Postęp cywilizacyjny wiąże się ze wzrastającą emisją do atmosfery związków siarki, azotu, szkodliwych pyłów. Przyczynia się to do wzrostu zachorowań głównie na choroby
Zanieczyszczenie powietrza związkami siarki, tlenkami azotu i pyłami zawieszonymi ma dobrze udokumentowany wpływ na rozwój chorób nowotworowych oraz chorób układu krążenia. Chodzi tu między innymi o SO₂, NOₓ, PM₁₀, PM₂,₅ oraz substancje rakotwórcze osadzające się na pyłach, np. benzo(a)piren. Drobne cząstki pyłu mogą przenikać głęboko do pęcherzyków płucnych, a część nawet do krwiobiegu. To nasila stan zapalny, stres oksydacyjny, uszkodzenia śródbłonka naczyń i sprzyja miażdżycy, nadciśnieniu, zawałom serca czy udarom. Długotrwała ekspozycja zwiększa też ryzyko nowotworów, szczególnie raka płuca. W praktyce opiekuńczej ma to znaczenie bardzo konkretne: u osób starszych, z chorobą wieńcową, POChP albo po udarze warto obserwować duszność, ból w klatce piersiowej, nietypowe osłabienie i pogorszenie tolerancji wysiłku w dni smogowe. Dobrą praktyką jest sprawdzanie komunikatów jakości powietrza, ograniczanie spacerów przy wysokim stężeniu pyłów, wietrzenie pomieszczeń w odpowiednich godzinach i stosowanie zaleceń lekarza. Moim zdaniem to pytanie dobrze pokazuje, że środowisko nie jest czymś obok medycyny, tylko realnie wpływa na zdrowie pacjenta każdego dnia.
W tym pytaniu łatwo pójść za skojarzeniem, że skoro zanieczyszczenia są w powietrzu, to chodzi wyłącznie o choroby oddechowe. Rzeczywiście, pyły, tlenki azotu i związki siarki mogą drażnić drogi oddechowe, nasilać kaszel, astmę, przewlekłe zapalenie oskrzeli czy POChP. Jednak odpowiedź łącząca choroby reumatyczne z układem oddechowym nie oddaje głównego problemu wskazanego w pytaniu, bo choroby reumatyczne nie są typowym bezpośrednim skutkiem emisji przemysłowych do atmosfery. Jeszcze mniej trafne jest kojarzenie smogu z chorobami wenerycznymi albo zakaźnymi. Choroby przenoszone drogą płciową zależą głównie od kontaktów seksualnych i profilaktyki zakażeń, a nie od obecności SO₂, NOₓ czy pyłów PM₂,₅ w powietrzu. Podobnie choroby układu pokarmowego mogą być związane np. z dietą, zakażeniami, toksynami w żywności, ale nie są główną grupą schorzeń wynikającą z emisji atmosferycznych. Choroby zakaźne wymagają czynnika biologicznego, czyli bakterii, wirusa, grzyba lub pasożyta, a nie samego pyłu przemysłowego. Układ nerwowy też może pośrednio cierpieć przez toksyny środowiskowe, ale w klasycznym ujęciu zdrowia publicznego największe znaczenie mają choroby nowotworowe i sercowo-naczyniowe. Typowy błąd myślowy polega tu na wybieraniu odpowiedzi po jednym pasującym słowie, na przykład układ oddechowy, zamiast ocenić całą parę chorób. W opiece nad pacjentem warto pamiętać, że smog zwiększa ryzyko zawału, udaru, zaostrzenia nadciśnienia oraz raka płuca, dlatego obserwacja objawów i profilaktyka ekspozycji są naprawdę ważne.