Pacjentce z zaburzeniami rytmu serca pomiar tętna należy wykonywać przez
W zaburzeniach rytmu serca tętno należy mierzyć przez pełne 60 sekund, bo tylko taki pomiar daje realną szansę wychwycić nieregularność pracy serca. Przy arytmii odstępy między uderzeniami mogą być nierówne: raz tętno jest szybsze, za chwilę wolniejsze, mogą pojawiać się pauzy albo dodatkowe pobudzenia. Gdy skrócimy pomiar i przemnożymy wynik, to zakładamy, że rytm przez cały czas jest równy, a właśnie u tej pacjentki tak nie musi być. W praktyce najlepiej oceniać tętno na tętnicy promieniowej, spokojnie, opuszkami dwóch lub trzech palców, jednocześnie zwracając uwagę na częstość, miarowość, napięcie i wypełnienie tętna. Moim zdaniem to jedna z tych prostych czynności, które łatwo zlekceważyć, a potrafią dużo powiedzieć o stanie pacjentki. Dobra praktyka mówi też, żeby wynik udokumentować, np. 88/min, tętno niemiarowe, oraz zgłosić personelowi medycznemu niepokojące objawy: duszność, ból w klatce piersiowej, zawroty głowy, bladość, poty czy omdlenie. Pełna minuta jest tu standardem, bo zwiększa wiarygodność pomiaru i bezpieczeństwo chorej.
Skracanie pomiaru tętna do 45, 30 albo 15 sekund może wydawać się wygodne, szczególnie gdy w szkole uczy się szybkiego liczenia tętna u osoby zdrowej i z miarowym rytmem. Problem polega na tym, że u pacjentki z zaburzeniami rytmu serca nie można zakładać regularności. Przemnożenie wyniku z krótkiego odcinka czasu działa sensownie tylko wtedy, gdy każde uderzenie serca pojawia się w równych odstępach. W arytmii wynik z 15 czy 30 sekund może trafić akurat na fragment z większą liczbą pobudzeń albo przeciwnie, na moment z pauzami. Po przemnożeniu dostajemy wtedy liczbę, która ładnie wygląda matematycznie, ale klinicznie może być po prostu myląca. Pomiar przez 45 sekund też nie jest pełnym standardem w takiej sytuacji, bo nadal pomija część obserwacji i utrudnia ocenę miarowości tętna. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś skupia się tylko na częstości tętna, czyli liczbie uderzeń na minutę, a zapomina o jakości tętna: czy jest równe, dobrze wyczuwalne, czy nie ma przerw i dodatkowych uderzeń. Z mojego doświadczenia najbezpieczniej jest potraktować pomiar tętna u osoby z arytmią trochę wolniej i dokładniej. Pełne 60 sekund pozwala lepiej ocenić zarówno częstość, jak i nieregularność rytmu, a to ma znaczenie dla dalszej obserwacji, dokumentacji i ewentualnego zgłoszenia pogorszenia stanu pacjentki.