Stopień zużycia amortyzatorów można sprawdzić poprzez wykonanie testu metodą
Metoda Eusama jest właściwą metodą sprawdzania skuteczności pracy amortyzatorów na stanowisku diagnostycznym. W praktyce koło pojazdu ustawia się na płycie wprawianej w drgania, a urządzenie obserwuje, jak zmienia się nacisk koła na podłoże. Chodzi o to, czy amortyzator potrafi utrzymać koło w kontakcie z nawierzchnią, bo od tego zależy przyczepność, droga hamowania, stabilność w zakręcie i ogólne prowadzenie pojazdu. Wynik zwykle podaje się procentowo jako wskaźnik przylegania koła do podłoża, a nie jako prostą grubość czy luz elementu. Moim zdaniem to jest dość sensowny test, bo pokazuje zachowanie zawieszenia pod obciążeniem dynamicznym, a nie tylko „na oko”. W serwisie warto też pamiętać, że sam wynik Eusama trzeba interpretować razem ze stanem opon, ciśnieniem w ogumieniu, luzami w zawieszeniu, łożyskami i masą pojazdu. Dobra praktyka branżowa jest taka, żeby porównywać wyniki lewej i prawej strony tej samej osi, bo duża różnica może być równie groźna jak ogólnie słaby amortyzator. W motocyklach i motorowerach zasada jest podobna: amortyzator ma tłumić ruch sprężyny, a nie pozwalać, żeby koło podskakiwało jak piłka. Dlatego metoda Eusama pasuje do diagnostyki zawieszenia i oceny zużycia amortyzatorów.
W tym pytaniu łatwo pójść złym tropem, bo podane nazwy brzmią technicznie i każda kojarzy się z jakimś pomiarem. Trzeba jednak patrzeć na to, co dokładnie chcemy zbadać. Stopień zużycia amortyzatorów dotyczy pracy zawieszenia w ruchu drgającym, czyli tłumienia odbicia i dobicia oraz utrzymania nacisku koła na nawierzchnię. Do tego służy metoda Eusama, stosowana na stanowiskach do badania skuteczności amortyzatorów. Nie bada ona ciśnienia płynu w układzie, tylko zachowanie koła i zawieszenia podczas wymuszonych drgań. Prawo Pascala dotyczy rozchodzenia się ciśnienia w cieczy lub gazie zamkniętym, więc jest ważne np. przy hydraulice hamulcowej, podnośnikach i siłownikach, ale nie jest metodą oceny zużycia amortyzatora na stacji diagnostycznej. Areometria polega na pomiarze gęstości cieczy, na przykład elektrolitu akumulatora albo niektórych płynów eksploatacyjnych. Refraktometria wykorzystuje załamanie światła i przydaje się przy ocenie stężenia płynu chłodzącego czy czasem jakości płynów, ale też nie mówi bezpośrednio, czy amortyzator tłumi drgania. Typowy błąd myślowy polega tu na tym, że ktoś kojarzy amortyzator z olejem i od razu wybiera metodę badania cieczy. A w diagnostyce zawieszenia ważniejszy jest efekt działania całego elementu w pojeździe, nie sama obecność oleju w środku. Z mojego doświadczenia, przy takich pytaniach najlepiej zapytać siebie: czy metoda sprawdza materiał eksploatacyjny, ciśnienie, czy realne zachowanie koła na podłożu? Tutaj odpowiedź prowadzi do Eusama.