Pozycja Trendelenburga - z ułożeniem głowy poniżej poziomu kończyn - nie jest wskazana
Pozycja Trendelenburga, czyli ułożenie chorego z głową niżej niż kończyny dolne, nie jest wskazana przy duszności. I to jest tu klucz. W duszności pacjent potrzebuje przede wszystkim poprawy wentylacji, zmniejszenia pracy oddechowej i swobodniejszego ruchu przepony. Gdy głowa i klatka piersiowa są niżej, narządy jamy brzusznej bardziej uciskają przeponę, klatka piersiowa gorzej się rozszerza, a oddychanie może stać się jeszcze trudniejsze. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które łatwo zapamiętać praktycznie: osoba, która się dusi, zwykle sama próbuje usiąść, oprzeć ręce, pochylić się lekko do przodu. To nie przypadek. W opiece medycznej najczęściej stosuje się wtedy pozycję wysoką lub półwysoką, np. pozycję Fowlera, zapewnia dostęp świeżego powietrza, rozluźnia uciskającą odzież i obserwuje oddech, sinicę, saturację SpO₂, tętno oraz poziom lęku. Trendelenburg może też zwiększać ryzyko zachłyśnięcia, nasilać odpływ wydzieliny w stronę gardła i pogarszać komfort chorego. Dobra praktyka jest taka: przy duszności nie kładziemy pacjenta głową w dół, tylko pomagamy mu przyjąć pozycję ułatwiającą oddychanie i szybko informujemy personel medyczny, zwłaszcza gdy duszność narasta.
W tym pytaniu łatwo pomylić pozycję Trendelenburga z ogólną zasadą podnoszenia nóg, ale to nie jest dokładnie to samo i warto to sobie poukładać. Trendelenburg oznacza, że głowa znajduje się poniżej poziomu kończyn. Taka pozycja bywa kojarzona z sytuacjami, w których chcemy chwilowo zwiększyć powrót żylny do serca i poprawić ukrwienie mózgu. Dlatego przy omdleniu, kiedy dochodzi do krótkotrwałego spadku przepływu krwi przez mózg, ułożenie z uniesieniem kończyn dolnych może pomóc pacjentowi szybciej odzyskać prawidłową perfuzję. Podobnie przy niedotlenieniu mózgu rozumowanie idzie w stronę poprawy dopływu krwi do głowy, choć oczywiście zawsze trzeba szukać przyczyny i monitorować stan chorego, a nie tylko zmieniać pozycję. We wstrząsie historycznie i w praktyce opiekuńczej także spotyka się układanie chorego z kończynami wyżej, żeby wspierać krążenie, chociaż aktualne standardy podkreślają ostrożność i ocenę całości stanu pacjenta. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś zapamięta: głowa niżej = lepsze krążenie, więc stosuje to prawie zawsze. A tak nie wolno. Przy duszności najważniejsza jest wentylacja płuc, praca przepony i komfort oddechowy. Pozycja głową w dół może nasilić ucisk na przeponę, zwiększyć uczucie braku powietrza, sprzyjać zachłyśnięciu i pogorszyć wymianę gazową. Z mojego doświadczenia najlepiej zapamiętać prostą zasadę: problemy z oddychaniem wymagają pozycji siedzącej lub półsiedzącej, a nie układania pacjenta w dół głową.