Wyniki egzaminu

Informacje o egzaminie:
  • Zawód: Technik elektroradiolog
  • Kwalifikacja: MED.08 - Świadczenie usług medycznych w zakresie diagnostyki obrazowej, elektromedycznej i radioterapii
  • Data rozpoczęcia: 6 lipca 2026 09:46
  • Data zakończenia: 6 lipca 2026 09:57

Egzamin zdany!

Wynik: 39/40 punktów (97,5%)

Wymagane minimum: 20 punktów (50%)

Nowe
Analiza przebiegu egzaminu- sprawdź jak rozwiązywałeś pytania
Pochwal się swoim wynikiem!
Szczegółowe wyniki:
Pytanie 1

Jednym z kryteriów poprawnie wykonanego badania spirometrycznego jest czas trwania natężonego wydechu, który powinien wynosić u osób powyżej 10 roku życia co najmniej

A. 2 sekundy.
B. 3 sekundy.
C. 6 sekund.
D. 4 sekundy.
Prawidłowo: jednym z kluczowych kryteriów poprawnie wykonanego badania spirometrycznego u osób powyżej 10. roku życia jest minimalny czas trwania natężonego wydechu (tzw. FVC manewr), który powinien wynosić co najmniej 6 sekund. Ten wymóg wynika z międzynarodowych standardów, m.in. wytycznych ATS/ERS, które określają warunki akceptowalności i powtarzalności spirometrii. Chodzi o to, żeby pacjent zdążył faktycznie „opróżnić” płuca, a krzywa wydechu osiągnęła wyraźny plateau, czyli wypłaszczenie przepływu, świadczące o zakończeniu wydechu. Jeśli wydech trwa zbyt krótko, to objętość wymuszona (FVC) jest zaniżona, a wtedy wskaźniki takie jak FEV1/FVC czy interpretacja obturacji i restrykcji robią się po prostu niewiarygodne. W codziennej praktyce, przy badaniu osób dorosłych i młodzieży, technik powinien pilnować nie tylko samego czasu 6 sekund, ale też kształtu krzywej i zachowania pacjenta. Często trzeba mocno dopingować: „jeszcze, jeszcze, nie przerywać”, bo pacjenci mają tendencję do kończenia wydechu za wcześnie, jak tylko poczują dyskomfort. Moim zdaniem dobra kontrola tego parametru to połowa sukcesu w spirometrii, bo bez pełnego wydechu możemy przeoczyć np. obturację w małych oskrzelach. Warto też pamiętać, że u niektórych osób, np. z ciężką obturacją, wydech spontanicznie trwa nawet dłużej niż 6 sekund i to też jest cenna informacja kliniczna. W pracowni spirometrycznej dobrą praktyką jest dokumentowanie, czy kryterium 6 sekund i plateau zostało spełnione, bo ma to wpływ na to, czy opis badania będzie uznany za wiarygodny przez lekarza pulmonologa.

Pytanie 2

W której technice obrazowania zostają zarejestrowane jednocześnie dwa przeciwbieżne kwanty promieniowania gamma o równej energii 511 keV?

A. Tomografii emisyjnej pojedynczego fotonu.
B. Pozytonowej tomografii emisyjnej.
C. Scyntygrafii dynamicznej.
D. Tomografii komputerowej.
Prawidłowa odpowiedź to pozytonowa tomografia emisyjna (PET), bo tylko w tej technice wykorzystuje się zjawisko anihilacji pozyton–elektron i rejestruje się jednocześnie dwa przeciwbieżne fotony gamma o energii 511 keV. W PET radiofarmaceutyk emituje pozytony, które po bardzo krótkiej drodze w tkance zderzają się z elektronami. W wyniku anihilacji masa cząstek zamienia się w energię i powstają dwa kwanty promieniowania gamma lecące w prawie dokładnie przeciwnych kierunkach, każdy właśnie o energii 511 keV. Detektory PET ułożone w pierścień rejestrują te dwa fotony w tzw. koincydencji czasowej. Dzięki temu aparat wie, że zdarzenie pochodzi z jednej linii między dwoma detektorami (linia odpowiedzi – LOR), co pozwala bardzo precyzyjnie odtworzyć rozkład radioznacznika w organizmie. W praktyce klinicznej PET stosuje się głównie w onkologii, kardiologii i neurologii – np. do wykrywania przerzutów nowotworowych, oceny żywotności mięśnia sercowego albo metabolizmu glukozy w mózgu. Moim zdaniem kluczowe jest zapamiętanie, że energia 511 keV i rejestracja koincydencyjna dwóch fotonów to absolutny „podpis” PET, a nie zwykłej scyntygrafii czy SPECT. W dobrej praktyce technik zawsze zwraca uwagę na poprawne ułożenie pacjenta w pierścieniu, stabilność układu koincydencyjnego i kalibrację energii detektorów, bo każdy błąd w tych elementach psuje jakość rekonstrukcji obrazu i może prowadzić do fałszywie dodatnich lub ujemnych ognisk wychwytu.

Pytanie 3

Testy specjalistyczne aparatów rentgenowskich do zdjęć wewnątrzustnych są przeprowadzane

A. co najmniej raz na 12 miesięcy.
B. co najmniej raz na 24 miesiące.
C. co 6 miesięcy.
D. co miesiąc.
Prawidłowa odpowiedź „co najmniej raz na 24 miesiące” odzwierciedla obowiązujące zasady wykonywania testów specjalistycznych aparatów rentgenowskich do zdjęć wewnątrzustnych. Testy specjalistyczne to nie są zwykłe, codzienne sprawdzenia, tylko bardziej zaawansowana kontrola jakości, prowadzona według określonych procedur fizycznych i technicznych. Obejmują m.in. ocenę dawki wyjściowej, powtarzalności ekspozycji, stabilności napięcia i prądu lampy RTG, geometrii wiązki, warstwy półchłonnej (filtracja wiązki), a także poprawności działania kolimatora i wskaźników pozycjonowania. Celem jest potwierdzenie, że aparat nadal spełnia wymagania bezpieczeństwa radiologicznego i jakości obrazu, które są określone w przepisach prawa i wytycznych z zakresu ochrony radiologicznej pacjenta.
Moim zdaniem kluczowe jest to, że te 24 miesiące to maksymalny odstęp – czyli „co najmniej raz na 24 miesiące” oznacza, że można je robić częściej, jeśli są ku temu powody: np. po większej naprawie, modernizacji, po zgłoszeniach personelu, że obrazy są gorszej jakości, albo gdy dawkomierz pokaże podejrzane wartości. W praktyce w wielu gabinetach stomatologicznych testy specjalistyczne wykonuje się właśnie co 2 lata, a pomiędzy nimi robi się testy podstawowe (prostszą, bardziej rutynową kontrolę) oraz testy eksploatacyjne/odbiorcze, np. po instalacji nowego aparatu.
Dobrą praktyką jest prowadzenie pełnej dokumentacji wyników tych testów: protokoły, raporty z pomiarów, nazwisko osoby wykonującej, data, parametry pracy aparatu. W razie kontroli inspektora ochrony radiologicznej czy sanepidu, taka dokumentacja jest jednym z głównych dowodów, że aparat jest bezpieczny i prawidłowo nadzorowany. Z mojego doświadczenia osoby, które raz dobrze zrozumieją sens testów specjalistycznych, przestają traktować je jako „papierologię”, a bardziej jako realne narzędzie do ograniczania niepotrzebnych dawek u pacjentów i poprawy jakości diagnostyki stomatologicznej.

Pytanie 4

Który artefakt uwidoczniono na skanie RM głowy?

Ilustracja do pytania
A. Efekt uśrednienia.
B. Zawijanie obrazu.
C. Przesunięcie chemiczne.
D. Poruszenie pacjenta.
Prawidłowo rozpoznano artefakt zawijania obrazu (aliasing). Na tym skanie RM głowy widać struktury anatomiczne „przeniesione” spoza pola widzenia (FOV) do wnętrza obrazu – wyglądają jakby fragment czaszki lub tkanek miękkich nagle pojawiał się w nienaturalnym miejscu, przy brzegu kadru. To właśnie typowy obraz zawijania: sygnał z obszaru poza FOV zostaje „zmapowany” po przeciwnej stronie obrazu w kierunku fazowym. W praktyce klinicznej ten artefakt występuje najczęściej przy zbyt małym polu obrazowania w osi przednio–tylnej lub lewo–prawo, szczególnie w badaniach głowy, kręgosłupa szyjnego i jamy brzusznej. Dobre praktyki według standardów producentów aparatów MR i wytycznych to m.in.: zwiększenie FOV w kierunku fazowym, zastosowanie oversamplingu (phase oversampling, no phase wrap), zmianę kierunku kodowania fazy, a w razie potrzeby użycie cewek powierzchniowych o mniejszym zasięgu. Moim zdaniem bardzo ważne jest, żeby w technikum od razu kojarzyć: obraz „przełożony” przez krawędź kadru = zawijanie, a nie poruszenie czy efekt uśrednienia. W realnej pracy technika zawijanie potrafi całkowicie uniemożliwić ocenę np. tylnej jamy czaszki, jeśli sygnał z nosa lub twarzy wchodzi w pole móżdżku, dlatego rutynowo kontroluje się FOV i parametry fazy jeszcze przed rozpoczęciem sekwencji. Warto też pamiętać, że w sekwencjach szybkich, np. FSE, aliasing może być bardziej widoczny, więc tym bardziej trzeba pilnować ustawień.

Pytanie 5

Zgodnie z procedurą wzorcową w badaniu MR należy ułożyć pacjenta na brzuchu do diagnostyki

A. stawu barkowego.
B. kręgosłupa szyjnego.
C. jamy brzusznej.
D. gruczołu piersiowego.
Prawidłowo – w standardowych procedurach obrazowania MR gruczołu piersiowego pacjentkę układa się na brzuchu, czyli w pozycji pronacyjnej. To jest tzw. pozycja na brzuchu z piersiami swobodnie zwisającymi w specjalnych otworach cewki piersiowej. Dzięki temu gruczoł piersiowy nie jest spłaszczony przez ciężar własnego ciała, lepiej się układa i można uzyskać jednorodne wypełnienie kontrastem oraz równomierne pole magnetyczne. Dodatkowo taka pozycja poprawia separację tkanek i zmniejsza artefakty ruchowe związane z oddychaniem. W praktyce technik MR stosuje dedykowaną cewkę piersiową (breast coil), w której piersi są „zawieszone” w polu widzenia, a klatka piersiowa i klatka kostna są podparte. Moim zdaniem to jedno z badań, gdzie pozycjonowanie ma kluczowe znaczenie dla jakości diagnostycznej – źle ułożona pacjentka to potem problem z oceną zmian ogniskowych, naciekania ściany klatki piersiowej czy węzłów chłonnych. W wytycznych dotyczących badań MR piersi (np. EUSOBI, ACR) wyraźnie podkreśla się konieczność stosowania pozycji na brzuchu i wysokopolowego skanera z odpowiednią sekwencją dynamiczną po kontraście. W badaniach kontrolnych po leczeniu oszczędzającym pierś, w ocenie wieloogniskowości raka, a także u pacjentek z implantami silikonowymi, ta pozycja pozwala na lepsze odróżnienie zmienionego nowotworowo miąższu od blizn, zmian zapalnych czy pofałdowanych implantów. Warto też pamiętać, że ułożenie na brzuchu poprawia komfort psychiczny wielu pacjentek, daje poczucie większej intymności i zmniejsza lęk, co przekłada się na mniejszą liczbę ruchów i lepszą jakość obrazów. W diagnostyce jamy brzusznej, barku czy odcinka szyjnego kręgosłupa pozycja standardowa jest inna, dlatego właśnie odpowiedź dotycząca gruczołu piersiowego najlepiej odzwierciedla procedurę wzorcową.

