Leżący 81-letni pacjent od 15 lat choruje na chorobę Parkinsona. Ma trudności z połykaniem pokarmu i z utrzymaniem sztućców podczas posiłków. Którą pozycję powinien zaproponować opiekun pacjentowi w czasie posiłku?
W tej sytuacji najlepsza jest pozycja siedząca albo półsiedząca, z głową lekko przygiętą do klatki piersiowej, bo zmniejsza ryzyko zachłyśnięcia i aspiracji treści pokarmowej do dróg oddechowych. U pacjenta z chorobą Parkinsona bardzo często występuje dysfagia, czyli zaburzenie połykania, spowolnienie ruchów języka, słabsza koordynacja mięśni gardła oraz ślinotok. Przygięcie głowy do klatki piersiowej, czasem nazywane manewrem chin tuck, pomaga lepiej zabezpieczyć wejście do krtani i ułatwia kontrolowane przesuwanie kęsa pokarmowego. Moim zdaniem to jedna z tych prostych czynności, które realnie robią różnicę przy karmieniu osoby leżącej. W praktyce opiekun powinien najpierw unieść wezgłowie łóżka, ustabilizować tułów poduszkami, zadbać o podparcie stóp, jeśli pacjent siedzi na łóżku lub krześle, i dopiero potem podawać małe porcje jedzenia. Pokarm powinien mieć konsystencję zaleconą przez personel medyczny, np. papkowatą lub zagęszczoną, jeśli pacjent krztusi się płynami. Trzeba obserwować kaszel, zmianę głosu na mokry, zaleganie pokarmu w jamie ustnej i zmęczenie podczas jedzenia. Dobrą praktyką jest też pozostawienie pacjenta w pozycji siedzącej lub półsiedzącej jeszcze około 20-30 minut po posiłku, żeby ograniczyć refluks i ryzyko aspiracji. Przy trudnościach z utrzymaniem sztućców warto zastosować sztućce z pogrubioną rączką, talerz z rantem albo matę antypoślizgową, ale sama pozycja nadal jest podstawą bezpieczeństwa.
Przy karmieniu osoby z zaawansowaną chorobą Parkinsona nie chodzi tylko o to, żeby pacjentowi było wygodnie. Najważniejsze jest bezpieczeństwo połykania i ochrona dróg oddechowych przed aspiracją. Odchylenie głowy na bok, nawet lekko, nie jest standardową pozycją do posiłku u pacjenta z dysfagią parkinsonowską. Może zaburzać ustawienie osi jamy ustnej, gardła i przełyku, a przy osłabionej koordynacji mięśni zwiększać ryzyko zalegania pokarmu po jednej stronie jamy ustnej. Czasem w rehabilitacji połykania stosuje się różne manewry głową, ale powinny one wynikać z indywidualnej oceny neurologopedy lub lekarza, nie z rutynowego działania opiekuna. Pozycja boczna także nie jest najlepszym wyborem do normalnego karmienia. Kojarzy się z bezpieczeństwem u osoby nieprzytomnej albo z ułożeniem przeciwodleżynowym, ale podczas jedzenia utrudnia kontrolę kęsa, obserwację twarzy pacjenta i prawidłowe prowadzenie łyżki. U leżącego chorego może też sprzyjać zaleganiu pokarmu w policzku oraz krztuszeniu, zwłaszcza kiedy pacjent ma sztywność, drżenie i spowolnione reakcje. Pozycja bezpieczna, czyli boczna ustalona, ma zastosowanie głównie w pierwszej pomocy, np. u osoby nieprzytomnej oddychającej, a nie jako pozycja do karmienia. Typowy błąd myślowy polega tu na tym, że słowo bezpieczna brzmi bardzo przekonująco, więc wydaje się właściwe w każdej sytuacji. W opiece długoterminowej bezpieczeństwo przy posiłku oznacza jednak co innego: stabilny siad lub półsiad, głowa lekko przygięta do klatki piersiowej, spokojne tempo karmienia, małe kęsy i stała obserwacja objawów dysfagii. Z mojego doświadczenia, pośpiech i karmienie w zbyt płaskiej pozycji to jedne z najczęstszych przyczyn problemów przy posiłkach u pacjentów neurologicznych.