Zastęp 10 koni poruszający się drogą publiczną przejeżdża na drugą stronę jezdni w następujący sposób:
Zastęp 10 koni na drodze publicznej powinien wykonać przejazd na drugą stronę jezdni jednocześnie, na wyraźną komendę prowadzącego. Chodzi tu głównie o bezpieczeństwo i przewidywalność całej grupy. Prowadzący ocenia sytuację na drodze: widoczność, prędkość nadjeżdżających pojazdów, szerokość jezdni, pobocze oraz zachowanie koni. Dopiero kiedy jest bezpiecznie, wydaje komendę, a cały zastęp wykonuje manewr jako jedna zorganizowana grupa. Dzięki temu konie nie rozciągają się po jezdni, kierowcy widzą jeden czytelny manewr, a nie serię przypadkowych ruchów. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które w praktyce naprawdę robią różnicę, bo przy 10 koniach chaos potrafi powstać w sekundę. Dobra praktyka to utrzymywać równy szyk, nie wyprzedzać, nie zatrzymywać się bez potrzeby i reagować na polecenia osoby prowadzącej. W terenie oraz na drogach publicznych zastęp działa trochę jak jeden organizm: prowadzący decyduje, reszta wykonuje. To ogranicza ryzyko spłoszenia koni, kolizji z pojazdem i nieporozumień między jeźdźcami.
Przy przejeżdżaniu zastępu koni na drugą stronę jezdni najgorsze jest myślenie, że każdy jeździec może sam ocenić sytuację i ruszyć wtedy, kiedy jemu wydaje się to wygodne. Na drodze publicznej grupa koni musi być przewidywalna dla kierowców, pieszych i dla samych jeźdźców. Jeżeli każdy podejmuje decyzję osobno, zastęp natychmiast traci porządek, a konie mogą znaleźć się w różnych miejscach jezdni. To zwiększa ryzyko potrącenia, spłoszenia albo zablokowania ruchu. Podobny problem pojawia się przy przechodzeniu pojedynczo w odstępach czasowych. Na pierwszy rzut oka brzmi to spokojnie i rozsądnie, ale w praktyce niepotrzebnie wydłuża czas przebywania koni na jezdni. Kierowca może nie wiedzieć, czy manewr już się skończył, czy zaraz ruszy następny koń. Robi się zamieszanie. Przejazd śladem pierwszego konia, koń za koniem, też nie jest najlepszym rozwiązaniem przy zmianie strony jezdni, bo tworzy długi, rozciągnięty sznur zwierząt. Szczególnie przy 10 koniach taki szyk może długo zajmować pas ruchu. Typowy błąd myślowy polega na przenoszeniu zasad jazdy na ujeżdżalni albo w lesie bezpośrednio na drogę publiczną. A droga publiczna wymaga jasnego, krótkiego i wspólnego manewru. Z mojego doświadczenia najbezpieczniej jest, gdy prowadzący kontroluje moment rozpoczęcia przejazdu, a cały zastęp reaguje razem na komendę.