Pytanie 6

Na obrazie ultrasonograficznym jamy brzusznej strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. nerkę.
B. pęcherzyk żółciowy.
C. ogon trzustki.
D. wątrobę.
Na obrazie USG strzałka wskazuje typowy obraz pęcherzyka żółciowego: wydłużoną, owalną, bezechową (czarną) strukturę z cienką, wyraźnie zarysowaną, hiperechogeniczną ścianą, położoną przy dolnym brzegu wątroby. W badaniu w projekcji podżebrowej prawostronnej pęcherzyk leży w loży pęcherzyka żółciowego, zwykle tuż przy przedniej ścianie jamy brzusznej, co dokładnie widać na tym skanie. Brak wewnętrznych ech, brak pogrubienia ściany i brak cieni akustycznych w świetle narządu odpowiada obrazowi prawidłowemu, który jest punktem odniesienia przy ocenie patologii. W praktyce klinicznej właśnie taki prosty, „książkowy” obraz jest podstawą do rozpoznawania zmian, np. kamicy pęcherzyka (hiperechogeniczne złogi z cieniem akustycznym), zapalenia (pogrubiała ściana >3 mm, płyn okołopęcherzykowy) czy polipów. Moim zdaniem warto zapamiętać, że pęcherzyk żółciowy na USG jest zawsze strukturą bezechową wypełnioną żółcią, a jego ściana jest jasna i cienka. Standardy opisu w ultrasonografii jamy brzusznej (np. zalecenia Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego) wymagają rutynowej oceny kształtu, wymiarów, grubości ściany oraz obecności złogów lub mas w świetle. W codziennej pracy technika elektroradiologii bardzo ważne jest też prawidłowe ułożenie pacjenta (najczęściej na wznak, czasem lewy bok) oraz skanowanie w kilku płaszczyznach, żeby nie pomylić pęcherzyka z poszerzonym przewodem żółciowym lub naczyniem żylnym. Dobrą praktyką jest również ocena pęcherzyka w pozycji stojącej lub siedzącej, gdy podejrzewamy kamicę – złogi wtedy „spadają” grawitacyjnie i zmieniają położenie w świetle narządu, co bardzo ułatwia rozpoznanie.

Pytanie 7

Droga przewodnictwa powietrznego fali akustycznej przebiega przez

A. ucho wewnętrzne i kości czaszki.
B. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i kości czaszki.
C. ucho środkowe, ucho wewnętrzne i kości czaszki.
D. ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne.
Prawidłowo wskazana droga przewodnictwa powietrznego obejmuje ucho zewnętrzne, ucho środkowe i ucho wewnętrzne. Tak właśnie fizjologicznie przebiega fala akustyczna, kiedy mówimy o tzw. przewodnictwie powietrznym, które bada się m.in. w klasycznej audiometrii tonalnej. Dźwięk najpierw wchodzi przez małżowinę uszną i przewód słuchowy zewnętrzny, gdzie jest kierowany w stronę błony bębenkowej. To jest rola ucha zewnętrznego – zbieranie i ukierunkowanie fali akustycznej. Następnie drgania przenoszone są na układ kosteczek słuchowych w uchu środkowym (młoteczek, kowadełko, strzemiączko). Ten układ działa jak swoista dźwignia i transformator impedancji – wzmacnia i dopasowuje drgania z powietrza do środowiska płynowego w uchu wewnętrznym. To dopasowanie jest kluczowe, bo bez sprawnego ucha środkowego większość energii dźwięku odbijałaby się na granicy powietrze–płyn. Ostatecznie fala mechaniczna dociera do ślimaka w uchu wewnętrznym, gdzie następuje przetworzenie drgań mechanicznych na impulsy nerwowe w narządzie Cortiego. Z punktu widzenia praktyki medycznej, zwłaszcza w diagnostyce elektromedycznej, rozróżnienie przewodnictwa powietrznego od kostnego jest podstawą interpretacji audiogramu i prób stroikowych (Rinne, Weber). Jeżeli przewodnictwo powietrzne jest gorsze od kostnego, sugeruje to uszkodzenie na poziomie ucha zewnętrznego lub środkowego (tzw. niedosłuch przewodzeniowy). Natomiast gdy upośledzone jest zarówno przewodnictwo powietrzne, jak i kostne, myślimy o uszkodzeniu ucha wewnętrznego lub dalszych odcinków drogi słuchowej (niedosłuch odbiorczy). Moim zdaniem warto kojarzyć to pytanie właśnie z praktyką badania audiometrii: słuchawki na uszach badają przewodnictwo powietrzne, a wibrator kostny za małżowiną – przewodnictwo kostne, które omija ucho zewnętrzne i środkowe.

Pytanie 8

Fala głosowa rozchodzi się

A. w gazach i cieczach.
B. w cieczach i próżni.
C. w gazach, cieczach i próżni.
D. w gazach i próżni.
Poprawnie – fala głosowa, czyli fala akustyczna, w fizyce jest falą mechaniczną. To znaczy, że do swojego rozchodzenia się potrzebuje ośrodka materialnego, w którym cząsteczki mogą drgać i przekazywać energię dalej. Takim ośrodkiem mogą być gazy (np. powietrze), ciecze (np. woda) albo ciała stałe. W próżni nie ma cząsteczek, więc nie ma co drgać i klasyczna fala dźwiękowa po prostu nie może się tam rozchodzić. Dlatego odpowiedź „w gazach i cieczach” jest merytorycznie poprawna, chociaż warto pamiętać, że w rzeczywistości dźwięk rozchodzi się też w ciałach stałych.
W praktyce medycznej i okołomedycznej ma to spore znaczenie. W audiometrii, badaniach słuchu czy przy kalibracji sprzętu do pomiaru hałasu zakłada się, że fala dźwiękowa biegnie głównie w powietrzu, czyli w gazie. Z kolei w ultrasonografii medycznej wykorzystujemy rozchodzenie się fal mechanicznych w tkankach, które fizycznie zachowują się jak różne ciecze i ciała stałe – stąd żel USG, żeby poprawić sprzężenie między głowicą a skórą, bo powietrze bardzo słabo przewodzi ultradźwięki. Moim zdaniem to jedno z tych prostych pytań, które później ułatwia zrozumienie, czemu np. badanie USG nie działa w powietrzu i czemu w kosmosie, w próżni, nie „słychać” eksplozji mimo że mogą emitować promieniowanie elektromagnetyczne. W dobrych praktykach technicznych zawsze rozróżniamy fale mechaniczne (wymagające ośrodka, jak dźwięk) od fal elektromagnetycznych (np. promieniowanie RTG, radiowe), które mogą iść w próżni.

Pytanie 9

Który parametr ekspozycji ma decydujący wpływ na kontrast obrazu rentgenowskiego?

A. Odległość źródła promieniowania od detektora [cm].
B. Napięcie na lampie [kV].
C. Filtracja [mm Al].
D. Iloczyn natężenia promieniowania i czasu [mAs].
Prawidłowo wskazany parametr to napięcie na lampie [kV], bo to ono w praktyce najbardziej „rządzi” kontrastem obrazu rentgenowskiego. Z fizycznego punktu widzenia kV decyduje o energii fotonów promieniowania X. Im wyższe napięcie, tym bardziej przenikliwe promieniowanie, tym mniejsza różnica w pochłanianiu między tkankami o różnej gęstości i liczbie atomowej. Efekt jest taki, że kontrast maleje – obraz staje się bardziej „szary”, z mniejszym odróżnieniem struktur. Przy niższym kV fotony mają mniejszą energię, silniej ujawniają się różnice pochłaniania między np. kością a tkanką miękką, więc kontrast rośnie. W praktyce, w dobrych pracowniach RTG, dobór kV jest kluczowym elementem protokołu badania: do zdjęć klatki piersiowej u dorosłych stosuje się zwykle wyższe kV (np. 100–130 kV), żeby uzyskać niski kontrast, ale dobrą wizualizację całej objętości klatki i zmniejszyć dawkę. Natomiast do zdjęć kości, np. ręki czy stopy, używa się niższych napięć (55–65 kV), żeby podkreślić różnice między korą kostną, jamą szpikową i otaczającymi tkankami miękkimi. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: kV to przede wszystkim kontrast, a mAs to głównie jasność/zaszumienie (czyli ekspozycja). Oczywiście w praktyce wszystko się trochę przenika, ale w standardach radiologicznych i w podręcznikach fizyki medycznej właśnie tak to się uczy. Dobrą praktyką jest też to, że technik nie zmienia kV „na oko”, tylko trzyma się ustalonych protokołów dla danej projekcji i typu pacjenta, modyfikując kV świadomie, np. przy pacjencie otyłym albo u dziecka, pamiętając o wpływie na kontrast i dawkę.

Pytanie 10

Na radiogramie uwidoczniono

Ilustracja do pytania
A. prawidłowy obraz stawu ramiennego w projekcji przednio-tylnej.
B. prawidłowy obraz stawu ramiennego w projekcji barkowo-pachowej.
C. zwichnięcie stawu ramiennego w projekcji barkowo-pachowej.
D. zwichnięcie stawu ramiennego w projekcji przednio-tylnej.
Na przedstawionym radiogramie widoczny jest prawidłowy obraz stawu ramiennego w projekcji przednio-tylnej (AP). Główka kości ramiennej jest prawidłowo dosymetryzowana w panewce łopatki: jej środek pokrywa się mniej więcej z środkiem panewki, nie ma cech przemieszczenia ku przodowi ani ku tyłowi. Kontur kostny jest ciągły, bez przerwania linii korowej, co przemawia przeciwko złamaniu. Przestrzeń stawowa ma równomierną szerokość, bez wyraźnego zwężenia czy poszerzenia, które mogłoby sugerować podwichnięcie. Typowym punktem orientacyjnym w projekcji AP jest tzw. łuk przedni (arch of Shenton dla barku) – gładka, półkolista linia biegnąca od brzegu panewki po kontur głowy kości ramiennej; tutaj ta linia jest zachowana. Dodatkowo widoczne jest prawidłowe ustawienie obojczyka względem wyrostka barkowego łopatki, bez cech zwichnięcia stawu barkowo-obojczykowego. W praktyce klinicznej taka projekcja jest pierwszym, podstawowym zdjęciem wykonywanym przy urazach barku, bólach stawu ramiennego czy podejrzeniu zmian zwyrodnieniowych. Standardowe zalecenia (np. według European Society of Musculoskeletal Radiology) mówią, że do pełnej oceny stawu ramiennego warto łączyć tę projekcję z osiągową (barkowo-pachową) lub projekcją Y łopatki, ale poprawne rozpoznanie podstawowego ustawienia w AP jest kluczowe. Moim zdaniem warto sobie wyrobić nawyk patrzenia najpierw na relację głowa–panewka, potem na ciągłość brzegów kostnych i dopiero na resztę szczegółów – to bardzo pomaga w szybkim wychwytywaniu zwichnięć w codziennej pracy.

