Na oddziale neurologicznym przebywa 35-letnia pacjentka ze stwardnieniem rozsianym. Ze względu na niedowład kończyn dolnych przemieszcza się na wózku inwalidzkim. U chorej nie występuje drżenie kończyn górnych. W celu wypełnienia czasu wolnego i zachowania sprawności kończyn górnych należy zaplanować dla podopiecznej
W tej sytuacji najlepszym wyborem jest zaplanowanie wykonywania prac ręcznych, bo taka aktywność jednocześnie wypełnia czas wolny i realnie podtrzymuje sprawność kończyn górnych. Pacjentka ma niedowład kończyn dolnych i porusza się na wózku, ale nie ma drżenia rąk, więc można bezpiecznie wykorzystać możliwości manualne. Prace ręczne, np. robienie prostych ozdób, szydełkowanie, lepienie z masy plastycznej, układanie drobnych elementów, rysowanie, malowanie czy składanie papieru, ćwiczą chwyt, precyzję ruchów, koordynację wzrokowo-ruchową oraz zakres ruchu w stawach nadgarstka, łokcia i barku. Moim zdaniem to jest też ważne psychicznie, bo pacjentka nie tylko siedzi i czeka, ale robi coś konkretnego, widzi efekt swojej pracy. W dobrej praktyce opiekuńczej aktywizacja powinna być dostosowana do aktualnej wydolności chorej, poziomu zmęczenia i objawów stwardnienia rozsianego. Trzeba pamiętać o przerwach, wygodnym ułożeniu przy stoliku, stabilnym podparciu tułowia i unikaniu przegrzania, bo u osób ze stwardnieniem rozsianym zbyt duży wysiłek lub wysoka temperatura może nasilać objawy. Takie zajęcia mogą być elementem terapii zajęciowej i profilaktyki ograniczenia samodzielności.
W tym pytaniu łatwo pomylić zwykłe zajęcie czasu z aktywizacją, która ma konkretny cel usprawniający. Czytanie książek i czasopism może być bardzo wartościowe dla samopoczucia, pamięci, koncentracji i kontaktu z kulturą, ale nie rozwija w wystarczającym stopniu sprawności kończyn górnych. Ręce są wtedy używane tylko minimalnie, głównie do trzymania książki lub przewracania kartek, więc nie ma tu systematycznego ćwiczenia chwytu, koordynacji i zakresu ruchu. Oglądanie telewizji jest jeszcze bardziej bierne. Może odprężać, ale w opiece nad osobą przewlekle chorą nie powinno zastępować aktywizacji, bo sprzyja długiemu pozostawaniu w jednej pozycji, spadkowi motywacji i pogłębianiu zależności od otoczenia. Z mojego doświadczenia takie bierne formy są czasem wybierane, bo wydają się bezpieczne i łatwe organizacyjnie, ale nie spełniają celu podanego w pytaniu. Długie spacery po okolicy również nie są właściwą propozycją, ponieważ pacjentka ma niedowład kończyn dolnych i porusza się na wózku inwalidzkim. Oczywiście wyjście na świeże powietrze może być dobre, jeśli jest zaplanowane z asekuracją i dostosowane do możliwości chorej, ale długie spacery nie ćwiczą celowo kończyn górnych, mogą powodować zmęczenie i nie zawsze są realne na oddziale neurologicznym. W stwardnieniu rozsianym trzeba dobierać aktywność indywidualnie, krótko mówiąc: ma być bezpieczna, celowa i możliwa do wykonania bez przeciążenia. Dlatego najlepsze są prace ręczne, bo łączą terapię zajęciową, ćwiczenie funkcji manualnych i sensowne spędzanie czasu.