Ułożenie w pozycji Fowlera (siedzącej) należy zastosować u pacjenta, który uskarża się na
Pozycja Fowlera, czyli ułożenie pacjenta w pozycji siedzącej lub półsiedzącej z uniesioną górną częścią tułowia, jest szczególnie wskazana przy duszności. W takim ułożeniu przepona ma więcej miejsca do pracy, klatka piersiowa łatwiej się rozszerza, a wentylacja płuc jest skuteczniejsza. Mówiąc prosto: pacjentowi zwykle łatwiej nabrać powietrza. W praktyce opiekuńczej stosuje się ją np. u osób z niewydolnością krążenia, POChP, zapaleniem płuc, po wysiłku albo w sytuacji nagłego uczucia braku powietrza. Dobrą praktyką jest podparcie pleców, ułożenie rąk na poduszkach i kontrola, czy pacjent nie zsuwa się w łóżku, bo wtedy rośnie ryzyko otarć i odleżyn. Warto też obserwować oddech: częstość, głębokość, sinicę, potliwość, niepokój, saturację SpO₂ jeśli jest pulsoksymetr. Moim zdaniem to jedno z tych ułożeń, które opiekun powinien mieć od razu w głowie, bo jest proste, a potrafi bardzo realnie poprawić komfort chorego.
Przy wyborze ułożenia pacjenta trzeba patrzeć na objaw dominujący i na to, jaki efekt chcemy uzyskać. Pozycja Fowlera nie jest ogólną pozycją na każde złe samopoczucie, tylko przede wszystkim ułożeniem poprawiającym oddychanie i zmniejszającym uczucie duszności. Jeśli pacjent zgłasza osłabienie, samo posadzenie go wysoko może nie pomóc, a czasem nawet pogorszyć sytuację, zwłaszcza gdy osłabienie wynika ze spadku ciśnienia, odwodnienia albo hipoglikemii. Wtedy ważniejsza jest ocena stanu, bezpieczeństwo, ewentualne ułożenie wygodne, obserwacja parametrów i zgłoszenie problemu personelowi medycznemu.
Zawroty głowy też nie są typowym wskazaniem do pozycji siedzącej Fowlera. Częsty błąd polega na myśleniu, że skoro pacjent siedzi, to będzie mu stabilniej. W rzeczywistości przy zawrotach głowy lub podejrzeniu omdlenia bardziej bezpieczne bywa ułożenie leżące, zabezpieczenie przed upadkiem i powolna pionizacja dopiero po poprawie. Szum w uszach również nie jest wskazaniem do takiego ułożenia, bo może mieć wiele przyczyn, np. laryngologicznych, neurologicznych albo związanych z ciśnieniem tętniczym. W takich sytuacjach nie leczymy objawu samą pozycją, tylko obserwujemy, mierzymy parametry jeśli mamy takie zadanie i przekazujemy informację pielęgniarce lub lekarzowi. Z mojego doświadczenia najprościej zapamiętać: duszność lub trudność w oddychaniu to sygnał, że pozycja półsiedząca albo siedząca może przynieść szybką ulgę, oczywiście przy zachowaniu bezpieczeństwa pacjenta.
Zawroty głowy też nie są typowym wskazaniem do pozycji siedzącej Fowlera. Częsty błąd polega na myśleniu, że skoro pacjent siedzi, to będzie mu stabilniej. W rzeczywistości przy zawrotach głowy lub podejrzeniu omdlenia bardziej bezpieczne bywa ułożenie leżące, zabezpieczenie przed upadkiem i powolna pionizacja dopiero po poprawie. Szum w uszach również nie jest wskazaniem do takiego ułożenia, bo może mieć wiele przyczyn, np. laryngologicznych, neurologicznych albo związanych z ciśnieniem tętniczym. W takich sytuacjach nie leczymy objawu samą pozycją, tylko obserwujemy, mierzymy parametry jeśli mamy takie zadanie i przekazujemy informację pielęgniarce lub lekarzowi. Z mojego doświadczenia najprościej zapamiętać: duszność lub trudność w oddychaniu to sygnał, że pozycja półsiedząca albo siedząca może przynieść szybką ulgę, oczywiście przy zachowaniu bezpieczeństwa pacjenta.