Mycie twarzy pacjentowi leżącemu w łóżku należy rozpocząć od
Mycie twarzy pacjentowi leżącemu w łóżku zaczyna się od oka dalszego, czyli tego położonego dalej od osoby wykonującej czynność. To jest zgodne z zasadą pracy od okolic najczystszych i najbardziej wrażliwych oraz z dobrą organizacją ruchów przy łóżku pacjenta. Oczy myje się zwykle bez mydła, używając czystego rogu myjki, gazika albo oddzielnego płatka, żeby nie przenosić wydzieliny i drobnoustrojów z jednej okolicy na drugą. Z mojego doświadczenia najłatwiej zapamiętać: najpierw oczy, bo są delikatne, a dopiero potem czoło, nos, policzki i okolica ust. Oko dalsze myje się jako pierwsze także dlatego, że przy pracy od strony łóżka wygodniej jest najpierw wykonać ruch w dalszej części twarzy, a później przejść do oka bliższego, nie opierając się nad już umytą okolicą. W praktyce trzeba pamiętać o ochronie intymności pacjenta, zapytaniu o zgodę, sprawdzeniu temperatury wody, zabezpieczeniu pościeli ręcznikiem i obserwacji skóry: zaczerwienień, wydzieliny z oczu, obrzęków czy otarć. To niby prosta czynność higieniczna, ale źle wykonana może spowodować dyskomfort, podrażnienie spojówek albo przeniesienie zakażenia.
Rozpoczynanie mycia twarzy od nosa, czoła albo policzka dalszego wynika często z takiego myślenia, że twarz myje się „od góry” albo od największej powierzchni skóry. W codziennej toalecie u zdrowej osoby może to się wydawać logiczne, ale w opiece nad pacjentem leżącym ważniejsza jest kolejność wynikająca z higieny, bezpieczeństwa i ergonomii pracy. Okolica nosa nie powinna być pierwsza, bo może znajdować się tam wydzielina, pot, resztki wydzieliny z nosa albo drobnoustroje z dróg oddechowych. Gdyby tą samą myjką przejść później do oczu, łatwo o podrażnienie lub przeniesienie zanieczyszczeń w okolice spojówek. Czoło też nie jest najlepszym początkiem, mimo że jest wysoko i wygląda na „neutralne”. Po umyciu czoła woda może spływać w stronę oczu, a do tego pomija się zasadę rozpoczęcia od najbardziej delikatnych struktur. Policzek dalszy jest już częścią typowej toalety twarzy, ale wykonuje się go po oczach, a nie przed nimi. Typowy błąd polega na traktowaniu mycia twarzy jak zwykłego przecierania skóry, bez uwzględnienia błon śluzowych, ryzyka zakażeń i komfortu chorego. W standardach opiekuńczych liczy się kolejność: najpierw okolice najczystsze i wymagające największej ostrożności, czyli oczy, potem pozostałe części twarzy. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które wydają się drobiazgiem, ale na dyżurze bardzo pomagają pracować schludnie i bezpiecznie.