Pytanie 11

Jaki kolor ma warstwa korowa kości w badaniu MR na obrazie T1- zależnym?

A. Ciemnoszary.
B. Biały.
C. Czarny.
D. Jasnoszary.
Prawidłowo – w klasycznym badaniu MR, w sekwencji T1-zależnej, warstwa korowa kości (czyli zbita kość korowa) jest praktycznie zawsze czarna. Wynika to z jej budowy: kość zbita zawiera bardzo mało wolnych protonów wodoru (prawie brak wody i tłuszczu), a to właśnie protony wodoru odpowiadają za sygnał w rezonansie. Jeśli nie ma protonów zdolnych do wzbudzenia, to nie ma też sygnału – dlatego korowa kość daje tzw. sygnał zerowy i na obrazie T1 wygląda jak czarna obwódka wokół kości gąbczastej. W praktyce klinicznej jest to fajny punkt orientacyjny: na T1 można łatwo odróżnić czarną, cienką warstwę korową od jaśniejszego szpiku żółtego w środku kości, który zawiera tłuszcz i przez to jest jasny. W opisach badań MR przyjmuje się, że prawidłowa korowa kość jest hipointensywna (bardzo niskiego sygnału) we wszystkich standardowych sekwencjach, zarówno T1, jak i T2, STIR czy PD. Jeśli gdzieś widzimy, że „kość korowa” nagle nie jest czarna, tylko robi się szarawa lub pojawia się w niej sygnał, to jest to sygnał alarmowy – może świadczyć o złamaniu, nacieczeniu nowotworowym, obrzęku lub artefakcie. Z mojego doświadczenia, dobrą praktyką jest zawsze porównywanie grubości i ciągłości tej czarnej obwódki na sąsiednich przekrojach. W nauce MR warto też pamiętać, że czarne są nie tylko kości korowe, ale też powietrze i niektóre struktury z przepływem szybkiego krwi (tzw. flow void), więc interpretacja zawsze musi uwzględniać anatomię i kontekst kliniczny.

Pytanie 12

Którą strukturę anatomiczną oznaczono na skanie TK głowy?

Ilustracja do pytania
A. Komorę boczną.
B. Szyszynkę.
C. Wodociąg mózgu.
D. Komorę III.
Strzałka na przedstawionym skanie TK wskazuje przestrzeń płynową o charakterystycznym kształcie litery „V” lub odwróconej „Y”, położoną symetrycznie w obrębie półkul mózgowych, tuż przy linii pośrodkowej. To jest typowy obraz komory bocznej – dokładniej jej rogów przednich (czołowych), widocznych w przekroju poprzecznym. W tomografii komputerowej komory wypełnione są płynem mózgowo–rdzeniowym, który w oknie mózgowym ma gęstość zbliżoną do wody i dlatego wygląda na ciemniejszy (hypodensyjny) niż tkanka mózgowa dookoła. W praktyce klinicznej umiejętność szybkiego rozpoznawania komór bocznych jest kluczowa: pozwala ocenić ich szerokość, symetrię, przemieszczenie oraz obecność zastoju płynu. Na podstawie kształtu i wymiarów komór bocznych radiolog ocenia np. wodogłowie, zanik mózgu, masy przemieszcające (guzy, krwiaki) czy skutki urazu. W standardowym opisie badania TK głowy zawsze odnosi się do układu komorowego – czy jest poszerzony, zapadnięty, czy zachowana jest linia pośrodkowa. Z mojego doświadczenia, w praktyce technika obrazowania bardzo pomaga kojarzenie topografii: komory boczne „siedzą” w obrębie półkul, komora III leży bardziej w środku, przy strukturach międzymózgowia, a wodociąg mózgu i komora IV schodzą w dół w kierunku pnia mózgu. Rozpoznanie komory bocznej na takim przekroju jest więc zgodne z klasycznym obrazem anatomicznym i dobrą praktyką opisu badań TK zgodnie z zasadami neuroradiologii.

Pytanie 13

Parametrem krwi, który powinien zostać oznaczony u pacjenta przed wykonaniem badania MR z kontrastem, jest

A. hemoglobina.
B. bilirubina.
C. fibrynogen.
D. kreatynina.
Prawidłowo wskazana została kreatynina. Przy badaniu rezonansu magnetycznego z podaniem kontrastu najważniejsze jest oszacowanie wydolności nerek pacjenta, bo większość stosowanych środków kontrastowych (zwłaszcza gadolinowych) jest wydalana właśnie przez nerki. Standardowo ocenia się stężenie kreatyniny w surowicy i na tej podstawie wylicza się eGFR (szacunkowy współczynnik przesączania kłębuszkowego). To właśnie eGFR mówi nam, czy ryzyko powikłań po kontraście jest akceptowalne. W praktyce, zgodnie z zaleceniami wielu towarzystw radiologicznych, przy eGFR powyżej ok. 30 ml/min/1,73 m² podanie kontrastu gadolinowego jest zazwyczaj uznawane za względnie bezpieczne, oczywiście przy braku innych przeciwwskazań. Przy niższych wartościach planuje się badanie bardzo ostrożnie, czasem rezygnuje się z kontrastu, dobiera się inny środek albo konsultuje z nefrologiem. W pracowni obrazowej wygląda to tak: przed planowanym MR z kontrastem pacjent ma w skierowaniu lub w dokumentacji aktualny wynik kreatyniny. Technik lub pielęgniarka sprawdza datę i wartość, lekarz opisujący albo radiolog kwalifikujący ocenia, czy można bezpiecznie podać kontrast. Moim zdaniem to jest jeden z tych parametrów, które naprawdę warto mieć „w małym palcu”, bo pojawia się non stop przy badaniach TK i MR. Dodatkowo pamiętaj, że oznaczenie kreatyniny jest szybkie, tanie i szeroko dostępne, dlatego weszło do standardu przed wieloma badaniami z kontrastem. To typowy przykład, jak proste badanie laboratoryjne realnie zwiększa bezpieczeństwo procedury obrazowej.

Pytanie 14

Którą strukturę anatomiczną oznaczono strzałką na radiogramie stawu kolanowego?

Ilustracja do pytania
A. Kłykieć przyśrodkowy.
B. Guzek międzykłykciowy boczny.
C. Guzek międzykłykciowy przyśrodkowy.
D. Kłykieć boczny.
Na radiogramie w projekcji a‑p (przednio‑tylnej) strzałka wskazuje na guzki międzykłykciowe kości piszczelowej, a dokładniej na guzek międzykłykciowy boczny. Widać go jako wyniosłość kostną w obrębie pola międzykłykciowego, po stronie bocznej (czyli bardziej „na zewnątrz” stawu). Kluczowe jest tu rozróżnienie: kłykcie to zaokrąglone powierzchnie stawowe kości udowej i piszczelowej, natomiast guzki międzykłykciowe leżą pomiędzy nimi, w miejscu przyczepu więzadeł krzyżowych i części włókien łąkotek. Na prawidłowo wykonanym RTG kolana w standardzie wg zaleceń ECR czy ESR najpierw określamy, gdzie jest strona boczna i przyśrodkowa – zwykle patrzymy na szerokość szpary stawowej i kształt kłykci piszczeli. Strona boczna ma zwykle nieco bardziej wklęsły zarys i mniejszy kłykieć piszczelowy. Moim zdaniem warto sobie w głowie układać prostą zasadę: od strony bocznej widzimy bardziej strome zbocze guzka międzykłykciowego. W praktyce technika radiologiczna używa identyfikacji guzków międzykłykciowych do oceny ustawienia więzadeł krzyżowych (np. przy podejrzeniu awulsji kostnej) oraz do oceny prawidłowości projekcji – jeśli guzki są przesłonięte przez kłykcie, projekcja może być obrócona. W badaniach porównawczych (np. przy planowaniu osi mechanicznej kończyny dolnej) poprawne rozpoznanie, który guzek jest boczny, a który przyśrodkowy, jest absolutną podstawą. W obrazowaniu TK i MR te same struktury są punktami orientacyjnymi przy opisie uszkodzeń ACL i PCL, dlatego dobrze je „wyłapywać” już na prostym RTG, bo to ułatwia dalszą interpretację bardziej złożonych badań.

Pytanie 15

Obrazowanie portalowe w radioterapii służy do

A. weryfikacji pola napromienianego.
B. przekazywania danych o pacjencie.
C. pozycjonowania pacjenta.
D. zniekształcenia wiązki promieniowania.
Prawidłowo – obrazowanie portalowe w radioterapii służy przede wszystkim do weryfikacji pola napromienianego, czyli sprawdzenia, czy wiązka promieniowania pada dokładnie tam, gdzie została zaplanowana w systemie planowania leczenia. W praktyce wygląda to tak, że przed lub na początku frakcji wykonuje się obraz portalowy (EPID, portal imaging) przy użyciu tej samej głowicy akceleratora, którą napromienia się pacjenta. Ten obraz porównuje się potem z obrazem referencyjnym z systemu planowania (DRR – digitally reconstructed radiograph) albo z wcześniejszymi obrazami kontrolnymi. Dzięki temu można ocenić, czy pole terapeutyczne pokrywa obszar tarczowy (CTV/PTV), czy nie ma przemieszczenia kości, narządów krytycznych albo rotacji pacjenta. W nowoczesnych ośrodkach stosuje się różne techniki: klasyczne zdjęcia portalowe 2D, kV imaging, a także CBCT (tomografia stożkowa) wykonywana na akceleratorze. Wszystkie one mają ten sam główny cel – kontrola geometrii napromieniania. Z dobrych praktyk wynika, że przed pierwszą frakcją wykonuje się bardzo dokładną weryfikację pola, a potem okresowe kontrole (np. co kilka frakcji) albo nawet codzienne, zwłaszcza przy technikach IMRT/VMAT, gdzie marginesy bezpieczeństwa są mniejsze. Moim zdaniem kluczowe jest zrozumienie, że obrazowanie portalowe nie jest „dla ciekawości”, tylko realnie zmniejsza ryzyko napromienienia zdrowych tkanek i poprawia trafienie w guz. Właśnie dlatego w wytycznych radioterapeutycznych (IGRT – image guided radiotherapy) podkreśla się obowiązkową weryfikację ustawienia pola napromienianego przed podaniem dawki terapeutycznej.

