Filodendrony i aspidistry to naprawdę solidny wybór do cienistych witryn kwiatowych. Te rośliny od lat są uznawane za gatunki tolerujące niskie natężenie światła, co sprawia, że świetnie sprawdzają się w miejscach, gdzie światło dociera przez sztuczne źródła lub jest rozproszone. Filodendrony, szczególnie odmiany o dużych, ciemnozielonych liściach, są znane z tego, że nie tylko wytrzymują półcień, ale wręcz w nim lepiej rosną niż w ostrym świetle. Aspidistra, zwana potocznie „żelaznym liściem”, wręcz słynie z odporności na trudne warunki – mało światła, przeciągi, nawet krótkie okresy przesuszenia podłoża. Praktyka branżowa i literatura ogrodnicza, choćby klasyczne pozycje takie jak „Rośliny doniczkowe” K. Czechowskiej, podkreślają te gatunki jako pierwszoplanowe do zacienionych wnętrz. Z mojego doświadczenia, w biurach czy sklepach, gdzie nie ma szans na światło dzienne, filodendrony i aspidistry wytrzymują dłużej niż większość roślin, a do tego nie wymagają skomplikowanej pielęgnacji. Ciekawostką jest, że aspidistry były już uprawiane w domach w XIX wieku właśnie dzięki swojej niewybredności. Zdecydowanie warto na nie stawiać, jeśli zależy nam na trwałej zieleni w miejscach o słabym oświetleniu – to tak trochę klasyka gatunku i sprawdzona praktyka.
Wybierając rośliny do cienistych witryn kwiatowych, bardzo łatwo można się pomylić, jeśli bazujemy wyłącznie na wyglądzie lub popularności gatunków. Storczyki i pilee, choć często widuje się je w domach, preferują raczej rozproszone, ale jednak wyraźne światło – storczyki, zwłaszcza falenopsisy, nie wytrzymują długo w miejscach bez dostępu do naturalnego światła i dość szybko zaczynają słabo kwitnąć. Pilea z kolei, choć niektóre odmiany tolerują półcień, to w głębokim cieniu mocno się wyciągają i tracą swój pokrój. Krotony i oplątwy kojarzą się z egzotyką, ale krotony (Codiaeum) mają wyraźne wymagania względem światła – przy jego braku tracą intensywne kolory i stają się bardziej podatne na choroby. Oplątwy (Tillandsia), mimo że nie potrzebują podłoża, również wymagają sporej ilości światła, szczególnie by dobrze rosły i kwitły. Tilandsje i szeflery to też nie jest trafione połączenie do ciemnych witryn – tilandsje, jak już wspomniałem, muszą mieć dostęp do światła, a szeflera, mimo że bywa polecana do wnętrz, w zbyt głębokim cieniu traci liście i przestaje się rozwijać. Z mojego doświadczenia wynika, że takie pomyłki biorą się z myślenia „roślina domowa = roślina cieniolubna”, co nie zawsze jest prawdą. W rzeczywistości tylko niektóre gatunki radzą sobie w naprawdę słabych warunkach oświetleniowych – i właśnie filodendrony oraz aspidistry są tu wyjątkami potwierdzającymi regułę. W zawodzie ogrodnika lub florysty to ważne, bo wybór nieodpowiedniej rośliny do ciemnej witryny kończy się zazwyczaj jej szybkim zamieraniem, co generuje niepotrzebne koszty i rozczarowanie klientów. Warto więc zawsze sprawdzać wymagania świetlne i nie sugerować się modą czy wyglądem liści.