W opiece nad pacjentem, u którego podczas wstawania z łóżka występują nagłe spadki ciśnienia (hipotonia ortostatyczna), należy zadbać, aby po przebudzeniu pacjent
W tej sytuacji najbezpieczniejsze postępowanie to powolne wstawanie w trzech etapach: najpierw siadanie w łóżku, potem siadanie ze spuszczonymi nogami, a dopiero na końcu stanie przy łóżku. Przy hipotonii ortostatycznej problem polega na tym, że po zmianie pozycji z leżącej na stojącą krew przemieszcza się w dół ciała, głównie do kończyn dolnych, a układ krążenia nie zawsze zdąży szybko wyrównać ciśnienie. Skutek może być bardzo praktyczny i groźny: zawroty głowy, mroczki przed oczami, osłabienie, a nawet omdlenie i upadek. Moim zdaniem to jeden z tych prostych nawyków opiekuńczych, które realnie zapobiegają urazom. Dobra praktyka jest taka, żeby po każdym etapie chwilę odczekać i obserwować pacjenta: kolor skóry, kontakt słowny, zgłaszane zawroty głowy, potliwość, nudności. Jeśli pacjent czuje się niepewnie, nie pionizujemy go na siłę. Warto też zabezpieczyć otoczenie: założyć stabilne obuwie, opuścić łóżko do bezpiecznej wysokości, usunąć przeszkody i stać blisko pacjenta, najlepiej od strony słabszej, jeśli taka występuje. W standardach opieki nad osobą starszą, neurologiczną czy przewlekle chorą pionizacja powinna być stopniowa i kontrolowana, a nie robiona „na szybko”.
Przy hipotonii ortostatycznej największym błędem jest myślenie, że pacjent powinien po prostu „rozruszać się” szybko po przebudzeniu. Organizm po nocy często reaguje wolniej: naczynia krwionośne są rozszerzone, pacjent może być odwodniony, a leki hipotensyjne, moczopędne czy przeciwparkinsonowskie dodatkowo nasilają spadek ciśnienia. Szybkie przejście do pozycji stojącej zwiększa ryzyko nagłego niedokrwienia mózgu, zawrotów głowy i omdlenia. W praktyce opiekuńczej może się to skończyć upadkiem przy łóżku, urazem głowy albo złamaniem szyjki kości udowej, czyli poważnie, nie tylko „chwilowym zakręceniem się w głowie”. Samo wykonanie głębokich wdechów też nie zastępuje prawidłowej pionizacji. Oddychanie może trochę uspokoić pacjenta, ale nie jest etapem bezpiecznego wstawania przy hipotonii ortostatycznej. Kluczowa jest stopniowa zmiana pozycji: najpierw siad w łóżku, potem opuszczenie nóg i obserwacja reakcji organizmu, a dopiero później stanie przy łóżku. Typowy błąd myślowy polega na skupieniu się na liczbie etapów, a pominięciu ich sensu fizjologicznego. Etapy mają dać układowi krążenia czas na adaptację, czyli wyrównanie ciśnienia tętniczego i utrzymanie prawidłowego przepływu krwi do mózgu. Z mojego doświadczenia lepiej poświęcić dodatkową minutę rano, niż potem wypełniać dokumentację po upadku pacjenta. Opiekun powinien też pamiętać o asekuracji, kontakcie słownym i ocenie objawów, bo pacjent czasem mówi „jest dobrze”, a po chwili zaczyna się chwiać.