Pytanie 16

Na prawidłowo przedstawionym radiogramie badania kontrastowego strzałką zaznaczono

Ilustracja do pytania
A. moczowód lewy.
B. mięsień lędźwiowy lewy.
C. mięsień lędźwiowy prawy.
D. moczowód prawy.
Na tym typie radiogramu bardzo łatwo pomylić anatomiczne struktury, zwłaszcza gdy dopiero się człowiek uczy topografii w projekcji AP. Pierwszy częsty błąd to zamiana stron: część osób automatycznie zakłada, że lewa strona ekranu to prawa strona pacjenta, jak w obrazie lustrzanym. W klasycznej urografii wykonywanej w standardzie AP tak nie jest – lewa strona obrazu odpowiada lewej stronie pacjenta. Jeśli więc ktoś wybrał moczowód prawy, to najpewniej kierował się intuicyjnym „odwróceniem” stron, a nie rzeczywistymi zasadami pozycjonowania i odwzorowania. Drugi typowy problem to mylenie struktur kontrastowych z mięśniami. Mięsień lędźwiowy na przeglądowym zdjęciu jamy brzusznej widoczny jest jako miękko cieniująca masa po obu stronach kręgosłupa, o wachlarzowatym, znacznie szerszym kształcie, bez ostro odgraniczonego światła. Nie jest on wypełniany środkiem kontrastowym, więc nigdy nie będzie tworzył cienkiego, jasnego słupka, tak jak moczowód. Jeśli ktoś zaznaczoną strukturę nazwał mięśniem lędźwiowym lewym albo prawym, to prawdopodobnie skupił się tylko na położeniu „obok kręgosłupa”, ignorując kształt i fakt wypełnienia kontrastem. W diagnostyce obrazowej dróg moczowych dobrą praktyką jest zawsze zadanie sobie trzech pytań: czy struktura zawiera kontrast, czy ma przebieg zgodny z anatomią narządu rurowego i czy jej położenie zgadza się z typowym kursem moczowodu względem kręgosłupa, talerzy biodrowych i pęcherza. Dopiero wtedy przypisujemy jej nazwę. Z mojego doświadczenia wynika, że gdy zaczyna się patrzeć na zdjęcia właśnie w ten uporządkowany sposób, ryzyko pomylenia moczowodu z mięśniem czy zamiany stron praktycznie znika, a interpretacja badań staje się dużo pewniejsza i bliższa standardom opisowym stosowanym w radiologii.

Pytanie 17

Jak oznacza się w radioterapii obszar tkanek zawierający GTV i mikrorozsiewy w fazie niewykrywalnej klinicznie?

A. CTV
B. PTV
C. IV
D. TV
Prawidłowo wskazany CTV (Clinical Target Volume) to w radioterapii absolutna podstawa poprawnego planowania leczenia. CTV oznacza objętość tkanek, która obejmuje GTV (Gross Tumor Volume – czyli makroskopowo widoczną masę guza w badaniach obrazowych lub klinicznie) oraz obszar mikrorozsiewu nowotworu, który jest jeszcze niewidoczny w TK, MR czy PET, ale wiemy z badań i wytycznych, że statystycznie tam bywa. Czyli mówiąc po ludzku: CTV = guz + to, co już najpewniej „rozpełzło się” mikroskopowo wokół niego. W praktyce lekarz radioterapeuta, często razem z fizykiem medycznym i radiologiem, najpierw wyznacza GTV na obrazie TK/MR, a potem na podstawie zaleceń (np. wytyczne ESTRO, ICRU, lokalne protokoły) dodaje margines na mikrorozsiewy i otrzymuje właśnie CTV. Ten margines nie jest przypadkowy – zależy od typu nowotworu, stopnia złośliwości, lokalizacji anatomicznej, a także sposobu szerzenia się choroby. Na przykład w raku głowy i szyi CTV obejmuje nie tylko sam guz, ale też całe grupy węzłów chłonnych, które z dużym prawdopodobieństwem mogą być zajęte mikroskopowo. W raku prostaty CTV może obejmować samą prostatę i pęcherzyki nasienne w zależności od zaawansowania. Warto też pamiętać, że dopiero z CTV tworzy się PTV (Planning Target Volume), czyli objętość planistyczną uwzględniającą dodatkowy margines na błędy ustawienia pacjenta, ruchy narządów, niepewności układu napromieniającego. Moim zdaniem dobrze jest to sobie ułożyć w głowie jako logiczny ciąg: GTV – to, co widzę; CTV – to, co widzę + to, czego nie widzę, ale rozsądnie zakładam; PTV – CTV + margines bezpieczeństwa technicznego. Dzięki temu łatwiej potem rozumieć, skąd się biorą różnice między konturami na planie leczenia i dlaczego nie można tak po prostu „przyciąć” objętości, żeby oszczędzić zdrowe tkanki, bo ryzykowalibyśmy niedoleczenie mikrorozsiewu właśnie w CTV.

Pytanie 18

Technikę bramkowania oddechowego stosuje się w badaniu MR

A. klatki piersiowej.
B. kręgosłupa L-S.
C. gruczołu piersi.
D. miednicy małej.
Prawidłowo – technika bramkowania oddechowego w badaniu MR jest typowo kojarzona właśnie z badaniami klatki piersiowej i struktur, które silnie poruszają się w rytmie oddechu. Chodzi o to, że w rezonansie magnetycznym obrazy powstają przez kilka–kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt sekund zbierania danych. W tym czasie pacjent oddycha, przepona się przemieszcza, serce i płuca cały czas są w ruchu. Jeśli nic z tym nie zrobimy, na obrazach pojawiają się artefakty ruchowe: rozmycie krawędzi, podwójne kontury, „poszarpane” granice narządów, utrata szczegółów. Bramkowanie oddechowe (respiratory gating) polega na synchronizacji zbierania danych MR z fazą cyklu oddechowego. Najczęściej wykorzystuje się sygnał z paska oddechowego (belt) na klatce piersiowej albo sygnał z samego obrazu (tzw. navigatory) i aparat „wie”, kiedy pacjent jest w określonej fazie oddechu, np. w spokojnym wydechu. Dane są akwizycjonowane tylko wtedy, a w pozostałych fazach oddechu system czeka. Dzięki temu uzyskujemy ostre, powtarzalne ujęcia serca, dużych naczyń, miąższu płucnego czy struktur śródpiersia. W praktyce klinicznej stosuje się to np. w kardiologii (MR serca, ocena czynności skurczowej, perfuzja, blizny pozawałowe), w onkologii (dokładne obrazowanie guzów śródpiersia, zmian przyprzeponowych) czy przy planowaniu zabiegów kardiochirurgicznych. W dobrych pracowniach pilnuje się, żeby u pacjentów z niestabilnym oddechem (np. duszność, POChP) dobrać takie sekwencje i parametry bramkowania, które minimalizują czas badania, bo inaczej wydłużenie skanu może być dla chorego męczące. Moim zdaniem warto zapamiętać prostą zasadę: im bliżej przepony i płuc, tym częściej rozważamy bramkowanie oddechowe, bo tam ruch oddechowy najbardziej psuje jakość obrazu.

Pytanie 19

Fistulografia to badanie kontrastowe

A. naczyń tętniczych.
B. naczyń włosowatych.
C. przetok.
D. żylaków.
Fistulografia to klasyczne badanie kontrastowe wykonywane właśnie w przypadku przetok, czyli nieprawidłowych połączeń między narządami, jamami ciała albo skórą. Kluczowe jest tu to, że kontrast podaje się bezpośrednio do światła przetoki – przez zewnętrzny otwór skórny albo przez dren – a nie do naczynia krwionośnego. Dzięki temu na zdjęciach RTG dokładnie widać przebieg kanału przetoki, jego długość, szerokość, ewentualne rozgałęzienia i połączenia z sąsiednimi strukturami. W praktyce klinicznej fistulografia jest szczególnie ważna np. przy przetokach okołoodbytniczych, pooperacyjnych, jelitowo-skórnych czy przetokach w obrębie układu moczowego. Umożliwia chirurgowi zaplanowanie zabiegu – gdzie ciąć, czego się spodziewać, które odcinki przetoki są martwicze, a które jeszcze drożne. Z mojego doświadczenia nauki w pracowni RTG największym plusem jest to, że badanie jest relatywnie proste technicznie: potrzebny jest środek cieniujący (zwykle jodowy, czasem wodnorozpuszczalny, żeby nie podrażniał tkanek) i aparat RTG z możliwością fluoroskopii. Ważne są też zasady dobrej praktyki: delikatne wprowadzenie kaniuli do przetoki, powolne podawanie kontrastu, unikanie nadmiernego ciśnienia, żeby nie rozerwać ścian kanału. Zwraca się też uwagę na pozycjonowanie pacjenta – tak, aby cały przebieg przetoki był w polu obrazowania. W nowocześniejszych ośrodkach stosuje się czasem połączenie fistulografii z TK (tzw. CT-fistulografia), co daje jeszcze dokładniejszą ocenę relacji przetoki do narządów sąsiadujących. Mimo rozwoju USG i TK, klasyczna fistulografia nadal jest uznawana za wartościowe, tanie i dość łatwo dostępne badanie obrazowe w diagnostyce przetok.

Pytanie 20

Które odprowadzenie elektrokardiograficzne przedstawiono na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Odprowadzenie aVL
B. Odprowadzenie I
C. Odprowadzenie II
D. Odprowadzenie aVR
Na rysunku pokazano klasyczne odprowadzenie kończynowe dwubiegunowe I – elektroda ujemna znajduje się na prawym przedramieniu, a elektroda dodatnia na lewym przedramieniu. W układzie Einthovena odprowadzenie I rejestruje różnicę potencjałów między prawą a lewą kończyną górną i patrzy na serce mniej więcej z lewej strony klatki piersiowej, poziomo. To właśnie dlatego w prawidłowym zapisie EKG w odprowadzeniu I zespół QRS i załamek P są najczęściej dodatnie – fala depolaryzacji komór i przedsionków biegnie zasadniczo w kierunku elektrody dodatniej na lewym ramieniu. W praktyce technik EKG powinien kojarzyć: prawa ręka – kolor czerwony (minus), lewa ręka – żółty (plus) w standardzie IEC, bo pomyłka przewodów od razu zmienia obraz odprowadzenia I i może prowadzić do fałszywej interpretacji osi serca. Moim zdaniem to jedno z podstawowych odprowadzeń, na których najlepiej widać zaburzenia przewodzenia przedsionkowo–komorowego czy zmianę osi elektrycznej, zwłaszcza gdy porównamy je z odprowadzeniem II i aVF. Przy analizie EKG dobrze jest pamiętać trójkąt Einthovena: I biegnie od prawej ręki do lewej, II od prawej ręki do lewej nogi, III od lewej ręki do lewej nogi. Dzięki temu łatwiej w głowie odtworzyć kierunek patrzenia każdego odprowadzenia i zrozumieć, skąd biorą się dodatnie lub ujemne załamki. W dobrze wykonanym badaniu, z prawidłowo założonymi elektrodami, odprowadzenie I jest stabilne, ma mało artefaktów z mięśni obręczy barkowej i stanowi bardzo wygodny punkt odniesienia do oceny rytmu zatokowego, szerokości zespołów QRS i obecności drobnych zmian niedokrwiennych w ścianie bocznej lewej komory.

