego zaznaczona struktura to lewy moczowód wypełniony środkiem cieniującym. Moczowód na urografii ma typowy przebieg: schodzi z miedniczki nerkowej przyśrodkowo, krzyżuje wyrostki poprzeczne kręgów lędźwiowych, dalej zbliża się do linii kolców biodrowych przednich górnych i kończy w pęcherzu. Na tym radiogramie dokładnie to widać – równy, kontrastowy zarys, bez typowego wachlarzowatego kształtu mięśnia i bez beleczkowania kości. Z praktycznego punktu widzenia umiejętność pewnego rozpoznania moczowodów jest kluczowa przy ocenie zastoju moczu, kamicy moczowodowej, zwężeń po operacjach czy zmian uciskowych z zewnątrz. W codziennej pracy technika elektroradiologii, radiologa czy urologa takie zdjęcie to podstawa oceny drożności dróg moczowych. Moim zdaniem warto sobie „wdrukować” ten obraz w pamięć: wąski kontrastowy pasek w linii mniej więcej wyrostków poprzecznych – to moczowód, a jeśli po lewej stronie ekranu, to właśnie moczowód lewy.

Pytanie 3

W celu oceny wieku kostnego u dziecka praworęcznego, wykonuje się pojedyncze zdjęcie w projekcji

A. A-P ręki prawej.
B. P-A ręki prawej
C. P-A ręki lewej.
D. A-P ręki lewej.
W ocenie wieku kostnego kluczowa jest standaryzacja – zawsze to samo ułożenie, ta sama ręka, ta sama projekcja. W praktyce medycznej przyjęto, że wykonuje się pojedyncze zdjęcie lewej ręki i nadgarstka w projekcji P-A, czyli promień pada od strony dłoniowej na detektor podłożony od strony grzbietowej. Wybór innych odpowiedzi zwykle wynika z pomieszania dwóch rzeczy: kierunku wiązki promieniowania (P-A vs A-P) oraz wyboru strony (lewa vs prawa). U wielu osób działa tu prosta intuicja: skoro dziecko jest praworęczne, to może trzeba badać rękę „bardziej rozwiniętą”, czyli prawą. Tymczasem w diagnostyce obrazowej chodzi nie o subiektyczne wrażenie, tylko o porównywalność z atlasami i normami. Wszystkie standardowe atlasy wieku kostnego są oparte na lewej ręce, więc wykonanie zdjęcia prawej zaburza bezpośrednią porównywalność. Teoretycznie kości obu rąk rozwijają się podobnie, ale przy ocenie według tablic Greulicha i Pyle’a radiolog zawsze patrzy na lewą, bo tak skonstruowany jest materiał referencyjny. Drugi problem to mylenie projekcji P-A i A-P. W narządach ruchu, a szczególnie przy ręce, przyjętą dobrą praktyką jest projekcja P-A jako standard, zapewniająca stabilne, powtarzalne ułożenie i optymalny obraz struktur nadgarstka oraz kości śródręcza. Projekcja A-P ręki lewej zmieniłaby geometrię wiązki i relacje powiększenia, co sprawiłoby, że obraz nie odpowiadałby wzorcowym zdjęciom używanym w atlasach wieku kostnego. Podobnie projekcje z użyciem ręki prawej, niezależnie czy P-A, czy A-P, nie spełniają kryteriów referencyjnych. Moim zdaniem to klasyczny błąd: skupienie się na „logice” prawo/leworęczności zamiast na ujednoliconych standardach radiologicznych. W technice RTG ważne jest trzymanie się protokołów – właśnie po to, by wyniki z różnych pracowni można było porównywać i by interpretacja wieku kostnego była obiektywna i powtarzalna.

Pytanie 4

Obrazy MR kręgosłupa szyjnego przedstawiają etap planowania badania warstw

Ilustracja do pytania
A. skośnych.
B. osiowych.
C. czołowych.
D. strzałkowych.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo na ekranie do planowania badań MR zwykle widzimy kilka płaszczyzn naraz i sporo linii cięcia, które wyglądają podobnie. Wiele osób automatycznie kojarzy takie poziome linie z warstwami osiowymi, bo w tomografii komputerowej to właśnie obrazy poprzeczne są najbardziej klasyczne. W rezonansie magnetycznym kręgosłupa szyjnego schemat pracy jest jednak trochę inny: osiowe przekroje są oczywiście wykonywane, ale standardowe, kluczowe sekwencje planuje się najpierw w płaszczyznach strzałkowej i czołowej. Odpowiedź sugerująca warstwy skośne wynika zwykle z obserwacji, że linie na podglądzie nie są idealnie poziome względem ekranu. To jednak nie oznacza, że mamy do czynienia z płaszczyzną skośną w sensie klinicznym. W MR bardzo często ustawiamy płaszczyzny anatomicznie, czyli równolegle do osi długiej kręgosłupa, trzonów kręgów czy krążków międzykręgowych. Na monitorze wygląda to jak lekkie nachylenie, ale w nomenklaturze nadal jest to płaszczyzna czołowa, tylko dostosowana do naturalnej krzywizny szyi. Pojawia się też czasem skojarzenie ze strzałkowymi, bo użytkownik patrzy na obraz, na którym widoczny jest profil kręgosłupa i linie przecinające go z boku. Trzeba jednak pamiętać, że planowanie warstw odbywa się zazwyczaj na dwóch obrazach referencyjnych jednocześnie: na przykład na strzałkowym ustawiamy zakres góra–dół i kąt, a na osiowym albo czołowym – ich rozkład w poprzek. To może mylić i sugerować inną płaszczyznę niż w rzeczywistości. W poprawnym rozumieniu tematu kluczowe jest odwołanie się do definicji: warstwy osiowe są prostopadłe do długiej osi kręgosłupa, warstwy strzałkowe biegną równolegle do niej z podziałem na lewo–prawo, a warstwy czołowe dzielą ciało na część przednią i tylną. Na prezentowanych obrazach celem jest właśnie taki podział, co wskazuje na płaszczyznę czołową. Typowym błędem myślowym jest patrzenie tylko na orientację linii względem ekranu, a nie względem anatomii pacjenta – w praktyce MR zawsze liczy się ta druga perspektywa.

Pytanie 5

Na obrazie cyfrowej angiografii subtrakcyjnej strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. tętnicę szyjną wspólną prawą.
B. żyłę płucną górną prawą.
C. pień płucny.
D. pień ramienno-głowowy.
Na tym typie obrazu – cyfrowej angiografii subtrakcyjnej łuku aorty – najczęstszy błąd polega na myleniu dużych naczyń wychodzących z aorty z naczyniami płucnymi lub z pojedynczymi tętnicami szyjnymi. Wynika to zwykle z patrzenia tylko na kształt jednego fragmentu, bez uwzględnienia całego układu anatomicznego i kolejności odejścia naczyń. W tym przypadku widoczny jest klasyczny łuk aorty, a od jego górnej części odchodzą trzy główne pnie tętnicze: po prawej stronie obrazowania pień ramienno‑głowowy, dalej tętnica szyjna wspólna lewa i najbardziej z boku tętnica podobojczykowa lewa.
Pień płucny w ogóle nie pasuje do tego obrazu – anatomicznie wychodzi z prawej komory serca, przebiega bardziej przednio i nie tworzy tak charakterystycznych, symetrycznych odgałęzień jak gałęzie łuku aorty. Na klasycznej aortografii łuk aorty jest wypełniony kontrastem, natomiast pień płucny byłby widoczny przy zupełnie innym typie badania (np. angiografii tętnic płucnych) i z reguły w innej projekcji. Mylenie tych struktur wynika często z automatycznego kojarzenia „dużego naczynia w klatce piersiowej” z pniem płucnym, bez analizy miejsca podania kontrastu i przebiegu naczynia.
Żyła płucna górna prawa to z kolei naczynie żylne, cienkościenne, uchodzące do lewego przedsionka, położone bardziej ku tyłowi. Na DSA po podaniu kontrastu do aorty praktycznie nie będzie się ona wyraźnie kontrastowała w tej fazie, a jej przebieg i średnica są zupełnie inne niż w przypadku grubego, tętniczego pnia wychodzącego z aorty. Jej wybór świadczy zwykle o braku rozróżnienia między układem tętniczym i żylnym w klatce piersiowej na obrazach angiograficznych.
Tętnica szyjna wspólna prawa jest rzeczywiście blisko anatomicznie związana z pniem ramienno‑głowowym, ale nie jest pierwszą gałęzią łuku aorty, tylko jego gałęzią pośrednią. Najpierw od łuku odchodzi pień ramienno‑głowowy, a dopiero on dzieli się na tętnicę szyjną wspólną prawą i tętnicę podobojczykową prawą. Na obrazie DSA tętnica szyjna wspólna prawa będzie więc widoczna wyżej, bardziej pionowo, po rozwidleniu. Typowy błąd to „skracanie” tego schematu i nazywanie całego segmentu od łuku aż do szyi tętnicą szyjną wspólną, bez dostrzeżenia miejsca jej odejścia od pnia ramienno‑głowowego. Dlatego przy nauce anatomii w obrazowaniu warto ćwiczyć patrzenie na cały przebieg naczynia, jego początek, rozgałęzienia i relacje z innymi strukturami, a nie tylko na fragment wskazany strzałką.

Pytanie 6

Na ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do wykonania zdjęcia rentgenowskiego

Ilustracja do pytania
A. kości piętowej.
B. śródstopia.
C. stopy.
D. palców stopy.
Na ilustracji pokazano ułożenie typowe dla badania całej stopy, a nie tylko wybranego jej fragmentu. Pacjent leży lub siedzi, stopa jest ułożona podeszwą płasko na detektorze, z wyprostowanymi palcami i możliwie równomiernym rozłożeniem ciężaru. Strzałka wskazuje środek pola ekspozycji w obrębie podeszwy, co w praktyce oznacza centralne promieniowanie mniej więcej na środek stopy. To ustawienie pozwala objąć w jednym zdjęciu paliczki, kości śródstopia oraz tyłostopie wraz z częścią kości skokowej i piętowej. Częsty błąd polega na tym, że patrząc na podeszwę, ktoś automatycznie kojarzy obraz z kością piętową. Tymczasem dla celowanego badania kości piętowej stosuje się inne projekcje – najczęściej boczną, w której pięta jest profilowana, oraz osiową (plantodorsal lub dorsoplantar), gdzie wiązka jest silnie ukierunkowana na piętę, a pole ekspozycji jest zdecydowanie mniejsze i skupione na tylnym odcinku stopy. Równie mylące bywa utożsamianie takiego ułożenia ze zdjęciem palców lub śródstopia. Dla palców najczęściej zawęża się pole do przedniego odcinka stopy, centralna wiązka biegnie na interesujący promień, a technik dba, żeby niepotrzebnie nie naświetlać reszty struktur. Przy śródstopiu podobnie – ogniskowanie idzie bardziej na część środkową, ale zwykle nie ma potrzeby obejmowania całego tyłostopia. Na pokazanej fotografii wyraźnie widać, że detektor jest pod całą stopą, a zaznaczony punkt centralny znajduje się w takim miejscu, aby promieniowanie równomiernie rozłożyło się na wszystkie odcinki. Z mojego doświadczenia wynika, że typowym błędem uczniów jest skupianie się tylko na tym, co wskazuje strzałka, bez analizy całego ułożenia kończyny i wielkości pola ekspozycji. W diagnostyce obrazowej właśnie pozycjonowanie i dobór pola naświetlania są kluczowe do rozróżnienia, czy badamy konkretny segment (np. paluch, pięta), czy całą stopę jako jedną jednostkę anatomiczną.

