Odstęp między konstrukcjami wsporczymi na izolowanych urządzeniach lub rurociągach rzeczywiście powinien wynosić około 1 metra. Jest to wartość, która wynika zarówno z doświadczenia branżowego, jak i z wytycznych norm technicznych, np. normy PN-EN dotyczącej montażu instalacji rurowych. Takie rozmieszczenie wsporników zapewnia stabilność całej konstrukcji oraz chroni izolację termiczną przed uszkodzeniami mechanicznymi, na przykład przed zapadaniem się czy pękaniem pod własnym ciężarem. Spotkałem się w praktyce z sytuacjami, gdy ktoś próbował montować podpory rzadziej – niestety, szybko wychodziły wtedy problemy: izolacja się odkształcała, a sama rura zaczynała „pracować”, co prowadziło do przecieków i szybszego zużycia materiału. 1 metr to taka optymalna odległość, która daje dobry kompromis między kosztami instalacji a bezpieczeństwem i żywotnością systemu. Dodatkowo w miejscach o większym ryzyku obciążeń punktowych czy na łukach warto nawet zagęścić podpory, ale bazowa wartość to właśnie około 1 m. Moim zdaniem, szczególnie na dłuższych odcinkach, potem widać, że taka systematyka mocowania zdecydowanie ułatwia późniejsze przeglądy i naprawy. Warto zapamiętać tę zasadę – sprawdza się w praktyce niemal zawsze, niezależnie od średnicy rurociągu czy rodzaju izolacji.
Wiele osób błędnie zakłada, że większe odstępy między konstrukcjami wsporczymi, np. 2, 3 czy nawet 4 metry, są wystarczające ze względu na pozorne oszczędności materiałowe i montażowe. Niestety takie podejście prowadzi do szeregu problemów technicznych. Przede wszystkim, zbyt rzadko rozmieszczone podpory powodują, że izolowany rurociąg ulega odkształceniom pod własnym ciężarem, a także pod ciężarem izolacji. To z kolei prowadzi do uszkodzeń powłoki izolacyjnej, która zaczyna pękać, zapadać się czy nawet odchodzić od powierzchni rury. Dodatkowo, w przypadku większych odstępów pojawia się ryzyko powstawania mostków termicznych czy lokalnych przecieków, bo materiał izolacyjny nie jest odpowiednio podparty. W praktyce widziałem już sytuacje, gdzie próbowano stosować podpory co 2-3 metry – efekty były marne, bo po kilku miesiącach izolacja wyraźnie traciła swoje właściwości, a całość wymagała kosztownych napraw. Standardy branżowe, takie jak PN-EN oraz wytyczne producentów systemów izolacyjnych, jasno wskazują, że odstępy rzędu 1 metra są najbardziej optymalne dla większości rur o typowych średnicach. Częsty błąd polega też na tym, że sugeruje się wytrzymałością samej rury, pomijając wpływ izolacji na całościowy układ. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet jeśli rura „wytrzyma” większy rozstaw, izolacja szybko się podda, a to prowadzi do szybkiej degradacji instalacji. Zwróć uwagę, że prawidłowe rozmieszczenie podpór ma kluczowe znaczenie nie tylko dla trwałości, ale także dla bezpieczeństwa całego systemu. Dlatego nie warto tutaj szukać dróg na skróty – lepiej trzymać się sprawdzonych i zalecanych rozwiązań, bo na końcu i tak wychodzi taniej i wygodniej w eksploatacji.