Pytanie 21

Obrazy MR kręgosłupa szyjnego przedstawiają etap planowania badania warstw

Ilustracja do pytania
A. osiowych.
B. strzałkowych.
C. czołowych.
D. skośnych.
Prawidłowo wskazana została projekcja czołowa, czyli planowanie warstw w płaszczyźnie czołowej (coronal) dla odcinka szyjnego kręgosłupa. Na załączonych obrazach MR widać typową sytuację z konsoli technika: po lewej i w środku obrazy referencyjne w innych płaszczyznach, na których nakładane są linie cięcia, a po prawej – efekt planowania serii czołowej. W rezonansie magnetycznym planowanie zawsze opiera się na trzech podstawowych płaszczyznach anatomicznych: strzałkowej, czołowej i poprzecznej (osiowej). Dla kręgosłupa szyjnego, zgodnie z zaleceniami producentów aparatów MR i wytycznymi towarzystw radiologicznych, standardowy zestaw sekwencji obejmuje co najmniej T1 i T2 w płaszczyźnie strzałkowej oraz sekwencje T2 lub STIR w płaszczyźnie czołowej, często również uzupełnione o warstwy osiowe. W praktyce klinicznej planowanie coronal dla szyi i kręgosłupa szyjnego pozwala ocenić symetrię struktur okołokręgosłupowych, korzenie nerwowe, stawy międzykręgowe, a także położenie kręgosłupa względem tkanek miękkich szyi. Moim zdaniem to właśnie w tej płaszczyźnie najłatwiej wychwycić boczne skrzywienia i asymetrię przestrzeni międzykręgowych. Dobrą praktyką jest ustawienie warstw czołowych równolegle do osi długiej kręgosłupa szyjnego, tak aby objąć od podstawy czaszki do górnego odcinka piersiowego. Widać to na obrazie – linie cięcia są prowadzone równolegle, obejmując cały interesujący nas obszar, co zapewnia równomierne pokrycie anatomii i poprawia jakość diagnostyczną badania.

Pytanie 22

W której projekcji należy wykonać badanie radiologiczne kręgosłupa lędźwiowego, by na otrzymanym zdjęciu wyrostki kręgów lędźwiowych układały się w charakterystyczny kształt piesków (teriera szkockiego)?

A. PA
B. AP
C. Skośnej.
D. Bocznej.
Prawidłowa jest projekcja skośna, bo właśnie w tym ułożeniu pacjenta wyrostki stawowe kręgów lędźwiowych ustawiają się względem siebie tak, że na obrazie RTG przypominają charakterystyczne „pieski”, często w literaturze nazywane „Scottie dog sign”. W projekcji skośnej najlepiej uwidaczniają się stawy międzywyrostkowe (stawy międzykręgowe tylne), czyli tzw. stawy międzykręgowe lędźwiowe. To one, razem z łukami kręgów, tworzą tę specyficzną sylwetkę psa: wyrostek kolczysty to ogon, wyrostek poprzeczny to pysk, nasada łuku to szyja, wyrostek stawowy górny to ucho, a wyrostek stawowy dolny to przednia łapa. W praktyce technik RTG układa pacjenta w pozycji AP skośnej pod kątem około 45° (czasem trochę mniej lub więcej, zależnie od budowy pacjenta), tak żeby promień centralny przechodził przez stawy międzywyrostkowe. Standardy wykonywania zdjęć kręgosłupa lędźwiowego zakładają, że projekcje skośne wykonuje się właśnie wtedy, gdy chcemy ocenić stawy międzywyrostkowe, podejrzewamy spondylolizę, spondylolistezę lub inne zmiany w łukach kręgów. Z mojego doświadczenia to pytanie często się pojawia na egzaminach, bo ten „piesek” to taki klasyczny obrazkowy sposób zapamiętania anatomii czynnościowej łuku kręgowego. Warto też pamiętać, że w typowym zestawie badań RTG L-S wykonuje się projekcję AP, boczną oraz – w razie wskazań – właśnie skośne, żeby „dostrzyc” to, czego nie widać dobrze na zdjęciu czołowym czy bocznym. To jest po prostu dobra praktyka w radiologii konwencjonalnej.

Pytanie 23

Technik elektroadiolog do badania MR kręgosłupa lędźwiowego powinien ułożyć pacjenta

A. na plecach, głową do magnesu, ręce wzdłuż tułowia.
B. na brzuchu, nogami do magnesu, ręce za głową.
C. na plecach, głową do magnesu, ręce za głową.
D. na brzuchu, nogami do magnesu, ręce wzdłuż tułowia.
Prawidłowe ułożenie pacjenta do badania MR kręgosłupa lędźwiowego to pozycja na plecach (supinacyjna), głową do magnesu, z rękami ułożonymi wzdłuż tułowia. Taka konfiguracja jest zgodna z rutynowymi protokołami pracowni rezonansu i zapewnia kilka kluczowych rzeczy naraz: stabilność, komfort pacjenta oraz optymalne pozycjonowanie odcinka lędźwiowego w centrum cewki i pola jednorodności magnesu. Przy ułożeniu na plecach kręgosłup jest w najbardziej naturalnej, zrelaksowanej pozycji, co zmniejsza napięcie mięśni przykręgosłupowych i ogranicza artefakty ruchowe. Głowa do magnesu jest standardem przy większości badań kręgosłupa – łatwiej wtedy dobrać właściwą cewkę kręgosłupową, wypozycjonować pacjenta względem lampy laserowej i środkowej linii stołu, a także kontrolować jego stan przez okno i interkom. Ręce ułożone wzdłuż tułowia są ważne z dwóch powodów: po pierwsze, minimalizują ryzyko powstawania zamkniętych pętli przewodzących (np. gdy ręce są splecione za głową), co jest istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa w polu RF; po drugie, zmniejszają napięcie w obrębie obręczy barkowej i ułatwiają pacjentowi wytrzymanie długiego badania bez poruszania się. W praktyce technik często dodatkowo podkłada wałek pod kolana, żeby odciążyć odcinek lędźwiowy i zmniejszyć dolegliwości bólowe – to drobiazg, ale bardzo poprawia jakość obrazów, bo pacjent mniej się wierci. Moim zdaniem warto też zawsze sprawdzić, czy barki i miednica są symetryczne, a linia kręgosłupa pokrywa się z osią stołu. To ułatwia późniejszą rekonstrukcję obrazów w płaszczyznach prostopadłych do osi kręgosłupa i poprawia czytelność badania dla lekarza radiologa.

Pytanie 24

Kryterium rozpoznawczym dla fali δ (delta) w badaniu EKG jest

A. zażębienie na ramieniu zstępującym załamka R.
B. zażębienie na ramieniu wstępującym załamka R.
C. obniżenie odcinka ST.
D. uniesienie odcinka ST.
Prawidłowo wskazana fala δ (delta) to właśnie to charakterystyczne „zażębienie” na ramieniu wstępującym załamka R. W praktyce wygląda to tak, że początek zespołu QRS nie jest stromy i ostry, tylko jakby „rozmyty” i lekko zaokrąglony, z takim delikatnym ząbkiem na początku R. Jest to klasyczny obraz preekscytacji komór, najczęściej w zespole Wolffa-Parkinsona-White’a (WPW). Elektrofizjologicznie oznacza to, że część komory jest pobudzana wcześniej przez dodatkową drogę przewodzenia (pęczek Kenta), zanim impuls przejdzie prawidłowo przez węzeł AV i układ Hisa-Purkinjego. Moim zdaniem warto to sobie dobrze „wryć w pamięć”, bo jak raz zobaczysz typową falę delta, to potem łatwo ją rozpoznasz. W standardach interpretacji EKG (np. zalecenia ESC) podkreśla się, że fala δ idzie w pakiecie z poszerzeniem QRS i skróceniem odstępu PQ/PR. W codziennej pracy technika czy pielęgniarki kardiologicznej znajomość tego objawu jest ważna, bo pacjent z WPW ma zwiększone ryzyko groźnych tachyarytmii, zwłaszcza przy współistniejącym migotaniu przedsionków. Warto też zwrócić uwagę, że fala delta jest najlepiej widoczna w odprowadzeniach, gdzie załamek R jest dominujący, często w V3–V6. W praktyce, przy opisie EKG, dobrze jest celowo „przeskanować” początek każdego zespołu QRS i szukać tego subtelnego zaokrąglenia. Jeśli jest wątpliwość, przydatne bywa powiększenie zapisu lub porównanie z wcześniejszym EKG pacjenta, żeby ocenić, czy to cecha stała i czy koreluje ze skróconym PQ. Taka systematyczna analiza zgodna z dobrymi praktykami interpretacji EKG naprawdę zmniejsza ryzyko przeoczenia zespołu preekscytacji.

Pytanie 25

Na ilustracji przedstawiono ułożenie pacjenta do zdjęcia rentgenowskiego

Ilustracja do pytania
A. dłoniowo-grzbietowego kciuka.
B. bocznego kości śródręcza.
C. bocznego kciuka.
D. grzbietowo-dłoniowego kości śródręcza.
Prawidłowo rozpoznano ułożenie do projekcji dłoniowo‑grzbietowej kciuka. Na zdjęciu widać, że pacjent ma dłoń ułożoną na detektorze (kaseta / płyta obrazowa) powierzchnią dłoniową do dołu, czyli w stronę lampy rentgenowskiej, a promień centralny pada z kierunku dłoniowego na grzbiet ręki. To właśnie jest klasyczna projekcja dłoniowo‑grzbietowa (PA) dla kciuka. W standardach radiologicznych (również w opisach projekcji wg praktyki szpitalnej i podręczników techniki obrazowania kończyn) przy badaniu kciuka najczęściej wykonuje się dwie podstawowe projekcje: dłoniowo‑grzbietową oraz boczną. Projekcja dłoniowo‑grzbietowa pozwala dobrze ocenić stawy międzypaliczkowe, śródręczno‑paliczkowy, trzeszczki oraz ustawienie kości kciuka względem I kości śródręcza i nadgarstka. Moim zdaniem to jest taka „projekcja wyjściowa” – daje ogólny przegląd osi kciuka i porównywalność badań w czasie. W praktyce technik musi zwrócić uwagę na prawidłową rotację: paznokieć kciuka powinien być w przybliżeniu w płaszczyźnie kasety, bez nadmiernej pronacji czy supinacji, tak żeby nie nakładały się struktury. Częstym patentem jest lekkie odwiedzenie kciuka od pozostałych palców, co też widać na zdjęciu – chodzi o to, żeby wyizolować kości kciuka i uniknąć nałożenia cieni II promienia dłoni. Takie pozycjonowanie stosuje się rutynowo przy urazach (podejrzenie złamania podstawy kciuka, np. Bennetta), przy zmianach zwyrodnieniowych stawu CMC I, a także przy kontroli zrostu po zaopatrzeniu operacyjnym. W dobrze wykonanej projekcji dłoniowo‑grzbietowej możliwa jest też ocena osi obciążenia, co ma znaczenie np. u osób pracujących fizycznie lub sportowców, gdzie biomechanika kciuka jest kluczowa.

Pytanie 26

Który narząd został uwidoczniony na przedstawionym obrazie scyntygraficznym?