Pytanie 7

Który narząd został uwidoczniony na przedstawionym obrazie scyntygraficznym?

Ilustracja do pytania
A. Serce.
B. Trzustka.
C. Wątroba.
D. Płuca.
Na obrazie scyntygraficznym widoczna jest wątroba – charakterystyczne, nieregularne ognisko gromadzenia znacznika położone w prawej górnej części jamy brzusznej, przesunięte nieco ku górze pod prawym łukiem żebrowym. W badaniach medycyny nuklearnej, szczególnie w klasycznej scyntygrafii wątroby i śledziony z użyciem koloidów znakowanych technetem-99m, fizjologicznie największą aktywność obserwujemy właśnie w miąższu wątrobowym. Kolorowe mapowanie (czerwony/żółty – najwyższe wychwyty, zielony/niebieski – niższe) dobrze pokazuje rozkład perfuzji i czynności fagocytarnej komórek układu siateczkowo‑śródbłonkowego. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w prawidłowym badaniu wątroba ma dość jednorodną intensywność, o wyraźnych granicach, bez ubytków wychwytu. W praktyce klinicznej scyntygrafię wątroby wykorzystuje się rzadziej niż kiedyś, ale nadal bywa przydatna przy ocenie rozległości uszkodzenia miąższu, funkcji resztkowej po resekcjach czy w kwalifikacji do zabiegów radioembolizacji. W standardach medycyny nuklearnej podkreśla się konieczność prawidłowego pozycjonowania pacjenta (najczęściej pozycja leżąca na plecach, detektor nad jamą brzuszną) oraz stosowania odpowiednich okien energetycznych dla Tc-99m, żeby uzyskać czytelny obraz narządu. Dobra praktyka to zawsze korelacja scyntygrafii z badaniami anatomicznymi, np. USG lub TK, ale pierwszym krokiem jest właśnie poprawne rozpoznanie, że oglądamy wątrobę, a nie płuca czy serce. Takie „czytanie z mapy izotopowej” to typowa umiejętność technika pracowni medycyny nuklearnej.

Pytanie 8

Na którym radiogramie uwidoczniona jest kamica nerkowa?

A. Radiogram 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Radiogram 2
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Radiogram 4
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Radiogram 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Na radiogramie 2 widoczne są typowe dla kamicy nerkowej zwapniałe złogi w rzucie dróg moczowych. Mają one postać drobnych, dobrze odgraniczonych, silnie wysyconych (bardzo jasnych) cieni, zlokalizowanych w obrębie typowych pięter: w rzucie nerek, wzdłuż przebiegu moczowodów oraz w okolicy miednicy małej. To właśnie ich gęstość radiologiczna, kształt oraz położenie względem kręgosłupa i talerzy biodrowych pozwalają odróżnić złogi od innych struktur, np. zwapnień naczyniowych czy cieni kałowych. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „przeskanowanie” wzrokiem całej projekcji od górnych biegunów nerek aż do pęcherza, krok po kroku. W standardach opisowych radiogramu jamy brzusznej (KUB – kidneys, ureters, bladder) przy podejrzeniu kamicy zawsze ocenia się: liczbę złogów, ich wielkość, kształt, lokalizację, a także ewentualne przemieszczenie struktur kostnych lub cechy zastoju. W praktyce technika często wykonuje się takie zdjęcie w projekcji AP na stojąco lub leżąco, z odpowiednio twardą wiązką promieniowania, żeby dobrze uwidocznić struktury kostne i zwapnienia. Z mojego doświadczenia pomocne jest też porównanie symetrii po obu stronach kręgosłupa – obecność jednostronnych, punktowych zacienień w typowej lokalizacji powinna od razu zapalać lampkę, że może to być złóg. W badaniach kontrolnych, zgodnie z dobrą praktyką, porównuje się kolejne radiogramy, aby ocenić migrację kamienia, jego rozpad lub wydalenie, co ma znaczenie przy kwalifikacji do ESWL, zabiegów endoskopowych albo tylko obserwacji zachowawczej.

Pytanie 9

Na obrazie radiologicznym uwidoczniono złamanie kości

Ilustracja do pytania
A. piszczelowej.
B. sześciennej.
C. strzałkowej.
D. skokowej.
Na przedstawionym zdjęciu RTG w projekcji bocznej widoczny jest staw skokowy lewy („L” przy obrazie) oraz dalsze odcinki kości podudzia i kości stępu. Linia złamania przebiega w obrębie kości strzałkowej – dokładniej w części dalszej, w okolicy kostki bocznej. Widać wyraźne przerwanie ciągłości warstwy korowej kości i zarys odłamu kostnego, co jest typowym obrazem złamania strzałki. Kość piszczelowa ma zachowaną, gładką korę, bez szczeliny złamania, a kość skokowa i sześcienna zachowują prawidłowy zarys i strukturę beleczkową.
W praktyce technika radiologiczna zawsze ocenia takie zdjęcie pod kątem trzech rzeczy: ciągłości korowej, ustawienia odłamów oraz szerokości szpar stawowych. W złamaniach kostki bocznej (kości strzałkowej) zwraca się też uwagę na ewentualne poszerzenie szpary stawu skokowo-goleniowego i podwichnięcie kości skokowej, bo to ma wpływ na dalsze leczenie ortopedyczne. Moim zdaniem warto od razu wyrabiać sobie nawyk „skanowania” RTG od góry do dołu: najpierw trzon piszczeli, potem strzałka, dalej kości stępu i śródstopia, dzięki czemu dużo trudniej przeoczyć takie złamanie.
W standardach opisu badań RTG (również wg zaleceń towarzystw ortopedyczno–radiologicznych) podkreśla się konieczność jednoznacznego nazwania złamanej kości, określenia lokalizacji (np. dalsza metaepifiza strzałki) oraz oceny ewentualnego przemieszczenia. Ten obraz dokładnie spełnia kryteria złamania kości strzałkowej, bez cech typowego uszkodzenia kości skokowej, sześciennej czy piszczelowej, dlatego wskazanie odpowiedzi „strzałkowej” jest zgodne z prawidłową interpretacją radiologiczną i z dobrą praktyką kliniczną.

Pytanie 10

Jaki kolor ma warstwa korowa kości w badaniu MR na obrazie T1- zależnym?

A. Ciemnoszary.
B. Jasnoszary.
C. Biały.
D. Czarny.
W obrazowaniu MR łatwo pomylić się przy ocenie kości, bo jesteśmy przyzwyczajeni do RTG czy TK, gdzie kość jest jasna. W rezonansie magnetycznym mechanizm powstawania obrazu jest zupełnie inny – nie chodzi o pochłanianie promieniowania jonizującego, tylko o rejestrację sygnału od protonów wodoru. Warstwa korowa kości ma bardzo mało wolnych protonów, dlatego praktycznie nie generuje sygnału i na obrazach, zarówno T1-, jak i T2-zależnych, pozostaje czarna. To, co bywa mylące, to fakt, że na niektórych monitorach albo przy kiepskim oknie i poziomie (window/level) czerń może wydawać się jakby „ciemnoszara”, ale w standardowym opisie mówimy: sygnał jest zerowy, czyli struktura jest czarna i hipointensywna. Błędne wyobrażenie, że kość powinna być biała, bierze się głównie z przenoszenia nawyków z RTG i TK na MR. W tych badaniach gęsta kość silnie pochłania promieniowanie i przez to jest bardzo jasna. W MR zasada jest odwrotna: im mniej ruchomych protonów, tym mniej sygnału i ciemniejszy obraz. Podobnie mylące bywa kojarzenie jaśniejszych odcieni szarości z „twardszą” tkanką. W T1 to nie gęstość fizyczna decyduje o jasności, tylko czasy relaksacji i zawartość tłuszczu oraz wody. Jasnoszary czy ciemnoszary sygnał w obrębie kości bardziej pasuje do szpiku kostnego (tłuszczowego lub obrzękowego), a nie do samej warstwy korowej. Częstym błędem jest też wrzucanie do jednego worka wszystkich „szarych” struktur i kierowanie się jedynie odcieniem, bez patrzenia na anatomię i typ sekwencji. Dobra praktyka w MR to zawsze: po pierwsze, rozpoznać sekwencję (T1, T2, STIR itd.), po drugie, znać typowe wzorce sygnału tkanek. Kość korowa – czarna, szpik tłuszczowy – jasny na T1, płyn – ciemny na T1 i jasny na T2. Jeśli trzymamy się tych prostych zasad, dużo łatwiej uniknąć pomyłek przy interpretacji badań.

Pytanie 11

W systemie międzynarodowym czwarty górny ząb mleczny po stronie prawej oznacza się symbolem

A. 54
B. 84
C. 24
D. 14
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo odpowiedzi wyglądają podobnie, a różnica między zębami stałymi i mlecznymi w systemie FDI bywa mylona. Symbole 14 i 24 odnoszą się do zębów stałych, nie mlecznych. W systemie FDI dla uzębienia stałego ćwiartki oznaczamy cyframi 1–4: 1 – górny prawy, 2 – górny lewy, 3 – dolny lewy, 4 – dolny prawy. Druga cyfra określa numer zęba liczony od linii pośrodkowej. Ząb 14 to zatem pierwszy przedtrzonowiec stały w górnym prawym kwadrancie, a 24 – pierwszy przedtrzonowiec stały po stronie lewej w szczęce. W pytaniu mowa jest wyraźnie o zębie mlecznym, więc samo użycie „1” lub „2” na początku numeru jest już sprzeczne z zasadami oznaczania zębów mlecznych. Symbol 84 z kolei dotyczy zęba mlecznego, ale w zupełnie innej lokalizacji: ósemka jako pierwsza cyfra oznacza dolną prawą ćwiartkę uzębienia mlecznego, a nie górną. Ząb 84 to dolny prawy drugi trzonowiec mleczny, a pytanie wymaga wskazania zęba górnego po stronie prawej. Typowy błąd polega na tym, że ktoś pamięta tylko numer „4” jako czwarty ząb w ćwiartce, ale nie zwraca uwagi na to, że przy mleczakach używamy cyfr 5–8, a przy stałych 1–4. Drugi częsty skrót myślowy to patrzenie tylko na stronę (prawa/lewa) i pomijanie rozróżnienia góra/dół. Dobre praktyki w stomatologii i w opisie badań radiologicznych wymagają bardzo precyzyjnego oznaczania zębów, bo błędny numer może prowadzić do leczenia niewłaściwego zęba albo do niejasnej dokumentacji. Dlatego warto sobie uporządkować: 5 i 6 – szczęka (góra), 7 i 8 – żuchwa (dół), a następnie dopiero szukać konkretnego numeru zęba w tej ćwiartce. To naprawdę ułatwia pracę przy analizie zdjęć pantomograficznych, skrzydłowo-zgryzowych czy punktowych.

