W ramach bezpieczeństwa własnego opiekun medyczny zakłada rękawiczki w kontakcie
Rękawiczki należy traktować jako podstawowy element środków ochrony indywidualnej i stosować je w kontakcie z każdym chorym podopiecznym, szczególnie podczas czynności pielęgnacyjnych, higienicznych i wszędzie tam, gdzie może dojść do kontaktu z krwią, moczem, kałem, śliną, wydzielinami, uszkodzoną skórą albo zabrudzonym sprzętem. Sens tej zasady polega na tym, że nie zawsze wiemy, kto jest nosicielem drobnoustrojów chorobotwórczych. Pacjent może mieć zakażenie bezobjawowe, może być w okresie wylęgania choroby albo po prostu nie mieć jeszcze postawionego rozpoznania. Dlatego w praktyce stosuje się tzw. zasady standardowe, czyli traktowanie materiału biologicznego każdego pacjenta jako potencjalnie zakaźnego. Moim zdaniem to jedna z najważniejszych zasad w pracy opiekuna, bo chroni i pracownika, i innych pacjentów. Rękawiczki zakłada się np. przy toalecie intymnej, zmianie pieluchomajtek, opróżnianiu worka z moczem, kontakcie ze stomią, zmianie zabrudzonej pościeli czy sprzątaniu zanieczyszczeń biologicznych. Trzeba też pamiętać, że rękawiczki nie zastępują higieny rąk. Ręce dezynfekuje się przed założeniem rękawiczek i po ich zdjęciu, a rękawiczki zmienia się między pacjentami oraz między czynnościami czystymi i brudnymi u tego samego pacjenta. Takie postępowanie jest zgodne z dobrą praktyką epidemiologiczną i realnie ogranicza zakażenia krzyżowe.
Myślenie, że rękawiczki zakłada się tylko przy pacjentach z rozpoznaną salmonellozą, WZW, HIV, gruźlicą albo inną konkretną chorobą zakaźną, jest dość częstym błędem. Wynika ono z przekonania, że zagrożenie istnieje dopiero wtedy, gdy w dokumentacji widnieje nazwa choroby. W pracy opiekuna medycznego tak się jednak nie zakłada. Pacjent może być nosicielem wirusa zapalenia wątroby typu B lub C, HIV czy bakterii jelitowych i nie mieć żadnych widocznych objawów. Może też nie wiedzieć o zakażeniu, a personel nie ma prawa opierać bezpieczeństwa tylko na tym, co już zostało rozpoznane. Dlatego stosuje się środki ostrożności standardowej wobec każdego podopiecznego, a nie tylko wobec osób oznaczonych jako zakaźne.
Ograniczanie rękawiczek wyłącznie do salmonellozy jest za wąskie, bo kontakt z kałem i wydzielinami jest ryzykowny także przy wielu innych patogenach, np. Clostridioides difficile, norowirusach czy zwykłych zakażeniach bakteryjnych skóry. Skupienie się tylko na WZW i HIV też nie jest dobrym tokiem rozumowania, bo te wirusy przenoszą się głównie przez krew i nie wyczerpują wszystkich zagrożeń biologicznych w opiece. Z kolei gruźlica prątkująca wymaga przede wszystkim właściwej ochrony dróg oddechowych, izolacji i masek o odpowiednim standardzie, a same rękawiczki nie zabezpieczają przed aerozolem. Oczywiście przy takim pacjencie rękawiczki mogą być potrzebne przy konkretnych czynnościach, ale nie jest to jedyna sytuacja, w której się je stosuje.
Najbezpieczniejsze podejście jest proste: podczas czynności z ryzykiem kontaktu z materiałem biologicznym traktujemy każdego chorego jak potencjalne źródło zakażenia. Z mojego doświadczenia ta zasada bywa nudna w teorii, ale w praktyce bardzo ratuje skórę, dosłownie i w przenośni. Ważne jest też, by nie chodzić w tych samych rękawiczkach od łóżka do łóżka, bo wtedy zamiast chronić, można przenosić drobnoustroje między pacjentami.
Ograniczanie rękawiczek wyłącznie do salmonellozy jest za wąskie, bo kontakt z kałem i wydzielinami jest ryzykowny także przy wielu innych patogenach, np. Clostridioides difficile, norowirusach czy zwykłych zakażeniach bakteryjnych skóry. Skupienie się tylko na WZW i HIV też nie jest dobrym tokiem rozumowania, bo te wirusy przenoszą się głównie przez krew i nie wyczerpują wszystkich zagrożeń biologicznych w opiece. Z kolei gruźlica prątkująca wymaga przede wszystkim właściwej ochrony dróg oddechowych, izolacji i masek o odpowiednim standardzie, a same rękawiczki nie zabezpieczają przed aerozolem. Oczywiście przy takim pacjencie rękawiczki mogą być potrzebne przy konkretnych czynnościach, ale nie jest to jedyna sytuacja, w której się je stosuje.
Najbezpieczniejsze podejście jest proste: podczas czynności z ryzykiem kontaktu z materiałem biologicznym traktujemy każdego chorego jak potencjalne źródło zakażenia. Z mojego doświadczenia ta zasada bywa nudna w teorii, ale w praktyce bardzo ratuje skórę, dosłownie i w przenośni. Ważne jest też, by nie chodzić w tych samych rękawiczkach od łóżka do łóżka, bo wtedy zamiast chronić, można przenosić drobnoustroje między pacjentami.