Czynność przedstawiona na rysunku to

Na rysunku widać użycie czułek kopytowych, czyli specjalnych szczypiec diagnostycznych do badania bolesności kopyta. Taka czynność służy do diagnostyki podbicia, ropnia, stłuczenia podeszwy albo innego miejsca, w którym koń reaguje bólem na ucisk. Narzędzie przykłada się do różnych części puszki kopytowej: podeszwy, ściany, strzałki i okolicy linii białej, a potem delikatnie zwiększa nacisk. Jeżeli koń wyraźnie cofa nogę, napina mięśnie, szarpie albo reaguje nerwowo, to może wskazywać na miejsce bolesne. Moim zdaniem to jedna z tych prostych metod, które w praktyce stajennej są bardzo przydatne, ale trzeba mieć wyczucie i nie robić tego na siłę. Dobra praktyka jest taka, żeby kopyto było wcześniej oczyszczone kopystką, koń stał stabilnie, a badanie wykonywała osoba doświadczona, najlepiej lekarz weterynarii albo kowal współpracujący z weterynarzem. Nie jest to rozczyszczanie, bo nic się tu nie usuwa ani nie modeluje nożem lub tarnikiem. To badanie reakcji bólowej, ważne szczególnie przy kulawiźnie niewiadomego pochodzenia.
Na ilustracji nie pokazano metody poskromienia konia, choć łatwo się pomylić, bo widoczne narzędzie przypomina szczypce i może kojarzyć się z jakimś sposobem przytrzymywania. W praktyce poskramianie, o ile w ogóle jest potrzebne, powinno opierać się na bezpiecznym unieruchomieniu, spokojnej obsłudze i ograniczeniu stresu zwierzęcia, a nie na ściskaniu kopyta narzędziem diagnostycznym. Tutaj celem nie jest podporządkowanie konia, tylko sprawdzenie, gdzie pojawia się bolesność. Nie jest to też rozczyszczanie kopyta. Przy rozczyszczaniu używa się kopystki, noża kopytowego, cęgów do rogu, tarnika i czasem innych narzędzi kowalskich, a praca polega na usunięciu nadmiaru rogu, wyrównaniu ściany i poprawieniu równowagi kopyta. Na rysunku nie widać skrawania ani modelowania puszki kopytowej, tylko uciskanie jej określonych miejsc. Nauka podawania nóg wygląda jeszcze inaczej: osoba pracująca z koniem dotyka kończyny, prosi o uniesienie nogi, nagradza spokojne zachowanie i stopniowo wydłuża czas trzymania. Nie stosuje się wtedy czułek kopytowych, bo młody albo nieprzyzwyczajony koń mógłby się przestraszyć, i po sprawie mamy więcej problemu niż nauki. Typowy błąd myślowy polega tu na rozpoznawaniu samego faktu, że koń ma podniesioną nogę, bez zwrócenia uwagi na narzędzie. A właśnie narzędzie jest kluczem: czułki kopytowe służą do diagnostyki podbicia i innych zmian bolesnych w obrębie kopyta.