Zgodnie z normami BHP, przeciętnie zbudowany dorosły pacjent powinien być przenoszony zawsze przez co najmniej
Przenoszenie przeciętnie zbudowanego dorosłego pacjenta powinno być wykonywane przez co najmniej 3 - 4 opiekunki, bo chodzi tu nie tylko o siłę, ale głównie o bezpieczeństwo pacjenta i personelu. W praktyce jedna osoba stabilizuje głowę, barki i górną część tułowia, druga kontroluje miednicę, a kolejne zabezpieczają kończyny dolne oraz pomagają w równym, skoordynowanym uniesieniu. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko upadku, nagłego skręcenia tułowia, zsunięcia z podkładu czy urazu skóry, szczególnie u pacjentów słabszych, po udarze albo z ograniczoną mobilnością. Z punktu widzenia BHP ważna jest ergonomia pracy: proste plecy, ugięte kolana, praca blisko ciała pacjenta, wspólna komenda do rozpoczęcia ruchu i wcześniejsze przygotowanie łóżka, wózka lub noszy. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które w teorii brzmią trochę przesadnie, ale przy cięższym dyżurze naprawdę chronią kręgosłup opiekuna. Dobra praktyka to też użycie sprzętu pomocniczego, np. mat ślizgowych, pasów transferowych, podnośnika lub deski transferowej, jeśli są dostępne. Najważniejsze: pacjenta nie szarpie się i nie przenosi na szybko, bo takie działanie może skończyć się urazem i dla niego, i dla zespołu.
Przy przenoszeniu dorosłego pacjenta łatwo wpaść w myślenie, że wystarczy jedna silna osoba albo dwie osoby, jeśli pacjent nie wygląda na bardzo ciężkiego. To jest jednak ryzykowne podejście, bo masa ciała to tylko jeden element. Liczy się także napięcie mięśniowe pacjenta, jego współpraca, przytomność, niedowłady, ból, zawroty głowy, obecność drenów, cewnika czy ryzyko osunięcia się z rąk. Jedna opiekunka nie ma realnej możliwości jednocześnie stabilizować głowy, tułowia, miednicy i kończyn, a przy nagłym ruchu pacjenta może dojść do upadku albo przeciążenia kręgosłupa. Dwie osoby czasem wystarczają przy prostym przesunięciu w łóżku z użyciem sprzętu pomocniczego, ale nie jako ogólna zasada przenoszenia przeciętnie zbudowanego dorosłego pacjenta zgodnie z BHP. Z kolei angażowanie 5 - 6 opiekunek zwykle nie jest standardem dla przeciętnego pacjenta, bo zbyt duża liczba osób przy łóżku może utrudniać koordynację, ograniczać miejsce i powodować chaos. Taki skład bywa potrzebny przy pacjencie bardzo ciężkim, niestabilnym albo w sytuacji szczególnej, ale nie jako norma. Poprawne podejście to zaplanować transfer, ustalić osobę prowadzącą komendy i dobrać minimum 3 - 4 osoby, żeby ruch był równy, spokojny i bezpieczny. Z mojego doświadczenia najwięcej błędów bierze się z pośpiechu oraz przekonania, że jakoś damy radę, a właśnie wtedy najczęściej dochodzi do urazów pleców i niebezpiecznych sytuacji.