Odpowiedź dotycząca korozji kontaktowej jest zdecydowanie trafiona. W praktyce budowlanej i instalacyjnej, szczególnie przy wykonywaniu izolacji termicznej na rurociągach czy zbiornikach, bardzo istotne jest zabezpieczenie miejsc styku różnych materiałów, bo to właśnie tam często dochodzi do niepożądanych reakcji elektrochemicznych. Korozja kontaktowa (nazywana również galwaniczną) pojawia się, gdy dwa różne metale mają ze sobą bezpośredni kontakt w obecności wilgoci – powstaje wtedy ogniwo galwaniczne i jeden z metali zaczyna się szybciej utleniać, czyli korodować. Taka sytuacja jest typowa np. przy zetknięciu aluminium z innym metalem, np. stalą, bez odpowiedniej warstwy izolacyjnej. Stosując warstwę zabezpieczającą, np. specjalne powłoki, taśmy czy podkładki z tworzywa sztucznego, odcinamy przewodnictwo prądu jonowego pomiędzy materiałami i zatrzymujemy proces korozji kontaktowej. Z mojego doświadczenia w branży izolacyjnej wynika, że bagatelizowanie tego tematu prowadzi do poważnych problemów – obniża trwałość całej instalacji, a naprawy są potem kosztowne i kłopotliwe. Wielu producentów i normy, takie jak PN-EN ISO 9223 czy wytyczne FACH, kładą szczególny nacisk na rozdzielenie materiałów o różnym potencjale elektrochemicznym. W skrócie – rozwiązania tego typu są obowiązkowe dla każdej nowoczesnej i trwałej instalacji.
Tematyka ochrony przed korozją na styku różnych materiałów bywa myląca, zwłaszcza dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę w branży izolacji czy ogólnie w budownictwie. Często można spotkać się z przekonaniem, że głównym zagrożeniem w takich miejscach są zjawiska związane z rozszerzalnością cieplną materiałów. Owszem, różne metale mają różny współczynnik rozszerzalności i to może prowadzić do powstawania naprężeń, a nawet pęknięć, ale warstwa zabezpieczająca na styku pierścienia nośnego i blachy aluminiowej nie została zaprojektowana z myślą o tych zjawiskach – raczej stosuje się ją tam, gdzie naprawdę grozi korozja kontaktowa. Podobnie jest z zawilgoceniem – jasne, wilgoć jest czynnikiem sprzyjającym korozji, ale bezpośrednio nie chodzi tu o jej obecność, tylko o skutki powstania ogniwa galwanicznego przy styku różnych metali. Co do korozji wżerowej, to jest to zupełnie inne zjawisko – dotyczy głównie powierzchni metali narażonych na działanie agresywnych środowisk (np. chlorków), gdzie powstają lokalne ubytki, tzw. wżery. Tego typu korozja nie jest typowa dla miejsc styku różnych materiałów, tylko bardziej dla miejsc osłabionych przez np. uszkodzenia mechaniczne powłok ochronnych. Myśląc o zabezpieczeniach w takich zestawieniach, trzeba przede wszystkim pamiętać o zagrożeniu korozją kontaktową, bo to ona najczęściej prowadzi do przedwczesnego uszkodzenia instalacji. Moim zdaniem, błędne skojarzenia z rozszerzalnością czy zawilgoceniem biorą się z ogólnego lęku przed skutkami fizycznego kontaktu materiałów, a tymczasem najważniejsze jest tu zjawisko elektrochemiczne.