Wśród przyczyn szerzenia się zakażeń wewnątrzszpitalnych na pierwsze miejsce wysuwa się nieprzestrzeganie
Najważniejszą przyczyną szerzenia się zakażeń wewnątrzszpitalnych jest brak prawidłowej higieny rąk personelu medycznego. Ręce są głównym „narzędziem pracy” przy pacjencie, ale też niestety najczęstszą drogą przenoszenia drobnoustrojów między chorymi, sprzętem, pościelą, raną, cewnikiem czy wkłuciem. Moim zdaniem to jest jedna z tych zasad, które wyglądają banalnie, a w praktyce decydują o bezpieczeństwie całego oddziału. Zgodnie z dobrymi praktykami i zaleceniami WHO higienę rąk wykonuje się m.in. przed kontaktem z pacjentem, przed czynnością aseptyczną, po kontakcie z materiałem biologicznym, po kontakcie z pacjentem i po kontakcie z jego otoczeniem. Ważne jest zarówno higieniczne mycie rąk wodą z mydłem, jak i dezynfekcja preparatem alkoholowym, gdy ręce nie są widocznie zabrudzone. Rękawiczki nie zastępują dezynfekcji, to częsty błąd. W praktyce oznacza to, że po poprawieniu pościeli jednemu choremu nie wolno od razu podchodzić do drugiego bez odkażenia rąk. To właśnie konsekwencja w takich drobnych czynnościach ogranicza zakażenia związane z opieką zdrowotną, np. zakażenia ran, układu moczowego, zapalenia płuc czy zakażenia krwi.
W zakażeniach wewnątrzszpitalnych łatwo skupić się na izolacji, antybiotykach albo odwiedzinach, bo te sprawy brzmią bardzo poważnie i rzeczywiście mają znaczenie. Jednak nie są one najczęstszą przyczyną szerzenia się zakażeń w codziennej pracy oddziału. Izolowanie pacjentów zakaźnych jest konieczne przy określonych chorobach i drobnoustrojach alarmowych, ale nawet najlepsza sala izolacyjna nie zadziała, jeśli personel po kontakcie z pacjentem, jego łóżkiem, basenem czy opatrunkiem nie wykona higieny rąk. To taki prosty łańcuch zakażenia: źródło drobnoustrojów, droga przeniesienia i osoba podatna. Ręce bardzo często są właśnie tą drogą przeniesienia. Antybiotykoterapia również jest ważna, szczególnie racjonalny dobór leku, dawki i czasu leczenia, bo nadużywanie antybiotyków sprzyja lekooporności. Nie rozwiązuje jednak problemu mechanicznego przenoszenia bakterii z pacjenta na pacjenta. Zasady odwiedzin też pomagają ograniczać ryzyko, zwłaszcza gdy odwiedzający są chorzy lub nie stosują dezynfekcji rąk, ale w praktyce największy i najczęstszy kontakt z wieloma pacjentami ma personel. Typowy błąd myślowy polega na tym, że szuka się dużych procedur i skomplikowanych metod, a pomija podstawę: higieniczne mycie i dezynfekcję rąk. Z mojego doświadczenia w nauce zawodu właśnie te najprostsze czynności najłatwiej zaniedbać, bo robi się je wiele razy dziennie i człowiek zaczyna działać automatycznie.