Aby poprawić pozycję zsuwającego się z wózka pacjenta, opiekun powinien stanąć
W tej sytuacji najlepsze jest ustawienie się z tyłu wózka i wykonanie kontrolowanego podciągnięcia pacjenta w głąb siedziska, z rękami przełożonymi pod jego pachami oraz z przytrzymaniem przedramion. Taka technika daje opiekunowi dobrą kontrolę nad tułowiem pacjenta i pozwala przesunąć go do siebie, czyli do oparcia wózka, a nie tylko unieść na chwilę. Ważne jest, żeby najpierw zahamować wózek, odsunąć lub podnieść podnóżki, ocenić stan pacjenta i poprosić go o współpracę, jeśli może np. lekko odepchnąć się stopami albo napiąć tułów. Z mojego doświadczenia to niby prosta czynność, ale łatwo zrobić ją za szybko i wtedy pacjent zsuwa się jeszcze bardziej. Dobra praktyka mówi też, żeby opiekun pracował nogami, a nie samymi plecami: stopy stabilnie, kolana lekko ugięte, kręgosłup możliwie prosty, ruch krótki i skoordynowany. Nie chodzi o szarpanie za pachy, tylko o bezpieczne objęcie i przesunięcie ciężaru ciała pacjenta w stronę oparcia. Przy pacjencie ciężkim, z bólem barków, po udarze albo z małą kontrolą tułowia rozsądniej użyć ślizgu, pasa transferowego albo poprosić drugą osobę o pomoc. Standardy bezpiecznego przemieszczania pacjentów zawsze podkreślają stabilizację wózka, ochronę skóry przed tarciem i ergonomię pracy opiekuna.
Przy poprawianiu pozycji pacjenta zsuwającego się z wózka najważniejsze jest to, żeby przesunąć jego ciało w głąb siedziska, a jednocześnie nie doprowadzić do upadku, skręcenia tułowia ani przeciążenia barków. Ustawianie się z przodu wózka może kojarzyć się ze standardowym transferem do stania, bo wtedy często stabilizuje się kolana pacjenta swoimi kolanami. Tyle że tutaj problem jest inny: pacjent już siedzi i zsuwa się do przodu, więc działanie od przodu łatwo pociągnie tułów do opiekuna, a miednica nadal zostanie źle ustawiona. Może też dojść do zsunięcia po siedzisku, szczególnie gdy stopy są na podnóżkach albo wózek nie jest dobrze zahamowany. Podkładanie rąk pod pachy od przodu lub splatanie rąk na plecach pacjenta brzmi stabilnie, ale w praktyce zwiększa nacisk w okolicy dołów pachowych, może uciskać tkanki miękkie, ciągnąć za obręcz barkową i zaburzać równowagę tułowia. Moim zdaniem to częsty błąd myślowy: ktoś zakłada, że jak mocno obejmie pacjenta, to będzie bezpiecznie. A bezpiecznie jest wtedy, gdy ruch jest zgodny z kierunkiem korekcji pozycji i kontrolowany. Ustawienie z boku oraz chwyt pod udo i przeciwległą pachę tworzy ruch skośny, rotacyjny. To może skręcić tułów pacjenta, przeciążyć kręgosłup opiekuna i doprowadzić do nierównego przesunięcia miednicy. W opiece medycznej unika się takich asymetrycznych podciągnięć, jeśli nie ma konkretnego uzasadnienia i zabezpieczenia. Dobra technika powinna wykorzystywać stabilny wózek, krótką dźwignię, pracę nóg opiekuna oraz możliwie małe tarcie skóry pacjenta o siedzisko.