Ilustracja do pytania
A. Płuca.
B. Trzustka.
C. Wątroba.
D. Serce.
Na obrazie scyntygraficznym widoczna jest wątroba – charakterystyczne, nieregularne ognisko gromadzenia znacznika położone w prawej górnej części jamy brzusznej, przesunięte nieco ku górze pod prawym łukiem żebrowym. W badaniach medycyny nuklearnej, szczególnie w klasycznej scyntygrafii wątroby i śledziony z użyciem koloidów znakowanych technetem-99m, fizjologicznie największą aktywność obserwujemy właśnie w miąższu wątrobowym. Kolorowe mapowanie (czerwony/żółty – najwyższe wychwyty, zielony/niebieski – niższe) dobrze pokazuje rozkład perfuzji i czynności fagocytarnej komórek układu siateczkowo‑śródbłonkowego. Moim zdaniem warto zapamiętać, że w prawidłowym badaniu wątroba ma dość jednorodną intensywność, o wyraźnych granicach, bez ubytków wychwytu. W praktyce klinicznej scyntygrafię wątroby wykorzystuje się rzadziej niż kiedyś, ale nadal bywa przydatna przy ocenie rozległości uszkodzenia miąższu, funkcji resztkowej po resekcjach czy w kwalifikacji do zabiegów radioembolizacji. W standardach medycyny nuklearnej podkreśla się konieczność prawidłowego pozycjonowania pacjenta (najczęściej pozycja leżąca na plecach, detektor nad jamą brzuszną) oraz stosowania odpowiednich okien energetycznych dla Tc-99m, żeby uzyskać czytelny obraz narządu. Dobra praktyka to zawsze korelacja scyntygrafii z badaniami anatomicznymi, np. USG lub TK, ale pierwszym krokiem jest właśnie poprawne rozpoznanie, że oglądamy wątrobę, a nie płuca czy serce. Takie „czytanie z mapy izotopowej” to typowa umiejętność technika pracowni medycyny nuklearnej.

Pytanie 27

Który typ głowicy ultrasonograficznej przedstawiono na ilustracji?

Ilustracja do pytania
A. Liniową.
B. Endokawitarną.
C. Konweksową.
D. Sektorową.
Na ilustracji widać głowicę liniową – charakterystyczną po prostokątnym, równym czołie emitera, które tworzy długi, płaski pasek kryształów piezoelektrycznych. W przekroju wiązka ma kształt prostokąta, a obraz powstaje jako równoległe linie skanowania, bez zwężania się w „wachlarz” jak w głowicach sektorowych czy konweksowych. Taka konstrukcja daje szerokie okno akustyczne tuż pod powierzchnią skóry i bardzo dobrą rozdzielczość przestrzenną w badaniu struktur położonych płytko. W praktyce klinicznej głowice liniowe stosuje się głównie do badania tkanek powierzchownych: tarczycy, sutka, moszny, naczyń (USG dopplerowskie tętnic szyjnych, żył kończyn dolnych), narządu ruchu (ścięgna, więzadła, mięśnie) oraz w ultrasonografii przyłóżkowej do oceny ściany brzucha, punkcji naczyniowych czy blokad nerwów. Z mojego doświadczenia w pracowniach diagnostycznych przyjmuje się jako dobrą praktykę, że do struktur powierzchownych wybiera się właśnie głowicę liniową o wysokiej częstotliwości, najczęściej 7,5–15 MHz, bo wyższa częstotliwość oznacza lepszą rozdzielczość kosztem głębokości penetracji, co w tym przypadku jest korzystne. W wytycznych i kursach z ultrasonografii podkreśla się, żeby przy USG naczyniowym zawsze zaczynać od głowicy liniowej, a dopiero przy bardzo głębokim położeniu naczyń rozważać inne typy. Warto też pamiętać, że płaski kształt czoła ułatwia dokładne dociśnięcie do skóry i stabilne prowadzenie głowicy wzdłuż naczyń czy ścięgien, co przekłada się na powtarzalność badania i lepszą jakość dokumentacji obrazowej.

Pytanie 28

Efekt „tea cup” widoczny jest na mammografach wykonanych w projekcji

A. stycznej.
B. skośnej.
C. bocznej.
D. dolinowej.
Prawidłowo – efekt „tea cup” opisuje się w mammografii głównie w projekcji bocznej (ML lub MLO z mocnym komponentem bocznym), bo właśnie w tej orientacji najlepiej widać zachowanie się gęstego materiału w świetle przewodów i torbieli. Chodzi tu przede wszystkim o złogi wapnia (mikro- i makrozwapnienia) lub gęstą zawiesinę, która pod wpływem grawitacji „opada” na dno zmiany torbielowatej. Na obrazie bocznym tworzy się wtedy charakterystyczny poziom płynu z półkolistym, odcinającym się od góry „meniskiem” – wygląda to trochę jak filiżanka z herbatą oglądana z boku, stąd nazwa. W praktyce technik czy pielęgniarka wykonująca mammografię dba o to, żeby projekcja boczna była dobrze ustawiona: pierś musi być równomiernie uciśnięta, a pacjentka odpowiednio ustawiona (bark cofnięty, broda uniesiona, brak rotacji tułowia). Wtedy grawitacja działa przewidywalnie i zawiesina w torbieli układa się w sposób typowy. Radiolog, patrząc na boczną projekcję, może odróżnić proste torbiele z tzw. osadem mleczka wapiennego od zmian bardziej niepokojących, np. nieregularnych mikrozwapnień w masie guza. Moim zdaniem to jest jeden z klasycznych przykładów, jak sama geometria projekcji i zrozumienie fizyki (grawitacja, poziomy płynu) pomaga w interpretacji obrazów. W wielu podręcznikach z mammografii podkreśla się, że przy podejrzeniu torbieli z osadem albo tzw. „galactocele” warto mieć dobrą projekcję boczną, żeby ten efekt „tea cup” ocenić zgodnie ze standardami EUSOBI czy ACR – to po prostu ułatwia kwalifikację zmiany jako łagodnej.

Pytanie 29

Jak określa się rekonstrukcję obrazów TK, której wynikiem są obrazy dwuwymiarowe tworzone w dowolnej płaszczyźnie przez wtórną obróbkę zestawionych ze sobą wielu przekrojów poprzecznych?

A. Maksymalnej intensywności MIP.
B. Cieniowanych powierzchni SSD.
C. Odwzorowania objętości VTR.
D. Wielopłaszczyznowa MPR.
Prawidłowo wskazana została wielopłaszczyznowa MPR (multiplanar reformation / reconstruction). W tomografii komputerowej wykonujemy serię cienkich przekrojów poprzecznych (osiowych), a MPR polega na wtórnym, komputerowym „przeliczeniu” tych danych tak, żeby otrzymać obrazy w dowolnej płaszczyźnie: strzałkowej, czołowej, skośnej, a nawet krzywoliniowej. Kluczowe jest tu słowo „dwuwymiarowe” – wynik MPR to nadal obraz 2D, tylko że złożony z wielu sąsiednich warstw, a nie pojedynczego skanu. W praktyce klinicznej MPR jest absolutnym standardem np. przy ocenie kręgosłupa (rekonstrukcje strzałkowe i czołowe), zatok przynosowych, złamań kości długich, a także w angiografii TK, gdzie wykonuje się rekonstrukcje wzdłuż przebiegu naczynia. Moim zdaniem bez MPR współczesna TK byłaby mocno „upośledzona”, bo sam obraz osiowy często nie pokazuje w pełni rozległości zmiany. Dobra praktyka jest taka, że przy cienkich warstwach (np. 0,5–1 mm) zawsze generuje się zestaw standardowych rekonstrukcji MPR, dostosowanych do badanego obszaru. Warto też pamiętać, że MPR korzysta z tych samych surowych danych co obrazy osiowe, więc nie zwiększa dawki promieniowania – to tylko inny sposób prezentacji tego, co już zostało zarejestrowane. W diagnostyce obrazowej, zwłaszcza w TK wielorzędowej, umiejętność świadomego używania MPR i dobierania płaszczyzn rekonstrukcji jest traktowana jako podstawowa kompetencja technika i lekarza radiologa.

Pytanie 30

W pozytonowej tomografii emisyjnej PET zostaje zarejestrowane promieniowanie powstające podczas

A. anihilacji pary proton-antyproton.
B. rozpraszania comptonowskiego.
C. rozpraszania culombowskiego.
D. anihilacji pary elektron-pozyton.
W pozytonowej tomografii emisyjnej (PET) kluczowym zjawiskiem fizycznym jest właśnie anihilacja pary elektron–pozyton. Radiofarmaceutyk podany pacjentowi emituje pozytony, czyli antycząstki elektronów. Pozyton w tkankach bardzo szybko traci energię kinetyczną, zderzając się z elektronami otoczenia, aż w końcu dochodzi do ich spotkania i anihilacji. W wyniku tej anihilacji powstają dwa fotony promieniowania gamma o energii 511 keV każdy, emitowane prawie dokładnie w przeciwnych kierunkach (pod kątem około 180°). To właśnie te dwa skorelowane fotony są rejestrowane w aparacie PET w trybie tzw. koincydencji. Z mojego doświadczenia to jest najważniejszy fizyczny „trik” PET-u: aparat nie widzi bezpośrednio pozytonu, tylko parę fotonów po anihilacji. Detektory ułożone dookoła pacjenta rejestrują jednoczesne (w bardzo krótkim oknie czasowym) uderzenia fotonów w przeciwległe kryształy scyntylacyjne. Na tej podstawie system rekonstruuje linię, wzdłuż której musiała zajść anihilacja, czyli tzw. line of response (LOR). Sumując miliony takich zdarzeń, komputer odtwarza rozkład radioaktywności w organizmie. W praktyce klinicznej, np. w onkologii, pozwala to ocenić metabolizm glukozy w guzach przy użyciu 18F-FDG albo wychwyt innych znaczników. Standardy pracowni medycyny nuklearnej (np. EANM) podkreślają znaczenie prawidłowego doboru radiofarmaceutyku i kalibracji systemu detekcji właśnie pod kątem rejestracji fotonów 511 keV i ich koincydencji. Moim zdaniem, jak dobrze zrozumiesz mechanizm anihilacji i rejestracji tych dwóch fotonów, dużo łatwiej ogarnąć później takie rzeczy jak korekcja osłabienia, rozpraszania czy artefakty w obrazach PET/CT.

Pytanie 31

Na jakim etapie procesu karcynogenezy dochodzi do inwazji miejscowej nowotworu i tworzenia przerzutów odległych?

