Jedną z podstawowych zasad obowiązujących podczas pomagania pacjentowi dłużej unieruchomionemu w łóżku w przejściu na wózek inwalidzki jest konieczność
Najważniejsze przy przesadzaniu osoby długo leżącej z łóżka na wózek jest obserwacja jej stanu ogólnego, szczególnie w kierunku omdlenia albo zasłabnięcia. Po dłuższym unieruchomieniu organizm gorzej toleruje zmianę pozycji z leżącej na siedzącą lub stojącą. Może wystąpić hipotonia ortostatyczna, czyli spadek ciśnienia po pionizacji, zawroty głowy, bladość skóry, poty, nudności, mroczki przed oczami, osłabienie kontaktu. W praktyce nie sadza się takiego pacjenta gwałtownie. Najpierw warto unieść wezgłowie, posadzić chorego na brzegu łóżka, dać mu chwilę, zapytać jak się czuje i obserwować twarz, oddech oraz napięcie mięśni. Dopiero potem, przy zabezpieczonym wózku, z zablokowanymi hamulcami i najlepiej z podnóżkami odsuniętymi, wykonuje się transfer. Moim zdaniem to jest jedna z tych zasad, które brzmią prosto, ale w realnej pracy bardzo chronią pacjenta przed upadkiem. Toaleta, ubranie czy posiłek mogą być ważne organizacyjnie, ale nie są podstawową zasadą bezpieczeństwa podczas pionizacji i przemieszczania.
Przy przejściu pacjenta długo unieruchomionego z łóżka na wózek inwalidzki najłatwiej pomylić czynności porządkowe lub organizacyjne z zasadą bezpieczeństwa. Wcześniejsza toaleta ciała może poprawić komfort chorego, zapobiegać nieprzyjemnemu zapachowi i wspierać pielęgnację skóry, ale sama w sobie nie decyduje o bezpiecznym transferze. Podobnie założenie dresu może być praktyczne, bo pacjentowi jest cieplej i wygodniej, jednak ubranie nie zabezpieczy przed nagłym spadkiem ciśnienia, osunięciem się czy utratą przytomności. Upewnienie się, czy pacjent zjadł posiłek, też bywa istotne w opiece, zwłaszcza u osób osłabionych lub z cukrzycą, ale nie jest główną zasadą przy pierwszej lub kolejnej pionizacji po długim leżeniu. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skupiamy się na przygotowaniu pacjenta do wyjścia z łóżka, a za mało na reakcji jego układu krążenia na zmianę pozycji. Z mojego doświadczenia właśnie wtedy zdarzają się niebezpieczne sytuacje: pacjent mówi, że da radę, po czym blednie, robi się spocony i zaczyna zsuwać się z łóżka. Dlatego standard dobrej praktyki obejmuje spokojne tempo, etapowe sadzanie, kontrolę samopoczucia, obserwację objawów omdlenia oraz zabezpieczenie wózka i otoczenia. Komfort jest ważny, ale bezpieczeństwo fizjologiczne i profilaktyka upadku są tutaj priorytetem.