Pacjentkę hospitalizowaną z powodu zapalenia płuc, w czasie występującej dużej duszności, opiekun medyczny powinien ułożyć w pozycji
Pozycja wysoka z pochyleniem do przodu jest najlepszym wyborem u pacjentki z zapaleniem płuc i dużą dusznością, bo ułatwia pracę układu oddechowego. W takim ułożeniu przepona ma więcej miejsca do ruchu, klatka piersiowa może się lepiej rozszerzać, a pacjent łatwiej uruchamia dodatkowe mięśnie oddechowe, np. mięśnie obręczy barkowej. W praktyce często wygląda to tak, że pacjent siedzi wysoko w łóżku, ma podparte plecy, a przed sobą stolik z poduszką, na której może oprzeć ręce i lekko pochylić tułów do przodu. To zmniejsza uczucie „braku powietrza” i poprawia komfort oddychania. Moim zdaniem to jedna z tych prostych czynności, które robią naprawdę dużą różnicę przy duszności. Opiekun medyczny powinien też obserwować oddech: częstość, głębokość, sinicę, potliwość, niepokój, kaszel i zgłaszać pogorszenie pielęgniarce. Dobrą praktyką jest zapewnienie spokoju, przewietrzenie sali jeśli można, rozluźnienie uciskającej odzieży, kontrola ułożenia drenów czy tlenu, ale oczywiście bez samodzielnej zmiany zleconej tlenoterapii. Przy zapaleniu płuc taka pozycja wspiera wentylację płuc i ułatwia odkrztuszanie wydzieliny, więc jest zgodna ze standardowym postępowaniem opiekuńczym przy nasilonej duszności.
Przy nasilonej duszności najważniejsze jest takie ułożenie chorego, które zmniejsza wysiłek oddechowy i poprawia wentylację. Nie każda „specjalna” pozycja łóżkowa będzie tu dobra, mimo że nazwa może brzmieć medycznie. Pozycja Trendelenburga, czyli z obniżoną głową i uniesioną dolną częścią ciała, może wręcz nasilić duszność, bo narządy jamy brzusznej mocniej uciskają przeponę. Pacjentowi z zapaleniem płuc i trudnością w oddychaniu będzie wtedy ciężej nabrać powietrza. Tę pozycję kojarzy się raczej z wybranymi sytuacjami zabiegowymi lub krótkotrwałymi wskazaniami, a nie z poprawą komfortu oddechowego przy duszności. Pozycja bezpieczna na boku Simsa jest przydatna głównie u osób nieprzytomnych lub zagrożonych zachłyśnięciem, bo pomaga utrzymać drożność dróg oddechowych i odpływ wydzieliny z jamy ustnej. Jednak u przytomnej pacjentki z dużą dusznością może ograniczać ruchomość klatki piersiowej i nie daje takiej ulgi jak siad wysoki z podparciem. Z kolei samo uniesienie górnej części tułowia do 30° to raczej półwysoka pozycja, dobra np. w profilaktyce zachłyśnięcia albo jako kompromis u pacjentów osłabionych, ale przy dużej duszności zwykle jest za mało skuteczna. Typowy błąd polega na myśleniu, że każde uniesienie tułowia wystarczy. W praktyce, z mojego doświadczenia, pacjent duszący się najczęściej sam próbuje usiąść wyżej i oprzeć ręce, bo wtedy łatwiej mu oddychać. Dlatego opiekun powinien wybrać pozycję wysoką z pochyleniem do przodu, zadbać o stabilne podparcie, bezpieczeństwo pacjentki i jednocześnie obserwować objawy alarmowe, takie jak sinica, narastający niepokój, spłycony oddech czy spadek tolerancji wysiłku.