Pytanie 12

Na obrazie uwidoczniono złamanie kompresyjne kręgu

Ilustracja do pytania
A. Th12
B. L2
C. Th11
D. L1
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo przejście piersiowo‑lędźwiowe bywa na obrazach dość mylące, zwłaszcza jeśli ktoś patrzy głównie na kształt kręgu, a nie na jego położenie względem sąsiednich struktur. Błędne odpowiedzi zwykle wynikają z założenia, że każdy bardziej masywny trzon od razu musi być lędźwiowy, albo z mechanicznego liczenia "od góry obrazu w dół", bez odniesienia do kości krzyżowej i typowych punktów orientacyjnych. Kręgi L1 i L2 są rzeczywiście masywne, mają duże trzony i brak przyczepów żeber, ale leżą już poniżej przejścia piersiowo‑lędźwiowego. Jeżeli na obrazie widzimy wyraźne przejście z węższych, bardziej klinowatych kręgów piersiowych na szersze kręgi lędźwiowe, to pierwszy wyraźnie lędźwiowy trzon poniżej tego przejścia to L1, a nie Th12. Błędne oznaczenie złamania Th12 jako L1 lub L2 to dość typowy błąd u osób początkujących, bo skupiają się na samej deformacji trzonu, a nie na jego numeracji. W praktyce opisowej według dobrych standardów radiolog powinien zawsze zacząć od lokalizacji kości krzyżowej, odliczyć kręgi lędźwiowe do góry (L5–L1), i dopiero nad L1 umieścić Th12. Kręgi Th11 i Th12 są ostatnimi kręgami piersiowymi, ale różnią się położeniem: Th11 leży wyżej, nad Th12, i nie jest bezpośrednio sąsiadem z L1. Próba nazwania widocznego złamania Th11 wynika zwykle z mylenia liczby kręgów piersiowych lub nieuwzględniania segmentu przejściowego. Dodatkowo trzeba pamiętać o ewentualnych wariantach anatomicznych (np. przejściowy krąg lędźwiowo‑krzyżowy), ale nawet wtedy zasada systematycznego liczenia od dołu obrazu w górę pozostaje złotym standardem. Moim zdaniem dobra praktyka to zawsze ocena całej sekwencji, porównanie wysokości trzonów, kształtu wyrostków i relacji do żeber, a dopiero potem stawianie ostatecznej etykietki typu Th12, L1 itd. Dzięki temu można uniknąć właśnie takich pomyłek w numeracji poziomu złamania.

Pytanie 13

Na rentgenogramie stopy uwidocznione jest złamanie

Ilustracja do pytania
A. I i V kości śródstopia.
B. paliczka bliższego palca I i V.
C. paliczka bliższego palca I i II.
D. III i IV kości śródstopia.
Prawidłowo rozpoznałeś, że złamanie dotyczy III i IV kości śródstopia. Na tym zdjęciu RTG w projekcji grzbietowo‑podeszwowej widać ciąg kości śródstopia ustawionych równolegle. W dobrym opisie zawsze „jedziemy” po kolei: od I do V kości, oceniając ciągłość warstwy korowej, zarys jamy szpikowej oraz ewentualne przemieszczenie odłamów. W przypadku III i IV kości śródstopia linia korowa jest ewidentnie przerwana, widoczna jest szczelina złamania przebiegająca poprzecznie, z lekką zmianą osi trzonu. To jest typowy obraz złamania trzonów kości śródstopia, często urazowego, np. po urazie skrętnym lub uderzeniu przodostopia. Moim zdaniem kluczowy na takim zdjęciu jest właśnie spokojny, systematyczny przegląd każdej kości, zamiast „rzucania okiem” na całą stopę. W praktyce klinicznej przy złamaniu III i IV kości śródstopia pacjent będzie zgłaszał ból i tkliwość uciskową w środkowej części przodostopia, a w badaniu fizykalnym pojawi się obrzęk i ograniczenie obciążania kończyny. Standardy opisowe w radiologii zalecają, żeby przy złamaniach śródstopia zawsze podać: które kości są złamane (numer I–V), lokalizację w obrębie kości (podstawa, trzon, głowa), typ złamania (poprzeczne, skośne, wieloodłamowe) oraz stopień przemieszczenia. Tu mamy złamania trzonów III i IV kości, wyraźnie oddzielone od sąsiednich struktur, bez zajęcia stawów śródstopno‑paliczkowych. W praktyce technika zdjęcia też ma znaczenie: prawidłowe ułożenie stopy i odpowiednia ekspozycja pozwalają odróżnić cienkie linie złamania od nakładających się cieni czy naczyń. W codziennej pracy dobrze jest porównywać szerokość i przebieg jamy szpikowej wszystkich kości śródstopia – jeśli dwie z nich nagle „łamią linię”, to zwykle właśnie tam kryje się złamanie.

Pytanie 14

Zgodnie z procedurą wzorcową w badaniu MR należy ułożyć pacjenta na brzuchu do diagnostyki

A. gruczołu piersiowego.
B. stawu barkowego.
C. kręgosłupa szyjnego.
D. jamy brzusznej.
Prawidłowo – w standardowych procedurach obrazowania MR gruczołu piersiowego pacjentkę układa się na brzuchu, czyli w pozycji pronacyjnej. To jest tzw. pozycja na brzuchu z piersiami swobodnie zwisającymi w specjalnych otworach cewki piersiowej. Dzięki temu gruczoł piersiowy nie jest spłaszczony przez ciężar własnego ciała, lepiej się układa i można uzyskać jednorodne wypełnienie kontrastem oraz równomierne pole magnetyczne. Dodatkowo taka pozycja poprawia separację tkanek i zmniejsza artefakty ruchowe związane z oddychaniem. W praktyce technik MR stosuje dedykowaną cewkę piersiową (breast coil), w której piersi są „zawieszone” w polu widzenia, a klatka piersiowa i klatka kostna są podparte. Moim zdaniem to jedno z badań, gdzie pozycjonowanie ma kluczowe znaczenie dla jakości diagnostycznej – źle ułożona pacjentka to potem problem z oceną zmian ogniskowych, naciekania ściany klatki piersiowej czy węzłów chłonnych. W wytycznych dotyczących badań MR piersi (np. EUSOBI, ACR) wyraźnie podkreśla się konieczność stosowania pozycji na brzuchu i wysokopolowego skanera z odpowiednią sekwencją dynamiczną po kontraście. W badaniach kontrolnych po leczeniu oszczędzającym pierś, w ocenie wieloogniskowości raka, a także u pacjentek z implantami silikonowymi, ta pozycja pozwala na lepsze odróżnienie zmienionego nowotworowo miąższu od blizn, zmian zapalnych czy pofałdowanych implantów. Warto też pamiętać, że ułożenie na brzuchu poprawia komfort psychiczny wielu pacjentek, daje poczucie większej intymności i zmniejsza lęk, co przekłada się na mniejszą liczbę ruchów i lepszą jakość obrazów. W diagnostyce jamy brzusznej, barku czy odcinka szyjnego kręgosłupa pozycja standardowa jest inna, dlatego właśnie odpowiedź dotycząca gruczołu piersiowego najlepiej odzwierciedla procedurę wzorcową.

Pytanie 15

Które zdjęcia należy wykonać pacjentom z chorobą reumatoidalną stawów kolanowych?

A. AP i boczne obu stawów kolanowych.
B. AP obu stawów kolanowych i osiowe rzepek.
C. AP i boczne stawu kolanowego prawego.
D. AP i boczne stawu kolanowego lewego.
Prawidłowo wskazano, że u pacjentów z reumatoidalnym zapaleniem stawów kolanowych wykonuje się projekcje AP i boczne obu stawów kolanowych. W RZS zmiany są zwykle wielostawowe, symetryczne i postępujące, dlatego standardem jest obrazowanie obu kolan, a nie tylko jednego, nawet jeśli pacjent zgłasza ból głównie po jednej stronie. W projekcji AP oceniamy przestrzeń stawową, ustawienie osi kończyny, ewentualne podwichnięcia, nadżerki kostne w obrębie kłykci, obecność osteoporozy przystawowej. Projekcja boczna pozwala lepiej zobaczyć zarys rzepki, powierzchnie stawowe, wysięk w jamie stawu (tzw. objaw zatarcia zarysu fałdów tłuszczowych), a także deformacje zgięciowe. Moim zdaniem ważne jest też to, że wykonując badanie obu kolan, mamy punkt odniesienia – czasem jedno kolano jest zajęte mocniej, drugie słabiej, ale porównanie symetrii zmian bardzo pomaga w ocenie zaawansowania RZS. W wielu ośrodkach przy podejrzeniu chorób zapalnych stawów stosuje się tzw. „serię reumatologiczną” RTG – zawsze z uwzględnieniem obu stron ciała (np. obu rąk, obu stóp, obu kolan). To po prostu dobra praktyka, bo RZS jest chorobą układową, a nie problemem jednego, przypadkowego stawu. W praktyce technik radiologii powinien pamiętać, że zlecenie „stawy kolanowe w RZS” domyślnie oznacza projekcje AP i boczne obu kolan, z prawidłowym ułożeniem, centrowaniem i ochroną gonad, a nie ograniczanie się tylko do strony bardziej bolesnej.

Pytanie 16

Którą metodę badania zastosowano w obrazowaniu stawu kolanowego?

Ilustracja do pytania
A. MR, obraz T1- zależny.
B. MR, obraz T2- zależny.
C. TK z kontrastem.
D. TK.
Na przedstawionym obrazie stawu kolanowego łatwo się pomylić, jeśli nie kojarzy się typowych cech poszczególnych metod obrazowania. Wiele osób z przyzwyczajenia zakłada, że przekrojowe obrazy o wysokiej rozdzielczości to tomografia komputerowa, ale tutaj to myślenie prowadzi na manowce. W TK, zarówno bez kontrastu, jak i z kontrastem jodowym, obraz ma zupełnie inną charakterystykę: kość korowa jest bardzo jasna, wręcz biała, szpik kostny ma mniejszy kontrast względem otoczenia, a tłuszcz nie odcina się tak spektakularnie. Dodatkowo, w rutynowej TK stawu kolanowego nie uzyskujemy tak dobrej wizualizacji tkanek miękkich, więzadeł i łąkotek jak w MR, szczególnie w obrazach o wysokim kontraście tkanek miękkich.
Podanie kontrastu w TK zmienia głównie uwidocznienie naczyń i struktur silnie unaczynionych lub zapalnych, ale nie sprawi, że tłuszcz stanie się dominująco jasny, a płyn stosunkowo ciemny. To jest typowy błąd myślowy: założenie, że „kontrast = lepszy obraz wszystkiego”. W rzeczywistości charakter obrazu w TK jest wciąż determinowany przez pochłanianie promieniowania rentgenowskiego, a nie przez właściwości magnetyczne protonów, jak w MR.
Z kolei pomylenie sekwencji MR T1‑zależnej z T2‑zależną wynika najczęściej z niepewności, jak zachowuje się płyn. W T2 płyn stawowy i wysięki są bardzo jasne, wręcz świecą, co jest wykorzystywane do wykrywania obrzęku, wysięku, zmian zapalnych. W T1 jest odwrotnie: tłuszcz jest jasny, a płyn raczej ciemny lub pośredni. Jeśli na obrazie widzisz jasny szpik kostny i stosunkowo ciemną jamę stawową, to nie jest T2. W dobrze ułożonych protokołach MR stawu kolanowego zawsze łączy się obie sekwencje, ale trzeba umieć je odróżnić po samym wyglądzie tkanek.
Z mojego doświadczenia, kluczowe jest patrzenie nie tylko na jedną strukturę, ale na cały „schemat” jasności: kości, tłuszcz podskórny, płyn, mięśnie. Jeżeli wszystko wygląda bardzo „miękko”, z wysokim kontrastem tkanek miękkich i bez typowej dla TK bardzo wyraźnej, białej kory kostnej, to prawie na pewno patrzysz na MR, a nie TK. Świadome rozróżnianie tych cech to podstawa poprawnej interpretacji badań w diagnostyce obrazowej narządu ruchu.

