Pacjent, w wyniku poślizgnięcia się na mokrej podłodze, doznał urazu stawu kolanowego. W tej sytuacji opiekun medyczny powinien
W urazie stawu kolanowego po poślizgnięciu trzeba zakładać, że może doszło nie tylko do stłuczenia, ale też do skręcenia, uszkodzenia więzadeł, zwichnięcia albo nawet złamania w okolicy stawu. Dlatego najbezpieczniejsze postępowanie to unieruchomić kończynę i wezwać pogotowie ratunkowe. Unieruchomienie zmniejsza ból, ogranicza krwawienie wewnętrzne i obrzęk oraz chroni przed pogłębieniem urazu. W praktyce kończynę unieruchamia się w pozycji zastanej, bez siłowego prostowania kolana, najlepiej obejmując staw powyżej i poniżej miejsca urazu. Warto też obserwować stopę: kolor skóry, ciepłotę, czucie, obecność bólu i możliwość delikatnego ruchu palcami, ale nie jako ćwiczenie, tylko jako ocenę ukrwienia i unerwienia. Z mojego doświadczenia najgorszy błąd to szybkie podnoszenie pacjenta, bo wygląda, że nic wielkiego się nie stało. Dobra praktyka mówi: zabezpieczyć miejsce zdarzenia, uspokoić pacjenta, unieruchomić kończynę, można zastosować zimny okład przez materiał i wezwać 112 lub 999. Opiekun medyczny działa w granicach swoich kompetencji i nie zastępuje zespołu ratownictwa medycznego.
W tego typu sytuacji łatwo pomyśleć, że skoro uraz dotyczy tylko kolana, to wystarczy posadzić pacjenta, jakoś usztywnić staw i potem samemu zorganizować transport. To jednak jest zbyt uproszczone myślenie. Po upadku na mokrej podłodze nie wiemy od razu, czy doszło do zwykłego skręcenia, uszkodzenia łąkotki, zerwania więzadeł, zwichnięcia rzepki, czy złamania w okolicy kości udowej albo piszczelowej. Przemieszczanie pacjenta na krzesełko może nasilić ból, pogłębić przemieszczenie odłamów albo uszkodzić naczynia i nerwy. Samo unieruchomienie kolana też bywa niewystarczające, bo przy urazach kończyn zasadą jest stabilizacja szerszego odcinka, najlepiej z ograniczeniem ruchu w stawach sąsiadujących, oczywiście bez brutalnego prostowania nogi. Polecenie poruszania palcami stopy może mieć sens tylko jako krótka ocena funkcji nerwowo-naczyniowej, a nie jako sposób leczenia czy usprawniania po urazie. Odwożenie pacjenta na pogotowie własnym transportem również nie jest dobrą praktyką, bo w drodze nie ma odpowiedniego zabezpieczenia, monitorowania stanu ani możliwości szybkiej reakcji przy omdleniu, narastającym bólu czy objawach wstrząsu. Moim zdaniem w takich zdarzeniach lepiej działać spokojnie i trochę wolniej, ale zgodnie z procedurą: zabezpieczyć pacjenta, unieruchomić kończynę, obserwować stan ogólny i wezwać zespół ratownictwa medycznego.