Na obniżenie trwałości chryzantem ma wpływ
A. niedobór azotu.
B. niedobór potasu.
C. przenawożenie potasem.
D. przenawożenie azotem.
Przenawożenie azotem rzeczywiście obniża trwałość chryzantem, zwłaszcza ich wartość po ścięciu i późniejsze zachowanie w obrocie florystycznym. Azot silnie pobudza wzrost wegetatywny, więc roślina tworzy dużo miękkiej, soczystej masy zielonej. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać dobrze: liście są duże, pędy szybko rosną, roślina wydaje się bujna. W praktyce florystycznej to jednak często kłopot, bo tkanki są delikatniejsze, bardziej wodniste i mniej odporne na uszkodzenia mechaniczne, więdnięcie oraz infekcje, np. szarą pleśń. Z mojego doświadczenia takie chryzantemy gorzej znoszą transport, chłodnię i dłuższe stanie w wazonie. Dobra praktyka produkcyjna polega na zbilansowanym nawożeniu, a nie na „podkręcaniu” roślin samym azotem. W uprawie kwiatów ciętych ważne jest utrzymanie właściwej relacji azotu do potasu, wapnia i mikroelementów, bo to wpływa na sztywność pędów, wybarwienie kwiatostanów i ogólną trwałość pozbiorczą. Dlatego nadmiar azotu jest tu odpowiedzią najbardziej trafną.
W tym pytaniu łatwo pomylić ogólny wpływ składników pokarmowych na wzrost roślin z ich konkretnym wpływem na trwałość chryzantem po zbiorze lub w sprzedaży. Potas jest pierwiastkiem bardzo ważnym dla gospodarki wodnej, jędrności tkanek, regulacji aparatów szparkowych i ogólnej odporności roślin. Niedobór potasu może oczywiście pogarszać jakość roślin, powodować słabsze pędy, gorsze wybarwienie i większą podatność na stres. Jednak w klasycznym ujęciu egzaminacyjnym to nie niedobór potasu jest najbardziej charakterystyczną przyczyną obniżenia trwałości chryzantem, tylko nadmiar azotu. Podobnie przenawożenie potasem może prowadzić do zasolenia podłoża albo zaburzać pobieranie magnezu i wapnia, ale nie jest to typowy, podstawowy mechanizm skracania trwałości kwiatów w tym zagadnieniu. Niedobór azotu działa inaczej: ogranicza wzrost, liście mogą być jaśniejsze, rośliny są drobniejsze i mniej wyrównane. To obniża jakość handlową, ale nie daje tego efektu miękkich, przewodnionych tkanek, który widzimy przy nadmiarze azotu. Typowy błąd polega na założeniu, że każdy niedobór składnika automatycznie jest najgorszy dla trwałości. W uprawie ozdobnej liczy się równowaga. Zbyt dużo azotu daje bujny wygląd, ale tkanki są mniej odporne, łatwiej się łamią, szybciej chorują i gorzej znoszą transport oraz przechowywanie. Dlatego w praktyce florystycznej i produkcyjnej kontroluje się dawki nawozów, przewodność podłoża oraz ogólną kondycję roślin, zamiast nawozić „na zapas”.