Pacjent cierpiący na dysfagię w przebiegu choroby Parkinsona spożywa posiłki, pozostając w łóżku. Opiekun powinien zapewnić pacjentowi pozycję
W tej sytuacji najbezpieczniejsza jest pozycja siedząca, najlepiej z tułowiem uniesionym prawie do 90°, oraz głową lekko przygiętą do klatki piersiowej. U pacjentów z chorobą Parkinsona dysfagia wynika m.in. ze spowolnienia ruchów, sztywności mięśni, słabszej koordynacji połykania i opóźnionego odruchu kaszlowego. Lekkie przygięcie głowy, czyli tzw. chin tuck, pomaga lepiej chronić drogi oddechowe, bo zmniejsza ryzyko, że kęs lub płyn spłynie zbyt szybko w stronę krtani. Moim zdaniem to jedna z tych prostych czynności, które realnie robią dużą różnicę przy karmieniu osoby niesamodzielnej. W praktyce opiekun powinien unieść wezgłowie łóżka, podeprzeć plecy i głowę poduszkami, pilnować ustawienia głowy w linii środkowej i podawać małe porcje. Trzeba obserwować kaszel, krztuszenie, zmianę głosu na mokry, zaleganie pokarmu w jamie ustnej oraz męczenie się chorego. Dobrą praktyką jest też pozostawienie pacjenta w pozycji siedzącej jeszcze około 30 minut po posiłku i wykonanie higieny jamy ustnej, bo resztki pokarmu mogą później zostać zaaspirowane.
Przy dysfagii największym zagrożeniem jest aspiracja, czyli przedostanie się pokarmu, płynu lub śliny do dróg oddechowych. Dlatego nie wystarczy, że pacjent jakoś leży wygodnie w łóżku. Pozycja neutralna bez wyraźnego uniesienia tułowia nie daje dobrej kontroli nad połykaniem, sprzyja cofaniu treści i zaleganiu pokarmu, a u osoby z chorobą Parkinsona problem jest jeszcze większy przez sztywność, drżenie, spowolnienie ruchów języka i słabszą koordynację faz połykania. Odgięcie głowy do tyłu jest szczególnie ryzykowne, chociaż czasem intuicyjnie wydaje się pomocne, bo ludzie kojarzą je z łatwiejszym połknięciem tabletki albo wypiciem łyka wody. W dysfagii działa to odwrotnie: szyja wyprostowana lub odgięta może przyspieszyć spływanie kęsa do gardła i utrudnić zamknięcie wejścia do krtani. To zwiększa ryzyko zachłyśnięcia, cichej aspiracji i późniejszego zachłystowego zapalenia płuc. Samo przygięcie głowy do klatki piersiowej też nie załatwia sprawy, jeśli tułów nie jest ustawiony stabilnie i pionowo. Pacjent musi być możliwie dobrze posadzony, z podpartymi plecami, głową i barkami. Z mojego doświadczenia najczęstszy błąd to myślenie, że skoro chory jest w łóżku, to wystarczy lekko podnieść poduszkę. A przy karmieniu osoby z dysfagią trzeba traktować ułożenie jak element bezpieczeństwa, prawie tak samo ważny jak konsystencja diety i tempo podawania posiłku.