Podopieczny przebywa w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Ma niewielkie kłopoty z pamięcią i orientacją, ale potrafi samodzielnie wrócić do placówki. Jest przyzwyczajony do codziennych spacerów w pobliskim parku i spotkań ze znajomymi. W jaki sposób, w czasie spacerów, opiekun medyczny powinien zapewnić podopiecznemu bezpieczeństwo?
W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest zaopatrzenie podopiecznego w identyfikator, ponieważ łączy ono troskę o bezpieczeństwo z poszanowaniem jego samodzielności i prawa do normalnego funkcjonowania. Podopieczny ma tylko niewielkie problemy z pamięcią i orientacją, a jednocześnie potrafi wrócić do placówki, więc nie ma podstaw, żeby automatycznie ograniczać mu wyjścia. Identyfikator może zawierać imię i nazwisko, nazwę oraz numer telefonu zakładu opiekuńczo-leczniczego, ewentualnie informację, że osoba może mieć trudności z orientacją. W praktyce może to być opaska, karta w portfelu, brelok albo dyskretny identyfikator przy ubraniu. Moim zdaniem to bardzo rozsądne, bo daje zabezpieczenie na wypadek nagłego pogorszenia orientacji, zasłabnięcia, zgubienia się czy sytuacji stresowej. Dobre praktyki w opiece długoterminowej mówią, że należy stosować jak najmniej ograniczające formy nadzoru, czyli takie, które chronią pacjenta, ale nie odbierają mu godności, swobody i kontaktów społecznych. Warto też ustalić z podopiecznym stałą trasę spaceru, orientacyjne godziny powrotu oraz przypominać personelowi dyżurnemu, że wychodzi poza placówkę. To jest opieka bez przesadnego kontrolowania, a właśnie o to tu chodzi.
W opiece nad osobą z niewielkimi zaburzeniami pamięci łatwo wpaść w skrajności: albo zbyt mocno ograniczać jej samodzielność, albo przerzucać odpowiedzialność na osoby, które nie powinny jej ponosić. Samo powiadomienie rodziny nie rozwiązuje bieżącego problemu bezpieczeństwa podczas spaceru. Rodzina może być ważnym źródłem informacji o przyzwyczajeniach podopiecznego, jego trasach, reakcjach na stres czy wcześniejszych epizodach dezorientacji, ale nie zastępuje konkretnych działań organizacyjnych po stronie placówki. Opiekun medyczny powinien działać tu i teraz, w ramach zespołu terapeutycznego i procedur zakładu. Nieprawidłowe jest także nakazywanie innym chorym opieki nad nim. Pacjenci nie są personelem, często sami wymagają wsparcia, a obciążanie ich odpowiedzialnością za bezpieczeństwo drugiej osoby jest nieetyczne i organizacyjnie ryzykowne. Z mojego doświadczenia takie myślenie bierze się czasem z chęci szybkiego znalezienia kogoś, kto ma oko na pacjenta, ale to nie jest profesjonalna opieka. Również stałe towarzyszenie podopiecznemu przy każdym wyjściu może być zbyt restrykcyjne, jeśli osoba jest w dużej mierze samodzielna i orientuje się w otoczeniu. Oczywiście są sytuacje, gdy asysta jest konieczna, na przykład przy znacznym otępieniu, ryzyku upadku, ucieczkach lub zagrożeniu życia, ale opis przypadku tego nie wskazuje. Standardem jest dobieranie zabezpieczeń proporcjonalnie do stanu pacjenta. Identyfikator pozwala zachować niezależność, a jednocześnie daje realną pomoc, gdyby podopieczny nie umiał podać danych albo trafił do obcej osoby, straży miejskiej czy zespołu ratownictwa medycznego.