Pytanie 17

Cholangiografia to badanie radiologiczne

A. pęcherza moczowego.
B. dróg moczowych.
C. pęcherzyka żółciowego.
D. dróg żółciowych.
Cholangiografia to klasyczne badanie radiologiczne układu żółciowego, w którym uwidacznia się przede wszystkim drogi żółciowe – wewnątrzwątrobowe i zewnątrzwątrobowe. Sama nazwa już podpowiada zakres: „chole” odnosi się do żółci, a „-graphia” do obrazowania. W praktyce klinicznej cholangiografia polega na podaniu środka cieniującego (kontrastu jodowego) do dróg żółciowych i wykonaniu serii zdjęć RTG lub obrazów fluoroskopowych. Dzięki temu radiolog może ocenić przebieg przewodów, ich szerokość, obecność zwężeń, zastoju żółci, złogów czy przecieków pooperacyjnych. W codziennej pracy szpitalnej spotyka się różne techniki cholangiografii: śródoperacyjną podczas cholecystektomii laparoskopowej, przezskórną przez wątrobę (PTC), a także cholangiopankreatografię wsteczną (ERCP), która łączy endoskopię z kontrolą radiologiczną. Moim zdaniem warto zapamiętać, że celem tego badania nie jest sam pęcherzyk żółciowy, tylko cały „system rur” od wątroby do dwunastnicy. Standardy dobrej praktyki wymagają m.in. prawidłowego przygotowania pacjenta, oceny przeciwwskazań do kontrastu jodowego (alergia, niewydolność nerek), osłony radiologicznej personelu i minimalizacji dawki promieniowania przy zachowaniu odpowiedniej jakości obrazu. W diagnostyce żółtaczki mechanicznej, kamicy przewodowej czy przed zabiegami endoskopowymi dróg żółciowych cholangiografia jest jednym z kluczowych narzędzi – pozwala nie tylko rozpoznać patologię, ale często od razu zaplanować leczenie zabiegowe.

Pytanie 18

Na przekroju poprzecznym TK mózgu strzałką wskazano obszar

Ilustracja do pytania
A. hyperdensyjny w móżdżku.
B. hypodensyjny w płacie czołowym.
C. hypodensyjny w móżdżku.
D. hyperdensyjny w płacie czołowym.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK głowy widoczny jest obraz w projekcji osiowej na poziomie tylnego dołu czaszki. Strzałka wyraźnie wskazuje strukturę położoną w obrębie móżdżku, poniżej półkul mózgowych i powyżej otworu wielkiego. Z mojego doświadczenia w opisywaniu takich badań najczęstszy błąd to pomylenie tego poziomu z płatami potylicznymi, ale tutaj widać typowy układ półkul móżdżku i robaka móżdżku. Zaznaczony obszar jest jaśniejszy niż prawidłowa tkanka móżdżku, czyli ma większą gęstość w jednostkach Hounsfielda – mówimy więc, że jest hyperdensyjny. W TK bez kontrastu taka hyperdensyjna zmiana w móżdżku najczęściej sugeruje świeży krwotok śródmózgowy lub krwotok do guza. W praktyce klinicznej rozpoznanie hyperdensyjnego ogniska w móżdżku ma duże znaczenie, bo krwotok w tej lokalizacji może szybko dawać wzrost ciśnienia śródczaszkowego i ucisk pnia mózgu. Standardowo, zgodnie z dobrymi praktykami radiologicznymi, opisując taki obraz, zwraca się uwagę na lokalizację (półkula móżdżku, robak), gęstość zmiany, obecność obrzęku, przemieszczenie struktur pośrodkowych i ewentualne poszerzenie układu komorowego. Warto też pamiętać, że hyperdensyjny obszar w TK może wynikać nie tylko z krwi, ale też z zwapnień, materiału kontrastowego lub ciała obcego, dlatego zawsze ocenia się kontekst kliniczny i porównuje z innymi warstwami oraz z wcześniejszymi badaniami. Moim zdaniem to pytanie dobrze uczy podstawowego odruchu: najpierw lokalizacja anatomiczna (tu móżdżek), dopiero potem charakter densyjny (hyper- czy hypodensyjny).

Pytanie 19

Który zestaw zdjęć narządów klatki piersiowej należy wykonać u pacjenta z podejrzeniem lewostronnego zapalenia płuc?

A. PA i lewoboczne.
B. AP i lewoboczne.
C. PA i prawoboczne.
D. AP i prawoboczne.
Prawidłowo – przy podejrzeniu lewostronnego zapalenia płuc standardem jest wykonanie zdjęcia PA (projekcja tylno‑przednia) oraz zdjęcia bocznego lewobocznego. Projekcja PA jest podstawową projekcją klatki piersiowej u pacjentów, którzy mogą stać lub siedzieć. Promień wchodzi od tyłu (posterior) i wychodzi z przodu (anterior), co daje dobrą jakość obrazu, właściwe powiększenie struktur serca i prawidłową ocenę pól płucnych. Moim zdaniem to jest taki „złoty standard” w radiografii klatki piersiowej u przytomnych, współpracujących pacjentów. Drugim, kluczowym badaniem jest projekcja boczna – w tym przypadku lewoboczna. Lewy bok pacjenta przylega do detektora, dzięki czemu struktury po lewej stronie klatki piersiowej (m.in. lewa połowa klatki, lewy płat dolny, segmenty języczkowe) są mniej powiększone i wyraźniej widoczne. Właśnie dlatego w podejrzeniu lewostronnego zapalenia płuc wybiera się lewoboczne, a nie prawoboczne zdjęcie. W praktyce klinicznej często na zdjęciu PA zmiany zapalne mogą się „chować” za sercem lub nakładać na inne struktury. Projekcja boczna pomaga wtedy ustalić, czy naciek jest w płacie górnym, dolnym, czy w segmencie języczkowym, oraz czy zmiana jest rzeczywiście w miąższu płuca, czy np. w śródpiersiu. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią też, że komplet PA + boczne daje dużo większą pewność diagnostyczną niż samo PA, szczególnie przy zmianach jednostronnych. W niektórych ośrodkach, gdy pacjent jest wydolny krążeniowo i oddechowo, taki zestaw projekcji jest traktowany jako badanie wyjściowe przy każdej podejrzanej patologii płuc. Z mojego doświadczenia technicznego wynika, że prawidłowy dobór projekcji oszczędza potem dodatkowych badań i skraca czas diagnostyki.

Pytanie 20

Na scyntygramie kości strzałkami oznaczono ogniska

Ilustracja do pytania
A. osteoporozy.
B. przerzutów nowotworowych.
C. zmian zwyrodnieniowych.
D. stanów zapalnych.
Na przedstawionym obrazie widzisz klasyczne scyntygram kości całego ciała po podaniu radiofarmaceutyku znakowanego technetem-99m (najczęściej MDP lub HDP). Ogniska zaznaczone strzałkami to tzw. „hot spots” – miejsca wzmożonego gromadzenia znacznika. W praktyce klinicznej, przy takim rozsianym, wieloogniskowym, asymetrycznym wychwycie w kościach osiowych i w nasadach kości długich, najbardziej typowy obraz dotyczy właśnie przerzutów nowotworowych do kości. Moim zdaniem to jest wręcz podręcznikowy przykład rozsianej choroby przerzutowej, np. w raku prostaty czy raku piersi. Radiofarmaceutyk kumuluje się w miejscach zwiększonego obrotu kostnego i aktywności osteoblastów. Przerzut osteoblastyczny powoduje intensywną przebudowę kostną, dlatego na scyntygrafii widzimy liczne, nieregularne, mocno świecące ogniska. Standardy medycyny nuklearnej (EANM, SNMMI) podkreślają, że w ocenie scyntygrafii kości kluczowy jest rozkład zmian: mnogie, rozsiane, różnej wielkości ogniska, szczególnie w kręgosłupie, żebrach, miednicy i bliższych częściach kości udowych, są wysoce podejrzane o przerzuty. W praktyce technik i lekarz zawsze korelują obraz scyntygrafii z wywiadem onkologicznym pacjenta, poziomem PSA, markerami nowotworowymi, a także z badaniami RTG, TK lub MR, żeby potwierdzić charakter zmian. Scyntygrafia jest bardzo czuła, ale mniej swoista, dlatego interpretacja wymaga doświadczenia i znajomości typowych pułapek, takich jak złamania, zwyrodnienia czy ogniska zapalne. W badaniach kontrolnych po leczeniu onkologicznym ten typ obrazu pozwala ocenić progresję lub regresję zmian przerzutowych, co ma duże znaczenie dla dalszego planowania terapii.

Pytanie 21

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na zamieszczonym obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Trzon kości ramiennej.
B. Guzek mniejszy kości ramiennej.
C. Guzek większy kości ramiennej.
D. Głowę kości ramiennej.
Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałka wskazuje gużek większy kości ramiennej, czyli bocznie położoną wyniosłość nasady bliższej. W klasycznych projekcjach MR barku gużek większy leży bardziej na zewnątrz (lateralnie) i nieco ku górze w stosunku do głowy kości ramiennej. To właśnie na nim przyczepia się większość ścięgien stożka rotatorów: nadgrzebieniowy, podgrzebieniowy i obły mniejszy. Dlatego w praktyce radiologicznej i ortopedycznej jest to punkt orientacyjny numer jeden przy ocenie urazów barku, konfliktu podbarkowego czy uszkodzeń stożka rotatorów. Moim zdaniem, jak ktoś dobrze „ogarnie” lokalizację guzka większego na MR, to połowa opisu badania barku staje się prostsza. W sekwencjach T1 i PD gużek większy ma typowy sygnał dla kości zbitej z cienką warstwą jasnej szpiki w środku, otoczony jest strukturami mięśniowo-ścięgnistymi. W przeciwieństwie do głowy kości ramiennej, która ma kształt bardziej kulisty i jest pokryta chrząstką, guzek większy jest nieregularną wyniosłością boczną. W dobrych praktykach opisu MR barku zawsze ocenia się: zarysy guzka większego, obecność nadżerek, osteofitów, obrzęku szpiku oraz relację do kaletki podbarkowej. To pozwala wcześnie wychwycić zmiany przeciążeniowe u pracowników fizycznych, sportowców czy nawet u osób pracujących długo przy komputerze z ręką w wymuszonej pozycji. W technice obrazowania ważne jest też prawidłowe ułożenie pacjenta – niewielka rotacja zewnętrzna ramienia lepiej odsłania guzek większy i przyczepy stożka rotatorów, co jest standardem w wielu pracowniach.