A. Inicjacji.
B. Progresji.
C. Konwersji.
D. Promocji.
Prawidłowo wskazany etap to progresja i to jest kluczowy moment w całej karcynogenezie. W fazie progresji nowotwór przestaje być tylko miejscową zmianą ograniczoną do nabłonka czy tkanki wyjściowej, a zaczyna wykazywać pełne cechy złośliwości klinicznej. Komórki nowotworowe nabywają zdolność do inwazji miejscowej – przechodzą przez błonę podstawną, niszczą podścielisko, wnikają do naczyń krwionośnych i limfatycznych. To właśnie wtedy dochodzi do tworzenia przerzutów odległych, czyli zajęcia narządów takich jak płuca, wątroba, kości czy mózg. Z punktu widzenia praktyki medycznej ten etap ma ogromne znaczenie rokownicze: nowotwór w fazie progresji zwykle odpowiada zaawansowanym stopniom TNM (np. T3–T4, N+, M1), co wpływa na wybór leczenia – częściej stosuje się leczenie systemowe (chemioterapia, immunoterapia, terapia celowana), a nie tylko zabieg chirurgiczny. W codziennej diagnostyce radiologicznej i onkologicznej właśnie w tej fazie szukamy cech inwazji: naciekania ścian narządów, przekraczania powięzi, zajęcia węzłów chłonnych, obecności zmian meta w narządach odległych. Moim zdaniem warto pamiętać też, że progresja to efekt nagromadzenia wielu mutacji i niestabilności genetycznej – komórki stają się coraz bardziej agresywne, szybciej rosną, są mniej zależne od sygnałów regulacyjnych organizmu. W standardach onkologicznych uznaje się, że dopiero nowotwór zdolny do inwazji i przerzutowania jest pełnoprawnym rakiem złośliwym, a nie tylko zmianą przedinwazyjną czy dysplastyczną. Dlatego skojarzenie: progresja = inwazja + przerzuty jest bardzo praktyczne i przydatne na egzaminach oraz w realnej pracy z pacjentami.

Pytanie 32

Który zapis EKG przedstawia falę Pardee'go?

A. Zapis 1
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Zapis 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Zapis 3
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Zapis 2
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany „Zapis 4” przedstawia tzw. falę Pardee’go, czyli uniesienie odcinka ST typowe dla ostrego zawału mięśnia sercowego z uniesieniem ST (STEMI). Kluczowy element, na który patrzymy, to położenie odcinka ST względem linii izoelektrycznej. W fali Pardee’go odcinek ST jest wyraźnie uniesiony i przechodzi niemal płynnie w załamek T, tworząc taki jakby kopiec lub „płaskowyż”. Punkt J (miejsce przejścia zespołu QRS w ST) leży powyżej linii izoelektrycznej – w standardach przyjmuje się najczęściej ≥1–2 mm w odpowiednich odprowadzeniach. W zapisie 4 widać właśnie takie wyraźne, kopulaste uniesienie ST, bez wyraźnego powrotu do linii podstawowej po zespole QRS. W praktyce, na dyżurze czy w pracowni EKG, taki obraz w odprowadzeniach odpowiadających za konkretną ścianę serca (np. V2–V4 dla ściany przedniej) oznacza pilne podejrzenie STEMI i konieczność natychmiastowego działania – powiadomienia lekarza, przygotowania pacjenta do koronarografii, podania leków przeciwpłytkowych zgodnie z wytycznymi ESC/Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Moim zdaniem warto od razu „wdrukować” sobie w głowę ten obraz: wysoki zespół QRS, a zaraz za nim uniesiony, wypukły odcinek ST, który nie opada do izoelektrycznej – to jest klasyczna fala Pardee’go. Właśnie takie rozpoznanie na poziomie technika EKG ma ogromne znaczenie kliniczne, bo przyspiesza decyzje terapeutyczne i realnie wpływa na rokowanie chorego.

Pytanie 33

Artefakty zarejestrowane na elektrokardiogramie zostały wywołane przez

Ilustracja do pytania
A. silne drżenie mięśniowe.
B. stymulator serca.
C. uszkodzone przewody.
D. nieprawidłowe przyłożenie elektrody.
Prawidłowo powiązałeś przedstawiony zapis z silnym drżeniem mięśniowym. Tego typu artefakt na EKG ma dość charakterystyczny wygląd: podstawowy rytm zatokowy jest zwykle widoczny, załamki P, zespoły QRS i załamki T da się rozpoznać, ale na fragmentach zapisu pojawia się gęsty „szum” o wysokiej częstotliwości, jakby ktoś trząsł kartką z wykresem. Ten drobny, nieregularny zygzak nakłada się na linię izoelektryczną i częściowo na zespoły QRS. W praktyce klinicznej widzimy to np. u pacjentów z silnym niepokojem ruchowym, przy dreszczach gorączkowych, w chorobie Parkinsona, przy dużym napięciu mięśni z zimna albo gdy badany bardzo się spina i nie potrafi się rozluźnić. Moim zdaniem najłatwiej to rozpoznać właśnie po tym, że mimo „szumu” da się odczytać regularny rytm serca pod spodem. Dobre praktyki przy wykonywaniu EKG mówią wyraźnie, żeby przed zapisem zadbać o komfort cieplny pacjenta, wytłumaczyć mu konieczność leżenia nieruchomo i rozluźnienia mięśni, a w razie widocznych dreszczy odczekać, okryć kocem, czasem nawet podać leki przeciwgorączkowe, zanim zaczniemy rejestrację. Technik EKG powinien też umieć odróżnić artefakt mięśniowy od rzeczywistej arytmii – przy drżeniu mięśniowym odstępy RR są w miarę stałe, a morfologia QRS nie zmienia się, tylko jest „oblepiona” drobnymi zębami. W standardach opisowych zaleca się dopisanie w opisie: „zapis z artefaktem mięśniowym, utrudniającym ocenę odcinka ST” – bo to jest bardzo ważne, żeby lekarz nie nadinterpretował zmian, które są po prostu skutkiem napięcia mięśni, a nie patologii mięśnia sercowego.

Pytanie 34

Na zamieszczonym przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałką wskazano

Ilustracja do pytania
A. guzek tylny kręgu szczytowego.
B. ząb kręgu obrotowego.
C. rdzeń kręgowy.
D. otwór kręgu szczytowego.
Na przekroju poprzecznym TK kręgosłupa szyjnego strzałka wskazuje wyraźnie na ząb kręgu obrotowego (dens axis), czyli charakterystyczny wyrostek trzonu C2. To jest bardzo typowy element anatomiczny, który w tomografii komputerowej powinien od razu „rzucać się w oczy”, szczególnie na poziomie stawu szczytowo–obrotowego. Dens ma kształt owalnej lub nieco cylindrycznej struktury kostnej położonej centralnie, dość jasnej (wysoka gęstość, kość korowa), otoczonej pierścieniem kręgu szczytowego C1. Widzimy, że dookoła niego przebiega łuk przedni C1, a bardziej na obwodzie – masy boczne kręgu szczytowego oraz fragment kanału kręgowego. Z mojego doświadczenia, jeśli na osiowym TK szyi widzisz „kość w kości” – mniejszy owal kostny w środku większego pierścienia – to niemal zawsze jest to dens w obrębie C1. W praktyce klinicznej prawidłowe rozpoznanie zęba kręgu obrotowego ma ogromne znaczenie przy ocenie urazów odcinka szyjnego, zwłaszcza po urazach komunikacyjnych, upadkach z wysokości czy urazach sportowych. Jednym z klasycznych wskazań do TK jest podejrzenie złamania zęba C2 (tzw. złamanie dens axis typu I–III wg Andersona-D’Alonzo). Radiolog musi wtedy bardzo dokładnie przeanalizować ciągłość zarysu zęba, obecność szczeliny złamania, przemieszczenia odłamów, a także relację zęba do łuku przedniego C1 i kanału kręgowego. W dobrych praktykach opisowych zawsze zwraca się uwagę na stabilność segmentu C1–C2, szerokość przestrzeni między zębem a łukiem przednim C1 (przestrzeń atlantodentalna) oraz ewentualne uciski na rdzeń kręgowy. Umiejętność pewnego rozpoznawania dens axis na obrazach TK jest bazą do dalszej, bardziej zaawansowanej interpretacji badań urazowych i pourazowych odcinka szyjnego, ale też przy zmianach zwyrodnieniowych czy w chorobach reumatycznych (np. reumatoidalne zapalenie stawów z niestabilnością C1–C2).

Pytanie 35

Które środki kontrastujące wykorzystywane są w diagnostyce rezonansem magnetycznym?

A. Środki na bazie siarczanu baru.
B. Jodowe, rozpuszczalne w wodzie.
C. Jodowe, nierozpuszczalne w wodzie.
D. Środki na bazie gadolinu.
Prawidłowo – w diagnostyce rezonansem magnetycznym standardowo stosuje się paramagnetyczne środki kontrastujące na bazie gadolinu. Gadolinium samo w sobie jest silnie toksycznym metalem ciężkim, ale w kontrastach MR występuje w postaci chelatów, czyli związków kompleksowych, które wiążą jon gadolinu i dzięki temu znacznie zmniejszają jego toksyczność i poprawiają bezpieczeństwo kliniczne. Mechanizm działania takiego kontrastu jest inny niż w klasycznej radiologii: gadolin nie pochłania promieniowania rentgenowskiego, tylko skraca czasy relaksacji T1 (głównie) i T2 protonów wody w tkankach. W praktyce oznacza to, że struktury, które gromadzą gadolin, stają się jaśniejsze (hiperintensywne) na obrazach T1-zależnych. W codziennej pracy używa się go np. w diagnostyce guzów mózgu, zmian demielinizacyjnych w SM, ocenie zapalenia opon, w badaniach serca (blizna pozawałowa, kardiomiopatie) czy przy ocenie unaczynienia guzów wątroby i nerek. Moim zdaniem warto zapamiętać, że kontrast MR to przede wszystkim gadolin, a nie jod czy bar. Dobre praktyki mówią o konieczności oceny czynności nerek (eGFR) przed podaniem gadolinu, szczególnie u pacjentów z niewydolnością nerek, ze względu na ryzyko nefrogennego układowego zwłóknienia (NSF) przy starszych preparatach. Obecnie preferuje się tzw. środki makrocykliczne, które są bardziej stabilne chemicznie i uznawane za bezpieczniejsze. W MR stosuje się też specjalne protokoły dynamiczne po kontraście (np. badania wątroby, piersi), gdzie obserwuje się fazy wzmocnienia w czasie, co pomaga różnicować zmiany łagodne i złośliwe. W praktyce technika i lekarz opisujący zawsze powinni dobrać odpowiednią dawkę, sekwencje T1-zależne i czas podania, żeby wzmocnienie kontrastowe było maksymalnie diagnostyczne.

