Urządzenie pomiarowe przedstawione na rysunku stosuje się do diagnostyki

Urządzenie ze zdjęcia to tester akumulatora, najczęściej tester obciążeniowy albo automatyczny tester stanu akumulatora. Widać charakterystyczne grube przewody z krokodylkami, czerwony i czarny zacisk oraz metalową, wentylowaną część, która odprowadza ciepło z opornika obciążającego. Taki przyrząd podłącza się bezpośrednio do biegunów akumulatora i sprawdza, jak napięcie zachowuje się pod obciążeniem, czyli w warunkach podobnych do rozruchu silnika. W praktyce nie chodzi tylko o to, czy akumulator ma np. 12,6 V na postoju. Ważne jest, czy nie siada gwałtownie przy poborze dużego prądu. Z mojego doświadczenia to jedna z szybszych metod odróżnienia akumulatora tylko rozładowanego od akumulatora zużytego, z dużą rezystancją wewnętrzną. Dobra praktyka warsztatowa mówi, żeby przed testem sprawdzić czystość klem, poprawną biegunowość, stan naładowania i dane znamionowe, np. pojemność Ah oraz prąd rozruchowy CCA. Trzeba też uważać na wentylację i iskrzenie, bo przy akumulatorach kwasowo-ołowiowych może wydzielać się wodór. Taki tester należy więc do wyposażenia diagnostyki instalacji elektrycznej, szczególnie układu zasilania rozruchowego motocykla.
Na zdjęciu nie ma przyrządu przeznaczonego do typowej diagnostyki sprzęgła, hamulców ani samego rozrusznika, choć łatwo się tu pomylić, bo objawy usterek tych układów czasem nakładają się na siebie. Sprzęgło sprawdza się głównie mechanicznie: kontroluje się luz na dźwigni, stan linki albo układu hydraulicznego, grubość tarcz ciernych, przekładek, kosza sprzęgłowego i ewentualne ślizganie pod obciążeniem. Do tego nie używa się zacisków elektrycznych ani opornika grzejnego. Hamulce diagnozuje się przez pomiar grubości klocków i tarcz, ocenę płynu hamulcowego, odpowietrzenie układu, kontrolę przewodów oraz badanie skuteczności hamowania na stanowisku rolkowym lub płytowym. Tester widoczny na rysunku nie mierzy siły hamowania, ciśnienia hydraulicznego ani pracy ABS. Rozrusznik rzeczywiście jest częścią układu elektrycznego i przy słabym akumulatorze może kręcić wolno, przez co ktoś może uznać, że przyrząd bada rozrusznik. To jest jednak skrót myślowy. Tester obciążeniowy przykłada obciążenie do akumulatora i obserwuje spadek napięcia oraz zdolność oddawania prądu. Dopiero po potwierdzeniu, że akumulator jest sprawny, sensownie bada się rozrusznik, np. przez pomiar poboru prądu, spadków napięć na przewodach masowych i dodatnich oraz stan szczotek czy komutatora. Typowy błąd polega na kojarzeniu dużych przewodów z każdym urządzeniem rozruchowym. W warsztacie trzeba patrzeć na funkcję przyrządu: tutaj są klemy do biegunów akumulatora, skala oceny stanu baterii i element obciążający, więc chodzi o diagnostykę akumulatora.