Wykonanie warstwy zabezpieczającej w miejscu styku pierścienia nośnego z blachą płaszcza ochronnego aluminiowego to taki klasyczny sposób zapobiegania korozji kontaktowej – moim zdaniem, to jeden z ważniejszych detali na etapie montażu izolacji technicznych. Korozja kontaktowa, zwana też galwaniczną, powstaje wtedy, gdy dwa różne metale mają bezpośredni kontakt w obecności elektrolitu (np. wilgoci). W przypadku aluminium i stali (często z tego robi się pierścienie nośne), układ tworzy parę galwaniczną – mniej szlachetny metal (zazwyczaj stal) zaczyna się szybciej utleniać, co prowadzi do przyspieszonej degradacji materiału. Standardy branżowe, na przykład wytyczne Polskiego Stowarzyszenia Wykonawców Izolacji Przemysłowych, zawsze zalecają stosowanie przekładek izolacyjnych lub powłok lakierniczych w tych miejscach. To nie tylko teoria – w praktyce, jeżeli pominie się tę warstwę zabezpieczającą, bardzo szybko pojawiają się ogniska korozji, szczególnie w instalacjach narażonych na warunki atmosferyczne albo w zakładach przemysłowych z dużą wilgotnością. Warto tu pamiętać, że nawet cienka warstwa lakieru, taśmy czy specjalnej maty separacyjnej potrafi w 100% wyeliminować ryzyko galwanicznego niszczenia. Branża bardzo tego pilnuje, bo naprawianie takich błędów to same kłopoty i dodatkowe koszty. W sumie to taka mała rzecz, a robi olbrzymią różnicę dla żywotności całej instalacji.
W tym pytaniu można się łatwo pomylić, bo zagadnienia związane z zabezpieczeniem metali bywają mylące, zwłaszcza gdy chodzi o różne typy korozji czy inne zjawiska fizyczne. Rozszerzalność materiałów to typowa cecha metali – zmieniają swoje wymiary pod wpływem temperatury, ale żadna warstwa zabezpieczająca nie powstrzyma ich od rozszerzania się czy kurczenia. W praktyce konstruktorzy muszą po prostu przewidzieć takie ruchy, stosując np. dylatacje i odpowiednie mocowania. Jeśli chodzi o zawilgocenie materiałów, to sprawa dotyczy głównie szczelności izolacji i jakości pokrycia, ale sama warstwa zabezpieczająca w miejscu kontaktu metali nie zatrzyma wilgoci – ona nie pełni roli bariery przeciwwilgociowej. Oczywiście, każdy element izolacji powinien być dobrze zabezpieczony przed wodą, ale to zupełnie inny temat. Korozja wżerowa natomiast to zupełnie inny mechanizm – pojawia się zwykle w jednorodnych metalach (np. aluminium czy stal nierdzewna) w agresywnym chemicznie środowisku, gdzie dochodzi do lokalnych ubytków, a nie w miejscach styku dwóch różnych metali. Często można spotkać się z przekonaniem, że każda korozja na aluminium to wżery, ale to spore uproszczenie. W rzeczywistości, w opisanym przypadku, chodzi o kontakt dwóch różnych metali i właśnie dlatego warstwa separująca chroni przed korozją kontaktową – to podstawowa zasada w każdej instrukcji montażu izolacji czy obudów metalowych. Warto sobie zapamiętać, że zabezpieczenia antykorozyjne dobiera się do konkretnego zagrożenia, a tutaj tym zagrożeniem jest właśnie para galwaniczna, a nie wilgoć, rozszerzalność czy typowa korozja wżerowa.