Oblicz koszt wykonania przeglądu motocykla, jeżeli koszt części i materiałów wynosi 400 zł, koszt robocizny 300 zł oraz udzielono rabatu w wysokości 15% na części i 10% na robociznę.
W tym zadaniu kluczowe jest rozdzielenie kosztu części i materiałów od kosztu robocizny, bo rabaty mają różne wartości i dotyczą innych pozycji kosztorysu. Części i materiały kosztują 400 zł, a rabat 15% oznacza obniżkę 400 × 15% = 60 zł. Po rabacie za części zostaje 340 zł. Robocizna kosztuje 300 zł, a rabat 10% daje obniżkę 300 × 10% = 30 zł, więc za pracę mechanika zostaje 270 zł. Razem: 340 zł + 270 zł = 610 zł. Moim zdaniem to bardzo praktyczny przykład, bo w warsztacie motocyklowym często osobno liczy się materiały eksploatacyjne, filtry, olej, świece czy płyny, a osobno czas pracy serwisanta. Dobra praktyka branżowa jest taka, żeby rabat zawsze przypisać do właściwej pozycji w zleceniu serwisowym, inaczej kosztorys będzie nieczytelny i klient może mieć słuszne uwagi. W dokumentacji naprawy warto pokazać cenę przed rabatem, wartość rabatu i cenę po rabacie, bo wtedy wszystko jest przejrzyste, także przy kontroli jakości obsługi klienta.
Przy tym obliczeniu łatwo się pomylić, bo mamy dwa różne rabaty i dwie różne podstawy naliczania. Nie można po prostu zsumować kosztów 400 zł i 300 zł, a potem potraktować rabatów jak jednej wspólnej obniżki bez zastanowienia. Kwota 700 zł byłaby poprawna tylko wtedy, gdyby rabatu w ogóle nie udzielono, czyli gdyby klient płacił pełną cenę za części, materiały i robociznę. To wprost pomija warunki zlecenia, a w realnym warsztacie oznaczałoby błędnie wystawiony kosztorys albo fakturę. Wynik 640 zł zwykle bierze się z policzenia rabatu tylko od części, czyli odjęcia 60 zł od 400 zł, ale zostawienia robocizny bez obniżki. Taki tok myślenia jest niepełny, bo w treści podano też 10% rabatu na pracę mechanika. Kwota 615 zł wygląda jak efekt liczenia procentów trochę na skróty, na przykład przez uśrednianie rabatów, zaokrąglanie po drodze albo odejmowanie wartości procentowych od niewłaściwej podstawy. W kosztorysowaniu serwisowym to jest ryzykowne, bo procent zawsze musi mieć swoją konkretną bazę: części liczymy od 400 zł, robociznę od 300 zł. Z mojego doświadczenia najlepsza metoda to najpierw obliczyć wartość każdego rabatu osobno, potem cenę netto danej pozycji po rabacie, a dopiero na końcu wszystko zsumować. Wtedy wychodzi 610 zł i dokumentacja jest czytelna dla klienta oraz dla warsztatu.