Temperatura wody do wykonania toalety ciała chorego unieruchomionego w łóżku jest zależna od jego upodobań i potrzeb, ale powinna mieścić się w przedziale
Temperatura 37°-50°C jest właściwa, bo przy toalecie ciała osoby leżącej w łóżku woda ma być ciepła, przyjemna i bezpieczna dla skóry. W praktyce najczęściej używa się wody zbliżonej do temperatury ciała lub trochę cieplejszej, ponieważ podczas mycia w łóżku pacjent szybko traci ciepło: odkrywamy fragmenty ciała, skóra jest wilgotna, a czynność trwa kilka lub kilkanaście minut. Zakres 37°-50°C pozwala dostosować wodę do upodobań chorego, ale nie powinno się iść wyżej bez kontroli, bo łatwo o oparzenie, szczególnie u osób starszych, z cukrzycą, zaburzeniami czucia albo po udarze. Dobra praktyka jest taka, żeby temperaturę sprawdzić termometrem kąpielowym albo przynajmniej wewnętrzną stroną nadgarstka, choć moim zdaniem termometr daje większą pewność. Trzeba też pamiętać, że woda w misce stygnie, więc czasem trzeba ją wymienić. Komfort termiczny, intymność, odsłanianie tylko mytej części ciała i dokładne osuszanie skóry to standard w toalecie chorego unieruchomionego.
Przy toalecie ciała osoby unieruchomionej w łóżku nie wystarczy kierować się samym odczuciem, że woda jest jakoś ciepła albo chłodna. Zakres 51°-60°C jest zbyt wysoki do bezpiecznego mycia skóry. Taka temperatura może prowadzić do podrażnienia, zaczerwienienia, a nawet oparzenia, szczególnie u osób starszych, wyniszczonych, z cienką skórą, zaburzeniami krążenia lub neuropatią cukrzycową. Częsty błąd polega na myśleniu, że im cieplejsza woda, tym lepiej rozluźnia i dokładniej myje. W pielęgnacji to nie działa w ten sposób, bo bezpieczeństwo tkanek i komfort pacjenta są ważniejsze niż odczucie mocnego ciepła. Zakres 23°-36°C jest z kolei zbyt chłodny dla toalety całego ciała w łóżku. Może wywołać dreszcze, napięcie mięśni, niepokój chorego i ogólne wychłodzenie, bo pacjent leżący zwykle ma mniejszą aktywność ruchową i gorzej kompensuje utratę ciepła. Temperatura 18°-22°C odpowiada raczej chłodnej wodzie lub temperaturze otoczenia, a nie wodzie do mycia ciała. Użycie takiej wody byłoby niekomfortowe i niezgodne z zasadami dobrej praktyki opiekuńczej. Właściwy zakres to 37°-50°C, przy czym wodę trzeba kontrolować w czasie czynności, wymieniać gdy stygnie i zawsze brać pod uwagę stan skóry oraz reakcję chorego. Z mojego doświadczenia najwięcej pomyłek bierze się z nieuwzględnienia tego, że pacjent leżący szybciej marznie niż osoba samodzielna pod prysznicem.