Pytanie 22

Przyczyną zaniku kostnego jest

A. utrata macierzy kostnej.
B. duży i częsty wysiłek.
C. przedawkowanie spożycia wapnia.
D. nadmiar witaminy D3.
Prawidłowo wskazana przyczyna zaniku kostnego to utrata macierzy kostnej. Kość nie jest strukturą „martwą”, tylko żywą tkanką, która stale się przebudowuje. Podstawą tej przebudowy jest właśnie macierz kostna, czyli rusztowanie zbudowane głównie z kolagenu typu I, na którym odkładają się sole mineralne – głównie fosforan wapnia w postaci hydroksyapatytu. Gdy dochodzi do przewagi procesów resorpcji (działanie osteoklastów) nad tworzeniem nowej tkanki kostnej (osteoblasty), macierz jest stopniowo tracona i rozwija się zanik kostny, np. w osteoporozie czy przy długotrwałym unieruchomieniu kończyny. W praktyce klinicznej widać to bardzo wyraźnie w badaniach obrazowych: na zdjęciach RTG obserwuje się obniżenie gęstości kostnej, ścieńczenie beleczek kostnych, poszerzenie jam szpikowych. W densytometrii (DXA) notuje się spadek T-score, co od razu kojarzy się z utratą masy i jakości macierzy kostnej. Moim zdaniem warto zapamiętać, że sama obecność wapnia to za mało – bez prawidłowej macierzy kolagenowej nie ma gdzie tego wapnia „przyczepić”. Dlatego w profilaktyce i leczeniu osteoporozy tak duży nacisk kładzie się nie tylko na suplementację wapnia i witaminy D3, ale też na aktywność fizyczną, prawidłową dietę białkową oraz unikanie leków i stanów, które nasilają resorpcję kości. W standardach postępowania (np. zalecenia towarzystw osteologicznych) wyraźnie podkreśla się rolę równowagi między tworzeniem macierzy a jej degradacją: jeśli ta równowaga jest zaburzona na korzyść utraty, to właśnie wtedy rozwija się zanik kostny, widoczny później w badaniach obrazowych i objawach klinicznych, jak złamania niskoenergetyczne czy obniżenie wzrostu.

Pytanie 23

Podczas wykonywania zdjęcia rentgenowskiego lewobocznego czaszki promień centralny powinien przebiegać

A. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
B. od lewej do prawej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
C. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny czołowej.
D. od prawej do lewej strony czaszki, prostopadle do płaszczyzny strzałkowej.
Źródłem problemów przy tym pytaniu jest zwykle pomylenie płaszczyzn anatomicznych oraz kierunku biegu promienia z tym, co faktycznie chcemy zobrazować. W projekcji lewobocznej czaszki badamy lewą stronę głowy, więc ta lewa połowa powinna przylegać do detektora. Jeśli ktoś zakłada, że promień ma biec od lewej do prawej, to w praktyce ustawia lampę po stronie badanej, a detektor po stronie przeciwnej. To powoduje, że obraz struktur po stronie lewej będzie bardziej powiększony i mniej ostry, bo znajdują się one dalej od detektora. Jest to sprzeczne z podstawową zasadą radiografii: część, którą analizujemy najdokładniej, umieszczamy jak najbliżej detektora, a lampa jest po stronie przeciwnej. Drugim typowym błędem jest wybór promienia prostopadłego do płaszczyzny czołowej. Płaszczyzna czołowa dzieli ciało na część przednią i tylną, a w projekcjach bocznych w ogóle nie o nią chodzi. W lewobocznym ustawieniu pacjent stoi lub leży bokiem do detektora, więc jego płaszczyzna strzałkowa jest równoległa do detektora, a czołowa – prostopadła. Gdyby promień był prostopadły do płaszczyzny czołowej, to tak naprawdę otrzymalibyśmy projekcję typu AP lub PA (przednio–tylną lub tylno–przednią), a nie boczną. Czyli obraz nie odpowiadałby temu, co opisujemy jako standardową lewą projekcję boczną. Z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie często mylą „prostopadle do detektora” z „prostopadle do jakiejś płaszczyzny anatomicznej” i automatycznie kojarzą płaszczyznę czołową z większością badań czaszki, bo sporo projekcji jest czołowych. Tutaj jednak kluczowa jest płaszczyzna strzałkowa, bo to ona ustawia się równolegle do detektora przy bocznych projekcjach. Dlatego poprawne podejście to: lewa strona do detektora, lampa po prawej, promień idzie z prawej na lewą, pod kątem 90° do płaszczyzny strzałkowej. Każde inne ustawienie albo psuje geometrię obrazu, albo daje w praktyce inną projekcję niż boczna, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się „prawie dobrze”.

Pytanie 24

Na radiogramie TK głowy strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. zatokę sitową.
B. zbiornik wielki.
C. przegrodę nosową.
D. zatokę klinową.
Na tym typie przekroju TK bardzo łatwo pomylić poszczególne zatoki przynosowe i inne struktury linii pośrodkowej, jeśli nie ma się wyrobionego nawyku patrzenia na typowe punkty orientacyjne. Jednym z częstych błędów jest branie zatoki klinowej za zatokę sitową. Zatoka sitowa składa się z licznych drobnych komórek powietrznych położonych bardziej do przodu, między jamą nosową a oczodołami. Na przekrojach poprzecznych wygląda raczej jak „plaster miodu” po obu stronach przegrody nosowej, a nie jak pojedyncza, centralnie położona jama. Jeżeli na obrazie widzimy jedną, stosunkowo dużą, dobrze ograniczoną jamę w linii pośrodkowej, leżącą głębiej, to jest to typowy obraz zatoki klinowej, a nie sitowej. Kolejne nieporozumienie dotyczy zbiornika wielkiego. Zbiornik wielki (cisterna magna) jest strukturą płynową należącą do przestrzeni podpajęczynówkowej, zlokalizowaną ku tyłowi od rdzenia przedłużonego i poniżej móżdżku. W TK będzie miał gęstość zbliżoną do płynu mózgowo-rdzeniowego i lokalizuje się w tylnej jamie czaszki, zdecydowanie nie w obrębie podstawy czaszki przedniej. Na załączonym obrazie wyraźnie widać, że strzałka wskazuje strukturę kostno-powietrzną w trzonie kości klinowej, a nie przestrzeń płynową w dole tylnym. Zdarza się też, że ktoś automatycznie widząc strukturę w linii pośrodkowej, wpisuje w głowie „przegroda nosowa”. Przegroda nosowa to jednak cienka, pionowa struktura chrzęstno-kostna dzieląca jamę nosową na dwie połowy. W TK będzie ona wyglądała jak linijne zgrubienie kostne i chrzęstne, przebiegające od przodu do tyłu, a nie jak wydzielona jama powietrzna. Tutaj strzałka celuje w przestrzeń wypełnioną powietrzem, otoczoną kością, leżącą za jamą nosową, czyli dokładnie w typowym miejscu zatoki klinowej. Z mojego doświadczenia typowy błąd myślowy polega na ocenianiu tylko jednego elementu – np. że coś jest ciemne, więc „pewnie zatoka” – bez uwzględnienia pełnej topografii: położenia względem oczodołów, siodła tureckiego, dołów czaszki. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią jasno: najpierw identyfikujemy płaszczyznę, potem orientujemy się na podstawie kości czaszki i dopiero na tym tle przyporządkowujemy nazwy zatok i innych struktur. Dzięki temu unika się właśnie takich pomyłek jak zamiana zatoki klinowej z sitową czy mylenie jam powietrznych z przestrzeniami płynowymi OUN.

Pytanie 25

Na radiogramie uwidoczniono złamanie

Ilustracja do pytania
A. dalszego końca kości ramiennej.
B. wyrostka kruczego.
C. wyrostka barkowego łopatki.
D. bliższego końca kości ramiennej.
Na radiogramie widać typowe złamanie bliższego końca kości ramiennej – linia złamania przebiega w okolicy szyjki chirurgicznej, tuż poniżej głowy kości ramiennej. Głowa kości nadal tworzy staw ramienny z panewką łopatki, natomiast dalsza część trzonu jest wyraźnie odłamana i nieco przemieszcza się ku dołowi. To właśnie takie położenie i kształt odłamów jest klasyczną cechą złamania bliższego końca kości ramiennej, a nie wyrostków łopatki czy dalszego odcinka ramienia. W standardach opisu RTG barku zwraca się uwagę na cztery główne fragmenty wg Neera: głowę kości ramiennej, guzek większy, guzek mniejszy i trzon w okolicy szyjki chirurgicznej. Tutaj uszkodzony jest segment przy szyjce, co kwalifikuje się jako złamanie bliższego końca. W praktyce klinicznej takie złamania często leczy się zachowawczo – temblak, orteza, wczesna rehabilitacja bierna – chyba że przemieszczenie fragmentów przekracza przyjęte kryteria (np. >1 cm lub >45° ustawienia, wg klasycznych zaleceń ortopedycznych). Z mojego doświadczenia, przy ocenie tego typu zdjęć warto zawsze prześledzić ciągłość kory kości od głowy aż po trzon – każda przerwa w zarysie korowej, załamanie linii czy nagła zmiana osi kości sugeruje złamanie. Dodatkowo, na zdjęciu barku trzeba świadomie identyfikować anatomiczne punkty orientacyjne: głowę kości ramiennej, szyjkę anatomiczną i chirurgiczną, guzki, wyrostek barkowy oraz obojczyk. Dzięki temu łatwiej odróżnić, czy uszkodzony jest element łopatki, czy jednak kości ramiennej. W dobrych praktykach obrazowania barku, zwłaszcza przy urazach, zaleca się wykonanie co najmniej dwóch projekcji (AP i osiowej lub Y łopatki), ale już w tej projekcji AP uszkodzenie bliższego końca ramienia jest bardzo dobrze widoczne.

Pytanie 26

Zaznaczona strzałką struktura anatomiczna na obrazie rezonansu magnetycznego to

Ilustracja do pytania
A. komora.
B. szyszynka.
C. sierp mózgu.
D. móżdżek.
Na tym obrazie rezonansu magnetycznego mózgowia w projekcji strzałkowej łatwo wpaść w pułapkę i pomylić zaznaczoną strukturę z innymi elementami linii środkowej. Strzałka nie wskazuje jednak ani sierpa mózgu, ani szyszynki, ani móżdżku, tylko światło komory wypełnione płynem mózgowo‑rdzeniowym. Sierp mózgu jest wypustką opony twardej, biegnie wzdłuż szczeliny podłużnej mózgu i na MR ma charakterystyczny, cienki, sierpowaty kształt przylegający do wewnętrznej powierzchni kości czaszki, między półkulami. Leży wyraźnie bardziej obwodowo, przy sklepistości, a nie centralnie w obrębie miąższu mózgowia. Typowym błędem jest utożsamianie każdej „linii pośrodku” z sierpem, bez analizy położenia względem kości i kory mózgu. Szyszynka natomiast to mały gruczoł dokrewny, położony nad pokrywą śródmózgowia, za komorą III. Na obrazach MR ma raczej punktowy, owalny kształt i często zawiera zwapnienia lepiej widoczne w TK niż w MR. Nie zajmuje tak rozległego obszaru jak komory i nie ma postaci podłużnej jamy z płynem. Z kolei móżdżek lokalizuje się w dole tylnym czaszki, pod płatem potylicznym, za pniem mózgu. Na przekroju strzałkowym widać jego charakterystyczną, pofałdowaną strukturę i robaka móżdżku, ale zdecydowanie nie w tej okolicy, gdzie znajduje się układ komorowy. Częstym schematem myślowym jest patrzenie tylko na „kształt” bez uwzględnienia topografii – a w diagnostyce obrazowej, zgodnie ze standardami, zawsze analizujemy położenie względem kości, pnia mózgu, ciała modzelowatego oraz osi czaszki. Komora jest jamą z płynem, położoną centralnie, wzdłuż linii środkowej i to właśnie ten zestaw cech pozwala ją pewnie odróżnić od opon, gruczołów czy struktur tylnego dołu czaszki.

