Pacjent z hipercholesterolemią jest przygotowany do samoopieki, jeżeli w jadłospisie uwzględnia ograniczenia w spożywaniu
W hipercholesterolemii najważniejsze jest ograniczanie tłuszczów nasyconych i izomerów trans, bo one wyraźnie podnoszą stężenie cholesterolu LDL, czyli tej frakcji najbardziej związanej z miażdżycą. Masło 82% zawiera dużo tłuszczu mlecznego, a więc sporo nasyconych kwasów tłuszczowych. Dlatego pacjent przygotowany do samoopieki powinien umieć rozpoznać, że takie produkty trzeba ograniczać w codziennym jadłospisie. Moim zdaniem to jest bardzo praktyczna wiedza, bo masło łatwo „ucieka” w diecie: na pieczywie, w jajecznicy, do ziemniaków, do ciast. Dobre praktyki dietetyczne zalecają zamianę części tłuszczów zwierzęcych na tłuszcze roślinne, np. olej rzepakowy albo oliwę z oliwek, oczywiście w rozsądnej ilości, bo każdy tłuszcz ma wysoką wartość energetyczną. W edukacji pacjenta warto podkreślać też czytanie etykiet, wybieranie produktów chudszych, zwiększenie podaży warzyw, błonnika pokarmowego, ryb oraz ograniczenie żywności wysoko przetworzonej. To realnie wspiera leczenie i profilaktykę chorób sercowo-naczyniowych.
W tym pytaniu łatwo pomylić ogólne ograniczanie tłuszczu z rozsądnym wyborem rodzaju tłuszczu. Przy hipercholesterolemii nie chodzi o to, żeby automatycznie usuwać każdy produkt zawierający tłuszcz, tylko przede wszystkim zmniejszyć spożycie tłuszczów nasyconych i trans, a częściej wybierać tłuszcze nienasycone. Mleko 2% zawiera pewną ilość tłuszczu mlecznego, więc u części pacjentów można rozważyć mleko chudsze, ale nie jest ono tak typowym i najważniejszym przykładem produktu do ograniczenia jak masło 82%. Samo mleko dostarcza też białka, wapnia i innych składników odżywczych, więc decyzję podejmuje się bardziej całościowo. Olej rzepakowy i oliwa z oliwek są tłuszczami roślinnymi bogatymi głównie w nienasycone kwasy tłuszczowe. W diecie kardioprotekcyjnej zwykle są lepszym wyborem niż masło, smalec czy tłuste wyroby mięsne. Oczywiście nie znaczy to, że można je lać bez opamiętania, bo mają dużo kilokalorii i nadmiar sprzyja przyrostowi masy ciała. Typowy błąd myślowy polega na uznaniu, że skoro pacjent ma wysoki cholesterol, to każdy tłuszcz jest zły. Z mojego doświadczenia taka uproszczona zasada często prowadzi do złych wyborów żywieniowych. Lepsza edukacja pacjenta polega na pokazaniu różnicy między tłuszczami zwierzęcymi bogatymi w nasycone kwasy tłuszczowe a tłuszczami roślinnymi, które w odpowiednich ilościach mogą wspierać profilaktykę miażdżycy.