Osoba chora na cukrzycę typu 1 (insulinozależną) potrafi zmierzyć poziom cukru, obliczyć i wstrzyknąć dawkę insuliny, ale nie stosuje diety. Zgodnie z teorią samoopieki oznacza to, że osoba ta wymaga
W teorii samoopieki Dorothei Orem ta sytuacja najlepiej pasuje do systemu wspierająco-edukacyjnego, czyli do asystowania w rozwoju samoopieki. Osoba z cukrzycą typu 1 potrafi już wykonać ważne czynności techniczne: zmierzyć glikemię, obliczyć dawkę insuliny i ją podać. To oznacza, że nie jest całkowicie niesamodzielna i nie trzeba robić wszystkiego za nią. Problem dotyczy raczej braku pełnego stosowania zaleceń, konkretnie diety cukrzycowej, planowania posiłków, liczenia wymienników węglowodanowych albo rozumienia konsekwencji nieregularnego jedzenia. Moim zdaniem to bardzo praktyczny przykład, bo w opiece nad osobą chorą przewlekle często nie chodzi o wyręczanie, tylko o uczenie, motywowanie i sprawdzanie, czy pacjent naprawdę rozumie zalecenia. Dobra praktyka to rozmowa edukacyjna, ocena wiedzy pacjenta, wspólne ustalenie realistycznego jadłospisu, obserwacja dzienniczka glikemii i posiłków oraz zachęcanie do kontroli u diabetologa i dietetyka. Asystowanie w rozwoju samoopieki polega więc na wspieraniu pacjenta tak, aby coraz lepiej i bezpieczniej radził sobie sam, a nie na przejmowaniu jego zadań.
W tym pytaniu łatwo pomylić różne poziomy pomocy według teorii samoopieki Orem. Sam fakt, że pacjent ma cukrzycę typu 1, nie oznacza automatycznie, że wymaga pełnego kompensowania niezdolności do samoopieki. Taki model dotyczy raczej osoby, która nie jest w stanie samodzielnie wykonać podstawowych czynności z powodu ciężkiego stanu, znacznej niepełnosprawności, zaburzeń świadomości albo braku możliwości podejmowania decyzji. Tutaj pacjent ma już konkretne umiejętności: mierzy glikemię, przelicza dawkę insuliny i wykonuje iniekcję. To są czynności wymagające sprawności, wiedzy i odpowiedzialności. Wykonywanie działań za pacjenta byłoby więc zbyt daleko idące i mogłoby nawet osłabiać jego samodzielność. Z mojego doświadczenia w nauce opieki wynika, że taki błąd bierze się z myślenia: skoro pacjent nie stosuje diety, to trzeba go zastąpić. A to nie tak. Brak przestrzegania diety jest raczej deficytem wiedzy, motywacji, organizacji dnia albo akceptacji choroby. Kompensowanie ograniczeń w samoopiece pasuje bardziej do sytuacji częściowej niesamodzielności, gdy pacjent coś potrafi, ale z powodu realnych barier fizycznych lub poznawczych potrzebuje bezpośredniej pomocy w wykonaniu czynności. W opisanym przypadku właściwsze jest wsparcie edukacyjne: wyjaśnienie roli diety, nauka planowania posiłków, kontrola nawyków i wzmacnianie odpowiedzialności za leczenie. Profesjonalna opieka nie polega tu na zabraniu pacjentowi sprawczości, tylko na mądrym prowadzeniu go do lepszej samoopieki.