Pytanie 36

W badaniu EKG punktem przyłożenia odprowadzenia przedsercowego C2 jest

A. okolica wyrostka mieczykowatego.
B. IV międzyżebrze przy prawym brzegu mostka.
C. rzut koniuszka serca.
D. IV międzyżebrze przy lewym brzegu mostka.
Prawidłowo – odprowadzenie przedsercowe C2 (oznaczane też jako V2) zgodnie ze standardem zapisu EKG umieszcza się w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka. To jest klasyczna lokalizacja wg międzynarodowego systemu 12‑odprowadzeniowego. W praktyce technik najpierw lokalizuje ręką wcięcie szyjne mostka, schodzi na rękojeść, a potem na trzon mostka i liczy przestrzenie międzyżebrowe od góry. Druga przestrzeń międzyżebrowa jest tuż pod rękojeścią, dalej trzecia i czwarta – właśnie w tej czwartej, przy lewym brzegu mostka, przyklejamy elektrodę C2/V2. Moim zdaniem warto to sobie parę razy „przećwiczyć palcami” na realnym pacjencie, bo później robi się to już automatycznie. Standardowa kolejność zakładania przedsercowych to zwykle: najpierw C1/V1 w IV międzyżebrzu przy prawym brzegu mostka, potem C2/V2 w IV międzyżebrzu przy lewym brzegu mostka, a dopiero później C4/V4 w rzucie koniuszka serca (V międzyżebrze w linii środkowo-obojczykowej lewej), a następnie C3/V3 między C2 i C4 oraz C5, C6 bardziej bocznie. Poprawne położenie C2 jest bardzo istotne, bo ten punkt „patrzy” na przegrodę międzykomorową i część ściany przedniej. Błędne ustawienie, np. za wysoko albo za nisko, może zafałszować obraz załamków R i S, czasem też odcinka ST, co potem utrudnia wykrycie zawału ściany przedniej lub zmian przerostowych. W dobrych praktykach EKG podkreśla się, żeby zawsze liczyć międzyżebrza, a nie „na oko” przyklejać elektrody. W warunkach klinicznych, np. na SOR czy intensywnej terapii, precyzja bywa trudniejsza, ale tym bardziej warto trzymać się tego schematu, bo od jakości zapisu często zależy decyzja lekarska o trombolizie czy pilnej koronarografii.

Pytanie 37

Na rentgenogramie przedstawione jest złamanie Saltera-Harrisa typu

Ilustracja do pytania
A. II odcinka bliższego kości piszczelowej.
B. V czwartej kości śródręcza.
C. III nasady dalszej kości piszczelowej.
D. I ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej lewej.
Na zdjęciu RTG widoczny jest typowy obraz ześlizgnięcia bliższej nasady kości udowej – klasyczne złamanie Saltera-Harrisa typu I w obrębie głowy i szyjki kości udowej. W tym typie uszkodzenia linia złamania przebiega wyłącznie przez chrząstkę wzrostową (fizę), bez zajęcia przynasady ani nasady. Na obrazie nie zobaczysz typowego „pęknięcia” w kości, tylko przemieszczenie nasady względem przynasady. W praktyce klinicznej u dzieci i młodzieży takie uszkodzenie w okolicy bliższej kości udowej określa się właśnie jako ześlizgnięcie bliższej nasady kości udowej (SCFE – slipped capital femoral epiphysis). Na RTG, szczególnie w projekcji AP i bocznej, ocenia się linię Klein’a, kształt szyjki i położenie głowy kości udowej. W prawidłowych warunkach głowa powinna „zawieszać się” nad linią Klein’a; w ześlizgnięciu jest wyraźnie przesunięta. Z mojego doświadczenia, kluczowe jest też zwrócenie uwagi na rozmycie zarysu przynasady i lekkie poszerzenie szpary fizy – to często pierwszy subtelny sygnał na wczesnym etapie. Dobre praktyki w diagnostyce mówią, żeby zawsze wykonywać RTG obu bioder do porównania, bo asymetria bardzo pomaga w rozpoznaniu. Ważna jest też szybka kwalifikacja do leczenia – zwykle stabilizacja śrubą kaniulowaną przez płytkę wzrostową, tak aby zapobiec dalszemu ześlizgnięciu i powikłaniom, jak martwica głowy kości udowej czy deformacja typu cam w konflikcie udowo-panewkowym. Rozpoznanie Salter-Harris I w tym miejscu wymaga więc połączenia znajomości klasyfikacji, anatomii radiologicznej stawu biodrowego i typowego obrazu klinicznego: ból biodra lub kolana, utykanie, ograniczenie rotacji wewnętrznej. W praktyce technika wykonania badania RTG (prawidłowe ułożenie pacjenta, odpowiednie projekcje – AP miednicy, oś osiowa szyjki) ma ogromne znaczenie, bo złe ustawienie może zamaskować ześlizgnięcie i zmylić nawet doświadczonego opisywacza.

Pytanie 38

Na obrazie TK klatki piersiowej w przekroju poprzecznym strzałką oznaczono

Ilustracja do pytania
A. aortę zstępującą.
B. oskrzele główne prawe.
C. aortę wstępującą.
D. oskrzele główne lewe.
Na przedstawionym przekroju poprzecznym TK klatki piersiowej strzałka wskazuje lewe oskrzele główne. W tomografii pamiętamy, że obrazy standardowo oglądamy w tzw. projekcji radiologicznej: tak jakby pacjent leżał na plecach, a my patrzymy od jego stóp w stronę głowy. Czyli prawa strona pacjenta jest po lewej stronie ekranu (oznaczona literą R), a lewa strona pacjenta – po prawej. To jest pierwszy klucz do poprawnego rozpoznawania struktur anatomicznych na TK. Lewe oskrzele główne odchodzi od tchawicy bardziej poziomo, jest dłuższe i przebiega pod łukiem aorty, kierując się w stronę lewego wnęki płuca. Na obrazie widać je jako strukturę o powietrznej gęstości (ciemną), otoczoną cienką ścianą, zlokalizowaną po stronie przeciwnej do oznaczenia R, tuż przy rozwidleniu tchawicy. Z mojego doświadczenia to jedno z klasycznych miejsc, które każdy technik i lekarz musi umieć „z marszu” zidentyfikować, bo od poprawnej orientacji w okolicy wnęk płucnych zależy m.in. prawidłowe ocenianie węzłów chłonnych śródpiersia, zmian nowotworowych czy ocena szerzenia się procesu zapalnego. W praktyce klinicznej, przy planowaniu bronchoskopii, zabiegów torakochirurgicznych albo przy ocenie naciekania guza płuca na oskrzele, dokładna znajomość przebiegu lewego oskrzela głównego jest absolutnie podstawowa. Dobre praktyki w diagnostyce obrazowej mówią, żeby zawsze zaczynać analizę TK klatki od ustalenia orientacji (R/L, przód/tył), potem identyfikować główne naczynia (aorta wstępująca, łuk, aorta zstępująca, pień płucny) i dopiero na tym tle lokalizować tchawicę i oskrzela. Dzięki temu dużo łatwiej odróżnić lewe oskrzele główne od struktur naczyniowych czy od prawego oskrzela, które jest krótsze, szersze i bardziej pionowe. W praktyce egzaminacyjnej takie zadania bardzo dobrze sprawdzają, czy ktoś naprawdę rozumie anatomię w obrazowaniu, a nie tylko „zgaduje z kształtu”.

Pytanie 39

Na którym obrazie TK uwidoczniony jest artefakt spowodowany ruchami oddechowymi pacjenta?

A. Obraz 3
Ilustracja do odpowiedzi A
B. Obraz 4
Ilustracja do odpowiedzi B
C. Obraz 2
Ilustracja do odpowiedzi C
D. Obraz 1
Ilustracja do odpowiedzi D
Prawidłowo wskazany jest obraz 1. Na tym przekroju TK widać bardzo charakterystyczne, „pofalowane”, zygzakowate zniekształcenie konturów tkanek miękkich i ścian jamy brzusznej, jakby ktoś przesunął fragment obrazu w bok. Struktury anatomiczne nie są ostro odcięte, tylko rozciągnięte i nieregularne w kierunku osi Z i częściowo w płaszczyźnie obrazu. To typowy artefakt ruchowy wynikający z oddychania pacjenta w trakcie akwizycji danych. W TK brzucha i klatki piersiowej ruch oddechowy przepony oraz przesuwanie się narządów (wątroba, śledziona, jelita) powoduje, że kolejne projekcje są zbierane z narządami w nieco innym położeniu. Rekonstrukcja takiego „mieszanego” zestawu danych skutkuje właśnie takim falowaniem, rozmyciem, czasem podwójnymi konturami. W praktyce, zgodnie z dobrymi standardami (ESR, wytyczne producentów skanerów), badając jamę brzuszną prosimy pacjenta o wstrzymanie oddechu na czas skanu, stosujemy krótkie czasy rotacji lampy, odpowiednio dobraną kolimację i pitch, żeby skrócić czas zbierania danych. U pacjentów, którzy mają problem ze współpracą (np. dzieci, osoby z dusznością), często warto rozważyć techniki niskodawkowe z bardzo szybkim skanem, a czasem nawet sedację. Moim zdaniem kluczowe jest też dokładne wytłumaczenie pacjentowi przed badaniem, jak ma oddychać i kiedy przestać, bo to w prosty sposób zmniejsza ryzyko takich artefaktów i poprawia jakość diagnostyczną obrazów.

Pytanie 40

Wynik badania słuchu metodą audiometrii tonalnej wskazuje na

Ilustracja do pytania
A. niedosłuch uwarunkowany genetycznie.
B. starzenie się narządu słuchu.
C. uraz akustyczny.
D. słuch w granicach normy.
Na przedstawionym audiogramie tonalnym widać bardzo charakterystyczny obraz: słuch w niskich i średnich częstotliwościach jest w zasadzie prawidłowy lub tylko lekko obniżony, natomiast w okolicy 4–6 kHz pojawia się wyraźny, głęboki dołek progów słyszenia. Ten tzw. „notch” w wysokich częstotliwościach jest klasycznym obrazem urazu akustycznego, czyli uszkodzenia narządu Cortiego spowodowanego hałasem o dużym natężeniu. Moim zdaniem, jak się raz to zobaczy na wykresie, to później już trudno pomylić z czymś innym. W praktyce zawodowej, szczególnie w medycynie pracy i w diagnostyce laryngologicznej, taki kształt audiogramu kojarzy się przede wszystkim z narażeniem na hałas impulsowy (wystrzał, petarda, prasa mimośrodowa) albo przewlekły hałas przemysłowy bez odpowiedniej ochrony słuchu. Standardy audiologiczne (zarówno krajowe, jak i np. zalecenia WHO czy OSHA) podkreślają, że pierwsze uszkodzenie od hałasu ujawnia się właśnie w zakresie 3–6 kHz, najczęściej z maksimum około 4 kHz, przy zachowanej w miarę dobrej słyszalności w częstotliwościach mowy (0,5–2 kHz). Dlatego pacjent może jeszcze całkiem nieźle rozumieć mowę w cichym otoczeniu, ale zaczyna mieć problemy w hałasie, skarży się na szumy uszne, dyskomfort przy głośnych dźwiękach. W dobrze prowadzonej praktyce diagnostycznej taki wynik zawsze trzeba połączyć z dokładnym wywiadem: praca w hałasie, strzelectwo, koncerty, słuchawki na uszach, brak stosowania ochronników słuchu. W badaniach okresowych pracowników wynik z typowym dołkiem 4 kHz jest sygnałem, że trzeba pilnie zweryfikować warunki akustyczne stanowiska, stosowanie ochronników i ewentualnie zmodyfikować narażenie. Dobrą praktyką jest też kontrolne powtórzenie audiometrii po okresie unikania hałasu, ale prawdziwy uraz akustyczny niestety jest zmianą trwałą, co warto mieć w głowie przy omawianiu wyniku z pacjentem.