Pytanie 27

Którą kość zaznaczono strzałką na radiogramie stopy?

Ilustracja do pytania
A. Kość łódkowatą.
B. Kość sześcienną.
C. Kość klinowatą boczną.
D. Kość skokową.
Na radiogramie stopy w projekcji AP strzałka wskazuje kość sześcienną, czyli jedną z kości stępu położoną po stronie bocznej. Kość sześcienna leży dystalnie w stosunku do kości piętowej, a proksymalnie do IV i V kości śródstopia, częściowo także sąsiaduje z III kością śródstopia. Od strony przyśrodkowej łączy się z kością klinowatą boczną oraz z kością łódkowatą. Na prawidłowo wykonanym RTG łatwo ją zlokalizować właśnie jako boczną kość stępu, tworzącą jakby „kostkę” pomiędzy piętą a bocznymi kośćmi śródstopia. Moim zdaniem kluczowe jest tu świadome „czytanie” obrazu: zaczynamy od kości piętowej, idziemy dystalnie po stronie bocznej i pierwsza wyraźna kość stępu przed piętą to właśnie kość sześcienna. W praktyce technika radiologii często musi ocenić tę kość pod kątem złamań zmęczeniowych, urazów w obrębie stawu Choparta, a także przy deformacjach stopy, np. w stopie końsko‑szpotawej. W dobrych praktykach opisowych zwraca się uwagę na ciągłość zarysów korowych kości, szerokość szpar stawowych z sąsiednimi kośćmi śródstopia oraz ewentualne odłamy awulsyjne przy przyczepach więzadeł. W badaniach kontrolnych po unieruchomieniu gipsowym technik powinien zadbać o identyczne lub bardzo zbliżone pozycjonowanie, żeby lekarz mógł wiarygodnie porównać zrost w obrębie kości sześciennej. To z pozoru mała kość, ale w biomechanice stopy odgrywa dość istotną rolę, stabilizując boczny filar stopy i przenosząc obciążenia przy chodzeniu i bieganiu.

Pytanie 28

Do zdjęcia prawych otworów międzykręgowych kręgosłupa szyjnego pacjent stoi w skosie

A. lewym przednim.
B. prawym przednim.
C. lewym tylnym.
D. prawym tylnym.
W tym zadaniu cała trudność polega na zrozumieniu logiki projekcji skośnych kręgosłupa szyjnego, a nie tylko na zapamiętaniu skrótu. Typowy błąd polega na myleniu, po której stronie widoczne są otwory międzykręgowe w zależności od tego, czy wybieramy skos przedni czy tylny i z której strony pada promień. W odpowiedziach z określeniem „prawy tylny” oraz „prawy przedni” często kryje się intuicyjne myślenie: skoro badamy prawe otwory, to wybiorę projekcję „prawą”. Niestety w kręgosłupie szyjnym tak to nie działa. W projekcjach skośnych szyi otwory międzykręgowe najlepiej uwidaczniają się po stronie przydetektorowej, czyli tej bliżej kasety. Jeśli pacjent stoi w prawym tylnym skosie (RPO), to bliżej detektora znajduje się lewa strona szyi, a promień wchodzi od strony prawej tylnej. Efekt jest taki, że lepiej uwidocznimy LEWE otwory międzykręgowe, a nie prawe. Analogicznie, przy prawym przednim skosie (RAO) promień wchodzi od przodu po prawej stronie, ale nadal strona bliższa detektorowi będzie lewa, więc diagnostycznie wyraźniejsze będą lewe otwory. To jest bardzo typowe złudzenie: skupiamy się na tym, skąd pada promień, a nie na tym, która strona jest przy detektorze. Odpowiedź z „lewym przednim” też jest myląca, bo ktoś może założyć, że skoro lewa, to będzie widoczna prawa strona, ale przy projekcjach przednich (LAO/RAO) otwory oglądamy z innej geometrii wiązki, i standardowo do oceny szyjnych otworów międzykręgowych preferuje się projekcje tylne skośne, właśnie LPO i RPO. W praktyce klinicznej przyjęło się, że: LPO – oglądamy prawe otwory, RPO – oglądamy lewe otwory. Jeżeli wybierzemy niewłaściwy skos, obraz będzie mało przydatny diagnostycznie, a pacjent niepotrzebnie dostanie kolejną dawkę promieniowania przy powtórce badania. Dobra praktyka to zawsze myśleć: którą stronę chcę przyłożyć do detektora, a dopiero potem dobierać projekcję i kierunek wiązki, zamiast kierować się tylko intuicyjną nazwą skosu.

Pytanie 29

Którą strukturę anatomiczną oznaczono strzałką na obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Zbiornik mostowy.
B. Most.
C. Rdzeń przedłużony.
D. Móżdżek.
Na obrazie widoczny jest klasyczny strzałowy skan MR głowy (rezonans magnetyczny w projekcji strzałkowej), a strzałka wskazuje na móżdżek. Widzisz położenie tej struktury: znajduje się ku tyłowi od pnia mózgu (mostu i rdzenia przedłużonego) oraz powyżej części szyjnej rdzenia kręgowego, w tylnym dole czaszki. Charakterystyczny jest zarys tzw. drzewka życia – drobne, listewkowate zakręty móżdżku oddzielone bruzdami, co w MR T1/T2 daje taki „pierzasty” obraz. To właśnie ten układ fałdów najłatwiej zapamiętać w praktyce. Móżdżek składa się z dwóch półkul i robaka móżdżku pośrodku; na obrazie strzałkowym zwykle dobrze widać robaka jako strukturę leżącą w linii pośrodkowej, za komorą IV. W codziennej praktyce technika obrazowania móżdżku jest istotna np. w diagnostyce udarów w tylnym dole czaszki, guzów kąta mostowo-móżdżkowego, zmian demielinizacyjnych czy malformacji Arnolda–Chiariego. Dobre ułożenie pacjenta, cienkie warstwy i brak artefaktów ruchowych są kluczowe, bo struktury są małe i łatwo coś przeoczyć. Moim zdaniem warto wyrobić sobie nawyk „odhaczania” kolejno: półkule mózgu, pień mózgu, móżdżek, komory – zawsze w tej samej kolejności. Taka rutyna bardzo pomaga przy szybkiej ocenie MR zgodnie z zaleceniami opisowymi stosowanymi w radiologii. Rozpoznawanie anatomicznych struktur móżdżku na MR to podstawa, żeby potem móc świadomie ocenić patologie, a nie tylko „patrzeć na szarości”.

Pytanie 30

Zgodnie z procedurą wzorcową w badaniu MR należy ułożyć pacjenta na brzuchu do diagnostyki

A. stawu barkowego.
B. kręgosłupa szyjnego.
C. gruczołu piersiowego.
D. jamy brzusznej.
Prawidłowo – w standardowej procedurze rezonansu magnetycznego gruczołu piersiowego pacjentkę układa się w pozycji na brzuchu (pozycja pronacyjna). To nie jest przypadek ani wygoda pracowni, tylko wymóg poprawnego pozycjonowania piersi w specjalnej cewce dedykowanej do badania sutka. Cewka piersiowa ma otwory, w które swobodnie „wpadają” piersi, dzięki czemu są odseparowane od klatki piersiowej, mniej się poruszają i można uzyskać wysoką rozdzielczość przestrzenną oraz dobre warunki do podania kontrastu. Moim zdaniem to jedno z badań, gdzie pozycjonowanie robi połowę jakości badania. W pozycji na brzuchu zmniejsza się artefakty od ruchu oddechowego, serca i ściany klatki piersiowej. Piersi zwisają swobodnie, są mniej uciśnięte, a przez to lepiej widoczne są zmiany ogniskowe, architektonika gruczołu, naczynia oraz węzły chłonne w okolicy pachowej. W badaniu MR piersi zgodnie z dobrymi praktykami (ESR, EUSOBI) stosuje się sekwencje dynamiczne po dożylnym podaniu środka kontrastowego, ocenę kinetyki wzmocnienia oraz dokładną analizę tkanek miękkich. Bez prawidłowego ułożenia na brzuchu i użycia odpowiedniej cewki te parametry byłyby dużo gorsze, a samo badanie mogłoby być praktycznie bezużyteczne diagnostycznie, szczególnie przy planowaniu biopsji celowanej czy ocenie odpowiedzi na chemioterapię neoadjuwantową. W praktyce technik zawsze powinien zwrócić uwagę, czy piersi są równo ułożone w otworach cewki, czy nie są skręcone, czy nie ma ucisku kabli, biustonosza, plastrów itp., bo każdy taki drobiazg potem psuje obraz. Dlatego właśnie w procedurach wzorcowych MR piersi pozycja na brzuchu jest standardem, a nie wyjątkiem.

Pytanie 31

Wyniosłość międzykłykciowa znajduje się na nasadzie

A. dalszej kości ramiennej.
B. bliższej kości piszczelowej.
C. bliższej kości łokciowej.
D. dalszej kości udowej.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo nazwa „wyniosłość międzykłykciowa” sugeruje po prostu coś między kłykciami i część osób automatycznie kojarzy to z końcem kości udowej albo ramiennej. Merytorycznie jednak wyniosłość międzykłykciowa jest elementem nasady bliższej kości piszczelowej, a nie żadnej innej kości. Na kości udowej faktycznie mamy kłykcie – przyśrodkowy i boczny – oraz dół międzykłykciowy, ale to jest zagłębienie, a nie wyniosłość. Ten dół znajduje się na nasadzie dalszej kości udowej i stanowi miejsce przebiegu więzadeł krzyżowych, jednak sama kość udowa nie ma „wyniosłości międzykłykciowej” w takim znaczeniu anatomicznym, jak kość piszczelowa. Dlatego odpowiedź wiążąca wyniosłość z dalszą kością udową opiera się na pomieszaniu dwóch różnych struktur: dołu międzykłykciowego i wyniosłości międzykłykciowej. Podobny problem dotyczy kości ramiennej. Na jej nasadzie dalszej mamy nadkłykcie i kłykieć kości ramiennej, czyli struktury biorące udział w tworzeniu stawu łokciowego, ale nie ma tam wyniosłości międzykłykciowej. Nazewnictwo bywa mylące: nadkłykcie to coś innego niż kłykcie, a jeszcze czymś innym jest wyniosłość międzykłykciowa piszczeli. Łatwo tu iść tropem samego słowa „kłykieć” i szukać odpowiedzi w kości ramiennej, bo też tworzy staw, ale to typowy błąd polegający na kojarzeniu po nazwie, a nie po konkretnej topografii anatomicznej. Kość łokciowa również nie ma wyniosłości międzykłykciowej. Na jej nasadzie bliższej znajdują się wyrostek łokciowy, wyrostek dziobiasty i wcięcie bloczkowe, które tworzą staw z bloczkiem kości ramiennej. Tam nie występują kłykcie w sensie budowy stawowej, jak w stawie kolanowym, więc nie może być też struktury „międzykłykciowej”. Z mojego punktu widzenia najczęstszy błąd przy tym pytaniu to przenoszenie pojęć ze stawu kolanowego na inne stawy tylko dlatego, że również mają nasady bliższe i dalsze. W dobrej praktyce nauki anatomii, szczególnie pod kątem diagnostyki obrazowej, warto zawsze łączyć nazwę struktury z konkretnym stawem i kością: wyniosłość międzykłykciowa – kolano – nasada bliższa piszczeli. Dzięki temu na RTG, TK czy MR od razu wiadomo, gdzie jej szukać i jak ją oceniać.

