W której z opisanych sytuacji występuje największe prawdopodobieństwo szerzenia się zakażenia szpitalnego?
Największe prawdopodobieństwo szerzenia się zakażenia szpitalnego występuje przy pominięciu właściwej higieny rąk przed i po kontakcie z pacjentem. Ręce personelu są jednym z najważniejszych wektorów transmisji drobnoustrojów w placówkach medycznych, bo dotykamy nimi pacjenta, sprzętu, łóżka, klamek, rękawiczek, dokumentacji i wielu powierzchni po drodze. Zgodnie z dobrymi praktykami oraz zasadą 5 momentów higieny rąk według WHO ręce należy dezynfekować m.in. przed kontaktem z pacjentem, przed procedurą czystą lub aseptyczną, po narażeniu na materiał biologiczny, po kontakcie z pacjentem i po kontakcie z jego otoczeniem. Moim zdaniem to jest taka podstawowa rzecz, która wydaje się prosta, ale w praktyce najczęściej decyduje o bezpieczeństwie. Nawet prawidłowo zdezynfekowane narzędzia niewiele pomogą, jeżeli opiekun przeniesie bakterie lub wirusy na dłoniach. Przykład z oddziału: po pomocy przy toalecie pacjenta trzeba zdjąć rękawiczki i wykonać dezynfekcję rąk, zanim dotknie się stolika, pościeli albo kolejnego pacjenta. Rękawiczki nie zastępują higieny rąk, tylko są jej uzupełnieniem.
W tym pytaniu łatwo skupić się na narzędziach i środkach dezynfekcyjnych, bo brzmią one bardzo technicznie i kojarzą się bezpośrednio z zakażeniami. Trzeba jednak pamiętać, że w codziennej opiece największe znaczenie ma transmisja kontaktowa przez ręce personelu. To właśnie pominięcie higieny rąk przed i po wykonaniu czynności przy pacjencie daje największe ryzyko przeniesienia drobnoustrojów między pacjentem, jego otoczeniem, sprzętem i personelem. Z mojego doświadczenia takie pytania sprawdzają nie tylko wiedzę o dezynfekcji, ale też praktyczne myślenie: co realnie dzieje się najczęściej na dyżurze.
Samo zamoczenie narzędzi w roztworze dezynfekcyjnym nie musi być błędem, jeśli wykonuje się je zgodnie z instrukcją producenta, czyli przy odpowiednim stężeniu, czasie kontaktu, pełnym zanurzeniu i wcześniejszym oczyszczeniu z materiału organicznego. Oczywiście nie każda dezynfekcja zastępuje sterylizację, zwłaszcza przy narzędziach naruszających ciągłość tkanek, ale opisana czynność sama w sobie nie jest największym źródłem szerzenia zakażeń. Użycie wielorazowej myjki u jednego pacjenta też nie oznacza automatycznie transmisji między pacjentami, o ile myjka jest przypisana do tej osoby, właściwie prana, suszona i przechowywana. Problem pojawia się dopiero przy wilgotnym przechowywaniu, braku wymiany albo użyciu u różnych osób. Brak opłukania narzędzi czystą wodą po dezynfekcji jest nieprawidłowością technologiczną, może powodować podrażnienia, korozję sprzętu lub pozostawienie pozostałości środka chemicznego, ale zwykle nie jest tak typową i masową drogą transmisji jak brudne lub źle zdezynfekowane ręce. Typowy błąd myślowy polega tu na uznaniu, że sprzęt zawsze jest groźniejszy niż człowiek, a w profilaktyce zakażeń często jest odwrotnie.
Samo zamoczenie narzędzi w roztworze dezynfekcyjnym nie musi być błędem, jeśli wykonuje się je zgodnie z instrukcją producenta, czyli przy odpowiednim stężeniu, czasie kontaktu, pełnym zanurzeniu i wcześniejszym oczyszczeniu z materiału organicznego. Oczywiście nie każda dezynfekcja zastępuje sterylizację, zwłaszcza przy narzędziach naruszających ciągłość tkanek, ale opisana czynność sama w sobie nie jest największym źródłem szerzenia zakażeń. Użycie wielorazowej myjki u jednego pacjenta też nie oznacza automatycznie transmisji między pacjentami, o ile myjka jest przypisana do tej osoby, właściwie prana, suszona i przechowywana. Problem pojawia się dopiero przy wilgotnym przechowywaniu, braku wymiany albo użyciu u różnych osób. Brak opłukania narzędzi czystą wodą po dezynfekcji jest nieprawidłowością technologiczną, może powodować podrażnienia, korozję sprzętu lub pozostawienie pozostałości środka chemicznego, ale zwykle nie jest tak typową i masową drogą transmisji jak brudne lub źle zdezynfekowane ręce. Typowy błąd myślowy polega tu na uznaniu, że sprzęt zawsze jest groźniejszy niż człowiek, a w profilaktyce zakażeń często jest odwrotnie.