Wstążki powinny być przechowywane w miejscu
Wstążki najlepiej przechowywać w miejscu ciemnym i suchym, koniecznie w opakowaniu, bo wtedy najdłużej zachowują kolor, fakturę i czystość. To jest bardzo praktyczna zasada w pracowni florystycznej, szczególnie gdy używa się wstążek satynowych, szyfonowych, jutowych, organzowych czy z nadrukiem. Światło, zwłaszcza słoneczne, może powodować blaknięcie barwników, a czasem też żółknięcie jasnych materiałów. Wilgoć z kolei sprzyja odkształceniom, pleśni, sklejaniu się warstw i utracie sztywności brzegu. Moim zdaniem to jedna z tych drobnych rzeczy, które mocno wpływają na jakość gotowej dekoracji, choć łatwo ją zlekceważyć. W praktyce branżowej rolki trzyma się w szafkach, pojemnikach lub pudełkach, najlepiej z dala od okna, grzejników i stanowisk z wodą. Opakowanie chroni przed kurzem, zabrudzeniami z gąbki florystycznej, pyłem z suszu oraz przypadkowym zagnieceniem. Dzięki temu wstążka po rozwinięciu wygląda estetycznie i można ją od razu wykorzystać do bukietu ślubnego, wiązanki pogrzebowej, dekoracji samochodu albo kompozycji prezentowej. Dobra organizacja magazynku to niby detal, ale w florystyce detal robi robotę.
Przy przechowywaniu wstążek łatwo pomyśleć, że skoro są to materiały dekoracyjne, to wystarczy położyć je gdziekolwiek, byle były pod ręką. W praktyce tak się nie robi, bo wstążka jest materiałem dość wrażliwym na warunki otoczenia. Jasne miejsce nie jest korzystne, nawet jeśli wydaje się czyste i wygodne. Promieniowanie słoneczne i mocne światło ekspozycyjne stopniowo osłabiają kolor, szczególnie przy wstążkach intensywnie barwionych: czerwonych, bordowych, fioletowych czy granatowych. Po kilku tygodniach może być widać różnicę między fragmentem zewnętrznym a tym schowanym głębiej na rolce. To potem bardzo brzydko wychodzi w kompozycji, zwłaszcza ślubnej albo okolicznościowej.
Wilgoć też jest złym kierunkiem. Nie konserwuje wstążek, tylko może je zniszczyć. Materiały tekstylne chłoną parę wodną, tracą gładkość, mogą się falować, a przy dłuższym przechowywaniu pojawia się nieprzyjemny zapach albo nawet nalot pleśni. Wstążki papierowe, jutowe i z naturalnych włókien są na to szczególnie podatne. Z mojego doświadczenia wynika, że zawilgocona wstążka prawie nigdy nie układa się już tak ładnie jak nowa, nawet po przesuszeniu.
Brak opakowania to następny częsty błąd. Otwarta rolka łapie kurz, pył z gąbki florystycznej, resztki kleju, pyłek roślinny i drobne zabrudzenia ze stołu roboczego. Może się też rozwinąć, pozaginać albo postrzępić na brzegach. Dobre praktyki w pracowni florystycznej mówią, żeby materiały dekoracyjne przechowywać czysto, sucho, w sposób zabezpieczony i uporządkowany. Dlatego najlepsze jest miejsce ciemne, suche oraz opakowanie: pudełko, woreczek, osłona producenta albo zamykany organizer. Wtedy materiał wygląda profesjonalnie i nie trzeba ratować go w ostatniej chwili przed wydaniem zamówienia klientowi.
Wilgoć też jest złym kierunkiem. Nie konserwuje wstążek, tylko może je zniszczyć. Materiały tekstylne chłoną parę wodną, tracą gładkość, mogą się falować, a przy dłuższym przechowywaniu pojawia się nieprzyjemny zapach albo nawet nalot pleśni. Wstążki papierowe, jutowe i z naturalnych włókien są na to szczególnie podatne. Z mojego doświadczenia wynika, że zawilgocona wstążka prawie nigdy nie układa się już tak ładnie jak nowa, nawet po przesuszeniu.
Brak opakowania to następny częsty błąd. Otwarta rolka łapie kurz, pył z gąbki florystycznej, resztki kleju, pyłek roślinny i drobne zabrudzenia ze stołu roboczego. Może się też rozwinąć, pozaginać albo postrzępić na brzegach. Dobre praktyki w pracowni florystycznej mówią, żeby materiały dekoracyjne przechowywać czysto, sucho, w sposób zabezpieczony i uporządkowany. Dlatego najlepsze jest miejsce ciemne, suche oraz opakowanie: pudełko, woreczek, osłona producenta albo zamykany organizer. Wtedy materiał wygląda profesjonalnie i nie trzeba ratować go w ostatniej chwili przed wydaniem zamówienia klientowi.