Pytanie 32

Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałką wskazano patologiczny kręg

Ilustracja do pytania
A. Th₈
B. L₃
C. Th₁₀
D. L₁
Prawidłowo wskazany został kręg L₁. Na strzałkowym obrazie MRI odcinka piersiowo‑lędźwiowego zawsze zaczynamy od orientacji anatomicznej: u dołu widoczna jest kość krzyżowa i ostatnie kręgi lędźwiowe, wyżej – przejście piersiowo‑lędźwiowe i kręgi piersiowe. Standardową dobrą praktyką w opisie takich badań jest liczenie kręgów od dołu: od kości krzyżowej (S1) w górę do L5, L4, L3, L2 i właśnie L1 jako najwyższego kręgu lędźwiowego. Na obrazie widać, że patologicznie zmieniony trzon leży tuż powyżej L2 i poniżej pierwszego wyraźnie piersiowego kręgu z przyczepem żeber, co jednoznacznie odpowiada poziomowi L₁. W codziennej pracy technika czy lekarza radiologa takie liczenie kręgów, najlepiej w korelacji z dodatkowymi sekwencjami obejmującymi kość krzyżową, to absolutna podstawa, bo od poprawnej identyfikacji poziomu zależy dalsze leczenie: planowanie zabiegów ortopedycznych, blokad nasierpowych, vertebroplastyk czy napromieniania. Moim zdaniem warto sobie wyrobić nawyk „kotwiczenia” się na charakterystycznych punktach: przejście L5–S1, zarys żeber przy kręgach piersiowych, kształt trzonów i wysokość krążków międzykręgowych. Na rezonansie często korzysta się też z sekwencji całego kręgosłupa lub przynajmniej odcinka piersiowo‑lędźwiowego, żeby nie pomylić L1 z Th12, co bywa częstą wtopą u początkujących. W nowoczesnych standardach opisu (np. według zaleceń towarzystw radiologicznych) podkreśla się konieczność jednoznacznego oznaczenia poziomu, czasem z użyciem znaczników skórnych lub korelacji z wcześniejszym RTG. Poprawne rozpoznanie L₁ w takim obrazie to właśnie przykład stosowania tych zasad w praktyce obrazowej diagnostyki kręgosłupa.

Pytanie 33

Na obrazie rezonansu magnetycznego strzałką oznaczono wyrostek kolczysty kręgu

Ilustracja do pytania
A. szyjnego w płaszczyźnie strzałkowej.
B. piersiowego w płaszczyźnie strzałkowej.
C. piersiowego w płaszczyźnie czołowej.
D. szyjnego w płaszczyźnie czołowej.
Na przedstawionym obrazie MR widzimy odcinek szyjny kręgosłupa w projekcji bocznej, czyli w płaszczyźnie strzałkowej. Strzałka wskazuje na tylną, ostro zakończoną strukturę kostną wychodzącą ku tyłowi od łuku kręgu – to właśnie wyrostek kolczysty kręgu szyjnego. W rezonansie magnetycznym, szczególnie w sekwencjach T1-zależnych, trzon kręgu i łuk mają jednorodny, dość jasny sygnał, a wyrostki kolczyste układają się w charakterystyczny „łańcuszek” za tylną ścianą kanału kręgowego. W odcinku szyjnym łatwo rozpoznać sąsiednie struktury: z przodu tchawicę i przełyk, powyżej podstawę czaszki, a w kanale kręgowym rdzeń kręgowy o bardziej jednorodnym sygnale niż otaczające go krążki międzykręgowe. Moim zdaniem kluczowe jest tu kojarzenie kształtu i położenia: wyrostek kolczysty zawsze leży po stronie tylnej, w linii pośrodkowej, za łukiem kręgu, a w obrazie strzałkowym widzimy go jak „kolce” ustawione jeden za drugim. W praktyce klinicznej taka orientacja w anatomii obrazowej jest bardzo ważna przy ocenie urazów kręgosłupa szyjnego, np. złamań wyrostków kolczystych, zmian zwyrodnieniowych czy ocenie ustawienia kręgów po urazie komunikacyjnym. Dobre rozpoznawanie płaszczyzn obrazowania (strzałkowa vs czołowa vs poprzeczna) jest standardem w diagnostyce MR – technik i lekarz muszą sprawnie kojarzyć przekrój z anatomią 3D pacjenta. W odcinku szyjnym dodatkowo pomaga charakterystyczne wygięcie lordotyczne oraz obecność czaszki nad kręgami szyjnymi, co tutaj też ładnie widać. Poprawne rozpoznanie wyrostka kolczystego świadczy o tym, że potrafisz „czytać” obraz w sposób przestrzenny, a to w radiologii jest, z mojego doświadczenia, absolutna podstawa dobrej praktyki.

Pytanie 34

Na radiogramie stawu barkowego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. wyrostek barkowy łopatki.
B. guzek większy kości ramiennej.
C. wyrostek kruczy łopatki.
D. guzek mniejszy kości ramiennej.
Na zdjęciu RTG barku strzałka wskazuje wyrostek barkowy łopatki (acromion), czyli bocznie położoną część łopatki, która wysuwa się nad głowę kości ramiennej i współtworzy staw barkowo‑obojczykowy (AC). Na standardowej projekcji AP barku acromion widoczny jest jako gęsta, łukowata struktura kostna przebiegająca poziomo nad panewką stawu ramiennego i nad głową kości ramiennej. To właśnie nad nim oceniamy zwężenie przestrzeni podbarkowej, konflikt podbarkowy, osteofity w chorobie zwyrodnieniowej stawu AC czy następstwa przewlekłych przeciążeń stożka rotatorów. Moim zdaniem rozpoznawanie acromionu „na pierwszy rzut oka” to jedna z kluczowych umiejętności przy podstawowej analizie radiogramów barku, bo od jego ustawienia i kształtu zależy prawidłowa interpretacja wielu patologii. W praktyce technika radiologii musi umieć odróżnić wyrostek barkowy od wyrostka kruczego – ten drugi leży bardziej ku przodowi i zwykle jest nieco niżej, ma kształt haczykowaty. W dobrzej wykonanej projekcji AP oraz w projekcji Y‑łopatki acromion tworzy górne ramię litery „Y”. W standardach opisowych zawsze zwraca się uwagę na: ciągłość zarysu acromionu (pęknięcia, złamania), obecność zniekształceń pourazowych, obecność zwapnień przyczepów więzadeł oraz relację acromionu do głowy kości ramiennej (wysokość stawu, ewentualne podwichnięcia). W badaniach MRI i USG to właśnie pod wyrostkiem barkowym ocenia się kaletkę podbarkowo‑podnaramienną i ścięgna stożka rotatorów, więc dobra orientacja anatomiczna na RTG bardzo ułatwia dalszą diagnostykę obrazową i komunikację w zespole z lekarzem ortopedą czy radiologiem.

Pytanie 35

Na obrazie RM uwidoczniono odcinek kręgosłupa

Ilustracja do pytania
A. L w przekroju czołowym.
B. Th w przekroju strzałkowym.
C. Th w przekroju czołowym.
D. L w przekroju strzałkowym.
Na przedstawionym obrazie RM widoczny jest odcinek lędźwiowy kręgosłupa (L) w przekroju strzałkowym, dlatego odpowiedź „L w przekroju strzałkowym” jest prawidłowa. Świadczy o tym kilka charakterystycznych cech. Po pierwsze, kształt trzonów kręgowych i wysokość przestrzeni międzykręgowych odpowiada typowemu obrazowi kręgosłupa lędźwiowego: masywne trzony, brak żeber, szeroki kanał kręgowy z widocznym ogonem końskim. W odcinku piersiowym zawsze widać przyczepy żeber i bardziej klinowaty kształt trzonów, tutaj tego nie ma, więc logika podpowiada, że to L. Po drugie, przekrój strzałkowy rozpoznajemy po tym, że oglądamy kręgosłup „z boku”: widać ułożone jeden nad drugim trzony, krążki międzykręgowe jako „placki” między nimi, ciągły przebieg kanału kręgowego i worka oponowego. W przekroju czołowym (koronalnym) obraz wygląda jak „od przodu lub od tyłu” – kręgi układają się bardziej jak kolumny po obu stronach, a kanał kręgowy jest między nimi centralnie. W praktyce technik obrazowania musi szybko odróżniać płaszczyzny skanowania, bo od tego zależy poprawna interpretacja np. dyskopatii, stenoz kanału czy zmian pourazowych. W badaniach MRI kręgosłupa standardem jest zestaw sekwencji T1 i T2 w płaszczyźnie strzałkowej oraz dodatkowe przekroje poprzeczne na wybranych poziomach – dokładnie tak, jak sugeruje ten obraz. Moim zdaniem warto przyzwyczaić się do „kluczy” anatomicznych: brak żeber = L, widoczne żebra = Th, szeroki worek oponowy z ogonem końskim = odcinek lędźwiowy/stożek rdzeniowy. To bardzo ułatwia codzienną pracę przy konsoli i późniejszą analizę obrazów w systemie PACS.

