Celem nacierania pleców i pośladków u pacjenta leżącego, jest
Celem nacierania pleców i pośladków u pacjenta leżącego jest przede wszystkim profilaktyka odleżyn, pobudzenie miejscowego krążenia krwi oraz zmniejszenie napięcia mięśniowego. To bardzo praktyczna czynność pielęgnacyjna, szczególnie ważna u osób unieruchomionych, po zabiegach, z niedowładami albo w podeszłym wieku. Długotrwały ucisk na tkanki powoduje gorsze ukrwienie skóry i tkanek podskórnych, a stąd już niedaleka droga do zaczerwienienia, maceracji i odleżyny. Nacieranie, wykonane delikatnie i zgodnie z zasadami, poprawia mikrokrążenie, rozluźnia napięte mięśnie grzbietu oraz daje pacjentowi uczucie ulgi. Moim zdaniem warto tu zapamiętać jedną rzecz: sama czynność nacierania nie zastępuje zmiany pozycji, oceny skóry i stosowania materaca przeciwodleżynowego. W dobrej praktyce opiekuńczej obserwuje się skórę, omija miejsca już zaczerwienione lub uszkodzone, nie masuje się mocno wyniosłości kostnych, a pacjenta regularnie przekłada się na boki. Nacieranie jest więc elementem szerszej profilaktyki przeciwodleżynowej, a nie pojedynczym cudownym rozwiązaniem.
W tym pytaniu łatwo pomylić ogólne czynności pielęgnacyjne z ich głównym celem medycznym. Nacieranie pleców i pośladków rzeczywiście może poprawić komfort fizyczny i psychiczny pacjenta, bo chory czuje dotyk, ulgę i zainteresowanie ze strony opiekuna. Jednak komfort jest raczej efektem dodatkowym, a nie zasadniczym celem tej procedury. W opiece nad pacjentem leżącym kluczowe jest zapobieganie skutkom unieruchomienia, szczególnie zaburzeniom krążenia w miejscach narażonych na ucisk. Dlatego nacieranie łączy się z profilaktyką odleżyn, poprawą ukrwienia i rozluźnieniem mięśni. Ułatwienie odkrztuszania wydzieliny dotyczy zupełnie innych działań, takich jak oklepywanie klatki piersiowej, drenaż ułożeniowy, ćwiczenia oddechowe, nawadnianie czy inhalacje. Samo nacieranie pośladków nie wpłynie realnie na ewakuację wydzieliny z oskrzeli. Zabezpieczenie skóry przed odparzeniami też jest ważne, ale robi się to głównie przez higienę, dokładne osuszanie fałdów skórnych, zmianę bielizny i stosowanie preparatów ochronnych, na przykład kremów barierowych. Typowy błąd polega na wrzuceniu wszystkich działań pielęgnacyjnych do jednego worka: skoro dotyczy skóry, to pewnie chodzi o odparzenia albo komfort. A tutaj chodzi bardziej o krążenie, ucisk i profilaktykę odleżyn, czyli bardzo konkretny problem pacjenta unieruchomionego.