W wyniku zaprószenia ognia z niedopałka papierosa na leżącym podopiecznym zapaliło się ubranie. Co należy zrobić w celu zgaszenia ognia?
Najbezpieczniejsze działanie w tej sytuacji to szczelne owinięcie podopiecznego kocem, płaszczem, grubą tkaniną albo najlepiej kocem gaśniczym, jeśli jest pod ręką. Chodzi o odcięcie dopływu tlenu do płomieni, bo ogień na ubraniu pali się tylko wtedy, gdy ma paliwo, wysoką temperaturę i tlen. U osoby leżącej nie próbujemy robić zamieszania, biegać po wodę ani machać materiałem, bo to może tylko podsycić płomień. Tkaninę układa się zdecydowanym ruchem od strony głowy w dół, chroniąc twarz i drogi oddechowe, a potem dociska do ciała, żeby nie było dostępu powietrza. Moim zdaniem to jedna z tych sytuacji, gdzie liczy się prosty schemat i spokój, nie kombinowanie. Po ugaszeniu ognia trzeba ocenić stan podopiecznego, wezwać pomoc, chłodzić oparzenia chłodną bieżącą wodą, jeśli warunki na to pozwalają, i nie odrywać od skóry przyklejonej odzieży. Dobre praktyki pierwszej pomocy mówią też o kontroli oddechu, świadomości, zabezpieczeniu przed wychłodzeniem oraz szybkim powiadomieniu 112, szczególnie gdy oparzenia dotyczą twarzy, szyi, klatki piersiowej, krocza albo dużej powierzchni ciała.
W takiej sytuacji łatwo pomyśleć, że najważniejsze jest natychmiast polać osobę wodą, użyć jakiejkolwiek gaśnicy albo szybko zerwać palącą się odzież. To są jednak pomysły, które w praktyce mogą narobić szkód, zwłaszcza u osoby leżącej, niesamodzielnej i przestraszonej. Woda jest potrzebna, ale głównie do chłodzenia oparzeń po ugaszeniu płomieni. Jeżeli ktoś zacznie najpierw szukać zimnej wody, może stracić cenne sekundy. Bardzo zimna woda, szczególnie lana na dużą powierzchnię ciała osoby starszej lub chorej, może też sprzyjać wychłodzeniu. Chłodzenie powinno być prowadzone rozsądnie, chłodną bieżącą wodą, a nie lodowatym polewaniem całego pacjenta bez oceny sytuacji. Użycie gaśnicy śniegowej na człowieku jest złym rozwiązaniem. Gaśnica CO₂ daje bardzo niską temperaturę, może spowodować odmrożenia, uszkodzenie skóry i dodatkowo utrudnić oddychanie, jeśli strumień trafi w okolice twarzy. Z kolei gwałtowne ściąganie palącego się ubrania bywa niebezpieczne, bo materiał może być stopiony i przyklejony do skóry. Odrywanie go pogłębia uraz, zwiększa krwawienie i ryzyko zakażenia rany oparzeniowej. Typowy błąd myślowy polega na tym, że człowiek chce działać bardzo widowiskowo: lać wodę, szarpać ubranie, użyć sprzętu gaśniczego. A w pierwszej pomocy często najlepsze jest najprostsze działanie: odciąć tlen przez szczelne przykrycie, ugasić płomień, a dopiero potem ocenić stan, chłodzić oparzenia i wezwać pomoc medyczną.