Pytanie 36

Na obrazie TK nadgarstka uwidocznione jest złamanie kości

Ilustracja do pytania
A. haczykowatej.
B. główkowatej.
C. łódeczkowatej.
D. księżycowatej.
Prawidłowo wskazana została kość łódeczkowata. Na obrazie TK nadgarstka widoczna jest projekcja w płaszczyźnie czołowej, a kość łódeczkowata leży w szeregu bliższym kości nadgarstka, po stronie promieniowej, między wyrostkiem rylcowatym kości promieniowej a kością główkowatą i czworoboczną większą. W TK (tak samo jak w dobrych projekcjach RTG – PA, skośnych, czasem tzw. projekcji Stechera) zwraca się uwagę na ciągłość warstwy korowej i jednorodność struktury beleczkowej. W złamaniu kości łódeczkowatej widzimy szczelinę złamania przechodzącą przez trzon, często z niewielkim przemieszczeniem odłamów lub tylko z zatarciem zarysu korowego. Moim zdaniem to jest jedno z kluczowych złamań, które technik i lekarz radiolog powinni umieć „wyłapać”, bo kość łódeczkowata ma słabsze unaczynienie (zwłaszcza biegun bliższy) i łatwo dochodzi do jałowej martwicy, jeśli uraz zostanie przeoczony. W praktyce klinicznej TK wykonuje się najczęściej wtedy, gdy klasyczne RTG jest niejednoznaczne, a pacjent ma typowe objawy: ból w tabakierce anatomicznej, ból przy osiowym obciążeniu kciuka, ograniczenie ruchu. Dobrą praktyką jest przeglądanie obrazów w kilku płaszczyznach rekonstrukcyjnych (coronal, sagittal, axial) z cienką warstwą cięcia, bo szczelina złamania czasem jest widoczna tylko w jednej z nich. W standardach opisowych zaleca się dokładne określenie lokalizacji (biegun dalszy, trzon, biegun bliższy), stopnia przemieszczenia, ewentualnych fragmentów kostnych oraz oceny powierzchni stawowych pod kątem uszkodzeń chrzęstnych. W codziennej pracy bardzo pomaga znajomość topografii: najbardziej promieniowo i nieco dłoniowo – właśnie łódeczkowata, obok niej księżycowata, a dalej w stronę łokciową – trójgraniasta i grochowata. Im lepiej kojarzysz ten układ, tym szybciej i pewniej rozpoznajesz złamania na TK i RTG.

Pytanie 37

Miejscem wykonania pomiaru densytometrycznego z kości przedramienia jest

A. środek trzonu kości promieniowej strony niedominującej.
B. koniec dalszy kości promieniowej strony dominującej.
C. koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej.
D. środek trzonu kości promieniowej strony dominującej.
W densytometrii obwodowej przedramienia wybór miejsca pomiaru nie jest dowolny i nie zależy tylko od wygody badacza. Wszystkie odpowiedzi, które odchodzą od zasady „koniec dalszy kości promieniowej strony niedominującej”, naruszają przyjęte standardy i mogą prowadzić do wyników trudnych do interpretacji lub po prostu mało wiarygodnych klinicznie. Częsty błąd myślowy polega na założeniu, że strona dominująca jest lepsza, bo „mocniejsza”, a więc rzekomo bardziej reprezentatywna. Tymczasem to właśnie przez większe obciążenia mechaniczne kość dominującej ręki ma zwykle wyższą gęstość mineralną – jest bardziej „wytrenowana”. Gdybyśmy rutynowo mierzyli stronę dominującą, ryzykujemy zaniżenie rozpoznania osteopenii lub osteoporozy, bo wynik będzie sztucznie zawyżony względem reszty szkieletu. Z tego powodu w dobrej praktyce densytometrycznej przy badaniu przedramienia przyjmuje się konsekwentnie stronę niedominującą jako bardziej neutralną i powtarzalną. Drugi typ błędu dotyczy wyboru poziomu pomiaru. Środek trzonu kości promieniowej zawiera głównie kość korową, która wolniej reaguje na ubytek masy kostnej i jest mniej czuła na wczesne zmiany osteoporotyczne. Dla oceny ryzyka złamań typowych dla osteoporozy bardziej przydatne są obszary bogate w kość beleczkową, a taką znajdziemy właśnie w końcu dalszym kości promieniowej, w okolicy nadgarstka. Pomiar w obrębie trzonu może być używany w specyficznych badaniach naukowych lub przy określonych typach aparatów, ale nie jest standardem klinicznym dla rutynowej densytometrii przedramienia. Z mojego doświadczenia, gdy ktoś wybiera środek trzonu albo stronę dominującą, wynika to najczęściej z intuicji anatomicznej, a nie ze znajomości protokołów producentów i zaleceń klinicznych. W diagnostyce obrazowej ważna jest standaryzacja: zawsze to samo miejsce, ta sama strona, ta sama projekcja, żeby wyniki z różnych badań były porównywalne w czasie i między pacjentami. Dlatego poprawne jest tylko badanie końca dalszego kości promieniowej strony niedominującej.

Pytanie 38

Które zdjęcie RTG stawu łokciowego zostało wykonane w projekcji skośnej w rotacji zewnętrznej?

A. Zdjęcie 4.
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Zdjęcie 1.
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Zdjęcie 3.
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Zdjęcie 2.
Ilustracja do odpowiedzi D
Na pierwszy rzut oka wszystkie cztery zdjęcia mogą wydawać się podobne, bo pokazują ten sam staw łokciowy, ale kluczowa jest tutaj projekcja i rotacja kończyny. Błędny wybór wynika zwykle z mylenia projekcji skośnej z klasycznymi projekcjami AP i boczną. Zdjęcie 2 to typowa projekcja przednio–tylna (AP). Kończyna jest ustawiona bez istotnej rotacji, kłykcie kości ramiennej są widoczne bardziej symetrycznie, a kości przedramienia – promieniowa i łokciowa – przebiegają prawie równolegle. To ustawienie służy do ogólnej oceny osi kończyny i szerokości szpary stawowej, ale nie daje tak dobrego wglądu w boczne struktury stawu jak projekcja skośna. Zdjęcia 3 i 4 natomiast reprezentują projekcje boczne stawu łokciowego, zginanego mniej więcej do kąta prostego. W projekcji bocznej kości promieniowa i łokciowa częściowo nakładają się na siebie, a wyrostek łokciowy i bloczek kości ramiennej są widoczne w charakterystycznym „profilu”. Taka projekcja jest idealna do oceny wysięku w stawie, przemieszczenia odłamów wyrostka łokciowego czy ustawienia stawu po urazie, ale nie jest to obraz skośny w rotacji zewnętrznej. Typowy błąd polega na tym, że każdą nienormalną, czyli nie-AP projekcję, traktuje się jako „skośną”. Tymczasem projekcja skośna w rotacji zewnętrznej to konkretne ułożenie: ramię i przedramię w przedłużeniu, a całą kończynę obraca się na zewnątrz o kilkadziesiąt stopni. Na zdjęciu daje to lepsze uwidocznienie struktur po stronie promieniowej, zwłaszcza głowy kości promieniowej, i zmniejsza nakładanie na kłykcie. Z mojego doświadczenia warto zawsze zadać sobie pytanie: czy widzę klasyczny profil (boczna), czy symetrię kłykci (AP), czy może coś „pomiędzy” z wyraźnym przesunięciem struktur bocznych – i dopiero wtedy decydować, czy to projekcja skośna. Dzięki temu łatwiej uniknąć pomylenia bocznej z projekcją skośną, co w praktyce może prowadzić do błędnej oceny subtelnych złamań po stronie promieniowej.

Pytanie 39

Którą kość oznaczono na obrazie rezonansu magnetycznego?

Ilustracja do pytania
A. Kość łokciową.
B. Kość piszczelową.
C. Kość strzałkową.
D. Kość promieniową.
Na obrazie MR widzimy przekrój strzałkowy stawu kolanowego. Strzałka wskazuje na dużą kość leżącą przyśrodkowo (po stronie „wewnętrznej” kończyny dolnej), stanowiącą główny element nośny podudzia – to właśnie kość piszczelowa. W rezonansie magnetycznym łatwo ją rozpoznać po szerokiej nasadzie bliższej, która tworzy powierzchnię stawową z kością udową oraz po typowym ułożeniu w osi kończyny. Kość strzałkowa w takim przekroju zwykle jest widoczna bardziej bocznie i ma znacznie mniejszą średnicę, czasem nawet wypada poza pole obrazowania, jeśli skan skupia się na przedziale przyśrodkowym stawu. Kość piszczelowa ma charakterystyczny kształt plateau piszczelowego od góry oraz trzonu biegnącego pionowo w dół. W praktyce klinicznej umiejętność szybkiej identyfikacji piszczeli na obrazach MR jest kluczowa przy ocenie złamań, obrzęku szpiku kostnego, zmian pourazowych więzadeł (np. ACL, PCL, więzadła poboczne), a także przy planowaniu zabiegów ortopedycznych, takich jak osteotomie czy alloplastyka stawu kolanowego. W standardach opisu badań MR kolana (np. według zaleceń ESSR – European Society of Musculoskeletal Radiology) zawsze podkreśla się ocenę ciągłości kory kostnej piszczeli, obecność zmian degeneracyjnych w obrębie powierzchni stawowych oraz torbieli podchrzęstnych. Moim zdaniem warto też od razu „w głowie” kojarzyć położenie przyczepów więzadła krzyżowego przedniego i tylnego względem piszczeli – to bardzo ułatwia orientację w kolejnych przekrojach. W pracowni diagnostyki obrazowej dobrą praktyką jest też oglądanie całej serii obrazów w kilku płaszczyznach (strzałkowej, czołowej, poprzecznej), bo dopiero wtedy topografia piszczeli i jej relacja do kości udowej i rzepki staje się naprawdę oczywista i nie budzi wątpliwości.

Pytanie 40

Zestaw rentgenogramów przedstawia

Ilustracja do pytania
A. proces rozwoju kośćca dziecka.
B. patologiczny obraz nadgarstków.
C. proces gojenia się złamania.
D. obraz osteopenii.
Prawidłowa odpowiedź odnosi się do fizjologicznego procesu rozwoju kośćca dziecka, widocznego na typowych zdjęciach RTG dłoni i nadgarstka. Na takim obrazie, jak w tym zadaniu, widać wyraźnie trzonki kości długich oraz liczne jąderka kostnienia w obrębie nadgarstka i nasad paliczków, oddzielone od trzonów szerokimi, przejaśnionymi strefami chrząstki wzrostowej. Te ciemniejsze pasy to chrząstka nasadowa, w której zachodzi intensywna kostnienie śródchrzęstne. U małych dzieci jądra kostnienia w kościach nadgarstka pojawiają się stopniowo, w określonej kolejności i w ściśle określonym wieku kostnym – i właśnie to wykorzystuje się w praktyce, np. przy ocenie wieku szkieletowego metodą Greulicha i Pyle’a lub Tanner-Whitehouse. W standardach radiologicznych przyjmuje się, że prawidłowy rozwój kośćca oceniamy na zdjęciach dłoni i nadgarstka w projekcji AP, porównując liczbę, wielkość i kształt jąder kostnienia z atlasami referencyjnymi. Moim zdaniem jest to jedno z bardziej praktycznych badań u dzieci, bo pozwala szybko wychwycić opóźnienie wzrastania, zaburzenia endokrynologiczne (np. niedoczynność tarczycy, niedobór hormonu wzrostu) czy przedwczesne dojrzewanie. W przeciwieństwie do zmian patologicznych, tutaj zarysy trzonów są gładkie, warstwa korowa prawidłowej grubości, brak cech złamań, zniekształceń czy ubytków osteolitycznych. To, że kości „wydają się krótsze” i jest dużo przejaśnień, nie oznacza osteopenii – jest to po prostu obraz niedojrzałego, rosnącego szkieletu. W praktyce technik i lekarz radiolog powinni zawsze brać pod uwagę wiek metrykalny dziecka i spodziewany obraz dla danego etapu rozwoju, aby nie nadrozpoznawać patologii tam, gdzie mamy fizjologię.