U podopiecznych z uszkodzeniem rdzenia kręgowego w odcinku lędźwiowym występuje niedowład
Uszkodzenie rdzenia kręgowego na poziomie lędźwiowym wiąże się przede wszystkim z zaburzeniami ruchu i czucia w obrębie kończyn dolnych, dlatego odpowiedź: kończyn dolnych jest właściwa. Segmenty lędźwiowe i wychodzące z nich korzenie nerwowe odpowiadają m.in. za unerwienie bioder, ud, podudzi i części stóp. W praktyce może to dawać niedowład wiotki, osłabienie siły mięśniowej, trudności w chodzeniu, zaburzenia odruchów, a czasem też problemy z kontrolą pęcherza i jelit. Kończyny górne są unerwione głównie z odcinka szyjnego rdzenia, więc przy izolowanym uszkodzeniu lędźwiowym nie powinny być głównym obszarem niedowładu. Moim zdaniem warto to zapamiętać bardzo praktycznie: im niżej uszkodzenie w rdzeniu, tym bardziej dotyczy dolnych partii ciała. W opiece oznacza to konieczność bezpiecznego przemieszczania, asekuracji przy pionizacji, profilaktyki odleżyn, ćwiczeń biernych lub czynnych zależnie od zaleceń fizjoterapeuty oraz obserwacji skóry, czucia i bólu. Dobra praktyka to też nie ciągnąć pacjenta za kończyny, tylko stosować techniki transferu, sprzęt pomocniczy i współpracować z zespołem terapeutycznym.
Wskazanie niedowładu kończyny górnej lewej, kończyny górnej prawej albo obu kończyn górnych wynika zwykle z pomylenia poziomów unerwienia rdzeniowego. Kończyny górne są zależne głównie od odcinka szyjnego rdzenia kręgowego, szczególnie segmentów tworzących splot ramienny. Jeżeli więc uszkodzenie dotyczy odcinka lędźwiowego, to logicznie szukamy objawów niżej, czyli w obrębie kończyn dolnych, miednicy oraz czasem czynności pęcherza i jelit. Taki pacjent może mieć trudności ze staniem, chodem, przenoszeniem ciężaru ciała, może wymagać wózka, balkonika albo pomocy dwóch osób przy transferze, zależnie od stopnia niedowładu. Typowy błąd myślowy polega na kojarzeniu każdego uszkodzenia rdzenia z porażeniem dowolnej kończyny, bez analizy poziomu neurologicznego. A w neurologii poziom ma ogromne znaczenie, naprawdę. Odcinek szyjny wpływa na ręce i nogi, piersiowy głównie na tułów i nogi, a lędźwiowy przede wszystkim na nogi. W opiece nad taką osobą nie wystarczy tylko zapamiętać nazwę niedowładu. Trzeba obserwować napięcie mięśniowe, zakres ruchu, ryzyko przykurczów, stan skóry na piętach i okolicy krzyżowej, a także bezpieczeństwo podczas przesadzania z łóżka na wózek. Z mojego doświadczenia najwięcej problemów bierze się wtedy, gdy opiekun zakłada, że skoro ręce są sprawne, pacjent poradzi sobie sam. Czasem poradzi, ale kończyny dolne mogą nie dawać stabilnego podparcia i upadek jest wtedy bardzo realny.