Proces gniecenia ziarna owsa przeznaczonego do spożycia przez konie powinien odbywać się
Proces gniecenia owsa dla koni najlepiej wykonywać tuż przed skarmianiem, bo rozgniecione ziarno dużo szybciej traci jakość niż całe. Po uszkodzeniu łuski zwiększa się kontakt skrobi, tłuszczu i białka z tlenem oraz wilgocią z powietrza. W praktyce oznacza to szybsze jełczenie tłuszczów, spadek smakowitości, większe ryzyko rozwoju pleśni i namnażania drobnoustrojów. Koń ma wrażliwy przewód pokarmowy, a pasza treściwa złej jakości może sprzyjać kolkom, biegunkom albo zaburzeniom fermentacji w jelicie grubym. Gniecenie ma sens, bo poprawia dostęp enzymów trawiennych do wnętrza ziarna i ułatwia wykorzystanie energii, szczególnie u koni starszych, słabiej żujących lub intensywnie pracujących. Ale moim zdaniem najważniejsza zasada jest prosta: gnieciony owies nie powinien długo leżeć w worku czy skrzyni paszowej. W dobrej praktyce stajennej przygotowuje się go na bieżąco, najlepiej bezpośrednio przed karmieniem albo w ilości na bardzo krótki czas, jeśli warunki magazynowania są naprawdę suche i czyste. Trzeba też zwracać uwagę na zapach paszy: świeży owies pachnie zbożowo, a nie stęchlizną czy kwaśno. To drobiazg, ale w żywieniu koni takie drobiazgi robią dużą różnicę.
Odkładanie gniecenia owsa na okresy typu tydzień, pięć dni czy dwa tygodnie wynika zwykle z myślenia organizacyjnego: łatwiej przygotować większą partię paszy na zapas i potem tylko odmierzać porcje. W stajni to wygląda wygodnie, ale żywieniowo nie jest to najlepsze rozwiązanie. Ziarno po zgnieceniu ma naruszoną naturalną osłonę, więc składniki pokarmowe są bardziej wystawione na działanie tlenu, wilgoci, temperatury i zanieczyszczeń. Tłuszcze zawarte w owsie mogą szybciej jełczeć, a drobne cząstki i pył łatwiej chłoną wilgoć. Wtedy rośnie ryzyko psucia paszy, pleśnienia i pogorszenia jej zapachu oraz smakowitości. Koń nie zawsze od razu odmówi takiej paszy, a to jest właśnie podstępne, bo problem może ujawnić się dopiero jako gorsze trawienie, luźniejszy kał, spadek apetytu albo większa podatność na kolki. Z mojego doświadczenia w nauce żywienia koni często myli się trwałość całego ziarna z trwałością ziarna gniecionego. Cały owies, suchy i dobrze magazynowany, może być przechowywany znacznie dłużej, natomiast po obróbce mechanicznej sytuacja się zmienia. Dobra praktyka paszowa zakłada świeżość paszy treściwej, czyste pojemniki, brak kurzu i regularną kontrolę jakości organoleptycznej. Dlatego przygotowywanie gniecionego owsa raz na kilka dni albo raz na dwa tygodnie nie jest zalecane, nawet jeśli wydaje się oszczędzać czas. Lepiej zgnieść mniejszą ilość bezpośrednio przed zadaniem do żłobu, bo wtedy koń dostaje paszę bardziej wartościową, bezpieczniejszą i po prostu lepiej wykorzystaną przez organizm.