Pacjent z chorobą Parkinsona chętnie spaceruje przy asekuracji opiekuna medycznego. Na jakie ułożenie ciała powinien zwrócić uwagę opiekun podczas chodzenia?
W chorobie Parkinsona podczas chodzenia trzeba patrzeć całościowo na wzorzec ruchu, dlatego najlepsza odpowiedź to ułożenie stóp, rąk i głowy. U pacjentów często występuje pochylona sylwetka, skrócony krok, szuranie stopami, trudność w rozpoczęciu marszu oraz zmniejszony balans kończyn górnych. Opiekun medyczny powinien obserwować, czy stopy nie krzyżują się, czy pacjent nie stawia ich zbyt blisko siebie i czy nie zaczyna iść drobnymi, przyspieszającymi kroczkami, bo to zwiększa ryzyko upadku. Ręce są ważne, ponieważ naturalny ruch ramion pomaga utrzymać równowagę, a ich sztywność może pogarszać stabilność. Ułożenie głowy też ma znaczenie: głowa nadmiernie wysunięta do przodu sprzyja pochyleniu tułowia i utracie środka ciężkości. W praktyce dobrze jest iść lekko z boku pacjenta, asekurować bez ciągnięcia za rękę, zachęcać do prostowania sylwetki i do wyraźnego stawiania pięty na podłożu. Moim zdaniem warto też spokojnie przypominać: dłuższy krok, patrzymy przed siebie, nie pod nogi cały czas. To proste komunikaty, ale naprawdę pomagają. Zgodnie z dobrą praktyką opiekuńczą chodzi tu nie tylko o sam spacer, ale o profilaktykę upadków, utrzymanie możliwie samodzielnej lokomocji i bezpieczną aktywizację pacjenta.
Skupienie się tylko na głowie albo wyłącznie na stopach jest zbyt wąskim podejściem do asekuracji osoby z chorobą Parkinsona. Ten pacjent nie ma zwykle jednego izolowanego problemu z chodem, tylko cały zespół zaburzeń ruchowych: bradykinezję, sztywność mięśni, pochyloną postawę, ograniczony balans rąk, krótkie szurające kroki i czasem tzw. przymrożenie chodu. Jeżeli opiekun patrzy jedynie na ułożenie głowy, może przeoczyć, że pacjent zaczyna drobić kroki, ustawia stopy zbyt blisko siebie albo traci rytm marszu. Z kolei obserwowanie samych stóp też nie wystarcza, bo stabilność zależy również od pracy kończyn górnych i od ustawienia głowy oraz tułowia względem środka ciężkości. W praktyce częsty błąd myślowy polega na tym, że chód kojarzy się tylko z nogami. No niby logiczne, ale w opiece to za mało. Ręce pomagają w równowadze, a głowa i tułów wpływają na kierunek ruchu oraz ryzyko pochylenia do przodu. Samo zwrócenie uwagi na stopy, kolana i ręce też pomija ważny element, czyli głowę, która u pacjentów z parkinsonizmem często jest wysunięta do przodu i wzmacnia zgięciową postawę ciała. Dobra asekuracja polega na obserwacji całej postawy, dawaniu krótkich poleceń, spokojnym tempie i usuwaniu przeszkód z drogi. Najbezpieczniej oceniać jednocześnie stopy, ręce i głowę, bo dopiero wtedy widać, czy chód jest stabilny, rytmiczny i możliwie bezpieczny.